Stół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Stół

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 27 Gru - 20:34

Na czas uczty bożonarodzeniowej, tradycyjne cztery stoły uczniowskie oraz ten nauczycielski, zastąpił jeden, zastawiony różnorakimi potrawami, przy którym zasiąść mają wszyscy uczniowie, pozostający na święta w zamku oraz profesorowie. U szczytu stołu została ustawiona wielka choinka, pod którą już znajduje się mnóstwo prezentów. Dania pachną wprost wyśmienicie, a ich różnorodność zadowoli nawet najbardziej wybrednych. Mamy tu między innymi pieczonego indyka z borówkami, wiele rodzajów puddingów i ciast, pieczone ziemniaczki, słowiańskie pierogi, kilka rodzajów zup... aż ślinka cieknie!
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Pon 27 Gru - 21:21

Eve otworzyła drzwi Wielkiej Sali i ziewnęła głośno, zasłaniając dłonią usta. Miała na sobie żółtą spódniczkę w kratkę, brązowe rajstopy i ręcznie robiony sweter tego samego koloru, który dostała od matki Jess. Był troszkę za duży. Sięgał do połowy uda prawie całkowicie zasłaniając spódnicę, a długie rękawy zasłoniły dłonie Eve. Na nogach miała glany, zawiązane niedbale. Żółte sznurówki wlokły się za nią po ziemi. Na szyi wisiał jej woreczek, który dostała od Jess na gwiazdkę i krzyż wysadzany kamieniami granatu. Włosy panny Evans były poczochrane na wszystkie strony, przez co wyglądała naprawdę uroczo.
Eve przeszła kilka kroków i usiadła na ławie przy stole, obok grupki znajomych. Nałożyła sobie na tależ soczysty kawał indyka i dużo pieczonych ziemniaczków. Dodała też trochę surówki z kapusty pekińskiej.
Jadła, ale nie czuła smaku. Umysłem nie była tutaj, na uczcie. Zastanawiała się, co się teraz dzieje z Williamem i Wendy, koleżanką z dormitorium, która również została porwana. Miała ochotę wybiec z zamku i zabić Dołohowa, ale co by jej to dało? Nie wiedziała nawet gdzie śmierciożerca mógł zabrać dwójkę znajomych, za których gotowa była oddać życie. Byłoby głupstwem uciec z Howartu, narazić na niebezpieczeństwo nie tylko siebie, ale również Aarona. Dowiedziałby się od razu o tym, co zrobiła Eve. Nie. Nie mogła uratować Williama i Wendy. Nie za taką cenę.
A gdybym to była ja? - myślała. - Na pewno dałabym sobie radę!
Eve wiedziała, że William jest porywczy i często nie myśli racjonalnie. Mógł się przez to wpakować w jeszcze większe kłopoty. Zawsze najpierw polegał na uczuciach, potem dopiero myślał nad konsekwencjami czynów.
A co, jeśli już nie żyje? - nie, nie mogła tak myśleć. Takie myśli mogłyby spowodować katasrofę. Ludzki umysł jest w stanie zrobić naprawdę wiele - nawet spowodować czyjąś śmierć. Wbiła widelec w udko indyka i urwała duży kawałek mięsa. Zaczęła nerwowo przeżuwać pokarm, starając się choć na chwilę zapomnieć o porwaniu i cieszyć się świętami, które powinny być szczęśliwe i spędzone w rodzinnej atmosferze. Ale nie była w stanie. Napiła się dyniowego soku, przypominając sobie nagle bal Hallowen'owy. Postanowiła, że dzisiaj nikomu nic nie dostypie. Z resztą... i tak nie miałaby do tego głowy. Była zbyt pogrążona we własnych rozterkach, żeby myśleć o dokuczaniu innym.
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Minerwa McGonagall on Czw 30 Gru - 14:55

Punktualność to cnota, a że Minerwa była kobietą nader cnotliwą, pojawiała się wszędzie przed czasem. Nawet, jeśli chodziło o wspólną ucztę bożonarodzeniową. Siedziała samotnie na końcu stołu, wpatrując się w aniołki na szczycie choinki; nikt nie przychodził. Czyżby wszyscy postanowili spóźnić się w wielkim stylu, czy też kolejny plan dyrektora nie wypalił, a ona wreszcie będzie mogła mu udowodnić, że wszelakie bale mijają się z celem bo uczniowie są w szkole po to, by się uczyć? W końcu pojawił się pierwszy uczeń. Podeszła do dziewczyny z opłatkiem, który wręczył jej dyrektor, a z którym nie wiedziała, co zrobić. Kolejna słowiańska tradycja, która ma na celu zacieśnienie więzi? Całkiem możliwe, wszak Albus celował w tak genialnych pomysłach.
- Wesołych Świąt, panno Evans - uśmiechnęła się ciepło do dziewczęcia - Mam nadzieję, że udało ci się przećwiczyć ostatnie zaklęcie i po przerwie świątecznej pokażesz wszystkim swoje postępy.
Jeszcze ta cała gra w mafię, zwłaszcza teraz, kiedy wszyscy martwili się o dwójkę uczniów, z samą Minerwą na czele. Czyżby w ten sposób planował rozładować panujące w szkole napięcie?
avatar
Minerwa McGonagall
Profesor

Liczba postów : 6
Czystość krwi : czysta
Skąd : Hogwart

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Pią 31 Gru - 14:37

Juliet nie należała do dziewczyn, które pojawiają się na takich uroczystościach punktualnie. W końcu na takie okazje trzeba się odpowiednio ubrać, z czym miała zawsze największy problem. Po długich rozmyślaniach i przebierankach zdecydowała się założyć czarną sukienkę, to tego czerwone szpilki, które dostała na gwiazdkę od mamy, wraz z czerwonymi dodatkami w postaci korali i bransoletki. Włosy pozostawiła rozpuszczone właściwie z powodu lenistwa.
Wkroczyła na sale zgrabnie i z zadowoleniem (bo w końcu przez całą podróż z dormitorium do wielkiej sali ani razu nie leżała na podłodze, co oznaczało, że tygodniowe ćwiczenia chodu w nowych butach jak najbardziej się opłaciło), po czym stanęła przy krześle niedaleko Eve.
- Witam wszystkich, przepraszam za spóźnienie - uśmiechnęła się i usiadła.
Tak samo jak wszyscy martwiła się o tę zaginioną dwójkę. Nie znała ich za dobrze, ale z łatwością mogła sobie wyobrazić, jak siedzą w straszliwym, brudnym miejscu, zastraszeni i przerażeni. A kiedy uświadomiła sobie, że jej nocne wędrówki tak naprawdę nie są tak do końca bezpieczne... Zaczęła czuć do siebie żal, że zawsze lekceważyła przestrogi przyjaciół i znajomych.
Jeszcze raz uśmiechnęła się do wszystkich serdecznie, po czym nałożyła sobie kawałek indyka, by po chwili delektować się jego smakiem.
Była zła, że spędza święta w Hogwarcie zamiast w domu. Najgorsze było to, że nie znała przyczyny, dlaczego rodzice nie mogą jej przyjąć na te pare wyjątkowych dni, które są w końcu świętem rodzinnym. Mimo wszystko postanowiła cieszyć się tym dniem, gdyż niewiele jest takiego beztroskiego czasu, który mógłby służyć zapomnieniu o wszystkich troskach i smutkach. O zaginionych. O domu. Rodzinie.
Ciekawa była, jak czują się rodzice Williama i Wendy patrząc na puste krzesła przy ich rodzinnym stole...
Momentalnie panna Becket odrzuciła te myśli potrząsając głową i wracając do rzeczywistości. Dzisiejszy dzień musi się udać!
Kątem oka zauważyła, jak Pani McGonagall składa życzenia Eve, co wywołało lekki uśmieszek na twarzy Gryfonki.
Westchnęła, a następnie nałożyła sobie niewielką porcję ziemniaków.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Sob 1 Sty - 17:48

Eve właśnie skończyła jeść ziemniaczki i kiedy miała się już rzucić na kolejną potrawę, podeszła do niej Minerwa McGonaall, którą tak bardzo szanowała. Ona również była animagiem. W dodatku nauczała ukochanego przedmiotu Eve, jakim była transmutacja i była kobietą niesamowitą, wspaniałą, która nie pozwalała kwestionować swoich decyzji. Pewnie dlatego była zastępcą dyrektora. Panna Evans uśmiechnęła się wesoło i wstała od stołu. Pojawienie się pani profesor pozwoliło jej przez chwilę zapomnieć o dręczących ja mrocznych myślach.
- Wesołych świąt, profesor McGonagall! - zawołała Eve, swoim radosnym, lekko przychrypniętym głosem.
- Och... - westchnęła na wspomnienie o nauce. Była zbyt leniwa, aby odrabiać prace domowe, ale ćwiczenia praktyczne to było zupełnie co innego. - Jestem bardzo pilną uczennicą.
Mówiła to niesamowicie poważnie - gdyby ktoś jej nie znał, na pewno by uwierzył.
Myśli o dwójce jej bliskich znajomych powróciły, nie wiadomo dlaczego. Zupełnie ją pochłonęły. I jeszcze Aaron, który był aurorem... w każdej chwili mógł zginąć. Eve pragnęła być przy nim i polować na śmierciożerców u jego boku. Ale niestety, to nie było możliwe. Panna Evans mogła tylko mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
- Pani profesor... - zaczęła niepewnie po chwili. Spuściła wzrok, by po chwili znów spojrzeć w oczy nauczycielki transmutacji. - Jak pani myśli, czy uda się złapać Dołohowa?
Eve bardzo sobie ceniła zdanie profesor McGonagall. Ta kobieta zdawała się być kimś więcej, niż tylko jednym z szarych ludzi. Panienka Evans uważała, że słowa profesor mogą zmienić bieg historii. Czy to dobrze?
Puchonka nie zauważyła, jak do Wielkiej Sali weszła Juliet. Za bardzo chciała usłyszeć słowa pani profesor, żeby zwracać uwagę na coś poza nią. Ale kiedy się odwróci, z pewnością rozpozna twarz swojej znajomej, z którą utrzymuje bardzo dobre stosunki.
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Sob 1 Sty - 18:17

Co jak co, ale Juliet uwielbiała Hogwarckie jedzenie. Jakby nie to, iż miała dobrą przemianę materii, to pewnie podczas tych pięciu lat nauki w tej szkole przytyłaby z 10 kg. Aktualnie nałożyła sobie kolejną porcje indyka i ziemniaków, czego później pewnie nie będzie mogła sobie wybaczyć.
W czasie kończenia konsumpcji ziemniaków usłyszała słowa Eve:
-Jak pani myśli, czy uda się złapać Dołohowa?
No właśnie. Czy się uda? Gryfonka też wielokrotnie zadawała sobie to pytanie. Czy ta historia skończy się pomyślnie?
Odłożyła na chwile sztućce i zaczęła się uważniej przyglądać Pani McGonagall. Oczekiwała jej odpowiedzi. Wiedziała, że nieładnie jest podsłuchiwać cudze rozmowy, ale jej serce same rwało sie do usłyszenia słów nauczycielki. Chciało usłyszeć tylko jedno.
W dodatku jej rodzina wcale nie pomagała jej samopoczuciu. Oczekiwała tylko na sowę od Jess. Może miała racje? Może faktycznie miało to tylko związek z ostatnim zniknięciem?
Zorientowała się, że zbyt intensywnie wpatruje się w nauczycielkę więc wzrok skierowała na talerz.
Wytężyła słuch i czekała.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Minerwa McGonagall on Nie 2 Sty - 19:44

Minerwa zapewne poczułaby się mile podłechtana takimi komplementami, jednakowoż w przeciwieństwie do niektórych nauczycieli, uczących w tej szkole, nie zwykła utrzymywać ze swymi uczniami bliższych kontaktów. Pozostawała ich mentorką, profesorką, ale nigdy nie zniżała się do ich poziomu. Może dlatego właśnie uchodziła za personę tak szanowaną. Owszem, byli tacy uczniowie, którzy podbiegali do niej na korytarzu i chcieli przybić piątkę (cokolwiek miałoby to znaczyć) za uciszenie Irytka, byli tacy, którym śniła się po nocach, a gdy natykali się na nią poza godzinami lekcyjnymi, uciekali gdzie pieprz rośnie, byli też tacy którzy zwracali się do niej po poradę zarówno na tle naukowym, jak i życiowym. Jednakże nieważne, jak uczniowie reagowali na jej widok, wszystkich łączył ten nieodłączny szacunek i niewidoczny dystans.
- Nie wątpię w to, panno Evans. Zawsze doceniałam twój potencjał... Zapewne gdybyś bardziej przykładała się do prac domowych, OWUTEMy mogłabyś zdać nawet na wybitny - uśmiechnęła się ciepło do Puchonki, zajmując swoje miejsce.
Westchnęła ciężko i przetarła szkła swoich okularów. Chciała w to wierzyć, ale sama miała do czynienia z Dołohowem i nie była pewna, czy Brygada Uderzeniowa da sobie radę z tym sadystycznym wariatem. Nie było wątpliwości, że ten człowiek miał problemy psychiczne i jeśli rzeczywiście stał za porwaniem Wendy i Williama... aż strach pomyśleć.
- Jestem tego pewna, panno Evans. Aurorzy mają trop, a Dołohow nie ma wsparcia, co daje im niemałą przewagę. Mam nadzieję, że pani Marone i pan Toxic wrócą do szkoły przed nowym rokiem.
avatar
Minerwa McGonagall
Profesor

Liczba postów : 6
Czystość krwi : czysta
Skąd : Hogwart

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Pon 3 Sty - 18:24

Zdać OWUTEMy na wybitny - pomyślała Puchonka, śmiejąc się w wyobraźni. - Chociaż... będąc animagiem z pewnością mam ułatwioną drogę.
- Mam taką nadzieję, pani profesor - powiedziała pełnym powagi głosem. Chciała zostać aurorem, musiała mieć wysoką ocenę nie tylko z transmutacji. Nauka doprawdy bywa męcząca...
- Dziękuję - powiedziała Eve, wpatrując się przez chwilę w profesor McGonagall. Jej słowa naprawdę podniosły Puchonkę na duchu. Dały jej nową nadzieję, której teraz tak bardzo potrzebowała. A Aaron... cóż, będzie musiał sobie radzić sam.
Nie napisał, żebym na niego czekała - pomyślała dziewczyna z przerażeniem, ale szybko zmiażdżyła tą myśl niespodziewanym przypływem wiary, która rozwiała wszelkie wątpliwości. Eve wierzyła w swoich przyjaciół, w ich umiejętności. Nie mogli sobie nie poradzić, to było po prostu nie do wyobrażenia.
Kiedy pani profesor odeszła w kierunku stołu nauczycieli, brązowowłosa zajęła swoje miejsce. Z zaskoczeniem odkryła, że nieopodal siedzi Juliet, którą znała od pieluchy. Postanowiła przenieść swoje cztery litery na inne miejsce, by już po chwili znaleźć się obok Gryfonki.
- Witaj, panienko Becket - powiedziała pełnym szacunku głosem, skinąwszy głową. - Jak się panienka czuje w ten piękny czas, jakim jest Boże Narodzenie?
Eve zastanowiła się przez chwilę, czy Juliet nie słyszała czasami jej rozmowy z panią profesor, ale w końcu stwierdziła, że nie ma to znaczenia. W końcu każdy przejmował się losem porwanych, którzy teraz byli na końcach języków wszystkich uczniów w całym Hogwarcie. Poza tym nadchodząca rozmowa panny Becket i panny Evans na pewno zejdzie w końcu na ten temat.
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Wto 4 Sty - 0:28

Słysząc słowa nauczycielki, odetchnęła z ulgą. Pani McGonagall ma racje. Z pewnością nie szuka ich byle kto! Nie warto popadać w paranoje. Na pewno wszystko się ułoży.
Wypuściła powietrze z płuc, po czym włożyła do ust kawałek indyka. Przeniosła wzrok przed siebie, co pozwoliło jej na zauważenie zmierzającej w jej kierunku Eve. Oczy Gryfonki roześmiały się słysząc powagę w głosie Puchonki.
- Witaj Panienko Evans - odpowiedziała tym samym tonem - Doskonale, dziękuje. A jak się panienka miewa? Czyż ten indyk nie jest wyśmienity? -z gracją zjadła kolejny kawałek przysmaku, po czym roześmiała się serdecznie.
Ucieszyła się, że chociaż na chwile może swobodnie odsunąć nieprzyjemne myśli.
- Pięknie dzisiaj wyglądasz! - zachwyciła się, posyłając swojej rozmówczyni swój firmowy, szeroki uśmiech.
Uwielbiała jej styl, zwłaszcza dzisiejszy sweter. Juliet gustowała w większych swetrach, co zresztą można zauważyć w jej codziennym ubiorze. Od razu spojrzała na siebie zauważając, że po raz kolejny ubrała się zbyt elegancko.

avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Sro 5 Sty - 18:10

- Zdecydowanie - skinęła głową, nakładając na talerz wielki kawał ciasta owocowego. - Hogwarckie uczty zawsze mnie zdumiewały.
I znów pomyślała o Aaronie. O tym, że zamiast spędzać z nią święta, musi ścigać Dołohowa. Eve kochała Hogwart, uważała go za swój drugi dom. To właśnie ta szkoła pomogła jej się podnieść po śmierci rodziców. Szkoła i jej ojciec chrzestny, który znalazł swoje miejsce w samym środku serca Puchonki.
Panna Evans dopiero teraz przyjrzała się, w co ubrana jest Juliet. Miała na sobie elegancką czarną sukienkę i czerwone szpilki, co Eve podziwiała. Nigdy nie potrafiła wkładać na nogi tego typu butów. Kiedy już musiała ubrać się elegancko, wkładała długą suknię, aż do ziemi, która zasłaniała ciężkie glany, z którymi była nierozłączna.
- Emm... - zająknęła się, kiedy usłyszała komplement. - Cóż, w każdym bądź razie, dziękuję!
Eve nie chciała wyglądać pięknie. Po prostu chciała się ubrać wygodnie i ciepło, żeby nie zamarznąć. Najwyraźniej panna Becket bardzo lubiła styl swojej rozmówczyni.
- Twoja sukienka również jest ładna - powiedziała, uśmiechając się wesoło. Strój Juliet faktycznie jej się podobał, ale sama nigdy nie włożyłaby czegoś takiego. Po prostu zdawało się być zbyt obcisłe. Może właśnie dlatego większość ubrań, które panna Evans trzyma w szafie, są męskie?
- W tym roku wiele osób wyjechało z Hogwartu na święta - stwierdziła Eve, rozglądając się po prawie pustej Wielkiej Sali. - Zwykle jest nas więcej.
Co prawda Puchonka zazwyczaj wracała do domu na święta, ale zdarzyło jej się kilka razy zostać w Hogwarcie, na przykład w podobnych sytuacjach do obecnej. Ta pustka była z jednej strony przytłaczająca, ale w rezultacie pociągająca. Wielki zamek, zupełnie opuszczony, skrywający wiele sekretów. Czy może być coś wspanialszego?
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Sro 5 Sty - 20:31

Widząc Puchonkę nakładającą wielka porcję ciasta owocowego, sama nabrała ochoty na ten przysmak. Bez zastanowienia sięgnęła po kawałek, po czym pokiwała ze zrozumieniem na słowa swojej rozmówczyni. Uczty w Hogwarcie zawsze ją zachwycały, zwłaszcza wygląd sali. Wszystko było takie inne, niezwykłe.
Juliet również należała do dziewczyn, które cenią sobie wygodę. Na co dzień nie nosiła sukienek ani spódniczek, preferowała luźniejsze i wygodniejsze ubrania. Tylko podczas wystawniejszych uroczystości otwierała szafę i zakładała na siebie jedną z niewielu sukienek.
- Dziękuje - uśmiechnęła się nieśmiało - Ale wydaje mi się, że ubrałam się zbyt elegancko.
Tak już miała, cóż począć? W każdym razie, nie da się zaprzeczyć, że poczuła się nieco lepiej słysząc miłe słowa.
Faktycznie, za wiele osób nie siedziało przy wigilijnym stole, co dziwiło Gryfonkę, ponieważ zawsze wyobrażała sobie większą ilość wspólnie ucztujących uczniów, ale nigdy nie była w Hogwarcie w czasie Bożonarodzeniowym, toteż nie miała porównania.
- Hmm, możliwe - zamyśliła się - Pierwszy raz zostałam w Hogwarcie na święta.
Starała się, by te słowa brzmiały naturalnie, bez żadnych negatywnych emocji, co raczej się nie udało, gdyż pod koniec zdania lekko zadrżał jej głos.
Fakt, duży zamek, wiele przestrzeni... W pewien sposób panna Becket zachwyciła się tym spokojem. Ale była przytłoczona negatywnymi myślami. Dlaczego rodzice nic jej nie mówią?
- Ale musze przyznać, że całkiem przyjemnie spaceruje się po pustych korytarzach. - dodała weselej.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Sro 5 Sty - 21:11

Eve nabrała kawałek placka na widelec i wsadziła go do ust. Był bardzo słodki. Z kremem, czekoladą i truskawkami, a to wszystko posypane wiórkami kokosów. Panna Evans nie poprzestała jednak na tym, lubiła eksperymenty kulinarne(aczkolwiek nie umiała gotować). Sięgnęła przez stół po syrop klonowy, po czym polała nim ciasto, znajdujące się na talerzu. Dopiero teraz mogła poczuć prawdziwy smak niesamowitej słodyczy. Rozkoszowała się nią długo, sama nie wiedziała czy minęła minuta, czy godzina. W każdym bądź razie, głos Juliet sprowadził ją z powrotem na ziemię.
- Nie ma za co - odparła uprzejmie, jakaś kultura musi być.
- Oj tam, elegancko - Eve machnęła lekceważąco ręką. - To ja nie potrafię się ubrać odpowiednio do sytuacji. Jestem strasznie nierozgarniętym człowiekiem.
Pokiwała głową z rezygnacją i rozłożyła ramiona w bezradnym geście, co wyglądało dość komicznie. Zwłaszcza z przydługimi rękawami od jej swetra.
- Pierwszy raz? - panna Evans była zdumiona. Była pewna, że Juliet była już kiedyś w zamku na święta. Dlaczego tak jej się wydawało?
- Nie chcesz tu teraz być, co? - spytała z nutką goryczy w głosie. - Ech, gdybym tylko wiedziała, że Aaron jest bezpieczny...
Wiedziała jak czuje się teraz Gryfonka. Może nie dokładnie, bo w końcu nie myślały identycznie, ale TE święta Eve również chciałaby spędzić ze swoją jedyną rodziną, jaką był Aaron. Najlepiej byłoby, gdyby po prostu przyjechał do Hogwartu i został tu na ucztę bożonarodzeniową, a potem zabrałby Eve ze sobą, na polowanie... W końcu za kilka dni kończy siedemnaście lat. Ale jej marzenia były nie do spełnienia. Wiedziała o tym. I choć ta wiedza była okrutnie przytłaczająca, i wiązała jej skrzydła, panna Evans nie pozwalała sobie na fantazje. To mogło tylko pogorszyć jej sytuację.
- Tak, zdecydowanie - Puchonka uśmiechnęła się do swoich wspomnień. Pamiętała, jak pierwszy raz odnalazła pokój życzeń i spędziła tam cały dzień. Za swoje zniknięcie dostała trzytygodniowy szlaban u profesora Snape'a. Po raz kolejny poczuła swoje podniecenie, po odnalezieniu kolejnego tajnego przejścia. No i ta radość, kiedy wreszcie udało jej się dostać do kuchni Hogwartu. A co najlepsze, większość tych tajemnic odkryła podczas świąt bożonarodzeniowych spędzonych w zamku.
Domowe skrzaty są naprawdę wspaniałe... - przeszło jej przez myśl.
- Hogwart zawsze będzie mnie zachwycał - powiedziała z ogromnym przekonaniem.
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Czw 6 Sty - 14:45

Juliet za to 'wciągnęła' placek prawie że natychmiast delektując się jego smakiem. Czy to sie nazywa obżarstwo? Zdecydowanie! Dawno nie pozwalała sobie na takie pyszności.
Patrzyła jak Eve rozkoszuje się ciastem w bardziej cywilizowany sposób niż Gryfonka, co wywołało lekki uśmiech na jej twarzy. Musze popracować nad manierami - roześmiała sie w duchu.
- Ty jesteś nierozgarniętym człowiekiem? - zapytała teatralnie, kładąc dłoń pod brodę na znak głębokiej refleksji - HMM... Coś w tym jest.
Roześmiała się. Jeszcze większy śmiech wywołał gest Puchonki, który w jej wykonaniu był bardzo zabawny. Fakt faktem - pannę Becket łatwo jest rozśmieszyć.
- Tak pierwszy. Kiedyś miałam zostać na święta, ale w ostatniej chwili przyjechali po mnie rodzice
Doskonale pamiętała, jak była na nich zła, gdy jej powiedzieli, że będzie musiała zostać w zamku na święta. Ale kiedy po nią przyjechali jej radość była nie do opisania. Nie umiała się na nich gniewać.
- Heh, nie za bardzo. Zwłaszcza, że rodzice nie chcą mi powiedzieć, dlaczego nie mogę wrócić do domu. Pisałam w tej sprawie do Jess, ale ona też nic nie wie. - westchnęła smutnie.
Bała się, że komuś coś się stało. Najgorsza była świadomość, że nigdy nic przed nią nie ukrywali. Tak więc mogła tylko przypuszczać, domyślać się...
Nie wiedziała dlaczego pozwoliła sobie na zwierzanie sie ze swoich problemów. Potrzebowała chyba wyrzucić z siebie te wszystkie emocje, które w sobie od jakiegoś czasu dusiła.
- A co się dzieje z Aaronem? - zapytała zaniepokojona.
Wiedziała, ze pracuje jako auror, ale nie słyszała wcześniej, ze wyruszył na kolejną misję.
Ach, Hogwart... Czy jest jakiś czarodziej na ziemi, który nie zachwycałby się Hogwartem? Juliet również pamiętała dzień kiedy odkryła pokój życzeń. Całkiem przypadkiem, kiedy szukała spokojnego miejsca na naukę. Na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech.
- Mnie też. I muszę się przyznać, że nie śpieszy mi się do opuszczenia tego miejsca.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Wto 11 Sty - 12:06

Eve pokiwała głową z entuzjazmem na odpowiedź Juliet. Może jadła w bardziej kulturalny sposób, ale w Hogwarcie nie miało to większego znaczenia. Juliet na pewno była bardziej "rozgarnięta", jak stwierdziła Puchonka. Zanurzyła usta w soku dyniowym, przypominając sobie tym samym bal hallowen. Parsknęła śmiechem, kiedy ujrzała przerażoną twarz uczennicy, gdy ta odkryła, że łysieje.
Eve wpatrywała się w swoją rozmówczynię ze zrozumieniem.
- Skoro byłaś przyzwyczajona wracać na święta do domu, to chyba naprawdę musiało to być dla ciebie nieprzyjemne przeżycie - powiedziała, zastanawiając się, jakby to było co rok wracać do domu na święta. Stwierdziła jednak, że to wcale nie byłoby fajne, a mogło ją tylko bardziej pogrążyć.
Jest dobrze, tak jak jest - pomyślała z uśmiechem.
- Ach, ta tajemniczość - mruknęła pod nosem. Faktycznie, za kilka dni będzie pełnoletnia. A mimo to wciąż znajdują się ludzie, którzy nie chcą mówić o pewnych sprawach. Zrozumiałym było, że o czasami nie można było wszystkich informacji powierzać sowom, ale kiedy rozmawiało się twarzą w twarz, sekrety były zbędne.
- Aaron, jak mniemam, wyruszył na poszukiwania Dołohowa - westchnęła z niezadowoleniem. Zawsze pchał się tam gdzie nie trzeba, pewnie dlatego był przyjacielem jej ojca. I pewnie też dlatego stał się jej ojcem chrzestnym. A co najśmieszniejsze jej, Eve, każe się chować i ukrywać. To było niemoralne i w ogóle, wcale nie przypadało do gustu Puchonce.
- Masz jeszcze trochę czasu - brązowowłosa uśmiechnęła się do Juliet i znów zanurzyła usta w soku dyniowym, upijając duży łyk.
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Wto 11 Sty - 20:11

Gryfonka cieszyła się, że w końcu ma okazje z kimś porozmawiać. Bała się, że przy bożonarodzeniowym stole będzie jadła w samotności, pogrążając się w myślach. Nie lubi samotności. Zwłaszcza w takim dniu jak ten.
Widząc, jak na twarzy Eve maluje sie zrozumienie, momentalnie zrobiło jej się lepiej.
- Nie da się ukryć. Jestem dość mocno przywiązana do rodziny. Ale z drugiej strony musze przyznać, że nie jest tutaj aż tak źle, jak mi się wydawało - uśmiechnęła się odsłaniając wszystkie swoje zęby - A tak właściwie myślałam, że w tym roku pojedziesz na święta do Jess.
Trzeba przyznać, że kiedy Juliet spostrzegła siedzącą przy stole Puchonke, z początku się zdziwiła, ale jednocześnie strasznie się ucieszyła. Jej czarna wizja przyszłości jednak nie mogła się spełnić. To jest kolejny dowód na to, że nie powinna zakładać z góry o zdarzeniach których jeszcze nie doświadczyła. Wyobrażanie sobie najstraszliwszych scenariuszy nie było najlepsze.
- Tez masz problem z nic-nie-mówiącymi-o-ważnych-sprawach ludźmi?
Tak strasznie wkurzał ją fakt, że traktują ją, jakby cały czas miała 11 lat. Ma świadomość tego, co dzieje się na świecie, jak i tego co działo się wcześniej. Milczenie nie jest dobrym rozwiązaniem.
- Och - mruknęła do siebie zakłopotana.
Spostrzegła, że jej rozmówczyni nie jest zadowolona z tego faktu. Z resztą kto by był? Spojrzała na nią ze współczuciem. Nie wiedziała co powiedzieć. Nie chciała by zabrzmiało to głupio.
- Zobaczysz, na pewno wszystko dobrze się skończy - powiedziała po chwili, dodając nutkę pocieszającego entuzjazmu - Aaron na pewno schwyta Dołohowa bez żadnych problemów, a Wendy i William wrócą niedługo do Hogwartu.
Juliet, wbrew pozorom, starała się patrzeć na tę sytuacje pozytywnie. Tylko mała cząstka jej umysłu rozsiewała negatywne myśli. No dobra, może trochę większa cząstka.
- Racja - odpowiedziała odwzajemniając uśmiech.
Bała się nawet myśleć o tym, kiedy skończy Hogwart. Podobała jej się beztroskość w murach tego wspaniałego miejsca.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Nie 16 Sty - 0:13

- Widzisz? - powiedziała kiwając głową z przekonaniem. - Trzeba się nauczyć szukać pozytywów w negatywach.
Sok dyniowy był taki pyszny... Piła go i piła, i nie mogła się oderwać.
- Cóż... w sumie też tak myślałam - odparła wzruszając ramionami. - Aaron uparł się, żebym została w Hogwarcie.
Zamilkła na chwilę, po czym dodała bardziej do siebie, niż do Juliet.
- I wcale mu się nie dziwię...
- Niestety - powiedziała z głębokim westchnieniem. - Ale nie na długo.
Niebawem opuści Hogwart i zacznie żyć na własną rękę. Wtedy ojciec chrzestny, czy ministerstwo nie będą mogli zabronić jej niczego. Korzystanie z czarów poza szkołą dawało wiele możliwości, na przykład pomaganie Aaronowi w jego misjach. To było tak piękne, że zdawało się być nierzeczywiste.
- Wiem - stwierdziła krótko. - Tylko denerwuje mnie to, że po raz wtóry nie mogę nic zrobić, tylko siedzieć tutaj bezczynnie...
Eve zaczęła wsuwać kolejne ciastko. Odezwała się dopiero wtedy, kiedy je skończyła.
- Wiesz co? - spytała, zerkając kątem oka na Juliet. - Może wybierzemy się do Hogsmeade po uczcie? Nie mam ochoty tutaj siedzieć i zbijać bąków... Może dowiemy się czegoś ciekawego?
Był to dość ekstremalny plan, aczkolwiek możliwy do wprowadzenia go w życie. Wystarczyło tylko trochę wyobraźni i wiary we własne umiejętności.
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Nie 16 Sty - 1:38

Na słowa Puchonki tylko się uśmiechnęła.
- Lepiej odstaw ten sok dyniowy, bo wierz mi, kiedy się go wypije za dużo to toaleta staje się twoim przyjacielem - ostrzegła rozbawiona.
Doskonale pamiętała dzień, kiedy po raz pierwszy spróbowała soku dyniowego. Od tego momentu była od niego strasznie uzależniona - jego smak był dla niej nowością, czymś wspaniałym, wywołującym radość. Ale równie dobrze pamięta dzień, kiedy to przez całą ucztę piła ten sok w ogromnych ilościach po czym toaletę odwiedzała średnio co 10 min.
- Ach, no tak... - mruknęła - Hm, czyżbyś wiedziała coś więcej, co się dzieje poza Hogwartem? To twoje "wcale mu się nie dziwie" brzmi przerażająco. - spojrzała zaciekawiona na swoją rozmówczynie.
Tak właściwie liczyła na to, że wyjaśni się sprawa z jej rodzicami. W końcu nie o wszystkim piszą w Proroku Codziennym, a Eve może być posiadaczką wielu informacji od Aarona. Po chwili jednak zorientowała się, że może chodzić o ostatnie zaginięcie. Ale... Nigdy nie szkodzi zapytać.
- Niedługo będziesz pełnoletnia, a wtedy na pewno uda ci się więcej zdziałać. Ja muszę jeszcze trochę poczekać - westchnęła - Może wtedy nikt nie będzie miał przede mną żadnych tajemnic - mruknęła do siebie.
Po jej słowach nastała cisza. Widziała, jak Puchonka konsumowała całkiem przyzwoicie kolejne ciastko. Może nie byłoby to takie dziwne, gdyby nie fakt, że ewidentnie coś knuła. Juliet widziała to na jej twarzy. Oczywiście wrodzony zmysł obserwacji nie zawiódł Grydonki. Słysząc propozycje Eve, na twarzy panny Becket pojawił się szelmowski uśmiech.
- Jestem jak najbardziej za - odpowiedziała żywo - Jest tutaj taka stypa, że chyba nie ma sensu siedzieć i nic nie robić. Poza tym, ja również nie mam zamiaru zbijać bąków
Żeby nie było, podobało jej się na uczcie w Hogwarcie, ale bardziej potrzebne jej były informacje. Chciała działać, cokolwiek zrobić. Wiedziała, że sama nic by nie zrobiła. Jako pojedynczej jednostce brakło jej odwagi. Jednakże z Eve mogłoby być zupełnie inaczej...
- Potrzebny nam jest tylko jakiś dobry plan - powiedziała z ogromnym zaangażowaniem.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Nie 16 Sty - 2:17

- Ach... - powiedziała rozmarzonym głosem, uśmiechając się błogo. - Zdobędę nowego przyjaciela!
Rozanielona pociągnęła kolejny łyk, zerkając kątem oka na swoją rozmówczynię. Zastanawiała się, czy widziała skutki picia soku dyniowego na Balu Hallowenowym.
- Sok dyniowy... mam z nim dobre wspomnienia - uśmiechnęła się tajemniczo, czekając na rekację Juliet. Wie, czy nie wie? Oto jest pytanie.
- No i nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło - stwierdziła w końcu zadowolona. - Przynajmniej nie trzeba łykać tabletek na przeczyszczenie!
Przez chwilę zastanawiała się nad słowami Gryfonki. Nie bardzo wiedziała, co ma odpowiedzieć.
- Co się dzieje poza Hogwartem, pytasz? - zamilkła na chwilę. - Cóż. Cały czas ktoś umiera, kogoś innego porywają. Pieprzeni śmierciożercy nie mogą sobie dać spokoju... ale chodziło mi o to, że z pewnością nie pozwoliłabym Aaronowi wyruszyć samemu i tylko szwendałabym mu się pod nogami przeszkadzając.
Jej usta wykrzywiły się w nieprzyjemnym grymasie.
- Przynajmniej on to tak widzi, jak mniemam.
Eve pogodziła się już z myślą, że jej ojciec chrzestny walczy, a ona siedzi i nic nie robi. Bo nie może. Ale już niebawem wszystko się zmieni, bo pierwszego stycznia są jej siedemnaste urodziny. Wtedy Aaron nie będzie mógł powiedzieć, że będzie tylko przeszkadzać. Chociaż tak naprawdę nigdy tego nie powiedział. Zapewne martwił się o swoją chrześnicę, ale Eve wolała myśleć, że uważa ją za kulę u nogi. Ta myśl była w pewnym sensie uspokajająca.
- Jak tylko czegokolwiek i kiedykolwiek się dowiem, to na pewno przekaże Ci te informacje[/i] - obiecała Puchonka z powagą w głosie. Komu, jak komu, ale Eve zawsze można było zaufać. I każdy o tym wiedział. Brązowowłosa jeszcze nigdy nie złamała danego słowa.
- [b]Będziemy improwizować!
- zawołała dziarsko, ale to najwyraźniej nie przemówiło do Juliet. Puchonka postanowiła się wspomóc bardziej... materialnymi, że tak powiem, planami.
- Będziemy mogły skorzystać z pokoju życzeń - Eve przyjrzała się uważnie swojej rozmówczyni. Co powie na ten jakże genialny i wspaniały plan?


Ostatnio zmieniony przez Eve Evans dnia Nie 16 Sty - 12:48, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Nie 16 Sty - 11:47

- Nie jest trudno sie domyślić, że przygody związane z sokiem dyniowym na balu Halloween'owym były twoja sprawką - roześmiała się - Ja nie miałam zaszczytu skosztować tego jakże 'zacnego' trunku. Widząc ciebie i Lauren przy bufecie wystarczyło mi, by się tam nie zbliżać.
Juliet należała raczej do spostrzegawczych dziewcząt, dlatego też nigdy jeszcze nie była ofiarą czyjegoś kawału. Czasami nawet twierdziła, że posiada ósmy zmysł.
- Ale powiem ci szczerze, że nie zdołałam się dowiedzieć ile osób zdążyło wybiec do łazienki i wyłysieć - dodała rozbawiona.
Była przyzwyczajona do kawałów Puchonki, które stanowiły zresztą główną rozrywkę, kiedy to jeszcze były małymi dziewczynki. Duet Eve i Jess był w tej kategorii niepokonany.
Słysząc kolejne stwierdzenie swojej rozmówczyni, Gryfonka roześmiała się szczerze
- Zobaczymy co powiesz, kiedy ta przypadłość ciebie dopadnie - nie mogła sobie wyobrazić panny Evans jako ofiary soku dyniowego.
Słuchała uważnie odpowiedzi na którą czekała z niecierpliwością. Ostatnie słowa wywarły na niej największe wrażenie...
- Ty i przeszkadzać Aaronowi? Wybacz, ale nie sądzę. Nie należysz raczej to fajtłap, które nie umiałyby sobie poradzić w najtrudniejszej sytuacji.
Eve była zawsze dla niej odpowiednim materiałem na aurora. Dlatego też wizja swojej towarzyszki przeszkadzającej swojemu wujowi do niej nie przemawiała.
- Co do ostatnich wydarzeń masz racje. Może faktycznie nic takiego się nie stało u mnie w domu? Może po prostu moi rodzice martwią się o moje bezpieczeństwo... - urwała swój wywód zastanawiając się nad swoimi słowami. Ach, na pewno niepotrzebnie to przezywa. Jak zawsze.
- Dziękuje ci bardzo - odpowiedziała patrząc poważnie na brązowooką. Wiedziała, że może polegać na jej obietnicach.
Słysząc słowa "Będziemy improwizować" poczuła lekki niepokój. Nie miała żadnych problemów z improwizacją, aczkolwiek takiego typu akcja nie nadawała się do spontanicznego działania. Jednakże, kiedy usłyszała propozycje swojej rozmówczyni oraz spostrzegła jej iskierki w oczach, co sugerowało, że to doskonały plan, nie mogła odmówić. Nigdy nie wychodziła przez pokój życzeń, ale zawsze musi być ten pierwszy raz.
- Dla mnie bomba! - odpowiedziała żywo - Ale... Wychodziłaś kiedyś przez pokój życzeń? - zapytała zaciekawiona przybliżając się do Puchonki.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Nie 16 Sty - 13:01

- Oj, oj - machnęła ręką. - To wcale nie było takie straszne! Włosy zawsze odrastają w ciągu doby... zazwyczaj. Ciekawa jestem kto dał się złapać? Niewiele osób mogłam rozpoznać.
Zastanowiła się przez chwilę. Ale szybko zmieniła bieg myśli. Po co zastanawiać się nad czymś, co dawno minęło? Po prostu nie będzie to miało większego sensu.
- No właśnie ja też nie za bardzo[/i] - uśmiechnęła się głupkowato. Mogła być tylko pewna, że wielu padło ofiarą głupiego dowcipu - dla jednych był śmieszny, dla innych odrażający. Zależy od charakteru.
- [b]Mnie?
- Eve wpatrywała się przez chwilę w Juliet, z powagą malującą się na twarzy. - Myślę, że byłoby to ciekawe doświadczenie.
Panna Evans z rozwodnieniem, bądź wyłysiała. To by mogło być zabawniejsze od jakiegokolwiek innego żartu Hogwarckich dowcipnisiów.
Chyba trzeba będzie o tym pomyśleć - pomyślała Puchonka i parsknęła śmiechem. Perspektywa poddania się testom magicznym specyfikom dawała wiele możliwości i zabawy.
Eve tylko wzruszyła ramionami. Bo co miała odpowiedzieć? Zdawała sobie sprawę, że byłaby kulą u nogi, ale pod tylko jednym względem - Aaron nie mógłby skupić się w stu procentach na misji. A to mogło oznaczać porażkę i śmierć ich obojga.
- Na pewno nic im nie jest - powiedziała panna Evans, uśmiechając się miło. - Hogwart zapewne wydaje im się najbezpieczniejszym miejscem, w jakim mogłabyś się teraz znaleźć.
- Nigdy - powiedziała krótko. - Ale przypuszczam, że jest to jedyna droga, przez którą możemy się tam dostać. Filch zapewne patroluje wszystkie ukryte przejścia. A jak nie Filch, to aurorzy. Nie przedrzemy się przez nich. Dlatego też nie ma innego wyjścia, niż pokój życzeń. Problem w tym, że nie wiem dokąd nas zaprowadzi.
Może nie było to najmądrzejsze rozwiązanie, ale z pewnością jedyne. Eve musiała się wydostać z zamku, choćby nie wiem co. Bo gdy panna Evans coś sobie postanowi, zawsze musi to zrobić. Dlatego też, czy z Juliet, czy bez, skorzysta z pokoju życzeń.
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Nie 16 Sty - 14:27

Na słowa Puchonki roześmiała się tylko. Nie dała się również zwieść powadze w głosie swojej towarzyszki. Wiedziała, że w jej główce zagościł nowy pomysł, który być może wcieli w życie.
- Jeżeli myślisz o tym, by eksperymentować na własnej skórze, ja mogę pomóc! - zachichotała rozbawiona - Podam ci jakiś złowieszczy eliksir o bardzo ciekawych i niespodziewanych skutkach. - powiedziała z teatralną chytrością w głosie ocierając swoje dłonie o siebie na znak intrygi.
Widząc, jak Eve wzrusza ramionami postanowiła, że nie będzie dalej wałkowała tego tematu.
Lekko się zamyśliła analizując postawę dziewczyny, gdy nagle dotarły do niej jej słowa otuchy. Spojrzała na pannę Evans i uśmiechnęła się smutno.
- Masz racje - odpowiedziała pewniej, po czym pochłonęła ostatni kawałek ciasta malinowego.
Słysząc odpowiedź brązowookiej trochę się zlękła. Jednakże podała jej racjonalne argumenty, co tylko świadczyło o tym, że nie ma innej możliwości. Poza tym nie miała zamiaru pozostawiać Eve samej. Odrobina przygód jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
- Ryzyk fizyk - odpowiedziała z szelmowskim uśmiechem na twarzy - Masz racje, prawdopodobnie nie ma innej drogi wyjścia. W takim razie do dzieła!
Dziewczyna już miała wstać, ale natychmiast się powstrzymała. Sztuką jest wyjść z uczty niezauważonym.Zdjęła swoje szpilki na wypadek, gdyby miała się za ich pomocą wywalić, po czym spojrzała lekko rozbawiona na Eve.
- Nie wiem jak ty, ale ja myślę, że powinnam się przebrać w coś bardziej stosownego. Dlatego też najpierw proponowałabym wybrać się do dormitoriów, po czym mogłybyśmy się spotkać w pokoju życzeń. - powiedziała wskazując na swoją sukienkę i obuwie.
Wyprawa w takim stroju nie byłaby najlepszym pomysłem.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Eve Evans on Nie 6 Lut - 4:12

Eve zastanowiła się nad słowami Juliet, kiwając głową z entuzjazmem.
- Dobrze! - zawołała, uśmiechając się szeroko. - Tylko zrób to w najmniej oczekiwanym momencie, żebym była zaskoczona. Będę czekać z niecierpliwością!
Kilka razy zdarzyło jej się testować eliksiry i zaklęcia na własnej skórze. Miała wtedy ze znajomymi niezły ubaw. Ale już dawno nikt w szkole nie wymyślił niczego nowego... a szkoda. Eve tęskniła za tamtymi czasami.
- W takim razie, idę do pokoju życzeń! - zawołała panna Evans, podnosząc swoje szanowne cztery litery, nie przejmując się czy ktokolwiek zwróci na nią uwagę. - Kiedy będziesz już gotowa, pomyśl "Potrzebuję drogi do Hogsmeade". Jestem pewna, że to się uda. A jeśli nie, będę czekała przed pokojem, może razem coś wymyślimy.
I Eve już pędziła przez Wielką Salę w kierunku wyjścia.

[z/t]
Więc teraz skradamy się, czy już na legalu wychodzimy z zamku? Bo troszkę się w czasie zgubiłyśmy ^ ^'
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Juliet Becket on Pon 7 Lut - 19:34

Juliet chytrze zacierała rączki.
-Oj, bądź pewna, że stanie się to w nieoczekiwanym momencie! - posłała Puchonce szeroki uśmiech.
Była świadoma faktu, że brązowooka istota siedząca obok niej jest ciężką sztuką, jeżeli chodzi o zaskakiwanie w tego typu sprawach. Ale... Nie jest niemożliwe!
- Dobra, to ja idę do dormitorium. Będę na miejscu za jakieś 15 min. - powiedziała szeptem - Instrukcje zostały przyjęte do świadomości. Zobaczę co da się zrobić!
Gryfonka jeszcze chwile odczekała, aż jej towarzyszka zniknie z pola widzenia, po czym sama wyszła z wielkiej sali, pędząc w stronę damskiego dormitorium.

z/t.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Aaron Brosnan on Pon 7 Lut - 23:52

Aaron z hukiem otworzył drzwi od sali, po czym podszedł do stołu Ślizgonów, podparł głowę ręką i zaczął dumać o swoim życiu... Po chwili poderwał głowę do góry i przeleciał wzrokiem wokół wszystkich stołów, niestety większość była pusta. Powoli zaczęła go przytłaczać ta ciągła samotność, chciał znaleźć bliską sobie osobę w szkolę, kogoś z kim mógłby porozmawiać o wszystkim, zwierzyć mu się z tego co przeszedł. Podparł ponownie głowę ręką, licząc na to, że ktoś wejdzie do sali, będzie mógł go zainteresować, wbrew pozorom ten chłopak miał bogate wnętrze i wiele do zaoferowania, lecz samotna przykrywka, niszczyła wszystko.
avatar
Aaron Brosnan
Uczeń

Liczba postów : 21
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

http://www.interview-ultimate.com.pl

Powrót do góry Go down

Re: Stół

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach