Wysokie drzewo

 :: Błonia

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Pon 17 Maj - 22:05

- Jak na przykład pójść sobie tam? - Wskazał brodą w stronę zamku i uśmiechnął się złośliwie. Takie gadanie o niczym i stanie na padającym deszczu. To cholernie irytowało tym bardziej że miał iść palić liście, a tym czasem spiderman za dyche spieprza się z drzewa, a wonderwomen przylatuje mu na ratunek.
Skończył palić, rzucił peta na ziemie i schował ręce do kieszeni. Nie podobało mu się to wcale. - Serio, i takie dziwne coś na głowie - powiedział do kumpla który nie dość że spadł z drzewa to jeszcze pozwalał się ratować.
- Kolejna. tez chcesz go ratować? - Spytał pochmurnie widząc nowego członka do ich kółka wzajemnej adoracji. Trzeźwiał, to smutne. Mieli iść i jarać, a tym czasem patrzą się na nich jakieś dwie.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Go?? on Pon 17 Maj - 22:19

Oliverowi znudziło się leżenie na wyraźnie przemokłej ziemi, więc podniósł się i stanął na nogach z lekkim pluskiem, rozmasowując sobie plecy. No, bywało gorzej, jak na przykład wtedy, kiedy się spalił i spadł z tych schodów, chociaż to odczuwał dopiero dzień po.
- No, to nie krępuj się – rzucił do Candice, a propos tego dobijania, zanim przyszedł jej sobowtór. Na tą zareagował lekkim zmieszaniem. Chyba jednak wyrżnął gorzej, niż wtedy z tych schodów, bo w głowie mu się dwoi. Nie skojarzył jej, chociaż byli z jednego domu. Beinhause generalnie nie miał pamięci do twarzy, imion i rozmów, potrafiąc poznać jedną osobę kilka razy, jeśli była wystarczająco bezbarwna. – Weź Carter, nie moja wina, że cały Hogwart się troszczy, żebym się nie zabił. Sam się zjeb z drzewa, zobaczymy, kto po ciebie przyleci – podsunął mu pomysł, ale bez zbędnej ironii, tylko ze zdrowym zaciekawieniem, czy faktycznie TO by się stało. Może ta tutaj jest jego aniołem stróżem, chociaż takim niedorobionym w ironii i obrażalskim?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Candice Cartwright on Pon 17 Maj - 22:33

Na dwójkę nawet nie spojrzała, kiedy w niezwykle szarmancki sposób zasugerował jej podróż do zamku. Po prostu uznała, że nie warto szargać jeszcze bardziej swoich wycieńczonych nerwów. Poza tym dzisiejszego dnia nie była w najlepszym humorze, co oczywiście każdy człowiek który choć trochę by ją znał zauważyłby to. No ale nie taka dwójka obijających się ślizgonów, których głównym życiowym zadaniem jest 'spalenie się' . Wzięła głęboki oddech by przynajmniej częściowo zwrócić swój spokojny i milusi na co dzień charakterek. Kiedy zobaczyła z oddali swoją siostrę bliźniaczkę spojrzała się na nią w taki sposób jak wierzący który ujrzałby Jezusa w pedalskich sandałkach i przezroczystym prześcieradle przepasanym sznurkami od zasłon. Oczywiście nikogo tu nie obrażając. -Cyanne.- Wymówiła imię siostry jakby to ona była jej ostatnią deską ratunku. Odwróciła się plecami do chłopaków, a przodem do dziewczyny. Słysząc kolejny tekst jednego ze ślizgonów po prostu uniosła wzrok do nieba. -Nieplanowane spotkanie..Swoją drogą właśnie się zbierałam.- Oświadczyła jej jak zwykle przyjaźnie nastawionym tonem.Widząc co trzyma w dłoni skrzywiła się. -Znowu palisz..?- Rzuciła w jej stronę zrezygnowanym tonem. A raczej było to pytanie retoryczne. Kiedy ona się tego oduczy.
avatar
Candice Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 23
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Cyanne Cartwright on Pon 17 Maj - 22:45

Gdy tylko Candice się odwróciła dziewczyna posłała jej lekki uśmiech na przywitanie 'dodatkowe', poniekąd lekko rozbawiona jej ulgą w głosie. Choć fakt, jakoś możliwość przebywania z nimi czasu sam na sam ja w pewien sposób przerażała. rzuciła krótkie spojrzenie na ślizgonów, z czego na Cartera już najkrótsze. Jeszcze na chwilę skupiła nieco rozproszoną już uwagę na siostrze i zamachała papierosem w nieokreślonym geście w powietrzu.
- Nie pale. Szkoda, żeby zmókł... szukam innego miejsca - odpowiedziała z błyskiem w oku, bo wiedziała, że jej nie oto chodzi. No przecież z dnia na dzień ne przestanie, z resztą, nawet nie chciała - Do zamku...? - rzuciła dla upewnienia się całkiem zwyczajnym tonem, zaraz potem mimowolnie znowu przenosząc jacne tęczówki na chłopaków. Czemu oni? Na słowa Setha, gdyby nie wrodzona leniwość, zwłaszcza np w tym momencie, pewnie by podskoczyła, zwyczajnie jakoś się nie spodziewając, że się do niej odezwie. A tak ewentualnie z zauważalnych oznak, oczy jej się o ile to możliwe, nieznacznie powiększyły
- Nie - odpowiedziała, unosząc lekko brew zbita z tropu, ogarniając szybko, o co mu w ogóle chodzi.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Seth Carter on Pon 17 Maj - 22:56

Spojrzał na klona wielce pomocnej wonderwoman i skrzywił się nieznacznie. Kojarzył ją. Była gówniarzem z ich domu, dlatego też poniechał prób rozmawiania z nią i zajął się ignorowaniem otwartym obu dziewczyn. No i paleniem, papierosa bo mieli iść po liście ale chyba Olej zapomniał o swojej wielkiej misji ratowania wolnej niedzieli.
- Ej noo - skrzywił się słysząc jak jeszcze prowadzą ze sobą rozmowy. - Nie lubię krukonek - stwierdził, tak żeby wszyscy słyszeli i zrobił kilka kroków, żeby kopnąć w wyjątkowo wysokiego badyla. - A ona jest od naaas? - Spytał Beinhause'a tak o, bo był prawie pewien że ten powie nie wiem.
Powinien sobie pójść, w dormitorium jest kot, a on ma już całkiem nowy plan pozbawienia go życia. No i jeszcze to dziwne dziewczę. I drugie też dziwne. No w dupe.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Go?? on Pon 17 Maj - 23:38

- A to one są dwie? – zapytał zaskoczony i spojrzał na Setha, jakby nagle ktoś mu oświadczył, że jest najzdrowszym okazem człowieka na świecie. Co, oczywiście, raczej mu nie grozi, przynajmniej w najbliższym czasie. – Nie wiem Carter, chodź spalić, mokro tu – stwierdził, po czym ruszył w stronę zamku, ignorując irytujące cmoknięcia stopy odrywanej od mokrej, w większości błotnej nawierzchni. Dziewczyny też olał, tak w ramach vice versa, jak chcą, to niech sobie stoją w deszczu, mają jego błogosławieństwo. Poza tym zimno się robiło i dzień zaczynał się kończyć. Żeby tylko znów nie wylecieli na dwór w tym swoim liściastym amoku, tym razem szukanie skarpetek na dziedzińcu byłoby o wiele mniej śmieszne, bo mokre jakoś Beinhause’a nie uszczęśliwiały.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Candice Cartwright on Pon 17 Maj - 23:40

Wywróciła tylko teatralnie oczami na słowa siostry, oczywiście nie pokazując aprobaty tego świństwa które dziewczyna trzymała w ręce. Zresztą chociażby Cókierek starała się ile mogła i tak byłoby bardzo trudno wyperswadować jej te fajki z głowy. Nie wiem..może miała jakiegoś gwoździa wbitego w ośrodek nałogów, czy cóś. Never know. Zresztą nie miała siły by cały czas się z nią o to kłócić. To jej życie, jej zdrowie i jeżeli chciała je sobie zepsuć to droga wolna, starsza siostra nie mogłaby jej powstrzymać. Na wieść o tym, że jeden z chłopaków nie lubi krukonek, po prostu zaśmiała się krótko obracając twarz w jego kierunku. -To całkiem dobrze się składa. Bo nie przepadam za ślizgonami. - Oświadczyła beznamiętnym głosem i wzruszyła ramionami, zerkając jeszcze na Pana Poszkodowanego i jakby się nad czymś głęboko zamyślając. Zmrużyła delikatnie oczka i wróciła wzrokiem do siostry z przepraszającym uśmiechem, który oczywiście miał jej powiedzieć, że 'to nie dotyczy Ciebie'. W związku z tym, że nie miała nic do roboty po prostu poszła parę kroków do przodu, kierując się w stronę zamku oczywiście do innego wejścia by nie iść za tymi dwoma przygłupami <3 -Idziesz?- Odwróciła się w kierunku siostry i nie czekając na odpowiedź ruszyła przed siebie. W końcu jak Cyjanek będzie chciała to ją dogoni ^^.
avatar
Candice Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 23
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julie Renevell on Sro 16 Cze - 23:59

A więc jest na błoniach!
We włosach czuje delikatny wietrzyk, który wprawia te czarne kosmyki w nieco zwariowany taniec.
Gryfonka oklapła na jakiś kamień w pobliżu owego wysokiego drzewa i wgryzła się z rozkoszą w jedną z grzanek.
Uwielbiała tę pogodę, ten stan ducha, tę czerwcową atmosferę zbliżającego się lata. Cieszyła się tym póki tylko mogła. Do domu nie chciała wracać, nigdy jej się nie spieszyło. Lubiła przecież Hogwart, napisała dzielnie SUMy. Raczej spokojnie patrzy w przyszłość, bardzo się ciesząc, że przed nią jeszcze dwa lata, pełne uroków życia w tym zamku.
Dokończyła jeść i z cichym westchnieniem rozłożyła się na trawie, rozciągając rozleniwione jeszcze po nocy mięśnie. Ziewnęła lekko i mrużąc oczy zapatrzyła się w słońce.
Ten dzień zapowiadał się bardzo sympatycznie.

<wybaczcie, że piszę już o ranku, naginam nieco czas, bo... tak mi kazała intuicja>
avatar
Julie Renevell
Uczeń

Liczba postów : 27
Czystość krwi : czysta
Skąd : Little Hangleton

http://http.lilenka.mylog.pl/

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Wto 5 Paź - 16:27

Dzień powoli mijał, a uczniowie jedynie z niecierpliwością wyczekiwali końca lekcji. Odliczali każdą sekundę, która przybliżała ich do upragnionego dźwięku dzwonka. Aż w końcu to nastąpiło! Wszyscy wybiegli z klasy, nie dając nawet nauczycielowi dokończyć zdania. Eileen ledwo zdążyła zebrać swoje rzeczy i przebrać się w luźne ubrania w dormitorium, od razu udała się w stronę zielonych terenów szkoły. Słońce miło oświetlało i ogrzewało ziemię, dając złudzenie, że wakacje wcale się nie skończyły, a rok szkolny wcale nie zaczął. Ogarnęła błonia swym orzechowym, pobłażliwym spojrzeniem. Spacerując obserwowała wesołych uczniów, cieszących się z pogody i starających się maksymalnie ją wykorzystać. Na twarzy dziewczyny wystąpił drobny uśmiech, jak stawiała kolejne kroki. Wiatr delikatnie powiewał, rozwiewając rozpuszczone, rudawe kosmyki Krukonki. Początkowo nie wiedziała, gdzie powinna się udać w celu odprężenia się, aż wybrała. Pokierowała się w stronę jednego z jej ulubionych zakątków błoni. Mianowicie, pod koronę wielkiego drzewa. Tam wygodnie zasiadła na trawie i przymknęła oczy, rozkoszując się spokojem, jaki panował na zewnątrz. Nie minęło kilka chwil, a już wyciągnęła z torby swój szkicownik oraz ołówek. Nie potrzebowała za wiele czasów, by dać ponieść się swej wenie. Nie była pewna, co to będzie. Lecz nikt nie jest w stanie dobrze ocenić końcowego efektu na podstawie podstawowych linii stawianych przez rysowników w pierwszym etapie tworzenia. Choć, prawdę powiedziawszy, powinna być chociaż jedna osoba, która wie, jak to powinno wyglądać w ostatnim etapie.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Wto 5 Paź - 17:04

Jako siódmoklasista nie posiadał odrobiny czasu swobody, bowiem kradły mu go różnorakie wypracowania i wszelkiej maści zadania domowe. Dlatego też dbał o jego resztki, wykorzystując je nieco w lepszy sposób niż siedzenie w wieży i narzekanie na ogrom prac. Spacerowanie sprawiało mu przyjemność. Po prostu. Bez ukrytych intencji prześladowczych. Ot, lubił obserwować życie wymalowane na mijanych postaciach oraz to, schowane w zieleni błoni.
Julian ciężko stąpając po miękkim trawniku, był wyraźnie zirytowany. Nie, nie rozzłoszczony o czym świadczyć mogły zaciśnięte pięści i zmarszczone gniewnie czoło. Zirytowany. Ledwie kilka minut wcześniej - góra dziesięć, został szanownym świadkiem kłótni dwóch drugoroczniaków. Niby zwykły obrazek wyciągnięty z rzeczywistości. Norma. A jednak ich dziecięce krzyki dotknęły go bardziej niż mógł przypuszczać. Na brodę Merlina, rozbolała go głowa! Tępy ból wędrował od środka czoła, po całej długości czaszki aż do górnych kręgów kręgosłupa. Gryfon nie należał do wąskiego grona osób wytrzymałych na takie niewygody. Był typowym mężczyzną. Mężnym mężczyzną, duszącym w sobie emocje i zaciskającym z zgrzytem zęby, nie zastanawiając się nad użyciem jakiś lekarstw czy zaklęć medycznych. Westchnął, wreszcie docierając do swojego celu. Będącego jego ulubionym miejscem wyciszenia. Oparł się plecami o chropowatą korę i bezwiednie opadł w dół. Nie wiedząc o bliskości dziewczęcia.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Wto 5 Paź - 17:20

Dziewczyna była absolutnie pochłonięta swym zajęciem. Szkicowanie to był jej ulubiona część malarstwa. Owszem, lubiła bawić się kolorami i wybierać poszczególne dla odpowiednich elementów obrazu. Lecz nie było to zbyt praktyczne- noszenie stosu kredek, farb i innych przyborów służących kolorowaniu. A szkicowanie było tak prostą formą, że jedyne, co jej było potrzebne to kawałek papieru i ołówek. Dzięki temu, mogła mieć je zawsze ze sobą i szkicować gdzie ze chce, a przy tym nie obciążała się zbytnio noszeniem owych rzeczy. Jak opętana stawiała kreski o odpowiedniej długości odpowiedniej grubości ołówkiem. Wyłączyła się kompletnie ze świata rzeczywistego. Do jej głowy nie dochodziły żadne dźwięki, jedynie skrobanie grafitu o papier i cichutkie stukanie paznokci o niego, co miała w zwyczaju robić podczas realizowania się w sposób artystyczny. Dopiero po pewnym czasie ocknęła się, orientując, że nie tylko ona upodobała sobie to drzewo. Rozejrzała się na boki, po czym obróciła. Wydawało jej się, że kojarzy owego młodzieńca, lecz za nic nie była w stanie przypomnieć sobie jego imienia. Była jedynie pewna tego, że jest Gryfonem i chyba tak jak ona pochodził z Irlandii, jednakże nie dałaby sobie uciąć za to ręki. Nie wyglądał najlepiej. Może coś go bolało, może po prostu był zmęczony. Zastanawiała się, czy w ogóle warto przeszkadzać mu i nawiązać rozmowę, lecz ostatecznie zdecydowała się cicho odchrząknąć i od razu odwróciła się w swoją stronę. Jeżeli będzie w nastroju do jakiegokolwiek sposobu nawiązania kontaktu z rówieśnikami to zapewne rozpocznie rozmowę, a jak nie, to nie.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Wto 5 Paź - 17:39

Powoli uspakajał oddech, który mimowolnie spłycił się gdy wędrował przez szkole korytarze. Ułożył ciało w wygodniejszej pozycji i pewnie, gdyby nie miarowy ledwo dosłyszalny stukot mieszany z szelestem wirujących u korony drzewa liści, zasnąłby jak niemowlak. Do czego jak do czego, ale talent do spania to on miał. Niewątpliwie. W każdych warunkach mógł opuścić powieki i oddać się w ramiona Morfeusza. Nie liczyło się to, czy za oknem rozszalała się okropna burza, czy też przy łóżku śpiewa mu pełna orkiestra. Nic nie było w stanie zakłócić jego odpoczynku. Można by rzec, że posiadł tajemną technikę wyłączania własnego mózgu. Tym razem jednak, wiatr chłostał mu odsłoniętą szyję, a głowa pulsowała od bólu. Jak mógł tak po prostu odpłynąć hen w krainę sennych fantazji? Otóż, nie mógł. Z resztą, nie miał nawet na to najmniejszej ochoty. Podskoczył energicznie na dobry centymetr, słysząc obok siebie chrząknięcie. Nie ma to jak gryfońska odwaga...
- O, nie zauważyłem Cię - odparł z nutką nieukrywanego zdziwienia, bladą dłonią mierzwiąc swoje włosy w akcie zażenowania. Znał ją. Znał z pewnością! Chodzili razem na eliksiry, z których z resztą była chyba nawet całkiem niezła. - Nie podpowiadaj. Jesteś E, e, e... Jesteś Krukonką, prawda? - Zapytał wprost, obdarzając ją szerokim uśmiechem.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Wto 5 Paź - 17:57

Nie mogła już kompletnie zająć się szkicowaniem, ale uwagę miała w miarę podzielną. Dzięki temu bez obawy kontynuowała tworzenie swojego dzieła, a równocześnie nasłuchując i oczekując jakiejś reakcji ze strony Gryfona. Nie musiała długo na nią czekać. Nie trudno było usłyszeć ten 'huk', gdy po podskoku upadł z powrotem na ziemię. Wywołało to u niej swoisty, wesoły uśmiech, choć w głębi duszy chichotała sobie. Oho, czyżby się pomyliła i miała do czynienia z bojaźliwym Puchonem niźli mężnym Gryfonem, którego nikt ani nic nie zaskoczy? Kto wie, pewnie zaraz się przekona. Automatycznie obróciła się, gdy usłyszała jego głos. Przerwała szkicowanie i nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, z lekko pobłażliwym uśmiechem wyczekiwała, aż przypomni sobie jej przynależność domową w Hogwarcie. Cóż, miał farta.
- Bingo- powiedziała z pogodnym uśmiechem na bladej buzi. Po krótkim spojrzeniu ogarniającym jego postać mogła stwierdzić, że nie myliła się. Skądś go musiała znać i pewnie były to eliksiry. Choć na tej lekcji była bardziej skupiona na własnych wywarach niż reszcie uczestników zajęć. - Jesteś Gryfonem, mamy razem eliksiry, prawda?- zapytała się dla pewności. Ot, by później nie strzelić jakiejś gafy, no bo po cóż miałaby się zbłaźnić?
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Wto 5 Paź - 18:21

Zaskoczyła go! Człowiek miał swoje odruchy i już. Obruszyłby się, gdyby nie traktował śmiechu jako najlepszej z wszystkich witamin. Obnażył więc jedynie górne uzębienie, choć czuł się nieco zażenowany.
- Ha! Zawsze wiedziałem, że mam doskonałą pamięć - rzucił pewnym siebie tonem. Unosząc jednocześnie w charakterystyczny, kpiący sposób jedną z ciemnych brwi. Nie miał problemu z żartowaniem z samego siebie. - Tak, i tak. Julian.
Pstryknął palcami. Przytakując miękko dla dziewczęcia. Liczył skrycie na to, że sama również odświeży jego "doskonałą pamięć", przypominając swoje imię. Lecz nim zdążyłaby to uczynić, przysunął się nieco bliżej. Bezczelnie zerkając jej przez ramię na szkicownik. Masa kresek pokrywała biel kartki. Niewiele mu jednak mówiąc. Nie mógł rozpoznać kształtu, który był przez nią opisywany za pomocą ołówka.
- Co to? - podpytał ciekawsko. Przenosząc swój wzrok na jasną twarz towarzyszki. Dziwne było to, iż wcześniej nie mieli okazji zwyczajnie porozmawiać. Byli na tym samym roku. Poza tym, niezaprzeczalnie zasilała szeregi płci pięknej, za którą otwarcie przepadał. Nie żeby był wilkiem na panie, ale... lubił ich miłe towarzystwo. Jakim cudem więc ominął tą Krukonkę? Pytanie warte zastanowienia.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Wto 5 Paź - 18:43

Owszem, lecz zawsze jej się wydawało, że Gryfoni 'nie mają swoich odruchów' tylko są zwarci i gotowi, nie dają się zaskoczyć. No ale, być może to była tylko kolejna stereotypowa opowiastka, która przecięła kiedyś jej drogę. Zaśmiała się jedynie, gdy ten zachwalił swą pamięć. Ona mogła jedynie pomarzyć o takowej, bo o pewnych rzeczach zapominała wnet. Jednakże zdarzało się, że niektóre elementy po prostu zapadały jej w pamięci. Być może miała już kiedyś jakąś styczność w Gryfonem lub po prostu zwrócił jej uwagę na wspomnianych zajęciach z eliksirów? Kto wie, kto wie.
- Doprawdy, powinnam gratulować. - powiedziała nieco ironicznym tonem, a już po chwili wyciągnęła w jego stronę drobną dłoń- Eileen- przedstawiła się, bo była pewna, że jego doskonała pamięć nie przechowywała tego szczegółu o jej osobie. Gdy ten przysunął się, automatycznie spojrzała na swój niezrozumiały szkic, a potem znowu na Gryfona, choć kątem oka spoglądała na kartkę.
- To jest... uliczka. Wąska, ale jednak pogodna, pełna światła, niewielkiej ilości ludzi i mnóstwie lokali po bokach...- wytłumaczyła mu ogólny zarys jej pomysłu, uśmiechając się przy tym lekko. Nie miała mu za złe jego niezrozumienia dla sztuki. Jakby patrzyła na to zboku, też pewnie nie umiałaby wyobrazić sobie, co takiego przedstawia szkic. Odpowiedź na pytanie frapujące Juliana była prosta. Eileen trzymała się z reguły w określonym gronie znajomych. Nie była tak przebojowa, by zawsze wyskakiwać przez tłum, więc nie dziwne, że nie ściągała na siebie cudzych spojrzeń. Jedyne cechy, jakie pozwalały jej w jakiś sposób wybić się to dosyć niski wzrost oraz rudawe włosy kontrastujące z jasną cerą.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Wto 5 Paź - 19:07

Pozory przecież dotyczyły wszystkich domu w Hogwarcie. I gdyby był wrednym zielonym, to wytknąłby jej brak inteligencji choćby, bo mądrością nie było straszenie bezbronnego Gryfona z bólem głowy. Uprzedzenia były częścią społeczeństwa. Każdy widział mniej bądź bardziej bezpodstawnie w kimś nielubianym coś, co go od niego machinalnie odpychało. Równie dobrze, można było zakładać, że nie ma najlepszej opinii na temat ślizgonów. A to było jedynie częściową prawdą. Człowieka w końcu powinno się oceniać po całokształcie, a nie kolorze krawata i naszywce na szacie, prawda?
- Miło mi - odparł, lekko ściskając jej wyciągniętą dłoń własną. - Pewnie już kiedyś się spotkaliśmy, tylko że wtedy chyba się obyło bez takiego oficjalnego przedstawiania.
Znów przeczesał do tyłu czarne kosmyki, uśmiechając się ciepło w kierunku Krukoneczki. Naprawdę nie widział możliwości jej przegapienia. Była co prawda drobna, ale nie przypominała maleńkiej igiełki w górze siana, które to tworzyła cała reszta uczennic siódmego roku. Doprawdy, dopuścił się niewybaczalnego czynu.
- Aha - wydukał. Próbując usilnie znaleźć na kartce to, o czym mówiła z wyczuwalnym zafascynowaniem. Chyba przepadała za sztuką i to ze wzajemnością, bo dostrzegał jej talent. - Nie odbierz tego jak krytyki, ale jak dla mnie, to jest motyl. Tak. Na pewno motyl.
I jakby na potwierdzenie własnych słów, przejechał palcem po liniach mających odgrywać wątłe skrzydełka.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Wto 5 Paź - 22:00

Niestety, stereotypy już dawno ogarnęły cały świat. Tym bardziej zapanowały one w Hogwarcie, gdy był taki, a nie inny podział na domy i związane z nimi historie. To po prostu niemożliwe, by znaleźć lubiących się Ślizgonów i Gryfonów czy też Ślizgonów tolerujących Puchonów. Może to idiotyczne, ale wszyscy się kierują historiami i czasami ledwo poznają przynależność kompana to od razu rezygnują z ciągnięcia rozmowy, a często też kończy się to nieprzyjemną sprzeczką. Ale tak już jest w tej szkole. I raczej nie zanosi się, by kiedykolwiek to się zmieniło.
- Mnie również- odpowiedziała, lekko się uśmiechając przy tym- Jak na przykład na lekcji eliksirów? Tak, zapewne masz rację. - dodała po chwili. Wszystko jest możliwe, a pamięci wcale nie ma takiej dobrej.
Eileen akurat nie zwracała większej uwagi płeć męską. Była jej szczerze obojętna i w przeciwieństwie do większości rówieśniczek, nie rozglądała się co krok za księciem idealnym. Phi, taka istota nie istnieje, więc dlaczego miałaby marnować na nich czas? Dlatego nie dziwne, że Eileen nie miała wcześniej do czynienia z Julianem. Zaśmiała się pogodnie, słysząc jego teorię na temat szkicu. Przekrzywiła lekko głowę, przykładając palec do ust w geście jakby faktycznie rozważała to, co powiedział.
- Wiesz, może i masz rację. Ale jakby to faktycznie był motyl to bym jeszcze dorysowała linie tu, tu i tu. - odpowiedziała, po czym narysowała w powietrzu nad kartką ołówkiem owe linie decydujące o zmianie całej koncepcji rysunku. Uśmiechnęła się lekko, spoglądając na niego i oczekując jakiejś reakcji jak zdziwienie czy coś.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Wto 5 Paź - 22:23

W każdej szkole były wyraźne podziały, a Hogwart należał do tych, co na wstępie dzieliły uczniów na cztery różne podgrupy. O przyjaźni między Gryfonami i Ślizgonami nie słyszał, ale o ślizgońskich romansach i z czerwonymi, i z żółtymi głośno było całkiem niedawno temu.
- No tak. Kiedyś Cię pewnie zaczepiłem, bo, o ile dobrze pamiętam, dobra jesteś w te klocki - skwitował, przecierając palcem po brodzie i starając się przypomnieć taki moment. Bezowocnie.
Uniósł wyżej kąciki ust, gdy zaśmiała się lekko. Przepadał za tym wyjątkowym dźwiękiem. Ukazywał bowiem szczerą radość z niby zwykłego smakowania tlenu. I był najlepszym, bo zawsze skutecznym, lekarstwem na wszelkie zło i niesprawiedliwość. Lepszym nawet od czekolady! Spojrzał uważnie na obrazek. Próbując sobie go wyobrazić z kilkoma dodatkowymi kreskami. Nie był artystą. Nie znał się na sztuce.
- Ekhem. Tak, mogłabyś je dorysować, ale i bez nich to jest wyraźny motyl - upierał się umyślnie, prostując kręgosłup i zaglądając jej w orzechowe oczy. Jeżeli ona podniosła nieświadomie rzucone przez niego wyzwanie, to jak on - Gryfon!, mógł się ot tak poddać? Nie, nie, nie. Udowodni jej jeszcze, że nie przez przypadek znalazł się w domu lwa.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Wto 5 Paź - 22:44

Eileen lubiła dużo wiedzieć, choć nie plotkowała tak dużo. Wiadomo, jak to dziewczyna, musiała czasami wymienić się informacjami. Ale te o romansach pomiędzy uczniami tych domów były jej obce. Widać, że nie zawsze jest właściwie doinformowana.
- Cóż, nie chwaląc się to owszem, nieźle sobie radzę w tym przedmiocie. - rzuciła, siląc się na w miarę obojętny ton. Choć i tak pogrzmiewała w nim nuta nonszalancji, ale równie dobrze można było to uznać za celowy, 'udawany' ton. Jeżeli Julian tak cenił sobie ludzki śmiech, powinien zaprzyjaźnić się z Eileen. Dla niej była to nieodłączna część dnia. Nie było takiego, kiedy nie śmiała się w sposób jakikolwiek- chichot, szydzący, szczery i pogodny- dysponowała wieloma rodzajami owego radosnego upustu emocji. Nieważne, jaki miała nastrój, zawsze musiała się zaśmiać czy chociażby uśmiechnąć co najmniej raz na dzień.
- Jasne, panie da Vinci, jestem tego absolutnie pewna. - odparła żartobliwie, chichocząc cicho pod nosem. Odgarnęła włosy za ucho i skierowała na niego pewne siebie spojrzenie, a zaraz potem znowu zerknęła na rysunek. No nie, nie będzie jej tu wmawiał, że to ma być motyl! Co jak co, ale szkice dwóch tak różnych rzeczy nie mogą być tak podobne.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Wto 5 Paź - 23:01

Julek plotkarzem? To był podobny absurd, co szukanie śniegu w Egipcie podczas pełni lata! On po prostu słuchał, gdy ktoś do niego mówił i nie tylko do niego. Nie potrafił być biernym echom podszeptywań. Te docierały do niego, chciał tego czy nie.
- Nooo -zaciągnął się. Ni nie przytakując Eileen, ni zaprzeczając jej delikatnej nonszalancji. Ostatnio nauczył się, że kobietom nie wolno dogadzać komplementami, bo zawsze widzą w tym drugie dno. - Eliksiry w końcu nie są takie złe. Pomijając Nietoperza.
Stwierdził. Podnosząc wzrok na otoczenie. Kilka osób przechadzało się nieopodal, przyglądając im bacznie. Nie dostrzegał jednak nikogo znajomego. Jeżeli Krukonka miała takie same podejście co Julian, to ich dusze w pewnych częściach się zbiegły. Tym bardziej zadziwiająca była ich nie znajomość.
- Da Vinci? - powtórzył za nią, marszcząc czoło. Słyszał już niegdyś to nazwisko. Problem tkwił w skojarzeniu go z daną postacią. Nie chciał ukazać jej przy samym zapoznaniu braków w swojej wiedzy. - Tak, tak. Tylko kredki by Ci się jeszcze jakieś przydały, albo coś. Niekolorowy motyl, to taki no... nie motyl.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Wto 5 Paź - 23:21

Ona akurat potrafiła być w ten sposób bierna. Czasami wolała po prostu nie słyszeć pewnych szeptów i 'wyłączała się', a żadne rozmowy do niej nie docierały. Czasami było to jak najbardziej przydatne, a czasami wręcz przeciwnie. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego, a tą umiejętność powinna po prostu bardziej wyćwiczyć.
- Dokładnie. Nie rozumiem, jak można nie lubić eliksirów. Mimo wszystko, fajnie jest robić wszystko krok po kroku. A do tego ta ekscytacja, czy twój kociołek za chwilę nie wybuchnie tuż przy nauczycielu. - dodała z szerokim uśmiechem. Nie darzyła Nietoperza zbytnią sympatią- ot, zwyczajny nauczyciel, który potrafi nieco wpoić do jej głowy. Prawda, zaskakujący był fakt, że ich istnienia jeszcze nie natknęły się na siebie, jeżeli choć odrobinę mieli ze sobą trochę wspólnego. Z trudem pohamowała śmiech, gdy ten starał się nie pokazać po sobie braków jakichkolwiek informacji o da Vinci'm. Ach, żeby takiego nazwiska nie znać, doprawdy! Gdyby chciała to pewnie odeszłaby z zażenowania, ale nie mogła zostawić tego w ten sposób. Przynajmniej rysunku.
- Kredki, tak? To nie problem. Ale niekolorowy motyl... to byłby taki nowatorski motyl. Może zapoczątkowałabym nową modę na malowanie czarno-białych motyli? - rzuciła słowa, jakby na powietrze, gdybając sobie. A takie gdybanie było zwykle tylko gdybaniem i nigdy nie dochodziło do skutku.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Wto 5 Paź - 23:39

On nie ekscytował się tak ważeniem szczurzych pazurów i siekaniem podejrzanie wyglądających roślinek. Dla niego każdy przedmiot był obowiązkiem, który musiał nosić na swych barkach. Nie nadawał im kategorii przyjemniejszych i znienawidzonych. Wszystko czego się przecież uczyli, wymyślił człowiek. Czemu więc miał być gorszy i nie zrozumieć sensu przetartego już szlaku? Do dobrych ocen wystarczyła systematyczność i wiara we własne możliwości. Przynajmniej w tym pokładał swoje nadzieje Julian. Póki co, nie naiwnie.
- Co do wybuchających kociołków się zgadzam.
Rzucił pośpiesznie, już planując kolejny psikus. Cwaniacki uśmiech mimowolnie wstąpił mu na twarz. Chłopak był czarodziejem. Starał się poznawać kulturę mugoli, doceniał ich wysiłki i pomysłowość, lecz jego świadomość co do niemagicznego świata pomimo tego, była mocno ograniczona.
- Hej, hej! To był mój pomysł! Ewentualnie wspólny - zauważył, burząc się teatralnie jej koncepcją. - Jakby co, dzielimy się zyskami na połowę.
Zaproponował jeszcze. Mrugając do niej słodko, po czym nie powstrzymał fali śmiechu, która wstrząsnęła jego ciałem i drżała donośnie w powietrzu dłuższy moment.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Wto 5 Paź - 23:58

Prawda, nie było to najbardziej ekscytującą czynnością, jednak zawsze przy ważeniu eliksirów Eileen z ciekawością wyczekuje chwili, gdy dowie się, czy nie popełniła po drodze jakiegoś błędu. A przedmioty od zawsze dzieliła na przyjemniejsze i te mniej. Jednakże nie zależały jej oceny od tego podziału tak bardzo. Po prostu, nad niektórymi musiała spędzić więcej czasu na naukę, a na zaliczenie tych bardziej lubianych zwykle przychodziła bez zaglądania do podręcznika. Bo była jak gąbka chłonąca informacje- jedyne chwile, kiedy pamięć jej nie zawodzi to lekcje.
- Niestety, jeszcze nigdy kociołek nie wybuchnął mi w jakiś spektakularny sposób. - rzekła z nutą żalu w głosie. Nie powinna mu mieć za złe tej niewiedzy, jednakże dla niej, artystki, była to wiedza podstawowa. No ale, była w połowie mugolką i w jakiś sposób brała udział w ich świecie. Chociaż przez te dwa miesiące wakacji.
- Ho ho, twój pomysł? To ty chciałeś pomalować moje motyle! - powiedziała szczerze rozbawiona, pokazując mu język- Jeżeli kiedykolwiek moje rysunki przyniosą jakiś zysk to jasne, po pół na głowę. - dopowiedziała. Nie miała zamiaru znowu śmiać się, ale było to niemożliwe, gdy Gryfon wybuchnął takowym. Reakcja łańcuchowa, jeżeli chciałoby się to jakoś bardziej fachowo nazwać.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Sro 6 Paź - 17:23

Gryfon był mistrzem wybuchów i wszystkiego, co mogło zdezorganizować normalny tryb zajęć lekcyjnych. Jego zdolność wysiedzenia okrągłych czterdziestu pięciu minut w jednym miejscu, była marna. A gdy profesor żądał dodatkowo wpatrywania się w jeden punkt będący najczęściej tablicą bądź wybranym fragmentem z podręcznika, miał przeogromną chęć ucieczki, wybiegania się, wykrzyczenia i znów spokojnego powrotu do sali. Niestety, taka możliwość nie istniała, więc co dzień zmuszał się do tkwienia w niemal bezruchu. Starając się przy tym nie stukać rytmicznie butami o zakurzoną posadzkę, albo nie balansować równowagą krzesła, na którym - bardziej nie chcąc, niż chcąc - siedział. Co z resztą, szło mu równie marnie.
- To naprawdę nie trudne. Jak chcesz, to Ci kiedyś pokażę kilka sprawdzonych sposobów na wysadzenie kociołka - zaproponował luźno, szczerząc się jednym z firmowych uśmieszków. Pomaganie innym leżało przecież w jego naturze! Tak samo jak zapędy destrukcyjne, ale o tym, to już nie musiała wiedzieć.
- Właśnie, naprowadziłem Cię na nową drogę! - odparł i pogroził jej palcem, widząc wystawiony przez nią jęzor. - Umowa stoi. Mam tylko nadzieję, że na tym polu też jesteś niezła.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Sro 6 Paź - 17:47

Eileen była zawsze nogą we wszelakich rodzajach destrukcji. Znaczy, jakby chciała to mogłaby pewnie stworzyć coś w ten deseń, bo eliksiry to dla niej żadna magia. Jednakże, kiedy ma brać się za coś, co nawet nie wie, czy będzie jej potrzebne, po prostu olewa sprawę i stwierdza, że nie umie i już. Tak to niestety bywa, kiedy człowiek jest za leniwy. Nie jest też wielką zwolenniczką lekcji. Tak samo, jak cała reszta uczniów, większość z nich szalenie ją nudzi, ale mimo wszystko jest w stanie zebrać się w sobie i w jakiś sposób zapamiętać najważniejsze elementy z wypowiedzi profesorów. A czasami bywało to naprawdę trudne.
- Chętnie, nie wiadomo, kiedy mi się to przyda. - stwierdziła po chwili namysłu, kiwając przy tym głową z przekonaniem. Krukonka nie ma zbytnio zapędów związanych z pomaganiem ludzkości, ale ma jakieś zasiane ziarenko w sercu, skoro zgodziła się udzielać jakichkolwiek korepetycji.
- Nowa droga, to brzmi, jakbyś otworzył mi oczy na nowe postrzeganie życia. - rzuciła, szczególnie rozbawiona tym stwierdzeniem. - Masz nadzieję? Czyli śmiesz wątpić w moje możliwości? - dodała po chwili, udając wielce oburzoną. Cóż, zalążek talentu malarskiego ma, ale raczej nie wiąże z tym swojej przyszłości. Ale nie powie o tym Julianowi, coby nie rozwiać jego planów. Niech dalej żyją radością ze 'wspólnego' pomysłu.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach