Zacieniona polana

 :: Błonia

Strona 3 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Sro 26 Maj - 22:55

Wzruszył ramionami na owy zarzut. Sama chciała, a teraz marudzi. Mogla przecież nie iść. - To po co się dałaś wyciągnąć? - Odpowiedział złośliwie, kładąc się na trawie, powoli zaczynał robić się senny. Wszystkie biedronki spierdoliły, zjadły mszyce i teraz gnębią kogoś innego, a jemu ciąży głowa i robi się senny. Niedobrze.
- Nie moja winaaaa - jęknął zbolałym tonem, też wyrażając swój ból że butelka poszła z Oliverem. Dupa, jak nic dupa. Czas iść spać, ale jemu się nie chciało podnosić. Leżał teraz na z lekka mokrej trawie i podziwiał gwiazdy. - Co się przydaje? - Spytał cicho, nie rozumiejąc do czego to było.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Sro 26 Maj - 23:06

- Bo jak sam zauważyłeś, jesteś większy - odpowiedziała, na koniec naśladując trochę jego ton - wolałam się nie sprzeciwiać... - wyjaśniła tak, jakby sprzeciwienie mu się wtedy miało zaważyć na jej życiu. Poniekąd może i byłą to prawda, ale oczywiście, że nie do końca, inne argumenty też by się z łatwością znalazły ale... nie, wolała nie mówić na głos.
- Ok, zły biedron ukradł - mruknęła ugodowo, nie kontynuując już tego. Nie ma, trudno, ona przeżyje. Gorzej było jak widać z nim, no ale cóż. Gdy zadał pytanie, dziewczyna zmarszczyła na chwilę lekko brwi, i żeby odpowiedź nie była bezpodstawna, z własnej woli! zniżyła się do jego poziomu xd. Czyli także opadła na trawę, tyle że na boku i podparła się na łokciu, żeby widzieć dobrze ślizgona.
- To, że jesteśmy prawie równi? Choć w sumie troche się zniżyłeś... to przez te fajki - powiedziała, na koniec z charakterystycznymi błyskami w oczach, rozbawienia, bo jakby nie patrzeć, teraz była wyżej, tą odrobinkę.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Sro 26 Maj - 23:21

Otworzył zamknięte powieki i teraz zlustrował ją z boku, tak z profilu. - Dobra, ja wiem że chciałaś tu przyjść. Jakbym ci nie zaproponował to byś za mną biegła - stwierdził z bezczelnym uśmiechem, dalej ją lustrując jakby była wystawą. Że też jej to nie denerwowało, albo irytowało, albo coś.
- Nie wyzywaj Oliveraa - mruknął, krzywiąc się. Trzeźwiał. Beinhause był Oliverem a nie królem biedronek, a pijana krukonka tą która wypiła całą zawartość butelki. Zaczynał właśnie poznawać ludzi, baa, ta co koło niego siedziała była klonem wonderwoman! - W ogóle skrzacie, to obniżyłem się specjalnie żebyś w kompleksy nie wpadła - dodał jeszcze. Bo co by było gdyby wpadła? Skoczyłaby z mostu lub coś.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Sro 26 Maj - 23:47

A ona tylko parsknęła krótkim śmiechem, nie mając w naturze peszenia się takimi uwagami - rozgryzłeś mnie - potwierdziła z rozbawieniem w żartach, bo miała nadzieje, zen ie weźmie tego serio. A już inna sprawa, czy mówił prawdę... w każdym razie jego wzrok ją nie tyle irytował, co nie pozwalał wymówić wszystkiego, co kłębiło się w jej główce. Zwłaszcza, gdy chwilami się 'zapatrywała'. Ale to na moment, i miała nadzieje, że w sumie tego nie widać.
Zignorowała uwagę o Oliverze, bo i tak nie miała zamiaru już komentować poprzedniego zdarzenia.
- Prędzej w ochronie moich kręgów szyjnych - stwierdziła, przy okazji odnotowując w głowie, że przydałby się jej za niedługo masaż, jak tak dalej pójdzie [xd].
- Aż nie chce mi się wierzyć, że ta troska o moje zdrowie psychiczne i fizyczne jest bezpodstawna - powiedziała nieco podejrzliwie, ale i z błądzącym uśmieszkiem po twarzy. Wzrost, płuca, kark, kompleksy... łał?
Po chwili już nie wytrzymala jego spojrzenia i odwróciła jasne tęczówki gdzieś ponad Setha, wbijając wzrok w ciemność. Nawet nie odczuwała specjlnei zimna, dziwne.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Czw 27 Maj - 0:08

A on sobie leżał i leżał i chyba czekał na jakiś znak od niebios żeby w końcu się zmotywować i pójść z tej zimnej trawy. - Taaa, troszczę się o skrzaty i mniejszych i młodszych. A że zaliczasz się do tych trzech kategorii to dlatego martwię się o ciebie specjalnie - zaakcentował ostatnie słowo i wzruszeniem ramion zakończył swój wywód.
Odpalił fajkę i spojrzał z powrotem w górę. Sam się nie poznawał. Powinien dać jej się truć. Chociaż rzadko kiedy lubił jak paliły dziewczyny w jego towarzystwie. Wyjątkiem był fioletowy łeb. Ta nie była z kolei dziewczyną więc co jej będzie zabraniał. Musiałby równie dobrze Alexowi zakazać. Nieważne. Niech się cieszy że może sobie ze starszym kolegą posiedzieć.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Czw 27 Maj - 0:19

Gdy się odezwał, mimowolnie wróciła na niego wzrokiem, w roztargnieniu przygryzając lekko wargę, jakby się biła z myślami, bo w sumie tak było.
Specjalnie. Na jego nieszczęście,czy tam szczęście, po swojemu to oczywiście sobie odebrała, żeby sobie psychiki bardziej nie zatruwać i życie ułatwić.
- Nawet to ścierpię - powiedziała cicho, chyba bardziej tylko po to, żeby coś odpowiedzieć. Patrzyła na niego uważnie, by po chwili po prostu się pochylić i bez żadnych ostrzeżeń czy innych takich, pocałować ślizgona. Z początku jedynie musnęła ustami jego wargi, później dopiero pocałowała go namiętniej, ale prawie tak szybko, jak to zaczęła to skończyła, możliwe nawet, że z nieuzasadnionego... strachu? Bo dotarło do dziewczynki, że reakcja Cartera może być całkiem zaskakująca, i niekoniecznie zgodna z jej przypuszeniami, czy oczekiwaniami. Tak więc wbiła w niego te błękitne ślepia w przeszywającym spojrzeniu, jakby chciała odczytać z niego reakcję. Milczała. Te jego cholerne specyfiki... bo oczywiście, że jeszcze odczuwała skutki. Które właśnie widać.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Czw 27 Maj - 0:40

Nie zdążył nic powiedzieć, ani poderwać się i zacząć zwiewać. Nie o takim znaku z niebios myślał. Raczej o deszczu! Dziwne, wiedział że jest w ogóle zajebisty, ale żeby aż tak?
Nie mogąc praktycznie nic zrobić, pozwolil się całować, myśląc o tym że to dziwne. Serio. Nie żeby to mu się nie podobało. Ba, nawet pomyślał o tym czy się nie zaangażować w ów pocałunek gdy dziewczę się odsunęło. Spojrzał na nią zaskoczony. - Co to było dzieciaku? - Spytał, odruchowo wycierając usta. Dobrze, że była ślizgonką. Wymiana płynów i bakterii z przedstawicielkami innego domu w ogóle nie wchodziła w grę.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Czw 27 Maj - 0:57

Mogło być gorzej, chociaż Cyjanek i tak, widząc jego reakcję, odsunęła się całkiem do poprzedniej pozycji, cały czas nie odrywając od niego wzroku, już spokojniejszego, bo cały ten kłębek emocji zdążyła schować wewnątrz.
- Spontaniczność, starszaku? - odpowiedziała, pytaniem, bo w sumie to jego było raczej retoryczne. nie był przecież łupi, nie? To bardziej to zdziwienie... Dziewczyna przechyliła lekko głowę na bok, starając nie dać się zbić z tropu, chociaż widok, jak się wyciera jakoś niespecjalnie ją podnosił na duchu.
- Chyba nie trzeba podawać idealnej regułki - dorzuciła, unosząc znacząco brwi na moment. No i zaraz nawet udało się jej wygiąć usta półuśmiechu. Teraz nawet nie było jej trudno utrzymywać na nim spojrzenia, ale to może przez dezorientację chłopaka.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Czw 27 Maj - 0:59

- Nędznie ci wyszła - stwierdził fachowo i podniósł się otrzepując spodnie i bluzę. Spojrzał na nią z góry i wyciągnął nawet rękę żeby mogła wstać. Ha, dżentelmen. - Idziesz spać, bo cie głowa pewnie boli - dodał, ponaglając przeszywającym spojrzeniem.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Czw 27 Maj - 1:06

- Sam prowokujesz - rzuciła pod nosem, niezbyt nawet się przejmując, czy to usłyszy. na szczęście, nie należała do tych, co się szybko poddają, bo pewnie po tym przeleżałaby wtedy z głową w mokrej poduszce całą noc. Ale z nią nie ma tak łatwo, cóż.
Oczywiście skorzystała z pomocy, potem otrzepując się z resztek natury na spodniach i bluzie
- Jak już, to jutro będzie - poprawiła go, bo jakoś na razie kaca specjalnie nie odczuwała. Rano będzie gorzej, choć i tak w sumie nie wypiła jakoś dużo, żeby umierać potem. Zerknęła na Setha do góry, jednak tym razem zaraz spuściła wzrok do swojego poziomu, wbijając go przed siebie w ciemność, gdzie powinny się znajdować mniej więcej drzwi wejściowe. Jednak wolała nic już nie mówić.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Seth Carter on Czw 27 Maj - 1:10

Zaczął iść, jednak po chwili zatrzymał się. Wyrzucił papierosa i spojrzał na dziewczynę. - Czym cie prowokuje? - spytał, na serio ciekawy. Przecież on biedny nic nie robił. Nie rozumiał jej, dziwne.
Schował ręce do kieszeni, patrząc na nią z poziomu swoich prawie dwóch metrów, z miną jaką mają starsi bracia gdy siostra coś przeskrobie. Na serio jej nie rozumiał. Może to wpływ biedronek? W kazdym bądź razie, nie wypiła dużo. Przynajmniej nie tyle żeby się na niego rzucać. Kurwa, pokręcił głową porzucając pomysł zrozumienia dziewczyn i ruszył z wolna. Do łóżka!
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Cyanne Cartwright on Czw 27 Maj - 1:19

Tak, teraz tylko pogratulować sobie. Była zbyt dumna na to, żeby mu mówić takie rzeczy. Zwłaszcza w tym momencie.
- Powiedziałeś, że nędznie - wzruszyła ramionami, ze stoickim spokojem niemal wpatrując się przed siebiei nie dajac po sobie poznać, czy dla niej to coś oznacza. Zerknęła tylko na moment na ślizgona, żeby zrównać się z nim w kroku i splotła ręce na piersiach, czując już jednak powiewy chłodnego wiatru. No tak, bo była noc.
Odwróciął trochę oczywiście pytanie specjalnie, choć to też była prawda. Powiedział, jakby ja prowokował do udowadniania. Cyjanek miał w tym momencie wyjątkowo subiektywne poglądy.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Wilhelm Hathaway on Nie 12 Wrz - 21:01

Wilhelm Hathaway, znany ze swojej niezdarności, postanowił dziś narazić innych uczniów Hogwartu na bliższe spotkanie z jego osobą. Czemu bliższe? Bo miał ochotę powywracać kilka przypadkowo spotkanych ludzi, żeby potem móc pobawić się w uciekiniera i zwiać z miejsca zdarzenia, po drodze zapewne wywróciłby się ze cztery razu, wpaść na jeszcze pięć osób i powywracać wszystko dookoła. Wstał rano, pamiętając, by wpierw na podłodze postawić prawą nogę, przeciągnął się leniwie, wyprostował się i runął przed siebie. Pozbierał się jakoś, ubrał szybciutko, sprawdził, czy założył odpowiednie części garderoby na właściwe części ciała, po czym z wielkim uśmiechem na twarzy wyszedł z dormitorium w lochach i podążył w stronę błoni.
Tam od razu poczuł sie lepiej, nie był zduszony w czterech ścianach zamku, na błoniach mógł łazić po bardziej rozległych terenach. Niezbyt lubił siedzenie przy jeziorze, z resztą, ujrzał tam jakąś parę, zapewne mieli jakiś kryzys w związku, bo dziewczyna płakała. Zaparzony w tamtą stronę omal nie wpadł w drzewo. Szybko się odwrócił, przy okazji potykając się o wielki głaz, i westchnął zrezygnowany.
Udał się na polanę, w poszukiwaniu czterolistnej koniczynki rzecz jasna. Położył się w cieniu i zanurzył palce w morzu trawy i zaczął przeczesywać ją pod wieloma kątami, wypatrując tej jednej, wymarzonej koniczynki, której nigdy, przenigdy chyba nie znajdzie.
- Trzylistna, trzylistna, trzylistna... – wymieniał cicho, wyrywając po kolei koniczyny. – Trzy listki, znów trzy... i znowu... i jeszcze trzy... Nosz cholera jasna, czy tu nie ma czterolistnej? – zapytał sam siebie i westchnął. Chwilę później wrócił do poszukiwań.
avatar
Wilhelm Hathaway
Dorosły

Liczba postów : 15
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Bernadette Hemeldon on Wto 14 Wrz - 18:46

Przez błonia, z nosem w dość dużej książce, którą dziewczyna trzymała dość nieporadnie w swoich chudych i kruchych dłoniach, choć do dźwigania takich ciężarów przez te wszystkie lata, powinny być przyzwyczajone, szła niejaka Bernadette. Musiałaby się chyba źle czuć, gdyby nie miała przy sobie żadnego podręcznika, bądź ciekawej lektury do przeczytania. W tej jednak chwili, jak można było zauważyć, czuła się wręcz znakomicie, mimo, że po wyrazie jej twarzy niespecjalnie to było widać. Nie była zwolenniczką otwartego demonstrowania swoich uczuć i wszystkich emocji, gdyż czuła się wtedy zbyt bezbronna i taka naga. Właśnie tłumienie w sobie tego wszystkiego, sprawiało, że potrafiła odgrodzić się od innych i nie zważać na ich opinie. To zdecydowanie dodawało jej siły.
Bernadette była jedną z tych ludzi, którzy mają podzielną uwagę, dlatego też spacer po błoniach z książką w ręku, którą zawzięcie czytała, nie sprawiał jej żadnych trudności. Raz po raz zerkała na boki, a czasem całkowicie zdawała się na swój dość dobry słuch, który pomagał jej w bezpiecznym poruszaniu się po okolicy. Jednakże, czy to wystarczyło, aby nie natrafić na coś w trawie? Ano nie bardzo. Bo skądże niby miała wiedzieć, że ktoś zechce sobie pogrzebać ręką w zielonej murawie? W prawdzie, znała takiego jednego osobnika, lecz nie miała na tyle wykształconej intuicji, aby wiedzieć, że akurat w tej chwili, akurat na jej drodze, urządzi sobie...poszukiwania czterolistnej koniczyny. Dlatego też, nietrudno było stanąć mu na palcach. Kiedy to zrobiła, zaznaczam, przypadkowo, zrobiła wystraszoną minę, czując pod stopą coś, co zdecydowanie nie powinno się tam znajdować. Cofnęła się gwałtownie, dopiero teraz przyuważywszy sylwetkę Wilhelma. Była zaskoczona faktem, iż wcześniej go nie zauważyła, ba, nawet nie usłyszała, o co zdecydowanie bardziej się martwiła, zważywszy na to, że słuch nigdy jej nie zawodził. To był naprawdę poważny problem. Zamknęła książkę, wcześniej zapamiętując numer strony na której skończyła i przykucnęła, robiąc minę zbitego psa.
- Przepraszam, w ogóle cię nie zauważyłam - powiedziała z żalem i skruchą. Jakby nie patrzeć była nieszkodliwą osóbką i bynajmniej nie chciała nigdy nikomu zrobić krzywdy, a gdy to zrobiła, nieumyślnie, rzecz jasna, zawsze strasznie się tym przejmowała. Teraz zaś przejmowała się podwójnie, bo niechcący zrobiła krzywdę swojemu przyjacielowi. Spojrzała na niego z troską, nerwowo uderzając opuszkami palców w okładkę książki, ułożoną na jej kolanach.
- Wszystko w porządku? - spytała cichutko, aczkolwiek i tak można było w jej tonie głosu rozpoznać maleńką przyganę. W końcu, ktoś inny, znacznie cięższy, znacznie większy i znacznie mniej miły mógł mu stanąć na palcach, a to zdecydowanie bardziej byłoby nieprzyjemne. Zdecydowanie powinien uważać, ale oczywiście, jej ostrzeżeń nikt nie traktuje poważnie.
avatar
Bernadette Hemeldon
Uczeń

Liczba postów : 4
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Wilhelm Hathaway on Czw 16 Wrz - 16:45

Gdyby to Wilhelm miał łazić z nosem w książce, najpierw w całej szkole wywiesiłby ogłoszenia ostrzegające, aby nie wychodzili dormitoriów i nie narażali się na niebezpieczeństwo z jego strony. Po drodze pewnie powywracałby co najmniej tuzin uczniaków, sam wywróciłby się mniej więcej tyle samo razy, nie mówiąc już o książce. Zapewne wróciłaby do biblioteki bez kilku kartek, okładki, z powyginanymi rogami i jakimiś plamami... Na pewno zostałby do końca życia znienawidzony przez bibliotekarkę, która kochała książki nade wszystko. Nie wiadomo, czy mógłby jeszcze kiedykolwiek przejść przez próg biblioteki, mógłby dostać dożywotni zakaz wstępu!
Cóż, trudno było go zauważyć, rzeczywiście. Pagórek wyrwanych koniczyn przeniósł się częściowo na jego plecy, przez co stał się mało zauważalny. Na dodatek, założył dziś zamiast szat zielony podkoszulek i brązowe spodnie. Gdy Bernadette, której on również w ogóle nie widział, gdyż był bardziej zajęty szukaniem czterolistnej koniczyny, nadepnęła mu na palce tylko skrzywił się i ledwie słyszalnie syknął z bólu. Spojrzał w górę i dostrzegł wystraszoną twarz przyjaciółki.
- Nie ma sprawy, naprawdę. – zapewnił z szerokim uśmiechem. Usiadł na trawie, by sie leżeć przy kucającej Krukonce i przyjrzał się jej dokładnie. Nie widział jej od początku roku i troszkę się stęsknił. Nic się nie zmieniła, nadal miała te same brązowe loki, te same brązowe oczy, nadal była wysoką i zgrabną dziewczyną... Ta sama Bernadetta, którą znał przed wakacjami.
- Tak, wszystko w porządku. – zapewnił ponownie. – Jak ci minęły wakacje?
avatar
Wilhelm Hathaway
Dorosły

Liczba postów : 15
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Bernadette Hemeldon on Czw 16 Wrz - 18:14

Jakby nie patrzeć, panna Hemeldon wyjątkowo cieszyła się na widok przyjaciela. Może i nie krzyczała z radości, nie podskakiwała, nie chichotała, ani nie rzucała mu się na szyję, czy coś w tym rodzaju. To byłoby zbyt do niej niepodobne. Jednakże, kłamstwem byłoby stwierdzenie, że się nie cieszyła. Ona po prostu okazywała to w dość inny, może nawet specyficzny sposób.
Bernadette była osobą, która trzymała emocje na wodzy. Gdy była zła, nie krzyczała na wszystkich dookoła, nie wyżywała się na nikim, ani na niczym. Kiedy zaś miała wyjątkowo dobry humor, zachowywała się w granicach rozsądku. Zazwyczaj jednak, jej nastrój był dość pośredni, a ona sama zachowywała się jak nudna, zwyczajna nastolatka.
Słysząc odpowiedź przyjaciela, dziewczyna posłała mu przepraszający półuśmiech, jednocześnie cały czas się głowiąc nad tym, dlaczego ani go nie usłyszała, ani go nie zauważyła. Każdy inny człowiek dałby sobie z tym spokój, ale nie ona. Dla niej to było zbyt podejrzane, dlatego się zaczęła martwić, ze coś jest z nią nie tak. Ewentualnie to Wilhelm mógł nagle nauczyć się stawać się niewidocznym oraz niedosłyszalnym, ale ona bardziej pokusiłaby się o stwierdzenie, że to raczej jej słuch szwankuje.
Na czole Dettie pojawiła się jedna pozioma zmarszczka, gdy zauważyła, że Wilhelm jej się dokładnie przygląda.
- Coś jest ze mną nie tak? - zapytała niepewnie, przechylając lekko głowę.
Gdy zapewnił ją, że wszystko jest w porządku, Krukonka nadal mu nie wierzyła, myśląc, że ściemnia tylko dlatego, żeby się tym nie przejmowała.
- Na pewno? Mogłam ci przecież coś zrobić - mruknęła, choć w sumie po chwili uznała tą wypowiedź za nieco zbyt absurdalną, zważywszy na to, że naprawdę była nieszkodliwa. Nie ważyła przecież tony.
- Tak w ogóle, strasznie fajnie cię widzieć - powiedziała w końcu, z wyraźną radością w głosie. Nadal jednak patrzyła na przyjaciela z troską i zmartwieniem.
- Wakacje? Ach, nawet dobrze. Rodzice zabrali nas do Francji. Nathaniel zabrał się z nami, ale mimo, że ma już te swoje lata, nadal zachowuje się jak dziecko. Uwierzysz, że latał po Paryżu pytając mugoli o to, czy widzieli gdzieś w pobliżu Tykwobulwy? - skrzywiła się nieznacznie na to wspomnienie, a już zwłaszcza na to, gdy przypomniała sobie, jak jej starszy brat kaleczył język francuski. Ona na tą okazję wykupiła francusko-angielskie słowniki i się uczyła języka, za to Nathaniel wiedział jedynie jak się mówi dzień dobry.
- Mniejsza o to. Jak ty spędziłeś wakacje? I powiedz mi, dlaczego leżałeś w tej trawie, przecież wiesz, że ktoś może cię nie zauważyć i na ciebie wpaść. Nie tylko ty jesteś niezdarny, mój drogi - rzekła, składając ręce na piersi i spoglądając na Puchona nieco zawiedziona jego zachowaniem. Cóż, Bernadette dość często zachowywała się jakby była czyjąś matką. Karciła, troszczyła się, zmuszała do nauki...co tylko jej jeszcze przyszło do głowy.
avatar
Bernadette Hemeldon
Uczeń

Liczba postów : 4
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 16 Wrz - 18:29

Ze złością kopnął leżący na trawie kamyk. Ta szkoła zaczynała schodzić na psy - szlamy panoszyły się wszędzie, oddychały jego powietrzem, a gdyby tego było mało, śmiały się zachowywać jak gdyby były równe z nim. Na samą myśl o obrońcach praw mugolaków, splunął z obrzydzeniem na ziemię. To wszystko wina dyrektora, on pozwala tej gorszej odmianie czarodziejów na naukę. Pieprzony zdrajca, miłośnik szlam i mieszańców. Czarny Pan powinien wytępić ich wszystkich, kiedy znajdował się u władzy. Kątem oka spojrzał na swych kumpli ze Slytherinu, którzy najprawdopodobniej podzielali jego odczucia. Zupełnie przez przypadek, zauważył również dwójkę uczniów, którzy nie mogli poszczycić się czystą krwią. Lekceważąco skinął głową na kolegów.
- Chodźcie, pokażemy im, gdzie ich miejsce. Hewsonowi się to spodoba - jak pomyśleli, tak też zrobili. Bryan jako pierwszy dobył różdżki i zupełnie bez ostrzeżenia wycelował ją w Williama - Everte Statum!
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 16 Wrz - 18:29

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : Dices roll

'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Wilhelm Hathaway on Czw 16 Wrz - 18:48

- Eh... Moja wakacje były nudne. Właściwie nie wyjeżdżałem... To znaczy wyjeżdżałem, do Hiszpanii na tydzień, ale nic ciekawego się tam nie działo. Pochodziłem, pozwiedzałem, poleżałem na ziemi... Tyle. - powiedział z usmiechem i zaśmiał sie cicho.
Popatrzył na nią ze zdziwieniem.
- Nie, z tobą nic nie jest nie w porządku. Po prostu... Stwierdzam, że wcale się nie zmieniłaś.
On sam nabił sobie jedynie kilka siniaków i nabił guza, włażąc w słup. Zdarzało mu się dosć często, jednak nie odnosił jakichś wiekszych obrażeń. Być może w przyszlosci miało sie to zmienić.
W ich stronę ruszyli jacyś Ślizgoni, których Wilhelm niezbyt kojarzył. Wiedziałtyle, ze panoszą sie po Hogwarcie i kumplują sie z Victorem Hewsonem. Właśnie imał odpowiedzieć, co robił na ziemi, gdy w jego stronę wystrzeliło zaklęcie. Szybkim ruchem, choć moze nieco niezgrabnym wyciągnął rózdżkę i powiedział:
- Protego!
avatar
Wilhelm Hathaway
Dorosły

Liczba postów : 15
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 16 Wrz - 18:48

The member 'Wilhelm Hathaway' has done the following action : Dices roll

'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Ian Coleman on Nie 26 Wrz - 23:53

Przyszedł tutaj z nowo co poznaną Gryfonką, ale to wcale mu nie przeszkadzało. To było idealne miejsce na tego typu schadzki i działania, nikt z nauczycieli tędy nie chodził. Usiadł na trawie i wyciągnął dwie butelki. Otworzył najpierw dla Nadine, a potem dla siebie. Od razu wypił kilka łyków.
-Więc Nadine...
Zaczął.
-Ładne imię...
Powiedział, spoglądając na nią.
avatar
Ian Coleman
Dorosły

Liczba postów : 31
Czystość krwi : czysta
Skąd : London, England

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Nadine Mistel on Pon 27 Wrz - 0:00

Teraz mogła sobie dziękować, że poszła na ten spacer i miała na sobie nadal płaszcz. Po drodze, gdy tylko zorientowała się gdzie idą, założyła ponownie szalik i bez jakichkolwiek zastrzeżeń ruszyła za chłopkiem. Moze uda się jeszcze dzisiejszy wieczór uratować.
Na polanie rozglądnęła się odruchowo, dla orientacji w terenie. Skoro tak dobre miejsce, warto zapamiętać. usiadła obok niego i wzięła swoją butelkę
- Dzięki - rzuciła, kosztując alkoholu, z początku praktycznie mocząc wargi, potem dopiero wzięła niewielkiego łyka.
- Na prawdę tak nudno było na tej imprezie? Miałam iść, ale zapomniałam jakoś - spytała, po pierwsze żeby ogólnie zacząć rozmowę, po drugie w sumie ją to nawet ciekawiło, czy coś ją ominęło.
avatar
Nadine Mistel
Uczeń

Liczba postów : 36
Czystość krwi : czysta
Skąd : Oxford

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Marley Gothens on Pon 27 Wrz - 0:08

Hoho! Nie mam pomysłu na to, co Marley mogłaby robić o tej godzinie na błoniach, ale załóżmy, że miała tu coś do załatwienia. Żeby nie było za zimno, miała na sobie żółty sweter oraz czerwoną chustę, na nogach jakieś tam dżinsy i oczywiście trampki (gwoli ścisłości, zielone). I co teraz? Do jakiego domu należy? Nie da się zgadnąć!
Ale jak wpadła i zauważyła ich pijących, oświadczyła:
- Coleman i koleżanka, minus pięćdziesiąt dla czegośtam.
Nie to, żeby była prefektem (nikt normalny by jej nie mianował), ale co tam.
avatar
Marley Gothens
Dorosły

Liczba postów : 205
Czystość krwi : czyścioszek
Skąd : Salisbury, Anglia

http://hogwart.7forum.net/forum.htm

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Wilhelm Hathaway on Pon 4 Paź - 19:43

Nie wiem, jak zakończył się owy pojedynek, gdyż nikt nie raczył o tym napisać od... prawie trzech tygodni, więc uznaję, że po tym wszystkim Wilhelm pożegnał się z Bernadette i poszedł gdzieś tam.

MISZCZ GRY MA SPRAWDZIAN Z HISTORII, UCZY SIĘ I NIE MA CZASU. POKORNIE PROSI O WYBACZANIE, OBIECUJE SIĘ POPRAWIĆ I WIĘCEJ NIE GRZESZYĆ!
avatar
Wilhelm Hathaway
Dorosły

Liczba postów : 15
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Carmella Bannville on Pon 2 Maj - 20:07

Nie miała co ze sobą zrobić. Wszyscy z jej domu byli na meczu, ona nie chciała. To nie tak, że nie kibicuje swojej drużynie, nie czuje ducha walki i przynależności do zespołu, ale dzis po prostu nie miała ochoty tam być, wśród szczęśliwych i rozchichotanych znajomych.
Błonie-pomyślała. To najlepsze miejsce na odpoczynek. Chociaż tam może być sama, może odpocząć od krzyków i radości. Dziś nie była szczęśliwa. Miała dość samotności, smutków. Ostatni list matki o chorobie ojca dolał jeszcze oliwy do ognia. Musi po prostu od wszystkiego uciec.
avatar
Carmella Bannville
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach