Pokój nr 1 - VII klasa

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 16:34

Duże, przestronne pomieszczenie, w kształcie przypominającym koło. Utrzymane w błękitno - brązowej kolorystyce. W dormitorium mieści się pięć łóżek, tworzących charakterystyczny okrąg, każde z kolumienkami w rogach, między którymi rozwieszone są granatowe kotary, uszyte z tego samego materiału, co zasłony widniejące w wysokich, łukowatych oknach komnaty.
Po prawej stronie każdego z mebli stoi niewielka, wykonana z ciemnego drewna szafka nocna z kilkoma często zacinającymi się szufladami. Miejsce przy drzwiach należy do Clayton McLauglin, podczas gdy to pod oknem jest własnością Declan Monaghan. Trzy następne łóżka przy ścianach zajmują Fiodor Odojewski, Liam Hamilton, oraz Matt Weber. Podłogę wyścieła gruby, niebieski dywan w brązowe wzorki, zaś jedynym źródłem światła są tu umieszczone na suficie lampy, również przyozdobione gwiazdkami.
Z reguły nie panuje tutaj porządek, co się rozumie samo przez "się" - chłopcy przecież nie mają czasu na sprzątanie...


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw 25 Sie - 0:06, w całości zmieniany 3 razy
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Sro 17 Lut - 21:29

Dyskusja na temat pierwszych razów, czy też ich braków zaczęła mnie nudzić, dlatego też nazbyt długą wypowiedź panny Cardin skwitowałem jedynie lekceważącym uśmiechem. Nie mogłem natomiast zostawić w spokoju tego, co powiedziała o kochankach, najwyraźniej opacznie zrozumiała moje słowa.
- Moja droga, nie myślę o takich kochankach. Chodziło mi o kobiety piękne, niezależne, które wiedzą czego chcą, same wybierają sobie partnerów, niekoniecznie tych posiadających żony czy dziewczyny, i doprowadzają ich swoim zachowaniem na granicę wytrzymałości. Zazwyczaj są na tyle inteligentne, że potrafią same się utrzymać, nie koniecznie sprzedając swoje ciało, jak to robią dziwki, co moim zdaniem jest uwłaczające. Kochanka, jako partnerka seksualna, nie jako ta druga - wyjaśniłem spokojnie - Dziwka jest tylko pochwą, podczas gdy kochanka - kobietą.
Potem pozwoliłem wyprowadzić się z Wielkiej Sali i powolnie, rozmawiając o niczym, zaprowadziłem ją do swojego dormitorium, które tak jak myślałem, było puste. Uchyliłem przed nią drzwi skinieniem głowy zapraszając ją do środka; w pokoju panował okropny bałagan, ale kto by się temu dziwił? Nie miałem zamiaru za to przepraszać.
- To gdzie i jak chcesz pozować, moja droga? - zapytałem bez zbędnych ceregieli, siadając na swoim łóżku i sięgając po szkicownik oraz leżący na nim ołówek. Obiecałem jej swobodę wyboru i zamierzałem dotrzymać słowa.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Cinnamon Cardin on Sro 17 Lut - 22:22

- Takie kobiety nie są już kochankami. - skwitowała jedynie, chcąc już zakończyć tę rozmowę. Ona i tak obstawała przy swoim i nie miała zamiaru zmieniać zdania a zdanie Sawyera nieco różniło się od jej własnego. Znała go na tyle dobrze, że widziała, iż przekonywanie do swoich racji w tym przypadku nie ma sensu. - Kochanka to również dziwka, tyle, że sprzedaje się jednemu facetowi. W końcu partnerka seksualna to nie, jak to określiłeś, "druga połówka" a na dobrą sprawę każda kobieta, która uprawia seks poza związkiem to dziwka. W każdym razie takie jest zdanie niektórych. Tak czy siak, dziwką w przyszłości nie zostanę, bo już nią jestem. - i uśmiechnęła się niewinnie, wbijając w Sawyera te wielkie elfie ślepia. Bo w sumie była dziwką, jak pozostałe uczennice, pchające się chłopakom do łóżek z czystej rozrywki i potrzeby zaspokojenia potrzeb fizycznych czy pociągu a nie z miłości. Seks dla nich nie był niczym więcej jak zaspokojeniem niezbędnych potrzeb, sprowadzała go do czysto fizycznego aktu niezbędnego do życia jak oddychanie czy picie. No, może nieco przyjemniejsze i ciekawsze. Ale przecież bywali też tacy, którzy seks (w ich mniemaniu uprawianie miłości) traktowali jako coś wyjątkowego, co można było robić z osobą, którą naprawdę się kocha. Coś, co było wyjątkowe, co było wisienką na ich torcie. Ble, aż mi się mdło zrobiło.
Cinnamon nigdy nie była w dormitorium jakiegokolwiek Krukona. Ba, właściwie to nigdy nie była w pokoju wspólnym innym niż ten Puchonów. Ale czemu się dziwić, przecież rzadko kto zdradzał hasło czy położenie swojego domu, poza tym było to zakazane i rzadko nadarzała się okazja, by pokój wspólny był naprawdę pusty, jak dziś, kiedy wszyscy byli na balu. Z zaciekawieniem rozejrzała się dookoła, na bałagan absolutnie nie zwracając uwagi. Ostatecznie rozsiadła się wygodnie na jednym z łóżek, podpierając się dłońmi z tyłu.
- Widać jak mnie słuchasz, mój drogi. Powiedziałam, że najpierw chcę posłuchać Twojej propozycji a potem zobaczymy, czy będzie kompatybilna z moją. - odparła spokojnie, stopami strącając wysokie pantofelki z lakierowanej skóry. O tak, miło było w końcu poczuć odrobinę wolności.
avatar
Cinnamon Cardin
Dorosły

Liczba postów : 18
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Castletown na Wyspie Man

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Sro 17 Lut - 22:52

- Niech ci będzie - mruknąłem jedynie, skutecznie ucinając dalszą dyskusję. Nie jestem dobrym partnerem do rozmowy, nie mam zapędów krasomówczych, mam swoje niepodważalne zdanie, a poza tym szybko się nudzę. Jeśli Cynamon oczekiwała zaprzeczenia z mojej strony, to niestety, ale go nie otrzyma; nie potrafię prawić kobietom komplementów i nie mam zamiaru zapewniać o ich wyjątkowości. Dla mnie każda jest jedynie partnerką na jedną noc, nawet jeśli częściej gości w nim regularnie lub przynajmniej często, jednakże nigdy nie nazwałbym żadnej z nich dziwką. Jakkolwiek buntowniczy bym nie był, nie lubię rzucać w nikogo obelgami. Po prostu mnie to nie bawi, nie ma w tym żadnej wyższej ideologii.
Dla mnie seks nie jest niczym wyjątkowym - to tylko zapewnienie, że jesteśmy zwierzętami i od czasu do czasu musimy zaspokoić swoje potrzeby bo zeschizujemy. Nie rozumiem dziewic, cnotek i innych wybryków natury, które czekają z uprawianiem aktu miłosnego, dopóki nie spotkają swojej miłości. To tak, jakby całe życie żyły bajkami o księżniczkach i ich rycerzach, fuj.
W moim dormitorium aż nazbyt często gościły przedstawicielki płci pięknej, szczególnie te, które dostąpiły zaszczytu bycia przeze mnie szkicowanymi, albo po prostu zwiedzania mojego łóżka, choć najczęściej te dwie opcje się łączyły. Nie miałem zamiaru pokazywać Puchonce swoich szkiców, głównie dlatego, że w większości przedstawiały one nagie akty kobiece, a nie byłem pewien, czego się spodziewać. Musiałem chwilę się zastanowić, ułożyć w wyobraźni plan rysunku, dokładne ułożenie ciała dziewczyny, na razie skutecznie odrzucając te wszystkie, które zakładały brak ubrań.
- Słucham cię, po prostu wyleciało mi to z głowy - zapewniłem bez cienia gorliwości, nadal myśląc nad tym, co mogę jej zaproponować - Widziałbym cię albo na parapecie okna w typowo niedbałej, trochę zamyślonej pozie lub na łóżku - tego drugiego celowo nie rozwijałem, posyłając jej jedynie sugestywne spojrzenie. Miałem nadzieję, że domyśli się o co chodzi i nie ucieknie z krzykiem - chociaż, przecież oficjalnie niczego nie sugeruję, hm.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Cinnamon Cardin on Czw 18 Lut - 0:32

Skoro uciął rozmowę, to Cynamon nie zamierzała jej ciągnąć również. Zresztą swoim stwierdzeniem sama ją kończyła. I spokojnie, nie nazywała siebie dziwką tylko po to, żeby usłyszeć zaprzeczenia i zapewnienia o jej niezwykłości. Świetnie zdawała sobie sprawę, że... troszeczkę się puszcza. I wcale jej to nie przeszkadzało. Właściwie, to wydźwięk słowa 'dziwka' nie był taki zły, gdy sama siebie tak nazywała. Gorzej by się stało, gdyby nazwał ją tak ktoś inny, chociażby Sojer. Gorzej dla niego, pozwolę sobie zaznaczyć, bowiem fakt, iż Cinnamon mówiła o sobie w ten czy inny sposób, nie znaczyło, że innym też wolno. Bo nie wolno.
Szkoda, że nie chciał pokazać tej Puchonce swoich szkiców, pewnie z chęcią obejrzałaby uważnie każdy z osobna, zwłaszcza te akty. Prawdę powiedziawszy Cysia lubiła panie na równej stopie co panów i z chęcią podziwiała i komentowała kobiece krągłości.
Na łóżku? Słysząc tę propozycję skrzywiła się nieznacznie. Naturalnie świetnie zdawała sobie sprawę z tego, co miał na myśli. Ale była też święcie przekonana, że to właśnie tam przeważnie rysował swoje poprzednie partnerki, a Cardin nie lubiła być jak inne.
- Łóżko, powiadasz. - mruknęła, niespiesznie podnosząc się w zamyśleniu. W zamyśleniu też ruszyła w kierunku Sawyera i w zamyśleniu rozpięła suwak swojej sukienki, pozwalając jej miękko opaść na ziemię tuż przed chłopakiem. W samej, satynowej, bieliźnie usiadła na kolanach chłopaka, pamiętając by uważać na szkicownik, i palcem wskazującym obwiodła kontur warg Krukona, na krótką chwilę wsuwając go do jego ust. - Łóżko jest bardziej oklepane niż papapet. - to powiedziawszy, Cynamon podniosła się z Ainsworth'a i w chwilę później znalazła na parapecie, ściągając po drodze stanik i rzucając na dywan. Oparłszy plecy o chłodny kamień, zgięła wewnętrzną nogę w kolanie i oparła na niej łokieć, zewnętrznej zaś pozwoliła zwisać za krawędź parapetu. - Usadź mnie, Ty tu jesteś artystą. - właściwie to też nią była, ale nie dziś.
avatar
Cinnamon Cardin
Dorosły

Liczba postów : 18
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Castletown na Wyspie Man

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Czw 18 Lut - 1:04

Cóż, błąd - jeśli jakaś pani została zaproszona do pozowania właśnie w moim dormitorium, robiła to właśnie na oknie, na którym gra światła i cienie była najlepsze do uchwycenia, a po za tym... ma to w sobie coś cholernie perwersyjnego, nie umiem tego wyjaśnić. W łóżku pozowały chyba tylko dwie dziewczyny, a dokładniej te, z którymi sypiam regularnie i nie muszę się martwić, że zachce mi się seksu, nim skończę rysunek. Cynamon wśród białej pościeli stanowiła by całkiem miłą odmianę i mówiąc szczerze, oponowałbym za tą opcją, ale skoro sama wybrała parapet... mogę jej tylko uświadomić drobny błąd w rozumowaniu.
Dziwne, kiedy dziewczyna pozbywa się sukienki zawsze towarzyszy mi to cholerne wrażenie, jakby świat zwalniał, a niepotrzebna część garderoby zsuwała się w żółwim tempie. Gdy już stanęła przede mną w bieliźnie, otaksowałem ją wzrokiem, nie mogąc pozbyć się rozbawionego uśmiechu, cisnącego się mi na usta. Już wiedziałem, na czym skupi się mój rysunek - jej nogi były wprost idealne, jakby stworzone dla mojego ołówka.
Teraz już nie miałem wątpliwości z czym, a raczej z kim mam do czynienia, nie musząc się obawiać nadmiernie dziewiczych reakcji, przyciągnąłem ją za biodra do siebie; zeszła z moich kolan równie szybko, co się na nich pojawiła i nie zdążyłem nawet nic zrobić.
- Właściwie, moja droga, to większość dziewcząt pozowała właśnie na tym parapecie - sprostowałem, podnosząc się z łóżka i podchodząc do niej, aby właściwie ją usadzić. Odsunąłem ją trochę od ściany, plecy obróciłem bardziej w swoją stronę, aby mieć lepszy widok na kształtny biust, który z pewnością był jej atutem, oparłem policzek o dłoń spoczywającą na uniesionym kolanie ręki, a drugą... z drugą miałem problem. Po chwili namysłu, delikatnie odgiąłem ją do tyłu, kładąc ją tuż za jej plecami co nadało całej pozie odrobiny finezji - Tak powinno być dobrze - oznajmiłem, olewając to, że dolna część jej bielizny jest całkowicie zbędna - Chyba, że chcesz coś zmienić - dodałem, ale tylko dlatego, że jej to obiecałem.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Cinnamon Cardin on Czw 18 Lut - 17:47

Gra światła może i była najlepsza przy oknie, ale w dzień, a teraz był późny wieczór i w tym momencie jeśli koniecznie chciało się szkicować okno, to raczej bez postaci siedzącej na parapecie, bowiem w słabym świetle pokojowego oświetlenia połowa sylwetki była w cieniu. Z kolei jeśli odciągnąć wszystkie trzy kotary, idealnym miejscem na wieczorne rysowanie wydawało się łóżko. Ale Cynamon nie chciała, by każdy szczegół jej ciała był podkreślony przez blask świec, toteż parapet wydawał jej się lepszy. I seksowniejszy.
A nie miał prawa zdążyć z czymkolwiek więcej niż z ułożeniem dłoni na jej biodrach, gdy siadała na sojerowych kolanach, ponieważ nie to było zamierzeniem Puchonki. W końcu przyszli tu w innym celu - miał ją rysować. Najpierw praca, potem przyjemności. A to, że przed rozpoczęciem pracy postanowiła troszeczkę rozbudzić jego wyobraźnię, to już inna kwestia, prawda?
- Och, mówisz, że większość preferuje parapet przy zimnej szybie niż ciepłe, przesiąknięte Twoim zapachem łóżko? - spytała czysto retorycznie, unosząc brew w wystudiowanym zdziwieniu. - Cóż, w takim razie mam lepsze rozwiązanie. Może najpierw wypróbujemy klasyczny parapet, a później, pozbywając się tego - tu przesunęła palcem po cienkim materiale dolnej części bielizny - zgodzisz się wykonać jeszcze jeden szkic, tym razem z wykorzystaniem łóżka?
Tak, dwa rysunki byłby lepsze niż jeden. Pierwszy, ten na parapecie zachowałaby dla siebie, a drugi - za pewne o wiele bardziej erotyczny - Sawyer schowałby wraz z pozostałymi pracami. To niezły plan.
Cinnamon poddała się dłoniom chłopaka, pozwalając układać się według wizji artysty jak lalka.
- Nie, taka poza wydaje mi się być odpowiednia. - mruknęła w końcu, koniuszkiem języka zwilżając wargi. Więcej mówić nie miała zamiaru. Od okna faktycznie ciągnęło zimno i czym prędzej chciała przetransportować się do ciepłego łóżka a to zależało od jak najszybszego rozpoczęcia pracy.
avatar
Cinnamon Cardin
Dorosły

Liczba postów : 18
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Castletown na Wyspie Man

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Czw 18 Lut - 21:18

Jak można zapomnieć o blasku księżyca, który z połączeniem ze światłem świec tworzy naprawdę wyjątkową poświatę? Jeśli połączyć to z nagą postacią dziewczyny w frywolnej pozie rozłożonej przy zimnej szybie... nadawało to moim rysunkom specyficzną dozę pikanterii. Nie jestem jakimś cholernym artystą, obdarzonym dziwnymi wizjami, który czerpie radość ze swoistej perwersji, ale zawsze patrząc na efekt twierdzę, że było warto. A panie entuzjastycznie się zgadzają, tego chyba nie trzeba tłumaczyć.
- Większość nie ma wyboru - Drobne kłamstwo jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a czasami potrafi zdziałać cuda - W porządku - mruknąłem jedynie i przeniosłem się na swoje łóżko.
Usiadłem wygodnie, wyjąłem z kieszeni paczkę fajek czym prędzej odpalając jedną, po czym zabrałem się za szkicowanie. Minuty mijały powoli, w dormitorium słychać było jedynie szuranie ołówka po papierze i nasze równomierne oddechy; co chwilę spoglądałem na Cynamona, starając się jak najdokładniej oddać każdy szczegół jej sylwetki apetycznie prezentującej się w poświacie księżyca. Od szczegółu do ogółu, z takiego założenia wychodzę: najpierw ogólny zarys ciała i głowy, później włosy opadające falami na jej nagie ramiona, zaznaczenie krągłości, a potem mogłem spokojnie oddać się detalom, w końcu to one tworzą obraz. Twarz, wyraz oczu, światłocień... Oczywiście nie mogłem się powstrzymać, by perfidnie nie zaznaczyć dolnej części jej bielizny, kontrastującej z nagością jej ciała, choć ostatecznie okazało się to idealnym posunięciem. Pech.
Nie mam pojęcie ile siedzieliśmy w ciszy, wymieniając jedynie karcące spojrzenia i prychnięcia, gdy Puchonka z nudów się poruszyła, w każdym razie po chwili, która dla mnie trwała ułamek sekundy, dla niej pewnie wieczność, skończyłem. Krytycznie spojrzałem na swój rysunek, który był po prostu doskonały, skromność jest zbędna; kobiece akty to moja specjalność. Leniwie podniosłem się z łóżka i podszedłem do niej.
- Co sądzisz? - zapytałem, podając jej szkicownik, aby mogła dokładniej przyjrzeć się swojemu portretowi; zdecydowanie zasługiwał na owacje na stojąco - Do drugiego chcesz pozować od razu, czy wolisz zrobić sobie chwilę przerwy? - podałem jej dłoń i pomogłem zejść z parapetu.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Cinnamon Cardin on Czw 18 Lut - 22:22

Księżyca dzisiaj nie było, przysłonięty był czarnymi chmurami. Poza tym jego światło przez większą część miesiąca było dosyć słabe. No chyba, że Sawyer odczuwał perwersyjną przyjemność w czekaniu na pełnię księżyca tylko po to, by w końcu mieć odpowiednie oświetlenie i móc rysować roznegliżowane panienki na swoim parapecie.
No ale nie czepiajmy się, to on tu przecież był artystą i to jego wizja się liczyła. Pozowanie jest niezwykle nudne i wyczerpujące. Przeciętny człowiek nie jest w stanie tkwić w bezruchu dłużej niż dwadzieścia minut, dlatego też modelom powinno po takim czasie pozwalać zejść ze swojego stanowiska, by wyprostować kości i chwilę odpocząć. Szczęśliwie Cinnamon pozowała nie pierwszy, i pewnie nie ostatni raz, toteż wytrzymała nawet i więcej niż dwadzieścia minut tkwiąc w bezruchu. Gorzej było z milczeniem, bo chociaż uważała, że rozmowa jest w tym momencie naprawdę zbędna, to ciężko jej było trzymać język za zębami. W końcu z natury lubiła dużo paplać, nawet jeśli mówiła tylko do siebie.
Szczęśliwie Sawyer w końcu znieruchomiał, taksując wzrokiem szkicownik przed nim. To był znak dla Cynamona, że dzieło ukończone, czyli można się poruszyć. Nim doń doszedł, dziewczyna sama już zeskoczyła z parapetu, niestety nie mógł się wykazać rycerskością i pomóc jej w schodzeniu. Przyjrzała się uważnie rysunkowi, kilka długich minut studiując go centymetr po centymetrze.
- Na rysunku mam większe piersi niż w rzeczywistości. - zauważyła, śmiejąc się pod nosem. - Masz szczęście, że ich nie pomniejszyłeś, bo wtedy niestety nie zebrałbyś moich wyrazów uznania. - więcej chyba nie trzeba mówić, oczywiste było, że szkic jej się podobał. Nie miała jednak zamiaru w nieskończoność rozwodzić się nad jego wspaniałością, toteż pozostawiła Ainswortha samego pod oknem i ruszyła w stronę łóżka, po chwili rozkładając się na nim wygodnie. - Nie wiem, Ty mi powiedz czy chcesz się od razu zabierać do pracy, czy masz ochotę na coś innego. - wymruczała, przeciągając się rozkosznie na materacu. Chociaż nie wiem czy tak rozkoszne było strzelanie przestawiających się kręgów.
avatar
Cinnamon Cardin
Dorosły

Liczba postów : 18
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Castletown na Wyspie Man

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Czw 18 Lut - 23:37

Co to to nie, światło księżyca było dzisiaj wyjątkowo jasne, przecież nie samą pełnią człowiek żyje. Chyba, że jest wilkołakiem. Czarne chmury rozpłynęły się, gdy tylko zacząłem skupiać się na światłocieniu, najwyraźniej natura próbuje ugodowo przekonać mnie, żebym przerzucił się z aktów na pejzaże. Niedoczekanie. Nigdy nie dawałem swoim modelką chwili na odetchnienie, jeśli już zgadzały się na pozowanie, zapewne były świadome tego co je czeka. No i po przerwie nigdy nie umiałem usadzić ich dokładnie tak, jak poprzednio, a cały rysunek szlag trafiał. Nie potrafię rysować na ślepo.
Nie żałowałem, że zeskoczyła sama, choć był to pierwszy i ostatni akt rycerskości, na który zamierzałem zdobyć się w jej towarzystwie. Skoro jest na tyle samodzielna, to chyba wie czego chce i nie potrzebuje, żeby się z nią cackać. Całe szczęście. Przyglądałem się jej, gdy uważnie lustrowała mój rysunek, najprawdopodobniej dokładnie go analizując.
- Nie masz - zaprotestowałem z oburzeniem. I co z tego, że nie potrafię z godnością znosić krytyki swojej pracy? - Poza je uwydatniała, z mojej perspektywy wyglądały dokładnie tak. Rozumiem, że mimo wszystko ci się podoba - mruknąłem i zabrałem jej szkicownik, wciskając go pod ramię.
Nie obrażam się i nie strzelam fochów, jak panienki przed okresem, po prostu nie lubię, gdy ktoś nie docenia swojej pracy. Zaśmiałem się lekceważąco i usiadłem obok niej na łóżku.
- Zależy, co innego możesz mi zaproponować, albo na co mi pozwolisz - odpowiedziałem, nachylając się nad nią. Palce jednej dłoni wplotłem w jej ciemne włosy, obracając głowę Cynamona w swoją stronę, a drugą ręką zacząłem gładzić jej nagie plecy.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Cinnamon Cardin on Pią 19 Lut - 15:50

Krytyka (konstruktywna) pracy jest wskazana, ale przecież Cinnamon jak na razie złego słowa nie powiedziała o jego pracy! Zauważyła tylko, że jej piersi są większe niż w rzeczywistości a to chyba niewiele ma wspólnego z artystycznym stylem Sawyera. Co do stylu, może właśnie taki był. Albo Cynamon była zbyt odstraszająca i jakoś trzeba było to ładnie podrasować jak artyści barokowi poprawiali wizerunek malowanych przedstawicieli arystokracji. Ołówek czy pędzel to taki pierwotny photoshop!
- No skoro z Twojej perspektywy wydawały się większe, to teraz mogę mieć tylko nadzieję, że z bliższej perspektywy nie wydadzą Ci się gorsze. - odparła, rozbawiona niezadowoleniem Sawyera. - Tak, bardzo mi się podoba. - zapewniła, na wszelki wypadek, gdyby Ainsworth jeszcze nie nie był do końca przekonany.
I nie mówmy, że nie doceniała jego pracy, bo doceniała. Po prostu nie mogła nie wyrazić swojego zdziwienia, gdy zobaczyła rozmiar co najmniej jeden większy niż w rzeczywistości.
- Zależy na jak wiele sobie pozwolisz. - mruknęła, uśmiechając się jednym tylko kącikiem warg. Jak na razie chłopiec radził sobie całkiem nieźle i nie pchał łap tam, gdzie nie powinien. No, gdzie nie powinien zbyt wcześnie pchać łap.
avatar
Cinnamon Cardin
Dorosły

Liczba postów : 18
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Castletown na Wyspie Man

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Pią 19 Lut - 16:19

Lubię konstruktywną krytykę, bo tylko ona buduje, jednakże wcale nie oznacza to, że muszę również dobrze ją znosić. Sam za to mam problemy z powiedzeniem komuś co mi się podoba, za to wady mogę wytykać ot tak. Drobna hipokryzja? Może, jakoś nieszczególnie mnie to obchodzi, zwłaszcza, że mi z tym dobrze... a inni to inni, nie muszę przejmować się ich zdaniem, chyba, że aktualnie mam na to ochotę.
- Czekaj, muszę się przyjrzeć - odparłem, rozsuwając jej ręce i uważnie lustrując piersi Cynamona wzrokiem. Były dokładnie takie, jak na rysunku, może to ona miała zaburzone o ich wielkości? Patrząc z dołu mogły wydawać się mniejsze, a lustro nie zawsze prawdę ci powie, hm - Z bliska są równie ładne - zapewniłem.
Skądże, wiedziałem, że mój rysunek jest bardzo dobry, przyzwyczaiłem się do bardziej... entuzjastycznych reakcji ze strony modelek. Piszczały, wzdychały, całowały i na dobrą sprawę było to o wiele przyjemniejsze niż obojętne: narysowałeś zbyt duże piersi. Skinąłem głową słysząc jej zapewnienie i wsunąłem szkic do swojej teczki, żeby przypadkiem się nie pogniótł.
- Zazwyczaj pozwalam sobie na dużo - szepnąłem jej do ucha, delikatnie przygryzając jego płatek - Bardzo dużo - dodałem, po czym bez zbędnych ceregieli pocałowałem ją prosto w usta. Podchody zaczynały mnie powoli męczyć i również nudzić. Twój ruch, Cardin.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Cinnamon Cardin on Pią 19 Lut - 16:50

Och, przyzwyczaił się do zachwytów ze strony modelek i faktu, iż same się na niego rzucały i raczej nie musiał się specjalnie wysilać. 2 shame. Niestety Cinnamon nie dała mu tej satysfakcji i sam musiał ruszyć tyłek jeśli czegoś od niej chciał. Rysunek, owszem, podobał jej się i to nawet bardzo, ale przecież nie musiała rzucać się na niego z piskiem.
Fakt, iż postanowił przyjrzeć się jej piersiom przyjęła ze szczerym rozbawieniem, prychając ze śmiechu. Mógł mówić co chciał, ale ona i tak wiedziała swoje. Cóż, najwyraźniej mężczyźni mieli problem z powiększaniem rozmiarów pewnych...części ciała. - W takim razie cieszę się, że z bliska podobają Ci się równie mocno. - odparła, poklepując Sawyera po torsie. Ojej, tak chyba mogła zrobić siostra czy matka, ale modelka i potencjalna kochanka? No nie wiem.
Podchody bywają męczące, ale jakby to ująć w słowa, Cysia lubiła je nawet o wiele bardziej niż to, do czego ostatecznie prowadziły. Cała ta gra słów, drobne gesty, dwuznaczne spojrzenia były kręciły ją nawet bardziej niż sam seks. Nic dziwnego, że czasem zdarzało jej się wycofywać tuż przed startem, czym niejednokrotnie doprowadzała facetów do furii. Tym razem, owszem, odwzajemniła pocałunek, ale trwał on tyle, na ile Cynamon pozwoliła, ostatecznie odsuwając Sawyera na odległość kilku milimetrów.
- Najpierw praca, potem przyjemność. - szepnęła z lubieżnym uśmiechem, po raz ostatni składając krótki pocałunek na ustach Krukona.
avatar
Cinnamon Cardin
Dorosły

Liczba postów : 18
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Castletown na Wyspie Man

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Pią 19 Lut - 17:16

Problem tkwił w tym, że nie przepadałem za ruszaniem tyłka, żeby coś dostać. Zazwyczaj nudziłem się wtedy niemiłosiernie i rzucałem to w cholerę, zgodnie z przekonaniem, że w przyrodzie nic nie ginie. Jeśli nie to, to coś innego, proste. Nigdy chorobliwie nie zabiegałem o niczyje względy, owszem mogłem się chwilę postarać, ale jeśli nie przynosiło to większych rezultatów, po prostu zabierałem się za coś lub kogoś innego - brak ambicji jeszcze nigdy nie wyszedł mi na złe.
Posłałem jej lekceważący uśmiech, zupełnie ignorując niepotrzebny gest, który wykonała. Z mojej strony był to komplement, pierwszy i zapewne ostatni jaki miała dzisiaj usłyszeć, nie bawią mnie te gierki. Jeśli miała zamiar skupić się tylko na podchodach, to ja nie zamierzałem dać jej tej satysfakcji, dostatecznie zmęczyły mnie dotychczasowe starania, by zrobić coś jeszcze. Chciała czegoś więcej? Teraz już sama musiała się o to postarać.
Bez słowa chwyciłem szkicownik i usadziłem się po przeciwległej stronie łóżka.
- Teraz ułóż się, jak chcesz - Poprzednio dałem jej wskazówki, teraz powinna odpowiednio wcielić je w życie. Pozostawiłem inwencję twórczą Cynamonowi, byłem ciekawy, co sama wymyśli. Nie, nie miałem zamiaru usadzać jej po raz drugi, teraz tylko obserwowałem jej poczynania spod przymrużonych powiek.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Cinnamon Cardin on Pią 19 Lut - 23:30

Jak był aż tak leniwy żeby raz na jakiś czas nie móc zabiegać o względy jakiejś kobiety, bo przecież na jej miejsce z chęcią pchało się kilka innych, choć gorszego gatunku, to najwidoczniej Cinnamon nie miała tu czego szukać. Było miło, ale chyba Puchonce już się znudziło. Najwyraźniej pan Sawyer Ainsworth nie był aż taki wspaniały, jak słyszała od znajomych i znajomych znajomych. Okazywał się być zbyt wielką szowinistyczną świnią, żeby wzbudzić dłuższe zainteresowanie Cynamona. Dziewczę w jednej chwili postanowiło, że po skończonym rysunku uda się do swojego dormitorium i spędzi tę noc w swoim własnym łóżku. A Krukon może się pocałować w nos.
- Tak dobrze? - spytała sucho, ułożywszy się w najbanalniejszej i najmniej wyszukanej pozie jaką tylko znała. Niech będzie, uprzednio ściągnęła ostatnią część bielizny i wciągnęła uprzednio zdjęte szpilki na stopy. Skoro już miała leżeć byle jak, to niech chociaż jej nogi w tej paskudnej pozie wyglądają dobrze.
avatar
Cinnamon Cardin
Dorosły

Liczba postów : 18
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Castletown na Wyspie Man

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Nie 14 Mar - 19:07

Powiedzmy, że dziś miałem po prostu zły dzień, a że moje starania nie przynosiły żadnych rezultatów, po prostu wolałem sobie odpuścić. Będę miał dwa świetne szkice, chociaż jeden pewnie wyślę jej jutro sową z jakimś miłym dopiskiem, żeby czasem nie straciła o mnie resztek dobrego zdania. W końcu, z chęcią spotkałbym się z nią w innych okolicznościach, kiedy to będę wyspany i nie będzie mi burczeć w brzuchu. Może nawet uda mi się wyciągnąć ją na piwno, kto wie?
-Nie, moja droga, tak nie jest dobrze - mruknąłem, zastawiając się, czy robi to specjalnie czy też tak wolno się uczy, po czym całkiem delikatnie ułożyłem ją w niebanalnej pozie, w której dobrze prezentowały się nie tylko jej nogi, ale cała sylwetka,
I zacząłem rysować. Szkicowałem trochę dłużej niż poprzednio, starając się, by teraz nie miała się do czego doczepić. Kiedy, już skończyłem i pokazałem jej rysunek, Cynamon ładnie się pożegnała i wyszła. A ja? położyłem się spać, bo prawdę mówiąc, byłem cholernie zmęczony.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by William Sulivan on Pią 26 Mar - 1:28

Will zaszył się w dormitorium, szczęśliwy, że nie ma w nim żadnej żywej duszy. Chciał być sam i pić dopóki nie zabraknie mu alkoholu.
Nim rozsiadł się na swoim łóżku, pogrzebał chwilę w kufrze, szukając dodatkowych trunków. Znalazł tylko dwie puste butelki i zaległą pracę domową z transmutacji, której nie oddał, mówiąc profesor McGonagall, że ją zgubił. Tak też myślał i napisał nową, spędzając nad nią cały wieczór.
Zamknął z hukiem wieko kufra i rozsiadł się na łóżku, otwierając jedną butelkę.
Zastanawiał się co ma myśleć na temat Agnet i jej zaręczyn. Bawiła się nim? Może to był głupi zakład, w który on, idiota, dał się wciągnąć? A może faktycznie nie kochała Hewsona i wcale nie chciała za niego wyjść?
William nie znał się na płaczu dziewczyn. Nie wiedział, czy udawały, czy nie. Miał młodszą siostrę, ale nie należała do płaczliwych - wszystko wymuszała złością, nie płaczem. Jednak dziewczyna naprawdę wyglądała na przejętą, ale może była tylko dobrą aktorką?
Jest Ślizgonką, pomyślał, a oni lubią manipulować ludźmi, wszyscy to wiedzą.
Ale czy w to wierzą? Will chyba nie wierzył. To takie naiwne, ufać nowo poznanej osobie, a jednak robił to i łamał wszelkie zasady zdrowego rozsądku. Z niewiadomych powodów ufał Agnet i nie wiedział skąd się ta ufność bierze.
Był wściekły, że tak się zachował w Pokoju Życzeń. Była zaręczona, nie może się w to mieszać. Powinien od razu wyjść, zostawić ją i nigdy nie wracać. Niech układa sobie życie z Hewsonem, nic już nie może zmienić.
Z tym postanowieniem, upił ostatni łyk Ognistej i otworzył nową butelkę.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Pią 26 Mar - 17:28

Piątek... innymi słowy najbardziej wyczekiwany dzień w całym tygodniu, zapowiedź zbliżającego się weekendu - chwili normalnego życia wśród całego szkolnego zamieszania. Moim zdaniem to zupełnie niezrozumiałe, dlaczego musimy odklepywać godzinki w dusznych klasach, zwłaszcza, że większość wiadomości i tak nam się do niczego nie przyda. Bo pomyślmy logicznie - na lekcje, odrabianie zadań domowych tracimy sporą część życia. A żyje się tylko raz, nie? Zupełnie nie rozumiem, jak inni Krukoni mogą czerpać radość ze ślęczenia nad książkami - tak, tak: co ja robię tu? Zawsze zastanawiałem się, dlaczego gadający kapelusz postanowił przydzielić mnie do Krukolandii, nieważne.
Wracałem spokojnie do dormitorium, wygwizdując sobie jakąś mugolską piosenkę, mając na celu dokończenie rysunku. Pogoda z koszmarnej zrobiła się ciepła i przyjemna, a co za tym idzie błonia przeżywają istny najazd braci uczniowskiej. A ja nie lubię tłumów, a zwłaszcza tłumów rozchichotanych panienek, który gapią się na mnie jak ciele w malowane wrota i planują nasz ślub. Żałosne.
Wróćmy jednak do tematu - popchnąłem drzwi prowadzące do mojego pokoju, który jak się okazało, wcale nie był pusty. Mój współlokator, niejaki William, leżał na swoim łóżku z miną męczennika, popijał ognistą i wyglądał, jakby zaraz miał kopnąć w kalendarz.
- Pijesz beze mnie? Toż to skandal - oburzyłem się, zabrałem mu butelkę i wskoczyłem na swoje łóżko - Ktoś umarł? - zapytałem podniosłym tonem, gdy nadal nie dawał znaku życia.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by William Sulivan on Pią 26 Mar - 17:46

Usilne przekonywania Willa, że Agnet to zła kobieta była i nie będzie się w nic wtrącał, przerwał Sawyer.
Oburzony faktem, że ktokolwiek oprócz chłopaka raczy przesiadywać w zamku i zakłócać jego niezwykle ważne rozważania, nie dał tego po sobie poznać. Usiłował za to wtopić się w pościel i liczył na to, że Krukon jednak go nie zauważy. Niestety, artyści potrafili wychwycić każdy szczegół, nawet wtapiającego się w łóżko kumpla z dormitorium.
Z niepokojem zerknął na ostatnią butelkę ognistej, którą zabrał mu Sawyer.
- Artyści piją wystarczająco dużo - mruknął niechętnie. - Nie powinieneś teraz rysować jakiegoś krajobrazu na błoniach?
Zignorował pytanie o śmierci. Był przekonany, że to Sawyer wyzionie ducha, jeśli nie odda mu alkoholu i sam wszystko wypije.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Pią 26 Mar - 18:00

Nie przesadzajmy, wcale nie zauważałem wszystkich szczegółów, widzę tylko to co chce widzieć, a William trzymał Ognistą, to chyba jasne, bo właściwie w tym wypadku chciałem widzieć. A skoro już wyglądał jak siedem nieszczęść, to chyba mogę się zainteresować jego stanem zdrowia psychicznego, albo też jego brakiem.
- Pierdolisz, Sulivan - zarechotałem, upijając sporego łyka ognistej, zupełnie ignorując zirytowane spojrzenia kumpla, który nawiasem mówiąc, wyglądał, jakby miał zamiar zatłuc mnie żywcem. Mówi się trudno i żyje się dalej. Nie zamierzałem zaprzeczać, że wcale nie jestem arytstą, to byłaby czysta hipokryzja. Jestem udręczonym artystą, a William jest teraz bardziej udręczony niż ja, co psuje mi wizerunek - Nie maluję krajobrazów, to nudne - skrzywiłem się i wyciągnąłem ze szkicownika niedokończony portret jakiejś panienki, która była tak napalona, że nawet nie dała mi skończyć. Chyba muszę zacząć uważniej dobierać modelki, bo niedługo stanę się tanim źródłem rozrywki! - A błonia cierpią na wysyp niedopieszczonych i chichoczących panienek. Cenię się, Will - dodałem, zaczynając zawzięcie kreślić ołówkiem po białym papierze.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by William Sulivan on Pią 26 Mar - 22:43

Oczywiście, że Sawyer widział co chciał widzieć. Znaczącego spojrzenia "wynoś się stąd, chcę upijać się w samotności" już nie dostrzegł. Artysta od siedmiu boleści.
Will zaczął się zastanawiać, czy rechot chłopaka zawsze tak go irytował, czy może tylko dzisiaj towarzystwo mu nie pasowało. Widząc jak wypija jego ognistą, upewnił się, że zawsze.
Udręczony artysta, dobre sobie! Kreował się na takiego, a William był naprawdę cierpiący i potrzebował teraz znieczulenia. W postaci alkoholu, rzecz jasna.
Patrzył jak chłopak wyciąga szkicownik. Świetnie! Teraz będzie tutaj siedział trzy godziny i malował jakieś mazaje, pomyślał z kpiącą miną śledząc jego ruchy.
- Może ktoś powinien je dopieścić? To misja dla ciebie, Sawyer, chociaż raz zrób coś dla dobra ludzkości - rzucił kąśliwie, zerkając czy w butelce po ognistej, która leżała obok jego nogi, nie została odrobina płynu. Jak na złość, była pusta. - I oddaj mi moją whisky, nie częstowałem cię.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Pią 26 Mar - 23:06

Moje dormitorium, mogę siedzieć tu ile chce i wcale nie potrzebuje do tego błogosławieństwa Williama. Ach, na tym świecie tylko Morwa mnie rozumie, ale za ostatni wybryk należy jej się porządne lanie w dupsko. Cóż zrobić, przyzwyczaiłem się do tego, że ludzie zazdroszczą mi talentu. Bo nie da się zaprzeczyć, że go mam. Zobaczycie - za trzy, cztery lata stanę się jednym z bardziej znanych artystów i umrę przed trzydziestką. Tak, tak docenią mnie jeszcze za życia, chwała pośmiertna jakoś mnie nie satysfakcjonuje.
- A czy ja wyglądam na cholernego obrońcę uciśnionych? - zakpiłem z niego, ucinając rozmowę. Nie łapię się byle czego, a panny na błoniach nie były niczym więcej, niż właśnie byle czym. Ni to ładne, ni z interesującym charakterem - tak, tak to również się liczy, jeśli tylko idzie w parze ze zjadliwą buzią. Maszkar nie lubię - Ależ proszę. Gdybym czekał, aż mnie poczęstujesz, nie doczekałbym się do usranej śmierci - rzuciłem mu pustą butelkę, szczerząc się do niego radośnie - To powiesz mi dlaczego wyglądasz jak gdybyś chciał wziąć przykład z Wertera i strzelić sobie w łeb? Jakaś panna dała ci kosza czy może znowu przeżywasz weltschmerz?
Wyciągnąłem z kieszeni fajki i nie zważając na możliwe protesty, odpaliłem jedną.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by William Sulivan on Pią 26 Mar - 23:33

Tak, tak, tylko jedna piątoklasistka rozumie biednego artystę, jakie to rozczulające. Czego jak czego, ale talentu Will chłopakowi nie zazdrościł - nigdy specjalnie nie pchało go do ołówków, węgla rysunkowego, czy innych pierdół, którymi mazałby abstrakcyjne bohomazy na kartce, a później wzdychał nad swoim talentem. I cóż, najwięksi zazwyczaj byli doceniani dopiero po śmierci, ale skoro to pana Ainswortha nie satysfakcjonuje, to co poradzić? Może będzie gwiazdką kilku artykułów Rity, co faktycznie uplasuje go na liście znanych artystów, ale według rozchwianych emocjonalnie dziewczynek w przedziale wiekowym od jedenastu do czternastu lat. Z tego co wiedział Will, te starsze zamiast umieszczać go na jakiejkolwiek liście, od razu pakowały mu się do łóżka.
- Nie, wyglądasz bardziej jak jeden z nich - odciął się Krukon i złapał lecącą w jego stronę butelkę. Potrząsnął nią trochę, upewniając się, że nic w niej nie ma i rzucił wściekłe spojrzenie Sawyerowi. - Najpierw trzeba sobie zasłużyć na poczęstunek, nie ma nic za darmo.
Patrzył jak zapala papierosa i przyglądając się unoszącemu dymowi.
- Werter? Przypominam ci, że nie znam mugolskich filmów, książek czy innych tworów. Zresztą, moje potencjalne samobójstwo to nie twój interes - burknął, zaciskając usta. Przez chwilę towarzystwo Sawyera pozwoliło mu się oderwać od dręczących go myśli, ale oczywiście chłopak musiał przypomnieć, dlaczego się tutaj zaszył.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sawyer Ainsworth on Pią 26 Mar - 23:55

Cóż, przynajmniej nie użalam się nad sobą dlatego, że dziewczyna, którą ledwo znam jest zaręczona. Ale o tym jeszcze nie wiem, przynajmniej oficjalnie, więc odłóżmy dyskusję na bok. Abstrakcyjne bohomazy - przecież to czysta hipokryzja! Akty kobiece, tylko one się liczą. A jeśli kogoś do tego nie pcha... cóż, zapewne jest gejem albo impotentem, któż inny wzgardziłby widokiem nagiej kobiety i przelewania jej urody na papier? Rita Skeeter mnie nie interesuje, tak samo jak rozchwiane emocjonalnie panienki. Niby dlaczego łażę od jednej redakcji do drugiej? Chce wypłynąć u boku ludzi, którzy się liczą. Ale cóż poradziż, że mam na karku jednie 17, no już prawie 18 lat i większość patrzy na mnie z góry. Dzieciak ma talent, mówią, Ale jest dzieciakiem. Nie, na tym świecie wcale nie ma dyskryminacji.
- Z nich? Sulivan, mów do mnie po angielsku, a nie swoim werterycznym dialektem - prychnąłem, zupełnie ignorując jego wściekłe spojrzenie - Z kumplem z dormitorium się nie podzielisz i jeszcze rzucasz takimi patetycznymi tekstami - zacmokałem, tym samym, delikatnie mówiąc, wyśmiewając jego stanowisko.
- Czyli jednak rozważasz możliwość samobójstwa - uśmiechnąłem się tryumfalnie pod nosem, nie przestając kreślić miękkim ołówkiem po papierze, nawet nie odrywając wzroku od szkicu - Nie chcesz, nie mów. Chciałem być miły, więcej tego nie oczekuj - podsumowałem. No i zachowuj się jak człowiek - kiedy staram się udowodnić, że mimo wszystko nie jestem zdziwaczałym indywiduum, otrzymuję właśnie taką odpowiedź. Pierdolić to.
avatar
Sawyer Ainsworth
Dorosły

Liczba postów : 219
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Darlington

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by William Sulivan on Sob 27 Mar - 0:23

To jasne, że kobiece akty przelane na papier Willa nie interesowały. On wolał oglądać żywe modelki, a nie podniecać się nad kartką. Co prawda, chłopak kilka razy przypadkiem oglądał prace Sawyera i musiał przyznać, że były niezłe. Oczywiście nigdy mu tego nie powiedział, jeszcze biedaczyna popadłaby w samouwielbienie. Tylko tego by brakowało.
Zapewne William w każdy inny dzień podzieliłby się ognistą z Sawyerem i resztą współlokatorów, ale nie dziś. Dzisiaj jest Dzień Egoizmu.
- Tak, miałem zamiar dla ułatwienia się upić, a potem zabić, ale skutecznie mi to uniemożliwiłeś. Bądź z siebie dumny, uratowałeś mi życie.
Zajrzał pod łóżko. Też nic, tylko kurz, książki i skarpety. Dlaczego akurat dzisiaj musiał mu się skończyć zapas alkoholu? Cały świat przeciwko niemu. Chyba faktycznie trochę się nad sobą użalał. Jak baba, pomyślał i skrzywił się odrobinę.
- Myślę, że dam sobie radę bez twojego miłego nastawienia. - powiedział śledząc ruchy jego rąk. - Co tam tworzysz?
Skoro już musiał tutaj być, uprzejmie byłoby się zainteresować tym, co rysuje. Nie oczekiwał nawet, że mu odpowie, albo, że Will cokolwiek z tej wypowiedzi pojmie - kto tak naprawdę rozumiał artystów?
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach