Zapomniany korytarz

 :: Korytarze

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Zapomniany korytarz

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 10 Sty - 17:45

Na trzecim piętrze nie ma żadnych sal lekcyjnych, znajduje się tam tylko skrzydło szpitalne toteż rzadko kto tutaj zachodzi, jeśli nie ma takiej potrzeby. Korytarz znajduje się tuż za posągiem jednookiej czarownicy po lewej stronie i nie prowadzi donikąd.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Issa Brown on Nie 21 Lut - 19:27

Issa pożegnała się z przyjaciółką i ruszyła przed siebie pochłonięta tysiącami myśli. Ocknęła się dopiero gdy zobaczyła że znajduje się w zapomnianym korytarzu. Na Merlina! Jakim cudem tu się znalazła? Rozejrzała się, jak zwykle był pusty dlatego też usiadła po turecku na podłodze i ponownie utonęła w morzu najróżniejszych myśli. Była tam sama , nikt jej nie przeszkadzał – każdy potrzebuje czasem chwili dla siebie. 
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Dorian Radley on Nie 21 Lut - 22:30

Dzisiejszego dnia nie wydarzyło się nic szczególnego w mniemaniu Doriana. Ot, co pognębił parę szlam, owinął sobie wokół palca kolejną Krukonkę, która już szykuję dla niego długoterminową pracę z transmutacji. Dzień jak co dzień, można rzecz. Krocząc do biblioteki, czytał notatki z eliksirów, które sprezentowała mu pewna Puchonka, zagapił się i trafił na trzecie piętro. Idąc korytarzem, zauważył dziewczynę, z którą wczoraj zaczął się świetnie bawić, kiedy mu tak brutalnie przerwano. Ostatnio coś nazbyt często ją spotyka. Za pewnie go śledzi, jak stado innych, których musi się pozbywać na co dzień. Uśmiechnął się lubieżnie do źródła wczorajszej uciechy, czego ta nie mogła dostrzec. Dorian obiecał sobie nie zabawiać się z żadnymi pannami dziś wieczór, ale nie mógł przepuścić takiej okazji. Gryfonka była tutaj, w pustym korytarzu, całkiem sama, bezbronna. Radley zaszedł ją od tyłu i pochylił się nad nią.
- Cześć - wyszeptał uwodzicielskim głosem
Reakcja dziewczyny niezmiernie go rozbawiła. Był pewien, że wystraszyła się jego, a nie tego, iż jakiś mężczyzna zaskoczył ją w tym zaułku. Szykowała się świetna zabawa. Dorian żałował tylko, że nie ma tu żadnych światków. Uwielbiał pokazywać ludziom, gdzie jest ich miejsce przy obserwatorach. Kochał reakcję swoich ofiar, które nawet czasami zalewając się łzami, wybiegały z danego pomieszczenia. O tak, on to kochał. I mówcie, co chcecie. Doriana nie zmienią opinię innych, a tym bardziej żadna osoba. Zawsze pozostanie takim draniem, jakim jest obecnie.
avatar
Dorian Radley
Dorosły

Liczba postów : 81
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Issa Brown on Nie 21 Lut - 22:52

Gdy usłyszała głos Doriana wzdrygnęła się. Co on tutaj robi? Była pewna ,że przylazł tu za nią. Chciał kogoś pognębić ot co. Wyrwał Issę od analizowania jakiejś bardzo ważnej sprawy. Odgarnęła dumnie włosy zmierzyła przybysza wzrokiem i łaskawie odpowiedziała.
-Cześć. – Wypowiedziała to ozięble czekając na cios ze strony Ślizgona.
-Co robi tu panicz Dorian? Myślałam , że uciekłam od wszystkich istnień a tymczasem… Przychodzisz ty. – W jej głosie można było wyczuć troszkę irytacji.
Issa nie była dziewczyną , która płacze z powodu jakiegoś dupka. Ona po prostu się mści i jest po sprawie. Uwielbia prowokować i bawić się w kotka i w myszkę z facetem by potem tę zabawę wygrać. 
Obrzuciła Ślizgona jeszcze jednym spojrzeniem, wydawałoby się że cieplejszym. Uśmiechnęła się zapewne sztucznie i przeczesała dłonią długie, ogniste włosy w dość kokieteryjny sposób. 
Issa chciała tu sobie po prostu pobyć w samotności. Pożegnała się z Adrienne osobą bliską jej sercu. Tymczasem miała te chwile spędzić z tym beznadziejnym Ślizgonem. Jednak uznała ,że zapowiada się niezła zabawa. On sam pchał się w jej sidła. Żadnego instynktu samozachowawczego. Jakie to smutne. Panienkę Brown bawiła zbytnia pewność siebie Doriana , a jego nieprzewidywalność powodowała u niej ciekawość.
Był na pewno niezwykła osobowością. Arogancki , zadufany w sobie, mający zdanie innych głęboko w poważaniu. Jednak Issa podczas ostatniego (niemiłego ) spotkania poznała jego słabość. Amelka! 
-Jeśli chcesz to siadaj- Powiedziała łaskawie jak gdyby marzeniem każdego człowieka było siedzenie na zimnej posadzce i wskazała mu miejsce obok siebie.
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Dorian Radley on Pon 22 Lut - 13:04

Tak, za pewnie analizowała bardzo ważną sprawę, związaną z nim. I rzec trzeba, że to Dorian zawsze wygrywa. Nawet z takimi pannami jak ona, które myślą, że będą górą, kiedy zaczną z nim zadzierać. Nadzieja matką głupich, jak to powtarzał. Ile to on już spotkał takich wojowniczych dziewczyn w swoim życiu? Przestał liczyć, bo było to niezmiernie nudne zajęcie. Radley już miał przygotowany plan związany z tą rudowłosą. Był bardzo prosty. Zabawić się, upokarzając ją, a następnie porzucić, upokorzoną na wieki. Już niemal widział jak mija go na korytarzu spuszczając wzrok ze wstydu. Dorian z rozbawieniem w oczach spojrzał na dziewczynę. Niezmiernie rozbawiły go jej ostatnie słowa. Brzmiały niemal jak propozycja do czegoś więcej. Skoro chciała się poniżać w jeszcze taki sposób, to proszę bardzo. On nie będzie narzekał. Co prawda miał w planach tylko ją przelecieć, ale skoro wyraża chęci i na to, to on nie ma zamiaru się obrażać. Ślizgon wyprostował się i z uczuciem wyższości powiedział z kpiną:
- Ja mogę postać, ale jeżeli ty chcesz zostać w tej pozycji, nie będę protestował... Jak ty właściwie masz na imię? - spytał chociaż mało go to prawdy powiedziawszy obchodziło
Ach, te naiwne panny. Miał tylko nadzieję, że ta mała nie jest z tych, które, przez najbliższy tydzień będą za nim łazić, bo myślały, iż coś z tego wyjdzie. Jasno jej daje przecież do zrozumienia, że jest jego zabawką; jest czymś, czego się używasz, bo to sprawia ci radość, a później, kiedy ci się to nudzi i jest już zużyte, wyrzucasz do śmieci. Proste. Jednakże bywały dziewczyny, które nie pojmowały jego filozofii życiowej. Najczęściej z takimi musiał przeprowadzić rozmowę na osobności, która była dość brutalnym wejściem w prawdziwy świat dla niektórych dziewcząt. Jenak on pragnął wówczas odczepić się od niej, i zaczął zabawę z innymi. Natrętne panny mogłyby mu zepsuć reputację, a tego by nie chciał i tak musiał się pozbywać tych wszystkich prezentów walentynkowych. Ohyda. Co one sobie wyobrażają? Że jest na tyle głupi, aby zjeść czekoladki z eliksirem miłosnym, i biegać jak jakiś pies za nikomu nie znaną szlamą? No litości! Miejcie trochę godności, która pozostała wam, po spotkaniu z Dorianem Radleyem.
avatar
Dorian Radley
Dorosły

Liczba postów : 81
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Issa Brown on Pon 22 Lut - 13:28

Zapewne chłopak ten miał plan i Issa o tym wiedziała. Spoglądała na niego z rozbawieniem jak gdyby chciała mu dać do zrozumienia , że się poniża. Panna Brown nieraz spotkała takiego dupka. Nie był wcale wyjątkowy. Można powiedzieć , że był jednym z wielu w Slytherinie.  
Gdy usłyszała kpinę w jego głosie spojrzała mu prosto w oczy a cień irytacji przemkną po jej twarzy.
-Issa – Powiedziała swoim melodyjnym głosem , który pobrzmiewał rozbawieniem. Dobrze wiedziała , że jej imię obchodzi go tyle samo co zeszłoroczny śnieg.- Co tu robisz? - Spytala mało zainteresowan odpowiedzią.
Zaczęła bawić się włosami troszkę ignorując przybysza i starając się powrócić do swojej wcześniejszej analizy która została jej bezceremonialnie przerwana.
Trzeba wiedzieć , że dla Issy seks nie był czymś wielkim. Nie planowała małżeństwa i nie wybierała imion dla dzieci. Dla niej była to tylko zabawa , czasem droga którą podążała do celu. Dlatego , też zawsze obawiała się tych wrażliwych facetów. Przy nich nigdy nie wiedziała jak się zachować by dalej pozostawali sobie wrażliwi ale z dala od niej. 
Czy Issa nigdy nie myślała o poważnym związku? Myślała i doszła do wniosku , że to nie dla niej. No przynajmniej nie w tak młodym wieku. Ona żyła chwilą. A tacy chłopcy jak Dorian jedynie ją rozśmieszali.
Dlatego też zamierzała pobawić się z nim a potem go upokorzyć. Panie i panowie wielki Dorian Radley po raz pierwszy w swoim życiu dostanie za swoje. On nic jej nie zrobił – mogło by się wydawać. To nic nieznaczny. Issa była pewna , że jeszcze zrobi. 
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Dorian Radley on Wto 23 Lut - 22:24

Dorian podszedł do ściany i oparł się, o nią. Prawda, niewiele go obchodziło jej imię, i za pewnie gdyby użył go za kilka minut przekręciłby je, ale zawsze udawać zainteresowanego można. Będąc opartym, o ścianę spojrzał na swoją zabawkę zastanawiając się, co też takiego ona tutaj wyrabiała. Odkąd ją spotkał, wiedział, iż jest nienormalna, ale żeby tak dawać dowody każdemu kto się nawinie. Przecież, tu mogli nadejść jacyś biedni pierwszacy, którzy, o mało, co spazmów za pewnie by nie dostali, bo nie dość, że się zgubili, to jeszcze ujrzeli jakąś wariatkę siedzącą na niewygodnej, zimnej podłodze. Nie, żeby się o nich martwił, ale to za pewnie mogłoby być wstrząsające przeżycie. Nawet tak zwane środki uspakajające Poppy nie zadziałyby w tym wypadku.
- Zastanawiam się czy nie jesteś przypadkiem masochistką - odparł na zadane przez nią pytanie, zdejmując swój wzrok z dziewczyny, a kierując go na ścianę, na przeciwko niego
To chyba było pierwsze, i zarazem ostatnie zdanie jakie wypowiedział do Issy bez żadnego podtekstu. Naprawdę się nad tym faktem zastanawiał. Dokładnie wiedziała jaki jest, ale mimo to, wciąż tu tkwiła. Chociaż może nie do końca zdawała sobie sprawę, z osoby jaką jest Dorian i znała namiastkę, tego wszystkiego, co wyprawia? Naprawdę, wydawało mu się, iż jest masochistką. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, iż pchała się w jego ramiona? Radleyowi wydawało się, iż Issa, wie dokładnie jak to się skończy. A jeśli nie, to się dowie. Bynajmniej on nie będzie ubolewał nad jej własną głupotą, tylko ona.
- Zachowujesz się tak w stosunku do wszystkich facetów, których spotkasz na swojej drodze, jak w tedy przy lustrze? - spytał już z drwią w głosie, patrząc na dziewczynę
Dorian czekał aż Issa się odwróci, aby spojrzeć w jej oczy. To zawsze sprawiało, że jego ofiary stają się jeszcze bardziej przerażone bądź też onieśmielone. Miał głęboką nadzieję, że na ową Gryfonkę też to zadziała, chociaż bez wątpienia była inna niż reszta tych szmat. Inna - przez to pojęcie, Dorian nie miał na myśli lepsza, o co, to nie. Udawała trochę nieprzystępną, pogrywała z nim, ale to wszystko. Była tylko lepszą grą wstępną, można rzec.
avatar
Dorian Radley
Dorosły

Liczba postów : 81
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Issa Brown on Wto 23 Lut - 22:53

Issa oczywiście była świadoma ,że nie wygląda jak osoba normalna. Jednak nie zależało jej na tym po pierwsze był to korytarz zapomniany po drugie nawet teraz gdy był Dorian nie miała ochoty myśleć jak wypadnie w jego oczach. Po co? Przecież nie jest nikim ważnym. Zwykłym zapatrzonym w siebie chłopakiem , który nawet jej nie szanuje. Gdy usłyszała jego pierwsze pytanie zaśmiała się wesoło. No tak! Wyszła na masochistkę. Przecież dobrze wiedziała jaki jest ten kretyn Radley a mimo wszystko dalej z nim gadała. Issa uwielbiała wyzwania. Nie żeby chciała go zmieniać, rozkochiwać czy robić inne głupie rzeczy .O co to, to nie. Chciała po prostu utrzeć mu nosa. Marzyła jej się chwila triumfu nad paniczem Dorianem.
-Z czego wnioskujesz że jestem masochistką? – Odpowiedziała pytaniem na pytanie. Okręcając swoje rude kosmyki wokół palca. Dalej jednak nie podnosiła na niego wzroku. Jakby dając mu do zrozumienia , że w każdej chwili może sobie iść.
- Sugerujesz, że się puszczam czy też , że twój urok osobisty obudził we mnie namiętność?- Wypaliła patrząc mu w oczy. Mało kto wytrzymywał jej spojrzenie. Emanowała z niego siła. Można było zauważyć kpinę i ironię to owszem ale żadnej złości, gniewu czy nienawiści. Była ciekawa jego odpowiedzi. 
Uśmiechnęła się do niego uroczo. Jakby chciała złagodzić pytanie. Jednak za chwilę uśmiech spełzł z jej twarzy, odrzuciła dumnie włosy i z wzrokiem utkwionym w tym młodym egoiście czekała na odpowiedź. 
On naprawdę ją fascynował. Pomimo tego , że go rozgryzła i doszła do wniosku , że nie jest wyjątkowy. Nie był jak ci wszyscy kretyni ze Slytherinu. O nie! On był sto razy bardziej zadufany w sobie i sto razy bardziej zabawny. 
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Dorian Radley on Sro 24 Lut - 18:52

Każdemu głupcowi marzy się chwila triumfu nad nim. Niestety dla nich, a na szczęście dla niego, jak na razie nikomu się to nie udało i nic nie wskazuję, że w najbliższym czasie, ma się coś zmienić. Chociaż zawsze można próbować. On nie ma zamiaru narzekać, dla niego to czysta przyjemność. Doriana niesamowicie drażniło, iż Issa Brown, prowadzi z nim konwersację na siedzącą. Prawdy powiedziawszy wolałby, aby w końcu ruszyła swoje cztery litery z tej, za pewnie, niewygodnej podłogi i przestała zajmować się tym, czym się zajmuję. Było to dla niego niesamowicie irytujące. Właściwie nie pojmował jak można, w takiej pozycji wytrzymać chociaż sekundę i to w kompletnej ciszy, bez żadnego towarzystwa. On nie potrafił wytrzymać chociaż paru minut bez odezwania się słowem, chyba że w nocy, ale tego pewien nie był. Po za tym miał ochotę zapalić, ale wolał tego nie czynić w tej chwili. Ugasi głód nikotynowy, kiedy już się z nią rozprawi, a to za pewnie nastąpi niedługo.
- Jesteś tu wciąż, pomimo, że ja przyszedłem. - odparł na jej pierwsze pytanie przeciągając sylaby z pewnością w drażniący sposób - Za pewnie wiesz jaki jestem - powiedział zniżając ton głosu, nie racząc nawet spojrzeć nie dziewczynę - a pomimo to, wciąż tu tkwisz ze mną, zupełnie bezbronna. - ostatnie słowa wypowiedział z kpiną w głosie
Dorian do końca nie uważał, aby Issa, była bezbronna, jednakże był ciekaw jak odpowie na tą zaczepkę. Chciał, aby w końcu pokazała pazurki, bo jak teraz uważał, marudziła tylko niemiłosiernie. Sądził już, iż lepszą zabawę znalazłby w bibliotece flirtując z "Eliksirami dla Zaawansowanych", bądź notatkami z tegoż też przedmiotu, które trzymał w ręku.
Usłyszawszy drugie pytanie skierowane do niego, zaczął udawać, że wcale go nie rozśmieszyło. Chociaż chciał zaśmiać się ironicznie, pozwalając tym samym rozkoszować się ponownie, w dźwiękach swojego śmiechu, Issie. Niestety, nie da jej takiej przyjemności. Kierując na nią wzrok, spojrzał w jej oczy, uśmiechnął się z drwią wypisaną na twarzy.
- Nic nie sugeruję - powiedział
Co prawda, Dorian nic nie sugerował, chociaż był niemal pewien, że Issa Brown do cnotek nie należy, pomimo tego, że nie słyszał, o niej nic szczególnego. Właściwie, to on nigdy nic, o niej nie słyszał. Związku z czym była za pewnie, naprawdę zwykłą dziwką, niewartą zachodu, która sama się upokarza i on marnuję tylko na nią swój cenny czas bądź też, nikogo nie obchodziła i żaden Ślizgon jej jeszcze nie przeleciał. Chociaż jedno nie wyklucza drugiego, i tak mogło być w tym przypadku.
- Wnioskuję tylko, iż jesteś nimfomanką, to wszystko - przyznał bez owijania w bawełnę, sprawiając, że w jego ustach ten wyraz, to prawdziwa obraza
Zadzierając z Dorianem Radleyem, trzeba być przygotowanym na wszystko. Nawet na to, iż słowa, które usłyszałeś już nieraz, wypowiedziane przez niego będą brzmieć jak obelga, na którą zabraknie ci słów. Nie wątpił jednak, że Issa za moment za pewnie poderwie się z miejsca, i zacznie mu marudzić jaki, to on jest i, że nie ma najmniejszej ochoty go wysłuchiwać. Bla, bla, bla. Po godzinnej przemowie, Dorian będzie już tak wykończony, że w końcu jej przerwie. Ale jego, wyłącznie jedno słowo, będzie gorsze od wszystkich wypowiedzianych dotychczas przez tą dziewczynę. Na tę myśl, Dorian uśmiechnął się ironicznie. Może w końcu przestaną przynudzać i zabiorą się do prawdziwej zabawy. Bynajmniej miał taką nadzieję. Nie uśmiecha mu się marnować czasu nie mając nawet satysfakcji z wygranej potyczki słownej. Co ona sobie myśli, że on, Dorian Radley, nie ma nic innego do roboty, tylko przynudzać w jej towarzystwie? Inne łakną chociaż jego spojrzenia, a ta tutaj, może nawet z nim porozmawiać. To rzadki zaszczyt dla Gryfonki, a Issa nic sobie z tego nie robi. Powinien chyba naprawdę wziąć się za siebie, skoro spędza swój wolny czas, na przebywanie w jednym pomieszczeniu z Gryfonem z krwi i kości. I to na dodatek, który przynudza jak gumochłon.
avatar
Dorian Radley
Dorosły

Liczba postów : 81
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Issa Brown on Sro 24 Lut - 19:49

Dorian naprawdę zaczynał ją irytować! Przyłazi, staje koło niej i zaczyna do niej mówić. Co więcej okazywał frustracje. Dupek! Może jego obecność miała być dla niej zaszczytem, jednak nie była. Wkurzał ją niemiłosiernie stojąc nad nią, jakby jego cztery litery były zbyt arystokratyczne by usiąść na podłodze. Jeśli tak bardzo go irytowała to co tu jeszcze robił? Była pewna , że równie dobrze mógłby teraz flirtować z dowolną dziewczyną ,która oddała by wszystko byle ja przeleciał i wyśmiał. 
-Masz rację, może to objawy masochizmu . Jednak jeśli chodzi o bezbronność to jestem pewna ,że nie mam się czego obawiać. Nie należysz do tych niebezpiecznych. Krowa ,która dużo ryczy mało mleka daje- Przyglądała mu się z rozbawieniem. No bo co on mógł zrobić? Najśmieszniejsze jest to że nic. Kim on w ogóle był? 
Fascynującą osobą! Naprawdę rzadko można spotkać takiego człowieka- aroganta i cynika w jednym.
-To bardzo dobrze ,że nic nie sugerujesz bo ani to, ani to niebyło by prawdą.- odpowiedziała a w jej głosie słychać było kpinę. Uśmiechnęła się do niego delikatnie .  
Issa Brown cnotką nie była, ale nie można było powiedzieć , że się puszcza. Żaden facet nie dostał jej na tacy i żaden nie dostanie. A już na pewno Dorian Radley. Mężczyźni jego pokroju nie mieli u niej szans. Jednak dalej odpowiadała na jego głupią paplaninę. Jak ona nie lubiła osób , które non stop coś mówiły. Wychodziła z założenia , że jeśli ktoś bez przerwy gada to nie ma nic mądrego do powiedzenia. Słysząc jego osąd zaśmiała się tylko. Przez chwilę milczała zastanawiając się czy opuścić jego żałosne towarzystwo. Jednak podniosła się poprawiła sukienkę i stanęła opierając się o równoległą ścianę. Przyglądała mu się z zainteresowaniem – jeśli mu się wydawało , że po wszystkim będzie za nim biegała to się mylił. Ona miała honor! Śmieszyły ją dziewczyny chodzące krok w krok za takimi jak on. Szczerze mówiąc Issa mało wiedziała o Dorianie. Owszem grał w drużynie Ślizgonówi i lubił bawić się dziewczynami, ale nie widziała nic więcej po za tym. Ciekawe czy był tak nudny, czy też tak beznadziejny? Zresztą to jedno i to samo.
-Wierz mi, gdybym była nawet w największej desperacji nie stał byś się ofiarą mego nałogu. – Powiedziała uśmiechając się słodko. On naprawdę był uroczy. Starał się ją sprowokować, jednak nie wiedział że trzeba być naprawdę kimś by do tego doprowadzić. 
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Dorian Radley on Czw 25 Lut - 22:37

Dorian zaśmiał się się po cichu, ukazując rząd, swoich śnieżnobiałych zębów. Było to niezwykle zabawne dla niego stwierdzenie. Wiedział, że dziewczyna zupełnie w nie sama nie wierzy. Wywnioskował to z jej reakcji na jego słowa, czy też czyny; teraz jak i w tedy przy lustrze. On niegroźny? Rzeczywiście, tak jak to wcześniej podejrzewał, Issa nie wiedziała, kim naprawdę jest Dorian Radley, i co to oznacza z nim zadrzeć. Biedna, głupia Gryfonka. Na szczęście, to nie on będzie musiał jej godność zbierać z korytarzy Hogwartu. Ciekawe czy, gdy z nią skończy, nadal będzie taka opryskliwa w stosunku do kogokolwiek? Cóż, wiedział na pewno, że z nim słowa już nigdy nie odważy się zamienić. A jeśli on - ku jej uciesze - odezwie się do niej (co raczej jest niemożliwe) będzie odpowiadać ze wzrokiem wbitym w podłogę, bądź też w ogóle. Chociaż wzdychać po cichu będzie do niego zawsze. Każda tak czyniła, wyobrażając sobie Merlinie wie, co! Jakie tu głupie stworzenia, za grosz godności!
- A więc uważasz, że nie należę do osób niebezpiecznych? - zadał pytanie, uśmiechając się figlarnie
"Cisza przed burzą" - tak można nazwać uśmiech, który skierował do Gryfonki. Dorian niewątpliwie miał parę słów w zanadrzu, które pokażą, że słowa, a nie jego czyny niszczą człowieka. On uwielbiał ranić ludzi, na wszelakie sposoby. Uczucia innych nie obchodziły go w najmniejszym stopniu. Może dlatego, iż większości z nich nie zaznał nigdy w życiu i nie chciał dowiedzieć się, jak to jest kogoś kochać, czy też poznać inne, niepotrzebne mu do szczęścia, w jego mniemaniu, uczucie.
- Czyżby człowiekiem przed, którym trzeba uciekać z krzykiem jest twój ojciec? - zapytał niewątpliwie chcąc zadać jej ból
Dorian chciał, jej pokazać, że nie jest, kimś, kim można pomiatać. Radley sądził, iż Issa tak myślała, w związku z czym chciał jej udowodnić, że się myli. Z nim się nie zadziera, i jeśli, ona o tym nie wiem, to w najbliższym czasie się, o tym przekona. Był nawet łaskaw, dać jej czas na ucieczkę, skoro z tego nie skorzystała, miał zamiar wypowiedzieć, co sądzi, o jej rodzinie. Wiedział, że to ją zrani. Straci okazję, na przespanie się z nią. Ale któż by chciał, zabawiać się z dziewczyną, której ojciec ożenił się z mugolem? Cóż, na początku on, ale wygrana potyczka słowna, i ściągniecie Issy na ziemie, było lepsze od uciechy cielesnej z nią. Mógł mieć każdą inną, i nie miał zamiaru tracić czasu na nią. No, bo po co? Była w jego oczach nic nie wartą dziewuchą, która na dodatek chodzi za nim przez cały dzień! Znajdzie sobie inną, która od początku będzie wiedziała gdzie jej miejsce i nie trzeba będzie marnować czasu, na pokazanie jej kto tu rządzi!
avatar
Dorian Radley
Dorosły

Liczba postów : 81
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Issa Brown on Pią 26 Lut - 0:08

Dorian Radley na pewno należało do ludzi ,którzy lubią ranić innych. Był sadystą. Issa dziewczyna wojownicza, starająca się nie okazywać emocji wysiadała na półmetku. A to dlatego bo znała więcej uczuć niż on. Ona wiedziała co to miłość przyjaźń i inne dyrdymały dla niego nic nieznaczące. Jednak wiedząc o nim to wszystko nie oczekiwała takiego zwrotu akcji, tak zadanego ciosu. Któż by się odważył? Panny Brown nie można wyprowadzić z równowagi, ona nigdy nie płacze –wydawałoby się.
Gdy usłyszała słowa Doriana wciągnęła ze świstem powietrze. Panno Brown musisz nad sobą zapanować!- Myślała. 
- Jestem pewna Dorianie , że to nie twoja sprawa i nie będę się zniżać do twojego poziomu by mówić o twoich rodzicach. Zresztą ciebie by to nie ruszyło– wysyczała. Jej oczy wrogo patrzyły na chłopaka.
Drżała ze złości.
-Jesteś pozbawiony uczuć wyższych co więcej, jesteś z tego dumny!- Stwierdziła fakt, jakby trochę zawiedziona. Czy jej się wydawało , że to wszystko jest maską a on naprawdę coś tam czuje? Być może, jednak na szczęście szybko została sprowadzona na ziemię. 
Rzuciła mu jeszcze jedno spojrzenie po brzegi wypełnione nienawiścią i odeszła. Długie rude włosy odrzuciła do tyłu i z dumnie podniesioną głową zmierzała przed siebie. Jak dobrze, że Dorian nie widział jej łez, które popłynęły gdy tylko odwróciła się do niego plecami. Na pewno był z siebie zadowolony a jej łzy dałyby mu jeszcze większą satysfakcje. 
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Ezra Rothenberg on Czw 21 Cze - 1:48

Ezra i zapomniany korytarz niedaleko posągu jednocośtam jędzy. Nie dbanie o szczegóły w nazwach wychodziło mu znacznie lepiej i jakoś przecież nie przeszkadzało w dalszym poruszaniu się po zamku, jakim był Hogwart. Tak, to było można zdefiniować jako przeszłość, ponieważ aktualnie młody Rothenberg wracał ze skrzydła szpitalnego z owiniętą dookoła ręką, którą skutecznie sobie mógł złamać na nieudanym i tak treningu ślizgonów. Sam nie wiedział doprawdy, dlaczego postanowił pójść z kolegami, załóżmy, że z nimi, nazwijmy ich chociaż raz normalnie i bez złośliwych podtekstów, jednocześnie wstrzymując całe gadanie o tym, że nie chce jak i nie może latać. Sprzeczności tamtego dnia rządziły się nim, jakby były w ogóle pozbawione jego codziennej przecież kontroli i zachowywał się jak nie ten Ezrael, jaki znają go wszyscy. Zdecydowanie dumać nad tym kłopotem, który wyniknął w poniedziałek i pojawiał się co chwilę w głowie ślizgona, jak troll, będzie potem, bo aktualnie nie miał z i e l o n e g o pojęcia, jak powiadomić rodziców o niebywałym zdarzeniu. Wolał aby to z jego ust, znaczy, z listu, jaki wyśle, dowiedzieli się co takiego nawywijał i dlaczego będą musieli jednak mu kupić te samopiszące pióro. Jakby tak wpadł na ten pomysł dosyć wcześniej i ustalił szczegóły, mógłby wyjść obronną 'ręką' z całego zajścia, a nie skomleć u pielęgniarki o dodatkowe porcje eliksiru przeciwbólowego, aby chytrze przemycić do dormitorium i nie wzbudzać większego zainteresowania tym nagłym pojawieniem się jego na boisku. Już i tak sadził, że gorzej być nie może. '' Szóstoklasista ze slytherinu, nieostrożny berbeć, bawiący się miotłą złamał paznokietek i poleciał odrazu do pani Pomffrey.'' Oczami wyobraźni widział ten nagłówek na szkolnej gazetce. Cudownie. Oparł się na moment o ścianę, coby delikatnie poprawić bandaż tu i ówdzie. Jak już to perfekcyjnie.
avatar
Ezra Rothenberg
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania, Ashford

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Damaris Canswell on Czw 21 Cze - 2:24

Sprzeczność goniła sprzeczność. Damaris próbowała wyjść do ludzi. Próbowała żyć tak, jakby nie miała pod ręką Samuela. Chciała być samodzielna. Była. Nie zdawała sobie jednak sprawy, że noc nie jest dobrym czasem na szukanie nowych znajomości. Jedyne, na co się napotykała w czasie swojej wędrówki korytarzami pogrążonymi w mroku, to mlecznobiałe duchy bezszelestnie mijające ją co jakiś czas i nieznacznie się uśmiechające – one wiedziały, że to bezcelowa podróż, która zakończy się fiaskiem, lecz nie dawały jej żadnych wskazówek, nie pomagały. Zdawało się, że i one były przeciwko niej. Samotna, przemarznięta, bez jakiejkolwiek szansy na odmienienie swojego życia. I nikt jej nie uwierzy, że próbowała.
Zakręt, i jeszcze jeden, przejście przez cały korytarz, ledwie dotykając posadzki, jakby w obawie przed obudzeniem czegoś, co mogłoby kryć się w ciemnościach, ostatni skręt w prawo i… Z ust młodej Ślizgonki wydobył się zduszony okrzyk, gdy niemal wpadła na wysoką postać skąpaną w ciemnościach. Chociaż wyszła z Pokoju Wspólnego, by odnaleźć swoją „bratnią duszę”, czuła, że nikogo o tej porze nie spotka na hogwarckich korytarzach poza woźnym czy psorami, którzy mogli udać się na nocny patrol. Lecz ktoś tu był. Ktoś znacznie przewyższający ją wzrostem. Ktoś, kto nie był duchem, ani posągiem. Żywa istota, człowiek. A Damaris była skazana na jego łaskę i tak bardzo zaczęła się bać. Brak jakiegokolwiek cieplejszego okrycia dawał jej się teraz we znaki – cienki materiał koszuli nocnej nie chronił przed chłodem bijącym od murów, zaś pot, który momentalnie ją oblał tylko potęgował wrażenie zimna. Chciała uciec, chciała znaleźć się setki mil od tego przeklętego miejsca, lecz strach zamienił ją w kamień. Nie potrafiła ruszyć się z miejsca, nie dawała rady oddychać. Panika. Totalna panika i nic poza nią.
avatar
Damaris Canswell
Uczeń

Liczba postów : 63
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Ezra Rothenberg on Czw 21 Cze - 3:03

Oczywiście.
Stojący w tej całej ciemności, Ezra, nie zdawał sobie w ogóle sprawy iż ktoś, coś, w ogóle, o tej godzinie będzie szwendać się po zamku i doceniać jego wydobywające się z najgłębszych zakamarków, powiedzmy piękno, bo mrok kojarzył mu się zawsze z zakazanym lasem. Tam, gdzie latały dziwne stwory i tam, gdzie za nic w świecie by się o tej porze nie wybrał. Co też ludżmi kieruje, kiedy łażą samotnie po takich smętnych i wiejących strachem korytarzach. Samego siebie jeszcze rozumiał, bo wiadomo, ręka nie pies- sama nie pójdzie. Ale, że niewinna, mniejsza na dodatek od niego istotka, której z miejsca mogłoby się coś stać? Nie, nie, nie. On tutaj miał być zupełnie odważny i świecić przykładem wzorowego starszego kolegi. Słysząc jej kroki, a potem niespodziewany, zlękniony ale właściwie stłumiony w sobie krzyk, co więc chłopak podsumował zwykłym prychnięciem, bo jeżeli już miał stanowić jakiekolwiek niebezpieczeństwo, to wolał, aby zbudziła pół Hogwartu dziewczęcym piskiem niczym ofiara dementora nie posiadająca przy sobie różdżki. Poczuł lekkie napięcie, w sumie nie wiedząc, co ma powiedzieć, aby ją i uspokoić i na pewien pokraczny sposób oddelegować z powrotem do lochów. Tylko trzy piętra niżej, trzy razy więcej zagrożeń, czyhających na takie młode i zdesperowane aby chodzić po ciemku dziewice, o ile dobrze zakładał. Mylić się jest też rzeczą ludzką. Opuścił w dół rękę, coby nikomu nie dawała powodów do zmartwień, wzdychając ciężko. Też zaczynał odczuwać skutki wypicia eliksiru przeciw złamaniom. Gdzieś tam w myślach tworzył obraz pościelonego pięknie łóżka i go nad nim, z uśmiechem głupka, moment po śpiącym w najlepsze. Pozostawał jeszcze fakt, iż nie jest tutaj sam.
- Jestem człowiekiem! Nie zrobię ci krzywdy! - Zagadnął szybko i nie przeciągając dłużej z odpowiedzią oraz z lekką chrypką, po czym grzecznie dopiero ospale odchrząknął. Zabrzmiał jakby był w pijackim stanie, nie wytrzeźwiał przez wesele jedynej kuzynki-jaką-miał, ale przecież dzisiaj świecił czystym i nienagannym spojrzeniem na świat i nie musiał mu nikt zarzucać tych worków pod oczami i ślimaczenia się z przyjściem na zajęcia. Niestety, różdżkę najwyraźniej zgubił na boisku i nie był w stanie potwierdzić na zapas, że nie nadaje się na potwora z bagien, który porywa i pożera ofiary, aby ulżyć swojej chęci zabijania.
avatar
Ezra Rothenberg
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania, Ashford

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Damaris Canswell on Czw 21 Cze - 22:28

Robiąc gwałtowny krok w tył, boleśnie zderzyła się ze ścianą, lecz poza głuchym uderzeniem nie było słychać nic. Nie mogła zdradzić się ze swoimi uczuciami jeszcze bardziej, chociaż niemożliwym było, by Ezra mógł wywnioskować coś więcej, po całym przedstawieniu, jakie odegrała przed nim Damaris. Jej reakcja mówiła wszystko, a nawet w mroku można było bez problemu ujrzeć jej przerażoną twarz. Powinien czytać z niej, niczym z otwartej księgi; bez zbędnych ceregieli ukazywała światu wszelkie swoje sekrety, dawała upust targającym ją emocjom. Była tak niesamowicie bezbronna. Pyłek na wietrze. Frezja pośród Diabelskich Sideł.
- Kłamiesz – wyszeptała, przygryzając wargę. Właściwie nie musiał kłamać, lecz dziewczę uznało, że zaprzeczenie mogłoby w jakiś sposób podtrzymać rozmowę. Nie wszystko było stracone, a ona właśnie dawała popis swojej brawury. Zachowanie godne stereotypowego Gryfona, przemknęło jej przez myśl i nawet się uśmiechnęła. Znajdowała się w ciemnym korytarzu sam na sam z chłopakiem, który nie był jej bratem, odziana li jedynie w koszulę nocną, i myślała o tym, jak głupio postępuje. Czy o tym samym myśleli jej rówieśnicy, gdy z premedytacją łamali szkolne reguły? Czy byli równie podekscytowani, a jednocześnie ogarniało ich przerażenie, że gdy coś pójdzie nie po ich myśli, mogą zostać wydaleni ze szkoły? Nagle Damaris zachciała wiedzieć to wszystko, pragnęła poznać na własnej skórze te wszelkie przygody, o których tylko słyszała. Lecz w chwilę później cala pewność siebie opuściła ją, jak za dotknięciem różdżki – na powrót przed Ezrelem stała ta sama, zagubiona dziewczyna, której najbezpieczniejszym miejscem było ciepłe łóżko w dormitorium Slytherinu.
avatar
Damaris Canswell
Uczeń

Liczba postów : 63
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Ezra Rothenberg on Pią 22 Cze - 0:20

Czy aktualnie był w stanie przewidzieć wszystko i wszystkich na wylot, aby zrozumieć ich postawę, hm, zastanówmy się. Zamiast prędko pójść bez zastanowienia, nawet minąć ją na tym durnym, przyciemnionym w cholerę korytarzu, zdał sobie sprawę, że przed sobą nie ma zwykłej, normalnej dziewczyny. Wyczuwał to gdzież w głębi duszy, a może zwyczajnie po prostu postawił się na miejscu drugiego człowieka, znienacka zaskoczonym ponurą postacią w głębi tego miejsca. Dla chłopaka może stanowiłby okazję do wyśmiania się czy też zupełnej ignorancji, ale dla dziewczyny musiało to być c o ś. Westchnął ciężko, zresztą kilkakrotnie, nim zdecydował się sam jakkolwiek zareagować. Nie powinien tu przebywać, jak i ona. Musiał myśleć trzeźwo i bardzo realistycznie, aby tą głupią z pozoru sytuację normalnie rozwiązać, coby na następny dzień nie mieć żadnych wyrzutów sumienia dotyczących spapranej roboty. Oddychając szybciej, bo jak wspominałem, wyszedł ledwie co od pielęgniarki... nie. On wydostał się pierwszym możliwym sposobem z tego piekła, gdzie zazwyczaj wszyscy przeciągają wizytę, a jego pseudo koledzy opowiadają często, jak to dobrze przesiedzieć więcej dni pod ciepłą kołdrą na sali ze zwichniętą nogą.
No więc podszedł bliżej, jakby to cokolwiek miało mu teraz pomóc, skoro wyraźnie bała się go i nadal miała dziwne pomysły, jakoby Ezrael przeobraził się w brzydkiego trolla ze zwisającymi smarkami w nosie. W ogóle, samo sprzeciwienie się jego słowom odrobinę, ale wyłącznie odrobinę zabolało. Nawet gdy próbował być uprzejmy z tych resztek dzisiejszych sił, bo większą część zajęło mu obchodzenie się z ręką jak z jajkiem, to ludzie musieli coś zepsuć. Normalnie by się odgryzł, ale że miał solidną wymówkę od obrażania, to dał sobie spokój.
- Wybacz 'stojąca w ciemności' osóbko, ale to nie mnie powinnaś się bać. Ja jestem jeszcze do zniesienia - Jestem do zniesienia zaledwie wtedy, gdy mam dobry dzień, a rodzice akurat przysłali mi zapas pieniędzy do królestwa czekolady. Aż przez moment mu się wstyd zrobiło, że taką słabość trzymał z dala od wiedzy innych do szesnastego roku życia. Cóż, czekolada ulicą nie chodzi. - Byłabyś tak wspaniałomyślna i użyła różdżki, aby trochę nas oświecić? Chyba, że dla większej zabawy jej nie wzięłaś.
[zt oboje]
avatar
Ezra Rothenberg
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania, Ashford

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 25 Lip - 2:40

Wyszedł więc z sali razem z Tonym, a każdy krok przynosił ulgę i spokój. Rozładowywał napięcie, stąpając ciężko po posadzce. Dotarli tutaj. Korytarz, o którym nikt już nie pamięta. Spojrzał mu w oczy. Z naciskiem. Na twarzy Gabriela malowała się zaciętość i poniekąd wrogość. Nie żeby od razu nienawidził chłopaka, ale jeśli chodziło o Elle, to sprawa była delikatna. Czuł się trochę jak ojciec, który prosi na słówko kandydata na chłopaka swojej córki. Gówno go to obchodziło. Gówno go obchodziły całe te filozoficzne pierdoły, bajdurzenie i skojarzenia. Teraz liczyło się teraz i koniec pierdolenia.
- Kim Ty w ogóle jesteś i czego chcesz od Ellen? - Zapytał prosto z mostu. Po co ma teraz owijać w bawełnę? A niech spróbuje mówić wierszami, to zaraz sprostuje jego liryczne zapędy za pomocą bardziej prozaicznych metod. Jeszcze się zastanawiał, czy lepsza będzie różdżka, czy pięść. Miał nadzieję, że jednak zdołają dojść do porozumienia, bez używania żadnego z tych środków. Prefekt nie został bynajmniej prefektem, za świecenie dupą przed profesorami. Dawał PRZYKŁAD. No i był zdolny. Czytaj: zdobywał sporo punktów i był lubiany przez opiekuna domu. Tak czy inaczej - ostatnio obiecał sobie, że przestanie kancerować wszystkich nowo poznanych ludzi na powitanie. Jakoś nie działało to najlepiej na ich dalsze, wspólne relacje. Bywało to trudne. Na przykład teraz gotowało się w nim i najchętniej przypieprzyłby gościowi z drętwoty prosto w czoło. Hmmm... Odetchnął głęboko. Spokój. Spokój to Twoja nowa siła. Spokój i opanowanie. Ćwicz, ćwicz! Albo chociaż postaraj się. Dla Ellen.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Tony Rutherford on Pią 3 Sie - 17:24

Gdy opuścili Skrzydło Szpitalne, nie zaczerpnął głębokiego oddechu ani nie wypuścił ze świstem powietrza z ust. Wciąż spięty, z dłońmi mocno zaciśniętymi w pięści, podążał za Gryfonem, wzrok utkwiwszy w jego plecach. Oddychał płytko, z każdym krokiem starał się jednak uspokoić przyspieszone bicie serca - nadaremnie. Widok jej w podobnym stanie, leżącej obok Maurice'a, wyobrażenie tego, co mogło teraz dziać się w szpitalnej sali... nie chciał tego wiedzieć.
Nie zauważył, gdy Gabriel się zatrzymał, szedł jednak na tyle daleko, by nie wpaść na jego plecy. Szurnął butami, złapał równowagę i podniósł wzrok na stojącego przed nim Gryfona.
- Zdążyliśmy się już sobie przedstawić - odparł bezbarwnie na pytanie Gabriela. W istocie, pytanie o to, kim Tony był było bardzo bezsensowne - sześć lat wspólnej nauki powinno wystarczyć Smithowi za właściwą odpowiedź. Druga część była znacznie bardziej istotna, nie spowodowała jednak, że na twarzy Ślizgona pojawiły się wypieki, czy serce zaczęło prędzej bić. Stał wyprostowany, opanowany, odpowiadając powoli i beznamiętnie: - Wydaje mi się, że pogubiłeś role. Jeśli bawisz się w jej prywatnego anioła stróża to obawiam się, że twoje miejsce jest przy jej łóżku, nie tutaj.
Różdżka Tony'ego leżała zapewne gdzieś u boku Maurice'a, dłonie opuszczone wzdłuż tułowia nie zaciskały się w pięści. Rutherford stanowił idealny cel hipotetycznych ataków, co więcej - sprawiał wrażenie, jakoby nie zamierzał się specjalnie przed nimi bronić.
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 6 Sie - 19:36

- Wiem. "Znamy się". - Uciął krótko, bo stwierdził, że bez sensu ciągnąć to dalej i tłumaczyć się z tego pytania. Fakt, że uczyli się razem o niczym nie świadczył. Mało ze sobą gadali. Może parę razy. Wiedział jak on się nazywa i obiło mu się o uszy jaką ma opinię wśród ludzi. Wiedział też, że chłopak jest prefektem. Czyli nie wiedział o nim właściwie nic pożytecznego.
Na drugie pytanie chłopak zareagował gwałtownie, chociaż nie widać było, żeby był zły - raczej zmieszany, zaskoczony - jakby ktoś przyłapał go na robieniu czegoś nieprzyzwoitego. Gabriel obserwował go w skupieniu, zwracając uwagę na jego dłonie. Nie sięgnął po różdżkę, nie wykazywał się agresją. Raczej nie miał zamiaru atakować. Na swoje szczęście. Gabriel właściwie też się cieszył, bo nie miał zamiaru kolejny raz kogoś atakować. Po jego słowach zdrętwiał, mocno zaskoczony jego słowami. Zacisnął szczęki, w jego oczach błysnęła wściekłość. Mocniej zacisnął dłonie.
- Wkurwia mnie fakt, że Ty sobie imaginujesz trochę za dużo odnośnie mojej osoby. W Twojej tępej główce najwidoczniej rodzą się jakieś głupie myśli, co widać na pierwszy rzut oka po tej wypowiedzi. Naprawdę STARAM się, żeby nie zrobić Ci krzywdy, ale to nie potrwa wiecznie, poza tym staram się tylko z szacunku dla Elle. - Odwrócił się i odszedł w sobie tylko znanym kierunku, zostawiając chłopaka samego. Jeszcze chwila, a mógłby stracić nad sobą panowanie.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Tony Rutherford on Pon 13 Sie - 13:34

Tony nie dał się sprowokować żadnym słowom Gabriela, przepłynęły właściwie obok niego, jedynie na chwilę powodując rozbawienie, spotęgowane prędkim oddaleniem się Gryfona.
Puste słowa bez pokrycia.
Sam również opuścił korytarz, nie udając się jednak w stronę Skrzydła Szpitalnego - musiał ochłonąć, widok jej nie był czymś, czego teraz potrzebował. Różdżkę mógł odzyskać również dnia następnego.
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Cathrine Charms on Sob 16 Mar - 19:12

Hogwart był pusty. Nie mogło to nikogo dziwić, ponieważ jak na jesienną pogodę było na prawdę pięknie. Wracała ze skrzydła szpitalnego. Często tam bywała, ponieważ pielęgniarki wzywały ją na kontrole, które polegały na zadawaniu serii tych samych pytań, które znała już na pamięć. Jeżeli nuda zbyt bardzo jej doskwierała, to nawet wymyślała zawiłe odpowiedzi, które zaspokoiły by ciekawość położnych. Oczywiście znowu im nakłamała. Wersja, którą otrzymały mówiła, że ataki występują najczęściej raz na dwa tygodnie. Było to bardzo wyidealizowane. W lepsze dni do bólu w nadgarstku dochodziło tylko raz i dziewczyna poczuła, że właśnie się zbliża. Nawet nie myśląc o powrocie popędziła w głąb korytarzy. Szybko znalazła małą buteleczkę i zażyła jedną kuleczkę. Skuliła się w kącie i naciągnęła rękawy grubego swetra. Myślała o tym, gdzie udać się jak wszystko będzie w porządku.
avatar
Cathrine Charms
Uczeń

Liczba postów : 34
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Frank Darkwood on Nie 17 Mar - 1:43

Niestety ale listopadowa pogoda nie pozwalała na cieszenie się pogodą na błoniach, dlatego jednym wyjściem było przespacerowanie się po korytarzach szkolnych. Po rozstaniu się ze znajomym kolegą z Hufflepuffu wracał do swojej wieży spoglądając przez mijane okna na zewnątrz. Pogoda nie rozpieszczała, a mroźne popołudnia stawały się coraz bardziej irytujące, szczególnie, że dzień przechodził w noc coraz szybciej. Wychodząc zza któregoś zakrętu zauważył, że w końcu korytarza jest jakaś postać. Domyślił się, że to nie jest nikt, kto mógłby pełnić patrol, bo szedłby oświetlając sobie drogę i nie kuliłby się w kącie samotnie gdzieś na posadzce. Podszedł do dziewczyny zaciekawiony co mogło jej się stać.
-Wszystko w porządku?- Zapytał się jej. Nie widział jej twarzy bo w kącie w jakim siedziała nie było zbyt jasno, a i nie spoglądała nawet w jego stronę. Kiedy już dokładniej jej się przyjrzał przykucnął przy niej. -Jesteś Catherine prawda? Co się stało?- Kontynuował swoje pytania mogąc teraz patrzeć jej w oczy praktycznie znajdując się dzięki pozycji kucającej na jej wysokości wzroku.
avatar
Frank Darkwood
Prefekt

Liczba postów : 25
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Liverpool

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Cathrine Charms on Nie 17 Mar - 11:45

Chociaż dziewczyna nie była marzycielką, teraz, zupełnie wyłączyła się od otaczającego jej świata. Nie dziwne jest, więc to, że nagłe pojawienie się chłopaka, strasznie ją przestraszyło.
-Tak. Wszystko dobrze- odpowiedziała dość szybko próbując zebrać wszystkie myśli
Dopiero teraz zerknęła na niego. Kojarzyła jego twarz, ale za nic nie mogła sobie go przypomnieć.
-Niektórzy mówią Cath. Nic się nie stało- odgarnęła włosy, które znacznie przykryły jej twarz- Po prostu spacerowałam i ... i chyba się zgubiłam
Było to częściowo prawdą. Jednak część o zgubieniu się była wymówką. Osoba, która siedzi sobie w zagubionym korytarzu bez żadnego powodu nie sprawia wrażenie zbyt normalnej.
-Jesteś prefektem- w nagłym przebłysku wiedzy wskazała na niego palcem. Przyjrzała mu się jeszcze bardziej uważnie próbując przypomnieć sobie chociaż jego imię -Frank? - dokończyła już niepewnie. Czując, że jednak ma rację do głowy nasunęło jej się pytanie-Czyli już wiem skąd Cię kojarzę. Ale ciekawi mnie skąd prefekt zna moje imię. Chyba nie musicie się uczyć na pamięć wszystkich uczniów?
avatar
Cathrine Charms
Uczeń

Liczba postów : 34
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Frank Darkwood on Nie 17 Mar - 12:07

Chłopak uważnie jej się przyglądał, starając się odnaleźć powód dla którego kuliła się w kącie. Ktoś jej coś zrobił? Czy może zerwała z chłopakiem, albo się z takowym pokłóciła jeśli go miała? Ach, te kobiety...
-I po prostu lubisz kulić się w kącie w listopadowe popołudnia?- Zapytał się dziewczyny uważnie przyglądając się jej reakcji. Oczywiste było, że nie zgubiła się na korytarzach. Była mniej więcej w jego wieku, czyli musiała spędzić w szkole na tyle czasu, żeby orientować się w tym gdzie trzeba iść, żeby dojść w jakieś miejsce. Nie chciał już drążyć tematu i okazywać jej jakoś tego, że nie uwierzył jej ani trochę. Może później coś się okaże.
-Tak jestem prefektem.- No tak skądś musiała go kojarzyć, a niestety patrolowanie korytarzy powoduje to, że ludzie Cię znają. Nawet jeśli dziewczyna nie jest Gryfonką jak on, po prostu mogła coś o nim wiedzieć, tak samo jak on o niej. To oczywiste, że skoro są czystej krwi to musiał znać przynajmniej jej imię, tym bardziej, że przez te kilka lat nauki obiło mu się o uszy to i owo. Kiwnął jej głową z przytaknięciem kiedy wspomniała jego imię. -Miło mi.- Odpowiedział krótko delikatnie się uśmiechając kącikiem ust, po czym spojrzał w jej stronę słuchając jej słów. -Nie, nasze obowiązki ograniczają się jedynie do pomagania i karania innych za łamanie zasad. Co do imion to znamy tyle tych osób które w jakiś sposób nas zainteresują albo po prostu gdzieś coś nam się obije o uszy.- Powiedział swoim spokojnym głosem, niezbyt głośno bo siedział blisko dziewczyny, a krzyczeć w zapomnianym korytarzu mogło okazać się niezbyt roztropnie.
avatar
Frank Darkwood
Prefekt

Liczba postów : 25
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Liverpool

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniany korytarz

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach