Wysokie drzewo

 :: Błonia

Strona 3 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Sro 6 Paź - 18:03

- Oj uwierz, czasami bywa bardzo przydatne.
Ziewną. Odchylając się do tyłu i zerkając w przedzierające się przez koronę zieleni złote promyki. Powoli zapominał o irytującym bólu, nawiedzającym jego biedną czaszkę. Ten co prawda wcale nie zmalał, ale gdy nie chodził mu w kółko po głowie, to zdawał się być nieco łatwiejszym kąskiem do przełknięcia. Wracając jednak do ulubionego tematu uczniów - szkoły, Julian był niczym dyktafon i aparat najwyższej jakości naraz. Nie wiedział nawet o podziale na pamięć słuchową i wzrokową, bowiem obie wykształciły się u niego dość wcześnie i rozwijały się pośpiesznie w ciągu całego jego życia. Jeżeli tylko był skupiony, mógł idealnie sparodiować każdego profesora. Naśladując jego ton, wymowę głosek i pozę.
- Yhym. Brzmi fajnie. Widzisz ile mi zawdzięczasz? - podpytał, ponownie przenosząc na dziewczę swe spojrzenie. - Skądże znowu! Jakbym śmiał?
Obronnie uniósł ręce, machając nimi niby w geście niewinności. Choć na ustach, błąkał mu się kpiący uśmiech.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Sro 6 Paź - 18:50

Jej odpowiedzią był jedynie szeroki, pogodny uśmiech. Eile nie miała wielkiego talentu aktorskiego, ba, w ogóle takowym nie dysponowała, więc przedrzeźnianie czy chociażby naśladowanie nauczycieli i całej reszty- mogła sobie odpuścić. A przynajmniej wtedy, jeżeli zależało jej na dobrym efekcie. Ale do zapamiętywania wykładów z lekcji była świetna. Chłonęła informacje z łatwością, jak gąbka. Z tego powodu też często nie musiała niczego powtarzać przed sprawdzianami, a lekcje wykonywała w tempie ekspresowym. Tym bardziej, gdy była świeżo po zajęciach, a wszelkie informacje wylewały się w niej bez zająknięcia.
- No tak tak, zdaję sobie sprawę. - powiedziała, parskając śmiechem. Nie mogła się po prostu powstrzymać, słuchając jego cichego pytania. - No ja myślę! Tylko byś się ważył, a nasza współpraca ległaby w gruzach. - rzekła oskarżycielsko, patrząc na niego znaczącym spojrzeniem. Hm, w sumie to jej jakiekolwiek przejawy 'talentu' aktorskiego występowały wtedy, gdy chciała pokazać inne emocje niż te, które faktycznie ją ogarniały. I to wypadało jej dosyć znośnie, acz cały czas niekoniecznie wiarygodnie, skoro ludzie od razu wiedzieli, kiedy kłamie czy żartuje sobie z czegoś.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Sro 6 Paź - 19:13

To był uczniowski absurd. Niby każdy uciekał z lekcji, gdy tylko rozbrzmiał zbawienny dźwięk ogłaszający jej koniec, ale później na korytarzach, błoniach i nawet dormitoriach, głównym tematem rozmów było to, co działo się na tychże zajęciach. Piękny paradoks. Chcieli uciec od szkoły, jednocześnie mocno się jej trzymając myślami.
- Z czego się śmiejesz? To czysta prawda - burknął, unosząc jedną z brwi i ostatkami opanowania powstrzymując własny śmiech, skrywający się w jego wnętrzu wcale nie tak głęboko jak to zdawał się odgrywać. - Spokojnie, spokojnie. Wdech i wydech. Nie denerwuj się tak, bo Ci na czole żyłka pulsuje.
Mruknął uspokajająco, wskazując na nią lekkim skinieniem. Oczywiście, nic nie mąciło jasności twarzy Krukonki, ale czemu nie miałby się z nią trochę podroczyć. Wydawało mu się to w miarę zabawne. I będąc szczerym, to lubił słyszeć obok siebie śmiech. Szczególnie, kiedy był tak radosny i pogodny. Nie podkreślając już tego, że należał do uroczego dziewczęcia. W przeciwieństwie do niego, nie mającego krzty talentu aktorskiego. Co czyniło go jeszcze bardziej śmiesznym.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Sro 6 Paź - 19:42

Tak to już jest z uczniami. Oni rozmawialiby tylko o szkole, kiedy kończą się zajęcia. Tak naprawdę to sprawa przecież miała się podobnie z dorosłymi. Oni też chętnie plotkują na temat pracy i pochodnych, czyż nie? Widocznie to cecha czysto ludzka, a jedynie jacyś odmieńcy nie są tym kompletnie zainteresowani. Krukonka śmiała się wesoło, tym bardziej, gdy ten zadał pytanie i próbując uspokoić. Sama nie wiedziała, co ją dokładnie tak śmieszyło, ale sama ta sytuacja była... zabawna.
- Żyłka? Jaka niby żyłka? - spytała się niespodziewanie, a śmiech zastygł jej na ustach. Dłonią powędrowała do czoła, próbując wyczuć ową żyłkę. Ach, tak łatwo było ją nabrać! Kiedy nie wyczuła niczego, spojrzała na Juliana- Tam nic nie ma! - powiedziała ciut oburzona tymi żartami, ale nie byłaby sobą, gdyby wypowiedzi nie doprawiła swoim uśmiechem. Cóż, nie miała w tym wypadku żadnych szans w starciu. Nie dość, że przewyższał ją nieźle opanowaną techniką aktorską, ale także robił to w sposób przekonujący, gdy ona tym czasem dawała się tak łatwo nabrać i wierzyła w właściwie każde słowo. - Ale wiesz co, mogę zrobić z tego rysunku motyl. Tak specjalnie dla ciebie, zakładając, że od początku taki miałam zamiar. - dodała po chwili namysłu, kiedy to wpatrywała się moment w kartkę papieru. Mówiła całkiem poważnie, albo były to tylko jej pobudki pseudo- aktorskie.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Sro 6 Paź - 20:17

Wszyscy, bez względu na wiek i to, czym się co dzień zajmują uwielbiają narzekać. Nie zastanawiając się nawet nad tym, że wbrew temu co opowiadają, ekscytuje ich ten ponoć przesiąknięty na wskroś nudą temat. Julek choć nie wydobył z siebie wesołych dźwięków, nie potrafił powstrzymać się od obnażenia całości górnego uzębienia.
- No ta - i wcale nie przejmując się manierami, z wyczuciem zderzył opuszki swych dwóch palców z powierzchnią czoła dziewczyny, po czym niekontrolowanie parskną. Jej mina go rozbrajała i to dosłownie! - Szkoda, że nie mam lusterka przy sobie... Wyglądasz, pięknie wyglądasz.
Wydukał ledwie, spazmatycznie nabierając powietrza do płuc. Dłuższy moment zajęło mu uspakajanie się. Była taka krystalicznie naiwna. Wierzyła mu, tak po prostu mu wierzyła. Prawdopodobnie, jako jedyna w całym Hogwarcie.
- Specjalnie dla mnie? Oh, czuję się zaszczycony, ale zaznaczę jeszcze raz - to jest motyl.
Przemówił profesorskim tonem, sam sobie przytakując poprzez kilka machinalnych kiwnięć.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Sro 6 Paź - 20:50

Mimo wszystko, narzekanie nie jest takim złym nawykiem. Znaczy, w granicach możliwości, z resztą jak wszystko. Czasami warto usiąść i sobie trochę ponarzekać i wygadać o wszystkim, co cię gnębi. A człowiek to mimo wszystko samolubne stworzenie i w pewnych momentach skupia się wyłącznie na sobie. No a kto nie lubi czasami wyżalić się? Od razu wtedy lżej na duchu.
Eile od razu dotknęła miejsca, które wskazał Julian, ale po chwili zmarszczyła czoło, spoglądając na niego niedowierzająco. Oho, chyba właśnie stracił jej zaufanie! - Nie przeczę, źle na pewno nie wyglądam. Nie musisz mnie utwierdzać w tym przekonaniu. - powiedziała niezwykle poważnie, unosząc do góry brew. Przyglądała mu się w spokoju, jak ten dławi się własnym śmiechem. Niestety, sama długo nie wytrzymała i zaczęła śmiać się pogodnie, być może właśnie z niego, jeżeliby szukać na siłę powodu.
- Tak, specjalnie dla ciebie. I oczywiście, to jak najbardziej motyl- masz doskonały wzrok, że w tak początkowej fazie rysunku ujrzałeś końcowy efekt. - powiedziała równie pewnym siebie i rzeczowym tonem, jakby wykładała te mądrości na uczelni. A co, jak on sobie pozwala na iście profesorski ton to dlaczego ona miała sobie odpuścić?
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Sro 6 Paź - 21:16

Człowiek to z reguły istota z wrodzonymi zapędami do samouwielbienia. Rzadko kto zostawał pozbawiony przez naturę tejże wspaniałej cechy, a nawet jeśli bywały takie przypadki, to poprzez wychowanie "jesteś najpiękniejszy, najmądrzejszy i ogólnie najlepszy" ją nabywały. Według badań, które niegdyś wpadły mu do rączek, kobiety żyją przeciętnie o sześć lat dłużej niż mężczyźni, dlatego iż w większości uważają narzekanie za normalną czynność i nie wstydzą się opowiadać na głos o swoich odczuciach. Może dlatego Julek tak często się uzewnętrzniał?
- Jaka skromność! No, no. Przyznam, że jestem pod wrażeniem - odrzekł, kiwając czarną czupryną z szacunkiem. Oczywiście, nie prawdziwym, a jedynie odgrywanym.
To, że starała być na siłę poważna, co z resztą wyszło jej z marnym skutkiem, jeszcze bardziej go bawiło i budziło nowe pokłady śmiechu. Jak to mawiają: jeżeli nie możesz kogoś pokonać, przyłącz się do niego!
- Dziękuję za komplement, ale zdaję sobie z tego sprawę. Tak, tak. Jestem wręcz idealny - mruczał, niczym drapany za uchem kocur. Uśmiechając się przy tym szeroko, bardziej do siebie niż do szanownej towarzyszki.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Sro 6 Paź - 21:35

To całkowita prawda. Nawet, jeżeli ktoś kryje się z posiadaniem tej cechy, w głębi duszy i tak często zachwyca się nad swoimi poczynaniami. Ale to nie jest jego wina, a przynajmniej w większości. Winni są ci, którzy dopuszczają do siebie więcej myśli o samouwielbieniu niż tego faktycznie trzeba. Chyba nikt nie lubi przebywać w towarzystwie takich snobów. No, wyjątkiem są jedynie osoby tego pokroju. Kobiety to widoczniej bardziej wylewne i śmiałe osoby, nie przejmujące się opinią reszty. Nie to, co męska populacja dbająca o swój wizerunek. Nie ujmując w tej grupie nielicznych wyjątków.
- Dziękuję, dziękuję, takiej reakcji właśnie oczekiwałam. - odparła z szczególnie szerokim uśmiechem, wykonując delikatne pokłony, co było dosyć ciężkie w pozycji siedzącej. Takie wstrzymywanie i śmianie się na przemian jedynie napędzało ludzi nawzajem, że efekt zawsze był taki sam- wszyscy pokładali się ze śmiechu.
- Nie przeczę, nie przeczę. Doprawdy, z tym trzeba się urodzić. - powiedziała, kiwając przy tym głową z prawdziwą powagą. Uśmiechnęła się jedynie lekko, ta sytuacja z sekundy na sekundę stawała się coraz bardziej absurdalna. Choć wcale jej to nie niepokoiło.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Pią 8 Paź - 12:35

Człowieka od początków jego istnienia otaczały granice. I bynajmniej, najważniejszym wcale nie był horyzont, po którego nigdy nie będą mieli sił sięgnąć. Te o największym znaczeniu znajdowały się w ludzkim umyśle, ograniczając o niebo szersze pole widzenia, rozumowania oraz odbierając zawarte w nim zalążki obiektywizmu.
Zaklaskał jedynie, nie zabierając już głosu o jej skromności. Nie był pewien dlaczego, ale miał wrażenie, że krążące wokół nich słowa nie są wcale potrzebne. Mogliby milczeć i nadal się śmiać. Miał pewność, iż bez trudu znaleźli by inne, nieme powody do wesołego chichotania. Skąd takie przeświadczenie? Julek już nie wiedział.
- Takiej aparycji zewnętrznej i wewnętrznej też, się nie nabywa. To się po prostu ma, albo nie. - Odparł natychmiast, przyglądając z uniesioną ku górze brwią jak profesjonalnie nakłada na twarz powagę i kiwa na niego z uznaniem. Szybko zaczęła się uczyć, bądź zawsze posiadała talent pseudo aktorski. - To co z tym naszym motylem? Wiesz, to nieco dziwne, że akurat my namalujemy niekolorowego motyla. My jesteśmy na to zbyt barwni, nie sądzisz?
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Pią 8 Paź - 17:49

Owe granice, mimo iż często fikcyjne, zawsze były trudne do przekroczenia, pomimo swej niematerialności. Człowiek potrafi być odważny oraz pomysłowy, umiejący wnieść coś nowego do epoki, ale są też inni- lękliwi, tkwiący w samotności i bojący się przekroczyć choćby najcieńszą granicę. Choć gdyby wszyscy chcieli wyprzedzić ducha czasu, świat przestały dostrzegać cokolwiek fantastycznego w nowoczesnych wynalazkach. Jeden z plusów zróżnicowanego społeczeństwa ludzkiego.
Eile nie miała raczej często okazji spotkać kogoś, kto by ją tak doskonale rozumiał. Nie miała w zwyczaju śmiać się co wypowiedź, być może przez towarzystwo, jakie ją otaczało czy po prostu brak powodu. A tutaj... żadnych przeszkód, by otwarcie wyrażać rozbawienie i radość. Faktycznie, słowa mogły się okazać zbędne w ich konwersacji. Nawet i bez nich mogliby spokojnie się porozumieć i wspólnie wybuchać śmiechem.
- Dokładnie, masz absolutną rację. Takiej persony to ze świecą szukać. - potwierdziła jego słowa, z uznaniem kiwając głową, a równocześnie ogarniając krytycznym spojrzeniem całą sylwetkę chłopaka. Jak już wspomniałam, po prostu szybko się uczy. W towarzystwie Juliana na pewno jeszcze wiele nauczy się takiego 'aktorstwa'. - Ano, dziwne. Ale może właśnie dla tego paradoksu będzie czarno- biały? No wiesz, ludzi zaintryguje, że tak pokręcone, pogodne osoby wpadły na pomysł równie... niekolorowy.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Pią 8 Paź - 18:14

Gdyby nie otaczały ich z każdej strony granice, nie byliby już ludźmi. Ich niedoskonałość sprawiała, że nie mieli prawa nosić przydomku bóstwa i, co ważniejsze, dla owych bóstw byli tacy interesujący. Popełnianie błędów, zmienne wznoszenie się i bolesne upadanie - egzystencja człowieka, nawet największego tchórza czy samotnika, nigdy nie mogła być nudna. Błądzenie po omacku w uczuciach własnych, jak i otoczenia oraz nieudolne próby ogarnięcia rozumiem tego, co nie zrozumiałe, wszystko to budziło fascynację istot wyżej postawionych. Nie mających podobnych kłopotów, ani przygód. Zakładając oczywiście, że w ogóle takowe istnieją.
- Dość już tych komplementów, bo się jeszcze zaczerwienię - rzucił, mrugając do niej słodko. Tak, jakby wyprężał się do kolejnego potoku pochwał. Czuł się przy niej swobodnie. Jakby żaden wiąz nie uciskał tego, co jej miał ochotę przekazać. Dobrze mu się z nią rozmawiało. Prosto i naturalnie. Bez głębszych podtekstów. Bo po co miał niby komplikować ich dopiero co zapoczątkowaną relację? Jeżeli jej przeznaczeniem było zwiędnąć na jesiennych mrozach, to trudno. Choć, liczył skrycie na inną wersję wydarzeń. - No dobra. Niech będzie czarno-biały. Ale kiedyś narysujemy coś bardziej, hmm, kolorowego, ok?
Zagaił półświadomie, nie orientując się jakiej liczby czasownika użył.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Pią 8 Paź - 18:51

W sumie ta pewna nieudolność, niemożność wykonania wszystkiego jest głównym powodem, że ludzie są ludźmi. Bo gdyby nie wady, typowe dla owej rasy, każdy próbowałby przejąć swoistą władzę nad światem. Ba, dla niektórych Ziemia to za mało, bo czemu nie cały układ słoneczny, wszechświat? Bogowie, czy ktokolwiek znajdujący się ponad ludźmi, muszą mieć wiele zabawy z obserwacji, jak formuje się swoją historię ze wzlotami i upadkami, cięższymi i lepszymi chwilami. Dla nich, zawsze perfekcyjnych i bez wad, było to niczym jakieś reality show, co mugole często oglądają- o ludziach, których nie mieli okazji poznać, a szanse są mierne na to spotkanie.
- Drobne rumieńce jeszcze nikomu nie zaszkodziły. - powiedziała rozbawiona, cicho śmiejąc się pod nosem. Podczas ich konwersacji nie odczuwała żadnych oporów. Miała wrażenie, że czego by nie powiedziała to zostałaby wysłuchana. A nie przy każdym odczuwała coś takiego, sprecyzuję nawet, że było to u niej szczególnie rzadko spotykane. Miała szczerą nadzieję, że jednak pociągną dalej tą relację, bo aż żal byłoby ją zostawić na tym poziomie czy pozostawić samej sobie.
- Namalujemy? Ha, jakiś ty nagle chętny do tego! - rzekła jakby nieco szydzącym tonem- Ale oczywiście, chociażby w niedalekiej przyszłości. Na pewno szybko stęsknię za farbami i całą resztą tych rzeczy. - dodała po chwili namysłu, uśmiechając się pogodnie.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Pią 8 Paź - 19:06

Go to bawiło. Ta ciągle nienasycona żądza władzy i posiadania wszystkiego dookoła. Julek nie widział sensu w przywłaszczeniu sobie rzeczy, a tym bardziej innych istotek. Nie dość, że miałby brać na własne barki coraz większą i większą odpowiedzialność, to w końcu, mimo jego starań, źle by to się skończyło. Panta rhei. Przyszłość jest płynna, nie można zakładać, że będzie się czuło to i to, albo stanie się tamto. Nawet "wysoko prawdopodobne prognozy" wydawały mu się szaleńczą próbą przeskoczenia tajemnicy jutra. Nie rozumiał tego. Przecież na tym polegała ich egzystencja - na podążaniu naprzód, choć nie znało się drogi. Na upadkach i syzyfowym podążaniu za ideałem. Gdyby znał to, co miało się wydarzyć, jego życie byłoby bezcelowe i całkowicie przesiąknięte zwykłą nudą, której szczerze nienawidził.
- Rumieniący się mężczyzna? No wiesz co? Mi to nie wypada - burknął, strzepując z spodni wyimaginowane pyłki z gracją godną samej królowej. Był facetem! Nie mógł przy żadnej kobiecie tak się kompromitować. - Zawsze w duszy czułem się artystą.
Dodał, słysząc szydzący ton rozmówczyni. Czyż nie był najwyższej klasy rzeźbiarzem uśmiechu?
- Czyli jesteśmy umówieni, e, Eili... ma droga Krukoneczko? - tak, jego pamięć doskonała była mniej doskonała niż przypuszczał.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Pią 8 Paź - 19:39

Eile również nie zależało na jakichś wielkich fortunach, dobrach materialnych i władzy w rękach. Nie była tak rezolutną osobą, która rozporządzałaby tym wszystkim we właściwy sposób. Prędzej doprowadziłaby do końca świata niż zrobiła cokolwiek, co by przysłużyło się chociażby jej osobie, a co dopiero społeczeństwu. Choć w większości chodzi takim ludziom o korzyści własne, więc może miałaby jakieś drobne szanse, kto wie. Ale wiedza, co stanie się następnego dnia, kolejnego i do końca jej żywota... faktycznie, sprawiłaby, że cała radość do życia zniknęłaby. Co to za przyjemność rozmowy, kiedy wiesz, jaka padnie odpowiedź? Żadna. A gdyby człowiek był idealny to też sens życia by nie istniał, bo polega on przecież na zmaganiu się z rzeczywistością i ulepszaniu samego siebie.
- Oj tam, od razu nie wypada. To urocze, szczególnie w wykonaniu mężczyzn. - powiedziała z promiennym uśmiechem. Zjawisko rumieniącego się chłopaka było jej tak obce! Wszyscy uważali się za tak dumnych i męskich, że tak nie wypada, że traci w oczach dziewczyny... a sądzę, że nawet wręcz przeciwnie.
- No widzisz, być może sztuka jest ci od dawna przeznaczona. - zasugerowała, zawieszając na końcu głos. Bo kto wie, co szykuje dla niego w przyszłości los? Może właśnie karierę artysty? Zaśmiała się cicho pod nosem. Cóż, nie spodziewała się, że jej imię może sprawić kłopot osobie tak idealnej, z doskonałą pamięcią. Tym bardziej, że chyba nie było tak skomplikowane. Pomijając, że jakąś Anne czy Jane na pewno łatwiej byłoby zapamiętać. - Jak najbardziej, mój czerwony przyjacielu. - odpowiedziała z rozbawionym wyrazem twarzy.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Pią 8 Paź - 19:59

Julian nie wierzył w coś, co większość nazywała altruizmem. Bo albo ktoś nim kierował dla większego lub mniejszego dobra własnego, reprezentując ogół. Albo traktował się jak mesjasza, który ma zbawić wszystkich dookoła, wzbudzając podziw i legendarną sławę po wszech wieki. Co innego, gdy się było człowiekiem pomocnym. Wtedy wyciągnięta ręka nie wydawała mu się już taka pobrudzona nieczystymi intencjami. Niektórzy, a właściwie nieliczni, posiadali machinalny odruch. Jakby czuli się odpowiedzialni za zdrowie i szczęście nie tylko swoje czy też swojego najbliższego otoczenia, ale dosłownie wszystkich. Różne na tym świecie widział dziwactwa, to jednak klasyfikowało się niemal na samym szczycie jego listy.
- Sądzisz? Dla mnie to raczej, no, mało męskie. Zawsze się mówi, że kobieta jest najpiękniejsza gdy się rumieni. Słyszałaś kiedyś, żeby ktoś tak mówił o czerwonych licach jakiegoś faceta? - podpytał ironicznie, rozciągając po chwili usta w szeroki uśmiech. Zapomniał już o bólu głowy. Ta była najwyraźniej zainteresowana innymi, odbieranymi bodźcami. - Kto wie, kto wie.
Westchnął z udawaną obojętnością. Przyglądając się jak jej ramiona nieregularnie unoszą się i opadają na zmianę, a gardło wyśpiewuje cichy chichot. Zwyczajnie nie potrafił się powstrzymać, rechocząc nico mniej melodyjnie. Jego natura stety bądź niestety, nie obdarzyła dźwięcznym sopranem.
- Że to niby aluzja do tych rumieńców? Nie, nie! Ja nie czerwienieję. Nie, to nie możliwe. Nie rumienię się, prawda? - zadawał ciąg pytań, nerwowo przykładając wierz szorstkich dłoni do twarzy. Nie była gorąca, czyli że Eileen naprawdę szybko się uczyła!
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Pią 8 Paź - 20:28

Altruizm? Jeżeli kiedykolwiek istniał to aktualnie musi być wymarłą cechą. Jest to raczej niespotykane, by spotkać kogoś takiego. Człowiek to zbyt wielki egoista, by móc uznać się za altruistę. Zawsze znajdzie się wymówkę, by jednak wpierw zająć się swoimi sprawami, a dopiero potem czyimiś. Nawet jeżeli to takie sytuacje występują tylko w bardzo zawężonych gronach czy określonych grupach, gdzie nie można zważać tylko na siebie, ale przede wszystkim na dobro ogółu. Eile podziwiała ludzi, którzy w tak machinalny i prosty sposób chcieli pomagać innym. Sama nigdy nie była specjalnie pomocną osobą, a bynajmniej nie sama z siebie. Prędzej ktoś wywarł na niej tą 'chęć niesienia pomocy' innym.
- No, w sumie nie słyszałam, ale... och, mało męskie, mało męskie- świetna wymówka. Jednak pod tym zawsze znajduje się jakiś określony podtekst czy prawdziwy powód. - powiedziała, spoglądając na niego badawczym tonem. Być może po prostu chciała wywrzeć na nim, by się zarumienił. Była szalenie ciekawa, jak to dokładnie wygląda w wykonaniu faceta- ta panika w oczach, że policzki się czerwienią, no bo to mało męski! Widok godny zapamiętania.
- Hm, owszem. Cały płoniesz od tych rumieńców! To przeuroczy widok, doprawdy. Nie powinieneś tak się tego wstydzić. - rzekła z szerokim uśmiechem, po czym dotknęła palcami odpowiednich partii policzków chłopaka, by dokładnie określić położenie czerwonych plam. Oczywiście, żartowała sobie z niego, choć początkowo określenie 'czerwony' miało odnosić się do koloru jego domu. Ba, ta wersja była znacznie zabawniejsza, więc czemu miałaby sprostować swoje myśli?
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Pią 8 Paź - 21:56

Słownik zapełniało pełno wymarłych pojęć. Tego również nie potrafił samemu sobie wytłumaczyć. Nie ogarniał tego swoim ograniczonym rozumkiem i już. Owszem, pamięć o przodkach i przeszłości była ważna, ale poprzez nią oraz ciągłe zerkanie w przyszłość większość ówczesnego społeczeństwa odsuwała od siebie wagę teraźniejszości, chociaż była przecież dla człowieka najistotniejszą z trzech cór czasu. Żal mu było patrzeć, jaka jest niedoceniana. Starał się więc okazywać jej szacunek i wdzięczność za to, iż po prostu jest. Stoi tuż obok niego. Zawsze. Niczym najlepszy przyjaciel.
- To nie wymówka! Taka jest norma obyczajowa - kobiety noszą sukienki i się rumienią, bo mają być tą piękniejszą płcią. Żadna w tym filozofia. Tak samo jak zakładasz, że niebo jest niebieskie - tłumaczył się tak, jakby właśnie popełnił fatalną gafę na jakiś zajęciach, a profesor stwierdził, że jednak nie jest taki inteligentny za jakiego się uważa. Czego jak czego, ale tego zdania będzie bronił nawet i własnymi zębami! Nikt nie miał prawa mu zarzucić zaniku szarych komórek, chociaż nie raz dawał powody do zakładania takich tez.
Spiął mięśnie, czując na twarzy typowo kobiety dotyk. Ich kontakt nie tylko z minuty na minutę, ale za każdym jego mrugnięciem powiek zdawał się pogłębiać. Nie żeby mu to przeszkadzało. Był zwyczajnie zdziwiony otwartością tej dziewczynki o orzechowym spojrzeniu.
- Niezbyt dobra z Ciebie kłamczucha - mruknął, odwracając się na bok. I w pełnej klasie prezentując swoją obrazę majestatu. Przypominając nieco, nadto wyrośniętego młokosa, któremu rodzice nie zafundowali lizaka obawiając się o stan jego uzębienia.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Pią 8 Paź - 22:40

Być może przechowywane są te słowa dla ludzi, którzy je kiedyś odnajdą, zapragną, by określano ich takim mianem? Różni ludzie znajdują się na ziemi, więc czemu nie tacy, którzy po poznaniu jakiejś cechy, chcieliby ją posiąść? Na pewno znaleziono by kilku śmiałków. Tyle teraz mówi się o życiu chwilą. Że nie wiadomo, co czeka na rogiem życia. Jednak niektórzy przezornie wciąż tylko rozmyślają o przyszłości i zapominają kompletnie o teraźniejszości. To samo tyczy się tych person, które zatapiają się w przeszłości. Bo po co ją rozpatrywać, kiedy można się zainteresować daną chwilą, momentem? Eile woli biec z duchem czasu, a nie zatrzymywać się w przeszłości. Przyszłość jak przyszłość, co jej przyniesie, to przyniesie- i tyle to dla niej znaczy.
- Czyli w tym wypadku powinnam po prostu przytaknąć i potwierdzić twoje słowa, tak? Niech i tak będzie, bo w końcu zabraknie argumentów w tej dyskusji. - stwierdziła z lekkim, pobłażliwym uśmiechem. Nie miała ochoty dalej dyskutować, więc po prostu dała za wygraną. Ot, niech nacieszy się swoimi racjami, co ma się sprzeciwiać i dalej ciągnąć tą bezsensowną argumentację?
Krukonka z reguły była pewna i otwarta, gdyż nieśmiałość nie leżała w jej duszy. Być może wiązało się to też z jej lekkomyślnością, z czynieniem przed pomyśleniem? Zapewne tak. Pewniejszy jest jeszcze fakt, że kompletnie nie przemyślała żadnego ruchu w tej rozmowie. Na słowa chłopaka jedynie parsknęła śmiechem, całkowicie tracąc swą powagę.
- A myślałam, że staję się lepsza. - rzekła przez śmiech, którego zwyczajnie nie mogła zatrzymać przez dłuższy czas. Aż w końcu zerknęła na swój rysunek i westchnęła. Mogła obwiniać Juliana za to, że nie zdążyła go dokończyć właśnie przez niego, ale gdyby nie on to zapewne nie byłby to wciąż motyl, prawda?
- Wiesz co, ja będę się zbierać. Miło było, ale moje prace domowe zaczynają się niecierpliwić. Mam nadzieję, że niedługo się spotkamy i opracujemy kolejny, rewolucyjny obraz. - rzuciła z pogodnym uśmiechem, powoli wstając i pakując swoje przybory wraz z domniemanym motylem. Ach, i kto by pomyślał, że jej uliczkę zamieni się na jakiegoś owada, do czego to podobne... - Trzymaj się! - powiedziała wesoło na pożegnanie, po czym po prostu odeszła spod drzewa, kierując się w stronę zamku.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Julian Barclay on Sob 9 Paź - 11:01

- Nie przytakuj mi od tak. Tylko mów to, co naprawdę myślisz.
Mówiło się, że złamane serce to dla człowieka brutalna mieszanka bólu cielesnego i psychicznego. Dla niego, to nie był jednak szczyt odczuć ludzkich. Niektórzy, albo raczej większość miała tendencję do wycofywania się w trakcie konwersacji gdy brakło jej racjonalnych argumentów, co było dla Julka zwykłym tchórzostwem. On opierał swoje wszystkie poglądy na własnych, subiektywnych odczuciach. Nikt nie miał więc prawa, aby je podważać. Bo kto czytał wiadomości od serca lepiej niż sam właściciel? I cóż z tego, że trafiały się i błędne tezy w jego umyśle? Ludzie mają błądzić. Taki ich los.
Słysząc jej odpowiedź na swój wcześniejszy komentarz dotyczący talentu łgania Krukonki, miał ogromną ochotę na obrócenie się przez ramię i wystawienie jej języka. Chyba nie istniał niedumny Gryfon. Julian nie był wyjątkiem potwierdzającym tą regułę. Stąd jego zachowanie. Dał się jej nabrać jak dziecko, co było dla jego duszyczki swoistą rysą na całokształcie. Nim jednak zdążył się do niej z powrotem odwrócić, dostrzegł kątem oka jak wstaje i dotarły do niego słowa jej krótkiego pożegnania. Jak to możliwe, że ostatnimi czasy dziewczęta łaskawie pozwalają mu umilać sobie czas, by potem zostawić go i tłumaczyć się jeszcze marnymi wymówkami. To jakieś żarty są czy jak?!
- Do zobaczenia na eliksirach - zawołał za nią, wzdychając ciężko. Po czym siedział w milczeniu dłuższą chwilę pod drzewem, napawając się ostatkami letnich prześwitów. Przynajmniej dopóty, dopóki nie przypomniał sobie o swoich pracach domowych i nie popędził jak oparzony do dormitorium.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Puente Edwards on Wto 16 Lis - 13:39

Ostatnimi czasy padał deszcz. Pogoda nie dopisywała spacerom przez błonia Hogwarcie i w ogóle nigdzie. Rudowłosa Puente korzystając z tych niesprzyjających warunków pogodowych, spacerowała sobie po błoniach i do tego jak najbliżej szkoły. Dzień nie był ponury jak dla niej, ale właśnie ją przyciągał. Działał jak magnes, gdy wyglądała przez otwarte drzwi zamku. Nie chciała już dłużej siedzieć w otoczeniu murów budowli, musiała wyjść, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza i tak oto teraz przemierzała błonia rozmyślając. Nad czym?
Rozmyślała tak na temat swojego istnienia. Cóż, była naprawdę inteligentną dziewczyną, do tego była Ślizgonką, a mimo to szukała nadal swojego prawdziwego szczęścia. Niewielu miała przyjaciół, ale za to wrogów także posiadała. Jak na swój wiek potrafiłaby zrobić wszystko. Chociaż może i nie. Nigdy nie została nauczona jak okazywać swe uczucia, dlatego też zastanawiała się jak spełniłaby się w roli matki i żony. Chciała poznać jak to jest, tylko nigdy nie dane jej było przeżyć choćby małego romansu. Zakochiwała się nie raz, nie dwa, ale zawsze to uczucie było nieodwzajemnione. Nie była brzydka, jednakże do piękności było jej daleko. Może to sprawiło, że zaczęła zamykać się w sobie? Powoli traciła sens życia. Traciła nadzieję na to, że ktoś w końcu ją pokocha i będzie chciał, by to właśnie ona została jego wybranką serca. Ale czy jej chcarakter pozwalał na to by ktoś zbliżył się do niej?
Kilka razy myślała o zakończeniu swego życia, ale nie potrafiła tego zrobić. Często kłóciła się z najbliższymi, nie pokazywała jednak swych słabości. Samotność wręcz kochała, bo mogła się wtedy wypłakać. Chciała jednak mieć kogoś z kim mogłaby porozmawiać. Niby miała przyjaciół, ale jak to było w jej naturze nie narzucała im swych problemów. Była osobą, która wolała w swoich cierpieniach zostać sama, nie lubiła się zwierzać. Gdy niektórzy ją pytali czemu jest przygnębiona, co się stało, może jakoś pomóc, Pu odpowiadała mimochodem. Rzadko jednak się tak zdarzało, że przychodziła na zajęcia przygnębiona. Sztuczny uśmiech często widzieli znajomi, koledzy, nauczyciele. Nie pokazywała swego smutku. Nie chciała? Może nie umiała? Nikt tego nigdy nie wiedział. Starała się śmiać z żartów, starała się być jak inni. Taka gra świetnie jej wychodziła. Lecz gdy tylko znalazła się sama w domu czy w dormitorium, zaczynała płakać i zamartwiać się nad przegranym losem. Czasem chciałaby cofnąć się w czasie i zmienić to co sprawiło, ze stała się wredna, złośliwa, wyniosła.
Puśka zatrzymała się przy drzewie. Położyła swą dłoń delikatnie na korze. Kochała naturę, spacery wśród niej. Jedna łza spłynęła jej po policzku, ale otarła ją szybko. Rozejrzała się wokół. Nie chciała by ktoś zobaczył ją w takim stanie. Nie może zepsuć sobie opinii.
avatar
Puente Edwards
Uczeń

Liczba postów : 6
Czystość krwi : czysta
Skąd : Tadley

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eve Evans on Wto 16 Lis - 20:47

Co prawda nie była to wiosna, ani tym bardziej lato, a raczej piękna złota jesień. Po niebie, od czasu do czasu, błąkały się pojedyncze promienie słońca, ale dzisiaj było mokro i zimno. Trawa była mokra, pokrywała ja swieża warstwa błota, a temperatura nie przekraczała 15 stopni. Przynajmniej takie wrażenie miała panienka Evans. Ale warunki pogodowe nie przeszkadzały jej w błąkaniu się po błoniach, kochała to miejsce. Było... no cóż, szczególne. To tutaj poznała wiele osób bliskich jej sercu. Tutaj też po raz pierwszy wdała się w bójke ze ślizgonami i to tutaj opracowała swój pierwszy plan, dotyczący lekcji ze Snape'm. Doprawdy, ta dziura pod kociołkiem Fernusa, wbuch i mina tego paskudnego faceta o tłustych włosach, które chyba nigdy nie poczuły jak to jest, kiedy wciera się w nie szampon... Warte były miesiąca układania starych Hogwardzkich kronik!
Eve wróciła myślami do świata realnego, odrywając się od wspomnień. Ze zdziwieniem odkryła, że dotarła już do wielkiego drzewa, które urodziło się z dala od swoich braci. Stało takie samotne, pojedyncze złote i czerwone liśce kołysały się od niechcenia na jego wielkich gałęziach. Reszta leżała pod nimi w wielkiej kolorowej kupce. Ach, jak miło jest skakać po liściach! Ale niestety, dziś było zbyt mokro.
Po błoniach wółczyło się zaledwie kilka osób, a jednak Eve odnalazła znajomą twarz. Stała pod koroną wielkiego drzewa i rozglądała się niespokojnie. Puchonka podeszła do niej i objęła ją jednym ramieniem, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu.
- Yoo - przywitała się. Dopiero teraz zauważyła, że Pu ma podkrążone i jakby trochę zaczerwienione oczy. Westchnęła cicho. Domyślała się, że jej przyjaciółka znów nie spała przez całą noc. Ale może było to mylne stwierdzenie.
Przyjaźń panienki Evans i panienki Edwards była dość nietypowa. Puchonka, której pełno jest wszędzie i ma nieuzasadnione uprzedzenia względem Ślizgonów oraz, no właśnie, Ślizgonka zamknięta przed całym światem. Eve po dziś dzień nie rozumie, jak Pu mogła trafić do Slytherinu. Może po prostu uważała, że wszscy Ślizgoni opierają się na stereotypach? Ale Puente nie była taka, a panna Evans bardzo ceniła sobie jej przyjaźń. Uśmiechnęła się w duchu.
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Puente Edwards on Sro 17 Lis - 14:35

Wciąż rozmyślała. Miała dosyć gwaru wokół. Potrzebny jest jej odpoczynek, który ma nadzieję pomógłby jej. Pomyślała o tej niewielkiej grupce przyjaciół. Uśmiechnęła się lekko na myśl o nich. Ostatnio mało z kim się widziała. Unikała ludzi jak ognia, co nie było najlepszym rozwiązaniem, ale tak miała, że czasem chciała być sama. Wiedziała, że może dostać reprymendę od Eve czy Seth'a, na przykład za to, że się nie odzywa.
Ale cóż poradzić? Znajomi z jej miasta wydawali się jej zakłamani i aroganccy. Pu bardzo zwracała uwagę na charakter co doprowadziło, że właśnie ma taką małą grupę zaufanych osób.
Przypomniał jej się dzień wyjazdu do szkoły. Dziewczyna żałowała jedynie, że nie może zabrać ze sobą do szkoły swej siostry. Nie widziała jej tyle. Nawet nie wie, czy wciąż ma to samo imię.
Patrzyła przed siebie wspominając tamten dzień. Nie zauważyła nawet, że ktoś się zbliża. Dopiero gdy poczuła dotyk na ramieniu podskoczyła wystraszona.
- Nie strasz. - powiedziała odwracając się w stronę przybysza. - Umrę kiedyś przez Ciebie. - dodała po chwili przyglądania się dziewczynie.
Przeczesała palcami rude włosy.
avatar
Puente Edwards
Uczeń

Liczba postów : 6
Czystość krwi : czysta
Skąd : Tadley

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Eve Evans on Sro 17 Lis - 20:34

- Wybacz - powiedziała puszczając ją i stając na przeciwko rudowłosej postaci. Wpatrywała się w nią przez dłuższą chwilę.
- Być może to tylko mylne wrażenie, ale czy starasz się mnie ostatnio unikać? - w jej głosie dało się usłyszeć nutkę rozżalenia.
Faktycznie. Eve już dawno nie miała okazji porozmawiać z Pu. Była pewna, że jej przyjaciółka unika nie tylko jej, ale i całego świata zewnętrznego. Panienka Evans nie obraziła się z tegoż powodu, jednak czuła się jakby... niedoceniona, może odrzucona. Wiedziała, że Puente ma wiele problemów. Z życiem, z codziennością, z rodziną. Ale nie zawsze się z nich zwierzała, co stawiało zaufanie, którym darzyła ją Eve pod wielkim znakiem zapytania.
Dziś wszystko z niej wyciągnę - pomyślała, a na jej twarzy pojawił się grymas determinacji. Nie pozwolę Pu siedzieć samej w tym wielkim gównie!
- A więc co cię dziś dręczy? - jej głos był taki jak zwykle. Przyjemny i ciepły, a zarazem zdecydowany. - Dziewczyno... przecież wiesz, że możesz mi zaufać.
Puchonka wpatrywała się w swoją rozmówczynię, zamilkła. Wyraz determinacji na jej twarzy nieco zelżał, w oczach pojawiła się bezsilność. Eve naprawdę chciała pomóc. Źle się czuła patrząc, jak jej przyjaciółka cierpi w samotności.
avatar
Eve Evans
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Aaron Brosnan on Sob 12 Lut - 11:10

Aaron przyszedł tutaj z Juliet, aby porozmawiać, o codziennych problemach itp. Zanim usiedli pod drzewem zdjął czarno zieloną bluzę, którą miał na sobie i położył na ziemi, tak aby mogła na niej usiąść. On położył się na trawniku, popatrzył w niebo, wziął duży oddech powietrza, ponieważ rzadko przebywał na zewnątrz zamku. Nie wiedział, jak ma jej powiedzieć o tym, że jeszcze przy paru wybrykach może zostać wyrzucony ze szkoły, bał się, że Gryfonka może przestać się z nim przyjaźnić.
-No, e... Hmm... Dobra... Muszę Ci to powiedzieć, bez względu na Twoją reakcję, w końcu tylko Ty i wuj możecie mi coś poradzić... W moim pokoju jeden z profesorów znalazł dość sporą ilość używek, dostałem ostatnią szansę. Powiedział, że jeżeli takie coś się powtórzy, lub jeżeli zrobię najmniejszy wybryk mogę wylecieć ze szkoły, na szczęście tamtą sytuację zachował dla siebie... Tak, to prawda mam problemy z alkoholem i innymi używkami, miałem trudne dzieciństwo, te myśli ciągle wypełniają moją głowę, wiem, wiem, to mnie nie usprawiedliwia. Nie wiem, po prostu ciągnie mnie do tego, chcę przestać dla Ciebie i wuja, lecz po prostu nie mogę, to co siedzi we mnie jest silniejsze... Co mam robić ? Czuje, że dzieje się ze mną coś niedobrego.
Powiedzenie tych kilku zdań, było jedną z najtrudniejszych rzeczy w życiu. Obawiał się reakcji przyjaciółki, na którą teraz liczył.
avatar
Aaron Brosnan
Uczeń

Liczba postów : 21
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

http://www.interview-ultimate.com.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Juliet Becket on Nie 13 Lut - 20:58

Przybyła na błonia nieco zaintrygowana. O czym chciał jej powiedzieć Aaron? Nie usiadła na bluzie, nie chcąc pomoczyć sobie tyłka przez śnieg, ale podniosła ją i podała chłopakowi.
- Masz, bo jest strasznie zimno.
Nie chciała, żeby się zaziębił!
Przykucnęła przy drzewie słuchając tego co ma jej do powiedzenia. Gdy skończył, była w niemałym szoku. Nie miała bladego pojęcia co powiedzieć. Momentalnie otrząsnęła się ze wszystkich emocji, a następnie spojrzała na niego czule, chcąc go nieco uspokoić.
- Przede wszystkim nie kupuj tego świństwa. A jeśli masz to nadal w pokoju - wylej. Nie możesz tego lekceważyć, Aaron! Jeżeli będzie ci ciężko przyjdź do mnie! Nie musisz pić i czytać dziwnych książek. Ja tu jestem! - słowa same wylewały jej się z ust.
Nie chciała, by jej przyjaciel wyleciał ze szkoły. Smutno jej się robiło na myśl, że wciąż przeżywa swoją przeszłość. BARDZO chciała mu pomóc, ale nie wiedziała jak. Czuła się taka bezradna. Przybliżyła się do niego i mocno przytuliła. Chociaż to może dla niego zrobić.
- Głupol z ciebie, wiesz? - powiedziała z lekkim uśmiechem.
Miała nadzieje, że ten gest chociaż troszeczkę mu pomoże.
Nie chciało jej się, ale musiała już iść. Czekało na nią pare obowiązków.
- Musze uciekać, ale spotkamy się niedługo?
Cmoknęła go w policzek i poszła do zamku.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach