Wysokie drzewo

 :: Błonia

Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Aaron Brosnan on Pon 21 Lut - 18:52

Aaron uśmiechnął się sam do siebie, cieszył się, że ma osoby na których może polegać, złapał książkę i pobiegł oddać ją do biblioteki po drodze rozmyślając o swojej przyszłości. Wychodząc z biblioteki udał się do swojego pokoju.
avatar
Aaron Brosnan
Uczeń

Liczba postów : 21
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

http://www.interview-ultimate.com.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Gloria Scarlet on Nie 17 Kwi - 16:30

Gloria nie przywitała Hogwartu z szerokim uśmiechem na twarzy. Denerwowało ją, że będzie musiała wytrzymać bez muzyki aż do wakacji. No cóż, nauki nie odgonisz. Aby umilić sobie pobyt w zamku, wybrała się na błonia. Pod pachą trzymała szkicownik, w bladej dłoni zestaw szarych ołówków o różnej twardości. Usiadła pod drzewem, oparła się o skrzywiony pień i przymknęła oczy, czekając na wizję obrazu. Zanuciła w myślach ulubioną piosenkę. Na jej twarzy pojawił się wyraz zadowolenia. Wiatr szarpał jej włosami, zrobiła więc prowizorycznego koka. Chwyciła jeden z ołówków i zaczęła szkicować. Stawiała delikatne, ledwo widoczne kreski. Była tym tak pochłonięta, że nie wiedziała, co się dzieje wokół niej. Rysunek powoli zaczynał przypominać tereny przy Hogwarcie. Na tle nieba odcinał się kształt gryfa i kruka, z gałęzi drzewa zwisał wąż,a w promieniach słońca wygrzewał się czarno-biały borsuk.
avatar
Gloria Scarlet
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, UK

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Ethan Belchev on Pon 18 Kwi - 19:45

Ręce w kieszeniach, czapka na głowie założona w taki sposób, że trudno było cokolwiek spod daszka ujrzeć, szeroki uśmiech na twarzy i torba przewieszona przez ramie. Cała esencja Ethana Iiuvy. Prawie cała. W sumie brakował tylko butelki coli, Liwii Daffodil przy boku i pełnego luzu. Ale to zawsze można było czymś zastąpić. Inna sprawa, że cola tkwiła w torbie...
I gdy Ethan tak sobie wędrował po błoniach bez konkretnego celu, wnet na horyzoncie ukazała się sylwetka niekoniecznie mu znana, Nie w pierwszym odruchu, ponieważ kiedy podszedł bliżej rozpoznał w siedzącej dziewczynie koleżankę z domu. Tylko za Chiny nie potrafił przypomnieć sobie jej imienia. Podrapał się po głowie, mając nadzieję, że ten znany wielu kinomaniakom gest pomoże mu w rozwiązaniu frapującej zagadki. Nie pomógł, pozostawiając Ethana zdanego na łaskę losu.
- Ten wąż wydaje się być zbyt... – przygryzł wargę, szukając odpowiedniego słowa na określenie gada. – Zbyt miły! Wcale nie oddaje esencji Ślizgonów. Chyba że właśnie o to chodziło – dodał po chwili zastanowienia.
Cóż, artyści mają różne wizje, a Iiuvy raczej nie palił się do tego, by je odgadywać.
avatar
Ethan Belchev
Dorosły

Liczba postów : 43
Czystość krwi : czysta
Skąd : Salisbury

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Gloria Scarlet on Pon 18 Kwi - 20:03

Gloria spojrzała na rysunek przekrzywiając głowę. Przymknęła jedno oko.
- Może i masz rację... Ale przecież nie narysuję go zaciskającego ogon na szyi borsuka! - wymruczała wcale nie patrząc na kolegę z domu. Ona także nie pamiętała imienia chłopaka. W przeciwieństwie do niego, nie bała się spytać. - Może to dziwne, ale... nie pamiętam twojego imienia. Jestem Gloria Scarlet, jeśli ty też zapomniałeś. - dodała i roześmiała się. Odgarnęła grzywkę na bok. Poprawiła węża, aby miał bardziej groźny wyraz... pyska?
- Jak się nazywa gęba węża? - spytała patrząc ze zdziwieniem na chłopaka. Jej piwne oczy odkrywały wyraz twarzy siódmoklasisty, jej rysy. Niby mijała go codziennie na korytarzu i w pokoju Puchonów, ale nie miała okazji przyjrzeć się mu z bliska. Ma taki zwykły wygląd. Jeden z niewielu w tej szkole... - nasunęło jej się na myśl.
avatar
Gloria Scarlet
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, UK

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Ethan Belchev on Pon 18 Kwi - 20:18

Usiadł obok niej, stawiając torbę przed sobą, po czym podłożył ją pod nogi. Mimo wszystko lubił raczej zajmować jak najmniej miejsca, by przypadkiem komuś nie przeszkadzać, chociaż w jego naturze więcej było egoizmu. I lenistwa. Bo mi się nie chce, bo Ty to robisz lepiej, więc możesz się podzielić. Bo jesteś taka fajna, więc przynieś mi z dormitorium notatki. Ale wiesz, ja chcę siedzieć akurat tutaj, bo tu jest wygodniej... Cały Ethan, ale za to go lubili. Za otwartość, bezpośredniość i to urocze lenistwo. Zwykle wszystko uchodziło mu płazem, chociaż nauczyciele w czasie lekcji lubili się na niego po uskarżać. Zdolny, ale leniwy.
- No fakt, to byłaby przesada – potwierdził z szerokim uśmiechem. Biedny borsuk, takiego traktowania zapewne by nie zniósł! Uśmiech poszerzył mu się jeszcze bardziej, gdy usłyszał dalsze słowa dziewczęcia. – Masz mnie, dzięki za przypomnienie. Iiuvy. Ethan Iiuvy – przedstawił się, podając jej rękę. Cóż, teraz nie było mocnych – nie mógł zapomnieć następnym razem.
Przekrzywił głowę, wpatrując się w narysowanego gada. Nie wiedział. To było zbyt proste, by można było tak po prostu odpowiedzieć na to pytanie. Wykrzywił usta w podkówkę, kręcąc głową.
- Nie wiem. Chyba pysk, tak mi się wydaje – powiedział niepewnie. Zagięła go i teraz myśl, jak nazywa się twarz węża nie da mu spokoju przez kilka następnych godzin. A to nie lada sztuka!
avatar
Ethan Belchev
Dorosły

Liczba postów : 43
Czystość krwi : czysta
Skąd : Salisbury

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Gloria Scarlet on Sro 20 Kwi - 15:04

Uścisnęła dłoń chłopaka.
- Świat jest pełen takich drobnych, nieważnych pytań, które potrafią tygodniami zaprzątać głowę, prawda? - powiedziała odkładając szkicownik. Wena już poszła spać. Zazwyczaj tak bywało, że rysowała piętnaście-dwadzieścia minut i odkładała rysunek. Czasem ich nie kończyła. Nie zastanawiała się nad tym, czy teraz też tak będzie. Wypowiedziała cicho zaklęcie, a skoroszyt powędrował do jej pokoju. - Odwieczne pytanie ludzkości - co było pierwsze? Kura czy jajko? Powinnam dostać nobla, znalazłam na nie odpowiedź. Wiedziałeś, że kury są najbliższymi krewnymi T-Rexów? Więc na początku był Tyranozaur, później, z dalszymi pokoleniami, ewoluował w kurę. Kto by się spodziewał?
Spojrzała na Ethana z przekonaniem, że go zanudza. Z pozycji siedzącej osunęła się na ziemię. Podłożyła sobie ręce pod głowę i przymknęła oczy. Skrzywiła się. Raziło ją słońce, co nie było zbyt przyjemne. Ściągnęła czapkę z głowy siódmoklasisty i założyła ją. Jej twarz skryła się w cieniu daszka. Uśmiechnęła się lekko. Taak, teraz jest idealnie.
avatar
Gloria Scarlet
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, UK

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Ethan Belchev on Czw 21 Kwi - 18:59

Idealnie to było chyba dla Glorii. Ethan poczuł się strasznie nieswojo, gdy pozbawiła go czapki. Zupełnie tak, jakby go nieoczekiwanie rozebrali w miejscu publicznym. I chociaż to mogło się wydawać bardzo dziwne, brak nakrycia głowy równał się dla niego z negliżem. Nie powiedział jednak nic, uśmiechając się do młodszej koleżanki – takie rzeczy się po prostu wybacza. Przecież to nie koniec świata, gdy na jakiś czas traci się swoją ukochaną czapkę, z którą zazwyczaj nigdy się nie rozstaje; nie weźmie jej na zawsze.
- Pewnie, że tak! – poparł ją gorliwie. – A potem odpowiedź, gdy już się nam łaskawie objawi, zwykle jest tak strasznie prosta, że to aż niesmaczne i bardzo zaskakujące – dodał po chwili zastanowienia. Tak zawsze było i tak zawsze musi pozostać.
Otworzył szerzej oczy, słysząc kolejne zdania wypowiadane przez Puchonkę. No faktycznie, kto by pomyślał? Czasem fajnie dowiedzieć się takich dziwnych ciekawostek. Niby nic, a jednak wiedza wzrasta. Ethan chyba będzie musiał to częściej praktykować.
- Ale... To jest niemożliwe. Przecież Tyranozaury to krwiożerce, wielkie monstra, a kura... – Spojrzał z ukosa na Glorię, by później pokazać, jakich rozmiarów jest to „domowe” zwierzę. – Ona jest taka malutka.
Niewiarygodne i niesłychane! Ale przecież chyba w przyrodzie możliwe jest wszystko.
avatar
Ethan Belchev
Dorosły

Liczba postów : 43
Czystość krwi : czysta
Skąd : Salisbury

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Gloria Scarlet on Pią 22 Kwi - 15:51

Dziewczyna obróciła się na bok, aby lepiej widzieć Ethana.
- No właśnie! Ale jeśli bliżej przyjrzymy się jej to widać podobieństwo. Na przykład łapy. Też ma pokryte je... eee... to są łuski, prawda? No więc ma je pokryte łuskami, kształt nóg też jest taki sam. Poza tym duża ilość dinozaurów latała.
Z końcówek jej włosów zsunęła się gumka. Nie przeszkadzało to zbytnio, większość i tak wypadła wcześniej. Schowała frotkę do kieszeni. Przyjrzała się fryzurze chłopaka. Podniosła rękę i rozczochrała go trochę z uśmiechem.
- Masz takie fajne kudły. Czemu chowasz je pod czapką?
avatar
Gloria Scarlet
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, UK

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Ethan Belchev on Pią 22 Kwi - 16:54

Słońce swoimi promieniami szczelnie otulało Ethana, sprawiając tym samym, że wzrastał w nim poziom endorfin. Dobre samopoczucie, przyjemna pogoda i... Butelka coli. A nawet dwie, bo jedną od razu podarował dziewczynie. Cóż, może wcale nie jest takim złym człowiekiem, za jakiego się uważał? Nieważne.
- Ale same Tyranozaury nie latały, nie? Więc... więc jak to możliwe? – dociekał, marszcząc czoło. To było dla niego niepojęte, chociaż mugolska biologia wcale nie była mu aż tak obca. Wszak sam nie był czarodzieje absolutnie czystej krwi.
Zaśmiał się i wzruszył ramionami. Cóż, nie wiedział czemu. Może to była po prostu zwykła wygoda i lenistwo, a może podświadoma chęć ukrycia się przed światem właśnie w taki sposób?
- A przestań, gdyby jeszcze od czasu do czasu spotkały się z grzebieniem, to byłoby dobrze – odparł ze śmiechem.
avatar
Ethan Belchev
Dorosły

Liczba postów : 43
Czystość krwi : czysta
Skąd : Salisbury

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Gloria Scarlet on Pon 25 Kwi - 20:15

Chwyciła ją za szyjkę. Chwilę mocowała się z kapslem. Zmarszczyła brwi, kiedy ten nie ustępował. Z zawziętą miną próbowała otworzyć butelkę, która za nic w świecie nie chciała ustąpić. Zrezygnowana wyciągnęła różdżkę i mruknęła "Alohomora". Wzięła łyk słodkiego napoju. Zwróciła wzrok na Ethana.
- No niby tak, ale kury też nie latają. Podskakują, machają skrzydłami, ale nie latają. - odpowiedziała wzruszając ramionami. Dalej właściwie nie dociekała. Pewnie dlatego, że minął jej szlaban i książki rzuciła na dno szafy.
- Po co grzebień? Przecież i tak, gdy wyjdziesz na zewnątrz, wiatr je rozwali. - rzekła i zaśmiała się perliście.
avatar
Gloria Scarlet
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, UK

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Ethan Belchev on Wto 26 Kwi - 12:00

Z rozbawioną miną obserwował zmagania Glorii z nieustępującym kapslem. On już dawno temu opanował sztukę szybkiego, bezproblemowego otwierania butelek coli. Lata praktyki robią swoje, jednak do głowy nie przyszło mu, by pomóc biednej, niedoświadczonej koleżance. Jednak na szczęście wszystko się dobrze skończyło – nie ucierpiała ani panienka Scarlet, ani mugolska ambrozja i wszyscy byli nader szczęśliwi.
- Noo... Niby tak, ale przecież one są małe. Tamte stwory były ogromne. Więc jak to możliwe, że się tak zmniejszyły? Ja rozumiem – ewolucja i te sprawy, ale to trochę... Dziwne... – zakończył nieporadnie, popijając napój, by zwilżyć gardło. – Chyba, że one potrafiły czarować! – zawołał po chwili z tryumfem.
Zaśmiał się. Faktycznie, po co mu grzebień, skoro wiatr i tak od razu ułożyłby mu fryzurę na nowo? A może to właśnie dlatego chowa włosy pod czapką, by uchronić je od zgubnego działania pogody? Merlin raczył wiedzieć.
- Oj tam, dla niepoznaki zawsze lepiej go używać, by nie wyszło się na idiotę, któremu nie zależy na własnym wyglądzie.
To było przecież takie logiczne. Dziewczyna powinna to w pełni zrozumieć, bowiem każda kobieta zwykle niebotycznie długo mizdrzy się przed lustrem przed każdym wyjściem.
avatar
Ethan Belchev
Dorosły

Liczba postów : 43
Czystość krwi : czysta
Skąd : Salisbury

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Gloria Scarlet on Sro 27 Kwi - 21:21

Puchonka brała właśnie kolejny łyk napoju, gdy chłopak powiedział o czarujących Tyranozaurach. Słysząc jego słowa roześmiała się, co poskutkowało opluciem swojej bluzki. Spojrzała surowo na kolegę, ale nie wyszło jej to zbytnio, ciągle bowiem krztusiła się, a w oczach miała iskierki radości (z czego niby? bo właśnie poplamiła mundurek szkolny?). Po części przez colę, głównie powodowało to jednak rozbawienie. Kiedy przestała kaszleć odezwała się z oburzeniem.
- No i zobacz, co narobiłeś! Nigdy nie mów teorii spiskowych o czarujących Reksiach, kiedy ja piję! - rzekła ciągle chichocząc. - Ale jak one mogły utrzymać różdżki w tych swoich łapach? Przecież nawet patyka by nie złapały!
Ponownie zbliżyła do ust butelkę. Nawet nie przyszło jej do głowy, aby zaklęciem wyczyścić plamę. Tym razem nie połknęła płynu od razu. Przetrzymała go chwilę, rozkoszując się jego słodkim smakiem. W końcu łyknęła napój, kiedy słodycz przestała być tak wyraźna.
- W sumie to gdyby umiały czarować to nie wyginęłyby, prawda? - mruknęła po pewnym czasie.
Zastanowiła się, ile czasu ona spędza w łazience. Na pewno było to mniej niż godzina. Pewnie coś około połowy. W przeciwieństwie do innych kobiet, panna Scarlet nie była stałą bywalczynią łazienki. Rano wystarczył jej jedynie szybki prysznic, pomalowanie oczu i - coś co zawsze zajmowało ją na dłużej - rozczesanie włosów. Ale kto by się dziwił? Są długie, sięgają prawie do talii. I często przypalają się od ognia, na którym stoi kociołek. Lecz o tym wie tylko i wyłącznie jej brat.
- Wiesz... Niektórym radziłabym wziąć prysznic zamiast się czesać, jeśli się nie wyrabiają. Widziałam kilka osób, które myślą, że perfumy zastąpią wodę i mydło... - skrzywiła się wspominając spotkanie z tymi osobnikami. Jak widać po jej minie - nie były zbyt przyjemne.
avatar
Gloria Scarlet
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, UK

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Ethan Belchev on Czw 12 Maj - 20:49

Ale co dziwnego jest w czarujących Tyranozaurach? Przecież to sprawa całkiem normalna i no... No. Ethan nie widział tu żadnego powodu do śmiechu, więc trochę się zmieszał, widząc reakcję dziewczyny. Podrapał się po głowie, przygryzając wargę. Niedobrze, wyplucie coli to bardzo zły znak. I to nic, że wszystko przez śmiech, do takich sytuacji nie można dopuszczać!
- Przepraszam – powiedział z autentyczną skruchą, spuszczając głowę, lecz słysząc jej kolejne słowa, na powrót się rozpromienił. – A od czego miały zęby? Poza tym... Na pewno jakoś by sobie poradziły. To cwane stworzenia, więc nie widzę problemu.
Obserwował ją uważnym wzrokiem, nadal uśmiechając się pod nosem. Małe, kochane, pełne życia stworzenie, jakich niewiele już na ziemi zostało. Aż dziw, że dopiero teraz przyszło mu ją bliżej poznać. Teraz, gdy czas jego edukacji w szkole powoli, wielkimi krokami dobiega końca. To aż przykre, że życie jest tak brutalne w momentach, gdy nie powinno. Koniec szkoły to czas radości, a wygląda na to, że Ethan będzie musiał pogodzić się z tym, iż niektórych twarzy już nigdy może nie ujrzeć.
Zmarszczył nos, trawiąc przez chwilę słowa brunetki, by w ostateczności wzruszyć tylko ramionami. Nie wiedział, dlaczego wyginęły, jeśli potrafiły czarować. To nic, że nie potrafiły. On wszystko zwaliłby na naturalną selekcję. Ktoś musi zginąć, by przetrwały dwie inne jednostki. A wszystkich wybiera natura!
- Widać, niektórzy nie posiadają po prostu wyobraźni. Albo wręcz przeciwnie, jest ona zbyt wybujała, co prowadzi do takich właśnie skutków – odparł, nie mogąc nadziwić się ludzkiej głupocie. To, co czynili było szczytem lenistwa, którego Ethan najwyraźniej jeszcze nie osiągnął.
avatar
Ethan Belchev
Dorosły

Liczba postów : 43
Czystość krwi : czysta
Skąd : Salisbury

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Rose Bradford on Pon 24 Paź - 17:31

Cóż może robić panna Bradford, gdy pogoda jest całkiem znośna? Oczywiście zabiera swoją niewielką torbę, w której można znaleźć cały ekwipunek do nauki: książki, przekąski i pergaminy. Ruszyła z zadowoleniem na błonia, gdzie rozsiadła się zaraz pod wysokim drzewem, które było wg. Gryfinki idealnym miejscem do nadrabiania zaległości.
Otworzyła księgę od Historii Magii by móc napisać zaległe wypracowanie dotyczące historii Hogwartu. Z początku podeszła do zadania bardzo entuzjastycznie, jednakże wystarczyło 30 minut, aby Rose zupełnie się zniechęciła. Odłożyła książkę na ziemię po swojej prawej stronie, a następnie wyciągnęła trzy czekoladowe żaby, które miały zachęcić do dalszej pracy. Rozciągnęła się leniwie, po czym zjadła z apetytem ulubioną słodycz.
To jest to, co Bradford lubi najbardziej!
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Vanessa Blue on Pon 24 Paź - 21:03

Vanessa od dłuższego czasu obserwowała dziewczynę siedzącą pod drzewem. Ową dziewczyną była Rose Bradford, Gryfonka. Skąd to wiedziała? Otóż Vanessa, wścibska i złośliwa dziewczyna, starała się poznać imiona wszystkich swoich starszych kolegów. Nie żeby przez cały czas była zgorzkniałą idiotką. Nie. Czasami po prostu wszystko ją irytowało i uwalniała negatywne emocje. Tak naprawdę wiedziała, co to znaczy być miłym. Jednak nie była aż tak zdolna, aby się z kimś zaprzyjaźnić. Całe jej życie składało się z malowania bazgrołów na okładkach zeszytów i samotnego przemierzania korytarzy późnym wieczorem.
Przechyliła głowę na bok, kiedy zauważyła, że wcześniej rozentuzjazmowana Bradford straciła swój zapał i wręcz z rezygnacją odłożyła książki. Gryfonka sięgnęła po czekoladowe żaby, znienawidzony przez Vanessę przysmak. Z nudów wstała i bezceremonialnie usiadła tuż przed dziewczyną.
-Hej, Vanessa jestem -rzuciła. -Z jakiego to powodu faszerujesz się tym paskudztwem?
Puchonka uśmiechnęła się przelotnie, czekając na odpowiedź starszej koleżanki.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Rose Bradford on Pon 24 Paź - 22:30

Gryfonka właśnie była podczas konsumpcji drugiej czekoladowej żaby, gdy nagle przed nią usiadła nieznana przez nią dotąd Puchonka.
Przez chwile siedziała skołowana, starając sobie przypomnieć z kim ma do czynienia. Była wręcz pewna, że już gdzieś słyszała to nazwisko. Ze skupieniem przeczesywała swoją pamięć, by znaleźć jakiś ślad, gdy naglę dotarła do niej tożsamość Vanessy. Uśmiechnęła się pod nosem, otwierając kolejną żabę.
- Witaj Vanesso. - przywitała się ostrożnie, oczekując reakcji dziewczyny. - Cóż, jako, że czekolada działa na mnie kojąco podczas nauki, to w dodatku jestem wielbicielką magicznych kart. - odpowiedziała wesoło, a następnie wchłonęła ostatnią żabę ze smakiem.- Mam jeszcze fasolki wszystkich smaków. Może się poczęstujesz? - zaproponowała uprzejmie, przykładając pod nos pannie Blue kartonik z tym przysmakiem.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Vanessa Blue on Wto 25 Paź - 9:28

Vanessa odsunęła się nieco i zaczęła zezować na pudełko fasolek. Co było dziwne, je akurat lubiła -nawet jeśli były tam takie smaki jak pieprzowy albo brokułowy. Uwielbiała te niespodzianki. Uśmiechnęła się do Rose.
-Wiesz, bardzo chętnie -odpowiedziała Blue. -Jaką kartę zdobyłaś tym razem? Niestety, ja nie jestem fanką czekoladowych żab... co chyba różni mnie od ciebie, co?
Vanessa znowu się uśmiechnęła, co nie zdarzało jej się często. Nieco z szokiem przyjęła tę informację, więc według panny Bradford mogła przez chwilę wyglądać na opóźnioną umysłowo. Zanotowała sobie w pamięci, żeby nigdy nie przebywać w towarzystwie Rose, kiedy chciała być złośliwa. To dziwne, ale Rose miała na nią taki... uspokajający wpływ. Fascynujące.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Rose Bradford on Wto 25 Paź - 20:03

Bradford z zadowoleniem patrzyła, jak Vanessa wpatruje sie w pudełko pełne fasolek wszystkich smaków, chociaż była pewna, że ta, za chwile zrobi się niemiła. BA! Nawet przygotowała się na tą ewentualność, układając sobie w głowie różnego rodzaju riposty o charakterze neutralnym.
Któż by się spodziewał?
- Dumbledore po raz enty. - mruknęła zawiedziona.
Włożyła kartę do swojej torby, licząc na to, że jutro złapie jakiegoś pierwszoroczniaka i wymieni się z nim na jakąś interesującą kartę.
- Nie da się ukryć! - zaśmiała się przyjaźnie. - Każdy lubi, to co lubi.
Rose z pewnością nie brała jej za opóźnioną umysłowo, jednakże cały czas obserwowała ją badawczo oczekując jakiegoś ciosu z jej strony. Na temat Vanessy dość sporo się nasłuchała, toteż zdziwiona przyglądała się jej uśmiechowi.
Oczywiście, nie była zawiedziona jej zachowaniem, wręcz przeciwnie. Z reguły Gryfonka posiada przyjazne usposobienie, nie szuka na siłę sobie wrogów, ani nie wdaje się bezpodstawnie w bójki. Chyba, że wypije więcej kremowych piw. Ale to już inna sprawa.
- Czekoladowe żaby mogą odstraszać, ale w smaku są MEGA. - powiedziała rozmarzona, żałując, że nie posiada ich większych zapasów.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Vanessa Blue on Wto 25 Paź - 20:18

Vanessa objęła swoje kolana rękami i zmarszczyła swój zgrabny nosek.
- Może nie będzie cię interesować to, co powiem, ale... w pierwszej klasie miałam bardzo dziwny incydent z czekoladowymi żabami - powiedziała Vanessa, marszcząc czoło. - Wiesz, jestem szlamą, jakby to niektórzy mnie nazwali i nigdy na oczy nie widziałam słodyczy czarodziejów. A ona na dodatek się ruszała... nie lubię żab. Ani czekoladowych, ani tych prawdziwych.
Wiedziała, że może trochę przesadziła. Jednak poczuła się trochę lepiej. Wreszcie mogła z kimś porozmawiać... nawet o czekoladowych żabach. I nawet jeśli Rose będzie się z niej śmiać, to jej to nie obchodzi. Od tej pory postanowiła być miła dla Bradford. Pomyślała sobie, że po raz pierwszy w życiu założy białą, a nie czarną listę. Na myśl o tym znowu się uśmiechnęła.
- A wiesz, zanim jadłaś te... żaby - Vanessa odetchnęła głęboko, jakby musiała przełknąć słowa, które powiedziała. - Pisałaś referat, czy coś, nie? Taki nudny, że aż nie będę chciała tego czytać?
Vanessa zaśmiała się (ZNOWU!) i trochę polubiła nową stronę swojej natury.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Rose Bradford on Wto 25 Paź - 20:52

Bradford słuchała uważnie słów Puchonki, od czasu do czasu kiwając ze zrozumieniem głową. Fakt faktem, w duchu śmieszyło ją wyobrażenie, gdy ktoś pochodzący ze świata niemagicznego napotka do zjedzenia taką czekoladową żabę. Trzeba przyznać, że nie jest wstanie wyrazić co do tego zdziwienia.
Toteż uśmiechnęła sie przyjaźnie, starając się ją jakoś wesprzeć.
- Rozumiem. - odpowiedziała, gdy ta skończyła. - Nie przejmuj się. Zwłaszcza ślizgonami. Mnie kiedyś dokuczali z powodu mojego ojca, który zostawił moją matkę dla mugolki. Ale cóż w takim wypadku począć? - rozłożyła bezradnie ręce, posyłając Vanessie delikatny uśmiech.
Rose uwielbiała słuchać i zdobywać wiedzę. W końcu lubiła wiedzieć wszystko o wszystkich. Może było to poniekąd płytkie i głupie, ale taka już była.
Słysząc pytanie swojej towarzyszki, rozesmiała się głośno, biorąc do ręki Historię Hogwaru.
- Na krótką metę, ta książka jest całkiem ciekawa. Ale kiedy trzeba pisać z niej wypracowanie to... - przerwała, starając się odnaleźć odpowiednie słowa - Oczy same się zamykają. Nigdy nie umiem się za to zabrać, jak należy.
Wzięła z opakowania do ust jedną fasolkę, która na całe szczęście miała smak malinowy. Z przyjemnością przegryzała pyszność, ciesząc się dniem.
- Ale dzisiaj już chyba nic więcej nie napiszę. Moja niechęć osiągnęła najwyższy z możliwych szczebli. - powiedziała wesoło.
Była przekonana, że jak odda je dwa dni później, to świat się nie zawali.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Vanessa Blue on Wto 25 Paź - 21:08

Panna Blue westchnęła teatralnie i przewróciła oczami.
- Ach, ukochana historio... non stop do nas wracasz. A ja w ogóle nie lubię historii. Innych przedmiotów zresztą również. W miarę ciekawa jest transmutacja... - stwierdziła, po czym wyciągnęła z pudełka Rose kilka fasolek. Była tam pomarańczowa, brązowa i zielona. Wybrała, oczywiście, pomarańczową. Okazało się, że była smaku marchewkowego.
- Łuueee... marchewkowa - powiedziała, krzywiąc się.
Mówiąc szczerze, nieco ją zdziwiła odpowiedź Rose. Bradford, tej przebojowej Bradford, niegdyś dokuczano? I to z powodu jej ojca, który uciekł z mugolką? Nie mogła w to uwierzyć.
- Czy twój ojciec... odzywa się czasem? - zapytała, nie patrząc Rose w oczy.
Nie wiedziała, jak zareaguje - czy lubiła rozmawiać o ojcu? A może wręcz nienawidziła o nim wspominać i wiele ją kosztowało to wyznanie? Na dodatek Vanessa i Rose nawiązały swoją oficjalną znajomość dopiero przed kilkoma minutami, tu, pod tym drzewem. Więc nie zdziwiłoby Vanessy to, że Gryfonka nie zechce o tym rozmawiać.
Spojrzała na trawę i udała, że bardzo ją interesuje wędrówka mrówki, która wspinała się po jednym ze ździebełek trawy.
- A tak przy okazji: nie chcę ci się narzucać, wiesz... - dodała po chwili, nadal nie patrząc starszej koleżance w oczy.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Rose Bradford on Wto 25 Paź - 21:39

Rose roześmiała się.
- Widzę, że jest dużo rzeczy których nie lubisz. - wyszczerzyła żartobliwie zęby. - A tak poważnie, najbardziej lubię OPCM. Zwłaszcza zajęcia w terenie.
W tej chwili z przerażeniem przypomniała sobie o zaległej pracy domowej z tego przedmiotu, przez co z pewnością spędzi bezsenną noc.
- Ja miałam szczęście trafić na malinową! - zawołała wesoło, biorąc ochoczo kolejną fasolkę. - Ych, moje szczęście mnie opuściło. Cebulowa. Feee... Fuj! - skrzywiła się zniesmaczona.
Przypomniały jej się słowa pewnego z ucznów, którego podsłuchała. Cebulowa fasolka to zło! I całkowicie się z tym zgadzała.
Wiele osób było zdziwionych, gdy Ślizgoni wybrali Bradford jako swój kolejny cel. Biedni nie mieli wówczas pojęcia, że Gryfonka jest niesamowicie silną osobą i nie przejmowała się jakoś szczególnie ich natręctwem. Wręcz bawiło ją to. Nawet sama siebie zadziwiała.
- Oczywiście! Mimo wszystko go uwielbiam. - odpowiedziała żywo.
Vanessa nie musiała się martwić - Rose nie przejmowała się szczególnie sytuacja w rodzinie. Z rodzicami miała stały, dobry kontakt, tak jakby nadal byli rodzinom. Jedynie czego nienawidziła to swojej przyszywanej siostry. Dałaby wszystko za to by jej nie było.
Spojrzała zaintrygowana na Puchonkę, oczekując zwierzenia lub prośby. Nawet się nachyliła w jej kierunku, chcąc wszystko dokładnie usłyszeć. Gdy przerwała, zmarszczyła brwi.
- Tak? - zapytała zachęcająco.
Mów, mów o co chodzi!
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Vanessa Blue on Wto 25 Paź - 21:59

Kiedy Vanessa zobaczyła z jakim zainteresowaniem słucha jej Rose, postanowiła jednak się jej zwierzyć. A licho wie? Może Rose jej... pomoże?
- ... wiesz, może wydać ci się to błahe, ale... ja nigdy nie miałam przyjaciółki, nawet w mugolskim świecie. A ty... mimo, że to ja bezczelnie się do siebie dosiadłam, nie powiedziałaś, że mam spadać, a ja wcale tego nie żałuję, wiesz? Fajnie było wreszcie z kimś porozmawiać, tak naprawdę, a nie układać sobie w głowie różne historie typu "Co by było gdyby". Tak naprawdę to ty... jako pierwsza byłaś dla mnie miła - zakończyła swą przemowę Vanessa.
Teraz Rose już z pewnością uzna ją za dziwoląga. Pewnie spodziewała się jakiegoś Bóg wie jakiego sekretu. Spuściła ze wstydem głowę. Tak łatwo opowiadała Rose o swoich uczuciach. A jednocześnie tak mało o sobie wiedziały... Zresztą Bradford była starsza, więc z pewnością myśli sobie o Vanessie jako o "małej szczylówie".
Nagle panna Blue pierwszy raz w swoim życiu nie wiedziała, co powiedzieć. W rezultacie tylko się zająknęła. Wzięła do ust kolejną fasolkę. Tę brązową.
Szczęście się do niej wreszcie uśmiechnęło - trafiła na czekoladę.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Rose Bradford on Sro 26 Paź - 19:12

Przez chwile patrzyła zmieszana na dziewczynę. Nie wiedziała co jej odpowiedzieć, bo w końcu pierwszy raz ją na oczy widziała, toteż nie mogła niczego dziewczynie obiecać. Błądziła myślami, szukając odpowiedniego zdania by dokładnie wyrazić swoje zdanie w tej kwestii.
- Rozumiem cię i twoje powody doskonale, ale - zaczęła ostrożnie, obserwując badawczo Puchonkę - nie jestem w stanie teraz ci odpowiedzieć na twoją prośbę. Właściwie cię nie znam. Ale zawsze służę radą i pomocą. Kto wie, co będzie w przyszłości? - uśmiechnęła się delikatnie, oczekując jej reakcji.
Rose była dziewczyną, która ostrożnie dobierała sobie najbliższych przyjaciół. Najpierw musiała ich dobrze poznać, przeżyć jakąś przygodę, aby móc stwierdzić, czy może im zaufać, a dopiero później nazywała ich przyjaciółmi. Uważała, że w tych czasach trzeba być ostrożnym.
Miała nadzieje, że Vanessa nie będzie jej miała tego za złe. Mimo wszystko polubiła ją.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Vanessa Blue on Sro 26 Paź - 19:19

Vanessa uważnie przysłuchiwała się słowom Rose. Oczywiście, nie miała jej tego za złe - i tak spodziewała się takiej odpowiedzi. Uśmiechnęła się szeroko.
- Spoko - odpowiedziała, kiwając głową. - A teraz mam pytanie: znudziłam cię już tak bardzo jak ten referat, czy w dalszym ciągu chcesz ze mną gadać?
Spojrzała Rose prosto w oczy, próbując wyczytać z niej prawdziwą odpowiedź. Oby nie skłamała, bo Vanessa najbardziej w świecie nienawidziła oszustów i dwulicowców. Przechyliła głowę na bok, oparła brodę na kolanie i otworzyła szeroko swoje ciemne oczy.
Ni stąd ni zowąd, do głowy Vanessy przywędrowała myśl, że również polubiła tę Bradford...
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie drzewo

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach