Skraj lasu

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Czw 3 Cze - 21:33

Po jakimś czasie się pojawił. Uśmiechnięty od ucha do ucha, w ciuchach widocznie naznaczonych różnymi rodzajami gleby znajdującej się w Zakazanym Lesie, żeby nie wspomnieć o tym, że cała przednia część jego koszulki i spodni wciąż była lekko wilgotna od leżenia na mokrym mchu na polanie. Aczkolwiek Oliver nie sprawiał wrażenia osoby, której to przeszkadza. Być może wciąż był lekko nagrzany, nawet po tylu godzinach, ale… W końcu nie zginął! Wręcz przeciwnie! Trzymał się nadzwyczaj dobrze i to już było coś, co mógł celebrować!
- Maaarkleeeyy – powiedział do niej, zanim jeszcze podszedł tak zupełnie blisko. Oto miał kolejny powód, żeby się z niej nabijać – miała wyraźne zboczenie w kierunku wszelkiego rodzaju robali. Chłopak przeczesał sobie dłonią włosy, ze zdziwieniem znajdując w nich liście i drobne gałązki – prawdopodobnie nie raz w ostatnim czasie wpakował się w jakieś krzaki. No smutne.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Caridee Markley on Czw 3 Cze - 21:45

Wybuchnęła śmiechem widząc Beinhause'a, który tak żwawo powitał jej osobę. Ale nie tylko z tego się śmiała. Chłopak wyglądał jak 7 nieszczęść, ale cieszył się jak debil, jak pijany debil. Tu bardziej pasuje określenie naćpany, bo to chyba tak się nazywa.
- Beeeinhause! - również się z nim przywitała i strzepnęła gąsieniczkę z nadgarstka. Po chwili przypomniała sobie o tym co ma dla ślizgona. Szybkim ruchem podniosła więc z trawy skrzyneczkę i wyciągnęła w jego kierunku.
- To chyba twoje - wyszczerzyła się głupkowato, najwyraźniej zadowolona z oddanej mu przysługi. Bo to chyba była przysługa? Jej, Caridee to jednak była super extra wspaniałomyślna.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Czw 3 Cze - 21:56

- Maarkleeeyy! – ucieszył się jeszcze bardziej, jak już podszedł bliżej. Może wyglądał jak psu z gardła wyjęty i czuł się jak po nocy pod mostem, ale samopoczucie było ekstra. – Moje? Pierścionek zaręczynowy? – zmarszczył brwi i wziął od dziewczyny szkatułkę. Jak na zaręczynowy była odrobinę zbyt pokaźna i prymitywna, ale zawsze mógł mieć płonną nadzieję.
Kiedy jednak ją otworzył, jego oczy rozszerzyły się nieco, a usta rozciągnęły w pełnym zadowolenia wyrazie. Przypomniał sobie, głupek.
- Markleeyyy, jesteś moja ulubiona – podsumował ją, w nagrodę za dobre sprawowanie dziewczyny dając jej długiego buziaka w ustach. Przez chwilę czuł smak ziemi, co nieco go rozbawiło. No, bardziej, niż do tej pory.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Caridee Markley on Pią 4 Cze - 13:18

Znowu się zaśmiała.
- Tak Ollie, pierścionek, stwierdziłam, że żyć bez ciebie nie mogę no i... nie miałam wyjścia. Z resztą tak doradziła mi stonoga - głos Cari brzmiał niezwykle pewnie, choć kłamała w żywe oczy nie bardzo zdawała sobie sprawę z błędu, może dlatego szło jak po maśle.
- Wiem, wi... - nim zdążyła dokończyć, czy nawet zacząć monolog o tym jaka to jest cudowna i boska coś, a raczej ktoś, sądzę, że ślizgon, przyssał się do jej ust niczym rasowa pijawka puszczając dopiero po dłuższej chwili. Spojrzała na niego jak na pacana unosząc w górę jedną brew i zaśmiała się dziwnie, chyba zaskoczona gestem nawalonego Beinhause'a.
- Ja wiem, że do końca cię powaliło, ale nie sądziłam, że to działa tak dłuugo...
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Pią 4 Cze - 13:44

Wyprostował się z tym samym zadowoleniem na twarzy, co wcześniej.
- Ciesz się chwilą – uświadomił jej, żeby czasami nie zapomniała. W końcu nie na co dzień odpieprza takie rzeczy i bardzo prawdopodobne, że przy ich następnym spotkaniu znów będzie tak samo apatyczny, obojętny i wredny, jak zwykle, po za dużej ilości towarzystwa Setha i Alexa. – I jedz mniej ziemi – dodał bardzo taktownie, marszcząc lekko brwi.
Obejrzał jeszcze raz pudełko, szybko przetwarzając w myśli, ile miejsca będzie potrzebował, żeby to wszystko ładnie ususzyć. Wiedział jednak, że nie ma sensu drugi raz w ciągu – był tego pewien – jednego dnia faszerować się grzybkami, bo to normalnie się nie uda. Stąd też po raz pierwszy dzisiejszego dnia naszła go ochota na spalenie czegoś… Może wróci do fajek? Byleby czymś zająć dłonie, zanim nie załatwi sobie dostawy takiego zielska, że resztki wypalonego mózgu wypłyną mu uszami i już nigdy się nie zregenerują. I do końca życia będzie wiódł atrakcyjne życie człowieka-złotej rybki, z trzysekundową pamięcią.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Caridee Markley on Pią 4 Cze - 13:50

Prychnęła ale wciąż się uśmiechała. No bo jak tu się nie cieszyć jak Ollie jest taki no pocieszny kiedy jest na haju, albo kiedy tej haj już mu się kończy. W sumie nie ważne. Słodziutki był i tyle.
- Wiem, w sumie to się chyba nawet cieszę - zastanowiła się i stwierdziła, że to szczera prawda. Caridee od dawna zastanawiała sie jakby to było gdyby wrogości między nii nie było. No i teraz stwierdziła, że całkiem faajnie. Kolejna prośba,a może raczej upomnienie ze strony Olliego doprowadziło wilę do melodyjnego śmiechu.
- Wiesz co, ta cała ziemia w moich ustach to twoja wina, i ty wcale nie jesteś lepszy, smakujesz jak ryba z domieszką błota, ziół i kory. Zawsze tak smakujesz czy to chwilowy, nieświadomy wypadek? - zagadnęła go wesoło i założyła ręce na piersi wpatrując sie w ślizgona. Wracała do normalności, ale nie wiem czy byłą z tego zadowolona. W końcu te stonogi, gąsienice, dżdżownice, pszczółki i tak dalej były suuuper.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Pią 4 Cze - 14:06

- Ja zawsze jak z pieca wyjęty. Następnym razem pewnie poczujesz jakąś pizze z mchem – przewrócił lekko oczami. Nie zwrócił uwagi na sugestię, w tym momencie był zbyt prostolinijnym dzieckiem, żeby o takich przyziemnych rzeczach myśleć. – Ale ten piach jest od ciebie Markley, mogę się założyć – zarzucił jej. W końcu coś tam pamiętał i to raczej nie on udawał gąsienice i ich sposób przemieszczenia się. Nie, on przecież miał skrzydełka i latał po całym lesie. – Dobra, nie ma co zamulać, trzeba suszyć – ocknął się w końcu, po raz kolejny zerkając na skrzynkę jak na największy skarb. I chociaż było za słodko i za miło, musiał w tym momencie odejść oddać się rzeczom ambitnym, które wzywały go spod wieczka pudełka. Kto wie, może sobie te grzybki ususzy i skręci? Podobno tak też się dało, chociaż nigdy nie próbował. – Na razie, blondynko. – W ostatnim, pieszczotliwym akcie poczochrał jej włosy i w dobrym humorze poszedł w stronę zamku. Pod prysznic, w pierwszej kolejności.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Caridee Markley on Pią 4 Cze - 14:17

- Hmm... no dobra przyznaję się, ale reszta jest twoja! - powiedziała z szerokim uśmiechem i zerknęła na skrzynkę. Przypominała trochę skrzynię ze skarem piratów jak z Piotrusia Pana, ale była mniejsza no i bez kłudni. A powinna mieć kłudkę, albo jakieś ochronne zaklęcie. Dla bezpieczeństwa. Już miała podrzucić ten pomysł Oliverowi kiedy ten pożegnał się, poczochrał ją po włosach i odwrócił się na pięcie idąc w stronę zamku.
- Na razie ... - mruknęła tylko i również poszła w stronę zamku, by się umyć, ubrać, uczesać, umalować i w ogóle popracować nad wyglądem. Miała tylko kilka godzin na dotarcie do Irlandii.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Go?? on Sro 16 Mar - 19:27

Krok za krokiem i chłopak zawędrował aż na obrzeża Zakazanego Lasu. Sam nie wiedział czemu ale nogi jakby same rwały się na ścieżkę wiodącą do tego zacnego miejsca. Jak na zimę pogoda był dosyć znośna. Śnieg ku uciesze krukano przestał padać, tym samym mocząc jego płaszcz. Ubrania które miał na sobie pamiętnego wieczoru wyrzucił. Co za tym idzie pozbył się wszystkiego co mogło przypominać mu o wcześniejszych zdarzeniach. Kamienie chrzęściły mu pod butami , w połączeniu z lekkimi podmuchami wiatru łączyły się w iście odprężającą melodię. Po chwili zajął miejsce na jednym z kamieni. Bycie tutaj miało wiele plusów ale jeden najbardziej podobał się chłopakowi- samotność. Mało kto chodziły tu na spacery a gdy już ktoś się zjawiał raczej nie był namolni i nie wchodził ci w drogę. Musiał się trochę otrząsnąć po tym co działo się ostatnio. Mimo tego, że od akcji ze śmierciożercą minął już jakiś czas chłopak nadal nie mógł uwierzyć, że działo się to naprawdę. Do teraz prze oczami ma jego ohydny uśmiech. Całe szczęście, że aurorzy szybko wparowali i ich co tu duo mówić…uratowali. Jednak ich przyjścia musiał się sporo nacierpieć.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Samantha Sullivan on Czw 17 Mar - 0:20

Poranek był dość mglisty, lecz nadzwyczajnie możliwy do zniesienia. Zimny wiatr nie targał włosów, mróz nie groził jej wrażliwym dłoniom. Wszystko to mogło być dobrym wstępem do wspaniałego dnia, ale coś chodziło za nią od tygodni i zaprzątało myśli. Nie było to nic, czym chciałaby dzielić się z ludźmi, wiedziała bowiem, że mają większe problemy. Czy miała powód do zmartwień? Oczywiście, że nie. Jak miały się jej problemy do głodu na świecie i śmiertelnych chorób? Ona po prostu była zła. Zła na wszystko co ją otaczało, na każde głupie zachowania współlokatorek, na każde idiotyczne uwagi "kolegów" z rocznika. Od tygodni chodziła nabuzowana, a ludzie którzy znali ją bliżej zwyczajnie zaczęli schodzić jej z drogi. W ten sposób otrzymała od nich w prezencie samotność, na którą wcale nie narzekała. Było jej to bardzo na rękę.
Nie spostrzegła, kiedy znalazła się na skraju lasu. W wściekłości ruszyła po prostu przed siebie, byle dalej od zatłoczonego zamku. Wiedziała, że gdy zostanie sama, momentalnie odzyska utracony spokój. Szła szybkim krokiem, gdy zza gałęzi drzew dostrzegła chłopaka, raczej mężczyznę. Trudno było go nie dostrzec - wysoki, włosy zmierzwione w artystycznym nieładzie. Być może w normalnej sytuacji podeszłaby do niego i zaczęła rozmowę, ale nie miała zamiaru psuć humoru niewinnemu facetowi.
Usiadła, opierając się o pień. Przyglądnęła się jego profilowi przez krótką chwilę i już wiedziała kim jest owy mężczyzna. William z Ravenclaw'u, znany jej jedynie z widzenia przez te wszystkie lata uczęszczania do Hogwartu. W głowie już układała sobie jego historię, jak to miała w zwyczaju. Zwykle, gdy przyglądała się nieznanym ludziom, próbowała ich kształtować, opisywać dogłębnie. Robiła to odruchowo i mechanicznie, bez większego wpływu ze swojej strony. Ni stąd, ni zowąd chłopak spojrzał w jej kierunku. Odwróciła wzrok, zmieszana, i utkwiła go w zmarzniętej ziemi. Nieśmiałość w takich sytuacjach była jej okropną cechą, nigdy nie potrafiła jej stłumić bądź zniwelować. Przykryła twarz włosami, udając niepojęte, nagłe zainteresowanie kolorem nieba.
avatar
Samantha Sullivan
Dorosły

Liczba postów : 28
Czystość krwi : mugolska.
Skąd : Crawley, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Victor Cape on Pon 6 Cze - 22:46

Ślizgon krzywo się uśmiechnął. Najwyraźniej Nicole miała coś do załatwienia i nie mogła przyjść, co ku zadowoleniu Victora najprawdopodobniej zatrzyma ją na cały wieczór (Trzeba było nie szlajać się nie wiadomo gdzie i nie wiadomo z kim, siostrzyczko). A zapowiadała się taka cudowna noc! Chłopak od dawna nie zapraszał młodszej siostry na wspólne przechadzki, ale ostatnio potrzebował normalnego damskiego towarzystwa. Nicole mimo, że była jedną z najmniej znośnych uczennic w szkole, była jego ukochaną siostrzyczką, która zachowaniem przypominała go aż do bólu. Był to jeden z powodów, dla których Victor nie lubił siostry, ale był to także powód, dla którego ją uwielbiał.
Dzisiejszy wieczór mieli spędzić z dwiema butelkami ognistej whiskey. Victor z lubością otworzył pierwszą butelkę, podczas gdy druga spoczywała bezpiecznie na dnie jego torby. W razie gdyby Nicole jednak się pojawiła, zawsze będzie mogła się dołączyć, ale póki co Victor nie miał zamiaru na nią czekać. Szybko pociągnął kilka porządnych łyków ognistej, a ciepła fala niemal od razu zaatakowała całe jego wnętrze. Po jego ciele rozszedł się przyjemny dreszcz, który wywołał uśmiech na twarzy ślizgona.
Nie zastanawiając się ani minuty dłużej, Victor rozpoczął delektowanie się trunkiem.
- Nigdzie się stąd nie ruszam. - powiedział sam do siebie przyglądając się z czułością butelce.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Haerowen Villain on Pon 6 Cze - 22:59

Cóż za pech, jakie nieszczęście! Nicole się nie pojawiła, za to jej miejsce zajęła Haerowen. To znaczy, zajmie za chwilę. Biedny Victor. Po ostatniej konfrontacji ze ślizgonką wyglądał na wkurzonego. Z resztą, nie tylko on. Haerowen po tym wszystkim kompletnie przeszła ochota na jakikolwiek alkohol, co zdarzało się nieczęsto! Zamiast tego przesiedziała pod lodowatym prysznicem bite dwie godziny co niemalże skończyło się wizytą w Skrzydle Szpitalnym. Ale, z resztą! To nie czas i miejsce do bezsensownych rozmyślań nad tym co było. Zwłaszcza, iż przybycie Haerowen do lasu łączyło się z dość ciekawym planem.
Dziewczę przybyło z nieco innej strony przez co nie zauważyła Victora, stojącego nieopodal z, o zgrozo! WHISKEY. Gdyby tylko Haerowen zauważyła butelkę... nienienie. Lepiej o tym nie myśleć!
Ślizgonka zatrzymała się nieopodal skraju lasu. Victor mógł ją teraz bez problemu dostrzec, o ile tylko raczyłby odwrócić głowę w jej stronę. Sama Haerowen pozostawała w słodkiej niewiedzy na temat obecności chłopaka wiec bez skrępowania ułożyła niewielki stos złożony z liści i patyków. Z początku Haerowen miała problem z ich podpaleniem, gdyż przez ostatnie deszcze zdążyły zwilgotnieć, jednakże ostatecznie osiągnęła cel. Gdy tylko płomień zaczął przeskakiwać z liścia na liść odsunęła się i zaczęła grzebać w torbie. Z irytacją, podenerwowaniem i... czyżby smutkiem?
-Gdzie to jest?- warknęła pod nosem nie mogąc znaleźć tego, co miało za chwilę wylądować w ognisku.-O, mam!
Z chorą radością wyciągnęła plik kartek związanych czarną wstążką. Na wszystkich widniały szkice Victora.
avatar
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Victor Cape on Pon 6 Cze - 23:10

Wyobraźcie sobie, jak bardzo musiał być zirytowany Victor, gdy zaraz po tym, kiedy powiedział, że nigdzie się nie rusza, usłyszał jak ktoś za to rusza w jego stronę. Bardzo mu się to nie podobało, zwłaszcza, że zdążył wyżłopać już pół ognistej i nie chciało mu się myśleć kogo też mogło tu przywiać. Na szczęście alkohol nie działał na niego tak łatwo i po takiej ilości chłopak wciąż wiedział co się dzieje i gdzie jest, toteż w pełni świadomy dźwignął się z wielkiego kamienia i z butelką w ręce zaczął poszukiwania okolic, z których wydobył się dźwięk zbliżających się kroków.
- Cholerna Nicole. - mruknął kiedy zobaczył palące się ognisko całkiem blisko niego. Co też ona sobie wyobraża? Najpierw się spóźnia, a potem jeszcze urządza sobie ognisko. Niech pożegna się ze swoją butelką.
Victor odchrząknął, ale osoba stojąca kilka metrów od niego najwyraźniej była bardzo czymś zajęta. Victor znowu odchrząknął.
- Kurna, Nicole, czy możesz chociaż raz być gdzieś na czas? Wnerwiasz mnie. - powiedział na tyle głośno, aby uznać, że dziewczyna wszystko usłyszała. Po wzruszeniu ramionami chłopak machnął lekko butelką, upił łyk i podszedł do stojącej koło ogniska postaci.
Już prawie miał złapać Nicole w pasie i dźgnąć palcem w oko ( ona zaczęła!), kiedy ( O ZGROZO! NA SZCZĘŚCIE) zorientował się, że osoba przypominająca Nicole, wcale Nicole nie jest.
- CZY CIEBIE POGRZAŁO? - krzyknął Victor kiedy ujrzał jak Haerowen pewnym krokiem zbliża się do ogniska trzymając w ręku plik kartek. Jasne, teraz najlepiej niech spali wszystkie swoje prace, bo głupi Victor powiedział, że jest kiepska.
Zwariować można.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Haerowen Villain on Pon 6 Cze - 23:24

No i właśnie nadchodził moment w którym Haerowen miała dowiedzieć się o obecności Victora. Ale to jeszcze za chwilę! Póki co dziewczę stało przy ognisku tępo wpatrując się w plik szkiców. Dokładnie pamiętała każdy z nich, razem ze szczegółami. Wciąż potrafiła wskazać miejsce w którym powstał pierwszy szkic przedstawiający Victora siedzącego w szkolnej ławce. Haerowen uśmiechnęła się pod nosem przypominając sobie jak chłopak kazał jej przestać się gapić nie wiedząc, iż dziewczę właśnie utrwalało jego wizerunek na kartce pergaminu. Ciekawe czy w ogóle zdawał sobie sprawę z istnienia tych szkiców? Jeżeli nie to nawet lepiej.
No i wtedy, jak na znak, ślizgonka usłyszała jego głos. Zamarła z rękoma wyciągniętymi tuż nad ogniskiem. Stała zamurowana, nie wiedząc jak w tej sytuacji zareagować.
-Jasna cholera, Victor! Mógłbyś mnie nie straszyć?- warknęła przyciskając szkice do piersi. Dlaczego nie wrzuciła ich do ogniska? Co z tego, że Victor tu był? To przecież nic nie zmieniało! Mogła je spalić, a jednak zamiast tego przycisnęła je do siebie modląc się w duchu aby chłopak nie wpadł na genialny pomysł oglądnięcia ich.
-Z resztą, nie wiem o co ci chodzi. Rozpaliłam tylko ognisko- obrała jakże nietrafną taktykę zgrywania głupiego. I wciąż nie miała odwagi odwrócić się w stronę chłopaka. Niech to szlag!
avatar
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Victor Cape on Pon 6 Cze - 23:36

Chłopak lekko przegryzł wargę. Zrobiła się bardzo dziwna sytuacja: Otóż Victor stał z butelką ognistej w jednej ręce, różdżką w drugiej i gapił się na odwróconą do niego plecami Haerowen, która przyciskając coś do piersi sprawiała wrażenie rzeczywiście zdziwionej jego obecnością. W jednej chwili Victor przypomniał sobie, że zbyt bliskie zderzenie Haerowen i whiskey może spowodować, że dziewczyna w odruchu wyrzuci swoje prace, czy cokolwiek to było, które oczywiście wpadną do ogniska, rzuci się na Victora, stoczy z nim krwiożerczą walkę o butelkę, która skończy się wizytą w Skrzydle Szpitalnym.
Chłopak zerknął ukradkiem na butelkę. Niewinna buteleczka. Victor jęknął cicho i trzepnął trunek za siebie z nadzieją, że w razie czego Haerowen rzuci się w stronę lasu, a nie na niego.
- Przepraszam, że nie uprzedziłem, że zamierzam! - mruknął i podszedł bliżej. Spróbował zajrzeć dziewczynie przez ramię i ogarnąć, co za skarb trzyma tak mocno przy piersiach. Niestety, bezskutecznie. - Przyszłaś tu na jakieś rytualne czary, czy co? - rzucił zastanawiając się, czy zaklęcie Accio mogłoby mu pomóc.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Haerowen Villain on Pon 6 Cze - 23:42

Cóż za oburzające teorie spiskowe! W prawdzie Haerowen miała spory problem z alkoholem, jednak wciąż miała swoją godność. Sam Victor chyba najlepiej zdawał sobie z teko sprawę, prawda? To nie zmienia jednak faktu, iż słysząc hałas ślizgonka odwróciła głowę. Zauważyła tak dobrze znaną jej butelkę frunącą gdzieś hen hen daleko. Wbrew planom Victora nie rzuciła się w pogoni za nią. Zamiast tego spojrzała na niego wzrokiem pełnym żalu, boleści i... czegoś jeszcze, co zahaczało o słabość. Owszem, Haerowen ostatnio była strasznie słaba i silna wola przestała być taka silna.
-To jest.. uch- westchnęła, nie wiedząc jak wybrnąć z zaistniałej sytuacji. Zamiast marnować czas na bezsensowne wymówki po prostu podała Victorowi szkice. Ciekawe czy pamiętał wstążkę, którą zostały obwiązane. Owszem, była prezentem od ślizgona. Nie bez powodu to ona miała spłonąć.
Haerowen usiadła pod pobliskim drzewem odrzucając torbę na bok. Objęła kolana rękoma tępo wpatrując się w płonące ognisko.
-Miałeś ich nie zobaczyć. Nigdy.
avatar
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Victor Cape on Wto 7 Cze - 14:40

Trzeba przyznać, że rzeczywiście reakcja Haerowen zaskoczyła Victora. Spodziewał się wzroku drapieżnej bestii, natomiast ona obdarzyła go spojrzeniem, które wcale mu się nie podobało. Czyżby było przepełnione smutkiem? Victor w głębi duszy miał nadzieję, że to wszystko mu się śni, i że Haerowen już nigdy więcej nie spojrzy na niego, tak jak przed chwilą.
Victor miał już coś powiedzieć, ale w tym momencie ślizgonka podała mu, coś, co przed chwilą miało wylądować w płomieniach. Za dużo niespodzianek w tak krótkim czasie. Zdecydowanie za dużo! Owszem, chłopak był bardzo ciekaw, co też dziewczę chciało usunąć ze swojego życia raz na zawsze, ale...
- Dziwnie się zachowujesz. - mruknął spoglądając na prace, które mu podała. Serce mu zabiło. Niemal każdy szkic przypominał...jego. Victor przeklął w duchu. Faktycznie, ciągle miał wrażenie, że ktoś go obserwuje, ale najwyraźniej zapomniał, że Haerowen jest bardzo sprytna i potrafi jak kameleon porządnie się zakamuflować. Był na każdym szkicu. W różnych sytuacjach. Przy śniadaniu w Wielkiej Sali, w czasie uczenia się przed kominkiem w dormitorium ( przecież wtedy nikogo tam nie było, czy to możliwe, że Haerowen jakoś się ukryła?), kiedy zasnął w czytelni, kiedy siedział na lekcji...serce zabiło mu dwa razy mocniej, kiedy zorientował się, że w ręku trzyma czarną wstążkę, którą kiedyś podarował dziewczynie wraz z różą na jej urodziny.
Victor zacisnął mocniej dłoń w okół wstążki i nie patrząc na Haerowen powiedział:
- Dlaczego chciałaś je spalić? - w jego głosie było o wiele więcej bólu niż się spodziewał.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Haerowen Villain on Wto 7 Cze - 15:11

No cóż, tego obiecać nie mogę! Haerowen ostatnio była w fatalnym stanie. To znaczy, było już źle przed spotkaniem na trybunach, ale jakoś sobie jeszcze radziła. Po konfrontacji z Victorem czuła się kompletnie rozbita. Zupełnie tak samo jak wtedy, gdy zmarła babka ślizgonki. Tyle, że obie sytuacje były kompletnie różne. A emocje identyczne.
Haerowen wciąż wpatrywała się w płomyki wdzięcznie tańczące na wilgotnych liściach. Nie miała odwagi podnieść głowy i spojrzeć na Victora. Czego się bała? Przecież to tylko Cape! Ten sam Cape, co od kilku lat. Równie wkurzający i bezczelnie, równie... niesamowity. Wręcz zjawiskowy, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. To wszystko sprawiało, iż Villain nie mogła pozbyć się go z głowy. A kiedy nareszcie nauczyła się o nim nie myśleć, przylazł na trybuny i wszystko zniszczył! Cholerny dupek!
-Mówisz jakby to była jakaś nowość- odpowiedziała z trudem powstrzymując się od chichotu. A potem Victor zaczął przeglądać szkice. Haerowen obserwowała jego dłonie kątem oka nie mając odwagi spojrzeć na twarz chłopaka. Obawiała się jej wyrazu. Nagle ślizgonka przypomniała sobie o jednym jedynym szkicu, którego Victor nie miał prawa zobaczyć. Poderwała się do góry niczym oparzona i z impetem wytrąciła kartki z rąk chłopaka. Chciała je tylko przechwycić, ale wyszło jak zawsze. Szkice rozsypały się po ziemi. Niektóre zaczęły przesiąkać kroplami deszczu skrytymi pomiędzy liściami i trawą.
-Na Merlina- jęknęła, klękając na ziemi tuż przy nogach Victora. Zaczęła przeszukiwać swoje prace w poszukiwaniu tej jedynej, wyjątkowej, która powinna spłonąć wieki temu. Co takiego szczególnego w niej było, iż Haerowen poświęciła resztki energii na jej znalezienie? Tak jak reszta przedstawiała Victora. Tyle, że oprócz niego był ktoś inny. Ktoś, kto do złudzenia przypominał ślizgonkę (tyle, że na szkicu miała znacznie mniejszy nos). Nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie jeden drobny fakt- oboje złączeni byli w namiętnym pocałunku. Dlatego właśnie Cape tej pracy zobaczyć po prostu nie mógł.
-Dlaczego? Bo jak sam mówiłeś, to miał być rytuał. Pożegnalny- na chwilę zaprzestała poszukiwań aby móc unieść głowę i spojrzeć na chłopaka. -Z tobą. To znaczy, chciałam pożegnać się z tobą.
Na jasnych policzkach Haerowen ukazał się intensywny rumieniec gdy dziewczę zdało sobie sprawę jak idiotycznie brzmią jej słowa. A niech wszystko szlag trafi!
avatar
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Victor Cape on Wto 7 Cze - 15:30

Kiedy Haerowen rzuciła się na niego, Victor spojrzał na nią spode łba i mruknął lekko poddenerwowany:
- To nie mogłaś po prostu podejść i powiedzieć: " HEJ, Victor, wiesz, chciałam się pożegnać, to pa"? I zrobić to za rok? Przypominam, że jesteśmy z tego samego domu, widzę cię częściej niż własną siostrę, bo o matce, to już nie wspomnę, a poza tym przed nami jeszcze rok nauki, więc zdecydowanie nie jestem w stanie zrozumieć, czemu chciałaś to zrobić. - w końcu zdecydował się spojrzeć na Haerowen, ale jej nie było. To znaczy była, ale przy jego stopach. Victor uniósł lekko brew i kompletnie zdezorientowany klęknął koło ślizgonki. Zaczął przewracać wszystkie prace i układać je na jeden stosik. Nagle serce zabiło mu o wiele za mocno.
Chłopak wstał trzymając jedną kartkę w ręku. Nie powiedział nic. Wyciągnął paczkę papierosów z kieszeni i szybko zapalił jednego. Przez jego głowę przelatywało zbyt wiele myśli w zbyt szybkim tempie. Najpierw Victor pomyślał, że Nicole mogła przyjść i zapobiec tej sytuacji ( jak zwykle coś się dzieje z jej winy), następnie stwierdził, że jest jeszcze bardziej wkurzony niż był, potem pomyślał, że sam już nie wie czego chce. Cholerna Haerowen! W ogóle wszystkie dziewczyny. Same z nimi problemy.
Victor usiadł na jednym z kamieni nieopodal ogniska. Trzymając papierosa w ustach zaczął przyglądać się szkicowi. Siebie rozpoznał niemal natychmiast. Szkoda tylko, że czarno biały Victor nie ruszał się i nie mrugnął do swojego żywego odbicia. Chłopak ścisnął kartkę mocniej przypatrując się dziewczynie, która chłonęła jego usta i czule obejmowała kark. Ciarki go przeszły po całym ciele.
- Nie przypominam sobie, abym całował się z kimś kto tak wygląda.... - odparł sucho. - Co to jest Haerowen? - spojrzał na nią starając się, aby jego głos brzmiał stanowczo, a nie bezsilnie, tak jak się teraz czuł.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Haerowen Villain on Wto 7 Cze - 15:52

Haerowen mimowolnie prychnęła pod nosem, wciąż przeszukując porozrzucane szkice. Gdy Victor się do niej przyłączył poczuła jak zimy pot spływa po jej plecach, przyprawiając ją o gęsią skórkę. Musiała się sprężać, jeżeli nie chciała aby chłopak znalazł ten przeklęty rysunek!
-W tym cały problem- nie rozumiesz- odpowiedziała beznamiętnie, dorzucając kilka rysunków do stosiku. -To nie miało być takie dosłowne pożegnanie, a duchowe!
Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, iż jej słowa są kompletnie pozbawione sensu. No i co z tego? Nie dbała już o to co Victor sobie o niej pomyśli! W końcu nie byli już przyjaciółmi. Bo bliskie sobie osoby nie zachowują się tak jak oni. Przyjaciele rozmawiają ze sobą, starają się za wszelką cenę rozwiązać konflikty. Ci trwali uparcie w emocjonalnej próżni względem samych siebie, nie potrafiąc schować godności do kieszeni i się pogodzić. Dlatego Haerowen miała w głębokim poważaniu co Victor sobie o niej myślał. Chciała tylko znaleźć ten pieprzony rysunek i nareszcie zaznać odrobinę spokoju! Pech chciał, że kiedy ona wytrwale przeszukiwała swoje prace, ślizgon odnalazł tą jedyną której zobaczyć nie miał. Villain zauważyła to dopiero gdy poczuła dym z papierosa. Odwróciła się w stronę Victora i ze zgrozą odkryła, iż to, co trzymał w ręku było tym przeklętym szkicem. A mogła je wszystkie spalić, na Merlina!
-To tylko zwykły rysunek. Durna wizja artystyczna- odpowiedziała jakby to było oczywiste. Z trudem powstrzymała drżenie głosu. Z dłońmi poszło jej nieco gorzej. Teraz było za późno. Zamiast bawić się w wyrywanie kartki z dłoni Victora podeszła do jego torby. Na szczęście znajdowała się w takiej odległości od chłopaka, iż nie mógł jej powstrzymać od wyjęcia butelki z whiskey. Skąd o niej wiedziała? Dzięki dedukcji, drogi Watsonie! I takim oto sposobem kiedy Victor przyglądał się pechowemu szkicowi, Haerowen siadła pod drzewem i zaczęła pić. Cóż za smutny obraz.
avatar
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Victor Cape on Wto 7 Cze - 16:09

Tym razem to Victor prychnął i to wcale nie mimowolnie. Prychnął z zupełną świadomością. Duchowe pożegnanie. Też mu coś! Mogła mu wcale tych szkiców nie pokazywać i też wszyscy byliby szczęśliwi, a swoje duchowe pożegnanie mogła przełożyć na bardziej odpowiedni moment.
- Co potem zamierzałaś? Dźgnąć mnie czymś i tym razem pożegnać się ze mną trochę mniej duchowo?... - przecież wiedział o co chodzi Haerowen, jednak nigdy nie pomyślałby, że dziewczyna będzie w stanie to zrobić. Na dnie JEGO kufra wciąż spoczywały tony jej zdjęć, które przypominały mu o wszystkim za każdym razem, kiedy chłopak chciał znaleźć coś nadającego się do ubrania. Jednak, czy kiedykolwiek myślał nad ich spaleniem? A OWSZEM! Ale nie w taki sposób. Dopiero kiedy wszystko będzie stracone.
Chłopak zaciągnął się kilka razy. Dłonie mu drżały. W końcu aby je czymś zająć po prostu zgiął kartkę w pół i wsunął do kieszeni spodni. Tak Haerowen, bez pytania.
- Durna wizja artystyczna, tak? - powtórzył po niej. Nie zrobiło na nim wrażenia, że Haerowen właśnie przyssała się do ognistej Nicole. Miał wszystkiego dość - Jakbyś mogła to odłożyć, byłoby wspaniale. To nie moje. - rzucił sucho i wstał, aby za moment znaleźć się w niedalekiej odległości od dziewczyny.
Zależało mu na niej jak cholera! Ile czasu będzie musiał jeszcze udawać, że nic do niej nie czuje?
- Powiedz mi coś więcej o tej wizji artystycznej. - powiedział spokojnie kucając na przeciw niej.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Haerowen Villain on Wto 7 Cze - 18:05

Tak jakby pokazała mu specjalnie! No, może później tak, ale na początku wcale nie miała takiego zamiaru. Przyszła tu zakończyć niesamowicie ważny rozdział w swoim życiu i nie przewidziała, że jego główny bohater też tu będzie. Z resztą, to wszystko było jego winą! Gdyby się nie odezwał i po prostu pozwolił Haerowen działać, obydwoje uniknęliby tej nader idiotycznej sytuacji.
-Bardzo śmieszne!- warknęła poirytowana po czym ponownie przyłożyła szyjkę butelki do ust. Na szkle odcisnęła się czerwona szminka. Wzrok Haerowen znów przybrał tego dziwnego wyrazu, który pojawił się u niej te kilka minut wcześniej zanim Victor dostał od niej plik szkiców. To naprawdę było za wiele jak na jedną, małą alkoholiczkę-artystkę bez perspektyw na życie! A teraz jeszcze chłopak kucnął naprzeciwko niej i ślizgonka nie miała możliwości uniknięcia jego wzroku. Objęła dłońmi butelkę, palcem gładząc szklaną powierzchnię.
-Potem oddam ci nią pieniądze. Nie mam nic przy sobie- odpowiedziała nadzwyczaj spokojnie dając Victorowi jasno do zrozumienia, że nie ma najmniejszego zamiaru oddawać mu butelki. I jeżeli uważacie, że jej zawartość to za dużo jak na tak drobną istotę, to się jeszcze zdziwicie! Jakby na przeciw swoim myślom Haerowen znów przyssała się do szklanej szyjki i w ciągu parunastu minut opróżniła butelkę aż do połowy. O dziwo wcale nie czuła się szczęśliwsza.
-Co mam ci niby o niej powiedzieć? Po prostu zobaczyłam kiedyś jak się z kimś całujesz i potem to naszkicowałam. Często tak robię!- próbowała się bronić chociaż dobrze wiedziała, że jest na przegranej pozycji.
avatar
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Victor Cape on Wto 7 Cze - 18:16

- Jeśli chcesz, żeby skończyło się na tym, abym musiał znowu zanosić cię do zamku, to proszę pij dalej, ale nie obiecuję, że będzie mi się chciało. - warknął. Miał dosyć jej dziecinnego zachowania. Pewnie, w każdej chwili mógł po prostu wyrwać dziewczynie ognistą z rąk i cisnąć nią gdzieś przed siebie. Och, jakże wielką miał ochotę to zrobić! Z drugiej strony wizja pijanej Haerowen jak najbardziej mu się podobała, tylko z jednego powodu: Nie będzie pamiętała momentu, w którym obiecała oddać mu pieniądze, a Victor dzięki temu zarobi kilka groszy i jeszcze podziękuje Nicole, że się nie pojawiła ( i tak dostanie opieprz).
Kiedyś, gdyby jeszcze mógł cofnąć czas, w takiej sytuacji spokojnie odstawiłby butelkę whiskey, wziął Haerowen w objęcia i WRESZCIE ją pocałował. Od tak długiego czasu czekał na tę chwilę, a ona jak na złość nie chciała nadejść.
Victor uśmiechnął się krzywo.
- Z tego co wiem, jak już się z kimś całuję, to w mało publicznym miejscu. - odparł z zadowoleniem, że niedługo Haerowen będzie musiała się przyznać do porażki - I albo mnie non stop śledzisz, co wynikałoby z twoich prac, albo po prostu coś sobie wyobraziłaś. - chłopak odchrząknął. Wszystkie prace ślizgonki bardzo mu się podobały. Jak bardzo chciał jej o tym powiedzieć! W głębi duszy miał też nadzieję, że osoby na rysunku, który trzyma w kieszeni miały przedstawiać właśnie ich dwoje.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Haerowen Villain on Wto 7 Cze - 19:07

Na Merlina, jaki on był wkurzający! Haerowen nie wiedziała już co począć. Czy dać się ponieść emocjom i najnormalniej w świecie wywrzeszczeć Victorowi do ucha wszystko, co kotłowało się w jej głowie czy po prostu zignorować jego durne zaczepki. To pierwsze zapewne w pełni usatysfakcjonowałoby ślizgona więc lepiej było zachować spokój i po prostu ponownie przyssać się do butelki. Zamiast tego Haerowen oparła na niej brodę i utkwiła wzrok prosto w oczach Victora. Najnormalniej w świecie zaczęła się na niego gapić! Kiedyś w takich sytuacjach urządzali sobie durny konkurs kto dłużej nie mrugnie. Niezależnie od tego kto wygrywał kończyło się wybuchem śmiechu i łaskotkami.
-Powiedziałam coś takiego? Niekoniecznie, więc nie musisz się martwić- burknęła odwracając wzrok w drugą stronę. Haerowen jest już na tyle dorosła, aby zadbać o siebie. Pijana bądź nie. Najwyżej zarobi kolejny szlaban albo wywalą ją z Hogwartu. No i co z tego? Też mi problem! Ludzie na świecie głodują a my tu będziemy przejmować się tym czy Haerowen zdoła ukończyć szkołę. Cóż za przyziemne problemy!
Nie tylko Victor oczekiwał tej chwili. Haerowen coś wręcz ściskało od środka na samą myśl o tym, iż po raz kolejny marnuje sytuację do zrobienia tego, o czym kiedyś myślała nieprzerwanie, każdego dnia i nocy. A teraz zamiast pocałunku dostawała kłótnię za kłótnią. Powoli zaczynała mieć dość tej porąbanej rutyny!
-Bądź łaskaw nie robić ze mnie wariatki. Masz o sobie za duże mniemanie jeżeli uważasz, że jestem w stanie cię śledzić!- odpowiedziała starając się za wszelką cenę zmienić temat, a przynajmniej odwrócić uwagę Victora od szkicu. Znowu się napiła. I tym razem alkohol wreszcie zadziałał. Haerowen z impetem odstawiła butelkę na bok, wolną dłoń przyciskając do skroni. Przeklęła pod nosem czując ostrą falę ciepła rozchodzącym się po jej drobnym ciele. Drodzy państwo- Haerowen właśnie się upiła. To był jedyny powód dla którego rzuciła się Victorowi na szyję. Oplotła go swoimi szczupłymi, niemalże kościstymi ramionami, wtulając twarz w jego szyję. Oddech ślizgonki znacznie przyśpieszył, stał się nierówny, wręcz chaotyczny. Za dużo emocji jak na jedną, małą, biedną Villain.
avatar
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Victor Cape on Sro 8 Cze - 14:40

Jeszcze zanim Haerowen dostała nagłego przypływu czułości i zanim Victor zrobił, to co zrobił, ślizgon bardzo długo analizował, czy dziewczę upije się przy kolejnym łyku, czy może przy następnym. Wiedział, że Haerowen jest w stanie dużo wypić, dlatego była idealną kompanką do alkoholowych przygód, jednak zdawał sobie sprawę, że każdy kolejny łyk może wprawić ją w niesamowite upojenie. Zazwyczaj kiedy wybierali się gdzieś razem, kończyło się na wesołym podśpiewywaniu w drodze do zamku, co pięciosekundowym zatrzymywaniu się i ogarnianiu sytuacji, aż wreszcie po kilku godzinach padali zmęczeni na posadzkę w dormitorium, gdzie nad ranem znajdował ich prefekt ze swoją słynną miną pod tytułem" SZLABAN".
- To, że mam wysokie mniemanie o sobie, wiesz nie od dziś. - odparł uśmiechając się krzywo. Wcale nie uciekał przed jej wzrokiem. Kiedy zaczęła się na niego BEZCZELNIE gapić, Victor odwzajemnił jej spojrzenie. Przecież znał ją. Wiedział, że piękne oczy Haerowen nie zawsze przypominają rozmazane jezioro ( czy coś w tym stylu). Ona sama ostatnio nie była sobą i Victor zdawał sobie z tego sprawę, że jeśli coś się nie zmieni Haerowen sama sobie nie poradzi. Owszem była odważna, waleczna, pewna siebie, ale chłopak miał wrażenie, że przy nim wszystkie jej silne cechy zlewają się w jedną, której nie może określić. A co do samego śledzenia - Victorowi to się nawet podobało.
- Słuchaj, czy można by tak... - zaczął, ale w tym momencie coś "przykleiło" mu się do szyi. Czując ciepły i szybki oddech na swojej szyi, ślizgon kompletnie stracił wątek. Jego serce zabiło mocniej, a oddech nabrał szybszego tępa. Gęsia skórka od razu pojawiła się na ciele, a na czoło wstąpiły kropelki potu.
Victor podniósł delikatnie twarzyczkę Haerowen, aby złożyć na jej ustach namiętny pocałunek.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Skraj lasu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach