Polana

 :: Błonia

Strona 3 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Pią 7 Maj - 23:06

Spojrzał na dziewczynę z chłodnym spokojem na twarzy. Uśmiechnął się półgębkiem.
- Nigdy więcej się nie splamię Gryfonkami. - powtórzył, tym razem pewniej i bardziej przekonująco. Był Ślizgonem, powiedziane czegoś takiego to dla niego żaden problem. Szczególnie jak był w takim stanie jak teraz. Pokręcił lekko głową. - Nie posłuchałbym cie, nawet gdybyś mi tego zakazała. Poza tym, ja nie mam serca. - powiedział rozbawiony. Humorek wracał? Nie, raczej odcinał się od wszystkiego co się w okół niego działo. Pierwszy raz od trzech lat. Czasem jednak trzeba było używać takich numerów żeby przeżyć w takim stanie w jakim sie było. A przynajmniej w podobnym. To, że nie będzie unikał Sheridan to już inna sprawa. Po prostu tak jak Seth powiedział. Miał zamiar ich opuścić. Zresztą sami go odpychali, więc to nie powinno być za trudne.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Sob 8 Maj - 0:01

"Nigdy więcej się nie splamię Gryfonkami."
Illendra wpatrywała się przez chwilę w Ślizgona, przy czym zacisnęła usta w wąską linijkę. Wiedziała, do czego dążył Alex, była już na to za stara. Czyżby wypróbował na niej wszystkie swoje sposoby manipulacji ludźmi? Jeśli tak, to skuteczność mu spada. Ej, to Krukonka, trochę szacunku dla ludzi nauki, co?
Kolejne stwierdzenie Granta tylko spotęgowało irytację i stopniowo rosnącą złość na przyjaciela. Szatynka miała dość, nie w taki sposób chciała spędzić dzisiejsze popołudnie. Miała rozkoszować się słońcem i tworzyć, dużo rysować, by kiedyś móc pochwalić się Mistrzowi swoimi pracami i wykazać poświęceniem, jakie przez nią cały czas przemawiało, kiedy rozrysowywała się bez pamięci.
- Tak, jak ty nie masz serca, to ja jestem księżną Georgianą Cavendish - prychnęła i odepchnęła się od drzewa. Wróciła do swoich rozłożonych na polanie rzeczy i ponownie usadowiła się na trawie, tym razem już bez słowa. Chwyciła wciąż niedokończony rysunek i zaczęła go targać na drobne kawałeczki. Szczątki odłożyła obok swojej torby na równą kupkę, a następnie wyrwała ze szkicownika kolejną pracę, również ją targając i odkładając na bok, a później następny szkic.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Sob 8 Maj - 0:29

Nie, nie manipulował jej. Starał się ją przekonać z mówi serio. To, że nie mówił to trudno. Zapomniał tylko że Marthy go dosyć dobrze zna. W takich momentach żałował, ze kogokolwiek do siebie dopuścił. Tak to mógłby żyć sobie w spokoju. Nie musiałby nikomu nic mówić, ani słuchac tego typu tekstów. Po cholere w takim razie są przyjaciele skoro nie umieją mu pomóc?
Obserwował dziewczynę kiedy odeszła od drzewa i poszłą do swoich rzeczy. zepsuł jej dzień? No cóż, nie tylko ona miała w takim razie paskudny humor. Widzac jak rwie kartki zmarszczył brwi przyglądając jej się uważnie.
- Co robisz? - zapytał i podszedł do niej. Wyrwał jej siłą szkicownik z rak, zeby nie mogła drzeć dalej rysunków. Były zbyt dobre, żeby tak się zmarnowały. Poza tym nie wiedział co nagle ugryzło dziewczynę. Przeciez powiedział całkowitą prawdę. Kazdy w szkole jej powie, ze Grant nie ma serca.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Sob 8 Maj - 0:52

- To, co ty - warknęła ze złością, podnosząc się z miejsca. Była od Ślizgona kilka cali niższa, przez co musiała zadzierać głowę ku górze, by spojrzeć w jego oczy. - Robię coś wbrew sobie, sprzeczność, kłamstwo, iluzja, rozumiesz, Grant?! - wyrwała mu szkicownik z dłoni, puszczając na trawę, przez co zbytnio się nie rozwalił.
Złość rodzi złość, jest pusta i bezsensowna, ale ile zmienia w życiu człowieka?
- Wkurwiasz mnie swoim impertynenckim zachowaniem - oświadczyła szczerze, prostując się i oparła ręce na biodrach. - Wątpisz w moją elokwencję? Myślałam, że to ty mnie emablujesz, ale chyba zamieniliśmy się rolami. Ile mam lat? Cztery? Nie działają na mnie te twoje gierki, za dobrze cię znam, Alex - westchnęła ciężko, wciąż podtrzymując wojowniczy głos. Czyżby dziewczątko tupnęło wreszcie nóżką? Krukonka przechyliła głowę w lewo i wciąż bacznie przyglądała się swemu rozmówcy. - Uciekasz, tworzysz mur, teraz ty jesteś pizdą, taką samą, jak oni! - i znów brzydkie słowo, co za brak kultury... - Tylko cię wgnieść, niczym wstrętną askarydę w glebę i tyle! Może nikt nie będzie mi tu pleść takich bzdur - i znów lawina przekleństw i wulgaryzmów, tym razem pod nosem. Illendra, wzięła głębszy oddech, robiąc krok w tył. Nie, już nawet nie mogła na niego patrzeć.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Sob 8 Maj - 1:14

Słysząc jej oskarżenia skrzywił się mocno. Nie przewidział, że dziewczyna tak łatwo go rozgryzie. Jednak zamiast nad sobą zapanować i przestać się odgradzać, wzbierała w nim jakaś niewiadoma złość. Zmrużył niebezpiecznie oczy nie zwracając już uwagi na szkicownik.
- Co cie do jasnej cholery obchodzi co robie, co? Uciekam. Jestem Ślizgonem. Wrednym podłym tchórzem który za nic ma czyjeś uczucia! Czego ty ode mnie wymagasz, Marthy? - zapytał ze złością patrząc na dziewczynę z góry. Wzrost tu robił duża różnicę. Dzięki temu miał nad nią przewagę. Chociaż w pewnym stopniu co się zawsze liczyło, przynajmniej dla niego. - To wgnieć. Spróbuj, niebieska, spróbuj. - wysyczał schylając się żeby spojrzeć jej w oczy. Był wściekły na maksa. Nie chciał się wyżywać na dziewczynie, ale ona pierwsza zaczęła sie rzucać. Przecież nie zrobił nic takiego przez co mogłaby się tak zachowywać. Już kiedyś przy niej się odcinał od świata i nie było tak źle. Co więc się zmieniło tym razem?
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Sob 8 Maj - 1:27

Rozgryzie, czy nie, powinien już dawno zakodować sobie w tej swojej blond Ślizgońskiej czuprynie, że Marthy to Marthy i ona rozgryzie wszystko i wszystkich, nie ważne jakich sposobów używa sprawca, da się załatwić.
- Prawdy, do cholery! - ryknęła między jego słowami.
Illendra już uniosła dłoń, by wymierzyć Ślizgonowi policzek (a jak wiadomo, każdy, nawet ten najlżejszy boli), lecz zatrzymała się w połowie drogi. Nie, do takiego poziomu się nie zniży. Jest Krukonką, a to o czymś świadczy, że ma na tyle rozumu, by się nie wyładowywać i nie rozwiązywać swych problemów siłą.
- Pieprz się, Grant - syknęła tylko, odwracając się na pięcie, byleby tylko nie musieć patrzeć w jego oczy. Intensywnie przenikliwe, Alex doskonale wiedział, jak ją rozłożyć na łopatki w takich konfliktach.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Sob 8 Maj - 1:33

Wiedział, ze dziewczyna nie posunie się do siły fizycznej. To nie było w jej stylu. Uśmiechnął się z satysfakcją kiedy się odwróciła do niego plecami. Ona miała na niego sposoby, a on na nią. Siły wyrównane.
- Chcesz prawdy? Powiedziałem ci prawde. Czuje żal że mnie odepchnęli. Zafascynowała mnie Sheridan. Nie mam ochoty jednak babrać się w tym gównie. - wysyczał cicho, nadal czujac wściekłość która rozchodziła się po jego ciele. W sumie to nawet przyjemne uczucie. Teraz nagle wszystko stało się przyjemniejsze. Poczuł się taki bardziej ślizgońki. Tak jakby przed chwilą się obudził z dziwnego snu w którym był miły i rozkoszny. Co prawda miał wrażenie, że znowu zaraz się taki stanie, ale póki co było dobrze. Chociaż nie... Znowu czuł chęć zrobienia komuś krzywdy.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Sob 8 Maj - 1:42

Szatynka przymknęła oczy, przez cały czas wsłuchując się w głos przyjaciela. Wtedy też usiadła i wygrzebała z torby swoją różdżkę, by kilkoma prostymi zaklęciami przywrócić swoje rysunki do dawnej świetności.
- Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłam - powiedziała cicho, wciąż na niego nie patrząc. Nie chciała, nie mogła, nie potrafiła. - Rób, co chcesz. Organizuj sobie tą całą rejteradę - jej głos stopniowo opadał, ochładzał się.
Illendra spakowała wszystkie rzeczy do torby i podniosła się, przeczesując włosy palcami.
- Tylko wróć kiedyś, co? - poprosiła, próbując złapać z chłopakiem jakiś kontakt wzrokowy. - Mój Alex ma gdzieś opinię przygłupich kolegów i idzie swoją ścieżką, za swoim sercem, a nie tam, gdzie ktoś mu każe - dodała również, siląc się na mały uśmiech, przypominający z grubsza nieudolny grymas. I co, po kłótni? Czy panicz Grant ma jeszcze coś do dodania? Odkopujmy topór, chleba i igrzysk, krwi!
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Sob 8 Maj - 2:08

Widząc jej niezgrabny uśmiech wywrócił oczami. Czemu nie umiał się z nią kłócić? Wściekłość powoli odchodziła, więc podszedł do niej i przygarnął ją do siebie. Przytulił opierając brodę, na głowie dziewczyny.
- Nie musze wracać. Dla ciebie zawsze jestem, Marthy. Wiesz o tym doskonale, prawda? - zapytal cicho.
Sam też czasem nie powinien być w Slytherinie, przynajmniej takie odnosił wrażenie. Z drugiej jednak strony zachowywał się w ten sposób tylko do tych najbliższych przyjaciół. Krukonka była w sumie jedyna taka. Chłopakom okażesz współczucie czy chęć pomocy a zjadą cie od pizd i innych takich, więc nie było warto.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Sob 8 Maj - 2:22

Ha, i znów wszystko poszło po jej myśli. Czy Grant kiedyś zorientuje się, że te wszystkie popisy, krzyki, kłótnie wywoływane były wyłącznie na potrzeby sytuacji, by jako tako przywołać Alexa do porządku. Terapia szokowa jedną z najlepiej skutkujących, czy tak? Strzeż się, panie Ślizgonie, bo zapewne jeszcze nie raz, ani nie dwa zostanie pan tak potraktowany. O ile nie dojdzie wreszcie do wniosku, że to ona ma zawsze rację i młodszy, nie zawsze znaczy mniej inteligentny i doświadczony.
- Jasne, jasne. Nie chcesz może na zgodę jednego z portretów Mistrza? - spytała z nutą nadziei w głosie, również obejmując przyjaciela. - Powiesisz go sobie nad łóżkiem, czy coś.
Czasem nie powinien, a czasem pasował tam jak ulał. A może on też źle został obsadzony i powinien trafić do bardziej neutralnego Ravenclawu? W końcu Gryfoni i Ślizgoni w ciągłym konflikcie, a Puchoni i Krukonki zwykle stali tak trochę na uboczu.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Alex Grant on Sob 8 Maj - 2:35

Prawdopodobnie tak szybko się o tym nie zorientuje. Chociaż, mimo wszystko Grant to cholernie inteligentne stworzenie. Może on specjalnie daje jej się podpuszać? Kto wie co siedzi w tej jego blond główce... W końcu to jest Grant. Dziecko uczone od maleńkości oszukiwania, manipulacji i wykorzystywania innych. W sumie w tym dobrze się dobrali, chociaż żadne z nich nie wiedziało co tak naprawdę siedziało w głowie drugiej osoby.
- Dobra, daj mi któryś z jego portretów. - wywrócił oczami. Powiesi sobie go nad kiblem. Albo nie. Nad łóżkiem Chujka. Co rano ten ptasi móżdżek będzie się budził i widział facjatę mistrza eliksirów. Tak, to jest dopiero genialny pomysł. Humor mu się od razu poprawił widząc w wyobraźni reakcję Setha na widok Snapea nad łóżkiem.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Illendra Marthy on Sob 8 Maj - 2:45

Ej, nie nad kiblem, co tak bestialsko?! Przecież profesor Snape to dobry, młody człowiek, pragnący prawidłowo wyedukować swą młodzież, a że przy okazji jest przystojny, szarmancki, zabawny, tajemniczy, pociągający, podniecający... Czy nikt tego nie widzi?!
Illendra uśmiechnęła się triumfalnie, wyjmując z torby jeden z ostatnich szkiców, przedstawiający Mistrza przy swojej katedrze z surową miną i wyciągniętym palcem ku przestrodze uczniów. Urocze, prawda? Że też komuś mogło się to spodobać...
- Proszę bardzo - wręczyła Ślizgonowi portret ze swoim jakże twórczym podpisem w prawym, dolnym rogu kartki. - Swoją drogą, to nie uważasz, że emancypacja mugoli wśród szeregów adeptów szkół magicznych jest bezsensowna? Magia winna być zarezerwowana dla czarodziejów czystokrwistych!
Marthy tylko poczuła, jak jakaś dziwna siła odwraca ją, obejmując za ramię i prowadzi w kierunku zamku. W ten sposób wywiązała się między nimi jakże interesująca dyskusja (tak, tu ironia, gdyż oboje byli generalnie tego samego zdania), dopóki nie znaleźli się w holu. Tam, przegadawszy jeszcze dłuższy czas, zostali zwołani na kolację, a następnie rozeszli się już do swoich dormitoriów.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Cornelia Foster on Pon 13 Cze - 21:56

Świadoma, że już niedługo zakończenie roku, poszła na błonia. Dawno tutaj nie była. Właściwie to od jakichś dwóch miesięcy. Humor miała wyjątkowo dobry. Bo kto mógłby się smucić bez powodu, kiedy słońce na niebie tak mocno grzało? Był to właściwie jedno z cieplejszych wieczorów tego miesiąca. Pozwoliła sobie więc ubrać swoją jedyną spódnicę, którą zabrała do Hogwartu. Nie licząc mundurka, oczywiście. Musiała go nosić, podobało jej się to czy też nie. Trafiła na dużą polanę, praktycznie pośrodku błoni. Trawa miała kolor soczystej zieleni, toteż Cornelia natychmiast się na niej położyła. Idąc, zauważyła, że na całej łące rosną dziesiątki czerwonych maków. Zerwała jednego i się położyła. Słońce świeciło jej prosto w oczy tak mocno, że nic nie widziała. Wyjęła więc książkę, którą dostała od brata na Wielkanoc. Nie ważne, że zdążyła już ją przeczytać dwa razy. Czas rozpocząć trzeci. Książka znalazła się praktycznie przed jej nosem, przysłaniając jednocześnie pół świata. Ale nie szkodzi. W tej chwili to był jej cały świat.
avatar
Cornelia Foster
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Norwich, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Clayton McLauglin on Pon 13 Cze - 22:31

Nic nie mogło się równać ze świadomością nadchodzącego końca roku czytaj wakacji. Dodatkowo słoneczna pogoda doskonale wpływała na poczucie wszystkich wokół dodatkowo rozleniwiając ich ostatnie działające jeszcze szare komórki. Pomimo tego, że Clay miał zawsze głowę na karku jakoś mimowolnie sam poddał się tej wakacyjnej fascynacji i nawet dokładnie nie wiedział kiedy to się stało. Chociaż gdyby głębiej się nad tym zastanowić to pan McLaughlin raczej nie miał powodów by w podskokach wracać do domu. Znowu będzie godzinami słuchał zrzędzeń matki, narzekań ojca itd. Dodatkowo siostra. Ostatecznie tą ostatnią mógłby przeżyć. Zapewne znowu dojdą do wniosku, że przyjemniej jest nie wchodzić sobie za bardzo w drodze. I tak spokojnie będą żyli obok siebie i każdy będzie zadowolony. Chociaż młoda pewnie znów wymyśli coś dziwnego, a Clayton będzie musiał strugać ponownie bohatera by ją ratować. Oczywiście średnio mu to pasowało, bo przecież .. McLaughlin nigdy nie był bohaterem ratującym panny z opresji i raczej nie miał zamiaru nim zostać. Ale wracając do rzeczywistości.. Pan Clay uznał, że prędzej prześpi się na błoniach niż kolejny raz będzie wysłuchiwał lamentów swojego kompana z dormitorium. A dokładniej pijanego współlokatora. Dlatego nie czekając dłużej zaczął wprowadzać swój plan w życie. Na razie postanowił tylko wybrać się poza krukońską wieżę z dala od tego wszystkiego. Czy przyjdzie mu spać pod gołym niebem? To jeszcze się okażę. W razie czego przyszykował już sobie śpiwór mając nadzieję, że nauczyciele też sobie odpuścili częściowo swoje obowiązki i nie będą sprawdzać czy wszyscy leżą na swoich miejscach. Wybrał się więc na błonia. Nie było tłoczno dlatego też od razu w oczy rzuciło mu się puchońskie dziewczę. Skądś ją kojarzył, a z każdym krokiem utwierdzał się w przekonaniu, że miał rację.
- Kogóż to moje oczy widzą.. - Zaczął niezwykle nonszalanckim tonem, a jego oczy zabłyszczały z rozbawienia. - Bobrzyca - Dokończył krótko unosząc lekko oba kąciki swoich ust. Cóż jego ton nie wskazywał na obraźliwy przekaz jego powitania. W zasadzie każdy kto by go słuchał mógłby stwierdzić, że powiedział to w zupełnie "miłym stylu". Ale kto tam go tam naprawdę znał i wiedział co mu chodzi w głowie. - Trochę czasu minęło od kiedy .. hm rozmawialiśmy. - Stwierdził mrużąc leniwie oczy. W końcu raczej nigdy nie dyskutowali. Tylko po prostu Clayton jako uczeń drugiej klasy strasznie lubił denerwować pierwszoroczne puchonki - na przykład niby taką niewinną Cornelię, którą zaczął nazywać "Bobrem" wiadomo ze względu na co.. Ale przecież trochę temu to było, więc każdy z nich miał się prawo zmienić co nie? A cóż.. Clay przyznał przed sobą, że panna Foster zmieniła się.. pod względem wyglądu. I to na dużo lepsze. -Co tam czytasz?- Usiadł obok niej nie krępując się tym,że może akurat dziewczyna nie ma ochotę na rozmowę z nim. Ale kto by się przejmował? Podniósł lekko jej książkę i przeczytał napis na okładce. Cóż zmrużył oczy ponownie. -W zasadzie to .. szukam miejsca do spania. Masz jakiś pomysł?- Powiedział, a na jego ustach rozciągnął się tajemniczy pół uśmieszek. Clay zawsze mówił to co chciał i był osobą dosyć bezpośrednią. W końcu po co miałby owijać w bawełnę? W zasadzie to zastanawiał się czy tak na prawdę miał zamiar spędzić trochę czasu z Cornelią, ale chyba tak bo przecież nogi same go zaniosły do niej.
avatar
Clayton McLauglin
Uczeń

Liczba postów : 7
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Cornelia Foster on Pon 13 Cze - 23:19

Podniosła lekko głowę. Zamiast jednak zobaczyć osobę, która do niej się zwróciła, słońce natychmiast ją oślepiło. Zaklęła w myślach i odwróciła się na brzuch. Bobrzyca... nienawidziła jak ją tak nazywano. Kiedyś była gotowa nawet rzucić się na kogoś za takie coś. Teraz kontemplowała takie zachowanie jedynie krótkim wzruszeniem ramion. Podniosła głowę, tym razem uważając na słońce. Przed sobą ujrzała Krukona o rok starszego. Znała go doskonale z widzenia. Był jedną z tych osób, które przez całą pierwszą klasę mówiły na nią Bóbr. Dawne złości jednak jej powoli mijały. Tym bardziej, ze chłopak wyrósł no i się zmienił. A przynajmniej pod względem wyglądu. Zmieniła pozycję do siedzącej.
- McLauglin. Powiedziała jakby na powitanie, chociaż w sumie zabrzmiało to trochę, tak ledwie wyczuwalnie, jakby rzucała obelgi. Uśmiechnęła się jednak lekko i tajemniczo. W sumie nigdy nie zdarzyło im się rozmawiać jako tako. Przeważnie to on jej dokuczał. Czasem jej się zdarzyło mu się odwdzięczyć pięknym za nadobne.
- Zdaje się, czy to było wtedy, kiedy podrzuciłam ci łajnobomby do torby? Mrugnęła, przypominając sobie tą chwilę. Na drugim piętrze "ktoś" porozrzucał kilka łajnobomb. Corrie podrzuciła przechodzącemu obok Claytonowi dwie śmierdzące kulki. Filch nieźle na chłopaka nawrzeszczał. Niestety, Cornelii również się w końcu dostało. Trzytygodniowy szlaban u Filcha... brr! okropność.
Schowała książkę do torby. Jak znalazła towarzystwo, to po co miała zamykać się w świecie książek? Potem wróci do losów Szalonego Mariona.
- Czy to ważne, co czytam? Zresztą, i tak ciebie to niezbyt zainteresuje. Prychnęła, ale po chwili z powrotem się lekko uśmiechnęła. Póki co chłopak nie był ani nachalny, ani tym bardziej złośliwy. Nie zamierzała więc go do siebie zniechęcać.
- A co? W dormitorium ci nie wygodnie? Czy też ci się iść nie chce? Odgarnęła włosy za ucho. - Cóż, w sumie, to trawa jest wygodna. Masz tu wystarczająco dużo miejsca. No, chyba że wolisz, żebym ci znalazła jakiś pałac... W tym przypadku na mnie nie licz. Corrie już nie raz przysnęła pod wieczór w dość dziwnym miejscu. Na tej polanie też ze dwa razy przysnęła i nagle obudziła się nad ranem. Nie zamierzała mu jednak o tym mówić. W końcu czemu miałoby go obchodzić to, co Bobrzyca robi?
avatar
Cornelia Foster
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Norwich, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Clayton McLauglin on Wto 14 Cze - 0:15

Powiedz szczerze, że to nie zachodzące słońce oślepiało Cornelię tylko blask bijący od Claytona. Dziwne, wszyscy zawsze mieli Clay'a za dobrego chłopczyka, a dopiero po bliższym jego poznaniu zmieniali swoje zdanie. Ale w końcu panna Foster miała zaszczyt od samego początku poznać prawdziwą naturę panicza McLaughlina. Fakt, faktem, że 4 lata temu Claytonowi nie przyszłoby na myśl, że zgrywając miłego chłopczyka osiągnie dużo więcej niż dając od razu na wejściu wszystkim to do zrozumienia. To było tak jak z obrabowaniem banku. Jeżeli wpadłby od razu zamaskowany z bronią w ręku to okej zdobyłby to co by chciał jednak potem byłoby mu trudniej. A zobrazujmy to w takiej sytuacji kiedy grzeczny Clay zaczyna pracować w banku. Stopniowo zyskuje sympatię i zaufanie kolegów, ma kupę czasu i możliwości by rozpatrzeć wszystko. Ma dostęp do wszystkiego co mu potrzebne, do wszelakich informacji. Wie jak otworzyć bez problemu sejf, wie o której zmieniają się strażnicy, zna rozkład dnia, rozkład kamer i innych zabezpieczeń i wszystko inne co będzie mu potrzebne. I w takiej sytuacji o ile jest "lżej" okraść bank? Co nie. Możesz uśpić ich czujność, a potem robić z nimi co chcesz. Dlatego też w 3 klasie Clayton zaczął wprowadzać tą idee w życie i o ile teraz było mu łatwiej.
Ale teraz nie będę o tym rozkminiać, bo zajęłoby mi to z 200 linijek lekko mówiąc.
Kiedy tylko powitała go nieco ozięble on odpowiedział jej uroczym uśmiechem, w końcu, aż tak ta maska grzecznego chłoptasia weszła mu w nawyk. -Jestem pod wrażeniem. Schlebiasz mi pamiętając moją skromną osobę. I w dodatku moje nazwisko. -Skomentował z lekkim rozbawieniem unosząc lekko jedną z brwi w górę. Za pewne Cornelia doszukała się sarkazmu w jego tonie. Nie była naiwna. A raczej tak mu się wydawało, ale zawsze mógł być w błędzie.
Zdaje się, czy to było wtedy, kiedy podrzuciłam ci łajnobomby do torby? - Oczywiście musiała to wyciągnąć. Cóż upokorzyła go wtedy troszkę, ale jak zwykle Clay'owi uszło to na suchu, a ona biedna musiała bite 3 tygodnie z Filchem. Ale historia pozostaje przeszłością, a przyszłość zawsze da się zmienić. Więc po co rozpamiętywać tamte czasy? I te incydenty? Pointless. Na jego ustach pojawił się rozbawiony uśmieszek, a jego oczy zabłysnęły zaciekawieniem. -Prawda. - Skomentował to spokojnym tonem jakoś nie widząc potrzeby by wyciągać te brudy.
Czy to ważne, co czytam? Zresztą, i tak ciebie to niezbyt zainteresuje. - I tak jak można było się tego spodziewać. Clayton zostaje oceniony z góry, a przecież on oczytany niesamowicie dzieciak. Puścił tą uwagę mimo uszu. Widząc jej uśmiech sam odpowiedział jej uniesieniem lekko kącików swoich warg. Od razu lepiej.
A co? W dormitorium ci nie wygodnie? Czy też ci się iść nie chce? - Westchnął leniwie i wywrócił teatralnie oczami. -Ujmijmy to tak..Moi współlokatorzy urządzili sobie kolejny wieczór z serii "Sami się prosimy o jutrzejszego kaca". A ja nie mam zamiaru po raz kolejny wysłuchiwać ich lamentów.- Odpowiedział zaspokajając za pewne w jakimś stopniu jej ciekawość. Miał ochotę na imprezę. Ale na imprezę, która przewidywała coś takiego jak "obecność płci żeńskiej", a nie żadne gej party. To co oni robili to była porażka i żenada, a Clay nie miał zamiaru w tym uczestniczyć.
-Trawa mówisz.. - Zamyślił się na moment mrużąc lekko oczy i rozglądając się w około. Potem skierował swój wzrok z powrotem na pannę Foster uśmiechając się lekko. -W zasadzie to wyciągnąłem już śpiwór, butelkę ognistej oraz miękką poduszkę ... w razie czego.- Skomentował krótko może nieco wyzywającym tonem, czy to była aby propozycja? -Pałac? - Zaśmiał się pod nosem. -Spokojnie.. nie szukam twojej pomocy.. wyłącznie pomysłów. - Dodał po chwili w końcu nie wiedział co mogła sobie pomyśleć, a może doskonale sobie zdawał z tego co pomyślała, tylko próbował ją skierować na inny tor specjalnie? Wiem, że jest to niezrozumiałe zapewne. Ale lepiej dla Ciebie. Lepiej, żebyś nie próbowała rozwikłać takiej zagadki jaką jest "co na prawdę kryje się w jego głowie". Jemu również zdarzało się spać już wcześniej na błoniach, jednak wtedy zawsze miał jakieś towarzystwo. Nigdy nie był sam.


avatar
Clayton McLauglin
Uczeń

Liczba postów : 7
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Cornelia Foster on Wto 14 Cze - 15:33

Prychnęła cicho. Schlebia? Nie jej wina, że to nazwisko wryło się do jej mocno zrytej bani. Zdziwiłaby się zresztą, gdyby go nie kojarzyła. Szczególnie że po pierwszej klasie kojarzyła go dość dobrze. Zresztą nie było chyba osoby w Hogwarcie, której nie znała, choćby z widzenia.
- Czuj się zaszczycony tym wyróżnieniem. Odpowiedziała z sarkazmem, również mocno wyczuwalnym.
Nie zamierzała rozpamiętywać, jak to kiedyś on jej dokuczał i vice versa. To już minęło, a, jak to się mówi, co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Poza tym, w końcu się uspokoił. Prawda, po dość długim czasie, ale lepiej późno niż wcale. Może nawet uda im się o tym wszystkim zapomnieć? Z reguły Corrie nie jest pamiętliwa.
No tak. Widać, że w każdym z domów ostatnio bardzo popularne są melanże. Puchonka raczej nie widziała przyjemności w nawaleniu się do nieprzytomności, a potem marudzeniu na bóle głowy. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że raz jeden, kiedy jej się zdarzyło "troszkę" za dużo wypić, złapał ją profesor Snape. Natychmiastowo pięćdziesiąt punktów Hufflepuffu poszło w pizdu. No i jeszcze szlaban, kolejny zresztą. W okolicach trzeciej klasy zdarzało się, że nie było tygodni, kiedy nie dostawała szlabanu.
- Rozumiem to doskonale - pokiwała ze zrozumieniem głową. Ciekawe zresztą, czy jej współlokatorzy nie szykowali kolejnej imprezy na brzegu Zakazanego Lasu.
Śpiwór, poduszka... Jej to prawie nigdy nie było potrzebne. Jak była młodsza, w wakacje z braćmi jeździli na całe tygodnie do lasu. Czasem zdarzało im się nie brać wszystkich rzeczy i dniami wędrowali po okolicach lasów. Spali w drewnianych szałasach, które jednak były często budowane przez najstarszego z braci za pomocą magii.
- Pomysłów to ja mam od grona, zależy tylko na co będziesz chciał się zdecydować. Strzepnęła ze spódniczki mrówkę, idącą w kierunku jej pasa. - Możesz spać tu, na brzegu jeziora, na poddaszu... Jak to dla ciebie za bardzo konwencjonalne, to możesz iść do Zakazanego Lasu, ale nie gwarantuję, że obudzisz się w całości. No, albo zawsze możesz iść szukać Pokoju Życzeń.
Zaczęła się zastanawiać, czy na dobrą sprawę chce się jej iść do dormitorium. Może by tak dotrzymać towarzystwa Krukonowi? Oczywiście, o ile ten by chciał. Narzucać mu się przecież nie będzie, to nie w jej stylu. A jeżeli się by chłopak nie zgodził.... Cóż, zawsze można iść do jakiejś pustej sali. Byleby tylko nie spotkać Irytka.
avatar
Cornelia Foster
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Norwich, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Clayton McLauglin on Wto 14 Cze - 18:09

Nie lubił jak dziewczyny prychały szczególnie na niego, albo z jego powodu. Często świadczyło to o tym, że mają po prostu dość zachowania i towarzystwa Claytona. By tak nie było podsumował to wszystko lekkim wygięciem warg w pół uśmiechu. Może i w pierwszej klasie kojarzyła go dość dobrze, ale przecież od tamtej pory oboje sporo się zmienili. Kiedy tylko usłyszał, że ma się czuć zaszczycony tym, że pamięta jego nazwisko spojrzał się na nią rozbawiony. Sarkazm zupełnie jej nie przystawał, zupełnie nie pasował do jej wyglądu. Przytaknął tylko lekko głową cały czas obserwując ją swoim bystrym spojrzeniem ciemnoniebieskich oczu.
Dobrze, że nie jest pamiętliwa. Bynajmniej ona. Bo Clayton był chyba bardzo pamiętliwy. Tylko fakt, faktem, że z nim mało kto zaczynał i dlatego jakieś 'przykre wspomnienia' bardziej rzucały się w oczy. Nie przywykł do czegoś takiego dlatego też był pamiętliwy. Ale akurat Cornelia nie miała się czego obawiać. No może poza tymi łajnobombami .. Ale to raczej wprawiło Claya w śmiech niżeli złość.
Uu. Co tu ja czytam jaka puchoneczka jest niegrzeczna, a niby wydawałoby się takie miłe i łagodne stworzenie, a tu proszę co za niespodzianki. To co ona robiła w pucholandii? Przecież puchoni to raczej spokojni ludzie, którym nigdy nie przyszłoby do głowy podrzucić biedakowi łajnobomby. No ale chyba czasy się zmieniają. Sam zaczął teraz wspominać jak siedział na stołku, a tiara opadła mu prawie na całe oczy. W duchu powtarzał, że chce do kruczków i tam się właśnie znalazł. W zasadzie nie miał pojęcia czemu akurat wybrał ten dom. Gryfoni go denerwowali swoją dumą i męstwem, puchoni..no cóż to byli puchoni, a ślizgoni.. hm.. wolał działać sam w krukolandii.
Rozumiem to doskonale - Tutaj spojrzał na nią ze zdziwieniem. -Nie mów, że twoje współlokatorki urządzają imprezę a mnie tam nie ma. -Stwierdził z rozbawieniem. W zasadzie to w oŋóle się zdziwił, że puchonki mogły się czegoś napić. No ale może czas zmienić swoje zdanie na temat poszczególnych domów? Może ślizgoni wcale nie byli tacy źli, może gryfoni tacy dumni i odważni, a puchoni tacy puchoniaści? Osobiście nie miał pojęcia z kim mieszkała panna Foster, dlatego obrócił to w żart, gdyby okazało się, że z nią mieszkają same paskudy.
Słuchał każdego z jej pomysłów i w zasadzie wcześniej myślał o tym samym. Oprócz Pokoju Życzeń i w zasadzie ten pomysł mu się najbardziej podobał. W końcu może sobie wymyślić by otworzył się przed nim pokój wypełniony po brzegi miękkimi poduszkami, albo coś innego ale w tym stylu. - Po krótkim przemyśleniu uznałem, że twoja propozycja o Pokoju Życzeń jest najciekawsza. - Skomentował krótko unosząc nieznacznie jedną z brwi. Może to było wyzwanie? On z pewnością nie miałby nic przeciwko gdyby towarzyszyła mu. W końcu tak samotnie włóczyć się nocą.. toż to nie przyjemne. -W razie gdyby jednak twoje puchoneczki urządziły jakąś libację .. to wiesz gdzie mnie znaleźć. -Powiedział spokojnym tonem wzruszając przy tym ramionami niby to rzucając obojętną propozycję, lecz jego oczy świdrowały ją właśnie zaciekawionym wzrokiem nie odrywając się od twarzy dziewczyny.
avatar
Clayton McLauglin
Uczeń

Liczba postów : 7
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Cornelia Foster on Wto 14 Cze - 18:51

Nie każda Puchoneczka musi być zawsze miła, uśmiechnięta i sympatyczna dla wszystkich. Cornelia jest całkowitą odwrotnością tego stereotypu. No, ale osoby, którym lekko dokuczy też nigdy nie są niewinne. Właściwie nie były, bo obecnie Corrie bardzo rzadko wycina numery. Nie miała do takich rzeczy nastroju od dłuższego czasu. Ale... dość o tym. Nie trzeba zapominać, wystarczy nie rozpamiętywać. Zamyśliła się na chwilę. Dopiero głos chłopaka po jakimś czasie sprawił, że wróciła do rzeczywistości.
- Czy urządzają.... tego nie wiem. W sumie nawet nie chce mi się iść sprawdzać. Kto wie, może jeszcze bym się do nich przyłączyła i następny dzień spędziłabym nad muszlą klozetową? Wzruszyła ramionami. Prawdopodobnie tak było. - A jakim cudem chciałbyś trafić do Dormitorium Hufflepuffu? Masz tam jakieś wtyki? Puściła oczko i się zaśmiała. Kto wie, pewnie kilku osobom udało się dostać do obcego dormitorium w całych dziełach szkoły. Ona sama zawsze chciała zobaczyć inne Pokoje Wspólne. Póki co jednak nie zamierza nawet ryzykować taką próbą dostania się. Wywalona ze szkoły raczej by nie chciała zostać.
Pokój Życzeń? W sumie dobry wybór. Raz, w drugiej klasie, próbowała go znaleźć. Oczywiście, nic z tego nie wyszło. Może to odpowiedni czas, żeby wznowić poszukiwania? Czyżby dzisiejsza noc była dla niej łaskawa i uda jej się znaleźć owe owiane różnymi tajemnicami miejsce?
- Dobry wybór. Pokiwała głową, patrząc w oczy Clayowi. - Zamierzasz sam się tam wybrać? Czy może chciałbyś wybrać się na nocne poszukiwania w czyimś towarzystwie?
Do Dormitorium nie chciało jej się wracać, a i zapewne McLauglin nie chciałby spędzić poszukiwania w samotności. A przynajmniej ona by nie chciała, gdyby była na jego miejscu. Tylko czy na pewno lepszą alternatywą byłaby rok młodsza Cornelia Foster, znana jako Bóbr? A to już nie zależy od Puchonki, lecz od samego Krukona.
Nie zamierzała jednak czekać aż ten jej odpowie. Pójdzie się jeszcze gdzieś pobłąkać po okolicy. Może na chwilę podejdzie też do biblioteki? Wypadałoby wypożyczyć sobie ostatnią już książkę przed zbliżającymi się wakacjami.
Oddaliła się kawałek polany. Po chwili odwróciła się do Claytona i uśmiechnęła się tajemniczo.
- Później ciebie poszukam. Muszę jeszcze coś załatwić.
Co prawda nie wiedziała, czy zdoła go znaleźć, jednak siedzieć na łące dłużej nie miała zamiaru. Szczególnie, że słońce już zaczęło powoli zachodzić. Rzuciła jeszcze krótkie spojrzenie na Krukona i ruszyła w sobie tylko znanym kierunku.
avatar
Cornelia Foster
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Norwich, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Miyu Earlson on Nie 4 Gru - 14:43

Dwa, koła turlały się po trawie, zostawiając za sobą charakterystyczny ślad zmiętej trawy. W pewnym momencie, koła się zatrzymały, i zostały zablokowane, aby więcej już nie mogły pojechać. Póki co, ich droga, którą miały ochotę przebyć, zatrzymała się w tym miejscu, odbierając tym samym nadzieję, że pomkną dalej.
Japonka, siedziała na wózku, mrużąc delikatnie swoje brązowe oczy. Jej spojrzenie, jak zwykle było spokojne, dla niektórych aż za spokojne. Nie przejmowała się niczym, i nie myślała o niczym. Po prostu, żyła chwilą. Była tutaj, na tej pięknej polanie, było cicho, żyła. Czego chcieć więcej? Włosami, bawił się jej wiatr, który rozwiewał kosmyki jej włosów, i targał nimi na różne strony. Dziewczyna odetchnęła głęboko, opierając dłonie na podłokietnikach, i patrzyła przed siebie. Tak, mimo że była na tej polanie kilkanaście razy, to i tak za każdym razem ją zachwycała. Była taka piękna, zielona, wolna. Odgarnęła włosy z twarzy, mrużąc delikatnie oczy, po czym oparła się wygodnie plecami o oparcie, po czym przymknęła oczy. Siedziała spokojnie, czekając. Może ktoś przyjdzie? Z chęcią by z kimś porozmawiała, w końcu ostatnio nie miała okazji, z nikim porozmawiać.
Po dłuższej chwili, bezczynności, dziewczyna odblokowała koła, i trzymając mocno na nich palce, pchała je do przodu, aby udać się w inne miejsce, zapełnione ludźmi.
<z.t>
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Lily Grey on Wto 28 Lut - 22:46

Lily chciała wyrwać się z dusznego zamku, więc zdecydowała się na spacer. Trafiła na tą oto polanę. Nigdy tu nie była, ale od razu spodobało się jej to miejsce. Wiosną musiała rosnąć tu gęsta, wysoka trawa, w której można się było doskonale ukryć przed niechcianymi ludźmi, jednak teraz wszystko było pokryte śniegiem. Czerwonowłosa usiadła na swoim płaszczu na ziemi. Na szczęście wzięła ze sobą torbę szkolną, więc mogla odrobić lekcję. Ze swojej torby wyciągnęła pióro, kałamarz i kawałek pergaminu, po czym zaczęła na nim skrobać zadanie domowe. Zajęło jej to trochę czasu, ale nie miała już nic więcej zadane, co bardzo ją cieszyło. Dziewczyna położyła się na płaszczu i zaczęła rozmyślać. O wszystkim, o szkole, o innych uczniach, o tym jak można by się jeszcze znęcać nad innymi uczniami. Jednak przede wszystkim po głowie krążyły jej myśl, które nie dawały jej spokoju. Głównym bohaterem był Ślizgon z jej rocznika, któremu na imię było Jack. Zaczęła marznąć. "Może pójdę na jakąś kawę do herbaciarni."- zastanawiała się. Po chwili wstała i ruszyła w stronę Hogsmeade. zt
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Lily Grey on Wto 10 Kwi - 20:59

Umówiła się z Shirą na korki z Historii Magii. Nienawidziła tego przedmiotu, a może inaczej, nie lubiła go przez tego nudnego duch zwanego "Profesorem", który wykładał Historię. Na każdej lekcji spała, głos Binnsa był bardzo usypiający. No ale nieważne. Teraz miała się spotkać z Krukonką, więc w torbie miała słodycze (tak jak Shira chciała), pergamin, pióro i podręcznik do Historii Magii, może się przyda.
Lily lubiła polanę na Błoniach. Rosła tu wysoka trawa, w której można było się schować. Obecnie świeciło słońce, więc to miejsce doskonale nadawało się na naukę. Puchonka wybrała idealny kawałek gleby, po czym rzuciła szybko zaklęcie, które sprawiło, że najbliższa trawa została skoszona. Rozłożyła koc wyciągnięty z torby i wszystkie rzeczy, które przyniosła. Teraz tylko czekała na Krukonkę.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shira Abshire on Wto 10 Kwi - 21:32

Pojawiła się, a może była tu już wcześniej? Sama nie wiedziała. W pewnym momencie zauważyła panienkę Grey i najwyraźniej dobrze się stało, że akurat w tym momencie brązowe tęczówki odwróciły uwagę od bijącego po błoniach słońca i skierowały się w przyjemniejszą stronę. Inaczej zapomniałaby o spotkaniu. Przypomniałaby sobie zapewne leżąc już wygodnie w łóżku w Wieży Zachodniej i jeszcze musiałaby następnego dnia za wszystko przepraszać. Cóż, Shira chyba miała dzisiaj szczęście.
- Mam nadzieję, że przyniosłaś ze sobą czekoladę. - niczym nimfa usiadła na przeciw młodszej koleżanki, dopiero po chwili zauważając, że wcale nie przygotowała się do udzielania korepetycji.
Bez znaczenia.
Przeciągnęła się kilka razy, rozprostowała kości, odgarnęła włosy i podwinęła rękawy czarnego sweterka. Nie spuszczała przy tym Lily z oka, już dawno bowiem nauczyła się bacznie obserwować swoich podopiecznych, gdyż jako wakacyjna opiekunka do dzieci w świecie mugoli niejednokrotnie miała do czynienia z podobnymi sytuacjami.
Skupienie i koncentracja.
Shira wymagała wiele.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Lily Grey on Wto 10 Kwi - 21:41

Była piękna pogoda i niejedna osoba miała ochotę zrobić coś. Pójść spać albo po prostu się lenić. Najwyżej, gdyby Shira się nie pojawiła Lilka zorganizowałaby sobie jakieś zajęcia i nie trzeba by było ją długo przepraszać. Jednak ma cel na dziś- nauczyć się czegoś.
Tak, jest czekolada.- powiedziała wskazując na podłużny prostokąt leżący wśród innych słodyczy.
Lily czuła się obserwowana i ten wzrok utkwiony w nią o dziwo jej przeszkadzał. Drgnęła niespokojnie.
- To co, zaczynamy?- zapytała.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shira Abshire on Wto 10 Kwi - 22:02

- Musisz wiedzieć, że nie przepadam za słodyczami. - zaczęła, nadal uważnie się jej przyglądając. Skłamała, po części. Ze słodyczami popadała w romanse, jednie kiedy alkohol nie mógł już w niczym pomóc. Traktowała je jako koło ratunkowe, coś co zawsze będzie, kiedy będzie tego potrzebować. Uśmiechnęła się, promiennie. - Chciałam sprawdzić, czy wywiązujesz się z danego słowa, wybacz, ale mam wrażenie, że każdy może wiele osiągnąć jeżeli znalazłby w sobie odpowiednią siłę. - lenistwo, drugie imię niemal każdego ucznia. Ale czy można mieć im to za złe? Absolutnie.
Młodości nie wolno odbierać, zastępować, poganiać.
- O czym chciałabyś dzisiaj porozmawiać? - wachlarz możliwości.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach