Ukryty zaułek

 :: Błonia

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Pon 29 Paź - 23:06

Szła sobie tak wesoło do zamku i słuchała słów Blaze'a. Już wiedziała, co zaraz nastąpi. Już wiedziała... Zaraz nastąpi to pytanie lub prośba, zmuszające ją do mówienia.
Daj mi fakty.
Tego najbardziej nie znosiła. Opowiadać o sobie. To było jak oddanie komuś cząstki siebie, kojarzyło jej się z rozmawianiem o czymś osobistym. Chociaż wcale nie musiała mówić o tym, o czym nie chce, prawda? Mogła opowiedzieć jakiś szczęśliwy epizod z życia, cokolwiek...
Opowiedz coś ciekawego (...)
Było w ogóle coś takiego? Powiedzmy sobie szczerze, prowadzi życie podobne do egzystencji miliona innych osób na tym świecie. To z pewnością nie będzie ciekawe. Hm, ale skoro pan Yeats tak bardzo chce...
- No dobra, mogę coś opowiedzieć. Chociaż nie sądzę, abym miała za sobą jakieś interesujące przeżycia. - wzruszyła ramionami i pogrążyła się w zamyśleniu, próbując przywołać jakieś pozytywne i niecodzienne wspomnienie. Niestety, za nic w świecie nie mogła takowego znaleźć.
- Hm, no dobra. - powiedziała zdeterminowanym tonem. - Opowiem ci coś ogólnego, bo w tej chwili nic innego nie przychodzi mi do głowy.
Przerwała i spojrzała na chłopaka, aby sprawdzić, czy słucha. Gdy się upewniła, zaczęła swój wywód.
- Od urodzenia mieszkałam w Londynie, wychowałam się bez ojca. Moje dzieciństwo było... wspaniałe. Niczego mi nie brakowało, miałam kochającą matkę i byłam szczęśliwa. Zainteresowałam się malarstwem, potem przeprowadziłam się do Leeds... Teraz mieszkam z ojcem i jego nową żoną. Dziwnie było tak poznać go po latach, wiesz? Z kolei ona... Na początku wydawała mi się pedantką i perfekcjonistką, bo zawsze dba o wszystko do granic możliwości. Teraz w gruncie rzeczy ją polubiłam! Nie jest taka zła! Chociaż... czy ja wiem? Gotować nie potrafi zupełnie, serio. Nie chciałbyś tego jeść. Sprzątać też nie sprząta, bo boi się, że poniszczy paznokcie. Wszystko każe wykonywać służbie. Straszna, czyż nie? - cudowna wypowiedź. Zaczęło się niczym dramatyczna historia życia, potem nastąpiło pominięcie wątku o śmierci Amelii, a potem rozgadała się na temat Danielle. Dobra, kontynuujmy tą żałosną historię. - Dobra, może o tym tyle... Hm, Hogwart. Lubię ten zamek i wiele chwil w nim przeżyłam, ale szczerze? Żadna nie jest warta opowiedzenia. I tak już się rozgadałam, a nawet powiedziałam za dużo. Twoja kolej!
Tak, właśnie - Gryfon na pewno miał do powiedzenia więcej, niż ona. O swojej kartotece w klasach od pierwszej do czwartej wolała nie wspominać; była wtedy dzieckiem i dużo głupot robiła! Skoro ON eksperymentuje, to musiał mieć jakieś ciekawe epizody z tym związane. W ogóle ludzie wokół mieli ciekawsze życie... Spojrzała nań wyczekująco.
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Czw 1 Lis - 1:48

Widziałem, jak marszczy nos, jak jej spojrzenie ucieka gdzieś do wnętrza swoich wspomnień. Z początku myślałem, że czegoś się boi, wstydzi, a potem zrozumiałem, że może po prostu nie lubi takich pytań? Jakkolwiek było, ociągała się trochę z odpowiedzią. Cóż - nie musiała przecież nic mówić. Mogła powiedzieć, że nie chce, albo bardziej dyplomatycznie: że jej życie jest nudne i z pewnością nie zainteresuje mnie żadne z jej wspomnień. A jednak zaczęła. Właściwie to ja sam zacząłem zastanawiać się, czy moja prośba nie była nazbyt śmiała. Z resztą - czego się mogłem spodziewać?
Skinąłem tylko głową, ale wewnątrz siebie westchnąłem zrezygnowany. Coś ogólnego... czyli nie powiem Ci nic. No ale lepsze to, niż iść w milczeniu i próbować na siłę utrzymywać rozmowę, jak to często bywało wśród nowo poznanych ludzi. Zauważyłem jej spojrzenie, otrząsnąłem się, chrząknąłem i dałem do zrozumienia, że skupiam się na jej słowach. Swoją drogą przyznaję, że w tamtej chwili bardziej skupiałem się na bardziej fizycznych aspektach jej istnienia.
Kiedy zaczęła mówić, nie byłem pewien jak mam zareagować. Nie rozumiałem do końca, jak mogła być szczęśliwa, nie mając pełnej rodziny. Nie zrozumiałem też do końca w jaki sposób stało się, że teraz wyprowadziła się chyba od matki i mieszka z ojcem i jego nową żoną. Głupio mi się zrobiło, kiedy zaczęła mówić o służbie i tych wszystkich innych takich... przecież widziała, że nie jestem najbogatszym kolesiem w Gryffindorze, więc co chciała przez to osiągnąć? Chciała mnie upokorzyć? Czy może zaimponować mi? Pokazać, że jestem od niej gorszy? Czy pochwalić się swoim statusem? Poczułem się niekomfortowo. Nawet nie zorientowałem się, kiedy skończyła mówić. - Taaa... aaa... no tak... eee... - Zająknąłem się, po czym odkaszlnąłem i skupiłem na swoich myślach. Ciągle miałem w głowie jej słowa i nie byłem w stanie znaleźć swoich, żeby opisać swój obecny stan, a już na pewno nie mówić o sobie. - Wiesz co... powinienem naprawdę szybko lecieć... bo wiesz - zapomniałem eee... o czymś bardzo ważnym. Taaak... naprawdę muszę lecieć. Więc... wybacz i do zobaczenia mam nadzieję! - Oddaliłem się szybko w stronę zamku. Zacisnąłem pięści i odetchnąłem z ulgą. Uniknąłem właśnie konieczności spowiadania się ze swojego życia. Wątpliwa przyjemność... tym bardziej, że nie do końca zrozumiałem intencje dziewczyny. Bałem się, że wszystko to po prostu gra, że chce w jakiś sposób mnie wykorzystać, albo zrobi ze mnie debila.

//Naprawdę nie wiem co też się stało z tym postem, ale już naprawiłem :). Do zobaczenia!


Ostatnio zmieniony przez Blaze Yeats dnia Pon 5 Lis - 19:45, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Czw 1 Lis - 17:43

Bała się, jak na to wszystko zareaguje chłopak. Martwiła się, że powiedziała za dużo, choć tak naprawdę powiedziała... chyba niewiele? Już sama nie wie... Nienawidziła pytań dotyczących jej, jej życia i podobnych spraw. Zazwyczaj zamykała się w sobie, a osoba, która śmiała chcieć, aby powiedziała prawdę o swoich uczuciach i przeżyciach, bezpowrotnie traciła iskierkę sympatii. A wraz z tą iskierką sympatii znikała szansa na jakąkolwiek przyjaźń lub inną, bliższą relację. Audrey zaczynała mieć dystans do takiego kogoś, a ich relacje znacznie się ograniczały.
Jednak tym razem było inaczej.
COŚ powiedziała. Oddała niewielką cząstkę siebie, bo zazwyczaj tak właśnie się czuła, mówiąc o tym co było. Była pewna, że fakt, iż mówiła ogólnikami, uchroni ją od dziwnych reakcji. Myślała, że Blaze uśmiechnie się, powie: "To cudownie, teraz moja kolej" i nie będzie zadawał niewygodnych pytań, zaczynając własną historię. A on zareagował tak dziwnie... Zaczął się jąkać, mówił nieskładnie i Audrey właściwie niewiele z tego się dowiedziała. Wyglądało na to, że chłopak nie chciał o sobie mówić, albo zraziła go do siebie.
Znowu.
Kolejny raz, kiedy poczuła sympatię do kogoś nowego i obdarzyła tą osobę szansą na rozwinięcie znajomości, ogarnęło ją wcale nie takie nieznane uczucie beznadziejności.
Nie powinnaś była tego robić i mówić, Audrey - mówił znajomy głosik w jej głowie.
Widzisz? On uciekł. Nie chce cię znać. Jesteś inna, użalasz się nad sobą i w ogóle nie powinnaś opowiadać o sobie.
Więc co twoim zdaniem powinnam była, do cholery, zrobić?
Jak to co? Wykorzystać swoje umiejętności.
Co masz na myśli...?
Nakrzyczeć. Spiorunować wzrokiem. Zrazić do siebie. Zagrać.
Och, czy to źle, że myślałam, że wszystko będzie okej?
Ty głupia optymistko. Nigdy nic nie będzie okej.
Dobra, idź już. Nie chcę cię słuchać.
Rozmowa z własnym sumieniem na pewno nie jest dobrym znakiem. Zachowanie Gryfona tym bardziej. Bała się, że postąpiła niewłaściwie. Może coś wyczytał pomiędzy wierszami? Ale przecież w jej słowach nie było żadnego ukrytego znaczenia... Może jest kolejną osobą, która wzięła ją za głupiutką dziewczynę, która tylko marudzi, jakie to miała ciężkie życie? A może na odwrót... Może myśli, że skoro ma pieniędzy pod dostatkiem, to miała nie wiadomo jak kolorowo?
Ona nie wie, ona nic nie wie. Bliska była załamania, czuła się jak dawniej... Odrzucona. Niechciana. Tak to bywa, kiedy już masz nadzieję, że będziesz mogła niebawem zdjąć maskę pozorów i ukazać swoje prawdziwe ja. Myślisz, że znajdujesz na swojej drodze życzliwą osobę, a tymczasem jeden niewłaściwy ruch i... czar prysł. Nie kokietujesz, nie udajesz, nie grasz. A powinnaś, bo potem tak właśnie to się kończy.
Nie znała Blaze'a, ale jedno już wiedziała: nie chciała go poznawać. Bała się czegoś, choć jej obawy były zupełnie nieuzasadnione. Sama nie wiedziała, dlaczego tak ją poruszyło jego zachowanie. Co powiedziała nie tak?...
W każdym bądź razie nie na to czas w tej chwili. Powinna wrócić do zamku i skierować się w stronę biblioteki, aby znaleźć jakieś przeciwzaklęcie - dziura w książce sama się nie naprawi. Tak więc ze zrezygnowaną miną i zgorszonym nastrojem, sama dotarła do Hogwartu i skierowała się tam, gdzie powinna znaleźć się już dawno.
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach