Brzeg jeziora

 :: Jezioro

Strona 5 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Scarlett Whitehall on Sro 8 Gru - 18:02

Scarlett zaniemówiła. Po prostu zabrakło jej słów. Z kamienną twarzą ściągnęła marynarkę i rzuciła mu ją pod nogi. Wciąż milcząc obróciła się na pięcie i poszła w stronę zamku. Nie zamierzała tracić dla niego więcej czasu, zdecydowanie za dużo go już poświęciła. Miała dość. Zamrugała kilka razy, powtórzyła sobie, że nie zamierza płakać przez Williama. Bo nie zamierzała.

/sry za długość posta, ale nie wiem, co napisać, mam blokadę ;/
avatar
Scarlett Whitehall
Dorosły

Liczba postów : 105
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Helmsley

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Cliodhna O'Hare on Czw 9 Gru - 18:52

Jezioro zamarzło przynajmniej w połowie. Cliodhna wyczekiwała tego od początku zimy i sprawdzała jego stan codziennie. Zima była jej ulubioną porą roku, świat wyglądał tak pięknie okryty białym kożuchem, można było urządzać bitwy na śnieżki, budować igloo... Uśmiechnęła się do siebie i poprawiła czarno-żółty szalik, czując, że mroźny wiatr próbuje się wedrzeć za jej kołnierz. Może wyśle sowę do babci, z prośbą o przesłanie jej łyżw? Ale, czy aby na pewno można ślizgać się po jeziorze? Najpierw zapyta o to jednego z nauczycieli, tak żeby się upewnić. Przecież nie chciała złamać regulaminu i, co gorsze, utracić kilku punktów. Z tego, co wiedziała Hufflepuff prowadził w rozgrywce o Puchar Domów, wyprzedził nawet Slytherin. Nie, nie wyśle żadnej sowy puki nie będzie stuprocentowo pewna...
- Paranoiczka z ciebie, O'Hare... - powiedziała do siebie i, formując w dłoniach śnieżną kulkę, cisnęła nią w najbliższe drzewo.
avatar
Cliodhna O'Hare
Dorosły

Liczba postów : 5
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Kenmare, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Aveline Wilburh on Pią 10 Gru - 0:45

Wspaniały blask księżyca przebijał się przez gęste zimowe chmury. Było chłodno, powiewał lekki wiatr. Pomimo tego Aveline usiadła na mokrym i lodowatym śniegu i spojrzała w zamarzniętą taflę jeziora. Chciała sobie w końcu to wszystko poukładać. Dziwnie się potoczyły jej sprawy. Przyjeżdżając do Hogwartu oczekiwała zrozumienia, na początku ludzie byli dla niej całkiem mili, później zaczynali się uprzedzać co do niej. Jej charakter zmienił się nie do poznania, ignorowała uczucia innych - podła suka. Ludzie przyzwyczaili się do tej zimnej Aveline, która nie otwierała się nigdy na innych i ironicznie przygadywała, a teraz, gdy postanowiła się zmienić, zauważyła, że nie da się zrobić nic na siłę, że tak naprawdę to jest jej prawdziwy charakter. Była chłodna - jak ten lód. Podeszła do jeziora i dotknęła zimnej tafli lodu. Poczuła przeszywające jej palce mróz i zobaczyła, że jej palce zrobiły się czerwone - od ciepłej krwi, która gdzieś tam sobie płynęła w jej ciepłych żyłach, które na dotyk chłodu zareagowały impulsywnie. Ona była tym lodem. Gdy ciepła ręka wyciągała się w jej stronę, ona atakowała chłodem lodu. Była zamarznięta aż po czubki palców - Zimna suka... - powiedziała do siebie z wyraźną nutą nienawiści. Nienawidziła siebie, ale nie potrafiła się zmienić. Wstała, poczuła że jest cała mokra. Otrzepała się ze śniegu, włożyła ręce do kieszeni i ruszyła wzdłuż alei.
avatar
Aveline Wilburh
Uczeń

Liczba postów : 21
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Irlandia, Naas

http://blog.tenbit.pl/brejk

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Lorelle Blackwell on Sob 11 Gru - 13:49

Wsłuchiwała się w jego śmiech, niosący się razem z hulającym wiatrem po błoniach. Wciąż nie mogła uwierzyć w to, ile razem przeszli. Czas biegł do przodu. Nie zważał na nic, a jednak – udało im się pozostać spójną częścią czegoś większego. Ważniejszego. Z każdym dniem wydawało się jej, że coraz bardziej potrzebuje chłopaka stojącego tak blisko. Chciała by był jeszcze bliżej niej. Żeby zawsze mogła widzieć w jego oczach wesołe iskierki.
- Miło, bardzo miło – wydusiła w końcu. Próbując nieudolnie pohamować własne chichotanie, które ustało raptem na krótki moment, gdy złożył czuły pocałunek na czubku jej noska. Subtelna czerwień rozlała się zaraz potem także po policzkach. Przylgnęła do Lucasa w poszukiwaniu ciepła. Nie po to, by ukryć rumieńce. Zdążyła się przyzwyczaić do tego, że to On je najczęściej je wywoływał i co za tym idzie, również najczęściej miał wątpliwą przyjemność - według niej, je oglądać. - Przy Tobie nigdy nie zamarznę.
Szepnęła. Obawiając się zburzenia oplatającej ich atmosfery. Wokół tańczył śnieg, wieczór nadawał błoniom unikatowy odcień jednoczesnego podziwu i przestrachu. A do tego wszystkiego, niedaleko pobłyskiwała tafla jeziora... Chwila. Odkąd to ona była taka romantyczna? Nie, to nie należało do jej natury. Owszem. Lubiła obserwować otoczenie, ale żeby nadawać każdej poszczególnej rzeczy unikatowy charakter? Zmieniła się? Tak jak pogoda, życie ludzkie miało swoje etapy. Może niepostrzeżenie wstąpiła na nowy grunt. Nie wiedziała czy tak było, czy może coś sobie dorysowywała. Nie przeszkadzało jej to. Tak po prostu.
- Wiesz, czekam tylko jak mnie znowu porwiesz – rzuciła. Unosząc główkę i uśmiechając się wesoło do kogoś, komu najwyraźniej oddała całe serce.
avatar
Lorelle Blackwell
Uczeń

Liczba postów : 149
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Lucas Sprouse on Sob 18 Gru - 12:48

Nigdy nie sądził, że będzie potrafił zaznać tyle szczęścia z tak pozornej istotki jak Lorelle. Czy to oznacza, że nie potrafił doceniać tego, co miał w domu rodzinnym? Lucas był bardzo związany ze swoją rodziną, zwłaszcza z najmłodszą jego członkinią, która to dość szybko stała się ulubienicą Sprousów. Niedawno rozmawiał z ojcem oraz szwagierką, ale to umniejszało jego tęsknoty za nimi. Fakt był taki, że nie przyzwyczaił się do końca z mieszkaniem tak daleko poza nimi i wiedział doskonale, że po ukończeniu Hogwartu będzie tam bywał przynajmniej co każdy weekend, metodą teleportacji czy inna – magiczny świat miał wiele możliwości do przemieszczenia się w szybkim czasie na przeróżne miejsca.
Przytulił do siebie mocno drobniutką puchonkę, która uśmiechała się od ucha do ucha, wlewając do jego serca kolejną dawkę ciepłej miłości. Słodkie rumieńce nie tylko dodawały jej uroku, ale również podkreślały jej niewinność oraz bezbronność. Kruszynka.
Lucas niestety był romantykiem i nie potrafił tego ukryć, przesiadując kilka wieczorów albo na parapecie swojego okna, albo właśnie w pobliżu błoni. Lorelle poznawała go z każdym dniem coraz lepiej, dlatego wiedziała już o jego stosunku do gwiazd i baśni jego babki o tym, jak matka obserwuje go z nieba – co stało się tak właściwie przyczyną symboliki rozgwieżdżonego nieba. – W takim razie porywam do cieplejszego miejsca. – Powiedział z szerokim uśmiechem na ustach rozluźniając ręce jedynie po to, aby pochylić się i wsunąwszy jedną z dłoni pod jej kolana, drugą ulokował na plecach i podniósł jednym szarpnięciem w górę, - Trzymaj się mocno moja droga. – Jego głos przesiąknięty był rozbawieniem, zaś oczy iskrzyły się radością. Poprawił dłonie na jej drobnym ciele, czując swoisty ciężar ciała. Lorelle jednak była zbyt drobna by można było mówić o jakimkolwiek zmęczeniu. Chłopak śmiał się i ruszył przed siebie, pomimo licznych protestów Lorelle dotyczących jej lęku wysokości. Cała dyskusję uciął krótkim: lęki trzeba przełamywać i zniknęli znad brzegu jeziora.

Zt x 2
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Illendra Marthy on Sro 11 Maj - 16:00

Słońce od kilku dni zawieszało się na błękitnym niebie, rzucając słodkie promienie na całe błonia. Również tafla jeziora błyszczała zachęcająco, kusząc do ucieczki z nudnawych zajęć. Nawet tak przykładna uczennica jak panienka Marthy zdecydowała się wymsknąć z grubych ścian zamku i przebiec w szkolnym mundurku po intensywnie zielonym trawniku wprost nad brzeg jeziora. Dziewczyna wyjęła z kieszeni spódnicy granatową wstążkę i niedbale związała włosy w kok. Położyła torbę pełną ciężkich ksiąg na pobliskim kamieniu, sama usadawiając się na ziemi. W tak piękny dzień, jak ten nawet ona zdecydowała się wyjść z cienia, albowiem nigdy nie przepadała za opalaniem. Kochała swoją bladą cerę odziedziczoną po przodkach z północy.
Krukonka rozwiązała trampki i postawiła obok torby. Do środka wsunęła białe skarpetki, by móc blade stopy zanurzyć w lodowatej wodzie. Chwila przyzwyczajenia i... udało się. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko do siebie, a następnie położyła na trawie z zamkniętymi oczami i zgiętymi nogami w kolanach. Nie ma to jak wagary.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Alex Grant on Sro 11 Maj - 16:11

Miał dosyć. Wiedzial, ze w tym roku nie uda mu się tak jak w poprzednim. Tym razem będzie musiał zdać, albo go wyleją i nigdy nie dostanie normalnej pracy. Jakoś nie przekonywała go przyszłość jako sprzątacza, albo coś w tym rodzaju. Chociaż, jeżeli uda mu się otworzyć wlasny biznes… Ale nawet na to trzeba mieć pieniądza, których aktualnie nie ma. Rodzice powoli dojrzewali do myśli aby odciąć go od wszelkich środków finansowych. Nie było to zbyt optymistyczne, gdyż wychowywał się w bogatej rodzinie i bez pieniędzy po prostu by sobie nie poradził.
Tak więc teraz tak naprawdę się lenił i wagarował. Po raz kolejny mimo, ze miał postanowienie, ze tym razem nie będzie tak robił. Tak więc paląc papierosa za papierosem krążył sobie po błoniach. Miał nadzieje, że wreszcie spotka kogoś z kim będzie mógł spokojnie porozmawiać. Ku jego pozytywnemu zaskoczeniu zobaczył przyjaciółkę nad brzegiem jeziora która spokojnie sobie moczyła nogi w wodzie. Podszedl do niej i przysiadł się.
- Cześć, Marthy. – powiedział z uśmiechem na ustach. Oparł się na łokciach i patrzył to na dziewczynę to na niebo, tak jakby się nie mogł zdecydować gdzie patrzeć.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Illendra Marthy on Sro 11 Maj - 16:49

Własny lokal to było coś. Illendra też taki będzie mieć. W niedalekiej przyszłości. Otworzy go razem z Severusem Snapem, będą sprzedawać przedmioty i eliksiry czarnomagiczne dla innych Śmierciożerców, kiedy już poplecznicy Czarnego Pana powstaną i zjednoczą się, aby zakończyć plan Lorda. To tak w skrócie.
Słysząc ciężkawe kroki nieopodal siebie, dziewczyna zmarszczyła brwi, zastanawiając się czy to jej znajomy, czy też nie. Alexowy głos zawsze działał na nią pozytywnie.
- Dzień dobry, Grant - uśmiechnęła się promiennie, patrząc kątem oka na Ślizgona, osłaniając sobie twarz przed słońcem, by móc go lepiej zobaczyć. - Coś taki przybity? - spytała podejrzliwie. Mimo iż się uśmiechał, było oczywiste, że coś mu jest. W ciągu tych kilku spędzonych razem lat zdążyła się nauczyć jego gestów na pamięć.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Alex Grant on Sro 11 Maj - 17:15

Jakby mógł zapomnieć o wielkiej miłości przyjaciółki do Mistrza eliksirów? A jednak jakoś mu się to udało, bo dopiero spoglądając na dziewczynę sobie o tym przypomniał. A co do interesu który chciał otworzyć… Jeszcze nie wiedział tak naprawdę co to będzie. Sklep, klub, pub… Było dużo możliwości, a zebrania pieniędzy na cokolwiek jeszcze więcej. Tak więc póki co poprzestał tylko na tym, że kiedyś cos tam otworzy. O, a może schronisko dla zwierząt? Albo nauka jazdy konno? Zobaczymy.
- Szkołę trzeba wreszcie skończyć. – powiedział tym samym pokazując jej, że wcale mu się to nie podoba. Serio, nie miałby nic przeciwko gdyby mógł spędzić w zamku jeszcze tak przynajmniej rok. Nie miał ochoty poznawać co to jest „dorosłe życie”, gdyż jakby mu się nie udało, to by musiał wrócić do rodziców. Tez mało zachęcająca perspektywa.
Spojrzał na dziewczynę przygaszając przy okazji papierosa w trawie. - A ty co tu robisz? Nie śledzisz swojej miłości? – zapytał z rozbrajającym uśmiechem. Oliver chyba już zniknął totalnie, Seth się pewnie zapił i rozkłada w lochach, więc tak naprawdę Marthy to jego ostatnia przyjaciółka w szkole. Nie liczymy oczywiście Audrey z którą niby jest, ale nie jest. Takie dziwne coś kolejne. W każdym razie jakby nie patzreć Ill jest ostatnią osobą w szkole z która może sobie spokojnie porozmawiać.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Illendra Marthy on Czw 12 Maj - 10:42

Ale że co?! Wróć, stop, tego nie było, tego nie mogło być! Jakim cudem tak dobry czarodziej jak Alex, w dodatku Ślizgon, mógł planować przyszłość, zarabiając jak zwykły mugol?! Nie, to było nie do pomyślenia. Gdyby tylko Lexiu podzielił się z Illendrą swoimi planami, z całą pewnością dostałby po głowie i jeszcze przez kilka dni wrzeszczałaby na niego, wypominając nieodpowiedzialność i brak zaangażowania w świat magów. Już ona by mu pokazała...
- To nie takie strasznie - zaśmiała się, dźgając chłopaka lekko palcem w udo, które znajdowało się w najbliższym zasięgu. - Ja już się nie mogę doczekać!
No tak, tylko ona nie musiała obawiać się swojej rodzinki. Nawiedzoną matkę już dawno sobie podporządkowała. Była panią w tym domu. Wracała tam, kiedy tylko chciała i na ile tylko miała ochotę. Spraszała różnych gości, a matka niewiele miała do powiedzenia ot.
Zgaszony papieros wywołał u panienki Marthy. Była mu wdzięczna, że starał się ograniczać palenie przy niej. Wiedział, jak bardzo tego nie lubiła, choć z dnia na dzień, musiała z przykrością przyznać, coraz bardziej się do tego przyzwyczajała. - Przestań - prychnęła Illendra, zamykając oczy i ponownie skierowując twarz do słońca. - Sev ma teraz dużo pracy. Wiesz, że pod koniec roku wszyscy biegają, by mieć jak najwyższe oceny na zakończenie - westchnęła, myśląc o tym, że sama chciałaby tak popodwyższać oceny, zwłaszcza z eliksirów.
Z przyjaźniami Illendry nie było aż tak źle, jak u Alexa. No, chyba nie było. Miała z Grantem większość wspólnych znajomych, a skoro od niego się ludzie odwracali, to od niej tym bardziej. Została jej jeszcze tylko Izzy, która zresztą była ostatnio jakaś dziwna... Nowa miłość, zakuwanie? Kto by tam wiedział, to w końcu McFeenly. Na szczęście lubiła samotność. I lubiła Granta, nie miała nic przeciw temu, by spędzić z nim czas.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Alex Grant on Czw 12 Maj - 17:04

Ślizgon, Puchon, Gryfon czy Krukon. Co za różnica, skoro nie miał aktualnie żadnych planów na przyszłość? Raz już nie zdał [a raczej się nie zjawił na egzaminie], więc prawdopodobieństwo, że przyjmą go do Ministerstwa albo gdzieś w te okolice bardzo opadały. Nie oznacza to, że nie będzie próbował. Nie miał zamiaru tak łatwo rezygnować, jednak jakoś nie był przekonany, ze dostanie się gdzieś w magicznym świecie. W sumie też mógł hodować testrale. Kiedyś miał nieszczęście widzieć śmierć swojej dalekiej ciotki, babki czy jak zwał tak zwał. A mimo wszystko te stworzenia wydawały mu się piękne, nie wiedział tylko czy jest to dochodowe.
- To skończ za mnie a ja sobie jeszcze rok posiedzę. – powiedział rozbawiony. Nauczyciele by go chyba znienawidzili jakby kolejny rok miał mieć z nimi lekcje. Już i tak momentami ich złośliwości na ten temat były poniżej pasa, więc co by było w kolejnym roku? Lepiej o tym nie myśleć i nie denerwować się.
Racja, wiedział że nie lubiła jak się przy niej pali i między innymi dlatego nie zamierzał więcej przy niej wyciągać papierosów. A zgasił tamtego tak naprawdę, dlatego że się po prostu już skończył, ale niech dziewczyna myśli że to z jej powodu. Poza tym wypadałoby wreszcie rzucić ten nałóg. Może przestałby tak kaszleć po nocach jak do tej pory. - Wiem, wiem. Czyli nie ma dla ciebie czasu, tak? – zapytał uśmiechając się do dziewczyny. Zaraz potem położył się na trawniku. Nie miał nic przeciwko tej fascynacji dziewczyny profesorem. Było to dla niego dziwne i mało zrozumiałe, ale skoro Ill była dzięki temu szczęśliwa, to czemu to psuć?
Ah, ale przynajmniej miała kogoś, kogokolwiek. Nie chcemy z siebie robić emo, ale serio, jak przyjaciele nagle gdzieś znikają to nie jest zbyt pozytywnie. Szczególnie, że ostatnio jego życie nabiera dziwnych obrotów.
Chwile później, nagle na jego brzuch wskoczyła już dosyć duża biała kotka. Alex jęknął cicho pod wpływem bólu jaki wywołała i spojrzał z lekką złością na zwierzaka. Nie mógł jednak się na nią długo gniewać, bo Biała od razu zaczęła mruczeć i się do niego łasić. Zaczął ją głaskać zerkając na przyjaciółkę. - Znacie się? To jest Biała, Śnieżka, Dywan albo jak kto woli. Na nic tak naprawdę nie reaguje. – powiedział z uśmiechem, cały czas głaszcząc kotkę.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Illendra Marthy on Czw 12 Maj - 20:59

Śmierć jest mroczna, ale zawsze mocno interesowała Marthy. Dziewczyna miała wielkie ciągoty do wszystkich strasznych spraw, które innych odrzucały. Z pozoru grzeczna i ciepła dziewczynka tak naprawdę chciała jednego - niszczyć. Tylko dlaczego? Często nie potrafiła sobie sama odpowiedzieć na to pytanie. Tak powiedział ojciec, a jego słowo było święte, w domu wszyscy mu się podporządkowywali, a Ill to już najbardziej.
- Oj przestań - żachnęła się, unosząc brwi. - Nie nabijaj się. Ja i Sev będziemy jeszcze razem, zobaczysz!
Prośba, groźba, czy może błagalne wołanie o pomoc? Kto by ją tam wiedział, coś sobie dziewczę ubzdurało i tak już miało być.
- Kotek! - zawołała nagle, podnosząc się i gwałtownie wyciągając nogi z wody tak, że przy okazji ochlapała przyjaciela. - Uwielbiam koty - westchnęła, ostrożnie kierując dłoń ku białej kulce.
Najpierw zawsze trzeba było dać się obwąchać. Później, jeśli zwierzątko uzna, że jesteśmy w porządku, ewentualnie może dać się pogłaskać. - Też chcę takiego - dodała, robiąc smutną minkę. Rodzice pozwalali jej jedynie na sowy. Na stworzenia futerkowe miała uczulenie jej matka, co oczywiście nie przeszkadzało jej w posiadaniu całej zgrai królików za domem. Ill ich szczerze nienawidziła. Nie potrafiła zrozumieć postępowania tej kobiety.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Alex Grant on Czw 12 Maj - 21:29

Jakoś śmierć akurat Leksa nie interesowała. Przynajmniej nie w takim sensie żeby się tym nie wiadomo jak fascynować, po prostu była. Grzeczna i ciepła dziewczynka? Chyba nie dla tych którzy ją trochę dłużej znali. To co powiedział ojciec to święte? Przerąbane, w takim razie miała Marthy. Grant pamiętał jak to on w dzieciństwie podporządkowywał się każdemu słowu ojca, bo w końcu to „głowa rodziny” i trzeba. Nie były to zbyt przyjemne wspomnienia, z kolei to co się teraz działo w domu kiedy się buntował też nie było lepsze.
- Wierze w to, wreszcie wam się uda. Tylko najpierw on musi zauważyć jakim skarbem dla niego byś była. – powiedział z uśmiechem na ustach. Ah, wspierał ją to chyba wystarczy prawda? Bo jakoś nie miał zamiaru bawić się w swatkę jej i profesora, to by było nieco dziwne. Szczególnie, że sam raczej nie należał do osób które wiedzą co to miłość i jak powinna zachowywać się klasyczna para.
- Ten kot jest wyjątkowy. Przetrwał prawie cały rok szkolny w naszym dormitorium i żyje! – powiedział z rozbawieniem, jakby to faktycznie było wyzwanie. Wiedza to jednak tylko ci którzy tam kiedykolwiek weszli i wyszli w całości, bez urazów fizycznych czy psychicznych.
Patrzył jak dziewczyna oswaja kotkę, która zaraz potem powoli zeszla ze swojego pana, nie bacząc czy wbija w niego pazury czy nie. - Kupie ci jak zarobię. – obiecal dziewczynie z uśmiechem na ustach.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Illendra Marthy on Czw 12 Maj - 22:34

Kilkuletnie dziecko niewiele miało do gadania, kiedy przychodzi nagle despotyczny ojciec i zaczyna intensywnie wpajać najmłodszej latorośli swoje przekonania. Voldek, Voldek, Voldek, zabić mugoli, zabić szlamy, zabić wszystkich! No i dziewczę zaczęło wierzyć, zwłaszcza, że czarna magia była niesamowicie pociągająca i jednak nie tak trudna do nauczenia, jak mogłoby się wydawać.
Klasyczna para musi się kochać, wspierać, seksić i świata poza sobą nie widzieć, ot! Taki jest pogląd Krukonki i biada temu, kto się sprzeciwi!
Męskie dormitorium to zło! A przynajmniej tak właśnie myślała o nim panienka Marthy, słysząc te opowieści o stertach kurzu, piętrzących się ubraniach, porozrzucanych butelkach po alkoholu i wciśniętych w różne dziwne miejsca petach. Nawet gdyby miała okazję zajrzeć do ślizgońskiego pokoju, pewnie by z niej nie skorzystała.
- Trzymam za słowo! - zgodziła się, pozwalając, aby Biała weszła jej na kolana i zaczęła upominać się o drapanie za uchem. Illendra rozpoczęła pieszczoty kotki, zamyślając się na moment. - Jak myślisz, kiedy będzie można się kąpać w tym jeziorze? - spytała po chwili, patrząc ukradkiem na Ślizgona. Od dłuższego czasu miała wielką chęć wskoczyć do tego lodowatego jeziora. Bała się jednak, że woda okaże się zbyt zimna.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Alex Grant on Czw 12 Maj - 22:55

Teraz już jednak była troche starsza niż kilkuletnie dziecko i przede wszystkim pełnoletnia, więc tak naprawdę mogła robić co chciała, a ojciec nie mógł nic jej zrobić. Czarna magia była pociągająca w momencie kiedy tak naprawdę niewiele osób się nia interesowało. A od niedawna nagle wszyscy, a przynajmniej duża większość tylko o tym myślała i Leksowi się to znudziło zanim zdążyło tak naprawdę zainteresować.
A może i powinna. Grant nie będzie się odzywał na ten temat, szczególnie kiedy spojrzy się na jego aktualny „związek” z Audrey który tak naprawdę niewiele z pary pokazywał. Przynajmniej niewiele z tego co powiedziała Illa.
Czemu tylko męskie? No dobra, doskonale wiedział czemu, wystarczyło sobie przypomnieć o tym syfie który tam zalegał. Ale tak czy inaczej nie było tak źle. W końcu kilka miesięcy temu Muse zebrał się za sprzątanie i wyglądało już lepiej niż poprzednio a to już coś.
- Przypomnij się po pierwszej wypłacie jak znajde prace. – powiedział mrugając do dziewczyny. Spojrzał na swoją kocicę która w sumie była strasznie sprzedajnym stworzeniem. Wystarczyło ją pogłaskać a ona już leciała do danej osoby. Słowa dziewczyny obudziły go jednak. Najpierw spojrzał na jezioro a potem na dziewczynę z blyskiem w oku. Po chwili już wstał i wziął przyjaciółke na ręce nie przejmując się tym że Biała z sykiem zeskoczyła z dziewczyny. - To dalej. Kąpiemy się. – powiedział podchodząc do jeziora. Dwoma ruchami zdjął buty i wszedł dwa kroki w głąb jeziora. Fakt, woda zimna, ale po czasie można było się przyzwyczaić.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Illendra Marthy on Czw 12 Maj - 23:39

Wielu się nią interesuje? Błagam, nie rozśmieszaj mnie. Ci wszyscy idioci, myślący jacy to oni nie są pro, bo myślą, że jak będą robić wstrętne miny i mówić, że lubią czarną magię są po prostu brodzikiem intelektualnym. W większości nie potrafią rzucić podstawowych uroków i klątw, nie wspominając już nawet o tym, że w przypadku prawdziwego zagrożenia schowaliby się w pozycji embrionalnej, błagając o litość. A Illendra z całą pewnością nie ma zamiaru zaliczać się do tej podgrupy społecznej. Ba, prowadzi w swojej piwnicy tajemne badania i eksperymenty, do których nikogo jeszcze nie dopuściła, ale o tym na razie sza!
Nagłe porwanie na ręce, strata gruntu pod nogami i z dziewczęcego gardła, wypełnionego zazwyczaj stosunkowo niskim, jak na kobietę głosem, wydobył się pisk zaskoczenia. - Nie, nie, to była luźna propozycja! - zaoponowała natychmiast, odruchowo chwytając się Alexa za szyję, byleby tylko boleśnie nie upaść. - Grant, tam jest w ch*j ziiii... !
Nie było dane jej dokończyć zdania, bo poczuła na swoim tyłku lodowatą wodę. Jej uścisk stał się nieco mocniejszy. Tak cwaniaczyła, a teraz tchórzy? Cała Marthy. - Trzymaj mnie, kretynie! - pisnęła, wciąż próbując się przyzwyczaić do zmiany temperatury. Tylko czy aby na pewno bała się wyłącznie szoku termicznego, czy może czegoś więcej?
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Alex Grant on Pią 13 Maj - 0:01

Nikt nie mówi, ze tak nie jest. Po prostu to tak wygląda, a taki nagły bum na coś może nieźle zdemotywować człowieka. Inna sprawa, ze Alex należał do ludzi raczej leniwych, którzy szybko traca zapał. Tchórzem raczej jednak nie jest, więc te kilka klatw których kiedyś się uczyl pewnie by użył, ale tak naprawdę miał nadzieje, że nie będzie musiał. Tak, znowu lenistwo się kłania, cóż, jeżeli chodzi o takie rzeczy to Grant jest potwornie leniwy. Woli nic nie robić, a jeżeli już to piep**yć się z dziewczętami.
Słyszac ten nienaturalny pisk dziewczyny zaśmiał się wesoło. Trudno, on sam był tak naprawdę ubrany i wchodził coraz głębiej. Z tym że kiedy dziewczyna się tak go złapała to praktycznie zaczynała go dusić, a to nie było zbyt fajne. - Marthy, dusisz mnie – wycharczał po chwili zatrzymując się. Kiedy jednak dziewczyna zwolnila uścisk bez zapowiedzi po prostu ukucnął w wodzie przez co oboje byli do szyi zamoczeni. - umiesz pływac? – zapytał kiedy pierwsze dreszcze już przeszły i zaczął przyzwyczając się do temperatury.
W praktycznie tym samym momencie spojrzał na dziewczynę i ich twarze znalazły się niebezpiecznie blisko siebie. Alex jako stworzenie które bardziej działa niż myśli po prostu poszedł na żywioł i wykorzystał pierwszą myśl która mu przyszła do głowy. Pocałował swoją najlepszą przyjaciółkę w lodowatej wodzie jeziora.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Illendra Marthy on Pią 13 Maj - 0:12

Lenistwo było tym, co od zawsze ich od siebie odróżniało. Ona pracowita niczym mrówka, pszczoła, czy inne takie, jedna z najlepszych uczennic w szkole, a on? Leń, leń, palacz, leń. Choć trzeba przyznać, przyjacielem był świetnym. Pod tym względem nie można mu niczego zarzucić.
- Nie umiem, więc ani waż się mnie puszczać - jęknęła cicho. Uwaga, uwaga ludzie, zapamiętajcie tą chwilę bardzo dokładnie, gdyż zapewne już nigdy nie zdarzy się, aby Marthy ukazywała światu swoją słabość. A brak umiejętności pływania był zdecydowanie tą słabością.
W momencie, kiedy Illendra zaczynała układać w swej głowie testament, a ich twarze znalazły się blisko, dziewczyna odruchowo przymknęła oczy, czując, że przez całe ciało przechodzą ją ciarki. I nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że bardzo jej się to spodobało. W pierwszej chwili Krukonka oddała Alexowi pocałunek, po czym odsunęła się nieznacznie, oblewając potężnym rumieńcem. Czyżby on coś do niej... Nie, nie, nie! Szatynka skarciła w myślach samą siebie, dochodząc do wniosku, że on to zrobił tylko dla zabawy, więc uśmiechnęła się promiennie. - Tak mnie nie udobruchasz! Czeka cię suszenie ubrań - zawyrokowała ze śmiechem, nie potrafiąc opanować niebezpiecznego rumieńca. Oj, dobrze, że tego Snape nie widzi, bo pewnie byłby zazdrosny...
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Alex Grant on Pią 13 Maj - 0:34

I może wlasnie dzięki tym przeciwnością się tak dobrze dogadywali? W sumie to nawet nie było istotne, ważne było to, że jednak potrafili przebywać w swoim towarzystwie. Mimo, że on palił co denerwowało dziewczyne, a ona miała dziwną obsesję na punkcie Snape`a.
- Przecież, bym cie nie puścił. – powiedział wstając z dziewczyną na rekach już po pocałunku. W sumie dobrze, że obróciła to w żart, bo nie miał zielonego pojęcia czemu się tak zachował. W końcu to jego najlepsza przyjaciółka a on ją pocałował jakby była jego dziewczyną. Chociaż trzeba było przyznać, że przyjemnie było, tego nie mógł jej odmowić. Westchnął cicho. - Naprawdę? To może przeniesiemy się do Komnaty Wspólnej, albo coś? – zapytal wychodząc z dziewczyną na brzeg jeziora. Kicia Leksa oczywiście już się zmyła nie chcąc najwyraźniej patrzeć na to przedstawienie. Kiedy postawił Marthy od razu zaczał rozcierać jej rece, aby przypadkiem dziewczyna nie zmarzła. No może żeby nie zmarzla aż tak bardzo.
Ah, on miał o tyle dobrze, że się nie przejmował tym czy aud może go zobaczyć czy nie. Po ich ostatnim spotkaniu na moście nie wiedział czy w ogóle chce ją jeszcze widywać.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Illendra Marthy on Pią 13 Maj - 0:41

Przyjaźń jest najważniejsza. Lepiej tego nie spieprzyć. Masz szczęście, panie Alexandrze, że Marthy miewa okresy, kiedy posiada w sobie potężne pokłady dystansu do otaczającego ją świata.
- Komnata Wspólna? Mam się bać zostania sam na sam z tobą w jednym pomieszczeniu, kiedy będziesz suszyć moje ubrania? - spytała, unosząc jedną brew powątpiewająco. Zaraz jednak przewiesiła torbę przez ramię i chwyciła swoje buty w jedną ręką, drugą łapiąc Ślizgona za nadgarstek. - Chodź, Grant, robi mi się zimno. Twoja wina! - stwierdziła wojowniczo, uśmiechając się mimo wszystko. Kłótnia czy nie, relacje z ludźmi wypada mieć zawsze na dobrym poziomie. Wróć, co to za gówno? Illendra i usilne utrzymywanie pozytywnych relacji? Chyba ktoś tu za długo siedział na słonku.

/ zt.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Emily Moon on Nie 22 Maj - 16:09

Był ciepły i słoneczny dzień, więc Emilia nie mogła spędzić go w dormitorium, chciała go jakoś wykorzystać. Opuściła zamki hogwartu i podążyła na błonia. Zauważyła z daleka wielką jabłoń niedaleko jeziora. Od razu wiedziała, że tam powinna iść. Zaczęła powoli biec w kierunki drzewa, by nikt nie zajął jej wybranej " miejscówki ", biegnąc, trzymała kurczowo swoją torbę przewieszoną przez ramię, by nie spadła. Znajdowały się w niej książki, szkicownik i przybory do rysunku. Po paru chwilach była już na miejscu, usadowiła się pod drzewem i oparła o jego konar. Dzięki licznym rozgałęzieniom słońce nie świeciło jej po twarzy, więc mogła zabrać się do pracy. Wyciągnęła z torby szkicownik i przybory. Usadowiła się wygodnie i zaczęła poszukiwać " obiektu ", który za chwilę naszkicuję. W końcu postanowiła, że narysuję łódkę na środku jeziora i dwie osoby się w niej znajdujące. Bardzo spodobał się jej ten widok. Szkicowała i zmazywała swoje starania, nie wychodziło to jej tak jak chciała. W końcu udało jej się narysować to tak, jak chciała, uśmiechnęła się sama do siebie i zgarnęła za ucho opadający kosmyk włosów na twarz. Postanowiła poprawić jeszcze parę kresek, by uwydatnić efekt. W tym samym momencie spadło tuż obok niej jabłko, ta wystraszyła się i przejechała ołówkiem, grubą ciemną kreskę przez pół pracy. - cholera. Przeklęła przed nosem. Ten incydent tylko upewnił ją, że dzisiaj nic nie będzie jej wychodziło. Wyrwała kartkę ze szkicownika, pogniotła ją i rzuciła niedaleko siebie. Oczywiście zaraz by ją pozbierała, ale w tym momencie, była juz wystarczająco zirytowana.
avatar
Emily Moon
Uczeń

Liczba postów : 25
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Frederick Daughtery on Nie 22 Maj - 16:40

Freddie dzisiejszego dnia łaził w kółko po swoim dormitorium nie za bardzo wiedzieć co ze sobą zrobić. Cholernie się nudził, a kumple z dormitorium zdążyli wybyć gdzieś zanim Daughtery zdążył zwlec się z łóżka. W zasadzie i tak nie miał ochoty dzisiaj na jakieś eskapady z nimi, znaczy tak myślał na początku. Ale kiedy zaczęły mijać kolejne godziny, a on siedział dalej zasypany książkami zaczął zmieniać zdanie. Wtedy z nudów krążył po dormitorium, jakby przez to jakieś pomysły miały mu przyjść szybciej do głowy. I jak się spodziewał, nie czekał długo, bo parę minut potem wyszedł szybkim krokiem z dormitorium i z wieży, kierując się na blonia. W zasadzie dziedziniec był dzisiejszego dnia zaludniony przez uczniów, w końcu taka pogoda wręcz nakazywała ruszyć się poza mury na świeże powietrze. Z Freddim nie było inaczej. Mijał ludzi na dziedzińcu nie zwracając kompletnie uwagi na tych obok których przechodził. W końcu znalazł się blisko jeziora pod swoją ulubioną, wielką jabłoń. Z początku przysiadł pod nią układając nogi po turecku, a plecy opierając o jej olbrzymi, chropowaty konar. Słońce delikatnie prażyło go w twarz, a Freddie przymknął oczy praktycznie przysypiając. Wtedy na jego ramię spadło jabłko. W zasadzie wyglądało bardzo smacznie, toteż jakoś Daughtery nie miał żadnych przeciwwskazań przed ty by wylądowało chwilę potem w jego żołądku. Jednak Freddie był na tyle głodny, że jedno małe jabłuszko z pewnością nie zaspokoi jego głodu. Nie czekając dłużej wspiął się po najniższej gałęzi jabłoni i zniknął gdzieś między liśćmi szukając kolejnych owoców, które układał na swojej koszulce - z której zrobił koszyk podnosząc jej materiał. Jabłoń była ogromna, a pełno grubych gałęzi bez problemu pozwoliło Freddiemu wspinać się po każdych zakamarkach drzewa. Daughtery nie odczuwał w ogóle strachu, nawet jak wszedł prawie na sam jej czubek. Spędził na niej dobre 20minut. Dopiero gdy znalazł się na niższych gałęziach zauważył siedzącą przy drzewie dziewczynę. W tym momencie niechcący upuścił jedno z jabłek, które upadło niedaleko dziewczyny. Najwidoczniej brunetka się zdenerwowała z tego powodu, nie do końca jasnego dla blondyna, bo za chwilę rzuciła jakimś papierem przed siebie. Parę sekund potem Daughtery wylądował obok niej na trawniku, trzymając parę ładnych sztuk jabłek w zawiniętej bluzce.
- Spokojnie. Skąd te nerwy. - Powiedział najwyraźniej rozbawionym tonem przyglądając się dziewczynie. Dopiero teraz dotarło do niego, że przed nim siedziała Emily Moon. Krukonka z którą już dawno nie miał kontaktu. -Wybacz za to jabłko. - Powiedział wzruszając przy tym leniwie ramionami. -Rysowałaś?-Jego oczy zabłyszczały w zaciekawieniu przypatrując się rysownikowi na jej kolanach. -Nikt Ci nie powiedział, że nie śmieci się w miejscach publicznych? - Dodał po chwili unosząc zaczepnie jedną z brwi. Prychnął pod nosem, a na jego ustach pojawił się rozbawiony uśmieszek. Ukucnął wysypując wszystkie swoje zbiory na ziemie. Usiadł obok dziewczyny opierając się plecami o drzewo. Wziął jedno z tych czysto czerwonych soczystych jabłek, przetarł je o koszulkę, a potem wgryzł się w nie i przeżuwał powoli cały czas utrzymując swój wzrok na dziewczynie.
avatar
Frederick Daughtery
Uczeń

Liczba postów : 19
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Birimngam

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Emily Moon on Nie 22 Maj - 16:57

Ujrzawszy chłopaka, który przed chwilą zeskoczył z drzewa i znalazł się tuż obok niej, nie mógł jej nie zdziwić. Była w szoku. Przez ten cały czas jak ona rysowała, on siedział na drzewie z tym jabłkami. Za to jabłko musiała mu podziękować. Już miała ostro pojechać po chłopaku i powiedzieć mu jaki to on jest nieodpowiedzialny, na dodatek mało co do zawału jej nie doprowadził, jednak skojarzyła, że to Freddie, Gryfon, z którym kiedyś utrzymywała bardzo dobre kontakty, jednak nie wiedząc czemu, po przerwie świątecznej to się urwało. Nie widywali się już. Może to przez natłok zadawanych lekcji? Zbliżających się SUM? Lecz, nie o tym było jej teraz rozmyślać, w końcu musiała jakoś zareagować. - skąd te nerwy? Rzuciła te słowa, tak jakby się przesłyszała. - stąd te nerwy, że zepsułeś moją pracę. Prychnęła pod nosem. - Tak, rysowałam. Spostrzegawczy jesteś. Rzuciła, jednak po chwili zorientowała się, że mogło zabrzmieć to chamsko. Spojrzała na chłopaka i próbując być miła, uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała w jego niebieskie tęczówki. Brakowało jej tego spojrzenia. Lubiła, kiedyś się wpatrywać w jego oczy, gdy rozmawiali. Spuściła wzrok na dół i odparła, - Nic się nie stało, narysuję to kiedy indziej. Kiedy po chwili usłyszała, zaczepkę ze strony chłopaka, o rzucony przed chwilą przez nią papierek, pomyślała, że gryfon ma tupet. Nie dość, że to przez niego jej praca poszła na marne, to jeszcze się czepia. - Tak, wiem. Za chwilę to posprzątam, ojcze. Poczuła się jak nieposłuszna córka, więc tak też się do niego odezwała, jak do ojca, który się jej czepiał jak czegoś nie zrobiła. Podniosła się i ruszyła w kierunku papierka, podniosła go i wróciła na miejsce, siadając obok Freddiego. - Widzisz? sprzątnęłam. Wytknęła koniuszek języka w jego kierunku i zaczęła wymachiwać papierkiem przed jego nosem.
avatar
Emily Moon
Uczeń

Liczba postów : 25
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Frederick Daughtery on Nie 22 Maj - 17:22

Biedna krukoneczka była wprost rozpierana przez swoją złość.. Do czasu. Wiadomo, Freddie działa na wszystkich uspokajająco. Jak jakiś valerin. A może Emily to był tylko uroczy wyjątek? Widząc, jak dziewczyna się oburzyła, Daughtery nie mógł nie skomentować tego rozbawionym, prawie niewidocznym półuśmiechem. Do Freddiego nieodpowiedzialny? Cóż.. To mogłoby wyjść komicznie, bo akurat kto jak kto ale Daughtery był osobą odpowiedzialną. W zasadzie to nie była jego wina, że dziewczątko ułożyło swój zgrabny tyłeczek pod drzewkiem w chwili kiedy on przedzierał się przez gałęzie. Nie miał prawa jej zobaczyć. Po przerwie świątecznej? Chyba w tamtym roku. Bo przez obecny rok szkolny nie gadali. W zasadzie to Emily od ich ostatniego spotkania troszkę się zmieniła, oczywiście na korzyść. No a dodatkowo Freddie od tamtego czasu urósł jakieś dobre 10 cm.
stąd te nerwy, że zepsułeś moją pracę - To było dość zabawne, bo o ile Freddie pamiętał to on nie spadł na jej pracę psując ją przy okazji. Wziął głębszy oddech przyglądając się brunetce jak małemu dziecku, które oskarża go o to, że słońce nie świeci 24h na dobę tylko od czasu do czasu zachodzi. Ale przecież na niektóre rzeczy nie miało się wpływu, tak jak na to, że jabłko samowolnie wypadło z jego koszulki i fart chciał, że wylądowało kawałek od krukonki. Pech tak chciał. - Z tego co widziałem.. To sama popsułaś swoją pracę gniotąc ją i wyrzucając ją na bogu winny trawnik. - Uśmiechnął się uroczo w odpowiedzi, bo przecież gryfon nie miał zamiaru na ponowne denerwowanie dziewczyny. Chociaż.. W zasadzie to wyglądała uroczo gdy się złościła. Ale czy Freddie, aż tak bardzo chciał by go nie lubiła? Oszczędzi jej kolejnych słów, które cisnęły mu się na język. Spostrzegawczy jesteś - Zmarszczył czoło słysząc tą paskudną ironie w jej głosie, która kompletnie jej nie pasowała. W zasadzie mógł się odciąć..ale po co. Odpuści. W końcu żadne z nich nie chciało spędzić reszty dnia nad licytowaniem się - kto lepiej z nich posługuje się sarkazmem.
Uśmiech na twarzy. Od razu lepiej. I jak widać, można było porozmawiać spokojnie. - I jestem pewny, że kolejny rysunek będzie ładniejszy. W końcu praktyka czyni mistrza. - Oznajmił, a dziewczyna mogła nawet dosłyszeć nutkę rozbawienia w jego głosie. W końcu raz namalowała, to drugi raz też da radę, nie?
Tak, wiem. Za chwilę to posprzątam, ojcze. - Uniósł brwi w zapytaniu. A jego wargi wykrzywiły się w pobłażliwym półuśmieszku. -Dziecko z tego co wiem, to nie ja Cię spłodziłem. - Oznajmił kompletnie poważnym tonem, ale jego oczy błyszczały się wręcz z rozbawienia. Chwilę potem dziewczyna wstała, a w tym czasie Freddie miał okazję do wgryzienia się w jabłko po raz kolejny. Jak szybko je zaczął tak szybko je skończył, a ogryzek rzucił gdzieś tam w jakieś krzaki niedaleko nich. Chwilę potem Emily wróciła wymachując mu przed nosem jakimś zgniecionym papierkiem. Wywrócił teatralnie oczami zabierając jej ów kartkę. Rozłożył ją. Patrzył obecnie na rysunek jakiejś łódki. Freddie zmrużył oczy oceniająco. - Nie jest zły.- Skomentował oddając w jej ręce jej własność.
avatar
Frederick Daughtery
Uczeń

Liczba postów : 19
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Birimngam

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Emily Moon on Nie 22 Maj - 17:43

W główce Emily tłamsiły się rożne myśli. Po pierwsze nie mogła uwierzyć w to, że w końcu, po tak długim okresie rozmawia z gryfonem. Niegdyś utrzymywali bardzo dobry kontakt, miała się komu wygadać, jednak potem wszystko szlag trafił, każdy zajął się sobą. Drugim powodem było to, że Freederick strasznie wyprzystojniał.Urósł, wydawał się być bardziej umięśniony, wydoroślał, jednak na tę chwilę nie mogla powiedzieć czy spoważniał. Jednak ona lubiła ten jego specyficzny humor. Jego blond włosy urosły mu. Doskonale go pamięta jako cherlawego, niższego z krótkimi włosami blondyna. Wydawało jej się momentami jakby rozmawiała z zupełnie inną osobą, jednak patrząc mu w oczy, wiedziała, że rozmawia z właściwą osobą. Oczy są odzwierciedleniem duszy? W tym przypadku to się zgadzało. Ten jego zadziorny uśmieszek zawsze się jej podobał. Wracając jednak do feralnego zdarzenia z jabłkiem. Tak, była na niego wściekła, jednak nie zważyła na to, że to nie do końca jego wina. - może i będzie lepszy, na razie sobie daruję rysunek. Wzruszyła beztrosko ramionami. Była pewna, że gdyby oboje z nich było wystarczająco zdeterminowane, mogliby droczyć się ze sobą ile by się dało. Usłyszawszy tekst jaki walnął o spłodzeniu, automatycznie wybuchnęła śmiechem. - Dobrze, wygrałeś. Rozwaliłeś mnie tym. Zaśmiała się sama do siebie, odtwarzając w głowie scenkę, która miała przed chwilą miejsce. - Nie jest zły? Jest okropny. Mina jej zrzedła, schowała papierek do torby, przysunęła się do chłopaka i oparła głowę o jego ramię i zamknęła oczy z rozmarzonym wyrazem twarzy. - miałbyś ochotę się przejść, kiedyś w nocy po Hogwarcie? Dawno tego nie robiliśmy. Otworzyła na chwilę oczy by spojrzeć na niego, po chwili znowu je zamknęła. Przypominała sobie wszystkie zabawne chwile, kiedy to jeszcze razem się trzymali. Uśmiechała się momentami sama do siebie. Podobała jej się ta chwila, nadal miała jakieś tam zarzuty do niego, że popsuł jej pracę, jednak cieszyła się, że ich znajomość się odnowi?
avatar
Emily Moon
Uczeń

Liczba postów : 25
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Jezioro

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach