Ukryty zaułek

 :: Błonia

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Elle Attwood on Wto 29 Maj - 12:55

Elle była na tyle zajęta podróżowaniem we własnych myślach, że nie usłyszała szelestu, charakterystycznego dla ludzkich stóp. Jej twarz promieniała od jasnego uśmiechu, w oczach błyszczała radość i tak dawno nieodczuwany spokój. Wreszcie czuła się po prostu dobrze. Gdzieś podświadomie wiedziała, że ta sielanka nie będzie trwała zbyt długo. Przecież zawsze może wydarzyć się coś, że przerazi ją do tego stopnia, że będzie zmuszona do ucieczki w siną dal, a chwila relaksu stanie się tylko mętnym wspomnieniem.
W końcu potrząsnęła delikatnie głową, a anielskie loczki opadły jej na twarz. W tym momencie powróciła do świata żywych. Rozejrzała się z rozkojarzeniem widocznym na twarzy, trochę tak, jakby dopiero co obudziła się po przespanych dziesięciu godzinach. Przedziwne uczucie.
Miała pewność, że nie jest sama. Znów ogarnął ją charakterystyczny lęk. Przygryzła wargi, a dłonie zacisnęła w asekuracyjne piąstki.
Wychyliła się lekko do góry, wyglądała trochę jak partyzant ukryty w gąszczu traw. To mógł być dość zabawny widok. W końcu udało jej się dostrzec rudą czuprynę. Całe szczęście, że wiedziała, kto jest jej właścicielem. Odetchnęła z ulgą, jednak mimo wszystko nie uspokoiła się do końca. Każdy człowiek sprawiał, że słabła i nie była już pewna absolutnie niczego. Można by ją nawet przekonać, że ma na imię Margaret.
Uśmiechnęła się subtelnie na widok koleżanki.
- Cześć. - wydusiła z siebie, lekko mrużąc oczy. Słońce świeciło na tyle mocno, że miała ograniczone pole widzenia. Miała nadzieję, że Lily nie odbierze tego jako oznakę braku szacunku. Chociaż, Elle i brak szacunku? To zupełnie niemożliwie.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Tony Rutherford on Sro 30 Maj - 21:19

Zbliżały się egzaminy, potrzebował choć chwili spędzonej na świeżym powietrzu, z dala od zaduchu, który panował w dolnych rejonach zamku. Od paru dni nie wystawiał nosa poza dormitorium, lektura podręczników okraszona dużą ilością alkoholu i nikotyny naraz wydawała się mu idealnym połączeniem. Współlokatorzy nie wznosili wielkich obiekcji, Tony zaś, w stanie pół-trzeźwym przyswajał kolejne wersety notatek.
Nie potrzebował nikogo do rozmowy.
Zimna woda z prysznica skutecznie pobudzała jego zmysły, spłukiwała resztki wczorajszego upojenia. Nie potrafił powtórzyć już tego, co wczoraj czytał, obowiązki wynikające z posiadania odznaki prefekta uciekły gdzieś na bok. Tego dnia postanowił przypomnieć sobie, jak wyglądało słońce; krótkie, wywinięte spodenki o czarnym kolorze, tiszert w marynarskie pasy i krótkie buty wydawały mu się idealne, wszak w Pokoju Wspólnym mówili o kolejnej fali gorąca, która nawiedziła północną Szkocję. Paczkę papierosów, wraz z odznaką prefekta, wsunął do kieszeni spodni.
Ciemne okulary osłaniały jego twarz, Rutherford zaś pozwolił sobie zabłądzić pomiędzy kolejnymi ścieżkami hogwarckich ogrodów. Spacerując jedną z alejek, minął strumień i pozwolił sobie wyciągnąć jednego papierosa – surowe oko belfrów już go tu nie dosięgnęło. Szedł powoli, gromadząc dym w płucach, przez umysł zaś przepływały najbardziej prozaiczne myśli. Trawa rosła gęsto i wysoko, początkowo w promieniach słońca nie zauważył dwóch uczennic. Gdy zorientował się, że nie jest sam, było już za późno, by mógł odejść niezauważony.
Przystanął w pewnej odległości od nich, z rudowłosej wzrok prześlizgnął się na stojącą obok Puchonkę.
Elle Attwood.
Nieobecny na zajęciach, nie widział jej już parę dni, nie stojącą naprzeciw. Zacisnął wolną dłoń w pięść, nieświadomy tego, że palcami drugiej ręki miażdży filtr papierosa.
Dobrze, że miał na sobie okulary. Nie chciał, by dostrzegła wyraz jego twarzy.
Nienawidził tego, jak reagował jego organizm, gdy znajdowała się w pobliżu. Nienawidził z całego serca.
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Lily Grey on Czw 31 Maj - 19:59

Lilka zbliżyła się parę kroków do Elle.
- Cześć.- rzuciła i usiadła na trawie.
Właśnie Elle i brak szacunku to stwierdzenie było wręcz niemożliwe.
Po chwili zauważyła już jej znanego Ślizgońskiego prefekta. Tony Rutherford. W jego ciemnych okularach odbijało się słońce, przyjemnie to wyglądała. Podświadomie czuła, że tym razem ( o ile w tamtym "razie" grała) będzie tylko dodatkiem, nic nie znaczącym rekwizytem w ich grze, w ich własnej sztuce. Myślała, czy odejść, czy zostawić tą dwójkę samą, pewnie by tak zrobiła, ale nie miała serca. Nie chciała, nie. Bala się zostawić Elle tylko z nim, bała się, w sumie nie wiedziała dlaczego. Postanowiła,, że zostanie, przynajmniej teraz. Jeśli będą tego chcieli, to rudowłosa zniknie, tak jakby nigdy jej tu nie było.
Wzięła w swe palce kawałek drewienka, a z kieszeni wyciągnęła mały nożyk, by po chwili zacząć coś strugać w drewnie.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Elle Attwood on Wto 5 Cze - 13:46

Jej świat wywrócił się do góry nogami. Już sama obecność rudowłosej napełniała ją irracjonalnym lękiem, ale to pojawienie się Ślizgona wywołało prawdziwe tornado w jej głowie. Tylko on potrafił bezlitośnie przejrzeć ją na wskroś, czuła to za każdym razem, gdy ich spojrzenia się ze sobą zetknęły. Nie była w stanie w jakikolwiek sposób wyjaśnić tego zjawiska, po prostu pogodziła się z tym, że Tony Rutherford powala ją na łopatki już samą swoją obecnością. Nie umiała ubrać tego w słowa, choć pewnie gdzieś podświadomie zdawała sobie sprawę, że to kwestia jakiegoś głębszego uczucia do niego.
Zerknęła na koleżankę. Miała ochotę się do niej szeroko uśmiechnąć, ale lęk sparaliżował ją na tyle, że nie mogła wykonać praktycznie żadnego gestu. Lily zaakceptowała dziwne zachowanie Elle, za co była jej naprawdę wdzięczna. Nie na co dzień zdarza się, że człowiek przyjmuje ją ot tak po prostu. Zawsze pojawiają się zbędne komentarze, które sprawiają, że Attwood traci grunt pod nogami.
Dłużej nie mogła uciekać wzrokiem przed Tonym. Odważyła się na tę konfrontację, która okazała się niepełna, z racji okularów, które broniły dostępu do oczu chłopaka. Odniosła dziwne wrażenie, że jest czymś poddenerwowany. Asekuracyjnie skuliła się, przez co wyglądała tak niewinnie i bezbronnie, że tylko wybitnie nieczuły człowiek byłby w stanie to zignorować.
Czekała na ich komentarze. Spodziewała się, że jej słabość ich rozbawi, sprawi, że będą mogli bezlitośnie nad nią górować. Tak właśnie zachowują się ludzie. Kiedy wyczują, że są silniejsi, nie spoczną, dopóki nie wyeliminują potencjalnego przeciwnika. Elle rzadko kiedy udzielała się towarzysko, więc postrzegała świat przez pryzmat swoich dziecięcych doświadczeń, które najczęściej kończyły się tym, że lądowała w piaszczystych dołach. Zaskakujące było to, że potrafiła przesiedzieć w takim dole bez ruchu naprawdę długo, nie płacząc nawet przez sekundę. Miała hart ducha, krytyka miała na nią ogromny wpływ, ale nie łamała ją w pół.
Dzisiaj po raz pierwszy miała ochotę, żeby ktoś się nią zajął. Usiadł, objął ją i zapewnił, że wszystko będzie dobrze. Nigdy nie była zależna od drugiego człowieka, a dzisiaj łapczywie potrzebowała bliskości. To pragnienie aż od niej promieniowało, tworząc kontrast ze skuloną, przerażoną postawą. Elle Attwood stanowiła bardzo oryginalne zjawisko. Można było ją albo kochać albo nienawidzić.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Tony Rutherford on Wto 5 Cze - 17:27

Nienawidził jej.
Sam nie wiedział dlaczego, gdy tylko pojawiała się w zasięgu wzroku, nie mógł odwrócić od niej głowy, za często łapał się na tym, że na zajęciach siedział, bezmyślnie wpatrzony w tył jej głowy. Nie docierały do niego żadne słowa, burza myśli kotłowała się w głowie, którą odwracał za każdym razem, gdy tylko zorientował się w tym, co robił.
Nie była nikim szczególnym, żadną pięknością pojawiającą się na korytarzach, nie onieśmielała tłumów. Jej głos nie był w niczym podobny do świergotu ptaków, do wszystkich tych pięknych dźwięków, które usłyszał w swoim życiu. Jej ciało nie było idealne, widział to, doskonale, tyle razy jawiła się przed jego oczami.
Za często.
Co tam robiła, nie mógł zrozumieć, dlaczego nawiedzała go wtedy, kiedy potrzebował prywatności, pragnął być sam, jedynie ze swymi myślami. Zbyt często wspomnienie jej przestraszonego spojrzenia nawiedzało go podczas dnia, rozpraszając podczas najbanalniejszych czynności. Nie mógł skupić wzroku na literach czytanych wierszy, nie mógł słuchać w ciszy muzyki, nie mógł spać spokojnie.
Nienawidził snów, w których się pojawiała. Taka jak zawsze, milcząca, stali naprzeciw siebie, bierni, najgorsze z możliwych koszmarów.
Mógłby jej powiedzieć, że ma przestać, w tej chwili, ale obecność jej rudowłosej koleżanki sprawiała, że nie był w stanie drgnąć o milimetr. Nie potrzebował żadnego widza, nie musiała stawiać się wyżej, z asekurantem za plecami.
Jeśli była tak słaba, by nie móc stanąć przed nim twarzą w twarz, nie chciał tego wszystkiego.
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Elle Attwood on Wto 5 Cze - 17:45

Czuła, że dla nich obojga ta sytuacja jest bardzo niezręczna. Tyle słów cisnęło się na usta, ale jakaś nieznana siła nie pozwoliła wypowiedzieć ich na głos. Wiele razy chciała się do niego odezwać, zwłaszcza wtedy, gdy na zajęciach ich spojrzenia spotykały się zdecydowanie częściej niż powinny. Cały czas szukała w sobie odwagi, by zrobić krok do przodu, podnieść rękawicę i zagrać w czyste karty. Wielokrotnie łapała się na tym, że chciałaby móc dotknąć jego dłoni, zamknąć oczy i wodzić opuszkami palców wzdłuż kości policzkowych.
Przygryzła usta i powoli przeszła do pozycji stojącej. Przyszło jej to z ogromnym trudem, ale w końcu wyprostowała się i spojrzała na Tony'ego. Jej biała sukienka lekko powiewała na wietrze, a anielskie loki tańczyły w rytm tylko sobie znanej melodii. Wyglądała równie niewinnie, jak zwykle, ale tym razem w jej oczach można było dostrzec zalążki siły, które owładnęły jej umysł. W dłoniach kurczowo ściskała źdźbła trawy, ale tym razem wiedziała, że się nie podda. Wyzywająca postawa chłopaka dodała jej odwagi, ale nadal nie była w stanie wypowiedzieć choćby jednego słowa. A może tym razem po prostu nie chciała?
Wyciągnęła rękę w jego stronę. To było coś na kształt pojednawczego gestu, który miał symbolizować rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Tabula rasa. Zapominamy o tych dniach, w których spotykali się tylko we własnych snach. Czas zamienić fikcję w coś realnego. Jeśli liczył na to, że będzie w stanie wykonać jeszcze bardziej radykalny krok, to się rozczarował. To już i tak wymagało od niej nie lada wysiłku. Nawet nie była pewna, czy dobrze robi i czy Tony nie zaśmieje się pod nosem i nie odejdzie. Wtedy przed jej oczami stanęłaby czarna otchłań, w którą bez wahania by wkroczyła.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Lily Grey on Wto 5 Cze - 19:37

Podniosła głowę znad swojego zajęcia. Rozejrzała się po obu twarzach, należących do tej niezwykłej pary. Może to dziwne i niemożliwe, ale rudowłosa doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że każde z jej towarzyszy toczy w sobie walkę, nie wiedziała jaką, ale wewnętrzna bitwa na pewno miała miejsce.
Wróciła do strugania drewna, które powoli zaczęło nabierać kształtu małej miotły, a jej myśli zaczęły unosić się w przestworzach. Myślała o wszystkim i o niczym konkretnym, jednak jej myśli zawsze wracały do jednego, a mianowicie do różdżki. Nie wiedzieć czemu właśnie teraz przyszedł jej okres, kiedy zastanawiała się, co by było, gdyby urodziła się mugolem i nie miała bladego pojęcie o magii. Jednak z tych jej absurdalnych myśli wyrwała ją Elle. Dokładniej to jej ruch, a jeszcze dokładniej to to, że jej koleżanka wykonała przyjacielski gest w kierunku do Ślizgona. Zdziwiła się, ale była nie wiedzieć czemu bardzo dumna i radosna, z tego gestu.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Tony Rutherford on Sro 6 Cze - 20:51

A więc tak wyglądało miejsce, przed którym drżały miliony.
Kiedy mijali się z milczeniem, powstrzymywał każdy jeden nerw ciała, niewyobrażalna dla niego siła przyciągała go w jej stronę. Opierał się jej każdego dnia, nie chciał stać obok, albo może chciał za bardzo, by mógł marzyć o realnej wizji tego zjawiska. Nienawidził tego, jak patrzyła w jego kierunku, zupełnie jakby znała każdą jedną myśl, obnażała go z nich, ukazywała całemu światu, robiła z niego aktora jej własnego przedstawienia.
Nie chciał brać udziału w publicznym obnażaniu się ze wszystkiego, co posiadał.
Mógł kryć się za ciemnymi okularami, tak było bezpieczniej.
Dlaczego musiała więc wstać i wykonać jeden gest, który – choć nie chciał tak myśleć – znaczył więcej, niż cokolwiek innego? Żadne słowo, które padłoby z jej ust, nie miałoby takiej mocy, nie mocy wyciągniętej dłoni, którą mógł po prostu ująć. Stanąć obok. Bez żadnego słowa.
Nie potrafił wyobrazić sobie tego, co więcej mógłby chcieć w tej chwili.
Nie mógł być widzem jej przedstawienia.
- Dlaczego to robisz? – spytał, ostrzej niż zamierzał na początku. Zmiażdżony w dłoni papieros opadł na ziemię, nie stanął jednak na nim podeszwą. - Potrzebujesz publiczności?
Nienawidził jej.
Tego, jak bardzo chciał ująć drobną dłoń, zacisnąć palce na kościstych ramionach, zmiażdżyć w objęciu.
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Elle Attwood on Sro 6 Cze - 22:09

Jej ręka opadła łagodnie wzdłuż ciała. Przedstawienie dobiegło końca. Nie było już żadnej gry, przynajmniej nie ze strony Elle. Nie była w stanie dłużej ukrywać dręczących ją emocji. Jej niemy krzyk zagęszczał atmosferę, sprawiał, że fauna milkła, pogrążając się w metaforycznej żałobie. Twarz tej drobnej dziewczyny była przepełniona bólem. Miała dość tego, że nie mogła wyrazić słowami tego, co gnieździło się w jej sercu. Tak bardzo pragnęła, by przestał na nią patrzeć w TEN, rozbrajający sposób. Bo ona doskonale wiedziała, co kryje się pod okularami. Co noc prześladowało ją to spojrzenie, którego nie mogła za żadną cenę przerwać. Brakowało jej słów nawet w snach, a co dopiero w rzeczywistym spotkaniu.
Spuściła głowę i oblała się rumieńcem. Przecież za pomocą tego jednego gestu powiedziała tak wiele, zdecydowanie za wiele. Jego brak reakcji spowodował, że wnętrzności Elle zaczęły wykonywać agonalny taniec, który dodatkowo pozbawiał ją tchu.
Błagam, skończ to! Właśnie to zdawała się mówić jej postawa.
Słowa Tony'ego sprawiły, że po jej plecach przeszedł dreszcz. Tembr jego głosu spowodował, że wręcz zmiękły jej kolana. Chociaż trzeba przyznać, zabolało ją to, że brzmiały one tak ostro, nieprzyjemnie. Jakby była dla niego kimś zbędnym, niepotrzebnym. Nie spodziewała się, że aż tak bardzo jej się to nie spodoba.
- Potrzebuję... - zaczęła cicho, ale nie była w stanie dokończyć. Tak trudno zrozumieć, że potrzebuje właśnie Ciebie?!
- Nie chciałam tego. - szepnęła, robiąc krok w jego stronę. Nie miała pojęcia, co się z nią dzieje. Toż to jakaś siła musiała nią kierować! Zsunęła z jego nosa okulary i spojrzała prosto w oczy chłopaka. - Naprawdę. - potwierdziła swoje wcześniejsze słowa, starając się, by jej głos brzmiał trochę pewniej.
Z przerażenia aż otworzyła usta. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że stoi stosunkowo blisko niego. Błyskawicznie skrzyżowała ramiona na piersiach i wbiła wzrok gdzieś w dal.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Lily Grey on Sob 9 Cze - 18:06

Doskonale wszystko słyszała, doskonale wszystko widziała. Dlaczego więc nic nie robiła, dlaczego w tej chwili nie istniała. W tej chwili była tutaj, jednocześnie jednak została w innym miejscu. Jednak widziała co się działo. Wiedziała, że stosunki tych tu są na pewno na wyższym szczeblu, niżby znajomi. Nie była złym obserwatorem, zauważyła wiele rzeczy, ale się nie wtrącała. Po pierwsze poradzą sobie sami, po drugie zapewne nie chcą komentarzy z jej strony, to było więcej, niż pewne.
Dokończyła swoją malutką miotełkę, wyciągnęła z kieszeni spodni różdżkę i szepnęła cicho zaklęcie, które sprawiło, że jej rzeźba uniosła się w górę i zaczęła szybować w okół głowy dziewczyny. Z uśmiechem na ustach wepchnęła różdżkę na swoje miejsce i jak dziecko zaczęła gonić wzrokiem miotełkę, a przedstawienie przed nią nadal trwało. Tutaj nie była potrzebna reakcja widza, tutaj wystarczyło, że widz był.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Tony Rutherford on Czw 28 Cze - 14:05

- Nie kłam - odparł prędko, nieco obnażony, nie promieniami słońca, które padały na jego twarz. Ciemne okulary tkwiły w jej drobnych dłoniach, delikatnych, które chciał tak bardzo ująć swoimi... Zacisnął pięści, powtórzył jeszcze raz, głośno i ostro: - Nie kłam.
Nie potrzebował widzów, natarczywej obecności jakiś marnych istot, które stały za jej plecami i przypominały tymi idiotycznymi gestami o swej obecności. Świat wokół nich nie przestał istnieć, nieważne, jak bardzo mogli tego chcieć, rudowłosa Puchonka nie pozwalała zapomnieć o jej istnieniu.
Jeśli potrzebowała jej obecności, mógł już zniknąć.
Odwrócił się i odszedł - prędko. Mogła trzymać jego okulary, nie potrzebował wciąż się cofać.

/zmiana czasu, czas to skończyć
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Jerome Glick on Wto 3 Lip - 21:05

Jerome wciąż ciągnięty przez pannę Cassandrę, podziwiał nocne widoki, wzdychając bezgłośnie. Ta chłodna marcowa noc, była niezwykle majestatyczna, a gwiazdy które świeciły dziś jakby mocniej niż zwykle, przypominały Jerremu czasy dzieciństwa gdy sam leżał w nie wpatrzony.
Gdy wreszczie dotarli na miejsce poprawił nieco swój szalik, którym Cass, najpewniej niechcąco, skutecznie przyblokowała mu dopływ tlenu.
Następnie próbował przeanalizować trasę jaką przebyli, i z całą pewnoscią stwierdził że... - Nie mam pojęcią gdzie jesteśmy... Ale fakt. Jest to o wiele lepsze miejsce niż jezioro -. Uśmiechnął się ciepło do Cass.
Chłodne powietrze uderzyło go w nos, i ponownie dostał uderzenie rzeczywistości. "Co ja wyprawiam? Powinienem kończyć wypr..." przerwała mu inna myśl krzycząca "Ciesz się kuźwa! Jest piękny wieczór!"
Jerome wyobrażając sobie ten drobny pojedynek myśli, uśmiechnął się do siebie. Następnie zasiadł w jakimś przywoitym miejscu i wskazał miejsce obok, zapraszając Ślizgonkę.
- Dzięki swoją drogą. - powiedział skubiąc trawę. - Za drobne wyrwanie od rzeczywistości - usmiechnał się ciepło do niej.
- A teraz co? - uśmiechnął się szerzej - Przechodzimy do wyciągania od Ciebie informacji? - roześmiał się i komicznie patarł ręce.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 3 Lip - 21:28

No tak, akurat ta marcowa noc była śliczna, nawet Cassie musiała to przyznać. Nie padał ani deszcz, ani śnieg, chociaż jej ciężkie glany co chwila zapadały się w rozmoczonym śniegu. Ciągnęła za sobą Jerry'ego, ale nie sądziła, że wstrzyma jego akcję oddychania - ot, pozwoliła sobie na chwilę władzy. Zresztą, był z nią, nic nie mogło mu się stać. Z nią był bezpieczny, jeśli można tak nazwać nocną, nielegalną wędrówkę dwójki uczniów, dziewczyny i chłopaka, mających przy sobie dwie butelki whisky... ach, cały świat stał przed nimi otworem.
- I nikt nas tu nie zobaczy - zauważyła panna Hayes, siadając obok Jerry'ego tak, że ich ramiona ocierały się o siebie. Sięgnęła do swojej torby po obie butelki whisky. Jedną podała chłopakowi, a drugą otworzyła i pociągnęła mały łyk. Skrzywiła się lekko.
Myśli Jerry'ego powinny krążyć pomiędzy ucieczką do zamku, a zostaniem w ukrytym zaułku razem z ładną dziewczyną, z dwoma butelkami alkoholu... pewnie krążyły. Cassie i tak wiedziała, że Glick z nią zostanie. Pewnie rzadko dostawał takie wielkie zastrzyki adrenaliny.
- Jeśli chcesz, mogę cię wyrywać częściej - roześmiała się, grzebiąc w swojej torbie w poszukiwaniu czerwonej szminki.
- Ach, Jerry - Cassie spojrzała na Krukona z iskierką w oku. - Na początek się napij, a dopiero potem próbuj cokolwiek ze mnie wydusić. O ile ci się to uda.
Puściła mu kolejne oczko, po czym upiła jeszcze dwa łyki prosto z butelki.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Jerome Glick on Wto 3 Lip - 22:16

Otrzymawszy butelkę whisky, krukon wpierw obejrzał ją lustrując z każdej strony. Następnie odkręcił korek i pociągnął spory łyk. Ostry, rozgrzewający napój wlał się do jego gardła dusząc go nieco. No tak. W końcu alkoholu nie pił dość długo. Oczy mu się zaszkliły, a on sam skrzywił się dość mocno. Siedział tak chwilkę stwierdzając w końcu.
- Nigdy w życiu nie piłem tak pysznej Whisky! - krzyknął szeptem. To było najpewniej prawdą bo whisky pił dość rzadko.
Westchnął jeszcze raz głęboko. Cóż za piękny wieczór.
- Skoro jesteśmy już przy nowościach, i dla mnie innowacją jest whisky to dla Ciebie też mam okazję do spróbowania czegoś nowego. - mruknął i łyknał whisky. Ah. Błogosławione ciepło.
Pogrzebał w wewnętrznej kieszeni płaszcza i wyciągnął parę ładnych zdobionych pudełeczek. Wybrał jedną, i potrząsł nią sprawdzając ile zawiera w sobie drogocennego tytoniu.
- To jest tabaka. - stwierdził pokazując białe zdobione opakowanie. Róża na jego wierzchu zdawała się wciąż poruszać jakby smagana powiewem wiatru.
- Czyli zmielony tytoń z aromatycznymi substancjami. - rzekł uśmiechając się.
- Dawno temu mój wuj pokazał mi ten wynalazek i od tamtego czasu oboje jesteśmy tego wielkimi fanami. Narkotyk z tego żaden, ale przyjemnie orzeźwia roztaczając swój niezwykły aromat. Co więcej. - podkreślił - Ten egzemplarz, "różany ogród", został wzbogacony magią sprawiając że rzeczywiście poczujesz się jakbyś stała wiosną pośród kwiatów wszelakiej maści. - przygryzł wargę. - To jak? Skosztujesz? - spytał się mając zadziorne spojrzenie w oku.
W razie pozytywnej odpowiedzi, Jerry bierze dłoń Cassandry i nasypuje jej odrobinę rożowego proszku na dłoń.
W razie negatywnej... no cóż. Upije się do nieptrzytomności zmuszony do bezowocnego monogologu na temat używki.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 3 Lip - 23:11

Roześmiała się cicho, gdy w oczach Jerry'ego pojawiły się łzy.
- Dawno nie piłeś, co? - zachichotała, po czym sama upiła kilka kolejnych łyków whisky.
Wieczór, rzeczywiście, piękny. Jeden z niewielu, które Glick będzie mógł spędzić w tak zacnym towarzystwie, bez żadnych zobowiązań, z dobrym alkoholem pod ręką. Będzie miał co wspominać... Spojrzała na Jerry'ego z rozbawieniem.
- Powiedzmy, że jestem ryzykantką - powiedziała po chwili, po czym skinęła głową. Nasypał jej odrobinę różowego proszku na dłoń, któremu przyjrzała się uważnie, aby chwilę potem przybliżyć rękę do twarzy. Dmuchnęła, przez co oboje pokryli się różowym proszkiem. - Ups.
Posłała mu jeszcze jeden, filuterny uśmiech, po czym przysunęła się bliżej i przytuliła się do jego ramienia.
Nie, Jerry nie upije się do nieprzytomności. W towarzystwie damy? No, proszę! Musi dzielnie wytrzymać chociaż godzinkę, do jego obowiązków będzie należało odprowadzenie Cassie do zamku, która zbyt długo nie pozostanie w błogosławionym, trzeźwym stanie. Napiła się jeszcze trochę whisky.
- A więc, Jerome Glick - zaczęła, bawiąc się jego szalikiem. - Za kogo ty się uważasz?
Spojrzała na niego. Zabawnie wyglądał pokryty różowym proszkiem, naprawdę.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Jerome Glick on Sro 4 Lip - 0:14

Jerome, pokryty różowym proszkiem zmarszczył nos i zamknął oczy przez co wyglądał doprawdy komicznie. Chuchnął aktorsko kącikiem ust w góre, wzbijając tabakę ponownie w powietrze. Poczuł róże. Zakręciło mu się w nosie i kichnął mocno.
- No i szlag trafił romantyczność. - roześmiał się głośno, starając stłumić nieco rozbawienie zakrywaniem ust. Różany zapach rozchodził się w jego nosie.
- Nigdy nie lubiłem tego zapachu - stwierdził i ponownie kichnął.
Sięgnął po whisky i spróbował pare łyków. I znowuż kichnął. Doprawdy, musiał wyglądać komicznie.
Poczuł że alkohol go rozluźnil i doprowadził do przyjemnego stanu odrętwienia. Może dzięki temu nie zapalił się gdy Cassandra przysuneła się bliżej jego ramienia. Uśmiechnął się jedynie i spróbował sklecić odpowiednio słowa.
- Za kogo się uważam? Za farciarza który dostał możliwość spędzenia cudownego czasu z cudowną kobietą. Za kogoś kto wiele zrozumiał choć trwał ślepy przez długi czas.- uśmiechnął się. Doskonale wiedział, lub raczej przeczuwał że Cassandra bawi się nim, prawdopodobnie z nudów lub z jakiegoś jeszcze nie odkrytego powodu. Nie przeszkadzało mu to. Wdzięczny jej był za odkrycie pewnych jego cech, których sam u siebie dawno nie dostrzegał....
A może po prostu alkohol coraz bardziej do niego trafiał docierając do tego niebezpiecznego momentu w którym człowiek ma przemyślenia? Szlag by to.
Oparł swoją głowę na jej. Jej włosy uroczo pachniały. Uspokajały go.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Cassandra Hayes on Sro 4 Lip - 1:50

Cassie znowu była zmuszona wybuchnąć cichym, uroczym śmiechem. Spojrzała na Jerry'ego i pokręciła głową. Podniosła dłoń i powolnym ruchem strzepnęła resztki różowej tabaki z nosa chłopaka. Uśmiechnęła się lekko.
- W dzisiejszych czasach mało kto jest romantyczny - westchnęła panna Hayes, patrząc niechętnie na butelkę whisky. Wypiła dopiero jedną czwartą, a już miała dość. Co się z nią działo? - Róże mają piękny zapach, nie znasz się!
Szturchnęła go lekko w ramię. Cassie uwielbiała róże, a zwłaszcza ich zapach. W rezydencji jej dziadków było ich mnóstwo, a za domem znajdował się różany ogród, który niegdyś należał do jej matki. W swoim dormitorium również lubiła mieć niewielki wazonik z różami postawiony na szafce nocnej.
- Bo się zarumienię - szepnęła panna Hayes, jednak niepotrzebnie - już chwilę potem jej policzki spłonęły pąsowym rumieńcem. Spuściła głowę, próbując zakryć twarz swoimi włosami.
Jednak Jerry musiał przyznać - to była bardzo fajna zabawa, która jemu też nieprędko się znudzi. Przynajmniej Cassie się bardzo spodobała. Po chwili odnalazła dłoń Jerry'ego i splotła jego palce ze swoimi palcami. Odłożyła butelkę na bok. Nie miała ochoty już pić.

avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Jerome Glick on Sro 4 Lip - 2:18

Jerome uśmiechnął się i pokręcił głową niedowierzając słowom które padły niedawno z jego ust.
- Trudno się dziwić, skoro panny takie jak ty, rujnują wszystkie plany romantycznego wieczoru! - parsknął przyjaźnie i łyknął whisky.
Przyjął dłoń panny Hayes z utęsknieniem i ścisnął nieco mocniej jakby chcąc się upewnić czy nie jest tylko złudzeniem. Spojrzał też w niebo. Nie wiedział czy jest dziś wyjątkowo ciepły wieczór czy to whisky go tak rozgrzała. Pojedyncze chmury przemijały po niebie tworząc wzorki w konstelacjach. W ten sposób wielki wóz stał się garnkiem z którego właśnie wykipiało mleko, a wielka niedźwiedzica została przyozdobiona o skrzydła, i stała się mimowolnie jakąś latającą bestią.
Pokazał to Cassandrze wskazując wszystko wolną ręką, opisując każde zjawisko jakie udało mu się dostrzec. Gdy zakończył spytał się.
- A ty Cassandro Hayes? - uśmiechnąl się szeroko. - Za kogo TY się uważasz? -
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Cassandra Hayes on Sro 4 Lip - 2:44

Cassie udała zdziwienie.
- W takim razie to nie jest romantyczny wieczór? - spytała z takim zdziwieniem, jakiego nie powstydziłaby się żadna aktorka. - Masz mnie, masz alkohol, mamy prywatność... i nie jest romantycznie?
Uśmiechnęła się delikatnie, gdy ścisnął jej dłoń mocniej. Uważnie słuchała kolejnych wyjaśnień Krukona, co niezmiernie rzadko się jej zdarzało. Mogła otwarcie przyznać, że nawet ją zaciekawił jego wykład... który, gdyby był wygłaszany przez kogoś zupełnie innego, straciłby na wartości i już dawno by ziewała. Cassie nie lubiła - a czasem również nie potrafiła - słuchać. A tu, proszę... od czasu do czasu nawet sama zadawała pytania dotyczące ułożenia gwiazd.
- Za kogo się uważam... - powtórzyła prawie szeptem, chowając twarz w jego płaszczu. - Za dziewczynę, którą łatwo zranić. Za dziewczynę, która miała kaprys wyjść z dormitorium i zawędrować do biblioteki. Za dziewczynę, która teraz bardzo cieszy się z tego, że może siedzieć tutaj z Jerrym Glickiem.
Uśmiechnęła się do niego delikatnie, po czym westchnęła. Czyżby Jerry miał zamiar wygrać i wyciągnąć z niej te bolesne wyznania?
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Jerome Glick on Sro 4 Lip - 15:52

- A wię... - zamilkł i pierwszy raz uśmiech mu spełz z twarzy.
W pewien sposób zrozumiał że ostatnią rzeczą jaką by chciał zrobić tego wieczoru jest zasmucenie Cassandry. Stanowczo nie oto mu chodziło.
W umyśle przewineła mu się retrospekcja w jakim humorze wparowała do biblioteki, i w jaki sposób na początku z nim rozmawiała. Cokolwiek to było.. nie chciałby aby to wróciło. Pragnął aby pozostała taka jaką jest teraz.
Więc nie warto nawet próbować powracać do jej humoru i psuć tej magicznej nocy.
Zamiast tego spojrzał jej w oczy i stwierdził.
- Zostaw smutki za sobą bo w tym miejscu, nikt Cię nie skrzywdzi. - rzekł i posłał jej swój absolutnie najcieplejszy uśmiech.
Objął ją, pewnie okrywając po części płaszczem. Potarł czule nosem o jej skroń brudząc ją resztkami "różanego ogrodu". Chciał jej dać znać że dziś nie zamierza od niej nic wyciągnąć. Wygrała.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Cassandra Hayes on Sro 4 Lip - 20:18

Zasmucenie Cassie. Niewielu się to udawało... a jeśli już się udawało, melancholia mogła trwać przez tydzień. A tym razem? Szybko przyszło, szybko poszło, zupełnie jakby nastrój panny Hayes zależał od jednego machnięcia różdżką Jerry'ego. Uśmiechnęła się do niego szeroko, po czym roześmiała się, słysząc w jego ustach tak poważnie słowa.
- Jerry - powiedziała, zamykając oczy. - Każdy może mnie skrzywdzić, nawet ty. Na zewnątrz tego nie widać, ale w środku słowa ranią mnie jak sztylety, naprawdę.
Spojrzała z rozbawieniem w jego oczy. Był taki zabawny.
- Jednak masz rację, nie powinniśmy rozmawiać o takich dennych rzeczach w taki... całkiem miły wieczór - oznajmiła, a w jej spojrzeniu znów zatańczyły szalone iskierki. - W której ty właściwie jesteś klasie, Jerry?
Przylgnęła do niego mocniej, czując, że powoli zapominała o wszystkich złych rzeczach, które ją ostatnio miały zaszczyt odwiedzić. Znów poczuła zapach róż, przez co uśmiechnęła się szeroko. Znów spojrzała w głębokie oczy Krukona. Musnęła ustami jego policzek, niebezpiecznie blisko kącika ust. Serce jej nie przyśpieszyło, oddech nie był nierówny. Zastanawiające.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Jerome Glick on Czw 5 Lip - 1:39

Ucieszył się że humor panny Hayes wrócił do normy. W końcu to jedna z jego nielicznych zalet - wywoływanie uśmiechu w nawet najgorszych sytuacjach.
Chociaż ostatnio nie miał za wiele okazji do poprawiania humoru.
Mógł ewentualnie opowiedzieć dobry żart o mugolach bibliotekarce której wyraz twarzy zastygł parenaście lat temu w znudzonym grymasie.
Dlatego tu, w tym ukrytym zaułku czuł się prawdziwie sobą.
- Cass. - odpowiedział . - Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Bo przecież w sumie znamy się jakiś paru godzin, i naprawdę nie oczekuje tego że poznasz już teraz każdy aspekt mojego charakteru. Mam tylko nadzieje że moje słowa, miast sztyletami będą piórkami które nie ugodzą, a pogładzą twoje wnętrze. - uśmiechnął się kokietersko, i aby podkreślić swoje słowa przejechał dłonią po szyi Cassandry wywołując drobne łaskotki.
Ponownie się rozluźnił i przylgnąl do panny Hayes.
- Jestem w klasie piątej. Już pięć lat mineło odkąd przekroczyłem progi Hogwartu. - powiedział przypatrując się wielkiemu wozowi z którego wykipiało już całe mleko.
- A ty? Klasa... siódma? Czy też szósta? i... Dlaczego Slytherin? Nie pasujesz do mojego obrazu Slytherinu. Bardziej pasujesz mi do Gryfinndoru. - uśmiechnął się i ponownie pogłodził skroń Cassandry swoim nosem.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Cassandra Hayes on Czw 5 Lip - 22:24

Cassie była fałszywa, rzadko kiedy naturalna. Swoją wrażliwość skrywała pod maską ironii, sądziła, że ciężkie glany dodadzą jej... właściwie, czego? Zmuszą innych do szacunku? Sprawią, że będą ją traktować poważnie? W sumie, sama nawet tego nie wiedziała. Na szczęście Jerry nie wymagał od niej zbyt wiele i mogła zachowywać się całkiem naturalnie, jak na prawdziwą Cassandrę Hayes przystało.
Roześmiała się, słysząc kolejne słowa Krukona.
- Dobrze ci radzę, powinieneś zostać poetą. I ty nie masz dziewczyny? - powiedziała, wąchając jego perfumy. Były naprawdę ładne. Uśmiechnęła się lekko, chowając twarz w płaszczu Jerry'ego, gdy poczuła jego dłoń na swojej szyi.
Miło, kulturalnie, żadnych łez, krzyków, spazmów. Cassie chętnie spędziłaby z Jerrym resztę życia w tym ukrytym zaułku, pod osłoną nocy, tonąc w jego ramionach, bez żadnych zobowiązań, że muszą się jeszcze kiedyś spotkać. W gruncie rzeczy... chciała jeszcze spotkać pana Glicka i zaznać trochę stoickiego spokoju, prowadząc z nim luźną pogawędkę o wszystkim i o niczym.
- Dopiero piąta? - zdziwiła się Cassie, po czym zmierzwiła mu bujną czuprynkę dłonią. - Założyłabym się o wszystko, że jesteś starszy.
Uśmiechnęła się do niego filuternie i skubnęła policzek chłopaka tak, jak to zazwyczaj robią ciotki na wielkich spotkaniach rodzinnych. Ona tego nie znosiła, a on?
- Tak, jestem w szóstej klasie - odparła nieco markotnie. W gruncie rzeczy, różnica wieku między Jerrym a Cassie nie bardzo jej przeszkadzała. W końcu to tylko rok. A raczej kilka miesięcy... - Jestem w Slytherinie, bo... właściwie nie wiem. Mówisz, że Gryffindor byłby lepszy?
Wycelowała w niego palec.
- Ty i twoja szlachetność zasługujecie na czerwone barwy - zażartowała, a na jej ustach znów pojawił się jeden z jej najpiękniejszych uśmiechów. Czarujący.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Jerome Glick on Pią 6 Lip - 14:36

- Ja? Poetą? To że umiem sklecić zdanie nie czyni ze mnie poety. - rzekł z niekrywanym rozbawieniem. Natomiast jego mina nieco zrzedła gdy temat doszedł do dziewczyny.
- T-tak. No cóż. Powiedzmy że nie mam szczęścia w tej kwestii. - powiedział rumieniąc się i sięgnął po whisky upijając porządny łyk. Jerome był nieśmiałym chłopakiem. Dlatego tak bardzo dziwi się sobie gdy siedzi sobie tak tutaj, a jego język się wogóle nie plącze.
Może to jest własnie sekret udanego podrywu? Alkohol?
Chodzi raczej o pewność siebie której Jerremu brakuje, a której whisky mu dostarczyła.
Ucieszył się gdy rozmowa zboczyła na inny temat.
- Pochlebiasz mi. - stwierdził wciąż zarumieniony z ponownym uśmiechem na twarzy. - Ale fakt. Wiele osób mi mówi że nie pasuje do swojego wieku. Może to ze względu na wzrost? - stwierdził zastanawiając się. Po chwilowym namyśleniu, wysłuchał Cassandry i odpowiedział.
- Oczywiście że Gryffindor byłby lepszy. Mam do niego o wiele lepsze podejście. - mruknął cicho. Natomiast gdy ona zaproponowała mu czerwone barwy, spojrzał na nią z zaskoczeniem.
- Ja i Gryffindor? O nie.. Ravenclaw to najlepsze miejsce na jakie mogłem trafić. Od groma tam dziwaków takich jak ja, dzięki czemu nie jestem tak cholernie samotny. - roześmiał się szczerze.

***
(Cass. Ja wyjeżdżam na tydzień. Dlatego pozwól że to skończe, bo nie będe miał możliwości Ci odpisać na działce.)

Rozmawiali jeszcze tak przez długi, długi czas, poruszając tematy błache i te ważniejsze. Chmury przesuwały się po niebie tworząc co nowsze twory i oczekując aż Jerome dostrzeże ich twórczość. On jednak już nie zwracał na nie uwagi. Wpatrywał się tylko w Cassandrę która co rusz omamiała go kokieterskimi gestami.
W końcu, oboje zauważyli u siebie objawy zmęczenia. Jerremu powoli opadały powieki, a i Cassandra nie pozostała mu dłużna która powoli zasypiała w jego ramionach. Ten szturchnął ja delikatnie i spytał się.
- Idziemy? Magiczna noc się kończy i rozpoczyna się magiczny świt. - stwierdził i spojrzał na powoli jaśniejące niebo. Ziewnął i przetarł oczy. Może jeszcze załapią się na godzine snu?
- To jak księżniczko? Udajemy się do twojego zamku? - spytał się, podnosząc swój odrętwiały zadek. Ile oni tu siedzieli?!
Odwrócił sie jeszcze do niej i stwierdził ze szczerym, delikatnym uśmiechem
- Dziękuje za dzień odskoczni od rzeczywistości - powiedział i ucałował ją w czoło.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 10 Lip - 1:34

Cassie zasnęła. Naprawdę. Spała przez bity kwadrans w ramionach Jerry'ego, dopóki on nie szturchnął jej lekko. Otworzyła szerzej oczy, ziewnęła i ze zdziwieniem spojrzała w niebo. Świtało. Czyli dzisiaj było już wczoraj, a jutro było dzisiaj...? W takim razie dzisiaj chyba zaśpią i spóźnią się na lekcje.
- Och, właśnie widzę, ty mój poeto - uśmiechnęła się Cassie z wysiłkiem, próbując stłumić ziewnięcie. Tak. Od dzisiaj Jerry będzie jej małym poetą, którym będzie skłonna się zaopiekować. Od tej pory nie musiał się bać, że ktokolwiek znów go zaczepi, mając nie do końca dobre zamiary... już panna Hayes o to zadba.
- Możemy... chociaż moglibyśmy wyspać się tutaj do końca... - stwierdziła panna Hayes, przechylając głowę na bok. Po chwili również podniosła się z ziemi i otrzepała się z niewidzialnego kurzu. Ziewnęła jeszcze raz. Ile tu byli...? Długo. Co najmniej od ósmej wieczorem, teraz świtało i... hmmm. Jakieś osiem, dziewięć godzin na pewno.
- Ależ nie ma za co. Polecam się na przyszłość - roześmiała się, po czym musnęła ustami jego policzek.
Od tej pory panna Hayes będzie częściej bywała w bibliotece. Będzie szukała Jerry'ego i będzie chciała sprowadzić go na tę złą drogę. W pewnym sensie.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach