Zacieniona polana

 :: Błonia

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gillian Northman on Pon 2 Maj - 23:48

Jeszcze tego brakowało, by po ostatnim udziale w szumnych obchodach osiemnastych urodzin jednego ze Ślizgonów, postanowiła zaszczycić - choć ciężko byłoby cieszyć się z jej obecności - swą antypatyczną osobą wydarzenie pokroju meczu. Zdecydowanie nie zamierzała udawać, że w jakimkolwiek stopniu obchodzi ją gra, której zasad nawet nie znała, czy też zgraja samców, ubranych niczym klauni i latających nad boiskiem, rzucając piłką. Nie miała zamiaru pojawić się tam również ze względu na znajomych, których zwyczajnie nie posiadała. Oczywiście, Anioła nigdy nie brała pod uwagę. Pozostałą częścią braci uczniowskiej szczerze pogardzała i nie zamierzała spędzać w ich towarzystwie więcej czasu, niźli wymagał tego jej szkolny grafik. Doprawdy, miała ciekawsze rzeczy do roboty, niż wymachiwanie transparentami i zagrzewanie osiłków do walki. Owe powody spokojnie spoczywały na dnie jej skórzanej torby, w liczbie bodajże piętnastu - jeśli ktoś ich nie podpierdolił.
Nie zwracając większej uwagi na znajdującą się w pobliżu współlokatorkę, rozsiadła się na świeżej trawce (kto by się przejmował, że miała na sobie zbyt duży kremowy sweter, na którym z całą pewnością pojawią się trudne do usunięcia plamy z ziemi) i spokojnie wyciągnęła paczkę papierosów. Nie potrafiła oddychać świeżym powietrzem - nikotyna już dawno zastąpiła jej tlen. Podążający za nią Hemming, ociężale ułożył się tuż przy jej nogach, opierając rudy łeb o chude kolana dzierlatki.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Carmella Bannville on Wto 3 Maj - 0:10

Słuchała muzyki, dopiero po chwili zauważyła, że nie jest sama. Nieopodal siedziała Gillian, jej współlokatorka. Właściwie się nie znały, Carmelle trudno było zawierać nowe znajomości,a Gillian raczej nie paliła się, by ją poznać.
Trudno-pomyślała dziewczyna, czasem brakowało jej towrzystwa, oprócz Elhene nie miała nikogo, ale jej tu nie było, uczęszczała do Akademia Magii Beauxbatons.
Carmelle wiedziała, że Gillian ludźmi raczej gardzi, nie poszła na mecz, więc quidditch też jej nie interesował. Była inna niż wszyscy-pomyślała. Ciekawe tylko, czy się nie myli..
avatar
Carmella Bannville
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gillian Northman on Wto 3 Maj - 14:42

Słuchała muzyki? Dobre sobie. Hogwart zdecydowanie nie wspierał w dostarczaniu takich przyjemności, zwłaszcza, że wszystkie mugolskie urządzenia od razu zaczynały wariować z powodu nagromadzenia tak wielkiej ilości magii (inna inszość, że gramofony i magnetofony, będące najnowszymi nowinkami technicznymi lat osiemdziesiątych, były zbyt duże by trwonić na nie miejsce w stosunkowo niewielkich kufrach), a czarodziejskie radio z trudem odbierało przyzwoite stacje muzyczne na terenie zamku. Przywilej słuchania muzyki został więc zupełnie ograniczony do nieustannych ćwiczeń Northman na klarnecie (co i tak spotykało się z niezmierną dezaprobatą współlokatorek, najwyraźniej nie potrafiących docenić prawdziwego kunsztu artystycznego) lub też prób chóru, którym pod drzwiami przysłuchiwali się desperaci. Żałosne.
Próżno rozwodzić się nad kontaktami interpersonalnymi, które prowadziła Northman. Jeśli już chciałoby się ich szukać, zapewne wszystkie znalazłyby się na stopie negatywnej, zaczynając od nadgorliwej pani prefekt, z którą to dzieliła dormitorium i która to urządzała karczemne awantury za każdym razem, gdy Gill zaczynała palić w pokoju, a kończąc na Liamie czy Cyrylu, którzy byli - co tu się oszukiwać i ubierać w śliczne słówka - skończonymi skurwielami. Oczywiście był jeszcze Anioł, ale o tym rozmawiać nie chciała, oraz spore grono przypadkowych panów, którzy dostarczali jej rozrywek gdy była na tyle pijana by przestać rozwodzić się nad tym, jak traktowane są kobiety we współczesnym świecie. Można by więc rzec, że wychodziła z założenia, iż wszelakie relacje towarzyskie do szczęścia potrzebne jej zupełnie nie były.
Podrapała rudego kocura na uszami, wyciągając nogi do przodu. Westchnęła cicho, przykładając do herbacianych ust powoli spalającego się papierosa i wypełniła płuca zbawiennym dymem. Maj zdecydowanie nie był jej ulubionym miesiącem. Zbyt mało czasu pozostało jej do powrotu do rodzinnej Szwecji i wysłuchiwania niekończącego się opiewania zalet starszej siostry, które teraz zapewne przybierze wersję ostateczną, zwłaszcza, że w tym roku kończyła szkołę. Miała przed oczami dantejskie sceny matuli, roztkliwiającej się nad wybitnymi wynikami w nauce. I w takich chwilach doprawdy miała ochotę zwrócić śniadanie.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Carmella Bannville on Wto 3 Maj - 17:59

(zupełnie zapomniałam o czasie gry, cofam tą wzmianke o muzyce)

Gillian miała pieknego kota. Carmelle w domu zostawiła swojego kochanego norweskiego leśnego, żałowała, że nie jest tu z nią.
Pogoda była piękna, dla Carmelle idealna. Gdy tylko wychodziło słońce jej humor poprawiał się. Co prawda w Hogwarcie zimna też była piękna, ale mróz, szybki zachód słońca nie pozwalał dziewczynie pokochać tej pory roku.
Wiedziała, że powinna odpisać matce, napisać, że się martwi, nie chce go stracić, nie wyobraża sobie życia bez niego. Wyjęła pergamin i nakreśliła tylko dwa zdania, nie umiała dzielić się z matką własnymi odczuciami: "Mamo wiadomość ta jest dla mnie bardzo przykra. Życz tacie szybkiego powrotu do zdrowia. Kochająca, Carmelle"
Schowała list do torby leżącej przy jej nogach, położyła się na trawie, zamknęła oczy i wsłuchiwała się w odgłosy dochodzące z boiska, gdzie wciąż trwał mecz.
avatar
Carmella Bannville
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Carmella Bannville on Wto 3 Maj - 23:25

Było jej zdecydowanie lepiej. Wszystkie smutki i żale nagle odpłynęły. Wstała i skierowała się w stronę szkoły.
avatar
Carmella Bannville
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Aubrey Laine on Wto 10 Maj - 1:22

Zmaterializowała się przed bramą Hogwartu, zaklinając jednocześnie pod nosem na własnych rodziców dość głośno, by wyrazić swój piętrzący się z każdym krokiem gniew. Poirytowanym wzrokiem omiotła przestrzeń wokół, choć tak naprawdę w tych cholernych ciemnościach widziała cudownie dużo. Ciągnąc za sobą niemożebnie ciężki kufer, ruszyła w stronę zamku. Przynajmniej ma wystarczająco dużo butelek Ognistej zabranych ze sobą, by jakoś ostatecznie przetrwać ten feralny wieczór. Home sweet home? Bynajmniej.
Z głośnym jękiem, stękiem, kilkunastoma wulgarnymi określeniami i po upuszczeniu kufra na stopę, udało jej się go dociągnąć do jakiejś.. polany? Nawet nie zawracała sobie dupy tutejszą, ewentualną gromadą ludzi, wiedząc, że i tak nie znajdzie kogoś, kto mógłby pogadać z nią chociażby i o etykietce proszku do prania. Z resztką gracji, która jej pozostała po niecodziennym taszczeniu ciężarów, ruszyła w samo centrum miejsca. Tak, oby było to położenie w którym nikt nie odkryje jej butelek Ognistej i przez kogo przypadkiem nie dostanie awarii dupy. Po chwili zastanowienia, rozejrzała się jednak za uczniem, który w razie czego weźmie na siebie odpowiedzialność, za nocne schadzki. Nie lubiła obracać się w towarzystwie przyjaznych matołów, szczerze powiedziawszy wolała, aby złamano jej parę razy nos – ale wiedziała, że takie towarzystwo może kilkukrotnie ocalić jej skórę, nawet gdy będę to zagorzali egoiści. Ona była niepoprawną manipulantką. Och, doprawdy – okropna cecha, ale żal pohamowywać swoją naturę, przecież to oszukiwanie siebie.
Zacisnęła usta w wąską linię i usiadła na kufrze.
Dopinając suwak czarnej skóry pod szyję, rozprostowała kończyny dolne, krzyżując je w kostkach. Odchyliła głowę do tyłu, czekając na cudowne pojawienie się jednostki, którą nie przebierając w słowach – wykorzysta. Spomiędzy bladoróżowych warg wypuściła powietrze, nerwowo zaciskając palce. Tak, cierpliwość nie była jej cnotą.
avatar
Aubrey Laine
Uczeń

Liczba postów : 12
Czystość krwi : ¾
Skąd : Wielka Brytania, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gregory Seward on Wto 10 Maj - 18:08

Może i dziewczę długo czekało, jednak w końcu ujrzało wcale nie na tak dalekim horyzoncie majaczącą się sylwetkę wcale nie tak niskiego chłopaka z czupryną składającą się z kosmyków ułożonych przez wiatr we wszystkie możliwe kierunki. Teoretycznie chłopak jak to chłopak: normalny i przeciętny, nie należałoby zwracać na niego żadnej szczególnej uwagi. I Grześ o sobie samym tak często mówił, nie uważając siebie za kogoś wartego czyjegoś zainteresowania. Inna rzecz się miała, jeśli chodziło o jego rodzinę, ale nie o to tu teraz chodzi.
Korzystając z chwili wytchnienia i możliwości pospacerowania w słonecznej, ładnej pogodzie po Błoniach niechybnie oddalił się od Zamku. Wiedział doskonale, że powinien zawrócić i wrócić na zbliżającą się kolację, jednak nie za bardzo miał na to ochotę. Zakazany Las w pewien sposób pociągał, dlatego nie dziwnym było że dojrzewający chłopak postanowił sprawdzić co się stanie gdy zbliży się chociaż do jego granicy.
Wkraczając na polanę nie zauważył dziewczyny siedzące na kufrze, ponieważ bardziej zainteresowany był rozglądaniem się na boki względem czyhającego niebezpieczeństwa. Za nic serce (bijące jak oszalałe) nie chciało słuchać argumentów, że dopiero po przekroczeniu pierwszych drzew las staje się niebezpiecznym. W głowie i tak krążyły mu obrazy stworzeń być może zamieszkujące zakazany dla uczniów teren.
Zbliżywszy się na kilka metrów od niego, zauważył czuprynkę o ciemnym odcieniu – w ostatniej chwili odsunął możliwość wzięcia dziewczyny za jakiegoś zbiegłego z lasu stwora. Nie odpowiadał mu bowiem ubiór owej istoty, który stanowczo odsłaniał kobiece walory. I jak to zawsze z Grzesiem bywa, zatrzymał się w pół kroku, a mięśnie odmawiając posłuszeństwa skurczyły się, paraliżując go na kilka chwil. Przez kilka chwil wpatrywał się trochę bezsensownie w Ślizgonkę, jednak już po chwili odwrócił spojrzenie na zakazany las, szukając nerwowo jakiegoś punktu, na którym mógłby zaczepić wzrok.
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Aubrey Laine on Wto 10 Maj - 18:40

Na chwilę przymknęła oczy, męcząc się z senności, która nie opuszczała jej tak szybko, jakby mogło się wydawać. Niemal automatycznie otworzyła je, słysząc, że ktoś bezczelnie przerywa panujący wokół spokój. Niechętnie, rozejrzała się za sprawcą szelestów, w końcu kątem oka dostrzegając jakiegoś chłoptasia z domu Borsuka. Tak, ona rzeczywiście go dostrzegła, co w normalnych warunkach nigdy nie miało by miejsca. To nie jej wina, to świat wirował dokładnie jak gwiazdy, co dzień na nieboskłonie, niepowtarzalne, cykliczne, rozmywające się warkoczami błysków i świateł porównywalnych z piorunami.
Przetarła oczy, zaklinając w duchu swoją parszywą leniwość i głupotę.
Bez zbytecznych w tym przypadku słów, bez cienia jakiegokolwiek skrępowania, podniosła się, uprzednio otrzepując dżinsy, jak i skórzaną kurtkę. Parsknęła cichym śmiechem, który mimo wszystko był podszyty czymś w rodzaju satysfakcji. Nie, absolutnie nie chciała stresować i tak już wystarczająco spiętego Puchona. Taka była jej natura, a tej nigdy nie starała się zwalczać.
Trawa miękko uginała się, niemal bezszelestnie niknęła po każdym stawionym kroku przez Ślizgonkę. Wreszcie, będąc całkowicie wyprostowaną, dotarła do miejsca w którym znajdował się jej wybawiciel – taką miała bynajmniej nadzieję. Stanęła na przeciwko niego, zachowując odległość półkroku. Wspięła się na palce, układając z pajęczych palców kadr. Zamknęła w nim twarz mężczyzny, cmokając z zadowoleniem. Opadła na pełne stopy, przeczesując energicznym ruchem długie, układające się w fale włosy. Wiatr zdawał się być kompletnie obojętnym na fakt, że młoda kobieta wreszcie potraktowała je grzebieniem. W między czasie, wybadała okolicę. Wreszcie, potwierdzając sobie w myślach, że żaden dupek nie poluje na jej kufer, poświęciła całą swoją uwagę Puchonowi. Ba, czując nagły przypływ szaleństwa, postanowiła nawet przemówić i równocześnie udobruchać chłopaka swoim cichym, doskonale słyszalnym, dźwięcznym głosem.
– Witaj – zaczęła spokojnie, unosząc kącik ust w charakterystycznym dla siebie uśmiechu. – Prawda, że nie odmówisz spożycia alkoholu w miłym towarzystwie? – uniosła brew. Ton, pozornie słodki, ale nieznoszący odmowy.
avatar
Aubrey Laine
Uczeń

Liczba postów : 12
Czystość krwi : ¾
Skąd : Wielka Brytania, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gregory Seward on Wto 10 Maj - 19:08

Gregory stał jak zaklęty, z nogami wrośniętymi w podłoże i głowa przepełnioną uporczywymi myślami, jakichś nie potrafił się wyzbyć – po prostu latały jak oszalałe muchy, nie pozwalając mu się skupić na żadnym konkretnym szczególe. Po prostu oszałamiały i sprawiały w jeszcze większe zakłopotanie.
Fakt, że dziewczyna podniosła się z jakiegoś tajemniczego pudełka został odnotowany przez Puchona, chociaż stojąc wciąż uparcie przodem do Zakazanego Lasu, a bokiem do dziewczyny, nie był w stanie stwierdzić na czym to siedziała. Dostrzegając ruch kierujący się w jego stronę, mimo całej swojej nieśmiałości zdobył się na jakąś odwagę i spojrzał w stronę nadchodzącej klęski. I jak na zawołanie, kiedy tylko pojął iż dziewczę zaczyna zmniejszać bezpieczny dystans na jego kościach policzkowych zaczęły wytwarzać się pokaźne rumieńce. Zawsze je przeklinał, jednak nie o tym teraz myślał, ponieważ jego myśli zmieniały temat z sekundy na sekundę.
Na moment się jednak zatrzymały, kiedy to Ślizgonka zaczęła machać przed twarzą Puchona dłońmi, cmokając z zadowoleniem. Jego źrenice zwęziły się w strachu, a on zaczął płonąć rumieńcem jeszcze mocniej niż mógłby się spodziewać. Spuścił głowę, by móc wlepić swoje spojrzenie w swoje obuwie i uchronić się przed zainteresowaniem dziewczyny. Usilnie pragnął wyciągnąć teraz różdżkę i rzucić na siebie zaklęcie, którego formuły nie był w stanie sobie przypomnieć – wiedział tylko, że chciał zniknąć. Czy było by to możliwe?
Przełknął głośno ślinę, nie dopuszczając do siebie myśli, że dziewczyna właśnie na niego zwróciła uwagę. Przecież nie był przystojny, miał swoje małe fobie, w ogóle nie był interesujący! Jednak to cmoknięcie krążyło gdzieś w tle umysłu, nie pozwalając na zbytnie odbiegnięcie od tego tematu.
- C.. C-c-cześć. – Wystękał w odpowiedzi, nie potrafiąc zmusić się do tego, aby spojrzeć na twarz zaczepiającej go dziewczyny. Wystarczyło tylko unieść podbródek i już by widział jej uśmiechniętą twarzyczkę, ponieważ był niewiele wyższy od Ślizgonki. Zapewne gdyby przypatrzył się jej trochę dłużej, zauważyłby fakt iż uczęszczają nie tylko na te same zajęcia, ale pochodzą z tego samego rocznika. Dopiero gdy dziewczę wyszło z bezpośrednią i otwartą propozycją, Grześ gwałtownie podniósł głowę. I na moment zapomniał o głupim wyrazie twarzy, spoglądając na głębokie oczęta dziewczyny ze zdziwieniem. – N-nie.. – Wymamrotał, nie zdając sobie tak do końca sprawy na co się zgodził. On i alkohol? Może kiedyś, jednak nigdy nie czuł zbytniego pociągu do procentowych trunków. Gdyby nie upoił się myślą, że zainteresował swoją osobą jakąś dziewczynę, odmówiłby. Teraz jednak bez szemrania gotowy był nawet wskoczyć do jeziora!
Widząc zadziorny wyraz twarzy dziewczyny ponownie opuścił głowę, chowając się za kilkoma kosmykami dłuższych włosów, dzięki którymi czuł się bardziej bezpiecznie. W końcu jego rumieńce nie były widoczne, prawda? Wbrew pozorom nie poczuł się ani trochę swobodniej. Delikatny wiatr, który co jakiś czas poruszał gałęziami drzew, przywiewał również zapach perfum stojącej nieznajomej.
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Aubrey Laine on Wto 10 Maj - 21:37

Dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że działa na tego faceta z niesamowitą siłą. Lubiła wprawiać płeć przeciwną w zakłopotanie, a gdy jej uroda przyćmiewała ich odwagę – była w siódmym niebie. Ale już na wstępie nie miała zamiaru grać roli seksbomby, mimo że strasznie, na swój sposób, kręcił ją ten niezdarny typ. Kolejny podmuch wiatru wprawił w ruch jej cienką sukienkę. Doprowadzając ją do porządku jak Marylin Monroe, na jakże znanej wszystkim fotografii, uśmiechnęła się nieznacznie. Wypadałoby podać mu rękę w geście powitania, albo wykonać jakikolwiek pieprzony gest, w którym wyglądałaby jak dziewczyna, która wita się z nieznajomą osobą. W każdym bądź razie – tak to wygląda na filmach, które namiętnie ogląda.
– Miło mi Cię poznać – mruknęła. Na tyle było ją stać w tym momencie. Przekrzywiła głowę na bok, starając się wywrzeć na chłopaku dobre pierwsze wrażenie. – I wyluzuj, nie gryzę – dodała, krzyżując nogi w kostkach i opierając wolną rękę o biodro. Uśmiechnęła się nikle, acz o dziwo szczerze. Daleko jej było do wszystkich nieszczęśliwych Ślizgonek. Nieszczęśliwa nie była, bynajmniej. Była zagubiona, niekiedy jak porcelanowa laleczka. Robiła to co jej kazano (taki żart), niekiedy jadła to, co popadło i sypiała byle gdzie, tylko po to by nazajutrz móc funkcjonować. Nadal bawiły ją zakupy, satynowe sukienki bez pleców, zaborcze spojrzenia mężczyzn, kuszące układanie ust muśniętych czerwoną pomadką w zalotny uśmiech, rozczesywanie ciemnych włosów, noszących zapach truskawkowego szamponu oraz randki, podczas których ani razu skamieniałe serce nie zabiło szybciej.
avatar
Aubrey Laine
Uczeń

Liczba postów : 12
Czystość krwi : ¾
Skąd : Wielka Brytania, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gregory Seward on Wto 10 Maj - 22:11

Gregory podniósł spojrzenie w chwili, kiedy to mocniejszy podmuch wiatru zapragnął zrobić niezłego psikusa i podniósł sukienkę dziewczyny ponad linię kolan. Chociaż chłopak spodziewał się, że jego rumieńce nie mogą się powiększyć – tak teraz miał wrażenie, że cała twarz mu płonie, a całe ciało zalewa się nierównomiernymi falami gorąca.
Odwrócił na prędce spojrzenie gdzieś w drugą stronę, nie chcąc peszyć dziewczyny jednak jej uśmieszek zadowolenia wcale nie świadczył o tym, że jest zawstydzona. Zdawało mu się, że jego jama ustna nie jest w stanie produkować ani kropelki śliny, jednak przełknął ją.
- M-m-mnie również.. – Odpowiedział niemalże szeptem, przy okazji się jąkając. Była to jego pięta achillesowa, ponieważ w obecności innych był w stanie prowadzic bardzo żywą konwersację. Może przełamał by się w obecności dziewczyny, gdy natrafiła na interesujący go temat?
- Yhymm.. – Wymruczał w odpowiedzi z zamkniętymi ustami, nie mając pojęcia jak się dalej zachować. Jeszcze nie przetrawił propozycji Ślizgonki, która zaproponowała wypicie jakiegoś alkoholu. Może chciała go sprawdzić?
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Aubrey Laine on Wto 10 Maj - 23:14

Wywróciła oczy, kwitując tym samym naprawdę zadziwiającą nieśmiałość chłopaka. Różne przypadki pałętały się po Hogwarcie, ale z tak specyficznym się jeszcze nie spotkała. Normalnym dla niej było, że każdy zdrowy chłopak w jego wieku, w takiej sytuacji, zachowywał się by o sto osiemdziesiąt stopni różnie od Puchona. Może była to też kwestia dotychczasowego dobierania przez dziewczynę facetów. Tak, czy inaczej zdecydowanie lepiej wychodziło jej radzenie sobie z facetami usiłującymi rozbierać ją wzrokiem, aniżeli tymi, którzy zalewali się rumieńcem, mając ciemnowłosą przed sobą. Właściwie w pewien nie do zdefiniowania sposób, kręciła ją taka postawa. Co jasne – nie dawała tego po sobie poznać, nie mogłaby. Cały czas, zwyczajowo, uśmiechała się słodko, bez cienia skrępowania świdrując spojrzeniem chłopaka. Obecnie obcięła wzrokiem jego sylwetkę, zatrzymując spojrzenie w okolicach torsu. Zmrużyła filuternie oczy, uzmysławiając sobie, że nawet nie poznała imienia chłoptasia z domu Borsuka.
– Imię – mruknęła przeciągle i chcąc zachować resztki dobrego wychowania, spojrzenie zawiesiła na jakimś punkcie, nad ramieniem mężczyzny. – Chodźmy już w takim razie – zganiła. Tak, zanotowała już w głowie, że jeżeli ona nie zacznie w jakikolwiek sposób działać, to chłopak będzie tak stał, jak ten pieprzony idiota. Ruszyła powoli, oglądając się przez ramię. Po drodze zaklęła kilka razy, starając się opanować piętrzący się z każdym krokiem gniew. Cholerne koturny, cholerna niezdarność.
avatar
Aubrey Laine
Uczeń

Liczba postów : 12
Czystość krwi : ¾
Skąd : Wielka Brytania, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gregory Seward on Sro 11 Maj - 11:52

Trzeba było przyznać, że Grześ należał do specyficznych chłopaków. Mimo, że do Hogwartu uczęszczał już kilka lat, nie zdołał uporać się ze swoją nieśmiałością jaka pojawiła się jakiś rok temu, gdy zaczął dostrzegać dziewczyny jako dziewczyny, a nie kumple.
Problem Puchona polegał jednak na tym, że najprawdopodobniej jego dojrzewanie psychiczne rozpoczęło się stanowczo później niż u jego rówieśników i konsekwencją tego była niezdarność w odnajdywaniu się w nowym położeniu.
Jej bezpośredniość nie pozwalała Gregory’emu odezwać się chociażby dłuższym zdaniem, ponieważ jej uroczy uśmieszek i iskrzące się oczy wcale nie ułatwiały mu zadania. Tak właściwie Ślizgonka mogłaby naprawdę okręcić go sobie wokół palca, a on by zauważył to w chwili, jakby został sam i mógł ze spokojem przeanalizować sytuację.
Kątem oka starał się zauważać gdzie wzrok dziewczyny się podziewa i gdy tylko zatrzymał się gdzieś na wysokości klatki piersiowej, poczuł się nieswojo. Poruszył się nerwowo, wsuwając dłonie do kieszeni spodni, byleby coś z nimi zrobić.
- G-G-Gregory. – Starał się wyrzucić to słowo jak najszybciej tylko mógł, jednak język nie pozwolił mu wypowiedzieć go z należytą prędkością, zacinając imię przy samym początku.
Kim ta dziewczyna była i czego chciała? – Grześ nie był pewien czy powinien pozostawać w towarzystwie tak zmysłowej dziewczyny, jednak coś nie pozwalało mu odejść. To, że nogi miał przyrośnięte do podłoża to jedno, ale chodzi tutaj o pewnego rodzaju paradoks. Puchon był chłopakiem nieśmiałym, który jednak chciał mimo wszystko się przełamać. Być może przy tej dziewczynie mu się uda?
Kiedy wydała rozkaz – bo prośba to nie była – Gregory na początku tak jak stał, tak stał przenosząc spojrzenie na jej plecy. Dopiero po kilku sekundach ruszył się i wlokąc stopami po trawie, przeniósł spojrzenie na tajemnicze pudełko, którego wcześniej nie potrafił zidentyfikować.
Gdzieś w umyśle pojawiła się informacja, jakie pytanie zadała nieznajoma na samym początku i źrenice mu się zwężyły. Wykorzystując okazję, że ciemnowłosa była odwrócona do niego tyłem, wziął kilka głębszych wdechów aby uspokoić swój oddech. Może wystarczy, że napije się tylko kilka łyków i będzie mógł odejść? Może dziewczyna potrzebuje po prostu towarzystwa, bo się nudzi?
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Aubrey Laine on Sro 11 Maj - 15:34

Wplotła palce we włosy zerkając na swoją już niechlujną, białą sukienkę. Drugą rękę wsadziła do kieszeni skórzanej kurtki.
Ni stąd ni zowąd obrazując sobie w głowie zadowolone twarze rodziców, poczuła ochotę splunięcia za siebie, uznając tym samym savoir vivre za mniej interesujący od dupy Hagrida.
Ruszyła przez centrum miejsca, pocierając opuszkami palców skroń. Widząc kątem oka ociągającego się chłopaka, którego imienia – wyłącznie przez jego bełkot, nadal nie znała, schyliła się po kufer w celu dociągnięcia go bliżej Puchona. Tak.. gdyby tylko pieprzone, okoliczne pospólstwo wiedziało, jak wielkim wysiłkiem jest dla niej taszczenie tej cholernej walizy. Poirytowanym spojrzeniem omiatając przestrzeń wokół, po paru chwilach, była już obok chłopaka, nikłym gestem nakazując mu zatrzymanie się. Rzuciła kufer pod jego nogi, mrużąc oczy, z charakterystycznym świstem wypuszczając z ust powietrze i ocierając dłonie o siebie.
Co zaś do chłopaka – jednocześnie będąc nierozgarniętym i rozsiewającym wokół dziwną aurę, rozczulał. Aubrey mimo wszytko nie miała wobec niego żadnych niecnych planów. I tak nie należał do osób, które potrafiłyby w jakimkolwiek stopniu za nią nadążyć, a zresztą w obecnej chwili górowały nad nią innego rodzaju potrzeby. Jedynym sposobem na zaspokojenie ich było znalezienie pośród milionów innych rzeczy butelek Ognistej. Ukucnęła przy „swoich śmieciach”, przetrzepując je naprawdę dogłębnie. Wreszcie, wystrzelając pięść w triumfalnym geście, podniosła się. W wolnej ręce, butelki zabrzęczały złowieszczo. Przekrzywiła głowę i przyjrzała się im z niemałym zafascynowaniem.
Resztkami sił, kufer przesunęła gdzieś na bok. Wyprostowała się dumnie, wręczając panu z naprzeciwka jedną butelkę. Swoją odkorkowała kompletnie niekobiecym sposobem, bo zębami i wydając przy tym cichy jęk zadowolenia, upiła tęgiego łyka.
avatar
Aubrey Laine
Uczeń

Liczba postów : 12
Czystość krwi : ¾
Skąd : Wielka Brytania, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gregory Seward on Sro 11 Maj - 15:50

Gdzieś w głowie zaświtał mu pomysł : „pomóż jej chamie!”, ale język zaczął się plątać i nie zdołał wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Dość nieporadne zachowanie i zbyt długie walczenie z własnymi myślami i wątpliwościami sprawiło, że dziewczyna sama poradziła sobie doskonale z walizką. Tak, teraz gdy miał ją pod swoimi nogami zauważył charakterystyczne dla kufra kształty oraz obicie. Przełknął cicho ślinę, chociaż wciąż miał wrażenie iż w jego jamie nie ma jej ani grama. Trochę pokorniejszym spojrzeniem zerknął na nieznajomą, starając się zauważyć oznaki jej niezadowolenia.
- P-p-p-pomóc…? – Zająknął nieco wyraźniej, ale za to ciszej nie będąc do końca pewien czy aby zbyt późno nie ofiaruje swojego ramienia. W końcu dziewczyna zaczęła już grzebać w swoim dobytku w poszukiwaniu jakiegoś alkoholu. Grześ ani na moment nie pomyślał, że Ślizgonka ma swój własny zapas i nie pokusi się o odpowiednie zaklęcie.
Nim zdążył dokończyć swoje myśli, energiczna dziewczyna podniosła się, wciskając mu do dłoni butelkę Ognistej Whisky. Charakterystyczna etykietka od razu rzuciła mu się w oczy, jednak nie był aż takim fanem napojów alkoholowym aby rozpoznać ją po pierwszym spojrzeniu. Dopiero gdy uniósł ją w górę i odczytał napis, zaczęło do niego docierać, że dziewczyna wcale a wcale nie żartowała.
Przeniósł speszone spojrzenie na nią, jednak ta właśnie uwolniła butelkę od zamykającego ją korka i upiła siarczysty łyk, na widok którego Gregory aż wybałuszczył oczy! Jaka drobna i subtelna dziewczyna wlewała w siebie napój z taką satysfakcją, jak uzależniony pijak. Oczywiście, nie zamierzał jej obrazić jednak w tej chwili ta cecha jakoś mu umknęła.
Niepewnie spojrzał ponownie na butelkę, nie będąc do końca pewnym co powinien uczynić. W końcu nie tylko nie miał ukończonych 17 lat, ale również znajdował się w Hogwarcie! Przecież to godziło w zasady i.. i … może dziewczyna chciała go podpuścić? Spojrzał kątem oka na nią podejrzliwie, nie mając odwagi ani ponownie się odezwać, ani nawet odkorkować butelki. Owszem, już kiedyś posmakował alkoholu, a nawet się upił jednak wspominał to zdarzenie jako niechlubne i nieprzyjemne. W zaistniałej sytuacji nie wiedział po prostu co ma zrobić.
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Aubrey Laine on Sro 11 Maj - 22:05

Nie dbała o to, czy Puchonowi spodoba się jej ciągnięcie z gwinta alkoholu. Mówiąc kolokwialnie – miała to szczerze w dupie. Musiała zapić wszelkie, kumulujące się od dawna smutki, jak i wyzbyć się pieprzonych twarzy rodziców z głowy. Tak, na co dzień również odznaczała się przesadną nonszalancją, ale to właśnie była Aubrey. Nikt nigdy nie wyszedł dobrze na usiłowaniu zmieniania dziewczyny; jej podejścia do wielu spraw, ogółem charakteru. Problem innych, że nie są w stanie ogarnąć jej górnolotnych idei. Głupota ludzka, a w przeważającej mierze głupota facetów, polegała na tym, że kiedy w zasięgu ich wzroku figurowała ciemnowłosa, mieli o niej kompletnie inne wyobrażenia. Faktycznie – widzieli Ślizgonkę, ale jak Ślizgonka o tak uroczej buźce i drobnej posturze, mogła charakteryzować się jakimś szczególnie nieprzyjemnym usposobieniem? Głupcy. I znowu te cholerne, mylne pozory.
Głowę zadziornie trzymała wysoko, starając się jak najsubtelniej przeszyć Puchona wzrokiem. No cóż, pomimo starań nie udało się, dlatego też sprawiała wrażenie nieco bezczelnej. Zrzuciła z siebie czarną ramoneskę, ciskając ją w stronę kufra. Zwyczajnie robiło jej się coraz cieplej, a biała sukienka na krótki rękaw wydawała się być adekwatną do obecnych warunków atmosferycznych.
Nie chciała ciągnąć chłopaka za język, przez tę wystarczającą ilość czasu, dochodząc do trafnego wniosku, że tego zwyczajnie nie lubi. Z drugiej strony nie mogła też tak stać i milczeć.
– Pomóc Ci? – uniosła brew, wykrzywiając usta w dość rozbawionym uśmiechu. – Chyba, że nie pijesz? – uniosła brwi wyżej, jakby będąc całkowicie oszołomioną możliwością istnienia takiej opcji. Chwilowo postawiła butelkę w możliwie najrówniejszym miejscu, oblizując niesamowicie kształtne wargi.
avatar
Aubrey Laine
Uczeń

Liczba postów : 12
Czystość krwi : ¾
Skąd : Wielka Brytania, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gregory Seward on Czw 12 Maj - 16:05

Ostatnim o czym by teraz pomyślał Gregory to pomysł, że dziewczyna może mieć jakieś problemy domowe i czuje się przybita oraz zagubiona. Chociaż starał się przełamać do dziewczyn, jednak było to dla niego trudne ponieważ usilnie starając się zwrócić uwagę na ich charakter jeśli pierwsze co widział to ich aparycje. Jego wzrok nigdy nie wpatrywał się natrętnie w biust czy pośladki uczennic, jednak podświadomie jego umysł rejestrował właśnie te elementy. Które go najbardziej ze wszystkiego peszyły.
Dodatkowo, wcale nie pomagał mu teraz fakt, że dziewczyna wpatrywała się w jego twarz (bądź inne części ciała) i wysyłała dwuznaczne (względem Grzesia) sygnały. Doskonale wiedział, bądź wmawiał sobie, ze nie jest aż tak interesującym chłopakiem, aby jakaś dziewczyna zwróciła na niego uwagę, dlatego było to dla niego trochę niezrozumiałe zachowanie.
Nie był na tyle odważny i bezczelny, aby powiedzieć bezpośrednio o przyczynie swojego zażenowania. Wolał udawać, że tego nie zauważa, bo przecież większego speszenia nie można chyba było u niego zobaczyć. W głębi jednak czuł jak serce szybko pompuje krew do głowy i sprawia wrażenie takiego, które zechciałoby wyskoczyć. A przy uspokajaniu nerwów wcale nie pomogła zrzucony materiał z ramion dziewczęcia, ukazując dziewczynę w niezwykle atrakcyjnym wydaniu. Puchon musiał przyznać i często przyznawał się przed Etką czy Kestrel, że dziewczyny w sukienkach czy spódniczkach (dla niego wciąż było to samo) wyglądały o wiele bardziej kobieco niż w spodniach. Może było to myślenie trochę staro typowe, które irytowało jego najbliższa kuzynkę jednak najczęściej wzruszał ramionami po jej kontrargumentach.
Przeniósł wzrok na dziewczynę gdy ta wyraziła swoje szczere zdziwienie ociąganiem się Gregory’ego. Nie chodziło wcale o to, że nie lubił alkoholu, ale nie czuł po prostu pociągu w tej chwili do trunku. Kiedy jednak zdał sobie sprawę, że znajduje się sam na sam z dziewczyną, w sporym oddaleniu od zamku i w dodatku rozmawia z nią (chociaż bardziej pasowałoby tutaj „próbuje rozmawiać”), naszła go usilna potrzeba dodania sobie odwagi. Dlatego po zbyt długim mocowaniu się z korkiem (ponieważ dłonie mu się trzęsły), wsunął ustnik butelki między swoje wargi, aby upić kilka głębokich łyków. Niemalże od razu poczuł jak ostry napój zalewa jego jamę ustną i przełyk w przyśpieszonym tempie.
A że był taką niezdarą, wciąż z rumieńcami na twarzy zakrztusił się. Odsunął butelkę i pochylił się nieznacznie do przodu, czując jak rozgrzewająco działa ten magiczny napój. Po kilku sekundach na szczęście uspokoił się i zerkając już nieco pewniej na Ślizgonkę, pociągnął kolejny łyk, chociaż nieco mniej energiczny.
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Aubrey Laine on Sob 14 Maj - 23:15

Jej nie peszyła ani bliskość Puchona, ani jego aparycja, która wpadła jej w oko od razu. Pomimo tego, że była Ślizgonką z krwi i kości, miała cięty język, nieszczególnie skłonna była do przyznawania się do kardynalnych błędów, lubiła poznawać ludzi. W poznawaniu innych osób, dostrzegała coś pociągającego. Odkrywała powoli karty, jak w starej grze, która o ile jej pamięć nie myli nazywała się pasjansem. Gra typowa dla pensjonarki wyciągniętej z dziewiętnastowiecznej powieści? Skądże. Po prostu uwielbiała odkrywać tajemnice, a ową tajemnicą jawił się chłopak, który mimo że wyglądał na nieśmiałego, czymś ją przyciągał. Może to barwa jego tęczówek, albo podkreślone ubiorem chłopięce, prawie męskie ramiona, jakie w tej szkole, wychudłych kujonów i przerośniętych osiłków, było czymś odmiennym?
Jej sukienka nie była strojem wyzywającym, nie była szczególnie wydekoltowana, ani materiał nie był na tyle przezroczysty by prowokować. Jednak w jej przypadku, dobrze leżała. Bo czy miała inne wyjście? Nie miała, musiała leżeć dobrze, ba, nawet idealnie. Aubrey była świadoma swoich zalet. Podkreślała je skromnie, ślicznymi, modnymi sukienkami, dobranymi do jej kasztanowych loków kolorami. Nie chciała zawstydzać, peszyć i nieustannie zadziwiać. Tak po prostu, przeważnie się działo.
avatar
Aubrey Laine
Uczeń

Liczba postów : 12
Czystość krwi : ¾
Skąd : Wielka Brytania, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gregory Seward on Pon 16 Maj - 19:28

Puchon jednak ani myślał wysnuć śmiałe przypuszczenie, że mógł w jakiś pozytywny sposób zainteresować dziewczynę. Przez cały czas uparcie twierdził, że potrzebowała jakiegoś towarzystwa, w którym mogła by się napić i spędzić niesamotne popołudnie. Bo i cóż mogłoby skłonić Ślizgonkę do większej uwagi nad postacią Grzesia?
Owszem, wciąż czuł na sobie jej miękkie spojrzenie, peszące go niemiłosiernie, jednak jego przejaw niskiej samooceny przejawiał się właśnie w uporze tego mylnego przeświadczenia. Wciąż odczuwał piekące policzki, jednak nie zdawał sobie chyba tak do końca sprawy z tego, ponieważ alkohol dokształcał ciągle ich kolor, hucząc jak na razie cicho w jego głowie. Nie miał zamiaru upijać się, oczywiście że nie! Jednak obecność Ślizgonki sama wymuszała na nim zainteresowanie się czymś innymi niż jej osobą, a traf chciał że sama wsunęła mu do rąk butelkę ognistej (oczywiście – metaforycznie). Siłą rzeczy Grześ bez umiaru postanowił chłeptać zawartość procentową szklanego naczynia, nie rozmyślając nad ewentualnymi konsekwencjami tego czynu.
W końcu odsunął od siebie tę nieszczęsną butelkę, w której jedynie połowa płynu obijała się o ścianki. On sam przesunął wzrokiem po sylwetce dziewczyny jakby chciał się upewnić, że ta sytuacja jest realna. Po czym podszedł o dwa kroki do przodu i w tej samej chwili co upadał, odwrócił się i krzyżował nogi. Dość zgrabny gest, który najwyraźniej był przejawem jego odwagi, która wybiła się na wierzch po kilku solidnych łykach. – A ty-y-y? – Zapytał nie zapominając o zająknięciu się, oczekując odpowiedzi na pytanie. Czego dotyczyło? W domyśle miał chęć poznania imienia dziewczyny, jednak trudno było wyciągnąć o niego tę informację. I chociaż już trochę zaczął odczuwać skutki szybkiego picia, jego wzrok wbił się w podłoże, ponieważ nieśmiałość nie została jeszcze utopiona.
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Amelie Sharion on Wto 24 Maj - 18:04

Na zewnątrz była ładna pogoda, dlatego nic dziwnego, że Amelie nie miała ochoty na siedzenie w zamku. Z lubością wciągnęła świeże powietrze i z uśmiechem na twarzy usiadła pod pobliskim drzewem. Chciała być teraz sama i rozkoszować się chwilą. Delikatny wiatr rozwiewał jej włosy, a ona zmęczona ciągłym upałem odetchnęła z ulgą. Nareszcie miała chwilę dla siebie, aby odpocząć nie obawiając się o prace domowe. Gdy tylko skończyła lekcje napisała wszystko, co napisać musiała. Zamknęła oczy i zaczęła rozmyślać o wakacjach. Już niedługo nie będzie musiała spędzać wieczorów nad pracami domowymi.
Wyjęła z torby szkicownik i próbowała narysować to, co przed sobą widziała, ale była zbyt rozkojarzona i nie udawało jej się to. Westchnęła i schowała go z powrotem do torby. Położyła się i zamknęła oczy...
avatar
Amelie Sharion
Dorosły

Liczba postów : 12
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Nessa Willmorth on Wto 31 Maj - 18:27

Nic w sumie dziwnego, że nie zauważyła siedzącej pod tym samym drzewem drugiej dziewczyny. Siedziała z podkulonymi pod brodę kolanami i obserwowała rozciągające się przed nią szkolne błonia. Ciemne, subtelnie kręcące się włosy zapewne mogłyby wyglądać ładnie, gdyby ich właścicielka nieco przyłożyła się do porannego szczotkowania. Ubrana była w szkolny mundurek i nerwowo podwijała do środka postrzępione rękawy. Dopiero kiedy niechciana towarzyszka przymknęła oczy, pozwoliła sobie zatrzymać na niej wzrok.
Oczywiście kojarzyła Amelię, chociażby z zajęć, czy licznych scen szydzenia z innych. W końcu były na tym samym roku. Dlatego jak tylko dostrzegła dziewczynę, postanowiła ukryć się przed jej uwagą. Była idealną ofiarą dla podobnych charakterów. Biedna, nieśmiała mugolka. Ostrożnie wstała próbując przemknąć w ciszy obok panny Sharion. Pech chciał, że rozwiązały się sznurówki jej tenisówek. Po nadepnięciu na jedną z nich, zamachała ramionami w powietrzu panicznie, pisnęła coś w stylu 'ajajaj; i z hukiem upadła na trawę, tuż obok koleżanki z Ravenclaw. W myślach tylko zaklęła niezbyt szpetnie i próbowała się podnieść mając nadzieję, że jej gafa umknęła Amelii.
avatar
Nessa Willmorth
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Aberyswyth, UK.

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gregory Seward on Wto 31 Maj - 22:54


A Grzesio? Grzesio raz jeszcze podniósł butelkę do swoich ust i wyżłopał kilka potężniejszych łyków, dzięki którym stał się bardziej odważny. Niestety Aubrey nie zamierzała powtórzyć swojego imienia, a tym bardziej podzielić się z nim swoimi odczuciami czy myślami.
Po jakimś czasie atmosfera milczenia zaczęła mu przeszkadzać i stawała się coraz bardziej ciążyć mu na barkach. Siłą rzeczy postanowił pozbyć się całej zawartości butelki, co już niedługo miał okupić długim i samotnym przesiadywaniem w łazience. Teraz jednak ani myślał iść za racjonalnymi argumentami, które z każdym kolejnym łykiem oddalały się od niego.
Niechybnie Puchon po kilku dłuższych minutach zmuszony był (z żalem) odstawić pustą butelkę po ognistej gdzieś na trawę i pożegnać się ze Ślizgonką. Udało mu się skleić kilka prostych zdań w jedno i oddalił się trochę chwiejnym krokiem.
Pech albo szczęście – w każdym razie los w dowcipnym humorze zapragnął mu podłożyć kłody pod nogi, ponieważ wciąż zarumieniony (nie wiadomo czy od alkoholu czy od nieśmiałości) wyłonił się zza zakrętu prosto na dwójkę siedzących dziewcząt. Przystanął przyglądając się im z trochę tępym wyrazem twarzy, próbując zrozumieć co się stało: znana mu już dobrze puchonka leżała jak długa na ziemi, zaś druga trzymała w dłoniach jakieś kartki. Jedna pozowała drugiej? Grześ podniósł prawą rękę do góry i podrapał się po boku swojej głowy, czyniąc ze swoich włosów jeszcze większy nieład niż miał uprzednio. Przecież dziewczyna, która należała do tego samego domu i roku co on nie należy do tego typu przedstawicielek płci pięknych, które mogłyby robić za modelki. Ale cóż.. chłopakowi najwyraźniej procenty zaczęły do główki uderzać.
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Nessa Willmorth on Czw 2 Cze - 19:14

Nessa na szczęście, mimo upadku z gracją, zdała się nie zwrócić uwagi relaksującej się krukonki. Powolutku wstała i uprzednio zawiązawszy sznurowadła, postanowiła się oddalić krocząc na czubkach palców. Jako, że ta seria udanych zdarzeń, wydała jej się mocno podejrzana, uniosła wzrok, zdając sobie sprawę że stała oko w oko z nikim innym jak... Gregorym. W pierwszej chwili zamarła, czując jak pieką ją uszy. Mogła się tylko domyślić, jakiego kolorytu nabrała w tej chwili jej okrągła buzia. Szybko otrzepała się z źdźbeł trawy, potem wpychając nerwowo pocące się dłonie do kieszeni. Zakołysała się na piętach w myślach powtarzając sobie, że przecież powiedzenie komuś cześć to nie zbrodnia. W przypływie chaotycznych myśli i nerwów, nie zwróciła nawet uwagi na niezbyt inteligentny wyraz twarzy jej idola a także na niezbyt prosty chód.
- Um... Cześć. - Wydukała w końcu, czując jak serce przemieszcza jej się z klatki piersiowej wprost do gardła, nieznośnie odbierając oddech.
avatar
Nessa Willmorth
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Aberyswyth, UK.

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Gregory Seward on Czw 2 Cze - 19:23

Chłopaczek przyglądał się w milczeniu obu dziewczynom, które najwyraźniej nie zdążyły go zauważyć – może to i dobrze? Wciąż jego umysł potrafił trzeźwo myśleć, a cały jego organizm skłonny był do powtarzania niczym mantry: „uwaga! Dziewczyna na horyzoncie!”.
Ni jak jednak jego nogi nie chciały się ruszać, kiedy to stanął na drodze, która Nessa mogłaby uciec niezauważona. Nawet pochylił plecy w nagłym przypływie odwagi, aby przypatrywać się z wielkim zainteresowaniem na jej sznurówki. Dopiero gdy dziewczę uniosło swoje oblicze, Puchon opuścił dłoń jaką jeszcze chwilę temu się drapał i… po prostu patrzył na nią.
W głowie ptaszki mu śpiewały, a on znajdował się na łące przepełnionej latającymi miotłami bez swoich właścicieli. A pomiędzy gdzieś znikał ptaszek, którego nazwy sobie Grześ nie potrafił przypomnieć – wiedział jednak, że stworzenie pierwotnie było używane jako znicza.
- Cz-cz-czczcześć. – Wystękał o wiele gorzej niż wyszło to Nessie. I to wcale nie z powodu swojej nieśmiałości! O nie! Procenty zaczęły wpływać na jego zachowanie – może dlatego jeszcze nie spiął się jak na niego wypadało i nie zaczął uciekać wzrokiem? Otóż proszę państwa pan Gregory Seward stał kilka centymetrów przed panienką Nessą i wpatrywał się w jej twarz, zupełnie jakby patrzył na mugolski obraz. Może nie zorientował się, że Puchonka jest prawdziwa?
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Nessa Willmorth on Pią 3 Cze - 17:40

Przez dłuższa chwilę stali naprzeciwko siebie wpatrując się w siebie niczym wół w malowane wrota. Jednak ciemnowłosa otrząsnęła się pierwsza. Na szczęście cenne sekundy sprawiły, ze krew odpłynęła jej z twarzy a blada cera wróciła do swej typowej, porcelanowej barwy.
Zmrużyła subtelnie oczy i przechyliła głowę, zerkając na swój obiekt westchnień. Zmarszczyła lekko nos, kiedy dotarł do niej przyjemny zapach alkoholu. Ot, i zagadka tajemniczej śmiałości Grzesia została wyjaśniona. Z jednej strony powinna zostawić go z jego problemem, z drugiej... Jeśli ktoś go przyłapie będzie miał niemałe problemy. Co innego picie poza terenem szkoły, a co innego tutaj, na błoniach, kiedy mogli go dopaść zarówno nauczyciele jak i prefekci. Odetchnęła kilka razy, czując jak troska przechyla wagę nad nieśmiałością i chęcią ucieczki.
- Piłeś. - Rzuciła niespodziewanie ostro i stanowczo, co zdziwiło nawet ją. Po chwili speszona podrapała się po nosie, zdając sobie sprawę, że zabrzmiało to jak matczyny wywód i żal. - U-Uważam, ze powinieneś przeczekać gdzieś stan... um... upojenia. - Dodała już ciszej, wbijając wzrok ponownie w swoje stopy i cofając się o pół kroku.
avatar
Nessa Willmorth
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Aberyswyth, UK.

Powrót do góry Go down

Re: Zacieniona polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach