Skraj lasu

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Pon 19 Kwi - 23:52

Kiedy zobaczyła, co robi, a raczej czego nie robi Carter, uśmiechnęła się tym razem całkiem miło i skłoniła prześmiewczo.
- Zawsze do usług - zachichotała, rozbawiona jego postępowaniem.
Wiedziała, że Ślizgoni to dupki, ale żeby nie pomóc własnemu koledze... Z drugiej jednak strony - poniekąd była mu wdzięczna. Zdawała sobie sprawę z tego, że gdyby tylko chciał mógłby ją rozbroić no i w ogóle zrobić jej jakąś krzywdę. A jednak tego nie zrobił. No i w sumie poczuła się trochę głupio. Nie zaczerwieniła się jednak tym razem.
- Przepraszam - powiedziała spokojnie i całkiem szczerze - przeprosiłabym wcześniej, gdybyś od razu na mnie nie naskoczył. Poczułam się osaczona - wzruszyła ramionami, przenosząc wzrok na Muse'a.
Ją też rodzice nauczyli dobrego wychowania i naprawdę wiedziała jak się zachować. Ale kiedy od razu zaczął z pretensjami to uznała, że musi się bronić, a przecież najlepszą obroną jest atak, czyż nie? Sama nie rozumiała, dlaczego ci dwaj Ślizgoni tak źle ją potraktowali. Przecież zawsze wydawało jej się, że pomiędzy Slytherinem, a Ravenclawem jest coś w rodzaju sojuszu - dwa domu, w których najwięcej było czystokrwistych osób, z szanujących się rodzin. No, ale Seth wspomniał coś o uprzedzeniu. Ciekawe skąd się ono wzięło...
- Mam go puścić i liczyć się z tym, że spróbuje zrobić mi krzywdę? - Zastanowiła się na głos, znów spoglądając na Cartera. - Nie jestem pewna, czy to byłoby rozsądne...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Pon 19 Kwi - 23:58

Dobra, koniec zabawy. Kosztem kumpla bawimy się dwa razy krócej. Machnął różdżką a Muse stał na ziemi jak człowiek cywilizowany. Machnął drugi raz różdżką a magiczny kijek krukonki znalazł się w jego ręku. Też znał zaklęcia niewerbalne. Nic trudnego. - Dobra, przyjmuje przeprosiny. A teraz jak cywilizowani ludzie, nie rzucać w siebie zaklęciami - Upomniał ich jak ktoś starszy, pilnujący niesfornych bachorów. Tak, koniec dobrego.
Muse na ziemi, krukonka bez różdżki. Właściwie powinien jeszcze zabrać ślizgonowi, ale może być ciekawie. Poza tym to Carter, nie bijemy dziewczyn i w ogóle, więc raczej powinien zareagować gdyby przyszło mu na myśl rzucić na nią jakąś klątwę.
- Więc Tegan, skoro już doszliśmy do porozumienia, to może nawet uda nam się zakończyć ten wieczór miłym akcentem - dodał chłodno, odpalając fajkę. Tak, to co zrobiła było glupie.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Nicholas Muse on Wto 20 Kwi - 0:03

Na następny raz, proszę łaskawie czekać, aż trzecia osoba odpisze, wychodzi potem tak, jak teraz. <3 lipnie.

Mści się, bo powiedział prawdę? ojej, jak mu przykro, aż mu się śmiać zachciało. W sumie, pozycja na wisielca zawsze mu imponowała, raz wypróbował na siostrze w domu, ale potem dostał ochrzan od matki, że używa czarów poza szkoła, będąc jeszcze niepełnoletnim. Zła mamuśka, niedobra. Nie pozwala mu trenować, tak samo jak Ojciec. Zerknął na Cartera, który najwidoczniej miał w nosie to, co mu ta dziewucha robi. Co za głupek, halo! Ja tu wiszę, pomóż mi debilu!, już miał to prawie wykrzyczeć, ale ugryzł się w ostateczności w swój jęzor i spojrzał na Tegan z łapkami złożonymi na torsie.
Dziwne to coś, co przed nim stało. Sama się rzuca, a potem ma tego konsekwencje. Wiadomo, że jak Bóg Kubie, tak Kuba Bogu.
- No, pobawiłaś się? Tak, to fajnie. - Chuchnął sobie w grzywkę, kiedy jeden kosmyk niemiłosiernie wlazł mu do buzi. - Czy reszta krukonów jest też taka obraźliwa i bierze sobie wszystko na serio do tych swych niebieskich serduszek? - Prychnął równie złośliwie co ona i podrapał się po brodzie, co było iście zabawnym widokiem. Nick wiszący do góry nogami, takie chwile trzeba uwiecznić na zdjęciu! A pytanie było w iście dociekliwym sensie, skąd miał bowiem wiedzieć, że dom Roweny ravenclaw jest tak wrażliwy?
- Carter, ty zdrajco. Poczekaj, aż znajdziemy się w pw, to ci łeb przy samej dupie ukręcę. - Podsumował, widząc, jak ten się świetnie bawi i siada na ławeczce, którą uprzednio kopnął zaczepnie.. Tak! To była ławka, nie jej nóżka. Ktoś tu musi się nauczyć czytać. Wywrócił oczami teatralnie do góry i wskazał na krukonkę, a w jego główce już snuł się plan zemsty. No bo, kto normalny robi takie rzeczy? Ślizgon, a nie reszta!
- Jak mnie opuścisz, to możemy po pertraktować. W sumie. - i co, ze był w pewnym sensie sojusz? Ślizgoni, to ślizgoni. Duma, honor i pyskowanie na pierwszym miejscu. Czego się spodziewać po nich można, oprócz tego? Musiałby być naćpany, albo mocno pijany, aby sprawić, iż jego burzliwy charakter zszedł na bok, dając miejsce uprzejmości.
Po chwili kolega się widocznie zlitował i znalazł się już na kochanej ziemi. Westchnął i ułożyłz powrotem włosy do góry.
- Że też się posunęła do tak beznadziejnego zachowania. Myślałem, że mają swoją godność i odejdzie, po prostu. - Zakasłał, czując jak krew zaczyna lepiej mu krążyć.
- Dobra, żyjcie sobie, ja spadam, bo się jeszcze zarażę. - I sobie poszedł, unosząc w geście pożegnania rękę do góry.
avatar
Nicholas Muse
Uczeń

Liczba postów : 56
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Walia - Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Wto 20 Kwi - 0:10

Popatrzyła ku górze, słysząc słowa Nicholasa. Postanowiła ich nie komentować, bo cokolwiek by powiedziała, chłopak i tak by znalazł na to odpowiedź i znowu wywiązałaby się jakaś pyskówka.
Splotła ręce na piersi i fuknęła cicho, niczym dziecko, któremu zły tatuś odebrał zabawkę. Usiadła na ławce obok niego, szturchając go delikatnie w ramię, by zrobił jej trochę miejsca i wyciągnęła dłoń w jego stronę.
- Dobra, już nie będę niegrzeczna, tato, ale oddaj mi moją różdżkę, co? - mruknęła, a jej mina wciąż była dość nietęga.
Spojrzała jeszcze przelotnie na Musa, sprawdzając, czy nie ma zamiaru potraktować jej jakimś niewybaczalnym i zmrużyła oczy. No, jeszcze chwila, a pokaże mu język i wtedy to już będziemy mieli naprawdę obraz szczęśliwej rodzinki. Bez mamusi co prawda, ale jakoś to przeżyjemy...
- Może nawet nie będę narzekać na to, że palicie - westchnęła, uśmiechając się całkiem miło, choć dość delikatnie.
Cóż, właściwie to przywykła już do tego, że wszyscy wokół niej palą, co nie zmieniało faktu, że wciąż sama nie była w stanie przełamać się i spróbować papierosa. Fuj, śmierdzące obrzydlistwo!
- Oj, dajże już spokój, co? - mruknęła, patrząc na Muse'a ze znudzeniem.
Wystarczy, że ona sama uważała, że zachowała się jak idiotka. Nie musieli jej tego wypominać...
Otworzyła lekko usta ze zdziwienie, widząc, jak odchodzi i przewróciła oczami.
- Nigdy nie zrozumiem facetów. A tym bardziej Ślizgonów, choć w takich sytuacjach wszyscy zachowujecie się tak samo - mruknęła cicho, odsuwając się jak najdalej od Cartera, żeby przypadkiem go nie dotknąć.

wybaaaacz! <3

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Wto 20 Kwi - 0:27

Uśmiechał się złośliwie słuchając kumpla. Czy on mu groził? Poza tym Muse pewnie też by nie spieszył się żeby ratować jego tyłek. Wiec o co chodzi? Zupełnie nie rozumiał poruszenia kumpla. To takie naturalne, że skoro coś jest zabawne to trzeba się z tego pośmiać. - Jasne, nie mogę się doczekać. - Mruknął nieporuszony wcale tą groźbą.
Popatrzył jak kumpel odchodzi, zastanawiając się czy nie powinien pójść za nim. Przecież został sam, z krukonką. Nie znosił krukonek jak ognia. Prawie tak samo jak łatwych ślizgonek. Osz w dupę.
A ona jeszcze się usadowiła obok niego i go szturcha. Straszne.
- To w ogóle narzekałaś na palenie? - No proszę, jeżeli nawet to tego nie zanotował. A palił papierosy. W końcu kiedyś trzeba spędzić cały dzień bez wypalenia blanta. - Sama zacznij palić
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Wto 20 Kwi - 0:31

Spojrzała na niego jak na nierozumną Sklątkę Tylnowybuchową i zmarszczyła swój kształtny nos, starając się ze wszystkich sił zignorować smród papierosa. A tak ładnie i świeżo pachną kwiaty!
- Narzekałam, ale byłeś pochłonięty obrażaniem mnie - stwierdziła beznamiętnie, wzruszając lekko ramionami - ktoś mi to już kiedyś proponował, ale nie widzę w tym nic przyjemnego - stwierdziła całkowicie szczerze.
Dmuchnęła lekko, odganiając od siebie dym i uśmiechnęła się krzywo.
- Dlaczego masz uraz do Krukonów? - zapytała ni stąd, ni zowąd wcale nie oczekując odpowiedzi.
A jednak ciekawość zwyciężyła.
- Przepraszam - mruknęła - nie powinnam była pytać - dodała.
Bo wtrącanie się w cudze sprawy także było niekulturalne. Rodzice zawsze powtarzali by się tego wystrzegała, ale człowiek był tylko człowiekiem i czasami ciekawość wygrywała.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Wto 20 Kwi - 0:38

Poza tym chyba nie sądziła że Carter zwierzy jej się z wielkiej tajemnicy dotyczącej jego super życia? Musiałby się nieźle upić. Nie zwierzał się kumplom, matce, a zacznie prawie nieznajomej dziewczynie.
- Bo krukoni są urazowi - odpowiedział wymijająco, tonem który wskazywał raczej na to by dalej nie wnikała. Nie żeby warknął, albo powiedział to w iście ślizgońskim stylu jaki przechowywał dla specjalnie irytujących osób.
Zaciągnął się jeszcze parę razy i wyrzucił papierosa. Mogła wyczarować szerszą ławkę bo na tej czuł się dziwnie. Jak w jakimś małym pudełku albo coś. Zdecydowanie nie dla dwóch osób. No chyba że to jakaś specjalna, mająca na celu uwięzienie drugiej osoby. Ale o tym wolał nie myśleć. - Skończ i z tym wypominaniem kto na kogo najeżdżał bo sama nie byłaś święta - dodał jeszcze, zastanawiając się, w ogóle ta myśl go pochłonęła do końca, czego ta ławka jest mała. Zdecydowanie wolał kanapy jak te z pokoju wspólnego.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Wto 20 Kwi - 0:47

Nie liczyła na to szczególnie, że nie zdawała sobie sprawy z tego, że to aż tak wielka tajemnica. Szczerze mówiąc, myślała, że ot jakaś drobnostka. Mimo wszystko wyczuła, że pytanie było nietaktowne.
- A Ślizgoni niby nie - odparła tonem, w którym wcale nie było czuć ani urazy, ani wścibstwa, czy czegokolwiek innego.
Ot, zwyczajnie chciała rozładować atmosferę, choć nie sądziła, by w przypadku jakiegokolwiek Ślizgona udało jej się to tak łatwo. Mimo wszystko była osoba, która nie lubiła palić za sobą mostów i starała się nie zrażać do siebie ludzi. Nawet antypatycznych Ślizgonów...
Cóż, nie podejrzewała, że ktoś prócz niej będzie zamierzał na niej siedzieć. Ale fakt, faktem, sama zauważyła, że nie jest na niej zbyt wygodnie, a ta pozorna bliskość jest nazbyt krępująca. Przynajmniej dla jej osoby.
- Masz rację. - odpowiedziała ugodowo, ucinając temat. - Jeśli oddasz mi różdżkę to powiększę tę ławkę - mruknęła, nieco nieśmiało.
Ona także wolała kanapy w pokoju wspólnym. Ewentualnie fotele, również ustawione w tym samym pomieszczeniu.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Sro 21 Kwi - 0:35

Mógł sam pomyśleć o poszerzeniu ławki a nie na nią narzekać. Ale był pochłonięty wieloma innymi czynnikami. Spojrzał na nią jakby się z choinki urwała. Dać rózdżkę? A co jak tylko udaje że topór wojenny zakopano? W życiu. Wolał nie ryzykować. W końcu nikt nie dał mu gwarancji że za chwilę nie będzie wisiał. Z kolei sam też nic takiego nie gwarantował. I aż go naszła nagła ochota na zrobienie pożytku z ów magicznego kijka.
Popatrzył uważnie na dziewczynę gdy już wstał i wyciągnął przed siebie różdżkę. Powinna powisieć trochę, tak za Muse'a. To byłoby takie bratanie się z kumplem. Po chwili już całkiem był przekonany do tego pomysłu.
Zaklęcia niewerbalne to był całkiem dobry pomysł. W mgnieniu oka znalazła się z głową w dół zawieszona na drzewie. - Wiesz, że nie można czynić drugiemu tego co tobie nie miłe? Czy coś w tym stylu - Wzruszył ramionami uśmiechając się do niej złośliwie. - W każdym bądź razie to nic osobistego - dodał jeszcze i położył jej różdżkę na trawie, tak by nie mogła za szybko do niej się dostać. Pomachał jej i schował ręce do kieszeni, odchodząc po chwili wesoło. Zdecydowanie miła krukonka.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Sro 21 Kwi - 3:08

Zaklęła nie tak, jak na Krukonkę i w dodatku Lorelei Tegan, wypada i chwyciła spódnicę, która zdecydowanie znalazła się w pozycji niebezpiecznej i odsłaniającej nazbyt wiele.
- Przysięgam, że kiedyś się zemszczę! - zawołała za nim, choć wiedziała, że nic sobie z tego nie zrobi.
Na całe szczęście długo nie wisiała. Fanki tych "prześlicznych, przesłodkich, przeuroczych i cholernie utalentowanych" Ślizgonów nie były daleko, a że część z nich należała do Ravenclawu i znała doskonale Lorkę - dziewczę dość szybko stało już na własnych nóżkach.
- Sukinkot - mruknęła i chwyciła swoją różdżkę, zaciskając na niej palce, nieco zbyt mocno.
Machnęła nią ze wściekłością w stronę ławki, przemieniając ją w mgnieniu oka w kupkę pyłu i odeszła energicznym krokiem do zamku.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Pią 28 Maj - 22:13

Pół dnia spędził nad zapierdalaniem sznurówek z butów kumpli i wiązaniu ich solidnymi supłami w jedność. Teraz był z siebie mega dumny gdy tak szedł z ponad dwumetrowym sznurkiem którego jeden koniec dzierżył w ręku a drugi był zawiązany na szyi psa. Tak na serio to była krowa, bialy kot Granta z czarnymi plamkami - dwiema, ale Carter postanowił przemianować go na psa. Sam nie wiedział czy to dobry pomysł enty raz zmieniac tożsamość zwierzęcia ale postanowił zaryzykować. Najwyżej kot stanie się baranem, albo idiotą do kwadratu nie wiedząc czy ma miauczeć, szczekać czy muczeć. Albo będzie robił jedno i drugie. W każdym razie był zadowolony idąc sobie skrajem lasu i obserwujac swojego nowego kumpla - psa.
- Siekiera, daj głos - polecił poraz setny tego wieczoru próbując namówić kota do zaakceptowania zmiany rasy i zaczęcia zachowywać się jak pies. Ale jako że był to kot Granta to był cholernie toporny. Jebak no. Dobrze że Grant się tu nie pałętał, najwyżej jak pies go wkurzy to puści smycz - tą ze sznurówek z butów Oleja i Muse'a - i piesokot pogna sobie do zakazanego gdzie zapewne zostanie zeżarte przez żyjątka które tam żyły. Albo sam stanie się dzikusem.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Cyanne Cartwright on Pią 28 Maj - 22:29

Tym razem blondynka wcale nie siedziała, zamulając gdzieś na moście, schodach, trawie czy kamyczku. Przechodziła niedaleko Lasu z dwiema koleżankami, w sumie tylko przelotnie znanymi. To był dość ciekawy widok. Dwie trajkoczące o jakichś bzdurach uczennice, podniecone czymś równie bezsensownym, i trzecia ze znudzonym wzrokiem, na pytania koleżanek odpowiadająca tylko wymownym/pobłażliwym spojrzeniem.
Nigdy by chyba tego nie przypuszczała, ale postać, na której po chwili zatrzymała wzrok, przyczynić się miała niejako do wybawienia jej, dziwne. Cyanne przekręciła oczami na nową teorię ślizgonek i mruknęła coś do nich, odchodząc w kierunku Lasu. Szła powoli, upewnniając się, czyto jest na pewno dobry pomysł.
- Carter. Tak się z psami obchodzi - stwierdziła, krytycznym wzrokiem ogarniając małego przestraszonego zwierzaczka. Biedny, choć nie przepadała za takimi - przerzucieś się z biedronek?- spytała ciekawa w sumie, czy takie 'akcje' tu widoczne, były po prostu kolejnym etapem fazy.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Pią 28 Maj - 22:46

Gdy zobaczył klona momentalnie się cofnął. W końcu nie wiadomo czy znowu sie nie rzuci. - Siekiero, broń mnie - polecił psu, wycofując się za małą kulkę sierści czarno-białej i stojąc tak. Nie będzie się puszył jakiego ma psa, bo pies jest jeszcze za maly. Ale na to też miał plan! Zamierzał pójść do biblioteki - kurwa, jak on się sam często przerażał swoimi pomysłami - i znaleźć tam zaklęcie powiększające. Wtedy Siekiero broń mnie, nabierze innego znaczenia.
- To jest pies Wonderwoman - odpowiedział z ignorancją w głosie, nie bardzo przejmujac się czy jest swoją siostrą czy też nie jest. Nieważne. Schował jedną rękę do kieszeni żeby po chwili wyciągnąć fajkę i odpalić. Uważnie w międzyczasie obserwował dziewczę tak żeby i tym razem nie zostać zaskoczonym - Jakie biedronki? - spytał zaskoczony nie bardzo wiedząc o co jej chodzi.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Cyanne Cartwright on Pią 28 Maj - 22:53

Stanęła również w miejscu, a jak, gdy zobaczyła taka obronną reakcję. Ratunku?
- Już uciekam - rzuciła z przekąsem i zerknęła znowu na to małe coś. Kucnęła i przyglądnęła się, po chwili kręcąc z niedowierzaniem głową. Już w sumie otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, jednak tylko wstała i popatrzyła na chłopaka nawet spokojnie
- Jasne. Taki specyficzny tylko, nie? - mruknęła, jakby rzeczywiście się z nim zgadzała. Nie będzie go wyciągać z tej cudownej krainy marzeń, a co. Na jego zdziwienie zareagowała cichym parsknięciem i pokręciła głową - Nieee, nic. Nie ważne - machnęła lekko ręką w nieokreślonym geście, nie mając ochoty na odświeżanie mu pamięci. Walka z wiatrakami.
- I nie jestem Wondwerwoman - dorzuciła przelotnie, bo niezbyt lubiła być myloną z siostrą. Nawet [zwłaszcza] przez niego.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Pią 28 Maj - 23:09

Pokiwał głową, nie przejmując się że sobie kpi z psa. Jeszcze ją zaskoczą. Obaj! - Nie masz co robić? - spytał retorycznie dymiąc w jej kierunku. Rozejrzał się czy ktoś tu nie stoi w pobliżu, jakoś wolał żeby nie było świadków przy jego rozmawianiu z dzieciakami.
Kot miauknął, za co Seth spiorunował go spojrzeniem i zrobił kilka kroków do przodu. - Dobra, bo Siekiera wyszedł się przewietrzyć a ty nas zatrzymujesz - powiedział do dziewczyny która własnie twierdziła że nie jest Wondwerwoman. Niech sobie nie będzie, w jego pijanym światku tylko ta nazwa, no i klon jeszcze, pasowały do niej. Dziwne. Mógł wziąć z sobą butelkę, teraz niezadowolony czuł jak zbliża się nieuchronnie moment zadżumy i nudy, a po owej piątoklasistce niczego specjalnego się nie spodziewał.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Cyanne Cartwright on Pią 28 Maj - 23:18

- Nie, nie mam. Myślisz, że bym wtedy podeszła? - spytała, wyraźnie dając do zrozumienia, że tak by się nie stało w innej sytuacji. Przesunęła się odruchowo o krok, unikając dymu, jednak tak, jakby nawet nie zwróciła na to uwagi. Na miauknięcie dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem - nawet psa szczekać nie nauczysz? - spytała, jakby to była najprostsza rzecz na świecie, ale i z lekkim rozbawieniem. Zignorowała fakt, że niby ich zatrzymuje. Nawet nie ruszała żadnego.
Wyciągnęła jedynie różdżkę, przyglądając się kociakowi z zastanowieniem W sumie, mogła przy okazji poćwiczyć, nie? Jedyny problem, nie chciała umierać w ten sposób. Za zmianę głosu kota.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Sob 29 Maj - 0:23

Zobaczył jak wyciąga różdżkę i skrzywił się. Nieładnie tak z różdżką do jego psa startować! Skrzywił się nieznacznie i mimo zapijaczonego mózgu bardzo szybko znalazł się koło niej. Aż dziw że robił to wszystko jakoś bardziej żywo niż zawsze, ale w końcu zdążył polubić Siekierę, która teraz była wzorowym psem. No, jeszcze tylko szczekać nie umiała, ale to szczegół.
Złapał ją za nadgarstek dosyć mocno, przyciągając - całkiem niezamierzenie bo gdyby wiedział że ją przyciągnie tak blisko to pewnie by tego nie robił - do siebie. Po chwili magiczny kijek upadł na podłogę, tak samo jak smycz kotopsa - Na sobie czaruj - mruknął urażony, w drugiej ręce wciąż dzierżąc fajkę. Patrzył sobie spokojnie na dziewczę zastanawiając się czemu ona chciała czarować psa. Kota wczoraj mogłaby, ale to w końcu pies!
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Cyanne Cartwright on Sob 29 Maj - 0:32

Skoro on był swoją szybkością zdziwiony, to ona tym bardziej, dodatkowo zdezorientowana. I nawet zdążyła się przestraszyć nieco, gdy tak doskoczył nagle. Z początku nawet chciała zaprotestować, toteż uchyliła usta, ale w sumie zaniemówiła, zaraz je zamykając, na szczęście. Nawet nie przeszło jej przez myśl, żeby próbować odebrać różdżkę, tylko po prostu podniosła na niego wzrok czując, jak się jej kolana nieco uginają... nie od żadnego ciężaru[xD]. Za blisko, stanowczo. Wciągnęła powietrze niezbyt zamierzenie, czego pożałoowała, zaciągając się przy tym intensywniejszymi o wiele perfumami ślizgona - nic nie zrobiłam - wyrzuciła z siebie w koncu dość cicho, nie spuszczajac z niego wzroku. i nawet wyjątkowo nie narzekała, choć w tej sytuacji juz bardziej zadrzeć głowy chyba nie mogła. Nic nie zrobiła, bo nawet nie mogła, stojąc tak jak skamieniała.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Sob 29 Maj - 0:53

patrzył na nią chyba odrobinę za długo, nie bardzo wiedząc co teraz zrobić. Powinna się wyrywać? No chyba, wtedy by ją puścił i nic by się nie wydarzyło, ale ta stoi i jak to ciele się w niego patrzy. Zdziwił się jej reakcją, albo jej brakiem nie bardzo wiedząc co i jak dalej.
Myśląc nad tym co i jak teraz, z lekka zdziwiony, odrobinę zaskoczony i w ogóle w pełni skonsternowany patrzył tak na nią i w międzyczasie się zaciągnął. - I nic nie zrobisz? - Spytał wciąż się jej przyglądając.
Powinien ją puścić, taka myśl mu zaświtała w jego pijanej głowie, ale nie bardzo wiedział jak to zrobić. Żeby nie wyjść na kogoś dziwnego. Grant wiedziałby co zrobić, pewnie by to wykorzystał...
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Cyanne Cartwright on Sob 29 Maj - 1:09

No, stała. I on stał. Przy okazji nawet udało jej się zauważyć i odpowiednio przetworzyć w mózgu informację, że Carter jest też jakiś... inny. Zdziwiony i w ogóle. Zanim odpowiedziała, minęło w sumie góra pięć sekund - a co niby mogę? - odcięła, unosząc nieco brwi. Na prawdę musiała mu przekazywać, że jest większy, silniejszy itd? Racja, mogła się wyrywać, co jednak w tej chwili u niej nie wchodziło w grę.
- Oddaj ją Carter - powiedziała nawet spokojnie, ale stanowczo, nadal nie ruszając się z miejsca, ani nie spuszczając wzroku, teraz już choćby dlatego, że okazałaby słabość. Dodatkowo teraz musiała się powstrzymywać. Na prawdę. Nie chciała, żeby sytuacja się powtórzyła.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Sob 29 Maj - 1:32

- Nic nie możesz - stwierdził chicho i wyrzucił papierosa, którego i tak nie palił. Upadł pewnie gdzieś opodal różdżki którą wcześniej wytrącił jej z ręki.
Teraz tak sobie stał i zastanawiał się po co tu stoją. W sensie że na chuj? Przecież pies jest bezpieczny, on w sumie też nie czuje się niczym zagrożony, a jednak stoi jak głupi i patrzy się na dziewczę z mieszanką złośliwości i rozbawienia. Teraz wydawała mu się jeszcze mniejsza, i niższa i chyba to go tak bawiło. Ciekawe czy gdyby podniósł ją za rękę to byłaby ciężka? Zapijaczony mózg Cartera zamiast myśleć nad tym żeby ją puścić chyba się zawiesił i myślał o pierdołach. - Co mam ci oddać? - Spytał, przenosząc leniwie wzrok z niej na trawę, a później znowu na nią. - Chyba że chcesz, to mogę ci oddać za to co ostatnio zrobiłaś - dodał jakby po pewnym zamyśleniu.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Cyanne Cartwright on Sob 29 Maj - 1:40

Właśnie, nic. Zerknęła tylko w stronę różdżki i potem znowu na ślizgona, do góry. Nie była pewna, co może mieć na myśli, a zabrzmiało to tak jakby... nie mile. Ogólnie, wiele ostatnio zrobiła...
- Nie wiem, o czym mówisz, a raczej którym... - mruknęła i przeklęła w myślach na siebie, a raczej to, co się dzieje. Czekała, prześwietlając go teraz ze skupieniem wzrokiem, o ile w ogóle w jej przypadku tu można o skupieniu mówić. Tak, najlepiej sobie wmawiać, że tu chodzi o picie jego alkoholu, nie? Banał.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Seth Carter on Sob 29 Maj - 1:48

O, teraz zaświtała mu myśl w głowie, że ona go po prostu prowokuje. Takie małe coś, co doskonale sobie wszystko obmyśliło w swojej głowie i bach. Może i jeszcze zdołałby się oprzeć owej prowokacji gdyby nie to że całkiem sporo wypil. A jak wiadomo, po alkoholu lepiej nikogo nie prowokować, bo wtedy wszystkim się wydaje że są zajebisci. Inna sprawa że Carter na trzeźwo też był zajebisty i wcale ale to wcale nie musiał tak myśleć.
Więc, zrobił to! Żeby jej odświeżyć pamięć i pokazać że nie rzuca słów na wiatr. Pocałował ją, przeklinając w głowie ten pomysł, bo w końcu mógł sobie odpuścić ową wymianę płynów. Po chwili, takiej dłuższej niż ta wtedy, odsunął się od klona, czy tam wonderwoman, puszczając ją i rozglądając się za kotem. - Jesteśmy kwita, a teraz spadaj spać - polecil, czując że już nie jest tak fajnie pijany jak wcześniej. Wyciągnął różdżkę i poświecił sobie na trawę żeby znaleźć smycz.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Cyanne Cartwright on Sob 29 Maj - 2:00

Może i prowokowała, ale na pewno tym razem nie do końca świadomie. Nie miała po prostu jak się na tym skupić. Jeżeli tam, wcześniej zostało wspomniane, że nogi się jej uginały, to w tym momencie chyba ja całkiem straciła.. ale stała, jakoś. I nawet się odruchowo podniosła nieznacznie na palcach, żeby być wyżej i oddać pocałunek. Nie zdało się to na wiele, bo odsunął się, ale jednak. Teraz jej mina była całkiem... dziwna. Bezsensu pisać, że rozmarzona, bo to do niej nie pasuje, ale w przypadku innej osoby tak właśnie by było. Czyli Cyanne była po cyjankowemu rozmarzona. Nie odpowiedziała mu, z lekkim opóźnieniem zauważając, że pasowałoby zabrać swój magiczny patyczek, co też zaraz zrobiła. Potem przystanęła jeszcze, bo Seth akurat swojego kotokrowopsa znalazł i poszli do zamku. Znowu pół nocy nie prześpi, cholerny Carter. Po swojemu to potraktowała, czyt. tak, żeby wyszło lepiej dla niej, nie? Skoro to zrobił... Cyanne była uparta. Ale teraz nie myślała o tym, co będzie, tylko jeszcze wracała do chwili sprzed paru minut, a jaak.
avatar
Cyanne Cartwright
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bolton

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Caridee Markley on Czw 3 Cze - 21:26

Caridee czułą się dziwacznie. Ona nie szła, ona jakoś dziwnie unosiła się nad ziemią. Czuła się lekka, bez ciężaru, jak piórko. W chudych łapkach trzymała skrzynkę. A pełna była ta skrzynka, tylko czego. Nie bardzo pamiętała. Otworzyła ją i zerknęła. Po chwili szybko zamknęła klapkę i niby lecąc doszła na skraj lasy oparta o drzewo. A co jeśli Ollie już poszedł? A co jeśli zabił go jakiś stwór z lasu? O matko.... Ale nie, nie panikujmy. Będzie dobrze. Tak więc blondwłosa wila spokojnie czekała na chłopaka, choć nie była pewna czy się doczeka. Za ten czas zerwała gałązkę z choinki, a ta w jeszcze pobudzonej wyobraźni krukonki zaczęła chodzić niczym stonoga.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach