Wysokie drzewo

 :: Błonia

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Wysokie drzewo

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 14:21

Ogromne, wysokie drzewo, o pniu tak grubym, że dopiero kilku siódmioklasistów, trzymających się za ręce, da radę go objąć. Ma ogromną koronę, która chroni uczniów wiosną i latem, gdy przychodzą w to miejsce odpocząć lub się pouczyć.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Helena Daltrey on Pią 26 Mar - 1:46

Tak Seth uciekał, a Hel szła spokojnie za nim po tańcując trochę i podskakując jak małe dziecko. Czemu trafili tutaj? Może ślizgonowi wydawało się ono bezpieczne, bo jak turbodymomen wskoczy na drzewo i poleci do góry? W sumie to nie byłoby to zbyt bezpieczne, bo trzeba by go zanieść do skrzydła, a tam cała sprawa wyszłaby na jaw. Nie tylko narkotyków, ale co gorsza pewnie nie uniknęłaby kary za nocne włóczenie się po zamku. Przecież to by było straszne! Nie byłoby tu już nic artystycznego, w przeciwieństwie do niedostawania kar. To było bardzo uroczyste. Mamienie urokiem osobistym nauczycieli i robienie słodkich oczek lub tez wymyślanie bardzo prawdopodobnego powodu pobytu w aktualnym miejscu, ale drzewo? Co mogła powiedzieć przy drzewie jeszcze bez butów, ale w szlafroku? nie mogłaby nawet grać lunatyczki, bo nikt normalny w szlafroku nie śpi.
Bardzo rozbawiły ją jego słowa. Miał zdecydowanie duże mniemanie o sobie, bo czy można go określić epitetem piękny? Nie sądzę. W przeciwieństwie do Cari czy Hel. Co tym razem wymyślisz ślizgonie? Będziemy latać?
avatar
Helena Daltrey
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Liverpool, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Pią 26 Mar - 7:28

Nic nie wymyśli. Siadł pod drzewem i złożył ręce do modlitwy. Ostateczne starcie. Tylko gdzie do cholery jest jego magiczny kijek? Siedział po turecku rozglądając się bystrym wzrokiem swych zaćpanych oczu, gdy nagle dostał olśnienia. - Przecież ty ciociu umarłaś. - powiedział, widząc wielką, doprawdy bardzoo wielką postać ciotki z kokiem siwych włosów na środku głowy i wyłupiastymi oczami. Ciotka nie żyła, mógł poświadczyć przecież widział jak dziesięciu mężczyzn opuszczało jej trumnę do ziemi. - Kim jesteś i czego chcesz? - Spytał podejrzliwie, dalej widząc zmorę - rudą alicję - ale już nie ciocię.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Helena Daltrey on Sob 27 Mar - 1:58

Ruda była! Tego nie da się ukryć, ale chyba do starej pani jej było daleko. Pochyliła się nieco niespecjalnie uwydatniając piersi. Oczywiście wszystko co było trzeba było zakryte, ale w stanie chłopaka pewnie nawet tego nie zauważy. W końcu była straszną ciocią! - Przykro mi, ale jeszcze żyję, ale czy jako twoja domniemana ciotka mogę cię jakoś ukarać? -usmiechnęła się uroczo mrużąc odrobinę oczy. Wyglądała na prawdę słodko. Nie chciała go przestraszyć. No może jednak była troche zbyt przesłodzona więc pewnie sobie kpiła. A może nie? Po prostu była miła?
- Helena Daltrey panie naćpany - powiedziała spokojnie dalej się uśmiechając. Jednak nie. Na pewno się naśmiewała. No bo w sumie pomyślcie czy was by to wszystko nie śmieszyło? - Przybywam w pokoju!
avatar
Helena Daltrey
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Liverpool, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Sob 27 Mar - 13:35

seth jej wybaczy że się naśmiewa, w końcu nawet nie będzie o tym pamiętał.

Spojrzał na nią, widząc wielką ciotkę. podniósł ręce złożone jak do modlitwy i później zrobił z dwóch palców coś w stylu krzyża. - Idź precz- zarządzał, zakładając wcześniej przewiązaną koszulkę na głowę. Teraz nie była pelerynką superbohatera tylko peleryną niewidką! Wstał szybko z miejsca i obszedł dziewczynę dookoła, jakby chcąc się upewnić czy istnieje na serio dziobał ją palcem w ramiona. - W pokoju? - Zdziwił się, stając przed nią. Zapomniał że ma pelerynkę i dziewczę, a raczej ruda alicja - zmora - nie ciocia, nie może go widzieć. - To znaczy że wybaczysz mi zabicie kota? - Spytał znowu chcąc się upewnić. Zawsze mogła chcieć go omamić a później zabić, albo wykorzystać.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Helena Daltrey on Sob 27 Mar - 14:27

Ech... Przechyliła deliktanie głowę w lewą stronę tak, że rude włoski opadły jej na lewe ramie i łopatki. Przyglądała się mu uważnie. Wapirem nie była więc i krzyżyk za dużo nie zdziała. Chociaż perspektywa bycie wampirem byłaby kusząca, nie powiem. Bycie młodą do końca swoich dni.- Pójdę, ale kiedy indziej- No cóż była prawdziwa i nawet wytrzymała dźganie bez jakichkolwiek sprzeciwów. Pewnie po prostu ciekawa co zdarzy się dalej. Patrzyła wytrwale do przodu zagryzając dolną wargę, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Śledziła go po prawdzie wzrokiem, ale głowa nie zmieniła swojej pozycji więc kiedy był za nią nie miała pojęcia co robi. Pewnie to co z boku. Po prostu sprawdzał czy nie jest duchem - oczywiście, że ci wybaczę. Już dawno to zrobiłam! a ty dalej się boisz, że nie? -stwierdziła, że jeśli dzięki temu chłopak ma przestać sie bać jakiejś zmarłej ciotuni to jest w stanie skłamać.
avatar
Helena Daltrey
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Liverpool, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Sob 27 Mar - 22:36

Pokiwał głową jak rozumne dziecko, ciągle zapominając o pelerynce - niewidce. wolał pozostać dla niej niewidzialny. Tak czul się bezpieczniej. Jednak nie stal tu już dłużej. może to był spisek! musiał uciekać i wypełnić swoją misję do końca. Nie dac się zabić, bo mama będzie płakać! Więc po prostu zwiał po drodze gubiąc koszulko - peleryno - niewidkę. ha.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Nie 16 Maj - 15:24

Wdrapali się na drzewo. Niewiadamo po co, ale jednak siedzieli na drzewie a Carter miał przy sobie butelkę. Był markotny i popijał z niej co chwilę wciąż nie mogąc zrozumieć o co wczoraj chodziło. Gdy przetrzeźwiał rano dalej nie mógł pojąć wczorajszego. Dziwne. - Ej, zabijmy mu tego kota - mruknął niepocieszony, że nie udało im się wczoraj zabić białej kuli. - Najwyżej Audrey kupi mu drugiego - dodal mrużąc oczy i upijając większego łyka.
Padało, w cholerę. Sięgnął ręką do góry i ściągnął w dół galązkę z liścmi, starając się ukryć pod nią przed deszczem.
- Będą mieć ułomne dzieci. Jak ten kot - mruknął jeszcze, niechcący urywając liście. Butelka też nie chcący wypadła mu z ręki - Kurwa - powiedział smutno patrząc za połową ognistej.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Go?? on Nie 16 Maj - 15:31

Oliver był dzisiaj wyjątkowo trzeźwy. Towaru zostało mu tak mało, że bohatersko i po przyjacielsku postanowił spalić wszystko wieczorem, razem z resztą. Działało to na niego mimo wszystko trochę źle, bo nie wyluzował od rana, czuł się nad wyraz świeżo, co mu przeszkadzało. Miał skłonności do nieustannego zrywania gałązek obok siebie, takich, co to wielkością i kształtem odpowiadałyby normalnemu skrętowi, i łamać je z pół raz za razem. Tak beznamiętnie.
- Myślisz, że on ją przed nami ukrywał celowo? – zapytał. Trzeźwość miała to do siebie, że rozkminiał za dużo. Przecież myślenie nigdy nie wniosło za wiele do jego egzystencji, a tu nagle taki zonk: normalni ludzie robią to często. Nie, nie ogarniał. Poza tym dzień się tak strasznie dłużył. Ollie czuł, jakby od momentu, w którym wstał, czyli mniej więcej o dziesiątej, minął już tydzień.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Nie 16 Maj - 15:40

A on nie był trzeźwy, na trzeźwo by chyba tego wszystkiego nie pojął. Tak przynajmniej miał tą przewagę że na trzeźwo nie myślał poważnie. Gdyby był trzeźwy pewnie nie wdrapałby się tak łatwo na drzewo.
I narzekałby na deszcz. A tak ten mu nie przeszkadzał.
- Co? Ją? Na pewno - odpowiedział rozkojarzony przejmując się butelką. Leżała teraz tak samotnie na dole, a on nie miał jak po nią zejść. Dopiero po kilku minutach wziął różdżkę i przywołał zaklęciem alkohol - Chcesz? - Spytał, żeby znowu mu nie zarzucono że jest egoistą. I że pije sam. - Ale, przecież powiedział że ją oleje - mruknął niepocieszony. Tak, Grant obiecał i dupa bo słowa nie dotrzymał. Chuj.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Go?? on Nie 16 Maj - 15:53

- No – odparł tylko Beinhause. Właśnie urwał wyjątkowo giętką i mocną gałązkę i siłował się z nią, próbując złamać. Poirytowany, wziął od Setha butelkę. Czy wypije, czy spali, nie ważne, byleby przestał myśleć jak normalny człowiek. Nie podobało mu się to, świat był mnie kolorowy, a ludzie mieli gorsze ryje, zdecydowanie. – Kłamał – stwierdził oczywistym tonem, upijając solidnego łyka. Żeby tylko szybko siekło, żeby siekło!
W sumie to nawet trzeźwego Olivera obeszło to, że Grant sypia sobie z Gryfonkami. Pieprzyć je mógł, na zdrowie, ale spotykać się z jedną, no to było już lekko dziwne. Ukrywać przed nimi jedną, to było jeszcze bardziej dziwne, a dać się przyłapać z jedną, trudne do ogarnięcia.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Nie 16 Maj - 15:58

Dziwne że w ogóle zdawało mu się robić coś takiego. Kłamać kumpli? Okłamać tych ze swojego dormitorium to straszne. Rozumiał okłamać matkę czy ojca, ale żeby kumpli? Ich? Tego tez nie mógł pojąć.
Gryfonka to prawie jak puchonka. Albo na odwrót. Obie są tragiczne i złe. Czemu Grant nie mógł ruchać tylko zielonych? Albo tylko niebieskich, po mimo osobistej do nich niechęci bardziej by to zniósł. Ale niech mu będzie, to w końcu jego dupa. Dziwka.
- Jak zawsze. Wkurwia - stwierdził rzeczowo patrząc na butelkę. Nie lubił się z nią na długo żegnać. Wzruszył ramionami i przetarł oczy. - Dziwne to drzewo
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Go?? on Nie 16 Maj - 17:23

- Pierdolenie – odparł Beinhause lakonicznie. Upił jeszcze dwa łyki, po czym oddał butelkę w spragnione rączki jej właściciela, alkoholika. – Wiesz Chujek, jak czegoś się nie ogarnia, to trzeba pierdolić – stwierdził i nagle wszystkie problemy rozwiały się w nicość. Nie ogarniają Granta – spoko, niech sobie robi co chce, jego życie, jego sprawa. Tak samo jak sprawą Setha był alkoholizm, a jego uzależnienie od trawki. Bo narkomanią jeszcze tego nazwać nie można było.
A jak ich to po prostu nie obchodziło i dalej robili swoje, to siłą rzeczy każdy z osobna był szczęśliwy.
- A na kocie możemy próbować nowe palenie i takie tam - zamyślił się lekko.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Nie 16 Maj - 17:30

- Od pierdolenia rodzine powiększy pedale - odparował, wyobrażając sobie jednocześnie wizję Granta ojca. I aż złapał się łodygi żeby nie spaść z wielkiego chwastu. Ignorant alkoholik - który nie wie jak nazywa się drzewo na którym siedzi - wziął butelkę i upił łyka. Później jeszcze jednego jakby był strasznie spragniony.
Zamyślił się przez chwilę. Może i jego sprawa, ale zakochany Grant? Będzie taki sam jak ten zakochany kundel? Oby nie. Wtedy by musiał więcej pić a niewiadomo czy jego samoregenerująca wątroba sobie z tym poradzi. Zmarszczył czoło, myśląc uporczywie nad tym. Dopiero wtedy popadnie w alkoholizm. Teraz pił dla pokolorowania swojego świata, później już będzie pić zdecydowanie po to żeby się zapić na śmierć. - Kota? Dziury koło mojego łóżka są duże, może się na coś nadać - powiedział spokojnie, wyobrażając sobie jak obdziera kota z sierści i tka łatki do dywanu.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Go?? on Nie 16 Maj - 18:00

- Fajno. To z kotem będą latały małe Chujki, małe Granty i w ogóle. Będziemy jak jakieś kurwa domowe przedszkole – stwierdził beznamiętnie, łamiąc kolejną gałązkę. Też nie bardzo się orientował, co to za drzewo, miał tylko cichą nadzieję, że się z niego nie spierdoli, do czego poniekąd było mu wcale nie daleko. Był zbyt trzeźwy, jego zdolności Spidermana wraz z ulatnianiem się z jego organizmu baki malały. A jak znikną mu te pajęczynki wystrzelające z nadgarstków?
- A ten kot jest jeszcze za mały, trzeba go utuczyć – oświadczył trzeźwo. – Będziesz mu dawać połowę ze swojego obiadu, to za dwa miesiące starczy na cały dywan, a nie tylko na zalepienie dziur. – Cały czas mówił tak beznamiętnie, jakby czytał z kartki. Ot, brak energii. I dla odmiany, wkurwiał go ten deszcz, jak od czasu do czasu jakaś kropelka przedarła się przez liście i kapnęła mu na twarz.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Nie 16 Maj - 18:17

- Jakie kurwa małe co? - spytał nie rozumiejąc jego beznamiętnego pieprzenia głupot. Czy tak właśnie wyglądały ich niedziele gdy byli młodsi a coś takiego jak ognista i baka znane im były jedynie z opowiadań starszych kolegów? Jeżeli tak, to biada im. - Chodź zjarać liście - stwiedził doznając olśnienia. Tamte listki były fajne. I miał nawet pelerynę niewidkę.
Usiadł wygodniej, ostrożnie stawiając kroki na gałęziach żeby nie spaść. Spojrzał w dół. Całkiem wysoko. Dziwnie że po alkoholu mniej się tym przejmował. A tym czasem butelka się sama opróżniła i była pusta. Rzucił ją w dół i patrzył chwilę tam. - Chyba kpisz, spierdalaj od mojego obiadu - oznajmił groźnie jakby Beinhause zapomniał że obiad Setha to rzecz święta.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Go?? on Pon 17 Maj - 0:19

- Małe Cartery. Dziwne, nie? – cały czas ten beznamiętny, niezjarany ton i łamanie gałązek nadawały mu jakiś taki depresyjny wygląd. – Idźmy zapalić – zgodził się po chwili, mając już dość tego, że wszystko docierało do niego tak szybko, że niemal boleśnie. Problemy z Grantem to zdecydowanie nie odpowiedni czas na to, żeby zrobić sobie przerwę od zioła. No, może w wakacje, jak wyjątkowo nie będzie mu się chciało ruszyć dupy po nowy towar.
I chociaż był całkiem trzeźwy, zignorował niekorzystne warunki atmosferyczne i to, że kora drzewa była raczej śliska od deszczu i tej wszechobecnej wilgoci. Mentalnie nadal będąc Spidermanem podniósł się nieco zbyt gwałtownie, przez co poślizgnął się. Zaskoczenie było tak ogromne, że nawet nie próbował się czegoś złapać, tylko niezbyt zgrabnie zleciał na mokrą trawę, lądując na plecach. No, jakby nie było, bolało.
- Ooo kurwa – stęknął z ziemi, zasłaniając sobie dłonią oczy, jakby to miało mu pomóc i sprawić, że poczułby się jak nowy. – Kurwa, jak się podniosę, to tak się zjaram, że więcej na nogi nie wstanę…

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Candice Cartwright on Pon 17 Maj - 0:36

Było około godziny 17, Candice wracała właśnie samotnie do krukońskiej wieży po zajęciach w terenie. Jak zwykle zanim dopytała nauczyciela o to co chciała wszyscy jej znajomi rozmyli się i była skazana na wędrówkę wyłącznie sam na sam ze swoimi myślami. Rozmyślała obecnie o przyszłości, co będzie robić, jak będzie wyglądało jej życie? 90% jej szarych komórek było zajętych właśnie tym. Cókierek często sięgała dalej rozmyślając o tym co będzie jutro. Zamiast skupić się na tym co jest teraz, jak na przykład jej siostra. Gdy tak wędrowała przytulając książki i zeszyty do swojego brzucha usłyszała coś dziwnego, a raczej niezłe łupnięcie. Szybko przejrzała na oczy i odwróciła wzrok w kierunku skąd dobiegł hałas. Zauważyła tylko jakąś postać leżącą pod drzewem. Od razu zwinnie połączyła całą historię w jedną całość, domyślając się, że ten ktoś musiał spaść z wysokiej gałęzi. Nie myśląc za długo podbiegła w kierunku postaci. Tak, ten jej troskliwy charakter nakazał jej zainteresować się tym, a raczej żarówka w jej mózgu zaczęła migać 'pomoc, pomoc, pomoc'. Gdy tylko dobiegła, jak się okazało do chłopaka uklęknęła przy nim ze zmartwionym wyrazem twarzy, wyciągnęła różdżkę zza paska. -Nic Ci nie jest? Wszystko w porządku?- Wyrzucała pytanie po pytaniu w ekspresowym tempie, w końcu wystraszyła się i to nie na żarty. -Zawołam kogoś ze skrzydła szpitalnego. - Oznajmiła mu tonem 'nie martw się, wszystko będzie dobrze'. Zmrużyła lekko oczy oceniając mniej więcej wzrost i wagę chłopaka. Nie było mowy by w jakikolwiek sposób go zaniosła. Oczywiście mówimy tu o mugolskim stylu, bez używania czarów. Bo nagle jakby wszystkie przydatne zaklęcia wyparowały z jej głowy, była tylko czarna pustka, którą nazwałabym bezradnością.
avatar
Candice Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 23
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Pon 17 Maj - 0:47

Jasne. Małe Cartery, i co niby jeszcze? Spojrzał na niego jak na idiotę. - Pojebane, nawet jak na ciebie - mruknął wciąż patrząc za butelką. Dosyć siedzenia na drzewie, po co oni w ogóle tu wchodzili? Już nawet nie pamiętał.
Pójdą zjarać, najarają się, on jeszcze sobie wypije i może uda mu się uratować tą niedzielę. Nienawidził niedziel tak w ogóle. I nie dlatego że zaraz będzie poniedziałek.
Gdy Oliver spadł, Seth Carter zaczął się śmiać. Głośno i w ogóle, tak żeby usłyszał tam na dole. - Beinhause, nie jesteś w cyrku pajacuuu - krzyknął zastanawiając się przez chwilę czy nie plunąć, to byłoby nad wyraz chamskie. Gdy zauważył krukonkę nieco się zdziwił. - Ty, patrz na nią, jak wonderwomen co niesie pomoc i w ogóle - stwierdził zdziwiony. Powinna iść dalej, a ta robi z siebie czerwony krzyż czy matkę teresę, nieważne. Sam też powinien zejść na dól.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Go?? on Pon 17 Maj - 1:02

Dla odmiany, teraz wszystko działo się za szybko, ale skutkowało podobnie, mianowicie nadal nie ogarniał. Gdy dotarło do niego, że jakieś dziewczę traktuje go jak co najmniej umierającego, zirytował się nieco.
- Weź, spadaj – odparł niemiło, niewiele sobie robiąc z tej całej troski. Może jeszcze cały świat poinformuje, że oto właśnie on, Oliver Beinhause, na trzeźwo zjebał się z drzewa? Może jeszcze w sukience wystąpi na zakończenie, żeby do końca przylepiła się do niego łatka jakiejś niezdarnej pizdy. – Siedź i nikogo nie wołaj – rozkazał jej i zakrył sobie twarz obiema rękami, po czym policzył do trzech i jednym szarpnięciem podniósł się do pozycji siedzącej. – Kurwa – skrzywił się mocno czując, jakby plecy zaraz miały mu odpaść. – Co to jest wonderwoman? – zapytał wciąż z nieciekawą miną, patrząc krótko na Setha. Potem odwrócił się do tej dziewczyny, co to widocznie aspirowała na pielęgniarkę i zmarszczył lekko brwi. Nie znał jej.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Candice Cartwright on Pon 17 Maj - 1:12

Nie zauważyła tutaj nikogo wcześniej więc dlatego na głos drugiego osobnika płci męskiej wzdrygnęła się. Spojrzała wysoko w górę i zobaczyła tam bardzo ciekawy okaz wyrośniętej małpiatki z najwidoczniej ubytkiem w mózgu. Skrzywiła się poirytowana kiedy tylko rosły brunet teeen z drzewa się odezwał. -Do twojej świadomości. Jestem tutaj i wszystko słyszę. - Oznajmiła mu dosyć chłodnym tonem, który oczywiście mówił o tym, że nie lubi być ignorowaną. Chociaż chyba powinna się do tego przyzwyczaić. W końcu kiedy ona olewa ludzi to z czasem oni odwdzięczają się tym samym. Spojrzała się na drugiego bruneta zdziwiona, kiedy kazał jej spadać. Ten to był typowy obraz leniwca pospolitego. Oprócz tego, że leniwce raczej nie spadają z drzew czy tam z nieba. -Na prawdę przepraszam, że chciałam CI pomóc.- Mruknęła pod nosem. Jeszcze zaczął jej rozkazywać. Niby po co ma siedzieć wśród tak nisko postawiono społecznie dwóch okazów płci męskiej, nierobów zabierających niepotrzebnie miejsce w tej szkole osobie, która na prawdę na nie zasłużyła. -Wiesz co..Nie mam zbytnio nastroju na to by 'siedzieć'.- Skomentowała nieco rozdrażnionym tonem, ale próbowała za wszelką cenę zachować wewnętrzny spokój, nie pokazując jak takie typy działają jej na nerwy i irytują.
avatar
Candice Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 23
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Pon 17 Maj - 8:50

- Dla twojej świadomości, widzę że tu jesteś - powiedział spokojnie, nie przejmując się chłodem od niej bijącym. On w ogóle nie lubił krukonek, mówił o tym kiedyś? Z pewnością, ale nikt go nie słuchał. - Wonderwomen to taka dziwna babka, która ma szmaty w barwach flagi amerykanów, a na tyłku gwiazdki - oznajmił spokojnie schodząc powoli i ostrożnie z drzewa. Jak na kogoś kto wypił większość ognistej całkiem zgrabnie mu się to udało.
Stanął na ziemi i przeciągnął się. Ocenił fachowym wzrokiem czy nic się nie stało Oliverowi i odpalił fajkę. - I też nachalnie wciskała swoją pomoc innym - dodał niczym znawca i palił sobie dalej, teraz obserwując dziewczynę. Była dziwna, ale to można zrzucić na krukolandię. Jakby nie było.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Go?? on Pon 17 Maj - 20:32

- Serio ma? – zapytał zaskoczony, po czym odruchowo, z nieco wrednym uśmiechem udał, że zerka na tyłek dziewczyny. Generalnie bardzo wkurwiał go ten niekończący się deszcz, który padał zawsze. Wstał – pada, poszedł na lekcje – padało, wrócił z lekcji – pada, idzie spać – pada, robi cokolwiek innego – dla odmiany pada. Niby Wielka Brytania, klimat wyspiarski, ale i tak niekończąca się, lejąca z góry woda wkurwiała go i sprawiała, że cały czas musiał szukać daszku, jak już wychodził na dwór zapalić, coby mu skręty nie zamokły, bo wtedy wkurwiłby się jeszcze bardziej. – Dobra – zerknął na minę Candice. Była chyba aż nadto wymowna. – To mnie ratuj, jak od tego poczujesz się lepiej – uniósł lekko brew. Włosy miał już całkiem mokre. To wkurwiało.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Candice Cartwright on Pon 17 Maj - 21:13

Spojrzała się z teatralnym zdziwieniem na ślizgona namber II. Tego nieposzkodowanego, który najwyraźniej od samego początku nie pałał do niej miłością. Zresztą ten drugi leżący-ślizgon również. Cóż, mentalność zielonych nigdy nie przestanie jej zaskakiwać. Spojrzała się na II krytycznym spojrzeniem. O tak na prawdę największym celem w jej życiu było nieść pomoc niepotrzebującym. Dniami i nocami czyhała w krzakach na takich jak Ci tutaj, byle tylko na siłę im współczuć i użalać się nad nimi. Tak to były jej życiowe priorytety. -Na prawdę..Uwierz, że mam coś lepszego do roboty.- Oznajmiła dwójce z przesłodzonym uśmiechem, który oczywiście w jej wykonaniu wyglądał ni to przypadkowo wrednie i ironicznie. -I jeśli chciałbyś wiedzieć jego upadek wyglądał całkiem groźnie z daleka. Ale jak teraz widzę..Nie ma się czym przejmować.- Powiedziała mu takim 'uświadamiającym' tonem i chwilę po tym kończąc swój wywód wzruszyła lekko ramionami. Spojrzała się na poszkodowanego krzywo ze zdziwieniem, bardziej w stylu WTF . Prychnęła tylko wywracając przy tym oczami i wstała. -Stanowczo poczułabym się lepiej gdybym Cię dobiła, a nie uratowała według twoich widzimisi.- Oznajmiła mu niezbyt przyjaznym tonem i pokręciła głową z dezaprobatą. Na prawdę czasem nie ogarniała gdzie rodzą się tacy idioci.
avatar
Candice Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 23
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Cyanne Cartwright on Pon 17 Maj - 21:30

Wieczór, początek tygodnia. To zawsze demotywowało, rozpamiętując jeszcze weekend. Cyanne właśnie dlatego zapewne opuściła w końcu mury zamku, mając chwilowo dość klimatu lochów, który dzisiaj nagle zaczął drażnić. Ale to pewnie tylko chwilowo.
Dziewczyna przeklęła cicho pod nosem, gdy zaledwie krok za drzwiami poczuła na twarzy oprócz wiosennego wiaterku, uporczywie sączącą się z nieba mżawkę, jak na złość skręcająca włosy i oblepiającą każdy skrawek jej jestestwa. Tak, inaczej tego nie mogła nazwać, jak sączeniem się - nieprzerwanie w małych, irytujących ilościach. Już wlałaby, gdyby wszystko co ma spaść, by spadło na raz. Lubiła deszcz, ale nie w takiej postaci jak dzisiaj. Uparcie jednak wkroczyła najpierw na teren dziedzińca, by po chwili zejść na trawę i poczuć pod nogami znaczący plask. Ślizgonka zerknęła na swoje buty, powoli zmieniające od dołu barwę - trudno, wyczyści się. Nie widziała sensu zajmować głowy tak banalnymi i głupimi sprawami. Skierowała się w stronę drzewa wcale nie z powodu przebywających tam osób, bo niezbyt dobrze ich przy tej pogodzie też widziała. Zwyczajnie odezwała się w niej chęć przetrwania - zarówno swojego jak i papierosa, którego miała zamiar spożytkować.
Wielkie było zdziwienie Cyanne, gdy nie dość, że rozpoznała oczywiście od razu sylwetkę dziewczyny pod drzewem to jeszcze po chwili... także pozostałych dwóch postaci. Cholernie dziwne. Co do cholery ona z nimi robiła? Dziewczyna zmarszczyła lekko brwi na moment i wsunęła ręce do kieszeni, podchodząc bliżej i stanęła przy drzewie w bezpiecznej odległości od towarzystwa, chcąc się zorientować w sytuacji. Kiwnęła z przyzwyczajenia na przywitanie głową, nie wypowiadając jednak na razie ani słowa. Jej spokojny wzrok, raczej nie wyrażający żadnych konkretnych - negatywnych, obojętnych czy też pozytywnych - odczuć, ślizgał się po każdej osobie, w końcu zatrzymując się na siostrze z nutą zapytania
- Jakieś zebranie pod drzewem - mruknęła dosłyszalnie dla innych, akcentując to trochę na pytanie, choć w sumie retoryczne. Błonia przy takiej pogodzie było puste. Z ostatnich słów rozmowy niezbyt wiele zrozumiała, bo jakoś ratowanie Beinhausa... nie. Nie pasowało.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach