Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Strona 3 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 21:48

Gorzej będzie z Cassie. Skoro Gabriel miał taką mocną głowę, to chyba on będzie ją potem holował do zamku, kiedy będzie zanosiła się niepohamowanym śmiechem i gadała... różne głupie rzeczy. Chciała być rozsądna, ale przy tym Gryfonie, w tej chwili, po prostu się nie dało. Właśnie postanowił łamać wszelkie zasady i nie robić nic mądrego. No cóż... zazwyczaj to panna Hayes tak robiła, a wszyscy inni myśleli za nią. Teraz Gryfon i Ślizgonka, zdani jedynie na siebie, błądzili po Zakazanym Lesie z jedną butelką whisky, gdy w każdej chwili mogło ich napaść tylko z pozoru całkiem niewinne, zakazano - leśne zwierzątko. Ale po co się przejmować...
- Przecież ci pomagam - uśmiechnęła się słodko, pociągając z butelki kolejny łyk. Zaśmiała się cicho, kiedy puścił jej perskie oczko. Przez chwilę znowu poczuła się jak mała dziewczynka, która właśnie przeżywa swoją pierwszą miłostkę. Przylgnęła do niego na krótką chwilę, czując jego zimno. Nie chciała ględzić, ale zamiast robić coś szalonego, będzie kaszlał i kichał... - No, właśnie, to zupełnie do ciebie niepodobne.
Na szczęście nie widziała, kiedy zdjął swoją koszulkę i rzucił ją w śnieg, ponieważ już znikała pomiędzy drzewami. Gdyby to zobaczyła, zrezygnowałaby z gry i kazała mu się w tej chwili ubrać. Tak nie można! Nabawi się zapalenia płuc.
W takim razie Cassie postanowiła zachowywać się jak zwierzyna. Stąpała cicho, ale szybko, chodziła niezwykle krętymi ścieżkami, aż zupełnie straciła orientację. Upiła jeszcze kilka łyków z butelki. Oparła się o drzewo, nasłuchując kroków Gabriela. Nic nie słyszała, nic nie widziała, nic nie czuła. Teraz mógł ją zaskoczyć... Po chwili usłyszała jego głos. Roześmiała się głośno.
- Próbuj, Gabriel! - zawołała, śmiejąc się wniebogłosy. Nie ruszała się z miejsca.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 22:02

Stracił orientację. Na chwilę. Na krótką chwilę. Wtedy usłyszał jej głos. Wiatr działał na jego korzyść. Nie słychać było kroków. Śnieg również je tłumił. Cichutko jak kot zbliżał się do miejsca gdzie musiała się znajdować. Stała tam, oparta o drzewo. Chłopak skrywał się za drzewami przechodząc od jednego do drugiego, zawsze za jej plecami. Tak, żeby go nie widziała. Podszedł bardzo blisko. Nagle pojawił się nad jej uchem.
- Mam Cię. - Wyciągnął jej butelkę z ręki i upił duży łyk. Zakaszlał. Uchhhh... co jak co, ale procentów miała sporo. Pocałował dziewczynę w szyję i zniknął między drzewami. Biegł jak oszalały z uśmiechem na twarzy. Głęboko, głęboko w las. Zapalił różdżkę. Będzie go goniła? Zaryzykuje? Jak się skończy ta zabawa? Co takiego mogą tutaj spotkać? Znaleźć?
Szaleństwo. W czystej postaci! Ostatecznie postradane zmysły. Upadł. Podniósł się. Otrzepał ze śniegu. Krzyknął. Pobiegł dalej, dalej, w głąb lasu. To nic, że zapomniał już gdzie leży płaszcz i reszta ubrań, to wszystko nic. Ustał wreszcie. Oprócz wiatru nie było słychać nic. Skrzywił się. NIE! Odwrócił głowę. Furia znów go wypełniała, bezbrzeżna wściekłość. Jego oczy wyrażały nienawiść. Padł na kolana, złapał się za głowę. Nie teraz, nie! DOŚĆ! Wstał i chwiejnym krokiem doszedł pod pokryty śniegiem krzak. Było... bardzo... zimno. Upadł, zwinął się w kłębek. Wypił trochę whiskey. Na rozgrzanie. Znajdzie go? Uśmiechnął się. Co to za dziwne... dziwne zmiany nastroju? Wybuchy. Trzeba odreagować. Czekał.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 22:37

Cassie czekała, oparta o drzewo, trzymając w dłoni butelkę whisky. Gabriel zachowywał się jak wariat. Pijany wariat. Uśmiechnęła się kącikiem ust, jednak chwilę potem krzyknęła ze strachu na dźwięk czyjegoś szeptu tuż obok swojego ucha. Odwróciła się szybko i z ulgą rozpoznała Gabriela. Zabrał jej whisky i musnął ustami szyję, a chwilę potem popruł przed siebie. Cassie zdążyła jeszcze zauważyć, że Gryfon nie ma na sobie koszulki. Otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia.
- Czy ty oszalałeś?! - krzyknęła w jego kierunku, potrząsając swoimi jasnymi lokami. Pokręciła głową. Cofnęła się kilka metrów, aby odnaleźć jego podkoszulek, koszulę i płaszcz. Albo założy to z powrotem, albo ona się wynosi. Trochę jej zajęło szukanie poszczególnych części jego garderoby, ale w końcu z nimi w rękach zaczęła iść w kierunku, w który udał się Gabriel. Długo krążyła między drzewami, nie mogąc natrafić na choćby jego najmniejszy ślad.
- Gabriel, to nie jest zabawne! - zawołała w przestrzeń, obracając się wokół własnej osi. Poczerwieniała na twarzy i zaczęła biec. A co, jeśli coś mu się stało?! I gdy tak biegła, z naręczem jego ubrań, potknęła się o coś. Coś żywego. Wrzasnęła głośno, a jakaś sowa na pobliskiej gałęzi poderwała się do lotu. Obejrzała się za siebie, aby zidentyfikować to coś, o co się potknęła i wprost nie mogła uwierzyć, gdy zobaczyła Smitha. - GABRIEL!
Ups. Chyba się zdenerwowała.
Podniosła go na nogi o własnych siłach, co było nie lada wyczynem i po kolei zaczęła na niego wkładać podkoszulkę, koszulę, a na koniec płaszcz, co też łatwe nie było z racji tego, że ciągle się wyrywał.
- Chcesz się przeziębić i dostać zapalenia płuc? - mówiła przy tym w kółko, oddychając szybko. Na koniec zmierzwiła mu dłonią czuprynę i uśmiechnęła się, jakby właśnie poprawiła mu kołnierzyk. Potem zabrała mu butelkę whisky i wypiła do końca. Należało jej się.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 23:01

Kiedy go znalazła zdziwił się, że trwało to tak krótko. Dopiła też whiskey. I ubrała go. Czy to nie słodkie? Bleeh.
- Cassie... daj spokój... - Pociągnął ją na ziemię, złapał za poły płaszcza i przyciągnął, pocałował czule, długo, namiętnie. Ciepło. Jezu, jak rozkosznie ciepło! Odsunął ją od siebie, przeturlał tak, że teraz on górował nad nią. - Szybka jesteś. Myślałem, że dłużej będę czekał. - Uśmiechał się łobuzersko. Teraz, kiedy czuł jej ciało już nie potrzebował ciepłego ubrania. Trzeba jeszcze trochę alkoholu skołować. Koniecznie. Chyba jeszcze coś by się znalazło? Tylko czy da radę przywołać z dormitorium? - Accio Whiskey! - Czekał dużo dłużej niż ostatnio. Byli w końcu głęboko w lesie! W końcu butelka nadleciała. Opróżniona w jednej trzeciej. Skrzywił się. Co za gnoje! Nie czekali na niego z otwarciem! Dobrze im tam. Zabawne musiało być to, jak próbują właśnie rozlać kolejkę, a butelka wyrywa się z ich rąk i wylatuje przez okno!
Napił się porządnie i pochylił się nad nią, dotknął jej noska. Zimnego. Czuł jej oddech. czuł od niej alkohol. Była ogólnie cieplutka. Szkoda, że mocniej nie przemarzł, może musiałaby mu tego ciepła użyczyć. Pocałował ją delikatnie w usta, w zimny nosek, w oczy, w policzek, w ucho.
- Jesteś wspaniała... - Szepnął. Spełniało się to marzenie. Chciał leżeć z nią do rana. Może raczej myślał o cieplejszych warunkach, ale ostatecznie czymże jest ta noc, jeśli nie chłodnym wieczorem w dormitorium, gdzie za kołdrę robią ich ubrania? Wsparł się na rękach i patrzył w jej wielkie brązowe oczy. Uwielbiał ją kiedy się złościła i kiedy się dziwiła. Najbardziej.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 23:26

Gdyby schował się lepiej i nie pozwolił jej się potknąć, na pewno trwało by to dłużej. Zdążyłby się wychłodzić, potem dostać hipotermii, a na koniec zamarznąć. Na pewno by się cieszył!
- Dlaczego? - spytała po prostu, zanim nie pociągnął jej w dół i na nim nie wylądowała. Czyżby była lekka jak piórko, że nawet się nie wzdrygnął? Odwzajemniła pocałunek, trzymając Gabriela za koszulę i przyciągając go do siebie. Po krótkiej chwili to ona była na dole. Uśmiechnęła się do niego lekko, a na jej policzkach zakwitły pąsowe rumieńce. - Gdybym się nie potknęła, to byś sobie czekał - odparła zalotnie, trzepocząc swoimi gęstymi rzęsami.
Westchnęła, kiedy przywołał zaklęciem kolejną butelkę whisky, ale pustą w jednej trzeciej. Ona już naprawdę nie miała ochoty na alkohol. Kręciło jej się w głowie. Na szczęście leżała, a nie szła.
Czułe pocałunki Gabriela były słodkie i doprowadzały ją do szaleństwa. Musnęła wargami jego obojczyk, potem szyję, w końcu natrafiła na usta, na których złożyła czuły, krótki pocałunek, za chwilę jeszcze jeden i jeszcze jeden...
- Naprawdę? - odszepnęła pomiędzy kolejnymi krótkimi pocałunkami. Nawet jeśli było zimno, temperatura pomiędzy nimi dawno przekroczyła trzydzieści siedem stopni. Po chwili uśmiechnęła się, obserwując go badawczo. Rozmarzone oczy, lekko nieobecny uśmiech. Jak ona uwielbiała stawiać na swoim.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 23:51

Patrzył na nią. Pal licho tą niską temperaturę! Gdyby było lato... Odłożył butelkę na bok. Wcześniej zdążył jeszcze raz pociągnąć z niej zdrowo.
- To co? Najwyżej bym przemarzł i musiałabyś mi pomóc. - Wystawił język. Złapał ją za nadgarstki i przygwoździł jej ręce do ziemi. Uśmiechał się szeroko.
- Mhm. - Mruknął, znów pochylając się nad nią i całując w usta. Co za dzień! Co za noc! Zbiór zupełnie chorych sytuacji, a na koniec... Jedną dłonią przejechał po jej mokrych włosach, drugą wciąż trzymaj jej nadgarstek. Ciepło, wilgoć jej ust, smak pomadki i cichy śmiech, triumfalny śmiech. Błysk w oku. Gorąco. Zdjął płaszcz. Po co mu płaszcz?! Krępuje tylko jego ruchy! Miał strasznie zmarznięte dłonie, więc rozpiął płaszcz dziewczyny i włożył je pomiędzy bluzkę na wierzchnie odzienie. Tam było cieplej. Dużo, dużo cieplej.
- Szkoda że jest tak zimno co? - Wyszeptał. Skrzywił się też lekko. Delikatnie wodził dłonią po jej ciele ukrytym pod bluzką. Te oczy, ten głos, ten zapach, to wszystko nie znikało. Znów chłonął ją każdym zmysłem, znów pragnął każdego jej gestu. Czekał aż ona coś zrobi. Błagał o to każdą myślą i każdym ruchem. Smak pomadki na ustach... Ile razy powtarza to dzisiaj w myślach? Tak samo jak wspomnienie jej ciepła? Igranie z uczuciami wyższymi! Ot co! A może by tak przenieść się gdzieś do zamku? W cieplejsze miejsce? Nie! po co! Tu jest ciepło! Oni są ciepli, to się liczy, mogą się ogrzać, pod tym zaśnieżonym krzakiem, mogą leżeć w nieskończoność prawiąc sobie czułości. Pocałował jej szyję, delikatnie zjechał w dół, obojczyk, dekolt. Gdyby mógł poczuć pod ustami więcej jej ciała. Czuł lekką mydlaną woń od jej skóry.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Cassandra Hayes on Pon 25 Cze - 0:29

Gdyby było lato... mhm, robiło się gorąco. Nawet bardzo. Cassie miała ochotę bić brawa Gryfonowi, gdy w końcu odłożył tę przeklętą butelkę na bok i skupił całą swoją uwagę na jej skromnej osobie.
- Och, tak? A co, gdybym cię nie odnalazła, hmm? - szepnęła, przytulając się do niego mocniej. W sumie to by się nie zdziwiła, gdyby nagle śnieg wokół nich zaczął topnieć, ale to taka uwaga na marginesie. Kiedy pokazał jej język, ułożyła usta w dzióbek i zmrużyła oczy. Chętnie by jeszcze skrzyżowała ręce na piersiach, ale nie miała za bardzo jak, ponieważ już chwilę później Gabriel trzymał ją mocno za nadgarstki. Mrau, jak brutalnie.
Całowała go łapczywie, wyginając się w prawie niemożliwych pozycjach, dopóki nie puścił jej rąk. Zdjął płaszcz. Gdy wsunął swoje dłonie pomiędzy jej czerwony płaszczyk a bluzkę, wzdrygnęła się.
- Jaki ty jesteś zimny, mówiłam ci, nie zdejmuj płaszcza - powiedziała z zamkniętymi oczami, ale w kącikach jej ust igrał złośliwy uśmieszek. - Szkoda... dlaczego szkoda? Chcesz się przenieść?
Pisnęła cicho, kiedy swoją lodowatą dłonią zaczął wodzić po jej ciele. A więc teraz oboje mieli się przeziębić? Spoko, da się załatwić.
A co panna Hayes miała zrobić? Wtuliła się w niego, pozwalając na jego czułe pocałunki w szyję. Przesunęła dłonią po włosach Gabriela, strącając z nich ostatnie płatki śniegu. Pocałowała go namiętnie w usta, pragnąc coraz więcej i więcej. Prawie zamruczała, gdy zaczął całować jej dekolt. Wsunęła dłoń pod jego koszulę. Tam też było całkiem cieplutko. Tak przy okazji... miał nieziemskie perfumy.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 25 Cze - 1:03

Gabriel zastanowił się chwilę.
- Umarłbym w samotności. - Powiedział między pocałunkami. Faktycznie było gorąco. Zignorował jej uwagę. - Spoko, tutaj też jest nieźle. - Rzucił po czym zdjął jej płaszczyk. Zszedł niżej, zaczął powoli podwijać koszulkę, całując jej brzuch. Płatki śniegu wywoływały ciarki u dziewczyny. Było naprawdę nieco za zimno na takie akcje, ale cóż... przywilej młodości i upojenia alkoholowego.
Przeziębienie... Czy to akurat teraz najważniejsze dla niej? Największe jej zmartwienie. Podjęła jego grę. Ciepło jej dotyku w kontraście z mrozem wiatru i płatków śniegu. Leżeli gdzieś w środku zakazanego lasu... Na co jeszcze się odważy? Jak się skończy dzisiejszy dzień? Nie myślał teraz. Nawet nie zastanawiał się nad tym co robi. Przewrócił się na plecy i pociągnął dziewczynę tak, żeby teraz ona siedziała na nim. Spojrzał w jej oczy swoim najcieplejszym, najmilszym spojrzeniem. Uśmiechał się. Czekał. Ręce oparł na jej biodrach. Oddychał szybciej, głębiej, jego serce zdawało się bić mocniej, wolno, ale bardzo intensywnie. Zacisnął usta.
- Dobra... jednak tu jest za zimno, nie sądzisz? - Niby nic nie znaczące stwierdzenie. Niby takie niewinne pytanie, ale mówiło więcej. Pytał ją o zgodę, pytał czy teraz wstanie, ubierze płaszczyk, da się zaciągnąć do zamku. Razem z nim. Po to, żeby tam móc pozwolić sobie na więcej niż mogli tutaj. Niby takie proste słowa... a jednak...
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Cassandra Hayes on Pon 25 Cze - 1:28

Zaśmiała się cicho, słysząc jego odpowiedź.
- Ale jesteś ze mną - wyszeptała mu cichutko do ucha. Musnęła ustami zagłębienie przy jego obojczyku. Nie miał racji. Tu było zimno, a śnieg naprawdę się roztapiał. Jej włosy były już prawie całkowicie mokre, tak samo z ubraniem. Zadrżała, gdy Gabriel zaczął powoli podwijać jej bluzkę, a chwilę potem całował jej brzuch. W normalnych warunkach nie miałaby nic przeciwko temu, ale tutaj... cholera, pełno śniegu, minusowa temperatura i wszędzie jakieś dziwne ślepia wlepiające w nich wzrok.
Po chwili znów znalazła się na górze. Miała ochotę pozbyć się tej denerwującej ją bluzki, chciała rozpiąć guziki koszuli Gabriela. Ale... no, zimno było, więc ograniczyła się jedynie do rozpięcia jego koszuli do połowy i składania krótkich pocałunków na jego torsie. Spojrzała mu w oczy. Widziała jego ciepłe spojrzenie, uśmiechnęła się lekko. Serca ich obojga biły teraz jak oszalałe. Rumieńce na policzkach panny Hayes przybrały już ciemnoczerwonego koloru, dodając jej sporo uroku i niewinności.
- Zimno - zgodziła się cicho Cassie. Wyraziła zgodę... i co teraz? Zsunęła się z niego, z przyśpieszonym oddechem i sercem walącym jak oszalałe. Jednak tajemniczy uśmiech nie schodził z jej twarzy. Wstała, wzięła do rąk swój czerwony płaszcz, którego dosłownie przed chwilą pozbawił jej Gabriel, i włożyła go na siebie. Gdy on również miał już na sobie płaszcz, wzięła go za rękę. Odgarnęła wilgotne włosy ze swojej twarzy i z aroganckim uśmieszkiem na ustach zaczęła prowadzić Gryfona po ich własnych śladach, które, o dziwo, nie zostały zasypane.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Connie Arvillon on Pon 16 Lip - 13:27

Szczerze powiedziawszy nie wiedziała co, ale miała nadzieję, że coś tu znajdzie. Ubrana oczywiście jak na wzorową uczennicę przystało szła wgłąb lasu rozglądając się uważnie i jedynie palce zaciśnięte mając na różdżce. Większości głosów starała się nie dopuszczać sobie do głowy tłumacząc w myślach, że to tylko projekcje jej umysłu. Przecież cała ta bajka ze strasznością Zakazanego Lasu była tylko po to, żeby tam nie wchodzili, co było totalnie bezpodstawne. No bo co? Masa drzew, parę stworzeń. Las, jak las. Tylko, że to tu można było znaleźć jej zdaniem wiele przydatnych rzeczy, jak na przykład kolejne składniki do eliksirów. Raz po raz odgarniała tylko włosy. Oczy przez cały czas mimo wszystko miała dookoła głowy, gdyby się okazało, że nagle jakieś słodkie stworzonko zechciało ją ugryźć czując się zagrożone. Co chwila schylała się oglądając kolejne liście i rośliny. Tak bardzo liczyła dziś na szczęście. A przy okazji to chyba po prostu chciała sprawdzić jak tu jest tak naprawdę, a nie tylko z zasłyszanych opowiadań. I tak dziwne, że pojawiła się tu dopiero teraz.
avatar
Connie Arvillon
Uczeń

Liczba postów : 6

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 25 Lip - 19:45

Gabriel stał na ścieżce. Już dawno zdjął płaszcz i bluzę. Stał w samej czarnej koszuli, której rękawy podwinął powyżej łokci, spodniach jeansowych o butelkowym niebieskim kolorze oraz czarnych półbutach.
Ćwiczył tutaj zaklęcia niewerbalne. Wychodziło mu to co najmniej miernie, ale potrafił już nieco więcej niż parę godzin temu. W pewnej chwili usłyszał przytłumione kroki. Ludzkie. Ktoś zbliżał się w jego stronę. Spokojnie opuścił różdżkę, poprawił rękawy odetchnął głęboko i przetarł spocone czoło. Nagle zrobiło się chłodniej. W końcu to dopiero początek wiosny, nie ma co oczekiwać wysokich temperatur. Szczególnie w nocy. Zapiął koszulę, pozostawiając rozpięty kołnierzyk, po czym skrzyżował ramiona, oczekując, aż ktoś wyłoni się spomiędzy drzew.
Gryfonka. Ta która nigdy się nie uśmiecha. Przybyła Wybawicielka. Przybyła z odsieczą. Och dobry Merlinie - dzięki Ci za tą łaskę wybornego towarzystwa. Bogowie... ktokolwiek inny by go uszczęśliwił. No może z wyjątkiem... eee... paru... wielu... masy wyjątków. Okej - ona przynajmniej nie rzucała klątwami na jego widok.
- Mały spacer po lesie, co? - Popukał palcami w przedramię. Różdżkę trzymał w pogotowiu, chociaż rozluźnił się nieco. Nie spodziewał się ataku z jej strony. Ostatnio jednak dość wiele osób szukało tylko sposobności ku temu, żeby przypieprzyć mu z jakiegoś paskudnego uroku prosto w plecy. Najlepiej w miejscu, gdzie nikt go nigdy nie znajdzie i już na zawsze będzie spoczywał pośród pachnących, wilgotnych mchów Zakazanego Lasu, wspominany jako podły skurwysyn, którego wreszcie spotkał zasłużony los.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Connie Arvillon on Pią 27 Lip - 13:22

W końcu dziewczyna zapewne dostrzegła trenującego chłopaka. Starała się iść jak najciszej mając nadzieję, że uda się jej pozostać niedostrzeżoną, jednak jej zamiary rozpadły się równie szybko jak je powzięła. Dostrzegł ją. A ona tak bardzo miała ochotę poprzypatrywać mu się choć przez chwilę. Dawno nie widziała, żeby ktokolwiek sam z siebie ćwiczył. Chociaż to może dlatego, że rzadko kiedy pokazywała się w tłumie uczniów?
- Tak, można to tak ująć. Liczyłam raczej na to, że znajdę w lesie coś, co mogłoby mnie zainteresować. A Ty? Ćwiczysz zaklęcia? – Na dobrą sprawę w końcu skąd ona mogła wiedzieć po co on macha sobie tą różdżką? W końcu efekty pewnie nie były jakieś zadziwiające, olśniewające czy jak to zwał? Mógł próbować z ciekawości, a to do treningów na pewno się nie zaliczało. Przynajmniej nie w jej mniemaniu.
Tym razem też się nie uśmiechnęła. Raczej tylko obserwowała go uważnie, jedynie raz na jakiś czas zawieszając na moment wzrok na jego różdżce i zaciskając palce mocniej na swojej. Skąd mogła wiedzieć do wpadnie mu w tym momencie do głowy? Nie była w końcu jakoś specjalnie uwielbiana w szkole a przecież las był idealnym miejscem na drobny pojedynek. Wręcz sprzyjającym temu, żeby potem ,,przypadkiem” zostawić przegranego bez pomocy i do wydania się całej sprawy mieć czyste ręce. No i przede wszystkim w całym czynie pozostać raczej niezauważonym.
avatar
Connie Arvillon
Uczeń

Liczba postów : 6

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 30 Sie - 21:05

Stał, opierając się plecami o drzewo. Bawił się różdżką. I nasłuchiwał. Trzasku gałązek, który mógłby zdradzić nagłe pojawienie się kogoś w pobliżu. Właściwie to czekał. Nasłuchiwał i czekał na pewną osobę płci przeciwnej. A jakżeby inaczej! W tej zasranej szkole nie było żadnego normalnego materiału na kumpla. Większość z nich to jacyś pieprzeni poeci, stroniący od przemocy i wszystkiego co "złe i brudne". Nienawidził ich i brzydził się nimi. Obserwował ich i dochodził do wniosku, że jedynym facetem, którzy do czegoś się tu nadaje jest Phoenix, ale on z kolei był psychopatą. Gabriel przynajmniej panował nad swoimi sadystycznymi odruchami. Phoenix MUSIAŁ... musiał go zwerbować! On będzie jego zwierzątkiem. Jego monstrum. Potworem, który będzie krzywdził. Smith uśmiechnął się pod nosem. Na chwilę stracił czujność.
Podeszła już go, czy nadal skrywała się gdzieś w cieniu drzew? Szła gdzieś od strony zamku?
Próbował przebić wzrokiem ciemność, ale nie potrafił. Księżyc i gwiazdy przysłaniały chmury, a słońce schowało się za horyzontem. Ostatnie jego poświaty skrywały się za pagórkami i było gówno widać. Skrzywił się i postarał ocenić sytuację:
Stoi sam na drodze do Zakazanego Lasu, czekając na dziewczynę, która najprawdopodobniej i tak nie przyjdzie. Doskonale. Zaskocz mnie Frances. Zaskocz mnie. Na wszelki wypadek... dziś jestem gotów. I skupiony.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Frances Blackwood on Czw 30 Sie - 21:25

Frances pomykała w stronę umówionego miejsca. Jej czarna suknia powiewała za nią niczym czarne skrzydła. Dziś było nieco cieplej niż ostatnim razem, jednak na ramionach miała narzuconą czarną, futrzaną pelerynę. Wolała nie ryzykować kolejnym poparzeniem w jego obecności. W prawej ręce trzymała różdżkę. Przygotowała się na to, że Smith zechce się na niej odegrać za "dowcip".
Gdy tylko przeczytała liścik, była ciekawa tego spotkania. Z samego początku miała wątpliwości, jednak lubiła wyzwania i ciekawość zazwyczaj brała górę nad zdrowym rozsądkiem.
Doszła na drogę prowadzącą do Zakazanego Lasu. Kilka metrów od siebie ujrzała cień. Zdecydowanie męska sylwetka. Chwilę przeszło jej przez myśl, żeby rzucić jakieś niewinne zaklęcie. Może go przestraszyć, jednak zrezygnowała z tego.
- Długo czekasz? - zapytała wysyłając nieco niewinny, jednakże złośliwy uśmiech.
avatar
Frances Blackwood
Uczeń

Liczba postów : 72
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : hrabstwo Lincolnshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 30 Sie - 21:43

Zauważył ją już chwilę wcześniej. Może nie widać było tego po nim, ale jej ciężkie, niczym kroczącego dumnie rogogona, kroki dało się słyszeć z daleka. Poza tym ulotna woń kobiety, kiedy wiatr zawiewał od jej strony. Perfumy! Gloria odores - sunt tam pulchra. Odwrócił głowę w jej stronę. Uśmiechał się i wcale nie miał zamiaru rewanżować za ten podły dowcip na strychu. Przynajmniej do czasu, kiedy nie spróbuje tego wykorzystać. Każdy w końcu potrafi zaatakować z zaskoczenia. Co oczywiście nie tłumaczy straconej przez niego czujności. Niedługo leżał tam z twarzą w okurzonych deskach, ale nie było to przyjemne. Szczególnie sam moment uderzenia, który prawie pozbawił go przytomności.
- Przyszłaś. - Stwierdził i odszedł na krok od drzewa. Zlustrował ją spojrzeniem. Stanął akurat w skąpym świetle, przebijającym się przez korony drzew. Ubrany był w czarne spodnie, czarne półbuty i koszulę. To wszystko jednak przykrywał długi do ziemi czarny płaszcz z drogiego materiału. Nowy. Stary podarła mu Cassie. Oczywiście mógł go naprawić zaklęciem, albo oddać do jakiegoś specjalisty. Oddał go z dobroci serca. Hahaha... jakże głupio to brzmi, nawet w jego myślach, nawet niewypowiedziane!
Uśmiechał się. Podszedł do dziewczyny powoli. Różdżkę schował, ale był gotów w razie czego wyciągnąć ją dość szybko. W pewnym stopniu podobała mu się ta adrenalina, która go wypełniała, kiedy kroczył w jej stronę. Stanął kilka kroków od niej i wyciągnął w jej kierunku rękę.
- To co? Idziemy? - Ścieżka była długa i ginęła daleko w lesie. Oczy Gabriela błyszczały odbitym światłem, ale w jego twarzy widać było więcej: coś czego Frances jeszcze nie widziała. Odrobina szaleństwa? Grunt, że pod połami płaszcza, w wewnętrznej kieszeni spoczywała sobie spokojnie butelka Whiskey. Lepszej niż Ognista Ogdena. Oczywiście, że lepsza! Ona zawsze musiał mieć wszystko prima sort!
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Frances Blackwood on Czw 30 Sie - 22:09

Frances ucieszyła się, gdy chłopak schował swoją różdżkę. Nie miała ochoty na pojedynek. Może nawet trochę się tego bała. W jego głosie usłyszała nutkę zaskoczenia. Chyba nie spodziewał się, że jednak przyjdzie. Ciekawe dlaczego?
Jej uwagę przykuł czarny płaszcz. Wyglądał na nowy i drogi. No tak, Gabriel pochodził z bogatej rodziny. Nie miała zamiaru czuć się jednak gorzej z powodu swojego statusu. Wiedziała, że kiedyś odzyska majątek rodziny. Wtedy wszyscy czarodzieje odzyskają to, co ich. Smith zbliżył się do niej. Spojrzała na wyciągniętą rękę w jej stronę.
- Chyba nie sądzisz, że potrzebuję tego, byś prowadził mnie za rączkę jak małą dziewczynkę - prychnęła. Spojrzała w stronę Zakazanego Lasu. - I po jakiego grzyba my tam idziemy?
avatar
Frances Blackwood
Uczeń

Liczba postów : 72
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : hrabstwo Lincolnshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 30 Sie - 22:40

Cofnął rękę i wzruszył ramionami. Nikogo nie będzie do niczego zmuszał, dopóki nie zajdzie taka potrzeba. A to miał być luźny spacer. Ruszyli więc wgłąb lasu. Powoli, jakby kontemplując każdy krok, każdy przydeptany, suchy liść, każdy korzeń i każdą gałąź, która kąsała podeszwę i nieprzyjemnie wbijała się w stopę. Wokół nich drzewa. Jeszcze rzadko rosnący gaj, który dalej przeradzał się w prawdziwy gąszcz. I nikt nie wiedział dlaczego ścieżka się uchowała, skoro była tak mało uczęszczana? Może była magiczna, tak jak wszystko tutaj.
Liście lecą z drzew. Powoli opadają, niczym łódki kołysane morskimi falami, wykonują ruchy, jak wahadło, odmierzając czas od upadku. Odmierzając czas od śmiertelnego snu drzewa, które je uroniło. Świat odrodzi się z popiołów zawsze. Po każdej burzy przychodzi słońce, a po każdej zimie - wiosna. Tak - to była jesień. Jesień poprzedniego roku, przed zimą, która zapadła w pamięć bolesnym mrozem i wieloma nieprzyjemnymi okolicznościami. Wolał już wiosnę. Ale tamta jesień była faktycznie przełomem. Wtedy też szedł tą drogą. Stąpał po tych samych liściach, choć wtedy były jeszcze świeże, pełne wilgoci.
Teraz znów wyschły po stopniałym śniegu. Długo milczał, skupiając się na drodze i zbierając myśli. Właściwie sam nie wiedział co chce powiedzieć i dlaczego ją zaprosił. Żeby znów prawić ideologiczne farmazony? Zarzucać ją tonami filozoficznych wywodów, na które ona będzie tylko potakiwała z wypiekami na policzkach? To, że znalazł wreszcie kogoś, kto zdaje się rozumieć jego sprawę i nie jest hipokrytą, kogoś, kto nie rozczarowuje go na każdym kroku, kto nie napełnia go obrzydzeniem, nie oznacza, że musi teraz ukazywać swoją monotematyczność.
Więc ma zacząć mówić o zeszłorocznej jesieni? Czy o kwiatach w Różanym Ogródku, które zobaczą kiedyś krew. O różach i kupidynie, którzy stoją tam w przesłodzonej, obleśnej parodii utopii miłości, którą on strzaskał tam w drzazgi.
Czy może o Wieży Astronomicznej? Pięknym miejscu, gdzie widać gwiazdy, o ile niebo jest czyste. Pięknym i zakazanym miejscu... idealnym na schadzki. Miejscu, które zbezcześcił swoją furią, swoim obrzydzeniem. Do czego? Do tej małej cząstki mugolskiej krwi, płynącej w żyłach Gray? Czy może po prostu do niej całej? Chyba tak... To chyba było tak...
Prawda jest taka, że szli teraz po drodze do Zakazanego Lasu. Nie siedzieli w Różanym Ogródku, nie otaczał ich zapach kwiecia, a chmury i korony drzew przysłaniały gwiazdy, które widać było z Wieży Astronomicznej. Tutaj otaczała ich ciemność. I odór. Odór zgnilizny, która wypełzła spod stopniałych śniegów, wcześniej zmrożona zimnem, teraz zaczyna znów się rozkładać. Z pewnością nie było to miejsce romantyczne. Raczej przerażające. Bo to przecież nie było zwykłe spotkanie, To było spotkanie o bliżej nie określonym celu ani zakończeniu. Wszystko się mogło stać.
W końcu przerwał milczenie.
- Dlaczego przez te wszystkie lata nie próbowałaś znaleźć kogoś takiego jak Ty? - Zapytał w końcu. Dobry punkt wyjścia. Dobre, przemyślane pytanie. Coby nie mówić o Elle - nauczyła go oszczędności w słowach. Nauczyła go, że lepiej czasem przemilczeć, niż powiedzieć za wiele. Lepiej milczeć niż wydawać nieprzemyślane opinie i zadawać niemądre pytania.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Frances Blackwood on Czw 30 Sie - 23:01

Szła za nim nie oglądając się za siebie. Szczerze mówiąc, bała się trochę. Z całej siły woli powstrzymywała się, by nie zapalić różdżki i nie pokazać, że się boi. To była jedna z niewielu rzeczy, która napawała ją przerażeniem. Wszystko zaczęło się na drugim roku, gdy w ramach spaceru wybrała się na obrzeża Zakazanego Lasu. Szła wzdłuż linii drzew, gdy nagle coś ją zaatakowało. Coś wielkiego i włochatego. Przewróciła się na ziemie. Nie wie jakim cudem udało jej się wypowiedzieć jakieś zaklęcie, które wystraszyło stwora. Nikomu o tym nie opowiedziała. Po pierwsze dlatego, żeby nie mieć problemów. W końcu zbliżanie się w to miejsce było zakazane. A po drugie, nie chciała wyjść na tchórza.
Rozglądała się bacznie w około, nie zwracała na nic uwagi, szukała tylko ślepiów, których właściciel mógłby ją zaatakować. W tym momencie usłyszała pytanie z ust Gabriela.
Szczerze mówiąc nie raz o tym myślała, ale doszła do wniosku, że to tylko szkoła pełna pseudobohaterów. Każdy uważał się albo za następce śmierciożerców, albo za następcę Pottera, a tak naprawdę byli tylko bandą nieudolnych dzieci bawiących się różdżkami. Była zdania, że wszystko co będzie miało większy wpływ na to kim będzie się otaczać, stanie się po ukończeniu Hogwartu. Teraz widziała, jak bardzo się myliła. Była pewna, że znalazła odpowiednią osobę, z której pomocą mogłaby dokończyć wielki plan Czarnego Pana, albo nawet przywrócić go do żywych.
- Myślę, że sam wiesz jak jest to trudne. Szkoła jest pełna robaków. Ludzi i czarodziejów niegodnych. Z drugiej strony obawiałam się narazić niepotrzebnie czarodziejom, którzy polują na nas. Wciąż obserwują mojego ojca. Muszę być ostrożna. Nie chcę by wpadł przeze mnie w tarapaty. - odpowiedziała.
Nie widziała twarzy Gabriela, więc trudno było zgadywać jego reakcję.
- A Ty? Dlaczego mnie tu zaprosiłeś? I gdzie do cholery idziemy? - zapytała ponownie.
avatar
Frances Blackwood
Uczeń

Liczba postów : 72
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : hrabstwo Lincolnshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 30 Sie - 23:27

Czy czuł jej strach? Może trochę. Lekko wyczuwalny zapach kwasu pomiędzy tymi wszystkimi zapachami, które uderzały w nozdrza. Był pewien, że gdyby złapał ją za rękę, byłaby śliska od potu. Ale była twarda. Nie mówił jej oczywiście, że to pewna forma testu. Dzielnie się trzymała. Światło mogło jednak tylko przyciągnąć różne dziwne stworzenia. byli jednak czarodziejami. I to uczniami szóstej klasy! A Gabriel nie czuł się bezbronny. No i bywał tutaj już setki razy zarówno w dzień, jak i po zmroku.
Nie miał jej strachu za złe. Każdy się czegoś boi. Grunt, to przełamać swoje lęki. Bo one są słabością, powodują, że działamy w panice, jesteśmy niezorganizowani i zdezorientowani. Nie myślimy trzeźwo, a walkę przegrywamy dopiero wtedy, gdy przestaniemy myśleć. Sama świadomość strachu jest już dużym krokiem naprzód. Spojrzał na Frances i uśmiechał się w duchu. Był ciekaw, czy w końcu złamie tabu i powie mu o co chodzi. Z resztą... przy nim czuła się na pewno choć trochę lepiej, niż gdyby została tu sama.
Właśnie teraz potrzeba szukać sojuszników! Teraz, kiedy ma się dostęp do takiej ilości ludzi. Łatwy dostęp - na korytarzu, na zajęciach, podczas posiłków... Tak uczynił przecież Czarny Pan! Tak zebrał swoich pierwszych zwolenników. Tak też uczyni Gabriel. Tak powinien uczynić każdy. Oczywiście... Smith mógł dostać się do struktur Śmierciożerców bez problemu. Jego ojciec był jednym z nich. Poza tym utrzymywał stałe kontakty zarówno z wycofanymi z aktywności rodzinami, takimi jak Malfoy, ale również z takimi, które aktywnie brały udział w walce. Tymi, którzy potrzebowali przewodnika, którzy kąsali jak osaczony pies. W końcu padną pod pałkami rakarzy, ale teraz gryzą wszystko dookoła. Nawet swojego pana. Głupcy. Banda głupców. Siądą za to w Azkabanie, dumni że nie wyparli się Sami Wiecie Kogo, zamiast planować, MYŚLEĆ. Oni już przegrali. Powinni obmyślić plan działania! Próbować się zorganizować! Znaleźć tymczasowego zastępce Czarnego Pana i próbować przywrócić go do życia! Och - jak bardzo Gabriel nalegał, by to jego ojciec, Robert dostąpił zaszczytu pokierowania tą grupą. Miałby do tego warunki. Powinien wyprzedzić Lucjusza, który siedzi jak tchórz za bramami swojego domu i nagle przestał nawet składać im wizyty ze swoją rodziną. Hipokryta i tchórz! Robert jednak zachowywał się tak samo. Gabriel nie umiał mu tego wybaczyć.
Pokręcił głową.
- A jednak udało mi się znaleźć Ciebie. - Wycelował w nią palcem. Oczy mu się śmiały, kącik jego ust powędrował ku górze. - Pod protekcją mojego... może się nie obawiać. A zapewne jest pod jego protekcją. - Powiedział spokojnie. Oczywiście o ile nie zacznie aktywnie działać razem z tą bandą idiotów. Może to by nawet było lepiej? Tam potrzeba kogoś, kto ma mózg i potrafi go używać.
Milczał przez długą chwilę, zastanawiając się nad odpowiedzią i słuchając swojego miarowego oddechu.
- Zobaczysz. - Powiedział w końcu tajemniczo, wcześniej odwracając wzrok od jej twarzy. Nie chciał, by znów ujrzała chłód i bezlitosną zaciętość. Nie chciał straszyć jej jeszcze bardziej.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Frances Blackwood on Pią 31 Sie - 22:30

Szła za nim posłusznie udając odwagę. A raczej usilnie chowając strach. Nie mogła pozwolić, by odkrył jak bardzo ją ta wycieczka przeraża. Co jej przyszło do głowy by się na ten wypad zgodzić Raz po raz potykała się o jakieś korzenie wkradające się na ścieżkę. Różdżkę przez cały czas trzymała w pogotowiu. Nie miała pojęcia gdzie idą. Podążała za chłopakiem, ale nie ufała mu do końca. Może to był rodzaj zemsty? Może jakiegoś testu? A może on zwyczajnie lubił spacery w takich mrocznych miejscach?
- Dużo czasu Ci to zajęło. Poza tym, skąd wiesz, że jestem odpowiednią osobą? -zapytała z lekkim rozbawieniem.
Wiedziała, że nie byłe jej jeszcze pewien. Ten akcydent na strychu był tylko wynikiem zbiegów okoliczności. Jego słabości i zapewne niezaspokojonej ochoty, oraz jej stanu, który na to pozwolił. Mimo, że z chęcią by to powtórzyła, nie miała zamiaru w jakikolwiek sposób dawać mu o tym znać.
- Daleko jeszcze?
avatar
Frances Blackwood
Uczeń

Liczba postów : 72
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : hrabstwo Lincolnshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Sob 1 Wrz - 15:19

Szedł przez chwile w milczeniu. Potrzebował czasu na odpowiedź. Ostatnimi czasy zmieniało się jego podejście, jego temperament znacząco ostygł. Nie stał się oschły, ani słaby. Po prostu nie był już taki porywczy jak kiedyś. Coraz lepiej umiał panować nad sobą, a tym samym - coraz częściej posługiwał się rozsądkiem.
- Nie wiem. - Chciał jeszcze coś dodać, ale stwierdził, że to bez sensu. Głos dziewczyny lekko drżał z rozbawienia. Dało się wyczuć w jej postawię nutkę wesołości. Gabriel pozostawał chłodny. Nieco oderwany od rzeczywistości. Za dużo myśli kłębiło się w jego głowie, by mógł sobie pozwolić na choćby mały uśmiech. Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Tu i teraz, a nagle wspomnienia. Nie żeby były bolesne, po prostu wymagały powagi, skupienia i przemyślenia ich w ciszy. Musiał przetrawić wszystko to, co nachodziło go w myślach.
Zaprawdę - niezaspokojonej ochoty? Dziewczyna chyba za dużo sobie wyobrażała. Na całe szczęście Gabriel nie był leglimentą. Gdyby usłyszał jej myśli, nie mógłby powstrzymać się od śmiechu. Szczerego śmiechu. Jak wtedy na błoniach. Jej umysł był naprawdę nieodgadniony.
- Cały czas jesteśmy na miejscu. - Powiedział spokojnie i stanowczo. Jego oczy błysnęły. Spojrzał na nią z zaciekawieniem. - Nasz spacer i nasza rozmowa, to cel. Spodziewałaś się jakiegoś tajnego spotkania? Jakichś magicznych sztuczek? Tajemnych komnat w środku lasu? - Jednak nie potrafił powstrzymać uśmiechu. Lekko drwiącego, pełnego kpiny, a jednak mogącego uchodzić za miły. Cóż...
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Frances Blackwood on Sob 1 Wrz - 20:11

To koniec. Mam dość! - pomyślała w duchu dziewczyna. Zatrzymała się i uniosła różdżkę.
- Więc chcesz mi powiedzieć, że od kilkudziesięciu minut idę za Tobą bez jakiegokolwiek celu?! - zapytała wzburzona. Jej twarz lekko poczerwieniała, a dłoń zacisnęła się na dwunasto i pół calowym kawałku wiązu z włóknem smoczego serca.
- Że od kilkudziesięciu minut narażam się na atak serca ze strachu, a Ty tak naprawdę nigdzie mnie nie prowadzisz? Myślałam, że masz tu jakąś polankę czy jakieś "urokliwe" miejsce - dodała ironicznie. - I o jakiej Ty rozmowie do cholery mówisz? Zamieniliśmy raptem kilka zdań. Czego Ty tak w ogóle ode mnie oczekujesz?
Cała aż dygotała ze złości. Z trudem powstrzymywała się, by nie rzucić zaklęcia i po prostu odejść. Nie odważyłaby się jednak wracać sama. Czego ona się po nim spodziewała? Jak mogła być tak głupia by w ogóle się czegoś po nim spodziewać. Przecież to Gabriel - napuszony, arogancki i egoistyczny gryfon z szóstego roku. Zabawia się wszystkimi i wszystkim co ma pod ręką. Zaczynała rozumieć, że jest pionkiem w jego grze bez zasad. A może to strach paraliżował ją w środku i blokował rozsądek? Nie wiedziała. Jedyne co musiała zrobić, to wydostać się stąd.
avatar
Frances Blackwood
Uczeń

Liczba postów : 72
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : hrabstwo Lincolnshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 3 Wrz - 0:16

Spojrzał na nią spokojnie. W pewnym sensie przewidział taką reakcję. Westchnął cicho w duchu. Przyglądał się uważnie jej napadowi złości, uśmiechając się arogancko kącikiem ust. Wyciągnęła różdżkę. Haha - czyżby mu groziła? A może poczuła się zagrożona? Ciekawe.
Idzie bez jakiegokolwiek celu? W porządku, chyba czas uświadomić jej o co tutaj chodzi. Sądził, że sama się domyśli, ale skoro wybrała inną drogę, to już jej problem. Z drugiej strony... po co się tłumaczyć?
- Więc proszę - odejdź. Droga wolna. - Pokazał jej ścieżkę powrotną. Uśmiechał się ciągle, chociaż teraz jego uśmiech był raczej chłodny i nieprzyjemny. Oczy nie zdradzały niczego. Stał chwilę w milczeniu, kontemplując ciszę. - Nie? Boisz się? - Zbliżył się do niej, złapał dłonią za jej podbródek, zmusił ją do spojrzenia w swoje oczy. - Skoro uważasz, że nasze spotkanie nie ma sensu, to po co przychodziłaś? - Wycedził. - Aaachhhh - dla polanki? Urokliwego miejsca? - Zakpił, a jego oczy zapłonęły wściekle. - Może jeszcze powinienem Cię zerżnąć? Spodobało Ci się tam na strychu? - Puścił ją i odepchnął. Wciągnął zimne powietrze w płuca. - Błądzisz w ciemnościach. Jak zmądrzejesz, to możemy porozmawiać. - Zamilkł. Odwrócił się plecami i ruszył wgłąb lasu. Niech zaatakuje, jeśli tego właśnie chce. Był przygotowany. Wbrew pozorom ciągle pilnował jej ruchów i ciągle był w gotowości. Różdżka spoczywała w jego rękawie. Nie chciał jej nic robić, ale jeśli zajdzie konieczność... jeśli będzie musiał, to zrobi to, co będzie konieczne. Teraz już wszystko zależy od jej decyzji: albo go zaatakuje, albo odejdzie. Albo pójdzie za nim. Trzydzieści trzy procent szans na trafienie na właściwą opcję. Na zdanie testu. Gniew! Niech gniew płonie! Szaleńczy błysk w jego oku, którego nikt nie mógł zauważyć. Obłąkany uśmiech, którego nikt nie ujrzy...
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Frances Blackwood on Pon 3 Wrz - 18:49

Frances szeroko otworzyła oczy. Tego się nie spodziewała.
- Tylko sobie nie schlebiaj. Niech Ci przez myśl nie przejdzie, że mi si podobało! Smakujesz ohydnie! A ostatnią rzeczą jakiej chcę, to fizyczne zbliżenie się z Tobą! - oburzyła się dziewczyna. Jak mogła sobie pozwolić na taką słabość? Jak on mógł tyle w niej zobaczyć? Musiała nauczyć się panować nad sobą. Szczególnie w jego towarzystwie.
Wciąż zaciskała palce na różdżce. W głowie miała chaos. Co powinna teraz zrobić? Pójść za nim i pokazać, że jest słaba? A może wrócić do zamku i unieść się dumą? Przez myśl jej przeszło również kilka zaklęć, które mogła wycelować w tę jego arogancką buźkę, jednak wiedziała, że tym razem oberwało by się i jej. Stąpała z nogi na nogę. Strach przed Zakazanym Lasem odszedł nagle na drugi plan. Przestała się bać. Być może była to zasługa złości, którą dusiła w sobie. Gabriel odwrócił się do niej i ruszył dalej. Miała już tylko chwilę na podjęcie decyzji. Wahała się.
- Zaczekaj! - krzyknęła z lekkim wstydem w głosie. - Miałam nadzieję, że w końcu zdradzisz mi plan, że zaczniemy coś działać.
Podniosła głowę i ruszyła w kierunku chłopaka nie tracąc gracji, mimo tylu emocji, które nią targały.
avatar
Frances Blackwood
Uczeń

Liczba postów : 72
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : hrabstwo Lincolnshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 3 Wrz - 22:03

Zatrzymał się, ale nie odwrócił. Dopiero, kiedy przebiegła dzielącą ich odległość. Spojrzał na nią przez ramię, po czym odwrócił się do niej przodem.
- Zastanawiam się, czy nie za późno, na takie decyzje... - Udał zamyślenie, podpierając głowę na dłoni, w której trzymał różdżkę. W jego postawie można było zauważyć rozbawienie. Spojrzał na nią z wyższością. - Przed chwilą uznałaś nasze spotkanie za bezcelowe, a teraz przychodzisz do mnie niemalże z błaganiem na ustach. - Zmrużył oczy. Uniósł głowę. Sam nie wiedział co o tym myśleć. Miał zamiar po prostu zabawić się jej kosztem i odejść w ciemność, zostawić ją samą. Powinnaś była zaatakować, ale teraz jest już za późno. Nie szukam ludzi takich jak Ty. Ludzi za słabych, żeby zareagować słusznym gniewem na zniewagę, ludzi, którzy czepiają się innych, którzy wybaczają im wszystko i chodzą za nimi wiernie jak pies za panem. Sama mówiłaś, że nie chcesz, żebym zrobił z Tobą coś takiego... - No nie wiem, nie wiem... Co ja mam z Tobą zrobić Frances? - Teraz mówił już zupełnie poważnie. - Bo widzisz... trochę brzydzę się Twoją postawą, a z drugiej strony raduje mnie Twój entuzjazm. Mam nadzieję, że już nigdy nie okażesz słabości i że jeśli kiedyś zajdzie potrzeba, to będziesz w stanie użyć tego kawałka patyka, który spoczywa gdzieś w Twojej kieszeni. - Z przerażeniem stwierdził, że zaczyna w nim wzbierać podobna odraza jak do Lily. Ona też okazała się słaba. Teraz oczywiście niewykluczone, że zaatakuje, ale po to, by udowodnić, że się mylił. Nie w tym rzecz. Pierwsza, nieświadoma reakcja była najważniejsza.
Milczał dłuższą chwilę.
- Właśnie takie decyzje przed Tobą. I nie będziesz mogła pozwolić sobie na żaden, ŻADEN błąd. Już nigdy. - Mówił spokojnie, choć z wyższością. W końcu uważał się teraz za lepszego. On by zaatakował, nie odpuściłby. A już na pewno nie pobiegłby za kimś, kto go znieważył i nie pozwoliłby sobie na jeszcze większe upokorzenie.
Tak czy inaczej, nadal czuł, że Frances może być jedną z tych odpowiednich osób.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach