Wysokie drzewo

 :: Błonia

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Michael Irving on Sro 4 Lip - 0:27

Michael poprawił swoje położenie o tyle, aby wygodnie oprzeć się o pień drzewa. Jedna wklęsła linia idealnie dopasowała się do kręgosłupa. Dzięki temu mógł spokojnie się rozluźnić i nie stawiając oporu, opaść całym ciałem na ziemię. Spojrzał ukradkiem na dziewczyną. Razem z całym krajobrazem tworzyła bardzo trafną całość. Przemknęło mu przez głowę jakaś dziwna myśl, aczkolwiek po chwili zniknęła. Dla niego było to dość dziwne, że aż tak jest związana z tym miejscem, szczególnie wielkim, grubym drzewem. On nigdy nie czuł wielkiego przywiązania z naturą, choć żył z nią w pokoju i harmonii. Gdzie szmer liści i śpiewy ptaków były jedynym źródłem dźwięku, tam młodzieniec czuł się nadzwyczaj komfortowo. W końcu przyroda była jedyną, która nigdy na niego nie narzekała i udostępniała swoje najskrytsze i najpiękniejsze marzenia. Właśnie uświadomił sobie, że z kobietą jest podobnie. Na pierwszy rzut oka zwykła uczennica, aczkolwiek gdy odkryje swoje najskrytsze cechy, to okazują się one najpiękniejsze. Może się mylić, a może mieć racje. Lecz czy w tej błogiej chwili to nie miało znaczenia. Lekki wiaterek zakołysał gałęzią, która spuściła swoją śnieżną zasłonę na twarz chłopaka. Przez kilka sekund było to piękne uczucie... do czasu. Wystarczyło dwadzieścia sekund, aby śnieg dostał się za koszulę. Zamiast wzdrygnąć, zaśmiał się pod nosem. Wszystko, dosłownie, ma swoje dwie strony. I to było najlepszym przykładem.
Atmosfera bardzo sprzyjała przyjemnemu odczuciu towarzyszącemu temu miejscu. Jeszcze raz spojrzał na Derię. Chciał powiedzieć coś miłego, ale nie miał pomysłu. Szkoda niszczyć uroku, głupim i nietrafnym komentarzem. Tak więc zamknął oczy i wtopił się w samego siebie, pozbawiając umysł wszelkich myśli.
avatar
Michael Irving
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Great Yarmouth, England

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Deria Malsive on Sro 4 Lip - 1:09

Dziewczyna czuła obecność Michaela. Siedział pod drzewem, chociaż nie odzywał się do niej. Przygryzła wargę, odsunęła się od drzewa. Czemu milczysz? Nie chcesz ze mną rozmawiać? Więc dlaczego tu siedzisz?
Deria nie widziała niczego wyjątkowego w chłopakach. W ogóle... większość ludzi była tylko obiektami jej wizji, co najczęściej było przerażające. Chciała niekiedy odrzucić od siebie ten dar, z drugiej strony to była jedyna rzecz, która trzymała ją przy w miarę zdrowych zmysłach. Mogło wydawać się inaczej, ale dzięki jasnowidztwu mogła przestawać myśleć o wszystkich zmartwieniach. Miała swoją pasję, swój dar i jemu poświęcała swoje życie. Dotychczas nie spotkała nikogo, kto podzielałby jej zainteresowania, albo chociaż ja rozumiał. Chociaż próbował zrozumieć! Dlaczego? Czy naprawdę ten dar skazuje człowieka na banicję? Na wykluczenie? Jeszcze ślepota... Nie czuła się mało interesująca. Była inteligentna i piękna. Niewidoma, ale wrażliwa. Potrafiła postawić na swoim, nie dawała sobą manipulować, ale łatwo poddawała się emocjom. Michael pochodził z tego samego domu, ale wiele ich różniło.
Było zimno. Płaszcz dawał na szczęście zatrzymywał wiele ciepła, ale nie całe. Zaczęła marznąć. Chłopak ją rozpraszał, poza tym - nawet gdyby odszedł, nie potrafiłaby się już skupić na niczym. Po prostu stała, skupiona na swoich myślach i śpiewie Ceryxa.
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Michael Irving on Sro 4 Lip - 12:40

Mike zapomniał już o obecności kogokolwiek niż samych zwierząt. Zbyt pogrążony był w swoich myślach. Zapuszczał wodze wyobraźni daleko, bardzo daleko. Schował głowę jeszcze niżej i zatopił ją w kolana i ręce. Mógł dzięki temu uniknąć lodowatego powietrza muskającego jego twarz. Podsumował wydarzenia z dzisiejszego dnia. Jakże barwne i różnorodne. W jeden lutowy poniedziałek zdołał tyle przeżyć. Przeważnie spędzał dzień na chodzeniu po szkole, rozmawianiu z samym sobą i czytaniu książek. Zdarzały mu się weekendowe wypady do Hogsmagede czy spacery po skraju Zakazanego Lasu. Nigdy nie zagłębiał się dalej. Nie miał takiej potrzeby, a łamanie regulaminu szkoły nie poprawiłyby mu nastroju. Nie należał do typowych chuliganów, raczej starał się dostosowywać się do zasad. Na dodatek marzec zbliża się wielkimi krokami. Ba! Przecież dziś jest ostatni dzień mroźnego lutego. Cztery dni i urodziny. W tej chwili to zmąciło jego głowę. Co ma zrobić? Nie miał jakoś ochoty na większe imprezy w najbliższym czasie. Chociaż, skończy za kilka dni osiemnaście lat. Chyba jest co oblać. W mugolskim świecie stałby się pełnoletni. Alkohol, papierosy, to wszystko otworzyło się przed nim otworem. A jednak należy do innego świata. Bardziej interesującego i ciekawego, gdzie magia stanowi podszewkę wszystkiego :
- Dobra tam. Pomyślę o tym jutro - szepnął do siebie, machnąwszy niewidocznie dłonią. W końcu podniósł twarz i chłodny wiaterek załaskotał ją delikatne. Westchnął obojętnie, po czym leniwie wstał. Spojrzał ukradkiem na kieszonkowy zegarek. Dzień zleciał bardzo prędko. Wiadomo, pośród tylu wydarzeń czas szybciej leciał. Odwrócił się w stronę dziewczyny, która nadal przytulała się do drzewa. Musi łączyć jakąś ważną z nim więź. A może po prostu szuka w nim jakiegoś oparcia?
- Do zobaczenia - rzekł do niej, odwracając się na pięcie w kierunku zamku. Nie miał pomysłu na temat dalszej rozmowy, a robiło się już później. Deria także nie wykazywała większej chęci na konwersację.
- Przepraszam, jeżeli Cię uraziłem czy coś - dodał po chwili, po czym wolnym krokiem udał się w kierunku głównej bramy...
avatar
Michael Irving
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Great Yarmouth, England

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Deria Malsive on Sro 4 Lip - 19:18

Słyszała jak chłopak się podnosi. Ona natomiast kontemplowała ciszę, przerywaną śpiewem Ceryxa, oraz nagrzewającą się powoli od jej ciepła, korę drzewa. Westchnęła cichutko i zacisnęła rączki na wypustkach.
- A pomyśl. - Rzuciła za nim zawadiacko. Nie czuła się stłamszona czy coś... Po prostu nie lubiła towarzystwa ludzi i wolała posiedzieć sama. Zwykle. Rzadko zdarzało się, żeby ktoś ją zainteresował na tyle, żeby mogła z nim posiedzieć i porozmawiać. Michael nie był głupim chłopakiem - po prostu nie miała z nim wspólnego tematu. Ona nie interesowała się przyziemnymi problemami, przyziemnego chłopaka. - Cześć... - Wiedziała, że odchodzi. No cóż... Może będzie mogła się lepiej skupić? Z drugiej strony szkoda. Tylko trochę, ale szkoda. Lubiła go nawet.
- Nie uraziłeś mnie! - Zdążyła tylko za nim krzyknąć i pomachała ręką w kierunku, z którego dochodziło ją skrzypienie śniegu pod butami chłopaka. Westchnęła i oparła się plecami o drzewo. Lelek znów przysiadł na jej ramieniu, spoglądając na chłopaka z zaciekawieniem. On był jej wzrokiem, którego nie miała...
[zt]
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Daisy Coxer on Wto 24 Lip - 19:22

Po wyjściu z budynku szkolnego postanowiłam udać się nad jezioro. Co prawda mamy dopiero marzec, więc woda jest za zimna na kąpiel, ale to żaden problem. Idąc wpierw błoniami czułam lekki powiew wiatru, który przerzucał moje włosy na boki. W powietrzu czuć już początki wiosny. Śnieg stopniał. Nim się obejrzę, urośnie tu trawa i zakwitną piękne kwiatki. Tak bardzo chciałabym zobaczyć tulipana! Przyspieszyłam. Po chwili byłam już na miejscu. Na punkt docelowy obrałam potężne, wysokie drzewo. Zbliżając się do rośliny głowę miałam skierowaną ku szaro-niebieskiemu niebu, otulonemu białymi, puchatymi chmurkami. Z zamyśleń wytrącił mnie szmer. Otworzyłam oczy. Przede mną, jakieś 80m, rosło drzewo, a pod nim ktoś siedział. Dziewczyna miała długie, rudawe włosy. Wyglądała na uczennicę klasy starszej. Może szóstej, bądź siódmej? Nie znałam jej, ale postanowiłam to zmienić. Uśmiech sam z siebie "zrobił się" promienniejszy, niż przedtem. Zrobiłam kilka kroków. W końcu, gdy byłam już w odległości około pięciu metrów od czarownicy, kucnęłam. Pomachałam ręką i zawołałam radosnym głosem:
- Cześć! Jak się nazywasz? Chcesz się pobawić?
Miałam szczerą nadzieję, że nowo poznana dziewczyna okaże się być przyjacielska. Z chęcią oderwałabym się od szkolnych obowiązków, które zajmowały mi miejsce w głowie. Czas na wygłupy!

EDIT: (28/07/2012)
//Daisy opuszcza to miejsce.
avatar
Daisy Coxer
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Swansea

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Dwayne Morison on Sob 17 Lis - 13:59

Dwayne nie próżnował w weekend, zwolniony z obowiązku uczęszczania na zajęcia jeszcze przez dwa kolejne dni. W tej chwili wpatrywał się w ogromne drzewo, które prezentowało swoją postawą nie tylko siłę życia i chęć przeżycia, ale przede wszystkim poważne wyzwanie dla gryfona. Wyglądając z salonu wspólnego gryfonów dostrzegł je jako potencjalne miejsce na ukrycie się przed Filchem bądź co bardziej denerwującymi osobami.
W tym momencie krzyżował swoje kościste ręce na chuderlawej klatce piersiowej, która w zwykłej bluzie nie prezentowała się zbyt dobrze. Granatowy kolor nie maskował wcale wystających kości obojczykowych ani też rozszerzających się barków. Nawet to, że chłopak się zazwyczaj garbił wcale nie pomagało, ale dodawało niezbyt przyjemnego efektu. Był patykiem, a spodnie ściągnięte były tak mocno w pasku, że niejedna dziewczyna by mu zazdrościła.
Obszedł drzewo dookoła i zatrzymał się od drugiej strony, dostrzegając dość wysoko ulokowaną dziupę. A może dziurę? W każdym razie jeśli tylko dałby radę podciągnąć się, a potem zahaczyć nogą o tamtą gałąź… może by mu się udało?
Przeszedł od razu do realizacji swojego planu, ale mimo szczerych chęci zakończyło się to tylko i wyłącznie upadkiem z wysokości niecałego metra prosto na tyłek.
- KURDE! – Krzyknął poirytowany, masując obolałą część ciała. Dmuchnął w pióro wplecione w jego włosy, które tymczasowo przysłoniło mu widok.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Anabel Grey on Sob 17 Lis - 21:41

Planowała wrócić do budynku, jednakże jej wrodzone lenistwo ją odwiodło od tego pomysłu. W końcu był weekend, przecież nie będzie się teraz uczyć, czyż nie? Teraz, gdy mogła cieszyć się świeżym powietrzem? Cóż, wymówka zawsze się znajdzie.
Szwendała się więc bez konkretnego to tu, to tam, dopóki słońce nie zaczęło grzać na tyle, że przebywanie na nim stało się czynnością niosącą średnią przyjemność, natomiast schronienie się wśród zimnych ścian także do najciekawszych propozycji nie należało. Wtedy Anabel przypomniała sobie o wysokim drzewie, które czasami odwiedzała, będącym na tyle dużym, iż spokojnie mogłaby się schronić w jego cieniu. Wydawało się jej to dobrym pomysłem - poleży sobie, odpocznie, ot błogie, leniwe popołudnie - istna sielanka. Zadowolona usiadła pod drzewem, oparła się o pień i już chciała zamknąć oczy, lecz przeszkodziło jej w tym głośne przekleństwo oraz głuchy odgłos upadku przerywający ciszę. Zaintrygowana podniosła się leniwie, powolnie obchodząc drzewo dookoła, licząc, że dowie się, co tak właściwie się stało. Pokaźnych rozmiarów roślina pozwalała na przebywanie obok siebie nawet o tym nie wiedząc, wystarczyło być cicho. Czyżby ktoś pojawił się tu przed nią?
Gdy w końcu ujrzała chłopaka, parsknęła śmiechem i nawet nie próbowała ukryć swojego rozbawienia. Czy coś złego jest w dobrym humorze? Odruchowo poprawiła swój cienki, za duży, zielony sweter - albo raczej narzutę, krzyżując ręce na piersiach i opierając się nonszalancko o pień. Nie miała zamiaru pomagać mu się pozbierać, nie widziała takiej potrzeby. Przyglądanie się to o wiele ciekawsze zajęcie.
- Próbujesz udawać małpę? Czy może nią jesteś?- rzuciła żartobliwym tonem, zwracając na siebie jego uwagę. Jak zwykle nie potrafiła przejść obojętnie bez komentarza, taki jej urok.
avatar
Anabel Grey
Uczeń

Liczba postów : 129
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Cardiff

http://kiwoszkowo.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Dwayne Morison on Sob 17 Lis - 22:20

Zaskoczenie po ujrzeniu jasnowłosej dziewczyny w tym miejscu momentalnie wymalowało się na twarzy Dwayne’a, który podnosił się nieporadnie z twardego podłoża i macał swój zobolały tyłek. Jego usta momentalnie rozszerzyły się na kształt uśmiechu, podczas gdy dziewczyna postanowiła się z niego chwilkę pośmiać.
- Anoo! – Odpowiedział głupkowato niczym niedorozwinięty dzieciak, zadzierając głowę w górę w stronę wystającej gałęzi, do której niestety nie dosięgnął. – Czasami mi się wydaje, że mam w sobie małpie geny. Wiele osób mi to mówi. Ale to raczej nie sprzyja mi wdrapywaniu się na drzewa. Niestety. – Odpowiedział całkiem wesoło, zostawiając kość ogonową w spokoju i podszedł do Ślizgonki, prostując swoją łepetynę.
- Ty jesteś .. Anna? Ana.. ? – Machał ręką, wpatrując się w pień drzewa jak gdyby na nim właśnie było wypisane prawidłowe imię dziewczyny. Trudno było pominąć tak charakterystyczny kolor włosów jaki posiadała koleżanka z klasy Dwayne’a. Nie minęło pięć sekund jak wzruszył ramionami i wyciągnął gwałtownie prawą rękę w jej kierunku.
- My jeszcze chyba nie mieliśmy okazji rozmawiać. Jestem Dwayne, ale możesz do mnie mówić Skaczący Fasol. Albo Małpa. Jak wolisz. – Wzruszył po raz drugi podczas ich spotkania ramionami, przez co potwierdzał hipotezę o wyuczonym przez chłopaka nawyku. Uśmiech z jego twarzy nie zamierzał zejść ani na moment, ponieważ zobaczył w nieznajomej dziewczynie pomocnika do wspinaczki na drzewo. Tak, tak, on wchodził, a ona pomagała.
- Nie jesteś ciekawa, jak jest na górze? – Zagaił, celując palcem w koronę potężnego drzewa.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Anabel Grey on Sob 17 Lis - 22:56

Zachowanie Dwayna całkowicie ją rozbawiło, co spowodowało kolejne parsknięcie śmiechem. Szybko jednak się opanowała, w końcu ile można? Przybrała poważny wyraz twarzy, który dość szybko zniknął, gdy tylko gryfon zaczął mówić - odniosła wrażenie, że zachowanie przy nim kamiennej twarzy jest niemalże niemożliwe, jednak nie kusiło jej, by dowiedzieć się tego z autopsji.
- Po prostu za mało chodzisz po drzewach. Małpa, która całe życie spędzi w klatce też nie będzie potrafiła się wspinać, prawda? - odparła z uśmiechem, przekrzywiając lekko głowę w bok, jakby w ten sposób mogła lepiej się przyjrzeć chłopakowi. Głupie nawyki.
- Po prostu Anabel. Nie używam zdrobnień - ucięła krótko, w myślach dodając "w stosunku do siebie". Co się tyczyło nazywania innych, to zupełnie inna bajka. W tej kwestii blondynka lubiła wykazywać się kreatywnością. Uścisnęła lekko jego wyciągnięta dłoń - A ty chyba jesteś Dwayne, o ile dobrze pamiętam, mam rację? - Zastanowiła się, po czym dodała - "Małpę" chyba będzie łatwiej zapamiętać.
Oderwała się od drzewa i zadzierając wysoko głowę spojrzała na dziuplę, po czym spojrzała na Dwayna i uśmiechnęła się zadziornie.
- A chcesz mnie podsadzić?
avatar
Anabel Grey
Uczeń

Liczba postów : 129
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Cardiff

http://kiwoszkowo.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Dwayne Morison on Nie 18 Lis - 15:38

Przy Dwayne’ie nie można było zachować powagi, ponieważ on sam nie rozumiał tego pojęcia. Bądź inaczej – nie chciał go rozumieć, twierdząc że o wiele lepiej będzie mu podchodzić w beztroski sposób do życia. Uśmiech dziewczyny wyraźnie dawał mu do zrozumienia, że potrafi jednak rozbawiać swoją postawą innych ludzi i zarażać ich swoim podejściem. Tak przynajmniej to sobie tłumaczył, przyglądając się z szerokim uśmiechem w dziewczynę.
Zrobił zamyśloną minę przez moment, a potem w skupieniu skinął głową, marszcząc groźnie brwi.
- W sumie to chyba masz rację. Ale wszystko zalezy od tego, jaka wielka jest ta klatka. Jedna więc jest rada: trzeba ćwiczyć! – Rozpromienił się nagle i wzruszył ramionami po raz kolejny, zaś jego rysy twarzy zaczęły znów łagodnieć.
- Anabel! No, wiedziałem, że zaczyna się jakoś na „A” i potem jest „N”, tylko nie wiedziałem ile. No a potem znów „A”. – Mówił przejęty, ale jego wzrok znów zawędrował na drzewo, które stanowiło dla niego całkiem spore wyzwanie. Może jednak sobie lepiej odpuścić?
- Tja. – Mruknął w odpowiedzi na pierwszą część wypowiedzi dotyczące jego imienia, po czym skinął głową wracając spojrzeniem do bladolicej. – Małpa. No pewnie, że łatwiej. Ale w sumie możesz tak mówić dopiero wtedy, jak już się wdrapię na to drzewo. – Wycelował tą samą dłonią, która przed chwilą ścisnęła mocno rękę Anabel, w stronę dębu.
- Yyy.. – wystękał, po czym wzruszył ramionami. – No w sumie mogę podsadzić, ale pod warunkiem, że mnie potem wciągniesz na górę. – Zagadnął, marszcząc ponownie brwi, świdrują jej oczy swoimi.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Anabel Grey on Nie 18 Lis - 21:30

Rzeczywiście, osobie, która przy Dweynie byłaby śmiertelnie poważna Anabel postawiłaby co najmniej jedno kremowe piwo - dziewczyna wychodziła z założenia, że jeśli jej się coś nie udaje, to zazwyczaj innym też nie. Prawdą było też to, iż po prostu pozytywna energia, optymizm, który niektórzy rozsiewali wkoło siebie bywał zaraźliwy. Czasami także drażniący, jak te wszystkie pyłki i przesłodzone zapachy kwiatów kwitnących w maju. Całe szczęście, że był już czerwiec.
Odpowiedź gryfona ją zaskoczyła, dla niej klatka to klatka - bez względu na wielkość i tak jest ograniczeniem. Blokadą. Ale przecież mogłaby być tak wielka, że jej prętów więziona istota nigdy nie ujrzy, czyż nie? Ale czy to na pewno klatka?
- Ćwiczyć umysł, czy ciało? - spytała przekornie, kładąc dłonie na biodrach. Kolejne pytania. Może dowie się czegoś ciekawego? W niebieskich oczach dziewczyny tliły się radosne iskierki, a od uśmiechania się pojawiły się dołki w policzkach.
- Prawie przeliterowałeś całe moje imię! Brawo - stwierdziła rozbawiona, bez krzty ironii często wkradającej się do jej głosu. Ciekawa była, czy Dwaynowi udałoby się samodzielnie wejść na to drzewo. Było ogromne, to prawda, ale przecież on był wysoki, czyż nie? Choć dla niej wszyscy byli wysocy. Nie, żeby jakoś nad tym ubolewała, lubiła swój wzrost, aczkolwiek jeśli chodziło o tego typu wspinaczki, to wzrost bywał bardzo pomocny.
-Dopiero wtedy? - jęknęła z udawanym smutkiem w głosie, który zaraz nabrał cieplejszej i pewniejszej barwy. - Rzadko ktoś stawia mi warunki, ale dobrze, Małpiszonie. Wejdziesz na to drzewo, już moja w tym głowa - i jakby na potwierdzenie swych słów energicznie kiwnęła łepetyną, splatając ręce z tyłu. Gdy jednak usłyszała, że ma go wciągnąć spojrzała z powątpiewaniem na swoje kończyny, potem na niego i znów na siebie. - Nie wiem jak ty, ale ja u siebie zbyt wielu mięśni nie widzę - skwitowała, unosząc do góry jedną brew, a także unosząc łapki niczym siłacz, chcący pochwalić się muskulaturą. Blondynka oczywiście jej nie miała.
- Ale możemy spróbować. Kto nie próbuje nie wygrywa, nie?
avatar
Anabel Grey
Uczeń

Liczba postów : 129
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Cardiff

http://kiwoszkowo.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Dwayne Morison on Nie 18 Lis - 21:47

- No jak to co ćwiczyć? – Spytał wyraźnie zbity z tropu, odwracając glowę ponownie w jej stronę, nie do końca wiedząc o co jej chodzi. Spojrzał krótko na drzewo i wzruszył łagodniej już ramionami, dość niepewnie jak na jego możliwości. – No… aby wleźć na drzewo, to muszę ćwiczyć włażenie, co nie? Czyli ciało i umysł w sumie. Po części. No bo na siłę tego nie wezmę, ale wpatrywać się w drzewo i kombinować godzinami jak na nie wleźć też nie chcę. – Tym razem dłuższa wypowiedź sprawiła, że jego ton głosu podniósł się o oktawę, zdradzając mutację jaką przechodził od kilku tygodni.
Dopiero teraz spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się szeroko, na pochwałę. Nierówne, trochę zbyt żółte zęby odstraszały zazwyczaj, ale Dwayne nie wydawał się tym jakoś zniechęcony do dalszych uśmiechów.
- Noo.. – wydukał znów niczym prostak, podwijając rękawy zwisającego swetra i potarł swoje szerokie dłonie z zamiarem rychłego zabrania się do roboty.
- To tak! Przecież to logiczne, że muszę czegoś dokonać, aby zasłużyć na dane miano. – Powiedział zniesmaczony zacofaniem myślenia Anabel, która już za moment chwyciła się pod boki i zgodziła się na jego warunek. Jakoś tak umknęło jego uwadze, że rzadko kto odważa się jej jakiekolwiek stawiać. Dwayne nie bał się nikogo! A przynajmniej tak twierdził w swojej hermetycznie zamkniętej główce, zapominając o istotnych postaciach takich jak chociażby Gabriel Smith.
Skrzyżował ręce na swojej klatce piersiowej, które prezentowały chude i kościste przedramiona pozbawione chyba jakichkolwiek mięśni. I to on – Dwayne Morison był jednym ze ścigających Gryfonów! Chudzina taka, że tknać a się złamie. Zlustrował uważnym spojrzeniem aparycję dziewczyny, próbując obrać jakiś sensowny plan. Wchodzenie na jej plecy nie miałoby sensu, dziewczyny były niezwykle drażliwe jeśli chodzi o tego typu sprawy. Na barana? Nie, prędzej by ją zmiażdżył swoim ciężarem ciała! Podskoczyć? Też nie da rady. Był wysoki i może nawet dałby radę ją podnieść do tej gałęzi co wystawała, ale dalej już ślizgonka musiałaby sobie radzić sama.
- No dobra. Będziesz mnie motywować, wiesz wrzeszczeć coś w stylu „Dwayne! Dalej, właź na górę!”, „dasz radę!” i w ogóle. – Przy okrzykach postanowił zademonstrować jej jak powinna to wykonać, układając swoje dłonie do ust i podnosząc głos, próbował nadać mu bardziej wojowniczego charakteru. Niestety… zabrzmiał jak podniecona dziewczyna. Uspokoił się dopiero przy słowach „w ogóle” i puścił oczko w kierunku Anabel. Nie wiedział dlaczego, ale dziewczyny zdawały się to lubić.

avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach