Wzgórze z Wierzbą Bijącą

 :: Błonia

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 14:17

Na jego szczycie zasadzone jest ogromne drzewo, nazywane przez wszystkich Wierzbą Bijącą. Nazwa ta jednak ma swoje podstawy - jeśli ktokolwiek zbliży się do drzewa, zostanie natychmiast odepchnięty. Czym, spytacie? Gałęzią, korzeniem... Lepiej nie próbować.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Sob 17 Kwi - 18:36

Oliver lubił Bijącą Wierzbę. Była tak wredna, jak najbardziej stereotypowy Ślizgon, tylko nie szczekała bezsensownie i nie rzucała zaklęciami. Za to biła tak, że kości się łamały i w ogóle, zero litości. Jako młody szczyl nie raz załatwił tu sobie rękę czy nogę i zdążył drzewo zarówno znienawidzić, jak i polubić, bo jakby usiąść w odpowiedniej odległości i rzucać w nie większymi kamieniami, to się wkurzało. Ba, czasami nawet odbijało je w jego stronę, ale dzięki Bogu, to on był tutaj ścigającym i zawsze zdołał się uchylić.
W właśnie taki sposób postanowił spędzić obecne popołudnie, a mianowicie siedząc na stałym miejscu, z fajką w ustach i co jakiś czas posyłając kamień lub peta, ewentualnie to i to, w stronę owej zmutowanej rośliny. Wychodzi z tego, że był jakimś roślino fobem, gdyż lubił je tylko rozwalać, suszyć i palić, dosłownie.


Ostatnio zmieniony przez Oliver Beinhause dnia Sob 17 Kwi - 20:46, w całości zmieniany 1 raz

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Caridee Markley on Sob 17 Kwi - 18:42

A Caridee co znowu tu przywiało? Czyżby chęć zrobienia komuś na złość? A może potrzeba rozmowy, szukanie rozrywki, jaką z całą pewnością, była kłótnia z Oliverem. Nie żeby zaraz szukała go specjalnie. Wybrałą się tylko na spacer, by się dotlenić, odpocząć od szkolnego zgiełku, a Bijącą Wierzbę nie odwiedzał niemal nikt, a jeśli ktoś odwiedzał, był to ktoś zwykle chory umysłowo. Dlaczego więc i ona tu przyszła? Jestem pewna, że ma radar wykrywający owe osobniki. I proszę, jaki sprawny ten jej radar. Ku uciesze, a może wręcz przeciwnie, szarozielonym ślepkom krukonki ukazał się nie kto inny jak panicz Beinhause. Proszę proszę... jak to los potrafi współpracować. Przeczesała dłonią jasne włosy, wolno spływające na ramiona, i nieco rozwiewane przez wiatr po czym bezceremonialnie podeszła do ślizgona splatając ręce za plecami. - Dlaczego wyżywasz się na biednej wierzbie? - zagadnęła niezwykle uprzejmie, z wręcz przesłodzoną grzecznością, wlepiając oczy w palącego chłopaka.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Sob 17 Kwi - 18:50

Wciąż siedząc przodem do Bijącej Wierzby, a siłą rzeczy tyłem do panienki Caridee, nie zaszczycił jej spojrzeniem, pochłonięty swoim zajęciem. Rzucił kolejny kamień, którym o dziwo, trafił w pień drzewa. Z uciechą patrzył, jak próbuje go dosięgnąć gałęziami i najdrobniejszymi witkami, jednocześnie zdając sobie sprawę, jak bardzo przepierdolone by miał, gdyby siedział kilka metrów bliżej.
- A co, chcesz się z nią zamienić? Mogę rzucać w ciebie – odparł równie uprzejmie, acz wyjątkowo ironicznie i sugestywnie, wypuszczając stróżkę szarego dymu przez usta. Słoneczko przyjemnie grzało, była wiosna i nawet on – parszywy, podgniły Ślizgon – czuł się w tym momencie meteopatą i miał dobry humor. O ile oczywiście Krukonka nie zdecyduje się go popsuć, ale Ollie raczej wątpił, żeby ktoś dał radę, tak doszczętnie.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Caridee Markley on Sob 17 Kwi - 19:15

Usiadła sobie obok niego, w przeciwnym kierunku, plecami do wyrośniętego drzewka.
- Zupełnie nie rozumiem twojego ataku na moją osobę - powiedziała nie spuszczając z niego wzroku - W sumie dzisiaj jeszcze nic ci nie zrobiłam. - dodała po chwili namysłu. No tak, dzisiaj nie, wczoraj też nie, ostatnio w ogóle byłą grzeczną, cichutką dziewczynką. Nie była sobą, wyciszyła się, wyłączyła. Odpoczęła. O tak... zdecydowane było jej to potrzebne, by wrócić w pełni sił. - Człowiek do ciebie ciepło, a ty zachowujesz się jak gbur. Ja wiem, ja rozumiem, że jesteś ślizgonem, a nawet jeśli nie jesteś to musisz stwarzać takie pozory, ale jakbyś rozejrzał się dookoła to zauważyłbyś, ze nikt nie patrzy i nie musisz grać, marny aktorzyno - Uśmiechnęła się pod nosem, tak czarująco i uroczo, jak jeszcze nigdy nie uśmiechała się do Beinhausa... tak jakby coś kombinowała. Założyła noge na nogę i splotła ręce na kolanie wciąż lustrując chłopaka. Wiosenny wietrzyk wiał przyjemnie, ale prócz jego szumy było słychać świst, który wydawała z siebie wierzba próbując z rozpędu trafić w ślizgona, co jednak kończyło się zawsze tym samym, dokładniej zupełnie niczym.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Sob 17 Kwi - 19:22

Chłopak uważnie wysłuchał jej słów, nie przestając palić. W końcu, gry skończyła, rzucił peta w stronę drzewka, ale nie doleciał. Oliver zerknął na siedzącą obok niego Cari z paskudnym uśmiechem.
- Masz rację, tak naprawdę siedzi we mnie miękki chłopak, spragniony miłości, nie chciany przez rodziców i nieakceptowany przez otoczenie – westchnął ironicznie. Nic nie mógł na to poradzić, poniekąd taki już był. – A ty co, moralizatorko, na misje miłosierdzia bożego się wybierasz? Chcesz zmieniać świat? – zarzucił jej gdzieś wcześniej podsłyszane hasło, którego fakt faktem do końca nie rozumiał, ale wydawało się być odpowiednie w tym momencie. Czuł się trochę, jak w tej sytuacji z tą dziunią z Gryffindoru, co mu próbowała wybić z głowy palenie – przynajmniej tak to odebrał. A wyczuwając intencje tego typu Beinhause automatycznie zapierał się i uparcie trwał przy swoim, co by mu nikt nigdy nie spróbował odebrać niezależności. Zbyt długo na nią czekał.


Ostatnio zmieniony przez Oliver Beinhause dnia Sob 17 Kwi - 19:37, w całości zmieniany 1 raz

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Caridee Markley on Sob 17 Kwi - 19:34

Widząc, że jednak nic sobie z tego nie robi wzruszyła ramionami i westchnęła teatralnie.
- No cóż, bądź sobie tym zgorzkniałym synem Slytherina, mnie tam nic do tego - spuściła głowę i spojrzała na swoje palce nie przestając się uśmiechać. Nikt przecież nie wie co roi się w główce kochanej Cari. Ponownie spojrzała na Oliviera, mimo, że przestała się uśmiechać to twarz jej promieniała. Wlepiła spojrzenie miętowych oczu w chłopaka, a dokładniej w jego oczy. W końcu kontakt wzrokowy był czymś bardzo pożądanym jeśli chciało się dobrze wykorzystać swoje "dary" czy "przynależności". Kiedy tylko ślizgon spojrzał w jej stronę, a ona złapała jego wzrok trzymałą go przez dłuższą chwilę w bezruchu. Urok? W pewnym sensie, mimo, że Krukonka nie mrugała, nie mówiła, żadnych zaklęć, tak więc chyba zdradziła się przed chłopakiem. Mówi się trudno, żyje się raz...
- Mógłbyś być jednak nieco bardziej uprzejmy.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Sob 17 Kwi - 19:45

Szykował już jakąś zajadliwą i nieprzyjemną odpowiedź, triumfalnie patrząc, jak dziewczyna spuściła głowę i zaczęła przyglądać się swoim palcom, czy czemuś tam. W geście zwycięstwa odpalił nawet kolejną fajkę i zaciągnął się, tylko że w tym momencie Krukonka podniosła na niego spojrzenie i go trafiło.
Nigdy nie kwestionował faktu, że była wyjątkowo ładna, nawet jeśli aż takie blondynki nie były w jego typie. Do tego nigdy nie zdarzyło mu się widzieć jej niewyspanej czy po prostu nie w sosie, bez tego pierwiastka urody, którym emanowała zawsze. W tym momencie wszystko jakby wezbrało na sile i Ślizgon zaczął rozmyślać nad tym, co nigdy nie przyszłoby mu do głowy w normalnych sytuacjach.
- Mógłbym – powtórzył tylko nieco otępiałym tonem, no, może nawet bardzo, pozwalając by fajka paliła się cały ten czas samotnie, gdy bezcelowo wpatrywał się w blondynkę.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Caridee Markley on Sob 17 Kwi - 20:03

- Jak to miło, że wreszcie doszliśmy do porozumienia - zaśmiała się cichutko i niewinnie uśmiechnięta nie przerywała kontaktu. Bo po co? Kiedy właśnie teraz zaczynała się doskonale bawić! Po raz pierwszy widziała chłopaka w takim otumanionym stanie, zachowywał się jak pies z podkulonym ogonem. Był taki bezbronny i uroczy, że aż żal serce ściskał, kiedy przypominało się to jakim był na co dzień. Żałowała, że wczesniej nie wpadła na ten pomysł. W końcu była córką wili, mogła zrobić wszystko, mogła mieć wszystko, gdyby tylko chciała... Zadajmy sobie pytanie, czy chciała mieć Oliviera? Na to pytanie nawet ona sama nie znała odpowiedzi, a może po prostu się jej bała? Przecież to nienormalne by podkochiwać się we wrogu, ale tak... od nienawiści do miłości nie daleka droga. Teraz ogła zrobić z nim co tylko chciała, ale dlaczego by się nie odegrać? Dlaczego go nie upokorzyć?
- Oliver... tak strasznie bolą mnie plecy... chyba źle spałam... mógłbyś...?
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Sob 17 Kwi - 20:13

Chłopak drgnął i wyrzucił do połowy spaloną fajkę na trawę, nie przejmując się czymś takim, jak pożar.
- No jasne – odparł nieswojo, nie mając wyboru od wpływem tego spojrzenia. Z całą pewnością za kilka godzin, jak nie minut, co zależało tylko i wyłącznie od Krukonki, nieźle się wścieknie. Ale w tym momencie, wciąż otępiały, ale usłuchany jak rasowy piesek, przesunął się tak, żeby siedzieć za dziewczyną i na próbę położył jej dłonie na ramionach. Powiedzmy sobie, że palce miał dość sprawne i ostatnią kaleką w improwizowanych masażach nie był, z drugiej strony nigdy się w to nie bawił, skąd też brak jego doświadczenia. Starał się jednak jak mógł, delikatnie masując plecy dziewczyny i dziwiąc się, że jej bliskość sprawia mu taką przyjemność. Miał straszną ochotę jej czymś zaimponować, ale otępiałe zmysły pozwalały mu tylko słuchać się Krukonki we wszystkim.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Caridee Markley on Sob 17 Kwi - 20:40

O tak. Siódme niebo. I nie chodziło tu o masaż, który sprezentował jej ślizgon, bo był on raczej przeciętny, ale przyjemny. Bardziej przyjemna była świadomość, że to jej sprawka, ta satysfakcja. Istne cudo! Zamknęła oczy kiedy zaczął błądzić palcami po jej plecach. Mimo wszystko jednak było to odprężające.
- Zdecydowanie lepiej, dziękuję. - posłała mu uroczy uśmiech i wpadła na kolejny pomysł. Z pewnością chciałby jej teraz zaimponować, a ona będzie się świtanie bawiła widząc jego zmagania z...
- Wiesz, robię eliksir, a by działał niezbędny jest kawałek kory bijącej wierzby... niestety jest tak niebezpieczna, że nie uda mi się dostać do pnia... - odwróciła się do niego przodem i ujęła twarz chłopaka w dłonie by po chwili złożyć na nich delikatny pocałunek, jedynie muśnięcie ustami. Niezupełnie tego chciała, przecież, to nie ona mówiła! Ona nie chciała zrobić mu krzywdy! W życiu nie chciałaby żeby coś mu się stało...
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Sob 17 Kwi - 20:51

Ton miała na tyle melodyjny, że chłopak samoistnie się w niego wsłuchał dla samego dźwięku, a nie przekazu. Zrozumiawszy to, czego się od niego teraz wymaga, patrzył jej przez chwilę w oczy, po czym kiwnął lekko głową. Taka irytująca niemowa się z niego zrobiła.
Po tym geście bohatersko wstał i odwrócił się do drzewa, postanawiając pobawić się w chorą zabawę odwrócenia ról. Teraz to on był kamieniem rzuconym w stronę Bijącej Wierzby, tylko że akurat jemu dało się zrobić krzywdę i generalnie szanse miał bardzo małe, żeby wyjść z tego cało.
No, ale pocałowała go, a w tym momencie był gotów zrobić wszystko, żeby pocałowała go jeszcze raz. W końcu będzie miał szansę, żeby jej zaimponować! Z taką myślą powoli ruszył do drzewa, zupełnie zapominając o zaklęciu, które mogłoby je unieruchomić – otępienie z rozsądkiem w parze nie idzie.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Caridee Markley on Sob 17 Kwi - 20:58

Coś ty zrobiła! cale tego nie chciałaś! Głupia dziewucho! Mówię ci... pożałujesz! Groziła sobie w myślach. Gdyby tylko mogła coś zrobić z pewnością by to zrobiła, ale była niczym Oliver. Nie mogła zrobić zupełnie nic, kontrolę nad ciałem przejęła wila, a Caridee odepchnęła gdzieś w ciemny kąt jej umysłu. Boże Bainhause, co ty wyprawiasz! Początkowa zabawa zmieniła się w przyszłą katastrofę, przynajmniej z punktu widzenia krukonki. No i co teraz. Pół wila z zadowolonym uśmiechem przyglądała się poczynaniom ślizgona, który zbliżał się do rośliny, a ta nie była tym faktem zachwycona. Najwyraźniej miała pamięć, i pamiętała jak to chłopak bezczelnie rzucał w nią kamieniami i petami. Była... zła.
- Idź Oliver, idź... chyba się nie boisz? - podjudzała go nieświadomie i zaśmiała się melodyjnie, diabelsko, jak nie ona.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Seth Carter on Sob 17 Kwi - 21:01

Wracał na około z posiedzenia nad fontanną. Znudzony, śpiący i tak cholernie zły że miał ochotę uderzyć Alexowi. Oczywiście cała wina za zepsuty humor spadła na Granta. Dlatego właśnie Seth wolał się uspokoić, żeby z czasem nie zabić ślizgona przy pierwszej lepszej okazji. Doszedł na wzgórze z bijącą wierzbą i rozejrzał się z nikłym zainteresowaniem lustrując co się dzieje. W ogóle Setha Cartera można zaliczyć do mistrza chodzenia na około, wpadania na ludzi w dziwnym momencie ich życia i na kogoś kto na dziwne sytuacje reaguje śmiechem. Tak więc, podszedł bliżej, trzymając ręce w kieszeniach i pogwizdując jakiś dziwny, gdzieś zasłyszany kawałek. - Oliver Beinhause ... - powiedział niezadowolony widząc kolegę - mamę w tym dziwnym ee... no dziwnym czymś i wzdrygnął się. - Beinhause! - Czemu oni wszyscy muszą być tacy inni? Oliver całujący krukonkę. Biedny Carter pacnął w ramię kumpla, patrząc na niego z wyrzutem. Tratata ten się nie zatrzymał, a Seth poruszony tym aktem czystej ignorancji, oraz faktem że Grant jest idiotą do kwadratu po prostu uderzył kumpla z całej siły w okolice dolnej szczęki. Nie przejmujac się przy okazji czy go zaboli, albo czy coś mu złamie. Oliver był pod ręką, więc dostał za całokształt dnia dzisiejszego.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Sob 17 Kwi - 21:12

Ta, jasne, że się nie bał, na jej słowa poczuł jeszcze głębszą motywację, idąc krok za krokiem w stronę niechybnej i tragicznej śmierci w wieku lat niespełna osiemnastu. Nie ruszyło go nawet niespodziewane towarzystwo Cartera, który notabene spadł mu w tym momencie z nieba. Mógłby go poprosić o pomoc, ale nie, zły pomysł. Gdyby go poprosił, Carter jeszcze zabrałby korę i sam dał ją Caridee i wtedy ona lubiłaby bardziej jego! Nie mógł do tego dopuścić, toteż dzielnie olał kumpla, kierując się w stronę drzewa.
I dopiero w momencie, w którym niespodziewanie w głowie zaczęło mu się dwoić i troić i przez chwilę wszystko straciło znaczenie, bo Oliver w końcu poczuł, jak ważna jest tak błaha część ciała jak głowa. I jak bardzo mogą boleć jej poszczególne części.
- Ałaj, popierdoliło? – zapytał z deczka agresywnie, burząc się przeciwko niesprawiedliwości, jaka go spotkała. Jednocześnie szybko przeszukiwał pamięć sprzed ostatnich pięciu minut, co pozwoliło mu rzucić Krukonce zaskoczone i z wolna coraz wścieklejsze spojrzenie.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Caridee Markley on Sob 17 Kwi - 21:56

Seth! W tym momencie chciało jej się płakać ze szczęścia kiedy zobaczyła znaną jej twarz Cartera. Kochany Seth! Krzyki entuzjazmu i radości mieszały się z wyrzucaniem winy Boże... co ja najlepszego zrobiłam! Myśli krukonki były niesamowicie sprzeczne. Niczym z obrzydzeniem do samej siebie skuliła się nieznacznie, a wiecznie proste plecy, zgięły się w łuk. Przerażonym, wielkim wzrokiem spoglądała na Olivera to na Setha. Widząc nienawistne spojrzenie jakim obdarzył ją Beinhause jeszcze bardziej się zmieszała. - Oli...Oliver tak mi... ja przepraszam... - powiedziała, ale słowa przechodziły przez jej gardło z przeogromnym trudem. - To nie było specjalnie.... nie chciałam... -nie wiedziała co powiedzieć.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Seth Carter on Sob 17 Kwi - 22:03

Seth wyrósł z zabaw typu kto bliżej drzewka podejdzie, więc Oliver mógłby spokojnie zdobywać tą korę. Spojrzał na niego z rozbawieniem. Poczuł ulgę, jak miło odrobinę mu przeszło. Ale tylko odrobinę. Rozmasował wierzchnią stronę dłoni i odpalił papierosa.
Spojrzał na jęczącą coś pod nosem krukonkę i przeniósł wzrok na kumpla. - Przeszkodziłem wam w czymś? - Spytał nad wyraz - wcale nie złośliwie - miłym tonem. Nie bardzo go obchodziło czemu ona prawie zanosiła się płaczem. - Bolało Beinhause? - Dodał jeszcze, tym razem na kumpla. W sumie, mógł pozwolić mu skończyć jako rozrywka dla dużego i groźnego drzewka. Mógłby zająć jego łóżko i miałby dwa. Ha.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Sob 17 Kwi - 22:21

- Bolało, kurwa – odparł machinalnie, pocierając szczękę i krzywiąc się nieustannie. Bolało i to cholernie. – I w ogóle, służę ci jako worek treningowy, czopku – stwierdził odrobinę obrażony i zły na to, że nie może mu oddać. W końcu gdyby nie grubiańskie i samolubne zachowanie Cartera, skończyłby jako pożywka, czy tam nawóz wysokiej klasy, ba, jako próchnica pod byle drzewkiem, mocnym w machaniu gałęziami i tyle.
Natomiast urażona duma nakazała mu zignorować nagłą histerię Caridee, w ogóle całą Caridee, zapewne na jeszcze długi czas, dlatego nawet nie drgnął słysząc te jej jęki.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Caridee Markley on Nie 18 Kwi - 17:44

Gdyby nie cała ta sytuacja z pewnością zaraz zaczęłaby na niego krzyczeć, za tą arogancję, albo obróciła się na pięcie i poszła w swoją stronę z gotującą się wewnątrz jej, krwią. Ale nie teraz. Teraz zupełnie nic jej się nie chciało. Nawet nie chciała żeby cokolwiek do niej mówił, z pewnością powiedziałby coś tak przykrego, że łzy po prostu wylałyby się z jej oczu, a tego przecież by nie zniosła. Zamknęła na chwilę oczy robiąc duży wdech, by się uspokoić i dać upust całej tej histerii, by zatrzymać łzy uparcie napływające do jej oczu. NIE BĘDĘ PŁAKAĆ! Zmobilizowała się w duchu i otworzyła oczy, a żeby już więcej nie pokazywać skruchy, a tak tak, przecież chciała dać do zrozumienia Oliverowi, że nie jest kruchą, bezbronną kobietką, marnym przeciwnikiem jak to w poprzedniej rozmowie ujął ślizgon. Uśmiechnęła się sztucznie, tak by uśmiech wyglądał na dumny i zadowolony.
- I jak się czujesz Beinhause? Przez chwilę zupełnie straciłeś dla mnie głowę... mogłabym pomyśleć, że oddałbyś nawet życie by tylko sprawić mi przyjemność... - przemiły ton jakiego teraz używała z całą pewnością wydawał się podły.


Ostatnio zmieniony przez Caridee Markley dnia Nie 18 Kwi - 18:00, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Seth Carter on Nie 18 Kwi - 17:53

Wyznania dziewczyny nie mógł skomentowac w inny sposób jak wybuchem śmiechu. Tak więc zaczął się śmiać jakby właśnie usłyszał najlepszy żart w swym krótkim życiu. - Kurwa Beinhause, dałeś się jej? - Wydusił przez śmiech klepiąc kolegę w ramię. Nie mógł opanować śmiechu, mimo że nie powinien się nabijać z biednego ślizgonika który właśnie prawie co poświęcił życie dla ... ukochanej. - Jak ja mogłem ci przeszkodzić - zapytał sam siebie, gdy juz opanował pierwszy wybuch śmiechu.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Nie 18 Kwi - 18:06

Oliver nie zamierzał kłócić się z Caridee. Jak już wyżej wspomniano, jego duma była na tyle urażona, że doprawianie całego zła podobnymi tekstami mijało się z celem. W gruncie rzeczy nie miał dziewczynie nic do powiedzenia. Gorzej było z Carterem. Krukonkę jeszcze tam przeżyje, niech sobie papla co chce, ale Seth?
- Weź, ona jest jakaś dziwna – skrzywił się Ollie, dopiero teraz orientując się, że dziwny, metaliczny smak w ustach, który czuł od chwili uderzenia coś przybrał na sile. Przesunął w tamtym miejscu ręką. Nnoo, krew. Ślizgon splunął na ziemię, pozbywając się przy jednego ze swoich pięknych, bielutkich zębów. – Kurwa mać – skomentował, patrząc spod byka na Setha. Pięknie. Jeszcze tylko niech mu szczęka odpadnie, tak dla makabreski sytuacji. Byłoby słodko.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Caridee Markley on Nie 18 Kwi - 18:26

Bezzębny Olli. Oli szczerbolek. Teraz już tylko sztuczna szczęka ... Biedaczysko. Nie no dobra, mając magię ma też darmowego, świetnego dentystę. Blondynka uśmiechnęłą się kącikowo, szczerze mówiąc chiało jej się śmiać, choć wcale nie powinno!
- Beinhaus, nie sądzę by zębowa wróżka odwiedziła cię dzisiejszej nocy i zostawiła sykla... byłeś dziś, i nie tylko dziś, strasznie niegrzeczny - skomentowała - A ona daje prezenty tylko grzecznym dzieciom - dodała po chwili i jak gdyby nic się nie stało wstała i otrzepała tyłek niedbałym ruchem dłoni, jakby machinalnie, automatycznie, jedynie z przyzwyczajenia. Poprawiła turkusową apaszkę związaną na szyi i pociągnęła czarny sweterek, by wyrównać materiał.
- Nic chłopcy, ja żegnam, nie ma sensu bym tu siedziała i obserwowała wasze szczeniackie zachowania - tu zmierzyła chłodnym wzrokiem Cartera po czym z wyższością spojrzała na "wykorzystanego" i "zlanego" ślizgona. - Do zobaczenia Oliver. - rzuciła na odchodnym by lekkimi krokami, z dumnie uniesionym podbródkiem, ruszyć w stronę zamku.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Seth Carter on Nie 18 Kwi - 19:12

Całkowicie sobie poprawił humor widokiem wyplutego zęba. - O, teraz nie będziesz mógł mówić - Powiedział wesoło, szczerząc się i dla poprawy humoru kumpla, pokazując szereg białych, równych ząbków. Nie chciał mu dowalać. Niech po prostu ma świadomość że ma obok siebie kogoś z kompletem zębów.
- Pomyśl, czym jest ząb wobec bycia nawozem? - Spytał jeszcze złośliwie. Bo taka prawda, jeden tam ząb w zamian za życie. Nawet tak marne jak żywot Beinhause'a - I twa ukochana znikła własnie - dodał niezrażony komentarzem o szczeniackim zachowaniem.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Go?? on Nie 18 Kwi - 19:27

- Spier-dalaj – warknął już do końca urażony Oliver, lekko sepleniąc. – S-p-i-e-r-d-a-l-a-j. Spierda-laj. Sp-ierdalaj. Dotarło? – zwrócił się do niego, jak do niepełnosprawnego, wyraźnie – na tyle, na ile był w stanie – wymawiając i akcentując kolejne głoski, o zabójczym literowaniu nie wspominając. – To mój ząb, nie żaden nawóz – schylił się i podniósł… Zgubę. – Weź, idę do skrzydła szpitalnego, chcę go z powrotem – rzucił zahaczając już o skrajną rozpacz i mając nadzieję, że pielęgniarka w jakiś sposób upora się jego znów zmasakrowaną buźką. Potem wróci i wkopie Carterowi. Za wkurwiające jestestwo.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Seth Carter on Nie 18 Kwi - 19:30

Nie mógł nie skomentować tego w swój sposób, więc po prostu wybuchł śmiechem po raz kolejny. - Co te krukonki z tobą robią Bezzębny z dziurą, wielkości drzwi do zamku, w uzębieniu Oliverku - Zapytał nie licząc na jakąkolwiek odpowiedź i poszedł w swoją stronę.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze z Wierzbą Bijącą

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach