Zacieniona polana

 :: Błonia

Strona 2 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Go?? on Nie 23 Maj - 12:07

Idąc na polankę Ślizgon nie spodziewał się aż tak osobliwego widoku. To znaczy, miał świadomość, że Carter jest odrobinę porąbany, w życiu mu się nudzi i generalnie brak barwniejszych wizji na przyszłość, ale widok kucającego Setha, obok niego kucającej siostry wonderwoman, a w środku czegoś, co niewątpliwie było blond Kruczkiem. O ile dwie pierwsze osoby jakoś do siebie pasowały i nie miał problemu, żeby wyobrazić ich sobie gdzieś razem, tak przedstawicielka niebieskich dotkliwie gryzła się z ogólnym obrazem. Kurwaa, znów za dużo rozkminiania. Acz Beinhause roześmiał się krótko.
- Staczaaaasz się – skomentował tylko, podchodząc bliżej. Nie palił od kiedy w jeden wieczór spalili wszystko, co zostało, dlatego sprawiał wrażenie dość… Zagubionego w sytuacji.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Nie 23 Maj - 13:08

Wstał, odsunął się momentalnie na widok biedronki, w końcu nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Mimo że trzeźwiał, albo przynajmniej chciał bardzo mocno wytrzeźwieć, to w końcu musiał unikać kontaktu z biedronkami. Dlatego też ruszył kilka kroków dalej.
Gdy zobaczył Olivera uśmiechnął się złośliwie i rozejrzał po polanie - Patrz, tu nie ma wierzby - stwierdził, na wszelki wypadek i wyciągnął papierosa. Odpalił i przyglądał się im wszystkim ze średnim zainteresowaniem czując że na serio puszcza go alkohol.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Nie 23 Maj - 13:26

Przyglądała się Krukonce, w odpowiednim momencie wznosząc teatralnie wzrok ku niebu. Pięknie. W sumie to nie był jaj problem, no ale. Gdy dziewczyna rzucała na siebie zaklęcia, na twarzy Cayanne na chwilę pojawił sie lekki uśmiech. Wyszło jej... tak, to moze było by zabawnie.
- To teraz mszyc poszukaj do kompletu - rzuciła do niej, poruszając znacząco brwiami, po czym wstała, akurat na wejście kolejnego ślizgona
- Przynajmniej to nie ty teraz leżysz na ziemi - powiedziała z lekkim uśmiechem, unosząc nieco głowę, żeby na niego spojrzeć. Następny olbrzym. Otrzepała się nieco z trawy i takich tam, po czym popatrzyła na Caridee, zastanawiając się, czy omamy wzrokowe na jedyny skutek... wtedy w sumie nie byłoby tak źle.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Caridee Markley on Nie 23 Maj - 15:47

W ogóle nie było źle! Było bosko! Poczuła się jakby mogła latać! Złapała biedronkę w chude dłonie, wstała gibiąc się na boki, a kiedy już twardo stanęła zamachnęła się i z szerokim uśmiechem powiedziała.
- Leć leć biedroneczko do nieeeba! - z taką ucieszoną mordką spojrzała na Olivera. Co za dużo to niezdrowo. No właśnie, nie zdrowo, za dużo. Biedna Caridee, z całą pewnością będzie tego żałowała, ale teraz nikt ani nic nie powstrzymał blond krukoniątka.
- Ollliiii! - krzyknęła uradowana nie zdając sobie sprawy z wysokości jej głosu, który teraz przypominał pisk uradowanej Paris Hilton. Podbiegła do niego nieomal przewracając się o rosnącą trawę i wpadła mu w ramiona, a raczej złapała go w ramiona po czym pogłaskała czule po policzku robiąc słodziutką i nieco zagubioną minę.
- Oliverku... jakiś ty ładny. - westchnęła przejęta urodą Beinhausa, która w rzeczywistości nie była aż tak cudna, a pod wpływem alkoholu ślizgon przypominał jej ukochanego aktora. Zaśmiała się uroczo widząc dziwne, rozmazane miny pozostałej dwójki.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Go?? on Nie 23 Maj - 16:01

Beinhause skrzywił się lekko na słowa Setha. Zdążył już prawie zapomnieć o tamtej sprawie, której do końca nie rozumiał, ale oczywiście każdy ma w swoim życiu takiego Cartera, który okazji do głupiego tekstu nie przepuści. Ollie podszedł tylko do kumpla i kopnął go wcale nie lekko, mając zamiar usiąść obok i też zacząć pić. A co, z jednej używki do drugiej, może przez moment będzie szczęśliwy albo coś.
- Gorzej Seciu, jesteś ty i dwie pijące dziewczyny. To już wolałem, jak robiliście sobie z Grantem te gej-wypady – przewrócił oczami, po czym zerknął na Cyane. Była za młoda, w ogóle jej nie znał, a pojawiała się ostatnio coraz częściej. No osobliwee… - Ale ja lubię ziemię... I trawę – wzruszył lekko ramionami. Nie. Nie lubił. Kochał.
Natomiast tego, co nastąpiło chwilę potem ani nie ogarnął, ani nie wyglądał, jakby miał kiedykolwiek ogarnąć. Dodatkowo, nie miał pomysłu, jak się zachować, po prostu przez chwilę bezwiednie stał i zbierał siły na jakąkolwiek żywszą reakcję, podczas gdy Krukonka paplała sobie wesoło. Jeszcze nie określił swojego stosunku do niej. Jakkolwiek dużo ostatnio zdarzało mu się myśleć, tak ten temat omijał szerokim łukiem i odkładał na później. Na nigdy.
- Markley jesteś chora? – zapytał w końcu, na całe szczęście z nutą ironii. Chwycił mocno jej dłonie i odsunął od siebie, zerkając krótko na Cartera z miną mówiącą ni mniej ni więcej ‘chybaciępojebałożedałeśjejpićidioto’. Plus pięć punktów za skomplikowany przekaz samym spojrzeniem, brawooo.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Caridee Markley on Nie 23 Maj - 16:16

Blond włosa obejmując ucieleśnienie swych marzeń miała na twarzy tak błogi, tak radosny uśmiech, że aż śmiać się chciało widząc co ona wyprawiała. Przecież ona nie znosiła Beinhausa, a teraz? Ponoć prawdziwe uczucia i intencje wychodzą dopiero pod wpływem procentów. Oby nie.
- Na Merlina... kocham cię Patrick'u Murray'u! Twoja rola w "Róże zawsze kolą do krwi" była wprost cudowna i na zawsze zostanie w mym sercu! - pisnęła przejęta zaistniałą sytuacją, a kiedy tak chłodno i bezczelnie została odsunięta miała taki wyraz twarzy jakby zaraz miała się rozpłakać.
- Kochaj mnie Patrick'u! - krzyknęła oczekując, że ją przytuli, weźmie w ramiona, pocałuje, pogłaszcze i, że uciekną razem do Honolulu! Boże, jaki to był piękny scenariusz, a w głowie Cari rysował się na różowo! Nie czekając na jego ruch niczym pijawka znowu przykleiła się do niego obejmując dłońmi jego szyję i nieco się na niej uwieszając jak wierna fanka.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Go?? on Nie 23 Maj - 16:35

Już miało być spokojnie, ale został zaskoczony kolejnym atakiem. Nie miał bladego pojęcia, kto to jest Patrick jakiś tam i w czym grał, ale nie ulegało wątpliwości, że wkręta Caridee była dosyć… Intensywna. Jezu, to się nazywa pech.
- Carter, jesteś kurwa przyjebany – stwierdził z lekką złością. W końcu to wszystko była jego wina. Siłował się z uściskiem dziewczyny, chcąc ją jakoś z siebie zdjąć. – Siadaj i nie odzywaj się, bo… Bo sobie pójdę – rozkazał jej, trzymając za nadgarstki i w końcu w bezpiecznej odległości od siebie. W sumie powinien się zacząć śmiać i zrobiłby to, gdyby tylko miał czym się rozluźnić. I tu po raz kolejny błędne koło, wszystko sprowadza się do jednego i tak dalej i tak dalej.
Gdy dziewczyna w końcu usiadła, przezornie usiadł obok wiedząc, że cała reszta pewnie i tak prędzej czy później albo pójdzie sobie do dormitorium, albo też usiądzie. A już na pewno taki leń jak Seth Carter, razem ze swoją wierną fanką, której imienia Beinhause chyba jeszcze nie miał okazji poznać.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Nie 23 Maj - 19:24

Seth spojrzał urażony na kumpla z miną "sama chciała" i wycofał się trochę do tyłu zaklęciem przywołując kolejną butelkę. Dobrze że było ciemno, nikogo nie mógł zaskoczyć widok - nie powinien - lecącej butelki z wynalazkiem. To ostatnia. Ha, więcej nie wpadnie w niepowołane ręce.
Ogółem, Seth Carter nikogo nie zmuszał do picia. A że bezczelnie wychlała cała butelkę i nie spytała co tam jest to już nie jego wina.
- Sama kurwa pić chciała. Nikt jej nie kazał - oznajmił dalej naburmuszony i zajął się piciem ze swojej butelki. Kij z nią, głupia krukonka. O dlatego nie lubił krukonek, bo byly głupie, pchały się tam gdzie nikt ich nie zapraszał i jeszcze nie pytały o skutki. Dlatego też Carter wolał ślizgonki, te były ciekawsze przynajmniej jeżeli o to chodzi. - Dupa, chcesz? - spytał niewiadomo kogo, gdy już przestał pić.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Nie 23 Maj - 19:37

Nie, teraz już nie wytrzymała i parsknęła znowu śmiechem, widząc Krukonkę uwieszoną na Oliverze. mruknęła pod nosem swój komentarz na ten temat, niekoniecznie wybitnie elokwentny, czy też kulturalny, przez co raczej niedosłyszalny dla reszty, bo po co.
Skoro takie zmiany nastąpiły, to Cyjanek też wstał, żeby czasem Kruczek jej nie zdeptał przy tych swoich odlotach... lepiej już unikać. A jutro ja dopadnie siostrzyczka, ha, bo chyba się przyjaźniła z tą tu. Trudno.Dziewczyna zerknęła na chłopaków i uśmiechnęła się pod nosem ledwo widocznie, gdy Seth 'niepostrzeżenie' się oddalił nieco i przywołał butelkę. Widziała!.
- Powodzeeenia - rzuciła do Beinhausa z lekki8m rozbawieniem, bo ją akurat to bawiło. Zwłaszcza teraz. Potem odruchowo[?] przeniosła spojrzenie na Cartera, przeszywajac spojrzeniem krótko butelkę. Ee... tak, stwierdziła, że to jej się pytał xD. Podeszła troche blizej i zerkneła przez ramię na dziewczynę na moment, jakby sprawdzając, czy sie trzyma - trochę - odpowiedziała, ale aż w takim stanie jak ona być nie chciała. Przynajmniej dzięki niej wiedziała teraz, czego się spodziewać, miło.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Caridee Markley on Nie 23 Maj - 19:44

Widzicie jak to Cari potrafi wszystkim służyć, a przy tym świetnie się bawić? Bierzcie przykład z Caridee! Blond włosa posłusznie usiadła na trawie, ze smutną, zawiedzioną miną, a kiedy Oliver usiadł obok niej... o nie... nie Oliver, przepraszam. Kiedy Partick usiadł obok niej uśmiechnęła się szeroko i ponownie obłapiła go swoimi chudymi rączkami, położyła głowę na jego ramieniu i westchnęła rozmarzona patrząc na gwiazdy, które ... uśmiechały się do niej. Spojrzała za ślizgonką i wskazując na nią palcem zwróciła się do Olive... Patrick'a.
- Patrz! Tam jest Angelina Jolie! Nie uciekniesz mi jeśli polecę po autograf?! - zapytała wlepiając w niego szarawe ślepka.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Go?? on Nie 23 Maj - 20:10

- Ej młoda weź się nie wygłupiaj, już jedna ‘w stanie’ nam wystarczy – zwrócił się do Cyanne. Przecież każdy normalny wie, że Carter raczej nie jej proponował się napić, chociażby ze względu na to, że była tak trochę… Młoda. Poza tym Ollie potrzebował czegokolwiek, raz, żeby przeżyć, dwa, żeby tu wysiedzieć.
- Ucieknę – stwierdził beznamiętnie, odpowiadając na pytanie Caridee. Jeszcze tego brakowało, żeby uciekła gdzieś do lasu, goniąc kolejną domniemaną aktorzynę, potem trafiła na stado centaurów i się zabiła. Oczywiście nie możemy zapomnieć o tym, że cała wina tak magicznym, jak ten cholerny zamek, sposobem spadłaby na niego. I musiałby chodzić na przesłuchania. O nie, wolał już odpukać swoje, siedzieć tu i próbować nie zwracać uwagi na to jej ciągłe klejenie się.
Żeby ona się chociaż kurwa przykleiła do kogoś innego.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Nie 23 Maj - 20:18

Wzruszył ramionami i nie podał ślizgonce butelki. Pytanie czy ktos chce nie było do niej, podał ją Oliverowi i spojrzał na dziewczynę - Jesteś za młoda - Odparł poważnie i zerknął na krukonkę. Prawda.
Jedna tak pijana już im starczała. Gdy ta powiedziała Angelina Jolie spojrzał w stronę lasu. Jej wizje były lepsze niż biedronki.
- Musisz dorosnąć, tak przynajmniej o dziesięć centymetrów - stwierdził fachowo pocierając ręce a później odpalając fajkę.
Nie żeby miał coś do jej młodego wieku czy niskiego wzrostu, no skądże.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Nie 23 Maj - 20:35

Przewróciła oczami i stanęła bokiem do wszystkich, żeby w miarę ogarniać towarzystwo wzrokiem. Nie będzie ich prosić przecież o alkohol, ani tym bardziej tłumaczyć, że nie zamierza się doprowadzać do tak zaawansowanego stanu. Z resztą, gdyby nie pewne... 'sprawy', już by wracała.
Na widok palca Cari, skierowanego prosto w nią popatrzyła dziwnie i zaprzeczyła ruchem głowy. Niee. Postawiła tymczasowo na ignorancję, przynajmniej dopóki odległość między nimi nie zmniejszy się do niebezpiecznej.
- Nie muszę - rzuciła i uniosła krótko brew. Nie musiała, no i nie urośnie, koniec. Poza tym, nie chciała być takim olbrzymem.
- Starczyłoby dla ciebie, już się tak nie bój - skierowała się do Olivera
- Na wszystko masz takie wyrobione skale? - spytała z połowicznym jedynie zainteresowaniem Seth'a, bo to jego zboczenie na punkcie wzrostu i wieku aż czasem ciekawiło. I pytanie było całkiem zwyczajne, bez żadnego drugiego dna.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Caridee Markley on Nie 23 Maj - 20:57

Spojrzała na niego z drgającą dolną wargą. Zbierało jej się na płącz. No i proszę, mamy obraz malutkiej Caridee, która to prosi tatusia by kupił jej nową lalkę do kolekcji 220 innych rzuconych gdzieś w kąt wielkiego pokoju małej blondyneczki. Dziewczyna wlepiła zaszklone od napływających łez ślepka w ciemnowłosego ślizgona.
- Ja ciebie tak ładnie proszę... - powiedziała nie mrugając, nie ruszając się, drgała tylko jej dolna warga i śmiało mogę stwierdzić, że dziewczyna wyglądała żałośnie kiedy tak błagała Olivera o pozwolenie. Wiem też, że w życiu nie zrobi tego po raz kolejny, dlatego proszę uważnie się przypatrzeć, bo kiedy tylko Caridee wytrzeźwieje taka sytuacja nie będzie miała więcej miejsca. Nigdy o nic go nie poprosi, jedynie wymusi, bo przecież wila jest bezkarna, zawsze może zwalić na swoje drugie ja.
- No Patrick.... bo Angelina zaraz ucieknie! - krzyknęła zdesperowana spoglądając teraz na Cyanne, czyli Angelinę Jolie matkę wszystkich dzieci, matkę matek, matką ojców, dziadów, babek i prababek.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Go?? on Nie 23 Maj - 21:15

Przekonany, że to Ognista Whisky, wziął śmiało butelkę i upił sporego łyka. Niedobre. Dziwne, to, co Carter zawsze dawał im w dormitorium było mniej niedobre, pospolite. Pewnie lepsze jak zwykle zostawiał dla siebie.
- Carter ty żydzie, co to jest? – jechał dalej z obelgami pod adresem Setha, marszcząc brwi i próbując dojrzeć etykietkę. No z marnymi rezultatami. Obeszło go, że Cyanne mogła się obrazić czy co, ale kogoś trzeźwego w towarzystwie zawsze przyda się mieć, a skoro to wymaga ofiar, to już lepiej, że była to piątoklasistka, niż na przykład on.
- Ej no jak chcesz to sobie idź, ale ja nie zostanę – odparł, wzruszając obojętnie ramionami. Nie, wcale nie miał zamiaru się ruszyć, nawet mu to do głowy nie przyszło, ale ciekawy był, jak szybko pijana Krukonka przestanie go słuchać. Tylko dlaczego on właściwie do niej gadał?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Nie 23 Maj - 21:23

Carterowi nagle przypomniała się wizja biedronek i nagle one stały się jeszcze bardziej realne bo zaczął je widzieć! Bardzo dokładnie. Zaklął pod nosem i odsunął się jeszcze dalej. - Pij kurwa, a nie wybrzydzasz ciole - odszczekał się w stronę Olivera nie wiele sobie robiąc z tego że mu dokucza. Faktycznie, wielkie rzeczy. I tak jest urażony. - Gdzie ona chce iść? - spytał nazbyt przytomnie, dalej nic nie kojarząc. Niech idzie, droga wolna. Czemu ona się czepiła Beinhause'a?
Nigdy więcej nie wymiesza ognistej i niezliczonej liczby innych specyfików. W życiu. Jeszcze nigdy nie czuł jak mu coś tak bardzo daje w banie. Podszedł do Olivera i zabrał butelkę. - Nie chcesz, to nie pij królu biedronek - burknął i sam upił sporego łyka. A później i tak oddał ją kumplowi nie bardzo wiedząc co sie dzieje tutaj. Spojrzał na ślizgonkę znowu ją prześwietlając wzrokiem - No wybacz, jak ty przy mnie wyglądasz? Bozia ci wzrostu poszczędziła Cartwright - mruknął dalej się jej przyglądając. Już zapomniał czy jest tą przebraną królową biedronek czy nie.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Nie 23 Maj - 21:50

Tak, zapowiadała się fantastyczna wizja wieczoru, czy też nocy, jak kto woli. Sama trzeźwa z dwójkę pijanych ślizgonów i w nie lepszym stanie wilą, brawo.
Rzeczywiście, olanie słów Beinhausa przyszło jej całkiem łatwo, jak zawsze i nie, nie była jakoś obrażona. Gorzej było ku jej irytacji z drugim kolegą, który akurat musiał zacząć się interesować jej wzrostem, poniekąd faktycznie marnie przy jego własnym wyglądającym, ale czemu to nie Oliver? Niesprawiedliwość. Teraz w tych ciemnościachłatwiej jej było wytrzymać ten lustrujący wzrok, przynajmniej na razie
- Ale przynajmniej mam w zamian więcej - odcięła odruchowo, unosząc znacząco brwi z całkiem spokojną twarzą - aż tak ci to przeszkadza? - dodała, skoro ciagle tak wracał do tego... choć w sumie nie miała odpowiedzi na to, w czym miałoby mu to przeszkadzać oO.
Skoro oni wszyscy mieli pić, lub [patrz krukońskie dziewczę] leżeć i odczuwać skutki, Cyanne pogrzebawął w kieszeniach i otworzyła w koncu paczkę z papierosami. Okazjonalnie paliła, rzadko, no ale sytuacja teraz niemal wymuszała. Poza tym, czuła, ze musi jak najszybciej zająć czymś ręce, idealny powód.
Nie zapomniała jednak ostatnich wydarzeń, toteż odruchowo odsunęła się o dwa kroki od Cartera, jego z kolei teraz przeszywając uważnym spojrzeniem. Nie, nie zrobi jej tego. Odpaliła od różdżki i się zaciągnęła, na moment nawet nie spuszczając twardo wzroku.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Caridee Markley on Pon 24 Maj - 17:55

Caridee posłusznie zamilkła i nie ruszyła się z miejsca by tylko nie stracić Patrick'a Murray'a, inaczej mówiąc Olivera Beinhause'a. Siedziała tak przez dłuższą chwilę zaczepnie smyrając palcem nadgarstek chłopaka, a kiedy zabierał rękę ona zaśmiała się tylko melodyjnie i ponownie zabierała się do "smyrania". Po chwili zaczęło ją to zupełnie nudzić i wstała z urażoną miną, ale ukazywało się na niej także niesłychane zmęczenie.
- Ja ide do domu! Mama będzie krzyczeć, że uciekłam z aktorem... - wytłumaczyła się i postawiła przed siebie kilka chwiejnych kroków. Z całą pewnością nie wiedząc, że mama jest wiele kilometrów stąd, a ona pozostała sama w wielkim magicznym świecie. No może nie sama, ale z pewnością zostawiona na pastwę ślizgonów.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Go?? on Pon 24 Maj - 22:35

A Król Biedronek pił sobie spokojnie dalej. Machinalnie odsuwał dłoń, kiedy Caridee go zaczepiała, ale raczej nie zwracał na nią większej uwagi, gapiąc się w górę i pijąc dość szybko, łyk za łykiem. To takie czarne, co latało coraz niżej nad jego głową, to nietoperze? Pewnie jakieś zmutowane, w tym zamku wszystko było zmutowane, a to? Krwiożercze potwory, pewnie za chwilę odgryzą mu łeb. Beinhause machinalnie skurczył się w sobie.
Kiedy Markley wstała mimowolnie powiódł za nią wzrokiem. Była dziwna.
- Chuj z tym – skomentował jej słowa. Później przez moment skupił uwagę na Cyanne i Sethcie. Stanął teraz przed nie lada dylematem: słuchać ich umizgów, albo lecieć za ‘nie za bardzo’ Krukonką, która akurat będzie się kierowała w stronę zamku. Taką przynajmniej miał nadzieję, oddając się swoim głębokim rozmyślaniom. W końcu jednak zwyciężyły chyba nietoperze, bo Ślizgon z wolna podniósł się i wciąż z butelką w dłoni – cały czas mając wolną dłoń w pogotowiu, żeby osłonić głowę przed ewentualnym atakiem – ogarnął jeszcze raz otoczenie. – Nie daj się – powiedział do Cartera, nie bardzo wiedząc, co chce przez to powiedzieć, po czym odwrócił się. – Ej Markley patrz, twoja matka jest w lesie – zauważył nad wyraz przekonującym tonem, po czym wolnym krokiem ruszył za nią. W stronę zamku. Ale kto w końcu szedł pierwszy to raczej trudne do określenia.
Oczywiście butelka poszła razem z nimi.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Pon 24 Maj - 23:03

Podrapał się po głowie widząc jak Beinhause odchodzi w strone zamku. W sumie co tam on, ale butelka! Król biedronek spierdolił z butelką zostawiając go na pastwę tej małej ślizgonki. Dziecka na dodatek!
Siadł na trawie zrozpaczony, tak bardzo że ten fakt odjął mu nogi. Albo nie, siadł bo był zmęczony, a poza tym stanie zwiększało niebezpiecznie szansę że dopadną go biedronki i nie dadzą mu spokoju.
- Poszedł biedronek - zauważył, jakby ślizgońskie dziewcze jeszcze tego faktu nie odkryło. Teraz zostawili ją na jego pastwę. A on nie mógł ścierpieć faktu że owa dziewczyna była mniejsza i młodsza. Za mała. Taka nieforemna jakaś, tak właśnie o tym myślał patrząc na nią. Dziwne.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Pon 24 Maj - 23:20

Zerknęła tylko na moment w stronę odchodzących. Co do Krukonki, to w sumie odetchnęła z ulgą niewidocznie, bo przynajmniej nie ma już zagrożenia, ze się rzuci, czy coś... a Beinhaus... mógł też iść w sumie. Albo zostać. Obojętnie, i tak by nie dał się napić.
Zaraz jednak odgoniła wszelkie myśli na temat tych, co poszli i wróciła spojrzeniem na Cartera, który nagle z sił opadł. Ee... mieli wspólny mózg, czy co?
- Powinieneś się cieszyć - stwierdziła zwyczajnie, jakby to dość oczywistym było, ostrożnie podchodząc bliżej, a gdy kucnęła przed chłopakiem, to nawet zaryzykowała i się zaciągnęła, zaraz jednak machinalnie chowając fajkę bardziej za siebie. Bo nigdy nie wiadomo.
Ciężko by było w sumie, żeby nie była mała, jakby porównywać do niego. Chyyba, że gustował w takich mega swojego wzrostu. Ale niee.
Po chwili jakby sobie o czymś przypomniała i popatrzyła na niego, przechylając lekko głowę na bok.
- Już możesz nie wstawać - powiedziałą swobodnie, wyginając usta w niewielkim, lecz dość zadowolonym uśmiechu - jak to stwierdziłeś, teraz 'wyglądam' - dodała, zauważając oczywiście, że są choć raz na równym poziomie, i nie musi zadzierać głowy na niego, ha.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Pon 24 Maj - 23:29

Wzruszył ramionami i uśmiechnął się chamsko, dalej sobie lustrując ją wzrokiem i szukając w niej wad. Bo, zalet mu się nie chciało, po co miał sobie zatruwać myślenie czymś mniej lub bardziej eee? wesołym? Nieważne, pijany mózg Cartera doszukiwał się wad w kucającej dziewczynie. A gdy zobaczył że pali zmarszczył brwi i wysilił się żeby zabrać dziewczynie fajkę. - Nie pal dzieciaku - Mruknął, wpatrując się w papierosa. Będzie miała ziemistą cerę i żółte paznokcie od palenia, a to oznacza więcej wad i w konsekwencji więcej myślenia? Nieważne. - A co? Cieszysz się że teraz jesteśmy prawie równi? - Spytał prostując się żeby tak to prawie było jeszcze większe. Znowu spojrzał na papierosa i zaciągnął się.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Pon 24 Maj - 23:40

Ten jego specyfik miał o tyle dobrego, że ją rozluźnił i pomijając lekkie szumienie w głowie i dziwniejsze postrzeganie niektórych spraw, całkiem 'po swojemu' już patrzyła na Cartera. I nawet zmarszczyła w proteście brwi, gdy znowu jej zabrał papierosa. Chamstwo.
- Seeth - mruknęła sfrustrowana, wbijając na chwilę wzrok w swoją-nieswoja fajkę - od tego palenia moich fajek, może się skurczysz, starszaku - odpowiedziała, poruszając znacząco brwiami, znowu z tym lekkim uśmiechem. I się dziwić, że sobie sama pije niby bez pozwolenia jego alkohole. Wymienianie się jest fajne, niee?
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Sro 26 Maj - 12:10

Skrzywił się słysząc że może się skurczyć i rzucił papierosa przydeptując go leniwie nogą. - Dlatego zabieram ci fajki. Żebyś się bardziej nie kurczyła młodziaku - odparł złośliwie przejeżdżając ręką po włosach. Koniec picia bo Oliver zabrał butelkę więc nie ma po co tu siedzieć. A z drugiej strony nie chciało mu się ruszać czterech liter żeby się podnieść.
Dlatego siedział dalej, a z braku ciekawszych obiektów obserwacji, przyglądał się ślizgonce. - I co powiesz jeszcze dzieciaku? - spytał z czystej ciekawości żeby coś mówiła i nie było aż tak cicho. Skoro już pozwalał jej siedzieć koło siebie to niech mówi. Albo coś, sam nie wiedział co.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Sro 26 Maj - 20:06

- Dzięki za troskę - rzuciła przelotnie, przez chwilę patrząc, jak bestialsko marnuje używkę, jednak nie powiedziała tego tak, żeby zabrzmiało to z jakąś wdzięcznością. Rada na przyszłość, z daleka od niego z fajkami... chyba w ten sposób nawet rzuci i siostra się ucieszy, bo za często się nie zapowiadało, żeby miała okazję do palenia w ten sposób... jakoś tak. Przypadki w końcu.
Forma, którą sobie upodobał w zwracaniu się do Cyanne kompletnie dziewczyna zaczęła ignorować, przynajmniej z zewnątrz, jakoś to znosząc. Może wtedy przestanie, bo ogólnie porównywanie jej do dziecka ją co najmniej wkurzało. Zdrowo.
- Wyciągnąłeś mnie w środku nocy na błonia... - zaczęła, patrząc jednak na Setha tak, jakby chciała mu uzmysłowić, że z tego względu to on powinien jej coś 'opowiadać'. Ale oczywiście kontynuowała - ... i teraz nawet nie ma nic do picia - i tu na moment przerwała, zastanawiając się, gdzie się podziała jej gadatliwość. Nadmiaru jej nie miała, no ale umiarkowanie sobie była.
- Poniekąd... to się nawet czasem przydaje - odpowiedziała na jego wcześniejsze pytanie, obserwując go jakby się nad czymś zastanawiała, jednocześnie będac wyjątkowo zadowolona z tego położenia. To odnośnie ich chwilowej 'równości'. Nie będzie jej boleć kark... to przykrywka, bo panience Cartwright inne lampki się pozapalały w główce.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach