Polana

 :: Błonia

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Czw 6 Maj - 14:08

Nie, Seth Carter to alkoholik w najczystszej postaci. Uśmiecha się tylko jak widzi pełną butelkę w zasięgu swojej ręki. Żeby nie było, wyciągnął PACZKĘ z tymi skrętami i dał Carterowi NOWEGO, bo dzielić się mimo wszystko wciąż nie miał zamiaru. Przynajmniej nie ze swoich. Był uczulony na ludzi, którzy bez żadnej zachęty częstowali się jego paleniem, stąd lekko gburowate podejście.
- Ta spod bijącej wierzby to zupełnie co innego – nachmurzył się nieco. Nadal był nieco przewrażliwiony na punkcie tamtego epizodu. Porzucił jednak szybko drażniący wątek, skupiając się na tym, co tu i teraz. – Weź, ona nas nie obraża, przecież to jedna z dzieci-kwiatów. Czysta łagoodność. Tylko by nas udupiła, jakby jej się trafiła okazja – wyszczerzył się w stronę Illendry, odrobinę wrednie, bo wrednie, ale co mógł poradzić. Chyba tak trochę był cholernym ćpunem.
Nie mając nic więcej mądrego do powiedzenia, znów zajął się paleniem, zerkając przez chwilę na Setha. Zastanawiał się, czy Ślizgon wyczuje w tym paleniu wszystko, co powinien wyczuć, a mianowicie ten uroczy składnik, po którym ostatnio latał i rozrzucał jego skarpetki po szkole. No tak, Carter, z jego słabą do palenia głową był idealnym testerem dawek. Jak zacznie latać, to znaczy, że za dużo. Proste.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Czw 6 Maj - 14:32

Świta Beinhausa nie byłaby pełna bez Granta. A że on akurat był w genialnym humorze poszedł się przejść. Oczywiście miał nadzieje, że nie spotka żadnego z chłopaków. Na jego [nie]szczęście ich spotkał. W sumie, miał taki humor że mógł nawet ich dogryzanie przeżyć. Przy okazji zauważył jeszcze jakąś dziewczynę. No tak, a jakżeby inaczej. W sumie prawie jej współczuł skoro musiała z nimi siedzieć sama. Zaszedł Olivera od tyłu i spojrzał mu przez ramię.
- Ze mną się nie podzielisz, Frajerze? - zapytał przenosząc wzrok na krukonkę. No proszę, proszę. Wcale nie wyglądała na taką przestraszona, jak myślał że będzie. Wzruszył tylko ramionami i odsunął się od Ślizgona. Wolał nie stać za blisko tych osobników. Wsadził ręce do kieszeni i zupełnie ignorując krukonkę przeniósł wzrok na Setha. Dzisiaj chyba już był w normalnym stanie. Przynajmniej miał nadzieje, że nie oberwie znowu butem w twarz, albo coś takiego. Zaraz jednak doszły do niego słowa Olivera. Zerknął po raz kolejny na dziewczynę. - To obraża was czy nie? - zapytał przechylając lekko głowę zaciekawiony. Troszkę dziecko się pogubiło w tym co mówili, chociaż i tak słyszał tylko ostatnie słowa.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Czw 6 Maj - 14:42

- Przepraszam bardzo, ale ja jestem zajebista - odparła, unosząc jedną brew. No tak, oczywista oczywistość. Krukonka odchyliła się nieznacznie, by móc przyjrzeć się swym towarzyszom. A miało być tak pięknie, tak samotnie, tak twórczo. Oby od samego wdychania się nie naćpała tym gównem, bo zacznie tworzyć impresjonizm.
I proszę bardzo, Ślizgońska trójca w komplecie. Illendra nie wiedziała, czy ma się śmiać, czy płakać. Tyle dobrego, że z Alexem miała lepsze stosunki, niż z pozostałymi. O ile nie da się przekonać Beinhause'owi i Carterowi, będzie się dało z nim jeszcze jako tako dogadać.
Nieco podirytowana już faktem, iż wszyscy trzej mówią o niej w trzeciej osobie, uniosła ręce ku górze.
- Ehem, tu jestem! - wtrąciła się między jakże twórczy dialog Ślizgonów. Nie, żeby jakoś jej przeszkadzała ich rozmowa, ale nie lubiła, kiedy ktoś o niej mówił, nawet w jej towarzystwie. Po prostu omijała temat swojej osoby szerokim łukiem, martwiąc się, by nikt nie odkrył jej tajemnicy.
- Grant, oni mnie obgadują - jęknęła przeciągle, jakby chcąc się wyżalić przyjacielowi, mimo iż wiedziała, że nic swoim kumplom z tego powodu nie zrobi.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Seth Carter on Czw 6 Maj - 17:26

Może i miał słabą głowę do palenia, ale jego przynajmniej nie wchłonęła nigdy żadna czarna dziura. Wyczuł wszystko co powinien wyczuć w owym skręcie i nawet wyraził to grymasem zadowolenia na twarzy kontemplując chwilę palenia. Nie było źle. Należało liczyć się z tym że dał tego w odpowiedniej ilości bo jakoś nie uśmiechało mu się robić kretyna i to przy kim? Przy krukonce. Wstyd. - Frajerze? Wyrażaj się, jakbyś nie widział stoi przy nas krukonka - Skwitował przybycie Granta złośliwym komentarzem. Frajer zawsze wywoływał w nim mieszane uczucia jako słowo. Było cholernie głupie. - Nie dostaniesz bo plamisz się gryfonkami. - Żeby nie było Carter też pytał jakiegoś ślizgona o miejsce przebywania kumpla. A mimo swojej zajebistości i udawania że nic ich nie obchodzi to tak naprawdę zieleni zawsze wiedzieli co się dzieje w szkole. Jakby lochy były miejscem gdzie wszystkie newsy docierają pierwsze.
Spojrzał na podnoszącą ręce do góry dziewczynę. - Widzimy cię. To nie takie trudne. Wtrącasz się w rozmowę - Poinformował ją z uroczym uśmiechem, że jednak nie jest niewidzialna i z pewnością dostrzegają fakt że tu stoi. Ale żeby ją obgadywali? Za kogo ona ich miała? - Chciałabyś.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Czw 6 Maj - 17:41

- Nie, Pizduś – odpłacił się Ollie pięknym za nadobne. – Musisz pozostać czysty dla tej swojej… yyy… Wiewióreczki. Gryfonka, mówisz? – zwrócił się do Cartera, marszcząc lekko brwi. Był pewny, że to nie było dziecię z ich domu, ale żeby od razu rzucać się na Gryfonki? Zerknął na Granta. No tak, ten tu był wszystkożerny. Beinhause miał tylko nadzieję, że szybko mu przejdzie.
Ale pojednawczego skręta mu nie dał, w ramach kary i podkreślenia odosobnienia, w które go w tym momencie z Sethem wpychali. I to nie jest tak, że specjalnie miał coś przeciwko Czerwonym, po prostu dla zasady ich nie lubił, bo byli czerwoni i z tych kilku razy, w których miał tą przyjemność się z nimi spotkać, wywnioskował, że są dziwni.
Natomiast stwierdzenia Illendry ani nie potwierdził, ani w ogóle nie skomentował. Mocno już zblazowany od palenia zdobył się tylko na nie zrobienie niczego i dalsze rozkminianie nad tym, w którym momencie przegapili moment, gdy Grant zaczął się psuć. A jak zostaną sami, z tym wiecznie ich unikającym Nicholasem? O mój Boże. I byłoby tyle ze świty Beinhause’a.
Spalił jointa do końca i rzucił niedopałek gdzieś w trawę. Jak się zapali, no to szkoda, już nic nie można zrobić.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Czw 6 Maj - 17:49

Dobra, to nie było fajne. Widząc jak go odpychają od siebie wściekł się. Przecież nic nie zrobił takiego przez co można by go odepchnąć od nich. Ale okej. Chcą to proszę bardzo. Będzie miał ich w dupie, skoro tak bardzo im na tym zależy. Odwrócił się do nich plecami kucając przed Krukonką. Przechylił lekko głowę patrząc na nią.
- To po cholerę z nimi siedzisz? - zapytał totalnie ignorując chłopaków. Nie miał ochoty na dyskusję z nimi. Nawet nie chciało mu się odpowiadać.
Wkurwiało go to, że to ich odepchnięcie go zabolało. Skrzętnie jednak to ukrywał. Co jak co, ale to co teraz zrobili było chamskie i zupełnie bezpodstawne. A mimo to nie żałował tego co było z Audrey. Niech sobie pieprzą co chcą, zostanie im najwyżej ten Nicholas którego wiecznie nie ma. Zresztą i tak lepiej czuli się we własnym towarzystwie, więc powinni sie cieszyć ze Grant "się zepsuł". Totalnie mu się zepsuł humor, odpalił sobie papierosa i westchnął cicho. - Olej ich po prostu. - mruknął do dziewczyny wstając.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Czw 6 Maj - 17:55

Zachowanie chłopaków było rzeczywiście takie "Ślizgońskie", a Illendra może i przyłączyłaby się do nich, gdyby tylko wiedziała, co tak naprawdę zaszło między Alexem a Audrey. Tyle że właśnie takimi plotkami się nie zajmowała. Po prostu jej nie obchodziły.
- Siadaj - poprosiła Krukonka, chwytając Granta za rękę i pociągnęła go lekko ku dołowi. - Byłam tu pierwsza - oświadczyła i posłała Sethowi uważne spojrzenie. - A oni się przyczepili.
Czy nazbyt Gryfońskie byłoby to, że Illci zrobiło się żal Alexa? Tego, że został tak nieładnie odsunięty i miał zostać zastąpiony przez Nicholasa? Zaraz, zaraz, ale jakiego Nicholasa? Widocznie nie był on aż tak zżyty z grupą, by można go było z nimi kojarzyć.
- Patrz na moje nowe dzieło - podetknęła Alexowi swój nowy rysunek wprost pod nos.
Mniejsza z tym, że na kartce można było wyróżnić jedynie prostą linię włosów, a cała reszta cienkich linii nie wskazywała na nic konkretnego, to przecież może się tym pochwalić. Ot tak, dla wypełnienia czasu.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Seth Carter on Czw 6 Maj - 18:05

Uuu, Grant się obraził. Spalony mózg Cartera nie był do końca pewien czemu i za co, ale nie przejął się tym. Po prostu z Granta robiła się baba, za dużo ruchał i już całkiem przesiąknął myśleniem jak u gorących nastek. Tak, taką teorię wysnuł właśnie doktor Carter obserwując pustym wzrokiem kumpla. Totalna pizda już z niego była, żeby tak szybko się obrażać i tak łatwo. Głupi. Sethowi zrobiłoby się pewnie smutno gdyby miał w sobie tyle empatii co dziewczyna. Akcja przygarnij skrzywdzonego Granta i dla niej pierwsze miejsce. A może to tylko taka gra? Że niby udaje skrzywdzonego - ich kosztem, za co się policzą później - żeby tylko zaciągnąć kogoś do łóżka? Ale żeby gryfonki? Dziwnie mu się zrobiło. Koniec myślenia po trawie o Leksiątku. - Czy on chce nas właśnie zostawić? - spytał z całkiem wyraźną nutą złośliwości w głosie. Porozmawia sobie z Olejem. - I zabrał ci koleżankę - dodał jeszcze, wyrzucił peta i schował ręce do kieszeni - Idę. Może to zaraźliwe?
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Czw 6 Maj - 18:14

No, konfliktem ziało już na kilometr i udzielił się on nawet wiecznie obojętnemu Sethowi. Ollie był pod wrażeniem. Obrzucił tylko Krukonkę i Granta spojrzeniem, po czym nie widząc więcej miejsca dla siebie wstał i postanowił zastosować się do słów Cartera.
- To jego koleżanka – uśmiechnął się tylko lekko, ale z widocznym zaskoczeniem. Nie pamiętał, żeby Alex faktycznie obrażał się w tak babski sposób i z taką szybkością. Może zrobili mu krzywdę tym ziołem i biciem go butem? – Chodź Carter, trzeba zrobić coś z dywanem – rzucił tylko niedbale i oddalił się razem z kumplem w stronę zamku. No, przynajmniej oni nadawali na tych samych falach. Beinhause miał nadzieję, że bez pomocy Granta zrobią w końcu coś ze smutnym faktem, że wstając rano Ślizgon nie czuł pod stopami miękkiego materiału dywanu, tylko posadzkę, prześwitującą przez mnogość wypalonych dziur, tworzących od jakiegoś czasu jedną całą.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Czw 6 Maj - 19:39

Niech sobie idą. W tym momencie miał ich gdzieś i nie chciał ich widzieć. Skoro tak bardzo im przeszkadzało, że sypiał z Gryfonkami to już ich sprawa. Nie miał zamiaru się tym przejmować. Aktualnie oprócz wściekłości czuł jeszcze rozżalenie tylko. Patrzył jak odchodzą. Mieli iść razem kupić dywan, ale skoro tak to chui z nimi. Usiadł przed dziewczyną i spojrzał na jej rysunek Przechylił lekko głowę przyglądajac się kreską. Potem podniósł wzrok na Krukonkę. - Nietaktem będzie jak zapytam co to jest? - zapytał rozbawiony. Nigdy nie wątpił w talent przyjaciółki, ale to co narysowała teraz było co najmniej dziwne Pare kresek które chyba miały imitować włosy. Nie był pewien, więc wolał się nie wypowiadać za bardzo na ten temat. Skoro dziewczyna chciała się tym chwalić to prosze bardzo. Niestety jednak teraz trafiła na jego z najgorszych humorów. Miał wyrąbane na wszystko już totalnie. A było tak fajnie. Zacisnał nieco szczęki żeby nie warknąć czegoś, bo nagle miał na to ochotę. Zaraz jednak się rozluźnił i oddał dziewczynie szkicownik. Położył się na trawie paląc spokojnie dalej. - Co tam u ciebie, Marthy? - zapytal patrząc się w niebo.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Czw 6 Maj - 21:29

Kiedy Ślizgoni podnieśli się, Illendra miała na końcu języka wulgaryzmy pod adresem siódmoklasistów, jednak powstrzymała się. Cóż to za radość bluzgać kogoś, kto nie kontaktuje otaczającego go świata? Właśnie, żadna. A czym ma się napawać panienka Marthy, jak nie wyrządzoną krzywdą?
- Co za pizdy - mruknęła bardziej do siebie, niż do swojego ostatniego pozostałego towarzysza i wodziła wzorkiem za siadającym na trawie Alexem. Tak, on jeden był w porządku. No, może reszta również, ale raczej wtedy, gdy nie pozostawała pod wpływem środków odurzajacych, czyli... czas na szybkie podliczenie... nigdy? Nie, Olivera dało się jeszcze znieść, ale z Sethem nie miała jeszcze okazji porozmawiać.
Odebrała szkicownik i zaśmiała się.
- Będzie - odparła, pokazując Ślizgonowi język z dziecięcą zadziornością. - Portretuję - wyjaśniła, przypatrując się uważniej swojemu 'dziełu'. Rzeczywiście, tak naprawdę, to jeszcze niewiele tu było widać.
Na zadane pytanie zastanowiła się moment, przygryzając niecierpliwie dolną wargę. Przycisnęła szkicownik do piersi i nachyliła się nad Alexem.
- Patrzył się dziś na mnie - wymruczała z przymrużonymi oczyma, uśmiechając się przebiegle. Oczywiście, że Grant nie miał zielonego pojęcia, o co chodzi Illendrze, ale może przecież sprawiać pozory, że wie o co chodzi. Albo i nie...
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Czw 6 Maj - 23:24

Zaśmiał się cicho słysząc jak określa jego (byłych?!) przyjaciół. I nie mógł się z nią nie zgodzić. Byli pizdami i chamami. Może zachowywał się jak naburmuszona dziewczynka, ale siedem lat takiego traktowania to jednak trochę dużo. Może dlatego zaczął mieć totalnie wyrąbane na to co do niego i o nim mówią? Być może.
Tak, reszta się nie nadawała do rozmów. Przynajmniej nie kiedy są w stanie trzeźwym. Już nawet Leks nie wiedział jak z nimi czasem rozmawiać. Cokolwiek zrobił robił źle. Być może dlatego zaczął chodzić do Gryfonek? Ale oczywiście żaden z nich tego nie rozumiał. Jak zwykle byłoby, że Grant przesadza, albo z Granta robi się pizda. Na jedno wychodziło według chłopaków, więc już to olewał.
- Kogo portretujesz? - zapytał zabierając jej jeszcze na chwile szkicownik. Kto miał takie włosy? Nie mógł skojarzyć takiej osoby, więc szybko sobie darował i oddał jej szkicownik. Zamknął oczy paląc dalej. Kiedy się nad nim nachyliła uchylił jedno oko.
- Ale że kto? - zmarszczył brwi. Było coś czego nie wiedział o przyjaciółce w takim razie. Nie będzie sprawiał pozorów bo to nie miało najmniejszego sensu. Jednak był ciekawy kto taki spojrzał na dziewczynę i w kim ona jest tak zabujana.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Pią 7 Maj - 0:45

My jesteśmy bardzo kulturalne, wyrozumiałe, szanujemy każdą inność i w ogóle, no ale... Dlaczego z Gryfonką?! Panie Grant, prosimy o litość! Przecież wokół tyle wspaniałych dziewcząt ze Ślizgolandu, z Krukolandu, a ten musiał wziąć Gryfonkę, ehh. Ale mniejsza, my nie od tego, by oceniać. W końcu sam panicz Grant zaraz padnie, gdy usłyszy, co tak naprawdę gra w serduchu Illendry i to do kogo...
- Jego! - powiedziała ponaglającym tonem, przeciągając ostatnią samogłoskę, jakby to było odpowiedzią na wszystkie pytania. Widząc jednak pytający, niepewny wzrok przyjaciela, Illendra westchnęła ciężko i rozluźniła mięśnie, by nie podjudzać już napięcia, którego zresztą Alex nie zrozumiał. No cóż, męska inteligencja, za którą nie można winić biednego Ślizgona, w końcu to nie jego wina. - No, przypatrz się - poleciła mu w końcu, odwracając rysunek w stronę Alexa i uniosła go na wysokość wzroku chłopaka. - Albo nie - przerwała nagle i zaczęła wertować strony szkicownika. Znalazłszy odpowiedni szkic, uśmiechnęła się do siebie i ponownie pokazała Grantowi jedną ze skończonych już prac, przedstawiającą niemal identyczne odwzorowanie fizys ich nauczyciela - tu. Poznajesz mistrza? - spytała, uśmiechając się triumfalnie, wychylając się zza kartki.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Pią 7 Maj - 1:03

Bo Gryfonki były w sam raz. Mimo całej nienawiści między domowej... Ślizgonki były nie takie jak chciał, napalone, dziwne... ślizgońskie. Puchonki były totalnie nijakie. A z Krukonkami jeszcze nie próbował, ale znając je, pewnie mnóstwo gadają i to wszystko. Gryfonki za to były różnorodne i to mu sie w nich podobało. Szkoda tylko, ze nikt nie mógł zrozumieć jego punktu widzenia. No ale cóż. Czego wymagać od wiecznie pijanego albo zaćpanego ślizgona? Mają swój świat to krzyżyk im na drogę. Na siłę się wpychać nie będzie, chociaż zawsze miał wrażenie, że że tak powiem jest z nimi. Cóż, życie. Ciągłe zmiany jak to mówią, prawda?
Przyglądał się rysunkowi nadal nie mogąc zauważyć tego czego chciała mu pokazać dziewczyna. Może i "męska inteligencja", ale kobieca logika nie była lepsza. Skąd miał wiedzieć za kim szaleje Krukonka? Jakoś nigdy nie raczyła mu powiedzieć. Westchnął cicho widząc jak przegląda szkicownik. Jeżeli sie okaże ze to jakiś cieć to po prostu ją wyśmieje. Chociaż liczył, że Ill ma lepszy gust. Nie, nie liczył. Wierzył w to. Zerknął ponownie na szkicownik kiedy już znalazła odpowiedni rysunek i aż się zakrztusił dymem. Musiał usiąśc i odkaszlnąć troche. Uniósł zdziwiony wzrok na dziewczynę. Przez chwile miał wrażenie, że sobie z niego żartuje. Widząc jednak jej wzrok przekonał się, że mówi całkowicie serio. - Snape? Czemu akurat on? - zapytał patrząc na nią. To już wolał żeby była zabujana w jakimś cieciu. No bo jak można się zabujać w profesorze Snape`ie? Nie rozumiał tego totalnie.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Pią 7 Maj - 1:28

Natomiast Illendra nie próbowała tego robić ani z Puchonkami, ani ze Ślizgonkami, ani z żadną inną, czy też innym, była nastawiona tylko na jednego mężczyznę i to jemu chciała oddać swój największy skarb, jakim do tej pory dysponowała. Oczywiście wierzyła, że doceni on jej poświęcenie i w ogóle, tylko martwiła się, jak to dalej z nimi będzie. Najwyżej, gdy będzie się zasłaniać niemoralnością ich poczynania w związaniu się nauczyciela i uczennicy, to może posunąć się ewentualnie do chwytu 'na dziecko' i wtedy peszek. W końcu będą mogli być razem na wieki, rozkoszując się władzą, jaką uzyskają z rąk samego Czarnego Lorda, który uzna ich za swą prawą rękę. Prawda, że cudowne plany? Kto się sprzeciwia, tego Avadą!
Widząc reakcję Granta, która zresztą była do przewidzenia, Illendra zamknęła szkicownik z takim impetem, że trzask rozniósł się po całej polanie i niemal uderzył już o mury zamku.
- Masz coś do Sevcia?! - warknęła, przenosząc się na klęczki i przysunęła się do Ślizgona na niebezpieczną odległość, mierząc palcem wskazującym w jego pierś. Oczywiście, nic bolesnego nie mogłaby mu teraz zrobić, gdyby przedstawił swój rzeczywiście subiektywny punkt widzenia, prócz sprania szkicownikiem, którego było szkoda, gdyż nie należała do osób o przesadnie wielkich umiejętnościach siłowych.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Pią 7 Maj - 1:42

Gdyby wiedział o planach dziewczyny chyba by ją wyśmiał. Czarny Pan prawdopodobnie nie wróci i własnie dlatego oni są potrzebni. SS do tego powstało przecież i coraz bardziej się utwierdzał w przekonaniu że jest to potrzebne. Z drugiej strony Audrey raczej się zaliczała do grupy do wyeliminowania i to mu nie za bardzo pasowało. Mimo że była tylko pół czarownicą, to jednak była dobra. Nie wiedział jak w szkole, ale w śpiewaniu była genialna i dlatego by jej nie wyeliminował. Zresztą lubił ją więc trudno. Nie będzie eliminacji Sheridan. Ale taką Fox chętnie by na przykład zgarnął z tego świata. Czemu? Ot tak sobie.
Popatrzył rozbawiony na dziewczynę i pokręcił głową uśmiechając się cały czas pod nosem. Nie, nie miał nic do Snape`a. Po prostu go zdziwiło to, ze Ill lata za profesorem.
- Nic do niego nie mam. Zdziwiłaś mnie tylko tym. - powiedział uspokajająco. Jeżeli zaczęłaby go okładać szkicownikiem serio by ją wyśmiał. Co jak co, ale jest czarownicą, mogłaby użyć różdżki. Generalnie cała ta sytuacja zaczeła go bawić.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Pią 7 Maj - 2:18

Ej, ale jak wybijamy Gryfonów, to wybijamy! Zło to zło, dlaczego nikt nie może zrozumieć, że w tym zawodzie nie ma miejsca na takie słabostki? Grant, po raz kolejny apel - są inne, super laski, niekoniecznie z Gryffindoru. Taka Illendra, na przykład, może nie jest już do wzięcia (tak, zdecydowanie zajęta przez Mistrza), ale to zabawna dziewucha, niekoniecznie musząca wymądrzać się i przedstawiać pozytywny aspekt prezerwatywy produkowanej w Rosji pod względem chemicznym tuz przed stosunkiem, do którego, jak mniemamy, pije panicz Grant. A śpiewać każdy może - trochę lepiej, trochę gorzej, a poglądów z dnia na dzień się nie zmienia i takiej Audrey nie odsuniemy w jednej chwili od ideologii Dumbledore'a do ideologii SS, choćby nie wiadomo jak skały srały, nic z tego.
Ale Ill to Ill, która woli użyć swej marnej siły fizycznej, jak to zwykła mawiać, by podnieść swe morale i być lepszą dla Niego. Ale pozostawmy już fizyczność panienki Marthy w spokoju, zajmując się ważniejszymi sprawami, jakimi była na przykład postać Severusa Snape'a.
- Ale się śmiejesz! - powiedziała z wyrzutem, szturchnąwszy tym wymierzonym w Ślizgona palcem. Tak, teraz Alex powinien zacząć zwijać się w agonii z bólu, jaki zadała mu właśnie ciemnowłosa Krukonka. No, zaczynamy? Start!
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Pią 7 Maj - 2:33

Kit z tym co Sheridan umie a czego nie umie. Zaintrygowała go ta dziewczyna, tak że chciał ją poznać bliżej. Zdarza się. W tym przypadku kolor na szacie nie robił mu żadnej różnicy. Ważne było to, że dziewczyna ma w sobie coś. Audrey była taka, ze właśnie to coś miała. Szczególnie po ich ostatnim pobycie w Pokoju życzeń. Wyznali sobie najskrytsze sekrety, czego wyjątkowo nie żałował, więc niby nie mieli za wiele więcej do poznawania siebie. Jednak mimo wszystko... To było tak ciężko zrozumieć? Widocznie tak, ale w to już nie wnikał. Wkurzało go zachowanie kumpli i podejście do takich spraw. No ale trudno. Niektórych się po prostu nie da zmienić. Szczególnie jak te osobniki miały kisiel zamiast mózgu. Ale to już inna sprawa, nie na tą porę i nie przy tej osobie. Chyba... Chociaż patrząc na podejście dziewczyny do Gryfonek to raczej nie. Nie była to sprawa z którą mógłby się podzielić z dziewczyną.
- Śmieje się z twojej reakcji, na moją reakcję. - powiedział rozbawiony. Kiedy go dźgnęła zaśmiał się jeszcze bardziej i podniósł się do siadu. Zaczął łaskotac dziewczynę. - Marthy, nie pozwalaj sobie. - powiedział z szerokim uśmiechem patrząc jak dziewczyna się zwija ze śmiechu.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Pią 7 Maj - 2:50

Może i Marthy była uprzedzona, miała swoje zdanie, które uwielbiała narzucać innym, ale kiedy przyjaciel się zwierza, to zawsze potrafiła wysłuchać, zrozumieć, a nie od razu wgniatać w ziemię, bo to zło i trzeba wyplenić u podstaw, nim się rozprzestrzeni. Mimo iż zdecydowanie nie popierała tego, co robił Grant i nie dałaby się żadnym sposobem przekonać, że jest inaczej, niż sobie wyobrażała, często oceniała ludzi jak przysłowiową książkę po okładce, to przecież aż taka okropna nie jest. I wierzymy, że skoro ona otworzyła się przed nim, wyjawiając swój największy sekret, to i on jej zaufa, mówiąc, co leży mu na serduchu.
Illendra już miała mu coś odparować, kiedy nagle Alex podniósł się i zrobił coś, czego zdecydowanie nie spodziewała się w tym momencie panna Marthy. Starając się jakoś mało skutecznie obronić przed rękoma Granta, zwijała się ze śmiechu, zajmując uprzednie miejsce chłopaka na trawie.
- Nie, przestań! - zawołała miedzy salwami śmiechu. - Ja tu o... poważnych... sprawach! - wydyszała, ponownie zanosząc się dźwięcznym śmiechem, który poniósł się echem po polanie, jak wcześniej trzask od szkicownika. - Grant, mendo! - No tak, znał ją, wiedział, że łaskotki to czuły punkt Ill. Swoją drogą, to ciekawe, dlaczego ludzie tak nie lubią łaskotania, skoro przynosi to dobrą zabawę i wszyscy mimowolnie się śmieją.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Pią 7 Maj - 3:12

Zaufa jej. Tylko, że sam z siebie nie zacznie jej się zwierzać. Dopiero kiedy dziewczyna zaczęłaby zadawać pytania, wtedy by zaczął mówić. Nie był po prostu przyzwyczajony do tego, żeby się komukolwiek zwierzać. Szczególnie bez zachęty i znając podejście rozmówcy do danej sprawy. Przynajmniej teoretyczne podejście, ale to też sie liczyło. Znał na tyle dobrze Krukonkę, ze wiedział jaki ma stosunek do Gryfonów, mugoli itp. Typowa ślizgonka. Czasem sie zastanawiał co ona robiła w Krukolandii. Nie pasowała tam. No moze troche, ale żeby od razu ją tam umieszczać? Wolałby ją u ślizgonów. Nie musiałby latać po zamku w poszukiwaniu dziewczyny kiedy chciałby pogadać czy coś takiego.
Tak, doskonale wiedział, że łaskotki to jest słaby punkt dziewczyny. I trzeba tu dodać że zdarzało mu się bezczelnie wykorzystywać tą wiedzę. Tak jak na przykład teraz. A może po prostu lubił słuchać jej śmiechu? Czasem był kiepskim ślizgonem, ale to była kolejna rzecz którą miał totalnie gdzieś. Po torturował chwile dziewczynę a potem ją zostawił. Położył się obok na trawie uśmiechając się szeroko. Zerknął na dziewczynę.
- Hm... w takim razie życzę ci powodzenia i wszystkiego dobrego. - powiedział całując ją lekko w policzek. Zaraz potem położył się znowu na trawie patrząc w niebo. Odpalił papierosa. Drażniło go to, że nawet na chwile nie mógł się wyzbyć uczucia żalu które pozostało po odejściu chłopaków. Tak jakby razem z ich odejściem, fragment jego duszy czy serca czy co tam kto chce, został zabrany razem z nimi. Z drugiej jednak strony teraz mógł się odciąć od nich totalnie. Kiedy jednak już to nastąpiło doszedł do wniosku, że wcale tego nie chce.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Pią 7 Maj - 3:22

A więc potrzeba stymulacji. No, to my go ładnie zaraz zastymulujemy... Nie, bez żadnych skojarzeń, po prostu Illendra także miała już swoje wypróbowane chwyty na Granta i wiedziała, że niczego sam z siebie nigdy nie wyjawi. Trzeba go było ciągnąć za ten język, aż wreszcie odpuści i wszystko wyśpiewa, ale i do tego potrzeba cierpliwości i lat doświadczenia przy obcowaniu z takimi osobnikami jak Alex.
Gdy wreszcie "tortury" skończyły się, a blondyn zlitował się nad biedną Marthy, szatynka odetchnęła i opadła ciężko tuż obok niego, nadstawiając policzek do pocałunku. Widząc jednak strapienie przyjaciela, Illendra westchnęła ciężko i zabrała chłopakowi papierosa z dłoni.
- Oj, Grant, co ci? Mów mi tu zaraz, jak na spowiedzi! - fuknęła z matczyną groźbą w głosie, choć wszyscy dobrze znali ten ton - miał straszyć, lecz nie wróżył żadnej burzy. Szatynka przyjrzała się na moment fajce, zastanawiając się, co ludzie w tym wszystkim widzą, powąchała, ale tylko skrzywiła się i natychmiast oddała ją Ślizgonowi, zapisując sobie w mózgownicy, by na przyszłość kraść Alexowi tę śmiercionośną broń i sprzedawać na bazarze, czym z całą pewnością przyczyni się do dłuższego życia chłopaka.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Pią 7 Maj - 3:30

Kiedy zabrała mu papierosa zrobił niezadowoloną minę. Nie warto jednak było z nią walczyć. Prędzej czy później sama mu odda fajkę i wszyscy będą zadowoleni. No dobra, nie wszyscy, ale on tak. I czego chcieć więcej w życiu. Kiedy oddała mu papierosa zaciągnął się z uśmiechem na ustach. Co miał odpowiedzieć na jej pytanie? Najgorsze było to, że nie wiedział co mógł jej odpowiedzieć.
- Nie wiem. Oni się mnie czepiają, że sypiam z Gryfonkami, tak akby to była jakas wielka zbrodnia. A jak już się nie czepiają to i tak wszystko jest nie tak. Poza tym jest Sheridan. Ta Gryfonka. Zaintrygowała mnie. Ale te dwa ptasie móżdżki i tak nic nie zrozumieją. Wolą stwierdzić, że jestem pizda, albo coś. Poza tym... Odepchnęli mnie od siebie. Do niedawna było wszystko okej, a ostatnio zaczeli mnie od siebie odpychać. Za to Muse wyszedł na prowadzenie. Zresztą, nie ważne. - mruknął cicho wiedząc że dziewczyna i tak usłyszy co powiedział.
Oj, jak będzie mu zabierała fajki to skończy się pan przyjemny Grant i zacznie ten mniej przyjemny. Był uzależniony od nikotyny, a jak nie palił to się robił wściekły na cały świat. Wtedy przestawało być tak przyjemnie, więc lepiej żeby tego nie robiła. Chyba, ze chciała zobaczyć wkurwionego Granta.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Pią 7 Maj - 3:43

No i się udało. Zaciekawiona wywodem Alexa Illendra ułożyła się w poprzek, kładąc łokcie na torsie chłopaka i podpierając swoją brodę na dłoniach. Tym samym mogła wreszcie patrzeć na Ślizgona z góry.
- Masz problem, co? - podsunęła mu jakże błyskotliwie swym Krukońskim zmysłem poznawczym. - Ale co ty widzisz w Gryfonkach? - spytała nagle, krzywiąc się i zaczęła przeszukiwać karty pamięci stałej w poszukiwaniu twarzy, pasującej do nazwiska Sheridan. - No, ma ładne włosy, ale... to Gryfonka! - skrzywiła się. Tak, nadeszła pierwsza fala irytacji, jak to zawsze bywało w rozmowach z panną Marthy. Co tam było dalej? Złość, niedowierzanie i akceptacja? Zobaczymy...
Krukonka westchnęła ciężko, dochodząc do wniosku, że pozycja, jaką obrała, nie jest zbyt wygodna, więc podniosła się, poprawiła spódniczkę i ponownie się położyła, tym razem kładąc głowę w okolicy brzucha Ślizgona i utkwiła wzrok w niebie. Tak, lubiła się wiercić.
- Nikuś to pizda. I ty też nią jesteś. Wszyscy Ślizgoni to pizdy, więc nie wiem, do kogo masz pretensje, najwyżej do Tiary Przydziału - stwierdziła, ponownie używając Krukońskiego zmysłu. - U nas, w Ravenclawie, jesteśmy za mądrzy, żeby interesować się tym, co pomyślą inni. Umawiaj się z kim chcesz, bo miłość to też pizda, tyle że ślepa i głucha. A że zdradzasz krew, dążenia przodków i Czarnego Pana, to już swoją drogą - powiedziała neutralnym tonem, co w jej przypadku było dziwne, gdy mówiła o Lordzie. Zawsze pełna pasji i przejęcia, teraz zachowała spokój.
Ha, wkurwiony Grant, jakież to musi być ekscytujące! Ale skoro się uzależnił, to może się od-zależnić, co? Dla chcącego nic trudnego, a nikotynę może zamienić słonecznikiem, tudzież balonową gumą do żucia, ot!
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Pią 7 Maj - 14:28

Słysząc słowa dziewczyny zasępił się jeszcze bardziej. Zrzucił ja ze swojego brzucha i wstał. Podszedł do drzewa i oparł się o nie plecami.
- Jak przychodzi co do czego, jesteś taka sama jak oni. - powiedział z wyraźnym oskarżeniem w głosie. Nie mówił jej tego wszystkiego, zeby jechała na Gryfonki czy na niego. Chciał, zeby mu pomogła. Po raz kolejny przekonał się że nie warto nikomu nic mówić. Zgasił papierosa o drzewo i odpalił kolejnego. Co z tego że Sheridan była Gryfonka? Co za problem? Tak, odwieczna rywalizacja między domowa. Super, ale nie wszyscy są tak stereotypowi. - Poza tym, jaka kuźwa miłość, co? - spojrzał w niebo. Miał już serdecznie dosyć tego wszystkiego co się w okół niego działo. Najchętniej by się ukrył gdzieś, zaszył. Tak jak to robił w dzieciństwie. Wolał się nie wypowiadać na temat Czarnego Pana. Przymknął oczy i stał tak chwile w ciszy. Zaczął się powoli odgradzać od tego co się dzieje. Bedzie zachowywał się jak zawsze... Tak, to jest dobry pomysł. Zaraz już będzie wszystko tak jak było wcześniej. - Zresztą... Masz racje. Nie będę się hańbił Gryfokami. - powiedział tak żeby dziewczyna usłyszała. Cichym, spokojnym tonem. Tak jakby mówił o pogodzie a nie o tym co sie dzieje w jego życiu. Jednak musi sobie jakoś radzić prawda?
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Pią 7 Maj - 21:36

Illendra wywróciła oczami. Niezupełnie o to jej chodziło. Leniwie podniosła się ze swojego miejsca i wolnym krokiem ruszyła w stronę Ślizgona, opierając dłonie na lekko zaznaczonych biodrach.
- A powiesz to z większym przekonaniem? - spytała, unosząc jedną brew, lecz nie czekała na odpowiedź, a swoje pytanie uznała za retoryczne. - Grant, jak laska ci się podoba, to trudno - wzruszyła ramionami i splotła ręce na piersiach, kiedy zawiał mocniejszy wiatr, burząc artystyczny nieład włosów Krukonki. Wtedy też odwróciła się tyłem do chłopaka i wbiła wzrok w zamek. - Może nie lubię innych domów, gardzę zeszlamioną krwią i w ogóle, ale czy przejmiesz się tym, że zabronię ci się z nią spotykać? - tak, tu kolejne pytanie retoryczne. Tym razem Illendra dała Alexowi trochę więcej czasu na przemyślenie. - Szczerze mówiąc, to wisi mi to, kogo chędożysz po kątach, - w tym momencie znów się odwróciła i oparła o drzewo tak, by móc stykać się z Alexem ramieniem. - ale jeśli ta cała Sheridan cię skrzywdzi, to jak ja będę leczyć twoje rozbite serducho?
Zastanawiał się ktoś, dlaczego panienka Marthy nie wylądowała w Slytherinie? A oto dowód, miała dobre serduszko dla najbliższych i gdy już się do kogoś przywiązała, potrafiła martwić się o niego bardziej, niż o samą siebie.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach