Polana

 :: Błonia

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 14:16

Duża polana, na której zazwyczaj rośnie dosyć wysoka trawa.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Mia Cardin on Pią 16 Kwi - 15:29

Nosiło ją. Od pewnego czasu nie widziała przyjaciółki i zaczęła się zastanawiać co się z nią dzieje. Musi ją odszukać, ot tak dla zabawy. Chciała coś ze sobą zrobić, najlepiej gdzieś wyjść czy po prostu pogadać a jej nie było. Westchnęła cicho i wyszła na polankę. Rozejrzała się z lekkim uśmiechem i usiadła na trawie. Popatrzyła na zamek i pożałowała że ma taki lęk wysokości. Tak to by mogla sobie siedzieć na wieży. Pewnie ładne są stamtąd widoki. Jednak ona nawet nie patrzyła przez okno w dormitorium bojąc się ze zaraz się coś stanie. Trochę irracjonalny strach ale nie mogła nad tym zapanować. Kiedy tylko widziała że jest wysoko to zaczynała panikować, albo po prostu ryczeć ze strachu. To było żenujące szczególnie jak ktoś był obok niej. Może dlatego nie wybrała Astronomii mimo ze ją to interesowało...
Oparła się na łokciach i odpaliła sobie papierosa zaciągając się mocno. Patrząc w niebo powoli wypuszczała dym z płuc. Zastanawiała się jak przełamać ten strach skoro na samą myśl o wieży jej się niedobrze robiło i kręciło w głowie. Westchnęła cicho i położyła się już całkiem na trawie. Przymknęła oczy i paliła spokojnie.
avatar
Mia Cardin
Dorosły

Liczba postów : 69
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Wto 20 Kwi - 17:36

Po ciężkim poranku (oczywiście w dormitorium) postanowił się nieco przewietrzyć, przy okazji zapalić papierosa. Nie miał określonego celu wyprawy, chciał po prostu, zwyczajnie nabrać trochę świeżego powietrza do płuc. Przemierzając szkolne błonia wyszukiwał wzrokiem niecodziennych, oryginalnych twarzy. Nie znalazł nic ciekawego, więc postanowił udać się na polanę. Pogoda nie była letnia, ale pachniało wiosną. Na drzewach zaczęły pojawiać się pączki kwiatów, ale wciąż niedojrzałych.
Na polanie zauważył jakąś dziewczynę. Paliła, więc byłby to dobry pretekst do spędzenia z nią kilku chwil.
- Nie truj się - zagaił, stojąc tuż koło niej. Ile jeszcze razy poruszy ten temat na dzień dobry? Każdy chyba wie, że palenie to nie witamina C.
Wpatrywał się w punkt gdzieś w oddali zaciągając się od czasu do czasu dymem papierosowym.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Mia Cardin on Wto 20 Kwi - 17:41

Otworzyła oczy słysząc czyjś głos. Przez chwil patrzyła na niego przyswajając co powiedział. Wyrwał ją z zamyślenia i teraz musiała się obudzić i wrócić do rzeczywistości. Kiedy już doszło do niej co powiedział usiadła patrząc na niego cały czas. Uśmiechneła się pod nosem.
- Więc ty też się nie truj. - powiedziała zaciągając się spokojnie papierosem.
Poprawiła spódniczkę i wstała żeby nie musieć zadzierać głowy. I tak musiała bo był od niej wyższy, jednak to nie było aż tak straszne jak z ziemi. Rozejrzała się po polanie jakby czegoś szukała. Dopiero potem wróciła do niego wzrokiem wsadzając jedną rękę do kieszeni bluzy.
- Gdzie patrzysz? - zapytała zaciekawiona podążając za jego wzrokiem. Nic tam jednak nie dostrzegła więc znowu na niego spojrzała. Tak, panienka Cardin była ciekawskim stworzeniem. Jednak tez rozumnym i jakby jej powiedział ze ma się odczepić to by się odczepiła. Zresztą często to słyszała, bo często była aż zbyt ciekawska.
avatar
Mia Cardin
Dorosły

Liczba postów : 69
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Wto 20 Kwi - 17:55

Spojrzał na nią, pewnym wzrokiem.
- Obawiam się, że rzucenie teraz papierosów nic by nie dało. Palę jak smok od dłuższego czasu. Może ty masz jeszcze szansę? Szkoda byłoby, gdyby taka ładna dziewczyna wyniszczyła sobie płuca - odpowiedział jej, wracając wzrokiem w punkt, w który wcześniej się wpatrywał. Anthony wypalił papierosa aż do filtra, dlatego go wyrzucił. Znał kiedyś chłopaka, który kolekcjonował wypalone już papierosy. Swoją drogą, bardzo ciekawe.
- Gdzie? Przed siebie, jak zwykle - odpowiedział mało rzeczowo i na temat, ale co tam. - W zasadzie przyszedłem tu tylko zapalić, ale przy tak ładnej pogodzie mogę tu siedzieć do zmierzchu - skwitował, lustrując ją chwilę wzrokiem.
- Skąd jesteś? Hm, niech zgadnę... Slytherin? Nie, gdybyś była, pewnie zaraz byś mnie zbeształa za zakłócanie ci spokoju. Revenclaw? - zapytał. Trzeba przyznać, zwykle nie trafiał w tej kwestii. Dla niego nie było przykładowo różnicy między osobami z Hufflepuff i Revenclaw.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Mia Cardin on Wto 20 Kwi - 18:04

Słuchała go chwile a potem się roześmiała.
- Każdemu by dało rzucenie palenia. Młody jesteś a organy ponoć się regenerują. - wzruszyła ramionami i dopaliła papierosa. Rzuciła go na ziemię i zgasiła butem. Uniosła na niego wzrok. - Rzucam. Biegam rano i wieczorem, to pomaga. Potem nie chce ci się palić. - powiedziała z uśmiechem na ustach.
Chłopak wydał się jej w pierwszej chwili odpychający, jednak teraz stwierdziła ze to mylne wrażenie. Pominęła już kwestię tego gdzie patrzył i po co. Doszła do wniosku że to i tak by nie miało sensu.
Przechyliła lekko głowę słuchając jak zgaduje z jakiego domu jest. Uśmiechnęła się szerzej i pokręciła głową.
- Gryffindor. Mia Cardin. - wyciągnęła do niego rekę na powitanie. Tak to powinno być czy on pierwszy powinien wyciągnąć rękę? Nigdy nie pamiętała tego mimo ze rodzice starali jej się wpoić te zasady. - A ty...? Slytherin pewnie nie, jakos nie pasuje mi to do ciebie. U nas bym cie widziała, więc...? - zapytała usmiechajac się do niego cały czas.
avatar
Mia Cardin
Dorosły

Liczba postów : 69
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Wto 20 Kwi - 18:13

- Regenerują? Toż to śmieszne, coś jak słoń ma dziesięć nóg - odpowiedział jej z pogardą dla tego faktu. Wątpił, żeby zepsute płuca zregenerowały się bez pomocy żadnego eliksiru bądź zaklęcia, a tego też chłopak nie miał zamiaru praktykować. A może był po prostu żałosnym niedowiarkiem, który co usłyszy od razu wyśmiewa?
- Też rozważałem tą opcje. Anthony Daugherty, Hufflepuff, u Puchonów wcale nie jest tak źle, czego jestem żywym przykładem - powiedział, po czym ukazał dziewczynie rząd swoich zębów. Nie mogła doszukać się w nich resztek jedzenia ani przebarwienia od kremowego piwa, jednak nie były także jak u Hollywoodzkich gwiazd.
- To się nie zgadza, gdybym był w Gryffindorze z pewnością zauważyłabyś mnie któregoś wieczora w Pokoju Wspólnym, nieprawdaż? - spytał, lustrując jej twarz.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Mia Cardin on Wto 20 Kwi - 18:21

Pokręciła głową. Już chciała mu coś odpowiedzieć, ale zrezygnowała. Każdy może myśleć co chce. Nie żeby ona w to wierzyła, raczej po prostu przyjmowała do świadomości ze coś takiego może być. A może to było o wątrobie... Teraz kiedy nad tym myślała zaczęła się gubić. Po chwili jednak zrezygnowała z wnikania w to o jakim organie to było.
- Anthony... To jak mogę do ciebie mówić? Raczej nie wiem czy by mi się chciało wiecznie mówić do ciebie pełnym imieniem... - powiedziała z rozbrajającą szczerością. Kolejna jej wada (zaleta?), była bezpośrednia i szczera. Pokiwała glową. - Być moze, nie wiem. wszyscy mówią że u żółtych jest beznadziejnie... nudno. - powiedziała patrząc na niego. Wyciągnęła ręce z kieszeni i schyliła się po jakiś kwiatek. Obracała go między palcami chwile na niego patrząc. Potem usniosła wzrok na Puchona.
- Zauważyłabym. I pewnie bym zagadała. Dlatego od razu odrzuciłam Gryffindor. - powiedziała przechylając lekko głowę. Uśmeich jednak nie schodził jej z ust.
avatar
Mia Cardin
Dorosły

Liczba postów : 69
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Wto 20 Kwi - 18:41

Podniósł kąciki ust na chwilkę, a potem znów opadły.
- Możesz mówić do mnie Antek, tak jest krócej, a i przyzwyczaiłem się - odpowiedział jej w kwestii jego imienia. Rzeczywiście, Anthony jest przydługawe, szczególnie denerwuje go to wtedy, kiedy musi się podpisywać na sprawdzianach. Nie dość że imię długie, to i nazwisko krótkie nie jest. Spojrzał na chwilkę w stronę zamku. Słońce zachodziło, robiło się coraz to chłodniej, jednak nie przeszkadzało to aż tak bardzo jak w zimie.
- W każdym domu jest nudno, dopóki sobie coś nie wykombinują. Przecież tak ot nie zrodzi się żadna śmieszna sytuacja. Potrzeba do tego ludzi i chęci, a przede wszystkim obrony przed nudą. Ja przykładowo rzadko się nudzę. Przecież jest tyle ciekawych miejsc w zamku których jeszcze nie odwiedziliśmy - wyjaśnił jej, dosyć szybko. Ludzi denerwowało, że nawijał czasem jak katarynka, bez przerwy. Nie dość że połowy nie zrozumieli, to drugą połowę pozapominali.
- Powinienem się już zbierać, miłego wieczoru - pożegnał się, uśmiechnął, odwrócił na pięcie i melodyjnym, w miarę stonowanym krokiem skierował się do progu zamku.

/korepetycje mam niedługo

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Mia Cardin on Wto 20 Kwi - 18:47

Skinęła głową.
- Niby masz racje, ale często tez nie ma z kim wymyślać rożnych rzeczy. Moja przyjaciółka na przykład się gdzieś zawieruszyła i nie mam co robić. Łażę sobie więc i siadam w takich miejscach. Albo szukam nowych ludzi. - powiedziała z uśmiechem na ustach.
Zerknęła na niebo. Dopiero teraz zauważyła że zaczyna robić sie ciemno. Westchneła cicho i wsadziła rece do bluzy wyrzucajac gdzieś kwiatka. Skineła powoli głowa.
- Ja też będe się zbierać. Do zobaczenia, Antek. - powiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy i też ruszyła w stronę zamku, jednak okrężną drogą, mając nadzieje ze znowu na kogoś natrafi.
avatar
Mia Cardin
Dorosły

Liczba postów : 69
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Wto 4 Maj - 15:38

Zajęcia wtorkowe okazały się nieco nazbyt nużące, by pozostawać na nich wszystkich, wedle mniemania panny Marthy. Zdecydowała się opuścić dwie ostatnie godziny, by móc choć na moment wyrwać się z murów zamku i zaczerpnąć świeżego powietrza, albowiem zaraz po obiedzie musiała dokończyć kilka prac i wykuć kilka następnych lekcji z materiału do eliksirów, by na zajęciach móc wykazać się błyskotliwością i wiedzą. Teraz jednak była chwila wolnego na relaks, który, miejmy nadzieję, nie skończy się zbyt prędko.
Ciemnowłosa Krukonka wymknęła się z murów w swoim codziennym stroju. Granatowa, rozkloszowana spódnica do kolan w połączeniu z jasną bluzką z krótkim rękawkiem i delikatnymi pantoflami jak zwykle nadała Illenderze dziewczęcego uroku. Szkolną torbę, wypełnioną po brzegi, o dziwo nie książkami, a luźnymi kartkami, ołówkami i innymi przyborami do rysowania, przewiesiła przez ramię lewej ręki, a w prawej trzymała czarny sweterek. W końcu w każdej chwili może zawiać chłodniejszy wiatr i będzie jej zimno. Illendra zaczęła brnąć przez trawę, sunąc wolną ręką po ich wierzchołkach, by mogły lekko łaskotać wnętrze jej dłoni. Znalazłszy się nawet nie w połowie polany, dziewczyna przysiadła na trawie, wyciągając z torby podstawowy zestaw. Nucąc pod nosem bliżej nieokreśloną melodię, zaczęła szkicować kolejny portret ukochanego profesora.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Wto 4 Maj - 22:40

Oliver nie mógł się powstrzymać od wypraw na błonia – w końcu trawka to jakby jego druga matka, to nic, że wolał ją palić, niż pielęgnować i patrzeć, jak rozkosznie rośnie. Ale miłość zawsze ta sama. Chociaż ostatnio nawet tu czuł się niezbyt komfortowo. Od czasu, gdy pewna tępa Gryfonka dała się złapać z amfą czy czymś podobnym, a szkoła obiecała zaostrzyć rygor, chodził jakiś taki rozdrażniony. To znaczy, że nie będzie mógł się legalnie zjarać na łonie natury już nigdy więcej? Zawsze pozostawał ten zadymiony, śmierdzący azyl, jakim było dormitorium siódmych klas Slytherinu, ale co ze zdrowiem? Przebywanie wśród kurzu przez większość czasu bynajmniej dobrze się na nim nie odbije.
Wracając jednak do sedna sprawy, Ślizgon nie wytrzymał kolejnego, nudnego dnia i po prostu chwycił paczkę fajek – skrętów, przyprawionych nieco ową zasuszoną roślinką, która ostatnio sprawiła całej trójce loty, i wyległ na błonia, mając ochotę się zjarać. Samotnie. Bo Carter prawdopodobnie uczył się w tym momencie liczyć, a Grant, z tego, co Olliem’u było wiadomo, pieprzył jakąś rudą pannę. Przynajmniej pierwszoroczniak, którego Beinhause wypytał, był tego całkowicie pewny.
Chłopak mimowolnie skierował się w stronę polany, dostrzegając tam znajomą sylwetkę. Nie, żeby nagle zaczął pałać miłością do Ravenclawu, a już z całą pewnością nie zamierzał polubić Krukonek, ale towarzystwo to zawsze towarzystwo. No, najwyżej sobie pójdzie.
- Ładny pies – skomentował, siadając naprzeciw dziewczyny i przez chwilę niedbale przyglądając się jej malunkowi. Ot, wielki artysta się znalazł.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Wto 4 Maj - 22:53

Zatopiona w myślach i krainie marzeń, gdzie właśnie nakładała rodzinny obiadek na zdobiony talerz z nowego, porcelanowego serwisu swojemu czarnowłosemu mężowi, znanemu w szerszym gronie jako Nietoperz, nie usłyszała nawet, że ktokolwiek się do niej zbliża. Dopiero niski, męski głos, który rozległ się nieopodal, nakazał szatynce powrócić do normalności.
- To nie pies! - fuknęła od razu, unosząc wzrok i przycisnęła kartkę do siebie, by zakryć rysunek. Dopiero w tym momencie jej wzrok padł na ciemnowłosego Ślizgona, który usiadł na przeciw niej. Normalnie, gdyby to nie był nikt znajomy, wygoniłaby dziada, posyłając, gdzie pieprz rośnie, ale Beinhause to Beinhause, trochę zrozumienia mu się należy. Zresztą Illendra pałała dziwną sympatią do wszystkich ludzi. Niby lubiła, niby nie, a kiedy przychodziło co do czego, to potrafiła skutecznie się wszystkich wyprzeć lub przygarnąć. No tak, to w końcu Marthy.
- A ty gdzie żeś zgubił swoją świtę? - spytała, rozglądając się wymownie w poszukiwaniu kolegów Olivera, z którymi zazwyczaj był widywany w miejscach publicznych.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Wto 4 Maj - 23:09

Chłopak przewrócił oczami w niezbyt grzecznym geście.
- Nie mamy wspólnego mózgu, o dziwo, czasami dajemy sobie radę sami – stwierdził odrobinę ironicznie. Z jednej strony to całkiem fajne uczucie, mieć ludzi, z którymi się go kojarzy i w ogóle, takich do prawie wszystkiego. Ale z drugiej strony jako typowy Ślizgon-indywidualista, nie lubił być za bardzo wiązany z czymś lub kimś. Był, kurwa, osobną, samowystarczalną jednostką i miał swoje własne dwie półkule mózgowe! – No dobra, nie pies, to co? Pookaaż – powiedział, przeciągając sylaby w ostatnim słowie i próbując przewiercić spojrzeniem to, co dziewczyna przed nim chowała. Nie, żeby naprawdę interesowały go jej bazgroły, raczej fakt, że próbowała je przed nim ukryć. A to znaczy, że Illcia biedna miała pewnie jakieś perwersyjne fantazje dotyczące… Psów? Ue. Beinhause skrzywił się z niesmakiem, po czym sięgnął do paczki z fajkami. Jak jedną wypali, to przecież od razu nie zbiegnie się tu cała chmara de mentorów, żeby zabrać go do Azkabanu za ćpanie.
Odpalił i spojrzał na dziewczynę. Nie, nie dzielił się.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Wto 4 Maj - 23:26

O, woli być jednostką, niż grupą? W takim razie niech zatrzyma to wszystko dla siebie, bo jeszcze słodka Illcia się dowie i wszystko ładnie obróci przeciw swemu zielonemu (dosłownie i w przenośni) znajomemu.
- Czasem - mruknęła powątpiewająco.
Marthy miała w zwyczaju łapać innych za słówka, w końcu to najlepszy sposób do wytworzenia konfliktu, bez którego wszakże panienka Marthy żyć nie umiała, toć był jej życiowym konikiem.
- Spieprzaj, kresek nie widziałeś? - burknęła nieprzyjemnym tonem, choć oczywiste było, że w jej przypadku niegrzeczne odzywanie się do znajomych osób nie można uważać za coś złego, za obelgę. Ona po prostu już tak miała, co, ku niezadowoleniu ludzi, nie zawsze spotykało się ze zrozumieniem i akceptacją, przez co Ill w większości środowisk uważana była po prostu za wstrętną smarkulę.
Mimo wszystkich sprzeciwów, dziewczyna odchyliła wreszcie kartkę, choć nie dlatego, że chciała pokazać swe nieskończone 'dzieło' Beinhause'owi. Ukrycie go było odruchem zwyczajowym, zawsze tak robiła. Nie pozostało jej nic innego, jak chwycić ołówek i wrócić do pracy.
Phi, typowy Ślizgon, oni nigdy się nie dzielą, nawet z tymi swoimi, a Oliver był idealnym przykładem przepisowego Ślizgoniątka. Tylko powinszować mamie i tacie.
- Na twoim miejscu byłabym z tym bardziej ostrożna - mruknęła, wskazując głową na zapalonego papierosa, nawet nie patrząc w jego kierunku. Dym był charakterystyczny, nie sposób go pomylić z innym.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Wto 4 Maj - 23:38

W szkole wolał być grupą, bo w końcu Ślizgoni trzymają się stadami, w kupie. A kupy nikt nie ruszy i oto dotarliśmy do podwalin ich dotychczasowej egzystencji. Mimo to wciąż był facetem, a co za tym idzie, samodzielność i indywidualizm, nie przesadny, nie bawienie się w outsidera, ale myślenie po swojemu, to lubił.
Korzystając z tego, że przestała przed nim ukrywać obrazek zerknął na niego niedyskretnie, ale nie mogąc zgadnąć, co to ma być, znudził się i dał temu spokój, skupiając się na paleniu. Zaśmiał się krótko, słysząc przestrogę dziewczyny.
- Ty nawet nie wiesz, co to jest – odparł z wyraźną dumą. Mało kto wiedział, co to, w końcu roślinki, z którą zmieszał i tytoń i bakę, były w Hogwarcie ze trzy sztuki, przy czym jedną już zniszczył i o dziwo do tej pory nikt nie próbował go za to ukarać. A miał nawet świadka, który widział, jak obcinał te cholerne liście!
Beinhause zaciągnął się mocno, zastanawiając się, czy tym razem też będzie latał i znów miał jakiś bad trip. Palił o wiele mniej tego gówna, ale mieszał w tym momencie i wciąż miał jakieś szanse na głupie halucynacje. Niemniej, wciąż był dumny. Palacz jeden.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Sro 5 Maj - 10:28

Tak, facet to facet, każdy inny, wszyscy brudni. Pragnęli indywidualności, ale kiedy przychodziło co do czego, kiedy musieli wykazać się odpowiedzialnością i odwagą, nagle stawali się tacy malutcy! Szukali swoich band i udawali, że to nie oni, że nic ich nie obchodzi. Ach, i znów włączyło się we mnie feministyczne nastawienie... Ale jest jeden wyjątek od reguły! Profesor Snape, jakiż on jest cudowny... Wszyscy powinni brać z niego przykład, jasne?
Nie mógł odgadnąć, bo to dopiero początek, nie? Znając Illendrową dbałość o szczegóły, w przyszłości nie zabraknie na nim nawet tego uroczego pieprzyka na tyłku, mimo iż szkic ma przestawiać samą twarz.
- Och, to mnie oświeć! - oświadczyła, unosząc obie brwi, jakby taka była kolej rzeczy.
Dziewczyna postanowiła udawać przez cały czas niedouczoną trzpiotkę, by Oliver miał tą dumę, że wie coś więcej. Ale zaraz, przecież to się samo z siebie wykluczało - Krukonka niedouczona? A, mniejsza...
Jeśli zaraz zacznie jej tu latać, to od wiecznie-grzecznej-i-uprzejmej-Illci dostanie kilka razy po mordzie na ocucenie, a jak wiadomo niezbyt to pomoże, więc skorzysta z sytuacji i spróbuje jakoś swojego Ślizgońskiego kolegę... ehem... upokorzyć.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Sro 5 Maj - 11:42

No, przejrzał ją. Może ta jego mieszanka wspomagała pracę mózgu, zamiast ją otępiać? To by znaczyło, że mógł to palić przed uczeniem się – o ile miałby taki szlachetny zamiar – bez prawdopodobieństwa wpadki z narkotykami, a co. Marihuana, tytoń i terribilis corvus, na szybsze kojarzenie! Fakt faktem, wyczuł w jej słowach delikatną nutę drwiny.
- Nieee… Jesteś na to za smarkata – orzekł protekcjonalnie, po raz kolejny się zaciągając. Odruchowo spojrzał w stronę zamku, żeby zorientować się, czy nikogo nie zaabsorbował dym unoszący się nad polanką na błoniach. Jakby co zorganizują szybko jakieś ognisko i będzie po sprawie. – Tak w ogóle, co jest z wami, krukońskimi dziećmi lasu? Cały czas łazicie po błoniach, jeszcze was w zamku nie widziałem. Jakaś ewolucja, czy co? – zmienił leniwie temat, dzieląc się z Ill swoimi ostatnimi spostrzeżeniami, które pewnie niedługo zaczną mu wiercić dziurę w głowie. Bo w końcu, według jego świętych stereotypów rajem dla niebieskich była biblioteka i właśnie w bibliotece powinni przesiedzieć całe swoje życie. Świeże powietrze było dla ratujących świat Gryfonów, zdecydowanie.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Sro 5 Maj - 11:55

- Jasne - prychnęła ironicznie, choć na jej ustach pojawił się po raz pierwszy uśmiech. Może i była od niego trochę młodsza, ale to nie znaczy, że głupsza.
A co do ogniska, to czemu nie. Tylko czy chcą palić mokrą, żywą, zieloną trawę? Trochę by im to zajęło, a Illendra z całą pewnością nie użyczy do tego niecnego występku swoich prac!
- Tak, to taki nowy program dzieci-kwiatów. Asymilujemy się z przyrodą - odparła, zaznaczając cienkim ołówkiem linię włosów na rysunku, po czym uniosła wzrok na Ślizgona. - Jest ciepło. Książki można wziąć ze sobą. Ty chciałbyś się kisić w dusznej bibliotece? - spyta retorycznie. No dobra, trochę przesadziła. Sama uwielbiała ten charakterystyczny zapach starych książek i często przechadzała się między regałami, nawet gdy na zewnątrz panował upał, w końcu zawsze można otworzyć okno. Oczywiście wtedy, kiedy bibliotekarka nie widzi i nie biegnie w Twoją stronę z przerażonym krzykiem, że właśnie wywiewa całą wiedzę z książek.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Sro 5 Maj - 23:10

Dla odmiany, to on teraz prychnął.
- Daaj spokój, ja nigdy nie siedzę w bibliotece. Ty jesteś Krukonką, to powinien być twój drogi dom, dziecko! – uświadomił jej grobowym tonem. – Nie niszcz mojego spojrzenia na świat, bo się po tym nie pozbieram! – dodał, stylizując głos na taki zionący chłodem. Urażone, ciemnoniebieskie oczy wciąż świdrowały Krukonkę spojrzeniem pełnym niedowierzania. On i biblioteka. Jasne. Chyba jakby mu zabrakło papierków do robienia skrętów, a cały papier toaletowy zostałby zasikany przez któregoś z szlajających się po okolicy ciołów-współlokatorów, zaćpanych czymś, czego nawet nie da się poprawnie wymówić. Albo ewentualnie jakby miał tam jakiś interes. Bo Oliver, chociaż ambitny, raczej pokazywał się wciąż w tych samych miejscach, a atmosfera kujoństwa negatywnie oddziaływała na jego własne ‘widzimisię’. A przecież ‘widzimisię’ budowało cały jego prywatny mikroklimat, bezsprzecznie.
Jeśli chodzi o palenie mokrej, żywej i tak dalej trawy, to przecież, od czego jest magia. Prawdopodobnie gdyby zaszła taka potrzeba, wspólnymi siłami miotnęliby płomieniem na całą polankę, a kto wie, może nawet zahaczyli o drzewa Zakazanego Lasu?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Czw 6 Maj - 0:35

Illendra wpatrywała się z Ślizgona z ironicznym uśmieszkiem, wysłuchując jego wywodu.
- Wybacz, tkwij dalej w niepewności - zgodziła się, kiwając głową potakująco z teatralną zawziętością. - O, głupoto, bądź pozdrowiona! - westchnęła ciężko Krukonka, po czym spuściła wzrok na swój rysunek i przyjrzała mu się krytycznie. - Który dziś mamy? - spytała beznamiętnym tonem. No tak, trzeba było wyliczyć, ile czasu może jeszcze poprzebywać w towarzystwie ukochanego i ileż będzie musiała cierpieć bez niego.
Dlaczego Oliver nie pasuje do biblioteki? Przecież każdego może nagle olśnić i nawet z takiego totalnego matoła da się wyłuskać wiedzę. Wystarczy odrobina chęci, prawda? I wszystko, co do tej pory stało pod znakiem zapytania z tabliczką 'mission impossible', nagle przesuwa się na taśmę z zielonym światełkiem, które tak ładnie mruga neonami... Nie, dość z tym paleniem...
Taak, i to tylko po to, by zakamuflować dym palącego się papierosa? A później zrzucenie winy zapachu na kogoś, kto zostawił tu wcześniej coś z zasady niepasującego do polnej trawy, a że wszystko razem spłonęło... Brawo, panie Beinhouse, plus dziesięć do awatara.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Seth Carter on Czw 6 Maj - 1:00

Wbrew przekonaniu niektórych wcale nie siedział i nie uczył sie liczyć. Był zajęty. Podziwianiem różnych rzeczy które znalazł w poszukiwaniu bluzy. Nie mógł pojąć jakim cudem w tych szafach mieści się tyle niepotrzebnych rzeczy, które wzięły się tam skądś. Dziwne. Gdyby znowu znajdował się w stanie takim jak zawsze, to pewnie by się dłużej nad tym rozwodził. A tak? Z braku chęci - tak, kiedyś przychodzi nawet brak chęci do rozluźniającego picia - wyszedł na błonia.
I znowu natknął się na swojego długoletniego kumpla, współlokatora, i pewnie dałoby się wymienić jeszcze kilka zaszczytnych tytułów opisujących osobę Olivera B. Który stał, o dziwo, znowu, z krukonką. Uśmiechnął się złośliwie, zastanawiając czy i teraz powinien przywitać go uderzeniem w twarz. Za tamto jeszcze mu nie podziękował. - Ej, one się mnożą? - spytał, zerkając jeszcze na dziewczynę. Miał nadzieje że nie, w końcu nie chciałby aby świat zalały mieszkanki krukolandii. Wystarczyła chwila by obczaić co robi kumpel i skwitować to znudzonym spojrzeniem dziecka które wyszło na świat i się zawiodło.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Czw 6 Maj - 1:19

- Nie wieeem – ziewnął. W gruncie rzeczy był już dość spalony i powoli brało go zmulenie. Wpatrywał się tępo w obrazek, który trzymała dziewczyna, mrużąc oczy i starając się odgadnąć, co to właściwie jest. A do biblioteki nie pasuje i już, przez swoją szablonowość i przewidywalne zachowanie, taki nagły skok do miejsca, które zwykł omijać szerokim łukiem byłby zbyt wielkim szokiem dla reszty otoczenia. Ożywił się trochę przyjściem Setha.
- Carter, ty żyjesz – zauważył odkrywczo, po czym szybko przeniósł wzrok na Ill. Potem znów na kumpla. – Niee, ona jest trochę dziwna, ale w ostateczności przejdzie. Palisz? – zapytał. Mina naburmuszonego dziecka, chyba nieodłączna w ogólnej aparycji Setha, nie robiła na nim większego wrażenia. Ale za to znalazł się ktoś, z kim mógł palić, a to zawsze lepsze od zjarania się przy Krukonce, która tylko czekała na sposobność, żeby obrobić mu dupę przed całą szkołą. Bo w końcu nie ma to jak uważne dobieranie sobie towarzystwa.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Czw 6 Maj - 1:34

No i masz Ci los! Trzeba było pytać o świtę Beinhause'a? To teraz ją masz. Niech jeszcze się zleci tu cały Dom Węża, zjarany w sztok. Swoją drogą, to całkiem ciekawe, że głównie widuje się Zielonych pod wpływem, a nie jakichś innych. Tak, tak, zdarzają się, ale to przecież krople w morzu. Czy Ślizgoni musieli aż tak podkreślać swoją zajebistość i wątpliwą indywidualność w taki, a nie inny sposób? Nie mogli na przykład pójść do biblioteki? Właśnie, niech wreszcie zrobią coś pożytecznego i się czegoś pouczą! Matoły jedne...
Setha Illendra kojarzyła głównie z widzenia, jakoś nie było nigdy sposobności do dłuższej rozmowy. A może to i lepiej? Jeszcze ją ściągnie na złą drogę i ciężka praca tatulka pójdzie na marne! Nie no, bez przesady. Miłość do Lorda była w Marthy tak głęboko zakorzeniona, że byle chłystek nie wymaże z niej tego wszystkiego. Ale zajechało patetycznością...
Słysząc jakże twórcze przedstawienie swojej osoby, Illendra wywróciła oczami i postanowiła się już więcej nie wtrącać.
- Cholerne ćpuny - mruknęła tylko pod nosem, odkładając rysunek na bok i zaczęła grzebać w swojej torbie w poszukiwaniu miększego ołówka, którym powoli mogłaby już nanosić grubsze kreski na bodajże setnym portrecie. Bądź co bądź ostatnimi czasy zaczęła się zastanawiać, czy nie wprowadzić kolorów do swoich szkiców, ale wtedy nie byłoby już tego mrocznego charakteru jej ukochanego mężczyzny.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Seth Carter on Czw 6 Maj - 1:41

Spojrzał na skręta i skrzywił się lekko. Wzruszył ramionami. Palić? Nie palić? W końcu żeby nie było, Carter też słyszał o zaostrzeniu rygoru i podobnych głupotach spowodowanych wyskokiem tej jakiejś tam dziewoi. Ale w sumie, nie byłby sobą gdyby go to obeszło w jakiś specjalny sposób. A gdyby powiedział że nie pali to pewnie Oliver byłby gotów pomyśleć że go podmienili, albo wyprali mu mózg. Dlatego pokiwał głową i wziął skręta.
- Tak jak ta ostatnia? Od bijącej wierzby? - Spytał złośliwie, nie mogąc pominąć tego jakże kompromitującego faktu. Odpalił fajkę i zaciągnął sie mocno. O jak miło, może mu w końcu przejdzie ten dziwny, wręcz nostalgiczny nastrój. - Ona nas obraziła, nie? - Spytał patrząc przez chwilę na dzieło sztuki które odłożyła na bok. Nigdy nie znał sie na bazgrołach. Nawet nie starał się tego poznawać, zwyczajnie nie chciało mu się. A dziwna matka, szalona artystka i z lekka nawiedzona kobieta nigdy nie była w stanie wpoić w swojego ukochanego jedynaka zamiłowania do sztuki. - Zawsze mnie zastanawiało czego niebiescy myślą że są tak zajebiści że mogą sobie obrażać innych. Przecież nie są fajni. Takie książkowe skrzaty - wyraził swoją opinię o mieszkańcach tego jakże nielubianego przez niego domu krukonów i zajął się paleniem. W ogóle, przepraszamy bardzo, ale Seth nie ma roli ćpuna. Tylko Oliver, Seth to inna bajka. O.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach