Polana

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Sob 29 Maj - 19:05

Obejrzał się na nią zaskoczony, ale szybko powrócił do poszukiwań. Nie było to jednak takie proste, bo beznadziejnie banalne słowa piosenki mimowolnie docierały do jego uszu i ryły mu banię. Z resztą, była głośno. Robił co mógł, ale w końcu nie wytrzymał.
- Zamknij się w końcu, zaraz cały las będzie wiedział, że tu jesteśmy – uciszył ją w końcu z irytacją w głosie. I teraz szybka rozkmina, czym by ją zająć. – Chodź tutaj – polecił jej niechętnie, ale co zrobić. Pójść pewnie nie pójdzie nawet, jeśli jej będzie kazał, jak to Markley, która denerwowała go od kiedy pierwszy raz zagrali przeciwko sobie na boisku. – Znajdź mi najmniejszego grzybka, jakiego uda ci się tu znaleźć – powiedział krótko. Wąska nóżka i brązowawy kolor to szczegóły, w które wdroży ją dopiero za jakiś czas. – Ale nie zrywaj, dopóki mi nie pokażesz, dobra? – dodał, żeby się upewnić, że dziewczyna po pierwsze nie zgarnie wszystkiego dla siebie, a po drugie nie zgarnie dla siebie tego, czego nie powinna dotykać. A było tego sporo, głównie przez popieprzony mikroklimat tego lasu, przedłużający okres wegetacji... Bardzo przedłużający, o.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Sob 29 Maj - 19:14

Zaskoczona tym, że na nią nakrzyczał zamknęła się mimowolnie, a kiedy dostała zadanie uradowała się niesamowicie. Ponownie dosięgnęła celu, znów miała to czego chciała. Posłusznie popędziła w miejsce wyznaczone przez Olliego i uważnie wysłuchała jego zaleceń. Najmniejszy grzybek, z wąską nóżką i w brązowym kolorze. Aj aj kapitanie! Chciała tak powiedzieć ale w porę się opanowała i ugryzła w język by zmienić wypowiedź na zwyczajne - Okej, nie ma sprawy. - i zabrała się do roboty. Uważnie lustrowała każdy skrawek wydzielonego miejsca w lesie. - Oliver, to jest grzybek? - wskazała palcem na małe coś, a kiedy ślizgon podszedł przewrócił oczami i poinformował ją, że to listek, ona skinęła tylko i wróćiła do poszukiwań, a chłopak westchnął i zajął się swoimi sprawami, najwyraźniej podirytowany.
- Tururururu... kupięęę soooobie czerwonąąąą szmiiiinkę, wymaaaaaluuuujęęęę ustaaaa nią! Będzieee boskooo! Fantastyyycznie! Gdy z mych uuuust ty zlllliiiżeszzz jąąą! - zaczęła nucić pod nosem, aż w końcu! O Glorio!
- Beinhause! Mam! To już na pewno nie jest żaden kamyk, ani listek. To grzybek!!!
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Sob 29 Maj - 19:33

No tak, nie pomyślał o tym, że nagle dziewczyna zacznie wołać go, żeby ocenił jej wielkie odkrycia. Kurwa. Coraz mniej mu to wszystko odpowiadało, ale przynajmniej przestała marudzić. Gorzej z tym całym śpiewaniem. Ze zbolałą miną ruszył jednak w jej stronę, fachowo oceniając znalezisko.
- Ej... – zaczął zdziwiony, wyciągając dłoń i urywając jednego z gęsto rosnących grzybków, by zmiażdżyć go w palcach. – Brawo Markley, nie spodziewałem się tego po tobie – pochwalił ją z wciąż zaskoczonym uśmiechem, przypatrując się kolorowi miąższu grzyba. A miał taką ochotę powiedzieć jej ‘małe, brązowe i o cienkich nóżkach, blondynko’ i wielkopańsko pójść dalej, żeby znaleźć coś takiego, na co ona teraz trafiła.
W istocie było to niezłe namnożenie tego, czego w tym momencie szukał. Nie tracił więcej czasu na chwalenie Krukonki, transmutował pobliski kamyczek na średniego rozmiaru skrzyneczkę czy cholera tam wie, co mu wyszło, i zaczął zbierać. Najwięcej, jak mógł, żeby szybko polecieć do dormitorium i to wszystko zjeść. O taak, ta myśl dodawała mu jakiegoś chorego entuzjazmu.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Sob 29 Maj - 19:38

- A po co ci to? - zapytała zuchwale po czym dumnie przypatrywała się znalezisku. Znalazła! Była dumna. A jednak jej ukochany zespół "Krzyczące Chimery" pomagają we wszelakich codziennych sytuacjach, choć tej do codziennej zaliczyć z całą pewnością nie można. Widząc jak bezlitośnie wyrywa grzybki oburzyła się.
- Ej Beinhause, ja to znalazłam, podzieliłbyś się - w sumie i tak nie wiedziała po co jej to ale tak czy siak, należały do niej. Jedynie co to mogła się z nim podzielić, o. Bo ona lubiła się dzielić. No dobra, trochę kłamię, ale tym razem zrobiłaby wyjątek. Zakryła kilka ostatnich grzybków ręką wyczekując najpierw odpowiedzi, a dopiero potem dając mu możliwość dalszego zrywania dziwnych grzybków.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Sob 29 Maj - 19:52

Oliver spojrzał na jej rękę, potem przeniósł wzrok na twarz i skrzywił się lekko, siadając w końcu na ziemi z bardzo mądrą miną.
- Wiesz chociaż, co to jest? – zadał na pozór proste pytanie, przynajmniej dla niego bardzo oczywiste. Nie widział powodu, dla którego miałby się z nią czymkolwiek dzielić, w końcu była Krukonką, a oni są trochę jak Gryfoni – co złego, to nie my. – Bo jak nie, to po co ci takie malutkie, bezwartościowe grzybki? Nawet się nimi nie najesz – zauważył, wychylając się lekko do przodu i próbując delikatnie odsunąć jej rękę. A co się będzie siłował, jeszcze blondyna zaryje łokciem o ziemie i wszystko zniszczy. A wtedy byłby bardzo zły, może nawet bardziej niż wtedy, kiedy Golightly skonfiskowała całe jego zioło.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Sob 29 Maj - 20:06

Nie wiedziała, ale również przybrała na pozór bardzo mądrą minę, jak na krukonkę przystało.
- Ym, w razie czego mogę je posadzić w doniczce, żeby zdobiły mój parapet. Nie są takie najbrzydsze, a jak się rozrosną będą świetne - nic z tego, dziewczyna nie miała zamiaru odsunąć ręki.
- A tobie po co takie małe bezwartościowe grzybki? - zacytowała go i uniosła w górę jedną brew w oczekiwaniu. Czyli jednak nie będzie tak fantastycznie jak to sobie wyobrażał. Caridee zawiodłaś! Jak ty w ogóle mogłaś zrobić Beinhausowi coś tak okropnego, on tak liczył na to, że będziesz cicho, nie będziesz zadawała żadnych pytań no i nie będzie musiał się z tobą niczym dzielić. Wiesz co, jesteś po prostu bezczelna.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Sob 29 Maj - 20:22

- A tak sobie. Wiesz, zbieram grzyby – powiedział, uśmiechając się lekko i jedną ręką chwytając ją za nadgarstek, żeby jakoś móc dalej zbierać. Nie musiał się nawet specjalnie podnosić, bo rosło ich od cholery, więc tylko wyciągał się możliwie jak najbardziej do przodu i systematycznie zapełniał wyczarowaną wcześniej skrzynkę. – Takie hobby, każdy jakieś ma – wzruszył lekko ramionami. Nawet nie była to do końca taka nieprawda, jaką mógłby próbować jej wcisnąć. Wszystkie środki odurzające były jego hobby, a już szczególnie te, po których umysł pracował jak należy, ale w inną stronę. – Potem wrzucam je do słoików i chowam pod łóżkiem, żeby je… Zamarynować? I mieć na zimę, serio – dodał poważnie, przenosząc na nią na chwilę zupełnie niewinne spojrzenie. – Jak chcesz to weź sobie jednego, może ci urośnie w doniczce – zaofiarował na koniec, z bardzo świątobliwą miną. W końcu kogo obchodziłyby jakieś tam grzybki, mówiła cała jego postawa.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Sob 29 Maj - 20:34

- Ah, taki z ciebie grzybiarz - przytaknęła zrezygnowana, bo w głębi ducha liczyła na jakąś sensację. To są grzybki zamieniające np. w niewidzialne stworki, albo to są grzybki dodające wzrostu, dodające siły czy energii. Albo chociaż, że to grzybki "halucynki". A tu takie zwykłe grzyby! Kiedy była mała to chętnie chodziła z tatą na grzyby i pomagała mu zbierać owe cosie do zasuszenia. Do świątecznej zupy grzybowej! Jako, że dostała pozwolenie wzięła jednego grzybka i po dokładnym jego obejrzeniu, oczyszczeniu i wypolerowaniu palcami uniosła go w stronę maleńkiego dopływu światła. Taki jakiś zwykły był. Zastanowiła się chwilę. A może on tylko udaje i te grzybki rzeczywiście dodają siły czy pozwalają stać się niewidocznym. Wstrętny Beinhause! Nie myśląc więcej po prostu ugryzła kawałek swojego grzybka, a po przełknięciu go śmiało mogła stwierdzić, że nie był nadzwyczajny. Klapnęła Olivera mając nadzieję, że grzyb ten dodaje siły, nie stało się niestety nic nadzwyczajnego prócz głuchego klapnięcia.
- Wiesz co, jakiś dziwny jesteś - tym razem to ona skomentowała całego Olivera. Siedziała sobie chwilę marszcząc brwi i obserwując chłopaka, z którym działo się coś niedobrego, on po prostu nie miał już co robić.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Sob 29 Maj - 20:53

- Nie, ja jestem fajny – zapewnił ją, zapełniając skrzynkę i zamykając ją. Teraz tylko żeby jej nie zapomniał. Wyprostował się lekko i na powrót zainteresował Caridee. Jadła grzybki nie wiedząc, że to grzybki? – Wiesz, żeby cokolwiek ci było, musiałabyś zjeść z dwadzieścia – poinstruował ją, dla odmiany, zbierając teraz grzybki do ręki. Skoro już tu jest, to co mu szkodzi pokazać dziewczynie co i jak. Nawet, jeśli chodziło o TĘ dziewczynę, z którą tak na dobrą sprawę nie bardzo chciał mieć do czynienia. Ale je znalazła, więc mógł znaleźć wyjaśnienie dla tego przykładu dobroci. Poza tym byli w lesie, czyli miejscu potencjalnie bezpiecznym dla tego rodzaju eksperymentów… No i tyle.
Wyciągnął w jej stronę dokładnie odliczoną liczbę roślinek w krótkotrwałym geście pojednania.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Sob 29 Maj - 21:41

- Być może, ale jakoś nie mogę tego dostrzec - mruknęła tylko. I uważnie przyjrzała się poczynaniom ślizgona. Czyżby miał jej zamiar udowodnić, że jednak jest fajny? To fajnie.
- Mam to zjeść? - zapytała z miną mówiącą "jeszcze mnie nie pogrzało!" ale widząc ten chwilowo pokojowy gest wprost nie mogła się oprzeć. Była nawet ciekawa jak by to było gdyby nie kłócili się non stop, a czasem normalnie jak ludzie pogadali na przykład o pogodzie. Beznadziejnie. Posłusznie zaczęła jeść grzybki. Po skonsumowaniu wszystkich nie zauważyła najmniejszych zmian.
- Chyba są przeterminowane czy coś... - stwierdziła wzruszając ramionami.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Sob 29 Maj - 21:50

- Spoko, spoko, nie wszystko na raz – przypatrywał się, jak dziewczę pochłania grzybki, zastanawiając się, czy też powinien, czy woli obserwować to, co się z nią stanie. Nie, chyba nie. Już raz miał styczność z nietrzeźwą Caridee i miał obawy, czy nie obrała sobie za ulubioną wkrętę kochanie go. Niby śmieszne i w ogóle, ale chyba wolał znosić to w podobnym stanie, niż na trzeźwo. Poza tym miał pełną skrzyneczkę grzybków, całkiem niemało znajdowało się jeszcze w pobliżu... Kuszące.
Nazrywał i sobie, po czym szybko zjadł.
- Poza tym one się raczej nie terminują, blondynko – poinformował ją znów tym samym, wielce koleżeńskim tonem, nie mogąc sobie darować ostatniej ‘obelgi’. Jako dziecię stereotypów, trzymał się niemal wszystkich, a włosy Caridee były przecież taaakieee jaasneee.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Sob 29 Maj - 21:58

- Myślałam, że coś się ze mną stanie dość szybko, ale jak tak... to ja tam wcale nie jestem zachwycona - zaczęła narzekać. Usiadłą na tej brzydkiej zimnej ziemi i z nudów zaczęła obserwować chłopaka. Kiedy ją obraził skopiowała go tylko, z dziwną miną, a potem spojrzała jak na debila czy paralityka. No nic.
- Sądziłam, że jesteś bardziej rozrywkowy, a ty po prostu wpierdzielasz tyciutkie grzybki. Na jaką cholerę? - zapytała zdecydowanie niezadowolona z przebiegu sytuacji. Ona chciała czegoś fajnego, a nie smętnego siedzenia w Zakazanym Lesie i wpieprzania pieprzonych grzybków. Ona chciała emoooocji!
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Sob 29 Maj - 22:10

Nie, nie miał zamiaru odpowiadać na jej marudzenie. Nie chciał załatwić sobie jakiegoś bad tripu, stany lękowe po grzybkach też mu nie bardzo odpowiadały, a przez całe życie przeżył ich… Z jeden. I wolał nie powtarzać, mimo wszystko. Mógł za to porobić z Markley idiotkę, a to też był fajny pomysł, biorąc pod uwagę fakt, że mu przeszkadzała i była denerwująca.
- Jak pobiegasz wokół polany to zacznie szybciej działać – oznajmił mimochodem. – No wiesz, praca mięśni, szybsze krążenie krwi, psylocybina szybciej się rozejdzie po organizmie – wymyślał na bieżąco, ale brzmiał dość racjonalnie, żeby nie powiedzieć przekonująco. Jak zwykle. W końcu Beinhause był dość oczytany, chociaż to ukrywał i większość jego znajomych raczej wątpiła w jakiekolwiek przebłyski inteligencji z jego strony. – Albo możesz siedzieć dalej i masz kilka minut w plecy – wzruszył ramionami. Mimo swojego wywodu z miejsca się nie ruszył.
Po chwili jednak wyraźnie zaczynał coś czuć: znajoma tak jakby nieważkość, mimo ciemności panującej dookoła kontury wszystkiego się wyostrzyły, przez co zrobiło się tak… Bajkowo? Chłopak rozsiadł się wygodnie. Totalny cziilll.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Sob 29 Maj - 22:45

Cari nie miała zamiaru robić z siebie idiotki
- Może ty pobiegasz? - zaproponowała. A potem przymknęła się bo w lesie zaczęło robić się baaardzo kolorowo. Ślicznie. Bajkowo. Jak w Disney'u! Westchnęła zadowolona, odprężona i w ogóle, a kiedy spojrzała na Olivera krzyknęła.
- Tu jest ćma! AAAA! Ćma! - wstała i złapała jakiś kij by zdzielić nim biednego, rozluźnionego ślizgona, no ale chociaż uprzedziła! Spojrzała na wielką ćmę z zaciętą miną.
- Zginiesz! - krzyknęła w jej stronę choć nogi trzęsły jej się niesamowicie. Ze strachu, a niby z czego?!
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Nie 30 Maj - 11:48

Chłopak zaklął. Nie, jednak Krukonki i ich poziom rozrywkowości nie wystarczały na przeciętnego Ślizgona. I chociaż on sam czuł powoli coraz intensywniejszą zażyłość z naturą, potrafił jeszcze zauważyć, że Caridee odpierdoliło. Czy przedawkowała, czy po prostu kiepsko reagowała na wszelkiego rodzaju używki, tego nie potrafił ocenić.
- Weź spadaj – odparł tylko, przez chwilę śledząc spojrzeniem końcówkę kija. Nie dogadają się teraz, tego był pewny, Markley zjadła wcześniej, szybciej, no i była DZIEWCZYNĄ, na którą podobno wszystko działa mocniej. Głupia. Co by jednak uchronić się przed kilkoma nowymi siniakami i prawdopodobnie rozoraną kijem twarzą Beinhause wstał i krokiem znawcy zaczął przechadzać się po polance, oglądając dokładnie każdy kamień z osobna, czasami rozmawiając z pierwszym brzydszym robalem, kulającym akurat gówno czy kopulującym z jakimś innym. Sama natura.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Nie 30 Maj - 12:58

Caridee ponownie zamachnęła się na wielką ćmę, ale tej nie chciało się siedzieć w miejscu tylko odleciała. W zamian za ćmę po polanie przechadzał się różowy Oliver z czółkami i kocim ogonkiem.
- Śliiiiiiiczzzny! - pisnęła radośnie i podbiegła do różowego mutanta i uwiesiła mu się na szyi po czym po prostu wskoczyła mu na barana piszcząc radośnie zdecydowanie podekscytowana przejażdżką.
- Wioo! Pinki!!! Wio!! - krzyczała co chwila ściskając chłopaka za szyję. Boziu, jak jej było teraz bosko! Czuła się tak jak nigdy wcześniej, nigdy w życiu nie była taka szczęśliwa, rozluźniona. Aż chciało jej się płakać!
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Nie 30 Maj - 16:53

Będąc w świecie robaczków i kolorowych bajkowych stworzeń, gdzie ni stąd ni zowąd w każdej chwili mogły znikąd rozbrzmieć charakterystyczne disnejowskie piosenki, Oliver raczej nie miał zbytniego poczucia stabilności, a już na pewno wtedy, kiedy wlazł w ogromne pole wyjątkowo rozrośniętego mchu, w którym jego noga zapadała się przynajmniej po kostkę. Nie miał też szans utrzymać pionu w starciu z rozentuzjazmowaną Caridee, która widocznie obrała go sobie za cel dzisiaj… Ostatnio też i – był tego pewien – następnym razem też mu się nie upiecze. Zamiast jednak po swojemu zrzucić ją na ziemie i przeżywać swoje dalej, zrzucił SIĘ razem z nią na ziemie, czy na owy miękki, wilgotny mech.
- Ooo kurwaaa – powiedział w swój charakterystyczny, nietrzeźwy sposób. Wcale, ale to wcale nie chciało mu się teraz wstać.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Nie 30 Maj - 17:15

Kiedy tak leżała nie istniało dla niej nic prócz tych kwiatuszków, listeczków, roślinek i innych takich kolorowych słodziaśnych rzeczy, na których to leżała. Boziulku! Powtórzę, było jej tak cudnie! Z całą pewnością mogę powiedzieć, że ten jej pierwszy raz nie będzie ostatnim, o nie, mniej więcej wie gdzie znaleźć grzybki, jak wyglądają itd. a tak w ogóle to ona ma wrodzony talent do ich znajdowania (chyba, że wcześniej pomyli takiego z muchomorem)
- Mmmmmmmmmm - mruknęła zniewolona boskością owej sytuacji. Oby tak było zawsze! Największe marzenie. Czemu świat nie może tak wyglądać na co dzień? W gruncie rzeczy może, ale to bardzo grzybkochłonne jest.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Nie 30 Maj - 17:38

Widocznie żadne z nich nie zdawało sobie sprawy z tego, że Oliver jest chyba trochę za ciężki na to, żeby traktować Caridee jako potencjalny materac. Nie podeszły mu jednak jej momentami wystające kości, więc traktując je jako niewygodne badyle odwrócił się na brzuch i ułożył na mchu – przez który cholera pewnie będzie mokry jak wstanie – obok dziewczyny. Oglądał teraz z bliska chwasty, które normalnie na trzeźwo pewnie puściłby z dymem z nudów. Dziwne, przecież były taakiee cudowneee…
- Co tu robisz? – zapytał zauważając Cari, leżącą obok niego z miną świadczącą o głębokich przeżyciach wewnętrznych. – Wyglądasz jak robak. Taki dziwny, popieprzony robak – stwierdził, oglądając ją dokładnie i zastanawiając się, gdzie ma skrzydełka. On sam też miał skrzydełka, ale schowane, bo wcale jeszcze nie chciał stąd odlatywać. Było przecież tak miło.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Nie 30 Maj - 18:01

Caridee nawet nie zauważyła, że różowe coś na niej leży, a kiedy położyło się obok też jej to nie zainteresowało. Aktualnie znajdowała się w świecie rodem z Piotrusia Pana i Dzwoneczka. Jakieś małe wróżki wczepiły jej się we włosy ( a owe wróżki w rzeczywistości były suchą gałęzią), ptaszki ładnie śpiewały (a był to mówiący coś do niej Ollie) i w ogóle było fantastycznie! Odwróciła się na boczek i otworzyła oczy by wygonić nachalne wróżki.
- Ojeeeeej! Różowa zebra! - krzyknęła podekscytowana odkryciem, którym niestety dla niego był ślizgon. Tak krótki czas, a tyle wcieleń, jak on to robi?!
- Ja ciebie! Zebra gada!! O jej! I nazywa mnie robakiem! - zachichotała zdecydowanie jak przedstawicielka różowych amerykańskich dziewcząt, którą normalnie w cale, a wcale nie była! Spojrzała na siebie by upewnić się czy rzeczywiście jest robakiem i ku uciesze była...dżdżownicą! Różową ohydną i przesłodką dżdżownicą! Bez zastanowienia przekręciła się na brzuch i zaczęła "pełzać"
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Nie 30 Maj - 18:39

Bleee, dżdżownica. Oliver wolał być wielkim robakiem ze schowanymi skrzydełkami, powoli zapadającym się w coraz bardziej miękkim i mokrym mchu… Kurwa. Ten mech próbuje go zjeść. Ollie wiedział, że to było zbyt piękne, żeby dalej było bajkowe, więc bohatersko uwolnił jedną z zatopionych w mokrym zielsku dłoni i chwycił się kępki trawy rosnącej na ‘wolnej przestrzeni’, by w sposób podobny do tego Caridee wydostać się z ‘bagniska’. Po tym wstał i pobiegł by wdrapać się na jakiś kamień. O tak, tu będzie bezpieczny. Ukucnął na samym czubku, obserwując otoczenie czujnym spojrzeniem i nie zdając sobie sprawy, że przerośnięta dżdżownica w postaci Markley pełzła prosto do kamienia, który w tym zajmował.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Nie 30 Maj - 19:00

A krukonica pełzła sobie w najlepsze, nie zważając na przeszkody, zjadła nawet trochę fajnej trawy, która w rzeczy samej smakowała jak sałata, a Keri luuuubi sałatę! Kiedy dopełzła do kamienia nie zdążyła wychamować (hahaha) i palnęła łbem o głaz.
- Aaaałaaa - jęknęła siadając na trawie po turecku, łzy same cisnęły się jej do oczu, ale nie trwało to długo, bo zaraz zaczęła śmiać się w najlepsze. Grawitacja była tak silna, że pociągnęła dziewczynę w tył i ponownie leżała na mchu zadowolona ze swojego życia.
- Zeeebro! Pośpiewajmy! - zarządziła podniecona i wstała energicznie wlepiając roziskrzone ślepka w zebrę-olivera.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Go?? on Nie 30 Maj - 19:48

Popatrzył na nią krótko z góry. Coś gryzła mu się z otoczeniem, nie pasowała do reszty, dlatego stwierdził, że nie będzie śpiewał z jakimś wybrykiem natury. Nawet nie miała skrzydeł.
- Akysz! Uciekaj! Bo cię zdepnę! – powiedział, po czym zeskoczył z kamienia. Najwyższa pora odlecieć z tego dziwnego miejsca. Z tym, że jego skrzydełka coś szwankowały, bo za każdym razem kiedy się odbił leciał tylko krótką chwilę i spadał. Były jakieś niewyćwiczone? To nic, zaraz je wyćwiczy.
Tak więc ćwiczył, podskakując wysoko i znów spadając na ziemię, poruszając się w tempie dość… Specyficznym aż do końca polanki, po jakimś czasie znikając gdzieś w leśnych chaszczach w całej swojej robalowej okazałości.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Caridee Markley on Nie 30 Maj - 19:54

A biedna zraniona, dżdżownica pełzała sobie chwilkę wokół kamienia nie zauważając nawet zniknięcia gadającej zebry, która przed chwilą tak nie miło ją potraktowała. Po chwili wstała i wyszczerzyła się szeroko jak rasowy przygłup numer 1.
- Bzyyyy! Bzyyyy! - z dżdżownicy zmieniła się w pszczółkę, no ja nie wiem jak to możliwe, ale niech będzie. Uradowana bzycząc i majtając rękoma na wszelkie strony biegała po polanie nie raz przewracając się o wielkie, twarde kwiatki. Wydęła usta, wytrzeszczyła oczy, wypięła tyłek i co chwila próbowała trafić owe twarde kwiatki swoim wyimaginowanym żądełkiem. Śliczna pszczółka z obolałą pupą poleciała gdzieś w przestworza, a dokładnie do wielkiego tulipana znajdującego się gdzieś w głębi lasu. Nie widziała go, ale słyszała jak ją woła. "Caridee! Caridee! Pszczółko choć no tu! Przybądź!" Nie mogła przecież odmówić! Poleciała z pocieszną miną w stronę urojonych głosów wielkiego, czerwonego tulipana.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Cassandra Hayes on Czw 5 Lip - 23:11

Cassie weszła do Zakazanego Lasu, ubrana w lekki, wiosenny płaszczyk. W marcu jak w garncu, jak mówili co poniektórzy. Dzisiaj wiał lekki wiaterek, słoneczko przygrzewało trochę, topiąc ostatki śniegu. Panna Hayes ślizgała się po tej wilgotnej brei, nawet glany nie mogły jej skutecznie ułatwić tej wędrówki. Brnęła przez Zakazany Las z lekko zaciętą i smutną miną jednocześnie, a w rękach trzymała szare pudełko. Co w nim było? Zaraz się przekonacie.
Znalazła się na niewielkiej polance. Uznała, że musi się zadowolić tym miejscem. Upadła na kolana, położyła ostrożnie pudełko obok siebie, po czym gołymi rękami zaczęła odgarniać śnieg z małego miejsca pod jednym z drzew. Gdy zobaczyła pierwsze kępki trawy, oderwała kawałek kory z dębu, który zdawał się sięgać nieba. Tym kawałkiem zaczęła kopać w ziemi, dopóki nie wykopała całkiem sporego dołka, w którym śmiało mogłoby się zmieścić to pudełko.
Z niewyraźną miną otworzyła je, po czym ostrożnie wyciągnęła na dłoń zawartość - niewielkiego, szarego szczura, który zazwyczaj był taki radosny i ruchliwy, że teraz aż serce się jej krajało, patrząc na nieżywe ciałko Snoutie'ego. Przypomniało się jej, kiedy ujrzała go po raz pierwszy pod swoim łóżkiem, ładnie zapakowanego, w dniu swoich jedenastych urodzin, w ramach prezentu od braci. Czasem nie byli tacy źli, jak zachowywali się na co dzień. Teraz Snoutie'ego już nie było, nie będzie trącał jej noskiem w nocy, nie będzie mogła snuć mu nad uchem długich monologów w te lepsze i gorsze dni. Już nie zapiszczy jej do ucha, gdy będzie domagał się pieszczot. Z bolącym sercem ułożyła szczura w dołku, po czym zaczęła przykrywać zeschniętymi liśćmi, które znalazła pod śniegiem, jakby to właśnie one były jego kołderką. Po chwili uformowała z ziemi niewielki grobek. Wyjęła z kieszeni cyrkiel, po czym w korze drzewa wycięła napis "Tu spoczywa Snoutie, najlepszy szczur, jakiego miałam i będę miała".
Nie zamierzała jeszcze stąd iść. Siedziała, trzymając w dłoniach teraz puste pudełko i nie zważała na to, że z każdą chwilą spodnie robią się coraz bardziej mokre. Nie płakała. Posiedzi jeszcze chwilę w ramach ostatniego pożegnania i pójdzie... zostawi go samego. Tu, pod tym drzewem.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach