Ukryty zaułek

 :: Błonia

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Jerome Glick on Wto 10 Lip - 2:22

Jerry uśmiechnął sie i z niedowierzaniem pokręcił głową.
Ta noc rzeczywiście się odbyła, i nie była snem.
Możliwe że to przez zmęczenie, ale nie mógł uwierzyć że to wszystko nie było snem.
Kroczył więc tylko z Cassandrą, trzymając ją mocno za dłoń i zmierzał w kierunku zamku. Nucił przy okazji jakąś starą piosenkę i zatopił się w jej melodii.

"I don't wont to set the world on fire...."

Kroczył wesoło, omijając kamienie oraz próbując zapamiętać drogę do tego miejsca.

...I just want to start a flame in your heart.

Ziewnął siarczyście, i wskazał wyłaniający się zamek. W końcu ta noc się kończyła.

"In my heart I have but one desire"

W końcu wkroczyli pod progi zamku i Jerry pożegnal się z Cassandrą. Oboje rozeszli się w dwóch różnych kierunkach i znikli w odmętach zamku.

"...And that one is you
No other will do"




CHOLERA WYPRACOWANIE O MUGOLACH!!! KUŹWA!
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Sro 29 Sie - 21:06

Ten tydzień był męczący, wczorajszy dzień jeszcze bardziej, a co dopiero mówić o nocy!
Audrey nie spała. Przesiedziała ten czas na parapecie okna, wpatrując się w księżyc. Zresztą co się dziwić - niedawno była pierwsza rocznica śmierci jej matki, a nikt o tym nie pamiętał. Oczywiście nikt, nie wliczając w to niej samej. Bo ona doskonale o tym pamiętała, ale nie miała jak "obchodzić" tego dnia. Dlatego w większości przesiedziała ten czas na błoniach, wspominając ją. Była zła, a może nawet wściekła na swego ojca. Wystarczył zaledwie rok, aby wszyscy wokół zapomnieli... Nawet on! A wydawał się być taki wielce pomocny, gdy jej mama umarła. A co z nią samą? Co z Audrey? Czuła się samotna i opuszczona z tym wszystkim, nawet zdarzyło jej się płakać! A to nie lada wyczyn, zobaczyć ją płaczącą, bo przecież ona jest taka silna! Pozory... Nigdy nie potrafiła być silna, jeśli chodzi o odejście Amelii z tego świata. Na szczęście (albo i nie) nikt o tym nie wiedział. Było tylko kilka osób, którym się wyżaliła. Przyjaciele nigdy nie mieli pojęcia, przez co przechodziła. I dobrze! Niech myślą, że wszystko jest w porządku, nie może innym psuć nastroju.
W końcu, gdy mogła odreagować, poszła do biblioteki i wypożyczyła stamtąd jakąś książkę. Widać, była interesująca, bo po zrobieniu wszystkich ważnych rzeczy - typu odrobienie pracy domowej, czy wysłanie listu ojcu, który i tak go nie przeczyta - można było ją zobaczyć jedynie z nosem w książce. I tak było od kilku dni.
Chodziła z kąta w kąt i dziwnym trafem wyszła na błonia, a jeszcze dziwniejszym - na jakiś ukryty zaułek. Po drodze przeskoczyła przez jakiś strumień, o ile jej pamięć nie zawodziła.
Usiadła na trawie, sama nie wiedziała gdzie jest, ale czy to ważne? Najważniejsze jest to, że nikt jej nie wypytuje i nie musi myśleć o swoim ojcu.
Właśnie przewróciła kartkę, a jej wzrok wodził od lewej do prawej, coraz bardziej się zniżając. Wreszcie, zupełnie nagle zatrzasnęła książkę.
Skończyłam. To była jedna z najlepszych książek, jaką czytałam.
Odwróciła książkę tak, aby było widać okładkę i pogładziła ją. Następnie rozejrzała się po okolicy.
Nie znała tego miejsca, nigdy tu nie była, ale w zasadzie nie było tutaj nic specjalnego. Zaułek jak każdy inny. Tylko jak teraz dojść do zamku? To już był pewien problem...
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Sob 1 Wrz - 18:22

Lubiłem to miejsce. Było dość ustronne, więc mogłem spokojnie, bez obaw, że ktoś mnie przyłapie, przychodzić tutaj i wcielać w życie kolejne moje ekstrawaganckie pomysły. Tamtego dnia wyleciałem z biblioteki, jak wystrzelony z procy. Przy sobie miałem trzy książki. Nie miałem bynajmniej zamiaru ich czytać. Już dawno to zrobiłem i znalazłem informacje, które były mi potrzebne. Właściwie... to znalazłem parę ciekawych inkantacji, które w połączeniu z ostatnio przeze mnie odkrytymi zaklęciami mogłyby dać zupełnie nieoczekiwane efekty w zaklinaniu. Musiałem wtedy na czymś to przetestować i stwierdziłem, że szczur, którego niedawno poddałem procesowi zmiany koloru sierści na zielony (przez wiele tygodni po tym zdarzeniu jego futerko świeciło w ciemnościach niczym zorza polarna, więc musiałem jego klatkę przykrywać czarną szatą, ale to już inna historia...), będzie idealny. Zabrałem więc z dormitorium jego klatkę, bo trochę bałem się brać go już na ręce.
W zaułku nie zastałem jednak ciszy i spokoju, których oczekiwałem. Spotkałem natomiast dziewczynę, Gryfonkę, którą nawet udało mi się skojarzyć z imieniem Audrey. Nigdy nie miałem okazji z nią rozmawiać, nigdy też nie słyszałem za wiele na jej temat. Byłem trochę zawiedziony jej obecnością, ale cóż - tak to w życiu bywa.
Dziewczyna czytała książkę, a właściwie chyba skończyła czytać.
- Eeee... cześć. - Powiedziałem spokojnie. Moja luźna, wypłowiała, czerwona bluza, pełna wypalonych dziur, oraz błękitne wytarte jeansy poplamione na niebiesko, wyglądały mocno niechlujnie i czułem się dość głupio, ale w końcu nie będę paradował w wyjściowych szatach, kiedy mam w planach parę magicznych eksperymentów!
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Sob 1 Wrz - 21:33

Rozglądając się po okolicy, drgnęła. Usłyszała jakiś głos z przeciwnego kierunku niż ten, w którym patrzyła. Niespiesznie odwróciła wzrok w tamtą stronę, dzięki czemu dostrzegła posiadacza owego głosu. Na pewno należał do Gryffindoru. Od czasu do czasu zdarzało jej się widzieć go w Pokoju Wspólnym, ale jako tako nie zwracała na niego szczególnej uwagi. Zaraz, jak on miał na imię? Blaze? Chyba tak. Jeśli pamięć jej nie zawodzi, był z roku wyżej.
Dyskretnie zlustrowała go od góry do dołu, tworząc w głowie swego rodzaju wstępny portret psychologiczny. Zawsze taki tworzyła, gdy miała do czynienia z kimś nowym. Co on miał zamiar robić w takich zniszczonych ciuchach? Zresztą chyba często w takich chodził, a bynajmniej tak jej się wydawało, choć wcześniej nie zwracała na to uwagi. I na co mu ta klatka? Ciekawiło ją, co on może w niej mieć i po co tutaj przyszedł. I właściwie, wydawał się być sympatyczny.
- Hej... - odparła, na pozór niepewnie, ale właśnie tak miało to zabrzmieć. Posłała Gryfonowi lekki uśmiech.
Nawet nie zna tego chłopaka, a już zaczyna swoje aktorskie gierki... Niepewność? Wcale nie była niepewna, przynajmniej nie w momentach, gdy się witała. Po prostu nie chciała być zbyt "odważna", bo chłopak nie wydawał się być zachwycony jej obecnością. A może jej się tylko tak wydawało? To się okaże. Ale nie, to nie nazywa się fałszywość. Ona tylko się kontroluje. Nie znosi tracić kontroli. Nie nad samą sobą. Zresztą, w środku naprawdę była nieco niepewna, bo myślała, że nikt tutaj nie przyjdzie. Trzymając spokojnie ręce na książce, czekała na reakcję chłopaka. Po chwili jednak dodała:
- Sam tu doszedłeś, czy się zgubiłeś?
Ona osobiście była tutaj pierwszy raz, myśląc, że nikogo tu nie spotka. Nogi same przywlokły ją w to miejsce i nie była pewna, czy będzie w stanie znaleźć drogę powrotną. Mimo wszystko jednak podobało jej się tutaj. Ilu uczniów zna ten zaułek? Może większość Hogwartu, a ona po prostu o nim nie wiedziała, coś przeoczyła...?
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Pon 3 Wrz - 2:19

Szczerze zdziwiła mnie postawa dziewczyny. Z resztą. Nie zwracałem tak naprawdę na nią uwagi... Sens jej słów dotarł do mnie po chwili i wywołał szeroki uśmiech na mojej twarzy. NIE MOGŁEM się powstrzymać od komentarza.
- Wiesz... dochodzić wolę raczej z kimś. - Spojrzałem przepraszająco. - A przyszedłem raczej sam jak chyba widać? Chyba że liczyć też mojego szczura. - Zastanawiałem się, co też siedzi w jej głowie. I jaką książkę czytała. I czy zamierzała jeszcze długo tutaj siedzieć, bo właściwie to miałem nadzieję na chwilę samotności, ale życie zawsze płata figle.
Tak też trafiłem na pannę Audrey, której spotkać nie spodziewałem się.
- Co czytałaś? - Zapytałem tak, jakby mnie to naprawdę interesowało. Szczerze mówiąc, to nawet, gdyby to była książka "Najciekawsze i najdziwniejsze magiczne eksperymenty" albo "Jak zostać Najpotężniejszym czarodziejem świata bez wysiłku" - kompletnie by mnie to nie obchodziło. Liczyła się teraz obecność obcej osoby w tym miejscu, które dotychczas miałem za ustronne i bezpieczne dla moich eksperymentów.
Ostatecznie nie miałem nic do niczyjego towarzystwa. Zazwyczaj. Bywały jednak chwile, tak jak ta, które wolałbym spędzić w samotności. Poczułem się jak dziecko, któremu upadł lizak. Zabawy nie będzie... buuuu...
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Wto 4 Wrz - 19:34

Usłyszawszy stwierdzenie Blaze'a, iż "dochodzić woli raczej z kimś" spojrzała na niego z uniesionymi brwiami i lekko otwartą buzią, co wyglądało dosyć komicznie w jej wydaniu, bo nieczęsto robiła takie - według niej - głupie miny. Dosłownie chwilę później wydała z siebie odgłos podobny do prychnięcia połączonego ze śmiechem, bo dotarło do niej, że w sumie nie powiedział nic strasznego.
- Jak kto woli. - stwierdziła, wzruszając ramionami. - I ślepa nie jestem, widzę przecież że jesteś sam, ale... No.
Dziwnie skończyła swoją wypowiedź, co sprawiła że była trochę bez sensu i uniosła lekko kąciki ust. Miała nadzieję, że chłopak nie będzie oczekiwał dokończenia zdania. Nie chciało jej się tłumaczyć, że przecież doskonale wiedział, co miała na myśli pytając, czy przyszedł tu sam, czy się zgubił. Każdy odpowiada tak jak lubi, no nie?
Co ona czytała? Właściwie to nawet nie zwróciła uwagi na tytuł, tylko chłonęła rozdział za rozdziałem.
- Eee... - odwróciła okładkę i przeczytała w myślach tytuł książki, a potem machnęła tylko lekceważąco ręką. - Coś o jakichś czarnoksiężnikach. "Szesnastowieczni Czarnoksiężnicy." Właściwie to miała być powieść, ale chyba bardziej wyszła z tego ich biografia... - stwierdziwszy to westchnęła z nutką zawodu. Było tam mnóstwo dat, które zajmowały chyba jedną trzecią książki, a i tak ich nie zapamiętała. Bez sensu. - Ale i tak jest wciągające.
Ostatnie zdanie wypowiedziała już bardziej zadowolonym tonem.
- A Ty po co tu przyszedłeś? I co masz w tej klatce? - zapytała takim tonem, jakby pytała o godzinę, albo jaka jest następna lekcja.
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Wto 4 Wrz - 20:15

Spojrzałem z zakłopotaniem na jej minę. Miałem trochę niewyparzony język. Czasem za szybko coś mówiłem, nie przemyślawszy tego uprzednio. Jej reakcja była jednak pozytywna - czyli nie była kolejnym drewnem bez poczucia humoru. To dobrze.
Widocznie zbiłem ją z tropu, ale tym bardziej się uśmiechnąłem. Wiedziała, że wiem. Przecież się z nią droczyłem.
Opis książki wydał mi się przerażający... jak można czytać coś takiego? Właściwie to ja nigdy nie mam czasu na książki, więc każdy tytuł brzmi dla mnie przerażająco, ale czytać o jakichś szesnastowiecznych Czarodziejach? Na szczęście ona też nie wydawała się zaciekawiona jej treścią (pomimo swoich słów). Zaczynałem ją lubić. Mój gniew mijał, a to dobrze wróżyło. Tylko żeby moja towarzyszka nie zeszła z poziomu... Często ludzie robią dobre pierwsze wrażenie, a potem okazują się nudni jak flaki z olejem. Szczególnie nie cierpiałem tych, którzy nigdy nie robili nic, poza siedzeniem w pokoju wspólnym, ewentualnie w bibliotece i oddawaniu się tak pasjonującym rozrywkom jak szachy czy gargulki. Poza tym nie widzieli świata. Żadnych imprez, żadnego spaceru, biegania po błoniach, NIC. Nawet nie polatają na miotle, ani nie wyjdą w weekend do Hogsmeade na kufel kremowego piwa!
Nagle oprzytomniałem - jej pytanie sprowadziło mnie na ziemię.
- Co tu robię? I co mam w klatce? - Powtórzyłem nieprzytomnie. Machnąłem ręką i uśmiechnąłem się. - Takie tam... A Ty przyszłaś tu sama? - Jego oczy błysnęły zaczepnie.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Wto 11 Wrz - 18:06

Zastanawiając się, co też Gryfon ma w klatce, patrzyła na nią i dopiero jego słowa otrząsnęły ją z zamyślenia. Wzdrygnęła się i skierowała wzrok na twarz swojego rozmówcy.
- Jak widać. - wzruszyła ramionami, uśmiechając się niewinnie. W sumie to zabłądziła, ale... cii. Przecież nikt nie musi o tym wiedzieć, co nie? Nie jest jakąś zagubioną owcą, albo czymś takim i nie potrzebuje tajemniczego, pojawiającego się znikąd wybawcy, który uratowałby ją z rąk okrutnego... STOP. Audrey czyta zdecydowanie za dużo książek! Taa, jak już się zamyśli to potrafi przerwać w połowie i wrócić do rzeczywistości. A najlepsze jest to, że robi to zupełnie "po kryjomu" i nie raz ma się wrażenie, że uważnie cię słucha (choć właściwie robi to, tyle że podświadomie), a ona rozpamiętuje w głowie twoje ostatnie słowa i układa w myślach makabryczny "ciąg dalszy".
Cisza w rozmowie to najgorsze, co może być. Nowo poznana osoba i brak tematów - okropne, a jednak realne. Niejednokrotnie w takich sytuacjach nawet jej kontrola i opanowanie ją zawodziło, przez co zdarzyło jej się zdradzić ogarniającą ją niecierpliwość, gdy cisza trwała zbyt długo. I wtedy się zaczynały pytania. Pytała o byle co - ważne, żeby było to coś mającego jakiś sens. "Ładną mamy pogodę?" to nie w jej stylu.
- Eee... Właściwie to na jakie przedmioty chodzisz? - zapytała. Ona sama uczyła się niewielu, z pięć? Najpewniej tak. Chciała zapisać się również na starożytne runy, ale pech chciał, że odbywały się w tym samym czasie co numerologia i wolała wybrać jeden przedmiot, niż mieć problem.
Podparła się wygodnie rękami, a książka leżała gdzieś na trawie. Popatrzyła na chłopaka, przekrzywiając głowę, zupełnie tak jak robią to psy.
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Sro 12 Wrz - 20:49

Zauważyłem jak rzuca ciekawskie spojrzenia w kierunku klatki, którą trzymałem. No cóż... niech ją ciekawość zżera. Na szczęście szczur siedział w domku i nie miał zamiaru pokazywać swojego ryjka. Zapewne wynikało to też z faktu, że wstydził się swojego wyglądu. Nie dziwne - ja też bym się nie pokazał w takim stanie, tylko że ja mogę iść zawsze do pielęgniarki, która przywróci mi mój dawny wygląd. On musi poczekać, aż nastaną lepsze czasy i będzie mnie stać na jakiś środek. Może użyję zaklęcia?
No cóż - nie zrozumiałaś zaczepki - Twój problem. Usiadłem obok niej. Fakt... rozmowa trochę nam się nie kleiła. Wynikało to pewnie z faktu w jaki sposób na siebie wpadliśmy. Poza tym moja forma była trochę niska mówiąc szczerze. Myśli miałem wciąż zaprzątnięte zupełnie czymś innym, dziewczyna chyba z resztą też. Stwierdziłem jednak, że nie mogę się boczyć na nią tylko dlatego, że "śmiała" znaleźć się akurat w tym miejscu, akurat teraz. Przecież to nie był mój zaułek - każdy mógł tu przyjść. Co prawda nigdy wcześniej nikogo tu nie spotkałem, ale... mniejsza o to.
- Nudne. - Powiedziałem, uśmiechając się zaczepnie. - Tak między nami - tutaj nie uczą niczego ciekawego! Wszystko jest takie... rutynowe. Takie szablonowe. Oczywiście przydatne - w to nie wątpię. Problem polega na tym, że nie mamy żadnych doświadczeń, żadnej praktyki z prawdziwego zdarzenia! Zamiast wyjść i trenować chociażby na błoniach, uczyć pojedynkowania, ujeżdżania zwierząt wierzchowych, bo ja wiem... pokazywać w praktyce działanie magicznych eliksirów, dziwnych zaklęć, to siedzimy ciągle w pokoju wspólnym i piszemy kolejne tony wypracowań, nie uważasz? A Ty na jakie chodzisz przedmioty? - Zapytałem. Trochę się rozgadałem. W pewnym sensie trafiła w temat, który zawsze mnie porusza, więc może nie będzie tak drętwo?
Dostrzegłem jej spojrzenie... Boże... - Eee... nie patrz się tak na mnie. - Powiedziałem. - Jakbyś chciała mnie zjeść... - Dodałem spokojnie mrużąc oczy i uśmiechając się do nowo poznanej dziewczyny.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Czw 13 Wrz - 19:44

Ojeeeej, trochę się rozgadał na temat tej szkoły. Chociaż chyba właściwie ma rację, ciągle tylko książki, książki, książki. A o historii magii to już lepiej nie wspominać. Audrey najchętniej wzięłaby poduszkę i spała. Nawet kilka razy tak zrobiła, a poduszka zmieściła się do torby za pomocą zaklęcia zmniejszającego. Dziwnym trafem jednak profesor Binns to wszystko zauważył i odjął Gryffindorowi kilka punktów. Szkoda tylko, że nigdy nie zwraca na nic uwagi, tylko prawi te swoje długie wykłady, a to akurat zauważyć musiał. Ehh, no dobra, to było w trzeciej klasie... Wtedy dużo głupich rzeczy się robiło.
- Ej, wiesz... - zaczęła w zamyśleniu, rozpamiętując opisaną wyżej sytuację. - W sumie to masz rację. Nie przeszkadza mi to, ale mogliby zrobić coś ciekawego. Choć jeśli mielibyśmy do czynienia z ujeżdżaniem zwierząt... Nie, dzięki. Nie wspominam zbyt miło mojego lotu na hipogryfie, o ile można to nazwać lotem.
Przewróciła oczami, jakby sama nie dowierzała, że kiedyś tak sobie po prostu leciała na hipogryfie i w dodatku nie był to udany lot. Jaka ona była wtedy nierozsądna... dziecinna, beztroska i marzycielska. Może to dziwne, ale zarobiła kilka szlabanów. Na szczęście były to błahe rzeczy, a dziś jest już wzorem do naśladowania, jeśli o zachowanie chodzi.
- Ale jeśli chodzi o pojedynki, to byłoby fajnie. - stwierdziła. Ostatnio przeczytała przecież tą książkę o czarnoksiężnikach, a było tam całkiem sporo przydatnych, ale nie czarnomagicznych zaklęć. No i przecież dostała też jakąś wielką księgę z okazji urodzin, której jeszcze nie skończyła nawet przeglądać. Mogłaby się wreszcie wykazać i w ogóle... Fajnie byłoby z kimś tak porywalizować. Przynajmniej taka rywalizacja byłaby sprawiedliwa... I na poziomie. Chyba.
- A co do tych wypracowań, na szczęście wyrabiam. Mam tylko pięć przedmiotów. - uśmiechnęła się z satysfakcją. Wszystkie z nich, poza eliksirami i transmutacją, lubiła i była z nich dobra. - Eliksiry, transmutacja, zielarstwo, obrona przed czarną magią, numerologia. - powiedziała na jednym wdechu. - Może i to niewiele, ale ta transmutacja... te eliksiry... masakra. To znaczy... nie zawsze idzie mi z jakimś tematem.
"Nie zawsze idzie jej z jakimś tematem" ? Prawda jest taka, że z żadnym tematem jej nie idzie. No, prawie. Ale stara się, uczy! I dzięki temu ma szansę na lepsze stopnie i nauczenie się czegoś pożytecznego.
Dotarły do niej słowa Gryfona odnośnie jej wzroku i z jej ust wydobyło się prychnięcie połączone ze śmiechem. Właściwie trudno stwierdzić, co to było, ale z pewnością coś pośredniego.
- Nie mam zamiaru nikogo jeść... - powiedziała, przeciągając się. Nawet, gdyby miała kogo zjeść, to nie byłby Blaze, ale Danielle - obecna żona jej ojca. Na szczęście Audrey kanibalem nie jest i nikogo nie ma zamiaru pożreć.


Ostatnio zmieniony przez Audrey Hope dnia Sob 15 Wrz - 11:58, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Sob 15 Wrz - 1:21

Spokojnie wysłuchałem jej opinii i wiecie co? Muszę przyznać, że całkiem rozgadana ta Audrey. Jednak gryfonki są spoko! Zaczynałem ją lubić, a moje nastawienie zmieniło się diametralnie. Teraz cieszyłem się, że spotkałem na swojej drodze dziewczynę. Przyjrzałem się jej uważniej i mniej surowo niż na początku. Teraz zauważył, że pod pozorną przeciętnością, kryje się dystans, kobiecość i powaga. Ubrana raczej skromnie, ale ładnie - nie przesadzała z dodatkami, ale dobierała je całkiem trafnie. Jej szyję zdobił wisiorek, który wyglądał na nieco stary - zapewne pamiątka, podarunek od kogoś bliskiego. Czyżby miała kogoś? Nie... to raczej coś innego. Jej brązowe, falowane włosy całkiem ładnie komponowały się z zielonymi oczyma. Sprawiała wrażenie nieskazitelnej, wręcz pedantycznej osoby. W pewnym sensie to dobrze. Nie była piękna, ale z pewnością była nieprzeciętna.
- Właściwie... to jeszcze się sobie nie przedstawiliśmy. Nazywam się Blaze Yeats. - Ująłem jej delikatną dłoń i musnąłem wargami jej skórę. Poczułem ulotną woń mydła i wybijający się zapach perfum - takich samych jak ona... kobiecych i świetnie komponujących się ze strojem. Utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że dziewczyna należy do takich, co to dba o siebie aż do przesady. Niby tego nie lubiłem, ale tak naprawdę: czy nie lepsze to, niż niezadbana dziewczyna? Tragedia, prawda? Bleeeh.
Uśmiechnąłem się szerzej. - Trzymam za słowo!
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Sob 15 Wrz - 13:42

Gdy chłopak przedstawił się i ujął jej dłoń, muskając ją delikatnie wargami, na jej twarzy pojawił się lekki wyraz zaskoczenia, czego nawet nie kontrolowała. Chyba poraz pierwszy okazała zaskoczenie całkiem nieświadomie. A konkretniej, zaskoczyła ją taka... jakby to ująć, żeby nie przesadzić? Taka nagła uprzejmość tego Gryfona. Blaze Yeats. Zapamięta sobie.
Po krótkiej chwili zdziwienie ustąpiło miejsca delikatnemu, nieśmiałemu uśmiechowi jakim go obdarzyła. Już dawno nie miała do czynienia z takim zachowaniem i odzwyczaiła się od niego, a tu proszę... Jednak są na świecie jeszcze jacyś normalni ludzie. A może to wszystko tylko jej się wydawało, bo przecież do tej pory takie zachowania były sztuczne. Ci wszyscy ludzie, którzy przychodzili w gości do jej ojca byli sztuczni i zachowywali się właśnie tak, jak Blaze teraz. Ale on nie robił tego sztucznie. To było widać. Bo ci wszyscy ludzie, którzy robili to na pokaz, gdy tylko znikali z pola widzenia Charliego, rzucali złowrogie spojrzenia dziewczynie. Zupełnie, jakby wiedzieli, że jej zdanie się nie liczy i że wcale nie muszą imponować jej, tylko tej całej Danielle. O zgrozo... Na szczęście nie musi przeżywać tego codziennie.
- Audrey. Audrey Hope. - powiedziała. Przyjrzała się dokładniej temu uczniowi. Był wysoki i chudy, a włosy miał trochę dłuższe niż na codzień się widzi. Takie jakby... ciemnobrązowe? Czarne? W sumie to sama nie miala pojęcia jakie. Koloru oczu też nie dało się jednoznacznie określić. Ubrania, mimo że wyglądały na sfatygowane, skrywały pod sobą niezwykle miłą osobę, a przynajmniej tak jej się w tej chwili wydało. To dziwne, w jaki sposób można zmienić swoje nastawienie do jakiegoś człowieka, w przeciągu kilku sekund... A na lewej ręce widniały jakieś ślady, jakby po poparzeniu albo czymś takim. O jejku, co on robił? Pojedynkował się z kimś czy jak? Nie, raczej nie wyglądał na taką osobę, co by szukała sobie wszędzie problemów.
Nie wiedziała co powiedzieć, bo w środku nadal trochę była zdziwiona, więc tylko się uśmiechnęła.
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Wto 18 Wrz - 2:50

Nie potrafiłem jej rozgryźć. Z jej zachowania niewiele można było wyczytać, jeśli chodzi o jej intencje. Po prostu: suche reakcje, bez odzwierciedlenia prawdziwych zamiarów. Trochę się tego obawiałem, ale z drugiej strony: kto nie ryzykuje, ten traci podwójnie.
Znałem jej imię! Ha! Jednak dobrze pamiętałem. Audrey. Audrey Hope.
- Całkiem zgrabnie, panno Hope. - Powiedziałem z uśmiechem. - Chyba nieczęsto tutaj przebywasz? Nigdy Cię tu nie widziałem... - Dodałem, pokazując gestem teren dookoła. Właściwie, to nie było to jakieś urokliwe miejsce. Ot... zaułek jakich wiele na błoniach. Jedyne czym się wyróżniał, to prywatność jaką dawał. Właściwie był z tym też pewien problem... Mianowicie trzeba tu było najpierw trafić, a droga była dość długa i niezbyt prosta. Zauważyłem, jak jej spojrzenie zatrzymuje się na chwile na mojej poparzonej dłoni... Skrzywiłem się lekko. Starałem się ją ukryć. - To... nic takiego. Wiesz - głupi wypadek... - Właściwie, to była w tym sama prawda - głupi wypadek. GŁUPI. No niestety - takie rzeczy się zdarzają, jak się kombinuje z magią.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Sro 19 Wrz - 18:07

Zrobiła nieco zakłopotaną minę. Tak to jest, gdy się nie wie gdzie idzie. I w dodatku spotyka się innych uczniów, którzy znają drogę do tego miejsca na pamięć i spędzają tutaj część swojego wolnego czasu. A potem nie wie się, jak wrócić. I przypomina ci o tym właśnie osoba, z którą rozmawiasz. Właśnie w takim momencie, jak ten teraz. Co więc miała powiedzieć?
- Właściwie to jestem tu pierwszy raz. - odrzekła zgodnie z prawdą. - I w sumie to droga prowadząca tutaj jest chyba trochę zagmatwana, bo nie pamiętam nawet, jak szłam.
Wzruszyła ramionami na znak, że sobie poradzi, chociaż oczywiście nie zrobi tego. Bo niby jak miałaby trafić do zamku, nie mając pojęcia, w którą iść stronę? Sama zabłądziła, sama znajdzie drogę, co nie? Zresztą nieważne, na razie nie musi się tym martwić, bo jest dzień. Jakby było ciemno, to dopiero by miała problem.
Gdy Blaze zauważył jej spojrzenie i wytłumaczył (przynajmniej po części), co mu się stało, starając się ukryć swoje zdezorientowanie, wymamrotała odwracając wzrok od ręki:
- No bywa...
Ciekawe jakie on ma zainteresowania. Może też interesuje się obroną przed czarną magią i większość życia spędza na pochłanianiu coraz to nowych książek o zaklęciach, dzięki temu zna ich więcej niż przeciętni uczniowie Hogwartu? A może nie mają ze sobą nic wspólnego. No cóż, nie zaszkodzi zapytać.
- Właściwie to czym się interesujesz?
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Pon 24 Wrz - 16:56

/zauważyłem jej zakłopotanie i zrozumiałem, że się zgubiła. O ironio! Tak mało ludzi zdawało sobie sprawę z istnienia tego miejsca, a nagle okazuje się, że ktoś tu trafił, bo się zgubił. Akurat teraz, kiedy liczyłem, że zastaną tu ciszę i spokój. Właściwie to wiele nie straciłem. Co się odwlecze, to nie uciecze. Okazji na eksperymenty będzie jeszcze sporo.
Skinąłem głową. - Faktycznie - niełatwo tutaj trafić... - Przykucnąłem i odstawiłem klatką na ziemię. - Ja też czasem zbłądzę w drodze tutaj, chociaż chodzę tędy dość często. - To raczej nie były niebezpieczne rejony, więc nie miała się czym martwić. Jedynie co, to temperaturą, która naprawdę mocno spadła ostatnimi czasy.
No bywa? Niestety. Wolałbym uniknąć na przyszłość podobnych wypadków. Tego oparzenia nie mogli zlikwidować nawet w Mungu. Powiedzieli, że to magiczna blizna i nie da się jej zaleczyć. Na szczęście nic mi z tego powodu nie dolegało.
Zastanowiłem się chwilę nad odpowiedzią. Właściwie, to wszystkim tym, czym normalni chłopacy w moim wieku. Z drugiej strony było parę rzeczy, które inni uważali za niebezpieczne wręcz, a które mi sprawiały frajdę.
- Wiesz... quidditch i te sprawy. - Rzuciłem niedbale, machając ręką, po czym spojrzałem na nią spokojnie. Czekała na odpowiedź. Zmarszczyłem brwi. - Naprawdę chcesz wiedzieć? - Westchnąłem. - Lubię trochę... eksperymentować z magią. Wiesz - wymyślam jakieś magiczne patenty, czasem eliksiry, ale głównie magia użytkowa i mniej użytkowa. Niekoniecznie coś takiego, jak w tych sklepach ze śmiesznymi rzeczami. Raczej bardziej praktyczne rzeczy. Jakieś nowe zaklęcia... cokolwiek... A Ty? - Zapytałem, patrząc na nią z takim samym naciskiem, jak ona na mnie, chwilę wcześniej.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Pon 24 Wrz - 19:58

"Jakieś nowe zaklęcia..."
Powtórzyła to zdanie w myślach. Pomyślała, że to fajnie, że ma chłopak swoją pasję! Ona osobiście sama interesowała się zaklęciami, był to jej ulubiony przedmiot i znała wiele przydatnych formułek, które nie obejmowały treści nauczania w Hogwarcie. A w ogóle - że też ona nie wpadła na to, aby sama coś wymyślić! Ciągle tylko w kółko powtarzała te beznadziejne ruchy różdżką, podczas gdy inni je wymyślali. No cóż, kiedyś na pewno spróbuje. I jej nazwisko będzie widniało w podręczniku od zaklęć. Tuż obok nazwiska Blaze'a.
No dobra, może trochę się rozmarzyła i nie powinna wybiegać tak daleko w przyszłość. Najpierw trzeba zająć się prawdziwą nauką, a nie jakimiś tam marzeniami w odległej przyszłości!
- To fajnie, że umiesz sam coś wymyślić. Ja wprost ubóstwiam zaklęcia, ale gorzej z twórczością. Znaczy chyba... Nigdy nie próbowałam wymyślić własnego. - stwierdziła. A po chwili namysłu dodała jeszcze: - Ale możesz być pewny, że jeśli miałabym wymyślić eliksir, to na sto procent wyszedłby okropnie. Albo nie wyszedłby wcale.
Próbowała przeciągnąć odpowiedź odnośnie własnych zainteresowań, ale Blaze patrzył na nią takim uporczywym wzrokiem, jakim przed chwilą sama go uraczyła.
- W sumie to nie wiem, czy mam jakieś zainteresowania poza zaklęciami. Których, swoją drogą, znam chyba całkiem sporo. - wzruszyła ramionami na znak, że nie uważa się za specjalistkę, bo przecież w gruncie rzeczy tak było. Nie była egoistką, czy coś w tym rodzaju. Odznaczała się skromnością i to było dla niej naturalne. Zaraz jeszcze dodała: - To chyba wszystko. Zaklęcia to jest to, czemu potrafię poświęcić czas, co jest moją pasją. No chyba, że zaliczyć też do tego malowanie...
STOP! Wygadała się. Powiedziała Gryfonowi, że maluje. A wiedziało o tym naprawdę niewiele osób. Tak to jest, gdy poczujesz się swobodnie w czyimś towarzystwie i tracisz kontrolę, a co za tym idzie... przestajesz trzymać język za zębami. Brawo, Audrey! No ale skoro już zaczęła, to może chociaż skończy.
- Zainteresowałam się malarstwem w zasadzie nie dawno, chyba w piątej klasie. Gdy przyjeżdżam do domu, pracownia to taki jakby mój... azyl. Wszędzie walają się pędzle, farby... Nic specjalnego.
Mówiła to tak, jakby było to czymś zwyczajnym i codziennym, choć tak naprawdę w środku tęskniła za swoją pracownią. Tam mogła o wszystkim zapomnieć albo przelać emocje na papier...
- W sumie to jak wygląda takie tworzenie zaklęć? - zapytała z wyraźnym podekscytowaniem w głosie. Jeśli już ma kogoś o to zapytać, to osobę, która sama takie formułki "produkuje", prawda?
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Pią 28 Wrz - 1:11

Patrzyłem na nią z rozbawieniem. Najpierw pogrążyła się w jakichś przemyśleniach, a potem z jej ust runął słowotok. Cóż... ciekawe miała zainteresowania, zaiste ciekawe. Wygadała się chyba nawet, bo na chwilę przerwała, kiedy zaczęła mówić o tym, że lubi malować.
- Boisz się, że wygadam w szkole, że lubisz malować? - Uniosłem brwi i uśmiechnąłem się pogodnie. - Daj spokój... mam lepsze rzeczy do roboty. A śmiać się też nie mam zamiaru, bo wyrosłem już z czegoś takiego... poza tym sam robię czasem takie rzeczy, że byłoby niesprawiedliwym śmiać się z czyichś pasji. - Dokończyłem spokojnie. Zastanowiłem się chwilę nad jej ostatnim pytaniem. Potarłem dłonią szczękę i zmarszczyłem brwi. Jakby to jej wytłumaczyć? Napiżdżam formuły, aż na coś trafię? Bo to przecież zależy od mojego nastroju, chęci i... metod jest kilka. Można wertować stare, zapomniane księgi, znaleźć jakieś zaklęcia i próbować je łączyć, albo przekręcać literki, uczyć się starożytnych run i próbować na podstawie ich znajomości tłumaczyć znaczenie zaklęć, by potem móc trochę je modyfikować, przez dodawanie zaimków i tak dalej. Można też składać sylaby w starożytnych językach. Tak aby składały się w sensowną całość oczywiście... Takie utworzone wyrazy MOGĄ, ale NIE MUSZĄ zadziałać. Można też stać i krzyczeć co do głowy człowiekowi przyjdzie, a zdarzyło mi się raz, że z różdżki wyleciał strumień lepkiej, zielonej mazi, która natychmiast oblepiła drzewo, w które zaklęcie trafiło, wsiąkło w jego strukturę i spowodowało, że odpadła cała kora, a na gałęziach zakwitły rosiczki wielkości ludzkiej głowy, które natychmiast zjadły siedzące na drzewie ptaki. Cóż... można uznać, że dość ciekawe zaklęcie, ale nie wypróbowałem go jeszcze na żywej istocie. Właściwie, to miałem zamiar zrobić to dziś na moim szczurze.
- Patrzyłem na nią z rozbawieniem. Najpierw pogrążyła się w jakichś przemyśleniach, a potem z jej ust runął słowotok. Cóż... ciekawe miała zainteresowania, zaiste ciekawe. Wygadała się chyba nawet, bo na chwilę przerwała, kiedy zaczęła mówić o tym, że lubi malować.
- Boisz się, że wygadam w szkole, że lubisz malować? - Uniosłem brwi i uśmiechnąłem się pogodnie. - Daj spokój... mam lepsze rzeczy do roboty. A śmiać się też nie mam zamiaru, bo wyrosłem już z czegoś takiego... poza tym sam robię czasem takie rzeczy, że byłoby niesprawiedliwym śmiać się z czyichś pasji. - Dokończyłem spokojnie. Zastanowiłem się chwilę nad jej ostatnim pytaniem. Potarłem dłonią szczękę i zmarszczyłem brwi. Jakby to jej wytłumaczyć? Napiżdżam formuły, aż na coś trafię? Bo to przecież zależy od mojego nastroju, chęci i... metod jest kilka. Można wertować stare, zapomniane księgi, znaleźć jakieś zaklęcia i próbować je łączyć, albo przekręcać literki, uczyć się starożytnych run i próbować na podstawie ich znajomości tłumaczyć znaczenie zaklęć, by potem móc trochę je modyfikować, przez dodawanie zaimków i tak dalej. Można też składać sylaby w starożytnych językach. Tak aby składały się w sensowną całość oczywiście... Takie utworzone wyrazy MOGĄ, ale NIE MUSZĄ zadziałać. Można też stać i krzyczeć co do głowy człowiekowi przyjdzie, a zdarzyło mi się raz, że z różdżki wyleciał strumień lepkiej, zielonej mazi, która natychmiast oblepiła drzewo, w które zaklęcie trafiło, wsiąkło w jego strukturę i spowodowało, że odpadła cała kora, a na gałęziach zakwitły rosiczki wielkości ludzkiej głowy, które natychmiast zjadły siedzące na drzewie ptaki. Cóż... można uznać, że dość ciekawe zaklęcie, ale nie wypróbowałem go jeszcze na żywej istocie. Właściwie, to miałem zamiar zrobić to dziś na moim szczurze.
- Wiesz... to ciężko powiedzieć. Metod jest kilka. Ostatnio trafiłem na jedno, ale nie do końca jestem w stanie określić do czego może służyć... - Powiedziałem zgodnie z prawdą. - Tak na marginesie - jak się kiedyś będziesz składała do malowania w plenerze czy coś, to możesz mnie zabrać ze sobą... albo pokazać mi, co tam sobie nabazgrałaś. - Puściłem do niej oko. - Oczywiście, o ile nie masz nic przeciwko, Audrey... - Nachyliłem się nad klatką. Szczur zaczął piszczeć przeraźliwie. Kolor jego futerka wrócił do normalności. Chyba przeczuwał jednak, że czeka go kolejny eksperyment. No cóż...
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Pią 28 Wrz - 22:07

Z udawaną niepewnością popatrzyła na chłopaka tak, aby myślał, że naprawdę boi się zdradzenia jej "tajemnicy" o malowaniu. A jaka była prawda? Nie bała się. Nie chciała tylko, aby wszyscy wiedzieli o jej pasji. Nie wiedziała dlaczego, ale nie chciała się nią dzielić z nikim, poza osobami, z którymi dobrze się zna. Gdy malowała, ukazywało się jej drugie "ja", a przecież ona ma ich tak dużo... Może być każdym, od zadufanej egoistki po nudną kujonkę. Jeśli tylko ma ochotę na taką grę. A tak na marginesie, ostatnio nie kręciło jej bezcelowe wykorzystywanie swoich umiejętności aktorskich. Mimo to bała się, że ktoś z jej bazgrołów odczyta to, jaka naprawdę jest. Odgadnie jej charakter, charakter jaki znają jej przyjaciele. W malowaniu nie potrafiła grać.
Westchnęła cichutko i z wesołymi iskierkami kryjącymi się w oczach, jak to zawsze się pojawiały gdy mówiła komuś o swojej pasji, stwierdziła z lekkim zamyśleniem:
- Nie boję się, że wygadasz. Ufam ci.
Nie wiedziała, dlaczego to powiedziała. Blaze wydawał jej się tak szczerym chłopakiem, godnym zaufania, że musiała go w tym uświadomić. Nie znaczy to oczywiście, że będzie powierzać mu każdy swój sekret, nie. Przecież znała go dopiero jeden dzień. Ale lepiej żeby wiedział.
Zanotowała sobie w pamięci postanowienie, że kiedyś uda się do biblioteki i wypożyczy jakąś wielką, opasłą księgę na temat zaklęć. Właściwie robiła to dosyć często, ale wydawało się, że tych ksiąg nie ubywa. Można było rozpisywać się na wiele stron na temat zastosowań, koncepcji, skutków czy użytkowania takich formułek... Ale o powstawaniu jeszcze nie czytała!
Zdziwiła ją, na szczęście pozytywnie, propozycja nowego kolegi o malowaniu. Jeszcze nigdy nie robiła tego w obecności kogoś innego.
- Jasne, jeśli skompletuję wszystkie moje przybory do malowania, które gdzieś tam się walają w kufrze, to nawet miło będzie mieć jakieś towarzystwo! - uśmiechnęła się z aprobatą - A pracami chętnie się podzielę. Ale ostrzegam, to nie są jakieś dzieła sztuki, czy coś.
Jej spojrzenie powędrowało za wzrokiem chłopaka i skierowało się na klatkę. Chciałaby pomóc w... eksperymencie? Chyba to Blaze miał zamiar zrobić ze szczurem, a jeśli tak, to z chęcią się dołączy.
- Jakbym mogła się do czegoś przydać... To możesz na mnie liczyć. W tych zaklęciach i tym podobne. - powiedziała, próbując nie zdradzić głosem, że naprawdę chciałaby móc.
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Nie 7 Paź - 17:46

//Wybacz za czas oczekiwania

Uśmiechnąłem się niepewnie. Z jednej strony zgrywała nieśmiałą, ale wydawała mi się zdecydowanie bardziej pewna siebie, niż ja sam. Nie wyczułem co prawda jej natury. Poza tym - nie znałem jej prawie w ogóle, więc jak mógłbym? Słyszałem o niej trochę, ale raczej w kategoriach "a słyszałeś, że... ?". Nie przejmowałem się tym zbytnio - wiedziałem jakie są plotki, poza tym dotyczyły kogoś, o kim nie miałem zielonego pojęcia, więc zapomniałem dotychczas większość z nich. Może gdybym bardziej się na nich skupił, podejrzewałbym ją o grę. Mógłbym podejść do niej z większym dystansem, zmrużyć oczy, przechylić głowę na bok - cokolwiek. Nie dać się prowokować jej słodkimi słówkami i zgrywaniem nieśmiałości. A tak? Zostałem po prostu oczarowany. Taka miła osóbka spotkana na spacerze - opowieść jak z opery mydlanej. Oczywiście nie myślałem o niej... w żadnych kategoriach, ale gdzieś coś we mnie się budziło i ruszało. Łatwo było to wrażenie zepsuć choćby jednym nieuważnym słowem, ale nie wiedziałem, że ona jest już wprawiona w tego typu rozgrywkach i nie pozwala sobie na błędy.
- To bardzo miłe, że mi ufasz. - Odezwałem się trochę ciszej niż zwykle. - Poza tym... daj spokój - ja się totalnie na rysowaniu nie znam, więc dla mnie wszystko będzie dziełem sztuki. - Uśmiechnąłem się szerzej i wyciągnąłem z klatki szczura, który wciąż wił się przeraźliwie, próbując gryźć moje palce i wyrwać swój ogon z ich uścisku.
Wyciągnąłem przed siebie rękę i spojrzałem na dziewczynę. Spodziewałem się, że na jej twarzy zagości wyraz obrzydzenia.
- Wiesz co... przydasz się na pewno, bo istnieje spore prawdopodobieństwo, że ten szczur zmieni się w coś... wielkiego, ohydnego i niebezpiecznego. - Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej. - No to gotowa? - Wyciągnąłem różdżkę w stronę szczura. - Empemutare Magnus! - Z różdżki wystrzelił bladoniebieski piorun, który ugodził szczura i wyrwał go z moich paców. Zwierzątko odleciało kawałek i zawisło w powietrzu, świecąc jasnym, niebieskim światłem. Łuki energii łączyły się dookoła niego. Z otwartego pyszczka i oczy wypływał oślepiający blask, a pioruny uderzały wszystko dookoła. Jeden z nich trafił w książkę dziewczyny i wypalił w niej sporą dziurę, drugi - w klatkę szczura, która zaskwierczała krótko, zrobiła się czerwona i zapadła, jak zrobiona z plasteliny. Pociągnąłem Audrey za ramię, poza pole rażenia piorunów.
Zwierzę zniknęło wkrótce wśród blasku, by po chwilę wyłonić się z kuli światła. Wszystkie efekty nagle ustały. Na ziemi stał szczur. Właściwie, to nie przypominał szczura... Był wielkości sporego kuca, porośnięty autentyczną trawą, a jego oczy jarzyły się na czerwono. Najważniejszy był jednak jego ogon, który zmienił się w łodygę, pełną kolców, na końcu której znajdował się gigantyczny kielich rosiczki. Nie bardzo spodobał mi się sposób w jaki szczura się na nas patrzył, ani fakt, że roślina śliniła się, wyciągając swoje obrzydliwe włoski w naszą stronę.
- Eeee... chyba czas uciekać... - Wyszeptałem oszołomiony.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Sro 17 Paź - 16:48

Ty również wybacz. :<

Uśmiechnęła się pod nosem. No pewnie, że się nie zna na rysowaniu. A jak przyjdzie co do czego, to nabazgrze jakieś niewiarygodnie realistyczne obiekty. Przecież tak było z nią, nie miała pojęcia o swoim talencie. A zresztą, chyba on sam powinien wiedzieć, co potrafi a co nie, więc najpewniej ma rację i faktycznie nie ma o rysowaniu pojęcia.
Blaze wyciągnął z klatki szczura, a Audrey na ten widok skrzywiła się nieznacznie. Mimo to ostatkami sił pokonała wyraz obrzydzenia i nie pozwoliła na swą twarz wstąpić żadnemu negatywnemu uczuciu. Może właśnie bierze udział w czymś przełomowym. Chociaż najpewniej gdyby tak było, Gryfon wolałby sam tego dokonać, może bałby się, że ktoś inny to zepsuje. Zresztą, nieważne. Nie gdybajmy, bo to nigdy nic nie daje i Aud wiedziała to już z doświadczenia.
Chłopak stwierdził, że szczur zamieni się w coś jeszcze bardziej ohydnego, a do tego wielkiego i niebezpiecznego. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy, nawet gdyby tak było, to Aud znała dziesiątki... nie, setki! przeciwzaklęć, które mają różnorakie działanie, więc jakieś na pewno przyniosłoby zamierzony efekt, jakim być może będzie okiełznanie potwora. A chwila ta przychodziła coraz szybciej, bowiem Blaze już wyciągał różdżkę, już wypowiedział formułę... Dziewczyna obserwowała bladoniebieski piorun i zwierzę, które zawisło w powietrzu, świecąc. I nagle zauważyła coś strasznego. Jeden z piorunów ugodził w jej książkę, sprawiając, że pojawiła się na niej dziura! No nie, bibliotekarka ją zabije! Już mogła przygotowywać się na krzyki i awantury... Chociaż nie, poszuka jakiegoś zaklęcia cofającego i wszystko będzie w porządku. Prawda? To chore, w takiej chwili przejmować się jedynie książką... Ale cóż, witamy w świecie Aud!
Yeats pociągnął ją za ramię, a zwierzę znikło, by pojawić się ponownie. To COŚ, co ze szczura pozostało, chyba próbowało się do nich przedostać... Dwa razy dziewczynie nie było trzeba powtarzać - posłuchawszy słów Gryfona zaczęła biec, ciągnąc za sobą i jego, i swoją torbę wraz z książką. Gdy odbiegli kawałek dalej, gdzie byli już chyba bezpieczni, przystanęła i zszokowana zapytała:
- Co to miało być?
Okropne COŚ zniknęło z ich pola widzenia, więc zrezygnowana spojrzała na swoją książkę.
- Było ekstra, ale jeśli tego nie naprawię... - wskazała na opasły ton - ...to bibliotekarka mnie zabije.
Wypowiedziała to beztroskim tonem, bo przecież możliwość poznania nowych zaklęć jest raczej tą pozytywną stroną tej sytuacji. Nie winiła Blaze'a za ten niefortunny wypadek, przecież to tylko książka, nie róbmy z tego wielkiej afery! Mimo wszystko, lubiła gdy owa bibliotekarka na nią wrzeszczała, bo wydawała jej się wtedy taka... śmieszna. Na myśl o tym uśmiechnęła się jeszcze i stwierdziła:
- Ona tak słodko się denerwuje, że aż żal byłoby przepuścić taką okazję.
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Sob 20 Paź - 1:37

Odbiegliśmy na sporą odległość. Mój biedny szczur chyba nie miał zamiaru nas gonić. Moż po prostu wolał skorzystać z okazji i uciec, zanim cofniemy zaklęcie? Życzyłem mu w duchu długiego życia i oby uciekł do Zakazanego Lasu. Swoją drogą... po tym co mu zrobiłem i zakładając, że faktycznie uciekł do lasu - przypomnijcie mi, żebym nigdy tam nie polazł, okej? Może próbować się mścić. Z drugiej strony - dzięki mnie zyskał wolność.
- Co to miało być? Bladego pojęcia nie mam. Mówiłem, że efekty czasem są... nie do przewidzenia? - Zapytałem, spoglądając na Audrey z rozbawieniem. - Wybacz tą książkę... możesz zrzucić na mnie. W sumie i tak rzadko bywam w bibliotece. Najwyżej dostanę szlaban. No i nie mam pojęcia jak to naprawić, mówiąc szczerze. Liczę, że nie byłaś przywiązana do niej zanadto? - Zapytałem z rozbawieniem. Nie przejąłem się zbytnio, gdyż słyszałem ton jej głosu, który wskazywał na fakt, że i ona nie była rozdrażniona.
Usiadłem na trawie i odetchnąłem. - Uchh - mogło być krucho, co? Ciekawe, czy to było jadowite... - W rzeczywistości - wolałem tego nie wiedzieć. Brrrr - obrzydzenie mnie brało, na myśl o tym, że to mogło nas zaatakować. W ogóle - wszystko co jadowite było paskudne. Te wszystkie kolce, kleszcze i inne takie - chyba nikt by mi nie wmówił, że to może być fajne.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Nie 21 Paź - 18:16

Rzuciła swoje rzeczy obojętnie na ziemię i usiadła obok Blaze'a. Wzięła do ręki książkę i obejrzała ją dokładnie z obu stron. Dziura nie była taka straszna, wystarczyło trochę popracować i na pewno wszystko wróci do normy.
- Wiesz, chyba znam przeciwzaklęcie, więc nie będzie takiej potrzeby. I nie, nie jestem do niej przywiązana. - stwierdziła. - Gorzej byłoby, gdybym nie skończyła jej czytać. Mam fioła na punkcie dokańczania książek. Jeśli nie skończę, czuję się tak, jakby ominęło mnie coś ważnego.
Czy to mogło być jadowite? Owszem, wszystko jest możliwe, gdy się nie wie, jakie właściwości ma zaklęcia. Dlatego Gryfonka wolała pilnie uczyć się tego przedmiotu. Był interesujący i wcale nie taki łatwy, jak się wydawało.
- Może było, a może na takie jedynie wyglądało. - podzieliła się z chłopakiem swoimi wątpliwościami. Ciekawe, czy jakby użyć tej formułki nie na szczurze, a na czymś innym, to efekt byłby identyczny?
Po takiej emocjonującej ucieczce przed dziwnym czymś, Audrey poczuła, że poziom cukru w jej organizmie gwałtownie zmalał. Na takie sprawy zawsze trzeba mieć coś w zanadrzu, tak na wszelki wypadek! Dziewczyna wyciągnęła z torby czekoladę i odpakowała ją. Odłamała jedną kostkę i wpakowała do ust, czując ciepło rozchodzące się po jej ciele. O wiele lepiej! Oczywiście czymś karygodnym byłoby, jeśli nie podzieliłaby się nią z innymi! Podsunęła więc opakowanie Gryfonowi, patrząc nań zachęcająco. Czekolada to samo dobro - wspomaga myślenie, bo ma dużo magnezu i takie tam. Poza tym była przyzwyczajona do dzielenia się, więc jeśli ktoś grzecznie odmawiał, ona namawiała aż do skutku. No cóż, takie już ma przyzwyczajenia. Chociaż to właściwie zależy od sytuacji. Jakoś nie zawsze miała ochotę dzielić się niczym z najżałośniejszą osobą na świecie, której nie cierpiała. Ale Blaze taką osobą nie był, mało tego - wydawał się być całkiem sympatyczny.
- Częstuj się. - dodała jeszcze.
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Czw 25 Paź - 4:53

Przytaknąłem tylko i siedziałem w milczeniu. Zastanawiałem się chyba nad czymś podobnym, co Audrey - co tak naprawdę to zaklęcie robi? Czy jego działanie jest zawsze takie samo? Zmarszczyłem brwi. Właściwie nie spodziewałem się takich rezultatów...
Ponownie skinąłem głową i wziąłem od dziewczyny kawałek czekolady. Była całkiem smaczna.
- Dzięki... - Powiedziałem tylko grzecznie i przeżułem kawałek czekolady. - Powoli będę musiał się zbierać. Pójdziemy razem? W końcu też jesteś z Gryffindoru. - Uśmiechnąłem się do niej wstałem, otrzepując spodnie. Wyciągnąłem w jej stronę rękę, żeby pomóc jej wstać z ziemi. - Cieszę się jednak, że Cię tutaj spotkałem. - Dodałem całkiem szczerze. Może początkowo byłem zły, ale teraz już utwierdziłem się w przekonaniu, że gryfonka jest kimś, kogo w gruncie rzeczy nawet chciałem spotkać od dawna. Wyluzowana, sympatyczna i przyjazna. Nie żebym nie znał ludzi sympatycznych i przyjaznych, ale wiele z nich była mdła i niezbyt atrakcyjna na dłuższą metę, z kolei Audrey zdawała się kryć w sobie pewną tajemnicę. Nie mogłem znać jej myśli, nie mogłem też wiedzieć o niej wszystkiego, ale z całą pewnością mogłem już powiedzieć, że całkiem ją polubiłem i nie obraziłbym się, gdybym kiedyś znów na nią wpadł całkiem niespodziewanie.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Audrey Hope on Czw 25 Paź - 21:38

Dziewczyna przytaknęła głową na słowa chłopaka i ujęła jego rękę, wstając. Też powinna już wracać do zamku, ma jeszcze do załatwienia kilka spraw. Wieczorem może nawet uda jej się wybrać do biblioteki i naprawić tą książkę? Hm, spokojnieee... Nie spieszy jej się z nią, nie musi oddawać niczego w najbliższym czasie, więc szansa, że bibliotekarka będzie chciała odzyskać wolumin, jest nikła.
- Jasne, chodźmy! - uśmiechnęła się i powoli ruszyła w stronę hogwarckich murów. W gruncie rzeczy polubiła Gryfona. Zaciekawił ją swoją osobą - w podartych szatach, z poparzeniami... A okazało się, że to taka intrygująca postać! Cieszyła się, że w dniu dzisiejszym nie wykazała się powierzchownością. Jak widać ludzie wiele skrywają pod warstwą zewnętrzną. Gdyby zachowała się inaczej, czyli oceniła przed ówczesnym poznaniem... Cóż, pewnie nie miałaby pojęcia, że w tej szkole istnieje ktoś, kto również interesuje się zaklęciami. Nie tylko je studiuje i praktykuje, ale również wymyśla! I jak widać, nie zawsze wychodzą z tego efekty pozytywne. Przynajmniej jest jakaś przygoda w ciągu nudnego dnia.
W zasadzie nigdy nie była specjalnie powierzchowna, nieczęsto ocenia ludzi po wyglądzie. Chociaż zazwyczaj niechętnie rozpoczyna z nimi rozmowę, a potem... potem najczęściej jej portret psychologiczny się sprawdza. Oni z kolei myślą, że skoro jest taka zadbana i pochodzi z bogatej rodziny, to od razu uważa się za nie wiadomo kogo. Ech, wygląd jednak potrafi zmylić.
- Ja również się cieszę. - odpowiedziała, unosząc delikatnie kąciki ust. W gruncie rzeczy naprawdę tak było, kłamstwem byłoby, gdybym powiedziała, że żałowała tego spotkania.
avatar
Audrey Hope
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Blaze Yeats on Nie 28 Paź - 4:01

Podałem jej ramię. Ruszyliśmy powoli w stronę zamku. Mówiąc szczerze - czekał nas kawał drogi, ale z Audrey rozmowa szła nad wyraz gładko. Okazała się być bardzo przyjemna w obejściu. Była też interesującą osobą - miała dużo do powiedzenia na temat swojego ulubionego przedmiotu. Czasem wspomniała coś na temat książek, czy swojej artystycznej pasji, ja natomiast opowiadałem jej o dowcipach, które wykręciłem z kumplami, ale potem, widząc, że nie muszę się krępować, zacząłem rozwodzić się też na temat moich dążeń i marzeń. Właściwie to rozbudowywałem te wizje trochę na poczekaniu - nigdy nie zastanawiałem się głębiej nad swoją przyszłością, bardziej skupiałem się na tym, co teraz, co mogę zmienić. Tym bardziej, że teraźniejszość kreuje przyszłość, więc to od tego, co się teraz dzieje zależy mój los, a nie od jakichś głupich planów. Mimo wszystko podzieliłem się z nią rąbkiem moich tajemnic. Rąbkiem. Naprawdę rąbkiem. Niech ma poczucie, że naprawdę ją polubiłem.
- Jakie są Twoje ulubione zajęcia już wiem... wiem też co lubisz robić w wolnym czasie. Umówiliśmy się kiedyś na plener, domyślam się też, co chciałabyś robić w przyszłości, ale to wszystko przecież tak mało... właściwie nic o Tobie nie wiem. - Spojrzałem na nią z uśmiechem. - Daj spokój... nie jestem typem osoby, któremu wystarczą dane osobowe - daj mi fakty. Opowiedz coś ciekawego, co umili nam drogę do zamku... - W gruncie rzeczy tak właśnie było - co mi po wiedzy o skutkach? Chcę znać przyczyny! Wolę wiedzieć o wydarzeniach, które ją ukształtowały. Zawsze tak było, kiedy poznawałem kogoś nowego.
Nie musiała o tym wiedzieć, ale o historie z życia pytałem raczej rzadko, żeby nie powiedzieć, że wcale. Głównie skupiałem się na tych duperelach, które ludzie sami mi dawali, a które nie dają absolutnie ŻADNEGO wyobrażenia na temat drugiej osoby. Dlatego pytania, takie jak to, które właśnie jej zadałem, zostawiałem dla osób, które na nie zasłużyły. No ale niech Audrey myśli, że wcale tak nie jest. Czasami lepiej nie zdawać sobie sprawy z takich rzeczy.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach