Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Sob 11 Cze - 16:30

I kto tu dyskryminuje innych? Już samo to, że uważała, iż wszystko, co powiedzą Ślizgoni, nie może być prawdą, było wrzucaniem ich do jednego worka. Ciekawe, jak sobie radzi z ta swoją zasmarkaną koleżanką ze Slytherinu... Doprawdy, aż człowiekiem trzęsie, gdy słucha się takich głupot. Ale to wszystko kobiety – mówią jedno, myślą drugie, robią trzecie. Bądź mądry i znajdź w tym wszystkim logikę.
Wywrócił oczyma, wychodząc z założenia, że głupoty nie należy komentować. Owszem, brak komentarza to też jakiś komentarz, jednak czasem lepiej nie podjudzać do dalszej dyskusji, która w ostateczności do niczego nie prowadzi, a jedynie zajmuje ludziom cenny czas. Gdy jednak tak jawnie, tak bezczelnie, tak... paskudnie zakpiła z jego umiejętności muzycznych, to się trochę zdenerwował. Zgrzytnął zębami i na przekór jej słowom zaczął uderzać w struny w takt „Panic” The Smiths. Okej, może nie był to wyczyn godny podziwu, ale melodią dla dzieci nie będzie jej raczył. Choć z drugiej strony, gdy trochę złość mu przeszła, pomyślał, iż przechwalanie się to też nie dobry sposób na zakończenie tego dziwacznego spotkania.
- Powiedziałam, żebyś stąd spieprzała, chyba że tak bardzo spieszy ci się do utraty kilku punktów – warknął, nie próbując nawet odnaleźć jej wzrokiem. Na niewiele mu się to zda, nie miał bowiem zamiaru rozpoczęcia z nią kiedy indziej kolejnej bezowocnej konwersacji. – A zrobię to z niemałą przyjemnością.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Effy Hywer on Sob 11 Cze - 17:03

Och, nie nie. Effy wcale nie uważała, że należy nie wierzyć we wszystko co mówią Ślizgoni - takie stanowisko prezentowała jednak spora większość szkoły, z mieszkańcami Gryffindoru na czele. Choć zdecydowanie przeciętnemu człowiekowi trudno byłoby ogarnąć jej sposób myślenia, trudno uznawać ją za stereotypową kobietę. W tym wypadku nie słuchanie jego marnych wymówek byłoby jej na rękę - bo nie oberwałaby tak bardzo, czyż nie?
Jeśli sądził, że brak komentarza ją wzruszy, przeliczył się. Właściwie, było jej obojętne, czy próbuje swoich sił brzdąkając na gitarze (choć zdecydowanie wolałaby, by dźwięki składały się w konkretny utwór, niż były wypadkową uderzenia w przypadkowe struny). Najwyraźniej, mimo typowego dla każdego "focha" zachowania, w pewnym stopniu ugodziły go jej słowa, bo szybko zaczął grać melodię. A kiedy nastąpiła wzmianka o odjęciu punktów, już wiedziała z kim na do czynienia. Rayner Cavanaugh. Ten, którego tak nie znosiła Selcenta. No świetnie, lepiej trafić nie mogła. Nigdy nie mieli okazji zamienić ze sobą słowa, może to jednak dobrze? Chyba nie mieli wspólnych tematów.
- Nie gorączkuj się tak, bo już pomyliłeś akord - zauważyła obojętnie - I jeśli odjęcie mi punktów pomoże ci przełamać kompleksy, bo zaczniesz szastać władzą, to proszę cię bardzo. Mnie nie obchodzi ta beznadziejna rozgrywka, a może ty zaczniesz grać lepiej, Cavanaugh.
avatar
Effy Hywer
Dorosły

Liczba postów : 89
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 11 Cze - 19:03

Szlajanie się po nocy jeszcze by uszło, gdyby nie grali na gitarze. Cóż, zwierzęta które mieszkają w zakazanym Lesie mają wyjątkowo dobry słuch i węch. Najpierw usłyszały dźwięki, inne niż te naturalne, więc ostrożnie się zaczęły kierować w stronę tych dziwnych dźwięków. Im bliżej były uczniów tym bardziej podekscytowane zwierzęta wydawały z siebie przeróżne dźwięki.
Pierwsze dotarły akromentule. Jedna z nich, samica, spuściła się z drzewa niedaleko dwójki uczniów. Jej szczypce wydawały charakterystyczny klekot, który wyrażał podekscytowanie i wołanie reszty pająków. Dało się słyszeć nagle poruszenie w lesie, jakby drzewa wychodziły z ziemi i poruszały się w stronę uczniów.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Sob 11 Cze - 20:49

Bo Ślizgoni to wredne, pełne cynizmu i nieuzasadnionej dumy szuje, które uważają się za panów życia i śmierci. To naprawdę urocze, że większość uczniów miała o nich właśnie takie zdanie. Zupełnie, jakby zapomnieli, że to podbudowuje ich i tak już ogromne, napuszone ego. Bezsensu. To inni, a nie Wężyki, napędzają to błędne koło. Przecież co najmniej jedna trzecia mieszkańców Slytherinu nie ma nic wspólnego ze stereotypowym wizerunkiem Ślizgona.
Raz, że nie miał w zamiarze wzruszać ją swoim brakiem komentarza; dwa, że wcale nie strzelił focha. Owszem, ubodły go słowa dziewczyny, lecz nie należał do tego rodzaju ludzi, którzy z byle powodu obrażają się na cały świat i potem do końca życia nie odzywają się do znienawidzonej osoby. Był Raynerem Cavanaugh i to wyjaśniało wszystko. Nawet z Selcentą prowadził nieraz żywe dyskusje o... Nieważne. Rozmawiał z nią, a to się liczyło. Tak samo, jak przekomarzania z Liwią Daffodil i całą rzeszą uczniów, którym podpadł, odejmując im punkty lub dając szlaban. To ekscytujące, jak w przeciągu jednego roku można zaleźć za skórę tylu osobom.
- Och, nie, absolutnie. Po prostu miło byłoby popatrzeć na twój lincz. Jeśli się nie mylę, raczej niewielu byłoby szczęśliwych, gdyby dzięki twojej nocnej eskapadzie, na pewno uczynionej w słusznym celu, Ravenclaw nie mógłby otrzymać Pucharu Domów – wyjaśnił spokojnie, unosząc na chwilę wzrok, by na nią spojrzeć. I wtedy usłyszał ten charakterystyczny klekot, a w ciemnościach ujrzał błysk małych ślepków akromantuli. – O kurwa, odsuń się – powiedział nie znoszącym sprzeciwu tonem, dostrzegając kolejne pająki. – NA TEN TYCHMIAST! – warknął, gdy dziewczę ani drgnęło. W takie gówno to dawno się nie wpakował.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Effy Hywer on Sob 11 Cze - 21:12

Nie da się zaprzeczyć, że sami zapracowali sobie na taką opinię. Nawet, jeśli zawdzięczali ją kilku konkretnym osobom, które od lat podtrzymywały stereotyp. Odpowiedzialność grupowa jest najczęstszym choć i najgłupszym rozwiązaniem. A wśród nastolatków, którzy tak łatwo ulegają uprzedzeniom, naprawdę o nią nie trudno.
Tym, że jednak focha nie strzeli i nie przestanie się do niej odzywać na wieki wieków też raczej by się nie przejęła. Nie zwykła zawracać sobie głowy takimi głupotami, a że Selcenta i Liwia uważały go za osobnika niegodnego uwagi, nie miała zamiaru sprawdzać słuszności ich tezy na własnej skórze. Musiałaby przełamać swoje wrodzone lenistwo i coś zrobić, a to przekraczało jej zdolności samodyscypliny. Mocno.
- Przypuszczam, że zdążyli się już z tym pogodzić. I tak nie możesz odjąć mi więcej niż pięciu punktów, nie masz ku temu uprawnień, a tak nikłej różnicy nawet nie zauważą, zwłaszcza, że reszta Krukonów szybko zdoła to odrobić - wzruszyła obojętnie ramionami, już samymi słowami ścierając mu triumfalny uśmieszek z twarzy. Z Elżbietką był taki problem, że tak właściwie nic jej nie obchodziło i do wszystkiego miała lekceważący stosunek. Zamiast się uczyć wykradała z biurek nauczycieli odpowiedzi, zamiast strzec cnoty dawała upust nimfomanii, a zamiast żyć jak normalny człowiek, lawirowała pomiędzy problemami unikając odpowiedzialności. - Co to jest? - zapytała z przerażeniem, słysząc ten klekot. Miała swoje przypuszczenia, jednakże wolała nie dopuszczać ich do siebie - bo przecież to nie mogły być te wielkie pająki. Ona miała arachnofobię. Nawet nie ruszyła się z miejsca, dygocząc jak osika.
avatar
Effy Hywer
Dorosły

Liczba postów : 89
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 11 Cze - 22:18

A pająki ani myślały żeby sobie teraz uciekać. Wreszcie porządny posiłek sam praktycznie przyszedł pod ich dom! W sumie nie było ich tutaj jeszcze dużo. Zaledwie trzy. Zaraz za dużą samicą pojawiły się dwa samce, klekocząc swoimi szczypcami. Widać jednak, ze to właśnie samica miała pierwszeństwo. Była większa i pierwsza zbliżała się do uczniów. Niesamowite było to, ze mimo swoich ogromnych gabarytów poruszała się sprawnie i zwinnie. Pokazala to w pełnej krasie kiedy zwinnie przedostała się obok chłopaka i rzuciła się na dziewczynę. Wyczuwała jej strach i może dlatego właśnie Krukonkę pierwsza zaatakowała. Przyciskała ją jednym z odnóży zniżając swoje szczypce do twarzy dziewczyny.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Sob 11 Cze - 22:46

I po cóż to pieprzenie o odpowiedzialności zbiorowej? Czegoś takiego nie ma. Jest tylko jednostka, która odpowiada za swoje czyny. To, że zawdzięcza się wszystko pewnej grupie ludzi, nie można nazwać jednak odpowiedzialnością zbiorową. Na wszystko złożyły się poszczególne jednostki, to ich wina, każdego z osobna. Nie można obwiniać społeczeństwa za wygłup jednej osoby, chociaż mogły się na to złożyć zdarzenia, jakieś przypadkowe rozmowy z wieloma personami.
- Powątpiewam. Z twoimi zdolnościami to raczej więcej, niż pewne, że w przeciągu następnego tygodnia stracisz więcej, niż pięćdziesiąt punktów. Dodając do tego innych absztyfikantów, rachunek jest prosty – nawet najzdolniejsi Krukoni nie dadzą rady tego nadrobić – rzucił beznamiętnym tonem, chociaż musiał przyznać, że zakiełkowała w nim pewna wątpliwość. Koniec roku się zbliżał, więc wszyscy chodzili poddenerwowani i łatwo było potknąć się na najdrobniejszej przeszkodzie. To oznaczało, że nawet jemu mogła podwinąć się noga.
Tego nie było w planach. Ona nie mogła w tak drastyczny sposób dowiedzieć się, co zaczęło im w pewnym momencie towarzyszyć. Jednak było zdecydowanie za późno na jakiekolwiek wyjaśnienia. Tuż po zadaniu tego felernego pytania, odpowiedź na nią skoczyła. Dziewczę zaczęło wrzeszczeć, kląć na czym świat stoi i bezskutecznie zrzucić z siebie paskudztwo. Wyglądało jednak na to, że potrzeba była interwencja Raynera. I gdy uderzenie gitarą („Przepraszam, przepraszam! Wyczyszczę cię i zrobię ci jak najlepiej!”) nie poskutkowało, było trzeba uciec się do drastyczniejszych metod. Odłożył gitarę i wyjął różdżkę, celując nią w amromantulę.
- Drętwota! – ryknął, a gdy światło poszybowało w stronę pająka, rozglądnął się za kolejnymi przeciwnikami.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 11 Cze - 22:46

The member 'Rayner Cavanaugh' has done the following action : Dices roll

'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Effy Hywer on Sob 11 Cze - 23:02

Problem w tym, że odpowiedzialność zbiorowa działa na porządku dziennym. Wystarczyło popatrzeć na Ślizgonów, którzy cierpieli całościowo za błędy jednostek. Nie ma wątpliwości, że odbiegało to od sprawiedliwości, nie posiadało żadnego uzasadnienia. Ale było obecne i nie dało się tego wyplenić. Nie, żeby ktoś próbował.
- Przeceniasz mnie. Jestem grzeczną dziewczynką - odpowiedziała rozbawiona. W gruncie rzeczy, z tymi swoimi niebieskimi oczętami, gdy tylko chciała mogła uchodzić za niewiniątko i większość nauczycieli jednak łapała się na jej zwodniczą powierzchowność. A tym, którzy wyglądają na spokojnych o wiele łatwiej ukryć takie zachowanie.
Jeśli wyjdzie z tego jeszcze żywa, to całe zajście z pewnością spowoduje, że do końca swojego marnego żywota będzie mogła zasnąć jedynie po wypiciu silnych eliksirów. Pająki! Dlaczego to musiały być pająki? Nie mógł zaatakować ich jakiś wampir, wilkołak? Cokolwiek, byleby nie miało sześciu nóg! Jednakże w momencie, gdy zaatakowała ją akromantula, zaczęła mieć poważne wątpliwości, czy aby na pewno ujrzy jeszcze światło dnia.
Jedynym dźwiękiem, jaki mógł wydostać się teraz z jej ust był przeraźliwy krzyk. Za wszelką cenę starała się uwolnić od tego koszmaru, jednakże na próżno - przeciwnik był o wiele silniejszy. Odnóże boleśnie wbijało się w jej bok, a ona mogła tylko wpatrywać się w niewyraźny zarys szczypiec, zbliżających się do niej. A potem błysnęło czerwone światło i pająk odleciał kilka metrów dalej. Szkoda tylko, że Hywer była zbyt przerażona by zdobyć się na coś więcej poza sięgnięciem po różdżkę.
- Powiedz, że one już poszły - jęknęła.
avatar
Effy Hywer
Dorosły

Liczba postów : 89
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 11 Cze - 23:06

Cóż, nie poszły. Gdy tylko samica obiła sie o drzewo do ataku przeszly dwa inne samce. Chyba poczuwały się do dokończenia roboty, bo od razu rzucily się na dziewczynę ignorując chłopaka. I tak jak największa akromantula nic tak naprawde krukonce nie zrobiła, tak tym dwóm się niestety udało. Jeden z nich dziabnął dziewczynę w ramię, a trzeba nadmienić że akromantula ma trujacy jad i jeżeli niedlugo nie zostanie jej podane antidotum, umrze. Zadowolone z siebie pająki podniosły się znad lekko sponiewieranej dziewczyny i spojrzały na chłopaka. W ich slepiach jakby błyszało zadowolenie z tego co zrobiły.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Nie 12 Cze - 19:35

Oczywiście, że nie poszły. Byłyby głupie, gdyby to zrobiły, szczególnie po koncercie, jaki zafundowała im Effy. On sam, co prawda, już dawno brałby nogi za pas, jednak nie wypadało mu zostawiać niewiasty w potrzebie, nawet jeżeli ta nie okazała się być najmilszą rozmówczynią. Niby pierwsze wrażenie jest najważniejsze, niby był Ślizgonem i niby był facetem, lecz był też prefektem, a to zobowiązywało do czegoś więcej, niż myślenie tylko o swojej dupie.
- To byłoby zbyt piękne – westchnął, gorączkowo rozglądając się wokół siebie, by móc zaatakować ponownie nieproszonych, krwiożerczych gości. Był pewny, że po tej akcji zdecydowanie zmieni się jego stosunek do pająków. Nie, żeby wcześniej je lubił, ale w chwili obecnej zdecydowany był tępić je na każdym kroku i nie miał tu nic do gadania fakt, że to istoty żywe, które zasługują na swój marny żywot. Kij z nimi, lepiej, by nikomu nie zrobiły krzywdy, niż bezkarnie chodziły po ziemi.
Kolejny napad pajęczaków był tak nieoczekiwany, że Rayner nie był w stanie na czas odpowiednio zareagować. Biedna, sponiewierana dziewczyna leżała teraz pod jednym z drzew i raczej nie wykazywała oznak życia. Pająki jednak ani myślały od razu uciekać, jakby szykowały się do kolejnego ataku, tym razem na życie Cavanaugha. Było trzeba zatem działać szybko i zdecydowanie, nie poddając się ogarniającej panice. Ponownie wycelował w czające się paskudztwa, mając nadzieję, że i tym razem nie spudłuje.
- Arania Exumei – wykrzyknął, posyłając w stronę pająków kolejne zaklęcie. Jeśli dobrze pamiętał, miało ono zadać im ból. Miał więc nadzieję, że uciekną i dadzą mu odrobinę czasu, by móc się czym prędzej ewakuować z Zakazanego Lasu i przenieść nieprzytomne dziewczę do Skrzydła Szpitalnego.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 12 Cze - 19:35

The member 'Rayner Cavanaugh' has done the following action : Dices roll

'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 12 Cze - 20:10

Wreszcie mu się udało. Pająki jak oberwały zaklęciami zaczęły dosłownie składać się z bólu. Mieli jednak niewiele czasu, gdyż krzyki dziewczyny i jej krew wabiła inne zwierzęta, które były znacznie groźniejsze od akromantuli.
Odliczanie czas zacząć...
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Effy Hywer on Nie 12 Cze - 20:12

To poniekąd pewnego rodzaju łamanie stereotypów - bo po Ślizgonach większość spodziewałaby się jedynie ucieczki i pozostawienia rannej Krukonki na pastwę pająków. Może poradziłaby sobie bez jego pomocy, zdając sobie sprawę, że szansę na przeżycie ma jedynie zmuszając się do działania, a może - co bardziej prawdopodobne - piekący ból w boku, spowodowany nogą pająka i jego ciężarem, unieruchomiłby ją na tyle, że nawet pomimo próby nie poradziłaby sobie z napastnikami.
Właściwie, to kto pozwolił na to, by wielkie, żywiące się mięsem akromantule, żyły w Zakazanym Lesie w pobliżu uczniów? Przecież mogły w każdej chwili wyleźć na szkolne błonia i przetrzebić sporą większość nieostrożnych pierwszaków, którzy zakładali się o to, kto podejdzie bliżej zakazanego miejsca. Z pewnością maczał w tym palce gajowy - Hagrid uwielbiał wszystkie obrzydliwe stworzenia i to nie była tajemnica. A dyrektor zapewne łaskawie mu przytakiwał. I do czego to prowadzi? Hywer do końca życia będzie panicznie krzyczeć, gdy tylko zobaczy pająka i nigdy nie wyleczy się ze swojej arachnofobii.
Z trudem podniosła się z miękkiej murawy, jednakże właśnie w tej chwili poczuła bolesne ukłucie. Jad szybko rozchodził się po jej ciele - nogi i ręce natychmiastowo zaczęły drżeć, szybko straciła równowagę i osunęła się na ziemię. To nie wyglądało dobrze - okropny ból w boku, zbroczona krwią bluzka, zapewne połamane żebra i trucizna krążąca we krwi. Po raz kolejny błysnęło światło i słychać było jedynie odgłos oddalających się odnóży. Poszły sobie, odetchnęła prawie, że z ulgą. A może pobiegły po wsparcie? Musieli wydostać się stąd jak najszybciej. Właściwie, ona musiała.
- Rayner - jęknęła błagalnie, prawie omdlewająca. Zazwyczaj o nic by go nie prosiła. Zazwyczaj nie zwróciłaby się do niego po imieniu. Ale teraz musiała schować dumę do kieszeni i liczyć ja jego heroizm.
avatar
Effy Hywer
Dorosły

Liczba postów : 89
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Nie 12 Cze - 20:48

Miały szczęście, że tym razem poszły – w innym przypadku Cavanaugh znowu pochwaliłby się swoimi zdolnościami w rzucaniu morderczych zaklęć na paskudne pająki. I nie miałby na celu ratowania skóry przypadkowo spotkanej Krukonki, lecz zrobiłby to dla własnej satysfakcji i doskonalenia umiejętności. Na drugim miejscu dopiero znalazłaby się troska o życie czyjekolwiek. No tak, bo czymże byłby świat bez prezentowania własnych umiejętności? Duma, duma i jeszcze raz duma. Chyba nie bardzo jednak różnił się od stereotypowego Ślizgona.
Czym prędzej podszedł do Effy, uprzednio zakładając gitarę na plecy, po czym wziął ją na ręce i bez większego zastanowienia ruszył z nią przez gąszcz. Musieli wydostać się czym prędzej z tego przeklętego miejsca, by przypadkiem nie natknąć się na kolejne dzikie zwierzęta, o wiele groźniejsze od tych, które spotkali. Wcześniejsze wrzaski dziewczyny, teraz woń krwi, jak i hałas, który towarzyszył przedzieraniu się przez las, wszystko to sprawiało, że przyroda budziła się do życia, a instynkt łowcy odzywał w drapieżnikach czyhających na takich maruderów, jak ta dwójka. I gdy w końcu udało mu się wyjść na błonia, czym prędzej popędził (o ile można tak nazwać niezgrabne poruszanie się z gitarą i ranną dziewczyną na rękach) ku okazałej budowli, w której powinni być zdecydowanie bezpieczniejsi.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Shira Abshire on Czw 26 Kwi - 12:42

Kuli się, jakby siedziała w kuli. Zamkniętej, chociaż z odpowiednimi otworami na powietrze, jak gdyby ktoś stale próbował zachować ją przy życiu. Diffindo, wychodzi z jej ust, ale równie dobrze mogłaby rozerwać zaplątane liny gołymi rękoma, po raz kolejny czując jak zaostrzone końce przyrody rozcinają jej delikatną skórę. Nie odwraca się za siebie. Nauczona lekcjami Orfeusza zapomina o ciekawości, a Feniks jeżeli nadal tam jest i tak wystarczająco głośno oddycha. To Shira klęczy teraz na kupie zielonkawej zbieraniny. Właściwie na liściach i mchu. Kąciki jej ust drgają, kiedy wpada z powrotem w ciszę, brutalnie przerwaną w czytelni. Tutaj nie ma już ludzi, boją się tego miejsca i rzadko przychodzą. Wreszcie, czując, że zagrożenie minęło, Shira odwraca się i wyciąga rękę do chłopaka. Nie chce, żeby jej dotknął, ale żeby usiadł obok i razem z nią zagłębił się w uczucia szeptane ciszą przez jego przyjaciółkę. Tą drugą, o którą Shira nigdy nie będzie zazdrosna.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Phoenix Dwerryhouse on Czw 26 Kwi - 22:01

Ryzykował. Dużo.
Ryzykował życie. Ryzykował śmierć.
Ryzykował siebie.
Nie lubił ryzyka, jednak coś mpodpowiadało mu, że jest dobre. W tym momencie, dokładnie teraz. Może wpływ na to miała osoba towarzysząca mu w eskapadzie do terenów, na które nie zapuszczał się nikt, kto miał dość oleju w głowie i dobrze wykształcony instynkt samozachowawczy. Miał oba te składniki, a i tak dalej bawił się w ryzykanta.
Popatrzył na dziewczynę. Co widzi? Kobietę. Nie dziewczynę a kobietę. Zapewne jest krucha, jej ciało wyglądało na miękkie. Przeleciał wzrokiem jej sylwetkę. Przypominała mu Alaine. Przypominała mu...
Zaciska powieki, potykając się o korzeń. Nie może teraz o tym myśleć.
Dość.
Musi zostawić to za plecami.
Stoi. I czeka, aż wspomnienia z niego ulecą. Jak dym. Z ogniska. Niech płoną. Żywym ogniem. Niech pomarańczowo szkarłatne płomienie liżą je z każdej strony, powoli i doszczętnie niszcząc.
Biegnie, by usiąść obok i ukryć twarz w dłoniach. Nic nie powie.
Nie zrani.
Nie chce.
avatar
Phoenix Dwerryhouse
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Shira Abshire on Czw 26 Kwi - 22:11

Wybudował mur, równie wysoki jak drzewo, po którym teraz wdrapuje się leśna wiewiórka. Shira obserwuje ją, aż wreszcie mało zwierzątko znika w ciemnej dziurze, zapewne był to jej dom. Krukona zaciska palce mocniej wokół wystających z ziemi korzeni, kątem oka widzi jak on stara się ukryć, ale nie przeszkadza jej to, jedynie się martwi. Jej bezsilność ją przerasta, dlatego wyrywa kępkę trawy, ciska nią w brązową kłodę zagradzającą ścieżkę. Kaszle, kiedy powietrze odwdzięcza się tym samym. Atak natury za gwałt na niej. Przytknięte do buzi dłonie, własne, Shira całuje, jedną po drugiej, chociaż tak naprawdę myśli o innych palcach. Skulony blondyn przypomina jej coś, czego zdefiniować nie potrafi. Jak ubrać w słowa, to wszystko czym chciałaby go obdarować? Sama nie wie, co miałoby to być, co ma nad czym przewagę, kto nad kim rządzi. Kim, raczej. Wspomnienia zabierają go z tego świata, zagłębia się w nich, a nie po to tutaj przyszli. Nuci, nuci starą mugolską piosenkę, ale słów nie pamięta. Bardzo dobrze, bo głos uwięziła w gardle. Nie spuszcza z niego brązowych oczu, wącha jego zapach. A co jeżeli i ona skrywa tajemnicę?
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Phoenix Dwerryhouse on Pon 7 Maj - 19:32

Skrywał wiele tajemnic, lecz tę największą skrywał najgłębiej. Czuł całym sobą tę furię, która ogarnęła go tego dnia. Tego feralnego dnia, kiedy jego życie zmieniło się diametralnie. Wykonało obrót o kąt półpełny, aby postawić go w krytycznej sytuacji. Prawie tracił zmysły, zastanawiajac się, co by było, gdyby... Gdyby co? Gdyby ta sytuacja wydarzyła się na przykład teraz?
Zabiłby.
Bez wahania.
Matka by się załamała, że jej mąż nie żyje, lecz wolał mieć ja przy sobie. A tego parszywego, zasranego mordercę niech pochłonie piekło. Phoenix też go kiedyś odwiedzi, z pewnością. Lecz to ojciec będzie płonął w ogni obnosząc szkody. Bo Phoenix sie odrodzi.
Tego sekretu również nikt nie zna.
Patrzy i analizuje. A właściwie nie robi żadnej z tych czynności. Unosi rękę o cal i znów opuszcza. Brak zdecydowania nakazuje mu nie podejmować żadnych działań. Wolał być pewny konsekwencji. Przecież nie wie, czego konsekwencje miałby znać.
Mąci mu w głowie samą obecnością.
I ten zapach. Zbyt drażniący.
Zbyt przyjemny dla jego nozdrzy.
Pragnie więcej.
Nie.
avatar
Phoenix Dwerryhouse
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 19:28

Cassie z pokerową twarzą wyszła z opuszczonej sali w towarzystwie Gabriela. Nic nie mówiła. Po pierwsze, nie wiedziała, co mogłaby mówić. Po drugie, bała się, że powie coś niewłaściwego. Po trzecie... po trzecie, była z Gabrielem. Szła przed siebie. Wydawało jej się, że odgłos ich kroków słychać w całym zamku. Gdy przechodzili przez dziedzińce, zerknęła w stronę Wieży Zegarowej. Zbliżała się północ, a ona zażyczyła sobie spaceru. Płatki śniegu wirowały wokół nich, niektóre odnajdywały schronienie w jej włosach. Kilka minut później była już cała pokryta śniegiem. Każdy kolejny krok przynosił ze sobą charakterystyczny dźwięk deptania świeżego śniegu. Lubiła chodzić po takich zaspach, których jeszcze nikt nie zdążył porządnie zadeptać. Lubiła być pierwsza...
Nawet się nie zorientowała, kiedy razem z Gabrielem weszła na ścieżkę do Zakazanego Lasu. Zwolniła kroku. Zrobiło się tak jakby... ciszej...
- Przepraszam - powiedziała w końcu, wbijając wzrok w ośnieżony krzak niedaleko nich. Przepraszała za wszystko, czuła się winna. Odgarnęła z twarzy jeden zbłąkany kosmyk, który wchodził jej do oczu. Oparła się o drzewo i po prostu stała. Wystarczała jej sama obecność Gabriela. Nie musiał nic mówić. Po prostu przy niej był i to się liczyło.
Zastanawiała się. Miała dużo rzeczy do przemyślenia. Jak poprowadzić rozmowę z Mikaelem, żeby nie powiedzieć o kilka słów za dużo. Jeszcze tego brakowało, żeby oni zaczęli się pojedynkować z powodu Gabriela. Zastanawiała się też, jak powiedzieć Mary o tym, co ją dzisiaj spotkało, równocześnie nie łamiąc obietnicy Gryfona. To wszystko ją przerastało.

avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 19:45

Kiedy wyszli na zewnątrz zamku, Gabriel odpalił papierosa i poczęstował Cassie. Szedł z rękoma w kieszeniach, trzymając jednak dziewczynę pod ramię. Zastanawiał się dlaczego ciągnie go w stronę zakazanego lasu, ale nic nie mówił. Kiedy oparła się o drzewo i przeprosiła... Spojrzał na nią zaskoczony. Po co ludzie go przepraszali? Za co? Ostatnio często im się to zdarzało. Nie chciał, żeby go przepraszała. Krępowało go to. Przepraszała go za... właśnie za co?
- Za co Ty mnie przepraszasz? - Zapytał totalnie zaskoczony. Oparł się o drzewo obok tak, że stał twarzą w stronę dziewczyny.
Nad czym ona tak myśli? Właściwie to ją rozumiał. Kompletnie teraz namieszał w jej serduszku i panna Hayes musiała sobie wszystko poukładać. Wyjść, przewietrzyć się... Cholera, że też nie miał whiskey! Butelka spoczywała sobie w dormitorium. Hmmm... właściwie, jakby się nad tym zastanowić... - Accio Whiskey! - Powiedział, wyciągając różdżkę. Czekał dłuższą chwilę, ale flaszka przyleciała. Złapał ją zgrabnie w locie i pokazał dziewczynie. Panie przodem... jeśli miała ochotę, to niech zaczyna. Miał ją opróżnić razem z kumplami z dormitorium, ale w takiej sytuacji miał w dupie ich fochy. To nie ich butelka, nie oni za nią płacili, więc Gabriel może spokojnie wypić ją razem z Cassie tutaj, na zimnie, pośród śniegu, drzew i świeżego, zimnego powietrza. Luty był bardzo mroźny. Dzięki temu właśnie było czym oddychać. Szkoda tylko, że gwiazd nie było widać. No ale to już wina śnieżycy.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 20:05

Gdy Gabriel poczęstował Cassie fajkami, odmówiła. Nie miała ochoty truć się teraz dymem papierosowym. W ogóle, na nic nie miała ochoty. Nie chciało jej się jeść, nie chciało jej się pić, nie chciało jej się spać, nie chciało jej się gadać... A teraz nie chciało jej się tłumaczyć Gabrielowi, za co go przeprasza. Uśmiechnęła się do niego bezradnie i wzruszyła ramionami.
- Za... wszystko - odpowiedziała po prostu, myśląc o ich wszystkich spotkaniach, wymierzonych w niego policzkach, a nawet o tym, co zaszło w opuszczonej sali. W tej chwili nie mogła opisać tego właściwymi słowami, nie potrafiła. Słowo "wszystko" według niej zupełnie wystarczało. Westchnęła cicho, nie mogąc spojrzeć mu w oczy. Był zaskoczony, a ona rozczarowana. Chociaż w zasadzie nie wiedziała, dlaczego.
Zaśmiała się gorzko, gdy chłopak przywołał butelkę whisky zaklęciem. Pokręciła głową na znak, że nie chce. Jeszcze tego brakowało, żeby oboje się upili. Cassie nie mieściło się w głowie, ile głupich rzeczy mogliby wtedy zrobić.
Nie było widać gwiazd, było ciemno. Co chwila coś szeleściło w oddali. Słyszała oddech Gabriela. Chciała się uśmiechnąć, tak samo jak niecałą godzinę temu, ale mięśnie jej twarzy pozostawały nieruchome. Mogli zacząć się obrzucać śniegiem jak małe dzieci, mogli zacząć się łaskotać, mogli biegać po całym Zakazanym Lesie w ramach zabawy w berka... dużo mogli. Jednak Cassie po prostu stała, oparta bokiem o drzewo i bała się spojrzeć Gryfonowi w oczy. Zbyt dużo wrażeń, jak na jeden dzień...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 20:29

Otworzył butelkę i upił spory łyk. Wyborna. Skrzywił się jednak od ilości procentów. Dopalił papierosa i wyrzucił go w śnieg.
Nie chciała nic mówić, to nie. Nie będzie przecież jej zmuszał. Kiedy indziej... Miała rację - co za dużo, to niezdrowo. Dziś i tak przeszli tak wiele. Szczególnie ona. On przywykł do takich sytuacji. Szkoda, że jednak nie upiją się razem. Mogliby później robić tyle fajnych rzeczy. Właściwie przypomniał sobie Hannę. Z nią często robił głupie szalone rzeczy po alkoholu. Mogliby rzucać się śnieżkami, tarzać w białym puchu, bawić w berka, łaskotać, dużo mogli. Nie miał pomysłu na tą sytuację. Nie wiedział, czy ma zachować teraz powagę, czy nie. Była prawie północ i ciemno jak cholera. Wypił jeszcze trochę whiskey. Pomysły coraz głupsze... Stali w milczeniu, ale cisza nie była krępująca. Przecież po to wyszli - pomilczeć.
Śnieżyca mocno dawała się we znaki. Gabriel zdjął płaszcz Rozłożył ręce i zaśmiał się. Jego śmiech utonął w przeciągłym wyciu wiatru i szumie drzew. Zamknął oczy. Na moment poczuł się jak małe dziecko. Kiedy je otworzył spojrzał na Cassie. Na jego twarzy czaił się radosny uśmiech. Marzł przeraźliwie, ale czuł... wolność. Zdjął koszulkę, został na krótkim rękawku. Zimno otrzeźwiało go. Wypił jeszcze trochę. Dużo. Już około ćwierć butelki. Zaśmiał się gromko. Zakrzyknął w las. Podszedł do dziewczyny i objął ją, uścisnął.
- Muszę zrobić wreszcie coś pozytywnego, odjechanego... - Powiedział uśmiechając się i szczękając zębami. - Nie wiem jeszcze co, ale chcę zrobić coś tak głupiego jak to tylko możliwe. Możemy iść do zakazanego lasu, tak głęboko jak tylko się da, albo kąpać w jeziorze. Jakieś propozycje? - Czuł się jak szaleniec, albo jakby właśnie uciekł z Azkabanu i nie wiedział co ma zrobić z odzyskaną wolnością. Chciał trwonić ją na niedorzeczne, pozbawione sensu zachowania. Po co? Żeby czerpać z nich radość. Razem z Cassie.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 20:47

Gabriel opróżnił już jedną czwartą butelki whisky. Patrzyła prawie z przerażeniem, jak alkohol znika. Nie chciała być tą, która będzie go asekurowała z powrotem do zamku - wyrwała mu butelkę z rąk i upiła kilka łyków, krzywiąc się nieznacznie.
- Czy ty chcesz się upić? - spytała, pociągając z butelki jeszcze kilka łyków. Uśmiechnęła się do niego z niedowierzaniem. Niezły sposób na spędzenie dnia. A raczej nocy...
Kiedy Gabriel zaczął się rozbierać, otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia i wybuchnęła śmiechem. Miała wrażenie, że whisky już zaczęła na niego wpływać. Chciał się przeziębić, chciał robić szalone rzeczy? Już zdejmując płaszcz zrobił coś szalonego! Temperatura była minusowa, dodatkowo padał gęsty śnieg. Odsunęła się od niego z pobłażliwym uśmieszkiem na ustach.
- Najpierw to ty się może ubierz, bo się przeziębisz - zaśmiała się. Nie zdziwiłaby się teraz, gdyby chłopak zdjął z niej płaszcz i rzucił go w śnieg. Był pozytywnie nienormalny, normalnie. - No to rób coś "pozytywnego i odjechanego". Możesz mnie pozytywnie i odjechanie pocałować albo rzucić w śnieg.
Jego dobry humor się udzielał na prawo i lewo, naprawdę. Poza tym Cassie zauważyła wielką zmianę w jego nastawieniu. W końcu chciał robić jakieś dobre, głupie rzeczy. Jego maska nic nie czującego idioty odeszła w nieznane.
Cassie opróżniła jeszcze połowę butelki wiedząc, że potem będzie ją cholernie bolała głowa. No, ale cóż... przecież życie jest takie krótkie, trzeba spróbować wszystkiego. Nawet upijania się w środku Zakazanego Lasu z Gabrielem Smithem.
- Zamarzniesz, a potem będę musiała cię odwiedzać w Skrzydle Szpitalnym - rzuciła śpiewnym głosem, znikając z butelką whisky za sąsiednim drzewem. Jej głośny śmiech było słychać w całym lesie.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 21:27

Nie będzie. Znał umiar. A głowy aż takiej słabej nie miał. Zasługa Hanny. Powinna jej podziękować za te wszystkie walnięte imprezy na których się bawili...
Nareszcie zaczęła się bawić. Gabriel musiał odreagować i zrobić wreszcie coś, co przekroczy wszelkie granice rozsądku.
- Chcę, ale miło mi będzie, jeśli mi pomożesz z tą butelką. - Puścił do niej oko. Cały dygotał z zimna. Przytulił się do dziewczyny. Pocałował ją namiętnie ale krótko. - Whiskey, fajki, piękna kobieta i natura dookoła. To aż do mnie nie podobne, ale zachowuję się jak jakieś dziecko kwiat! - Zaśmiał się sztywno. Wszystko przez mróz. Rzucić w śnieg? Jest milion ciekawszych rzeczy! A całować się jeszcze nie raz będą. Już na przykład to zrobił.
- Tak jest zdecydowanie fajniej! - Zdjął koszulkę i rzucił ją w śnieg. Stał teraz z nagim torsem trzęsąc się jak w febrze. Starał się opanować. Trochę wychodziło. A może to po prostu kolejne stadium wychłodzenia? Zaczęła grę. Ruszył za nią po chwili. Słyszał jej głos. Uśmiechał się przebiegle, szukając jej wzrokiem. Gdzieś mignął mu fragment czerwonego płaszcza. Nie trząsł się już. Czuł się jak drapieżnik, który poluje na zwierzynę. Śmiał się w duchu. Było tak pięknie, wspaniale! Nareszcie! Wolność! Uciekał ze swojego więzienia! Przy niej... Kierował się jej głosem, krokami, czasem jej zapachem. Jak prawdziwy wilk, drapieżnik. Co jej zrobi, kiedy ją złapie? Na pewno odbierze jej butelkę. A co jeszcze... Hmmm... Kluczył między drzewami co rusz przypadając do jakiegoś i rozglądając się uważnie. Nie robił żadnego zbędnego hałasu.
- I tak Cię złapię! - Zawołał wesoło. Głos drżał mu z zimna.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach