Pokój nr 1 - VI klasa

Strona 11 z 12 Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marley Gothens on Sro 22 Gru - 0:10

Gdy minęła chwila zaskoczenia, Marley zamknęła za sobą drzwi i z obrzydzeniem wpatrywała się w jednorożca, a raczej w to, co z siebie wydalał. Na jej twarzy od razu pojawił się grymas, który mówił, że to wcale nie jest fajne. Na słowa Setha nie zareagowała jakoś specjalnie, ot tak rzuciła:
- Chyba cię pojebało.
Ale nie wczuwała się za bardzo, bo i po co? Po chwili przeszła kawałek dalej, ignorując na razie Granta i żałując, że w dormitoriach Slytherinu nie ma okien. Waliło.
- To spełnia życzenia? - zainteresowała się.
avatar
Marley Gothens
Dorosły

Liczba postów : 205
Czystość krwi : czyścioszek
Skąd : Salisbury, Anglia

http://hogwart.7forum.net/forum.htm

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Seth Carter on Sro 22 Gru - 0:14

- Machnij różdżką - powiedział spokojnie zatykając nos, i posyłając tęskne spojrzenie za Leksiem który spierdolił. Seciu nie będzie już machał różdżką, bo skoro z zaklecia do transmutacji wyszlo to coś, to ciekawe co by mu wyszło jakby chciał rzucić zwykłe chłościć.
- Mnie pojebało? Bo chciałem się uczyć? - spytał z wyrzutem i udawaną rozpaczą w głosie. A po chwili doszedł do wniosku że zabrzmiało to niedorzecznie. - Nie wiem, sprawdź. Jest twój w końcu
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marley Gothens on Sro 22 Gru - 0:18

Fajny kolega w takim razie z niego, dzięki wielkie.
- Radź sobie sam - burknęła pod nosem, bo nie miała zamiaru mu pomagać. Jakkolwiek na tym ucierpi, może wyjść zabawnie.
Marley podobnie podeszła do jednorożca i powiedziała głośno i wyraźnie:
- Posprzątaj po sobie. - I miało to być jej życzenie, poczekała nawet trzy sekundy, po czym odwróciła się do Setha, wzruszyła bezradnie ramionami i podsumowała: - Ale gówno.
Jakby nie patrzeć.
avatar
Marley Gothens
Dorosły

Liczba postów : 205
Czystość krwi : czyścioszek
Skąd : Salisbury, Anglia

http://hogwart.7forum.net/forum.htm

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Seth Carter on Sro 22 Gru - 0:22

Jakby mógł, to cofnąłby się jeszcze bardziej ale przeszkadzała mu ta cholerna ściana. Wyciągnął różdżkę i rzucił "chłościć" które trafiło w nogę dziewczyny a nie w wielki prezent od jednorożca. - Dupa - skomentował spokojnie, czekając aż zacznie go opieprzać. Bo na pewno zacznie.
- Nie narzekaj, można mu robić warkoczyki, i wyprowadzać na dwór. Jak młodsza siostra i pies w jednym - stwierdził wesoło próbujac jeszcze pare razy - bezskutecznie - posprzątać zaklęciem.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marley Gothens on Sro 22 Gru - 0:26

Chyba znał ją za dobrze.
- CZY CIEBIE DO KOŃCA JUŻ POJEBAŁO?! - podniosła wrzask, odwracając się na pięcie. Spojrzała na swoją łydkę i ze złością w oczach rzuciła się na Setha. - Wiesz ile się nad tym męczyłam, żeby to tak wyglądało?! Oczywiście że nie wiesz, mas to w dupie! Ty beznadziejnie popierdolony idioto, spójrz teraz na to, jak to wygląda, nienawidzę cię!
Tak sobie krzyczała i starała się go przy tym okładać pięściami, niezbyt się przejmując tym, że zaraz może tu wpaść jakiś uczeń, bo niewątpliwie było ją słychać w całym pokoju wspólnym.
Zepsuł jej nogawkę spodni, no.
avatar
Marley Gothens
Dorosły

Liczba postów : 205
Czystość krwi : czyścioszek
Skąd : Salisbury, Anglia

http://hogwart.7forum.net/forum.htm

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Seth Carter on Sro 22 Gru - 0:30

Zasłonił twarz żeby przypadkiem go nie dosięgnęła, chociaż nie schodził mu z buzi niesamowicie złośliwy uśmiech.
Lubił jak Bobik się wkurwiał, to bylo takie zabawne. Czasami miał nawet wrażenie że jej włosy robią się jeszcze bardziej fioletowe.
- Spokojnie, teraz wygląda o niebo lepiej - powiedział próbując ją przekrzyczeć i w jakiś sposób uspokoić. Na serio, teraz wyglądała fajniej. Powinien zawodowo poprawiać ciuchy innych ludzi. - Uspokój się - rozkazał kategorycznie, bo jakoś nie chciał się tlumaczyć przed kimkolwiek z tego że ma w pokoju jednorożca.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marley Gothens on Sro 22 Gru - 0:34

Gdyby tylko powiedział jej, że była w tym wszystkim zabawna albo słodka... hm, nie odzywałaby się do niego do końca życia, to pewne.
I mógł robić wszystko. Serio, był osobą, której wybaczała większość rzeczy, ale NIKT nie miał prawa ingerować w jej wygląd. Dlatego też nie działały tutaj zwyczajne metody i zaczęła się oburzać jeszcze bardziej.
- Mam się uspokoić?! - fuknęła, starając się oswobodzić nadgarstki czy coś tam, bo Seciu był mądry enough i nie mogła go dosięgnąć przez ten uścisk. - Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, co zrobiłeś! Hipogryf cię ruchał! - krzyknęła w końcu, wyrywając nadgarstki i wielce oburzona, z nosem wycelowanym w sufit, wymaszerowała z dormitorium.
avatar
Marley Gothens
Dorosły

Liczba postów : 205
Czystość krwi : czyścioszek
Skąd : Salisbury, Anglia

http://hogwart.7forum.net/forum.htm

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Seth Carter on Sro 22 Gru - 0:37

- A ciebie tuzin! - krzyknął za nią i trzasnął drzwiami. Spojrzał na swój nowy nabytek w wystroju wnętrza i wyszedł za dziewczyną. Do dupy.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Nie 1 Lip - 20:21

Josh pchnął drzwi do swojego dormitorium. Na szczęście nie musiał oprowadzać po nim Cass, bo ta doskonale wiedziała nie tylko, kto gdzie śpi, ale gdzie Josh trzyma swoje najbardziej tajne tajności i nie raz udowodniła mu, że zmiana skrytki nic nie da. Kiedy tylko pojawili się w środku Kaltmann przeciągnął przez głowę koszulkę i rzucił ją w stronę dziewczyny.
- Jak będziesz chciała sobie popłakać - wyjaśnił i zaczął grzebać w kufrze w poszukiwaniu czegoś nowego, nie czując absolutnie żadnego skrępowania. Może i pięknie razem wyglądali, ale na tym to wszystko się kończyło i na szczęście dla Josha żadna ze stron nie chciała tego zmieniać. Tak było dobrze i mógł mieć stuprocentową pewność, że Cass myśli tak samo. Inaczej było z Mary, która okazywała się niespodzianką dla każdego z nich; Josh kochał ją jak siostrę, ale nie raz pozwalał sobie na przedłużone spojrzenia i o wiele bardziej czułe powitania. Tamta z kolei pozwoliła sobie już w ogóle na szał ciał, bo najwyraźniej nie zrozumiała porozumiewawczych spojrzeń Cassandry. Założył bluzę i usiadł na łóżku.
- Kiedy zrozumiesz, że nie mówiąc mi co się dzieje zadręczasz mnie o wiele bardziej? - uśmiechnął się do niej, bo już nie wiedział na czym właściwie przyjaźń polega; nie chciał być potrzebny tylko wtedy, kiedy jest wesoło. Przeciągnął się kilka razy, myśląc, że Cass wymaga od niego za wiele. Nie mógł jej obiecać, że zapomni o całej sprawie i nie zaczepi Gabriela, jak go spotka, ale na pewno nie będzie specjalnie go szukał. No, chyba że znowu wydarzy się coś, co doleje ostatecznej oliwy do ognia. - Jesteś zakochana, więc go bronisz. - powiedział, przyglądając się swoim palcom - Ale on jest chujem. Jak mógł tak ci powiedzieć? - wzruszył ramionami, czekając aż Cass będzie gotowa na brutalną prawdę.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 1 Lip - 23:41

Cassie wślizgnęła się do dormitorium tuż za Joshem, mając nadzieję, że w środku nie będzie nikogo, począwszy od współlokatorów jej przyjaciela, a skończywszy na ich rąbniętych zwierzątkach lub bakteriach i zarazkach, które codziennie wytwarzali. Rzuciła się na łóżko Josha, chowając twarz w jego poduszce. Ach, jak przyjemnie pachniała. Hmmm... gdyby nie skrzaty, całe dormitorium szóstej klasy byłoby jedynie istnym chlewem, co zdążyła zauważyć po syfie panującym dookoła łóżek reszty chłopaków. Na szczęście Josh jako - tako zadbał o porządek, przynajmniej w swojej części sypialni, czyli tej, którą Cassie uwielbiała najbardziej.
- Już nie będę płakać, ale dzięki za troskę - odpowiedziała z lekkim uśmiechem, łapiąc koszulkę Kaltmanna. Mary. Czy niedługo stanie się dla nich tematem tabu? Czy Josh je pogodzi, czy może będzie wolał zadawać się tylko z jedną z nich, zostawiając drugą samą sobie? Ta druga opcja wydawała się akurat mało prawdopodobna. Cassie, Josh i Mary od zawsze trzymali się razem i mówiąc szczerze, trochę dziwacznie wyglądali, gdy nie byli razem, w trójkę.
- Nigdy - uśmiechnęła się szeroko do niego, zmieniając pozycję. Opierała teraz głowę o ramię przyjaciela. Lubiła tę pozycję. Bardzo. No, ale jeśli chodziło o sprawy załatwiane za pomocą pięści... pożyjemy, zobaczymy. Tylko Josh musi liczyć się z tym, że może unieszczęśliwić Cassie jeszcze bardziej.
- Nie jeste... ojej. Jestem. No, ale... wcale go nie bronię! - oznajmiła z lekkim zdziwieniem panna Hayes, unosząc brwi do góry. Broniła go? Nie. No... może troszkę, ale tylko troszeczkę. Ciągle myślała o nim jako o przystojnym chłopaku, a nie o chuju, do którego nie można mieć za grosz zaufania. - Poniosło go pewnie. Też nie jestem bez winy!
Pokiwała głową, bawiąc się swoimi jasnymi lokami. Brutalna prawda i Cassie? Nierealne.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Pon 2 Lip - 20:59

Nie powinna spodziewać się pięciogwiazdkowego hotelu. Josh miał na głowie znacznie ważniejsze sprawy niż sprzątanie pokoju; zdobywanie świata, gnębienie innych, podrywanie panienek, jedzenie, spanie, machanie różdżką i takie tam przyjemności. Zresztą, jakby chciał, to mógłby posprzątać lepiej od tej całej zgrai skrzatów, które tak poza tym musiały się równie nieźle natrudzić w sypialni dziewcząt - a przynajmniej Josh miał taką nadzieję. Zaczął bawić się jej włosami, robiąc nimi dziwne kombinacje na jej głowie.
- Bywasz irytująca. - powiedział, wkładając jej włosy do nosa przez przypadek. Jeżeli któraś mu wreszcie powie o co chodzi, to może zacznie działać, ale skoro żadna nie chciała go martwić, to równie dobrze mógłby z nudów w nieskończoność wąchać własne skarpetki i pozwolić im użerać się ze sobą tuż nad jego głową. Josh nie pochwaliłby żadnej z nich. Mary nawet jeżeli chciała dobrze, narażała się na spore niebezpieczeństwo i jednocześnie przekichała sprawę u Cass, a ta z kolei była przekonana, że kiedy jej przyjaciele ruszą do boju będzie jeszcze gorzej. Typowe. Josh kompletnie nie znał się na dyplomacji, ale chętnie rąbnąłby je obie. Powinny zrozumieć, że czasami nie robi czegoś wyjątkowo tylko dlatego, że one tak chcą, ale głównie sam podejmuje decyzje. Zrobi co zechce, łaskawie każdą z nich uprzedzając. Nie znosił tajemnic.
- Oczywiście, że nie jesteś, bo ile razy trzeba tłumaczyć, że kobiety bywają gorsze od facetów? - może nie konkretnie w tym przypadku, ale nic nie dzieje się bez powodu i jeżeli wina była po jednej stronie, to musiało to oznaczać tylko tyle, że druga strona całkowicie dla tej pierwszej nie istniała. - Czyli co się teraz generalnie dzieje?- bo wciąż brakowało mu konkretów.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 3 Lip - 19:31

W sypialni dziewcząt prawie zawsze panował istny ład i porządek, nie tylko dzięki skrzatom, ale również dzięki pannie Hayes, która w bałaganie i syfie nie potrafiła wytrzymać zbyt długo, więc sama podwijała rękawy i brała się do roboty, chociaż to zdarzało się bardzo, bardzo rzadko. Najczęściej wolała dyrygować pozostałymi współlokatorkami razem z Mary, umiejętnie udając sprzątanie. Gdyby one dwie nie były takimi dobrymi aktorkami, z pewnością skończyłyby jako popychadła całego rocznika.
- Wiem o tym, ale dziękuję za komplement - odpowiedziała Cassie, uśmiechając się czarująco do Josha.
Teraz Josh będzie miał szerokie pole do popisu - jego głównym i najważniejszym zadaniem będzie sprawdzenie się w roli mediatora. Teraz to nie panna Hayes będzie godziła Kaltmanna i Langdon, tylko Ślizgon będzie musiał wytężyć wszystkie swoje siły i dołożyć wszelkich starań, aby je pogodzić. Nie chciałby w końcu wybierać pomiędzy nimi, zostawiając w sercu drugiej, przegranej, głęboką ranę, która za żadne skarby świata nie będzie chciała się zagoić?
- Kobiety nie są gorsze od facetów! Świnia z ciebie! - zaoponowała Cassie, krzyżując ręce na piersiach. Zacisnęła usta i zmrużyła oczy. - Co się dzieje, zastanówmy się. Gabriel Smith przeleciał mnie na naszym trzecim spotkaniu, nawet dwa razy. W międzyczasie zdążył nazwać mnie marionetką i zabawką, a potem dostaliśmy szlaban za włóczenie się po nocy... ach, wspomnę jeszcze, że dostał ode mnie w twarz. Ręka mnie do dzisiaj boli.
Czy powiedziała wszystko? Oczywiście, że nie. Ominęła kilka istotnych szczegółów, o których nie miała zamiaru podzielić się prawie z nikim. No, Mary wiedziała... na razie Cassie nie żałowała, że jej cokolwiek powiedziała. Na razie.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 11 Lis - 20:35

Dziewczyna była zła i smutna, ale głównie zła. Będzie musiała poczekać z kupnem nowego kociaka do wakacji, bo to już niedługo podobno, a ona naprawdę potrzebowała nowego pupila, szczególnie teraz. Dodatkowo humor psuł jej Gabriel Smith. Na samą myśl o nim, a właściwie o jego słowach robiło jej się dziwnie zimno. Jedyną pozytywną (w miarę, bo można by podyskutować na ten temat) było spotkanie tego mężczyzny, którego imienia nawet nie znała. Zastanawiała się, czy Złodziejka podzieliła się zdobyczą...
Nudziło jej się, a po korytarzach głownie błądzili uczniowie z klas od pierwszej do czwartej, no i szóstoklasiści, bo przecież klasy piąte i siódme miały teraz ważne egzaminy, a reszta spokojnie mogła się obijać. Mary do tej pory pamiętała swoje SUM-y. Nie było tak źle.
W poszukiwaniu towarzystwa ruszyła, ubrana w czarną koszulkę na ramiączkach i wręcz nieprzyzwoicie krótkie czarne spodenki, ruszyła na poszukiwania Josha. Nie było go w pokoju wspólnym, a więc leń pewnie spał. Weszła po schodach do męskiego dormitorium. Na łóżku zobaczyła Kaltmanna, spał. - Josh! - krzyknęła i skoczyła na niego, z zamiarem obudzenia go.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Nie 11 Lis - 21:00

Palce lewej dłoni już od jakiegoś czasu krążyły zataczając koła po zmęczonej czaszce. Rama coraz mniej wygodnego łóżka odcisnęła się na prawym nadgarstku, z którego zwisał ledwo trzymając się czarny rzemyk. Josh rzadko kiedy nie chrapał, chociaż należałoby tu podkreślić, że dzisiaj wyjątkowo nie słyszał tego cały zamek. Oddychał spokojnie, będąc właśnie w zaawansowanej fazie słodkiego romansu z Morfeuszem. Kołdra zsunięta z pleców, zahaczając o biodra odsłaniała nagie wytatuowane plecy. Już tak dawno nie musiał się niczym przejmować, zapijać zdenerwowania, w niecierpliwości wypalać kolejną paczkę papierosów. Ostatnio wychodził jedynie na zajęcia, wracał i kładł się spać, zupełnie jak gdyby później zabronione byłoby mu dotknąć głową poduszki. Stracił rachubę czasu, a co najgorsze - a zarazem najlepsze - stracił też poczucie odpowiedzialności za swoje dwie przyjaciółki, którym najwyraźniej też jego towarzystwo nie było takie niezbędne. Nie miał do nich pretensji, bo zarówno Mary jak i Cass potrzebowały sporo czasu na przemyślenia, a jemu to całkowicie odpowiadało. Co jakiś czas oglądał się za Catherine, co jakiś czas wzdychał do Adele i rzucał nieznaczące nic komplementy innym zabłąkanym duszyczkom, stając się ich pocieszeniem na jedną noc. Poza tym naprawdę dużo się uczył i zaczął grać w karty za pieniądze. Bał się dorastania.
Złota granica, za którą miał się bez wahania oddać greckiemu bogowi została brutalnie starta. Mgła przed jego oczami zaczęła powoli znikać i nagle pojawił się dziwnie przyjemny ból niosący się po całym ciele. To trwało chwilę; przebudzenie, odskok, odsunięcie się pod ścianę, przyciągnięcie dziewczęcia do siebie i ukrycie twarzy w jej, o Merlinie, pełnym dekolcie.
- Rób co chcesz, nie wyjdę z łóżka. - kurwa, jakby miał depresje.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 11 Lis - 21:15

Jaki leń patentowany. Gdyby usłyszała cały ten monolog zewnętrzny o jakiejś Adele, jakiejś Catherine i innych duszyczkach, byłaby bardzo, ale to bardzo zazdrosna. Chociaż jej oczy ostatnio także wędrowała za innym, niestety nie miała szans...
Ona przynajmniej miała koszulkę, nie to co on.
- Zachowujesz się jak Szczotka do Butelek, kiedy go budziłam. - powiedziała ze śmiechem, który szybko zniknął z jej głosu. Szczotka do Butelek... Szkoda, że ten futrzak już nie żyje. Zmarkotniała.
Automatycznie zaczęła wodzić lewą ręką po jego plecach, oczywiste było, że czuł te wszystkie nierówności, na jej dłoni, o czym w tej chwili nie pomyślała, a powinna, bo zacznie się przesłuchanie i niewygodne pytania, na które prędzej, czy później będzie musiała odpowiedzieć.
Mogłaby z nim tak leżeć i czuć jego zimny tors obok siebie, wtuliła nos w jego głos. Joshowaty zapach, pomieszane z nikotyną. Afrodyzjak dla jej osoby.
- W ogóle pogodziłam się z Cassie. - uśmiechnęła się. - Na szczęście Gabriel nie próbował nam przeszkodzić. - po imieniu Smitha mówiła coraz ciszej. Na myśl o tym Gryfonie zrobiło jej się zimno i miała ochotę płakać, tak bardzo się go teraz bała, za bardzo.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Nie 11 Lis - 21:35

Wciąż zaspany próbował ogarnąć, kto to jest Cassie i kim u licha jest jakiś Gabriel. No tak, brutalna rzeczywistość spadła na niego zdecydowanie za szybko, chociaż trzeba było przyznać Mary, że wiedziała, jak skutecznie rozbudzić jego myśli. Zaczął się powoli przeciągać, nadal uzurpując sobie prawo do wciskania nosa w miękką skórę ślizgonki, a już zupełnie przestał się przejmować jakimikolwiek obowiązkami, kiedy zaczęła gładzić go po plecach. Super, to on będzie tak sobie leżał i pachniał, a ona będzie o niego dbała - doskonale.
- Przecież zawsze mówiłaś, że moi starzy powinni oddać mnie jako idealnego pupila do sklepu... - przypomniał jej, otwierając jedno oko i niemal od razu zderzając się z wystającą koronką jej stanika. Czy aby na pewno spędził tą noc sam? Podniósł się lekko, aby spojrzeć na Mary i ocenić, jak bardzo może zmienić się kobieta w ciągu kilku dni. Zazwyczaj takie zmiany przychodziły nie bez powodu a stało za nimi coś poważnego. Pochylił się nad nią, chwycił paczkę papierosów i natychmiast odpalił jednego, a potem nie wiedząc dlaczego, przyciągnął ją bliżej, nogą zarzucając kołdrę na nich oboje, jak gdyby bał się, że całe ciepło zaraz zniknie.
- Wiem, widziałem was gdzieś razem. Mówiłem, że tak będzie...ale ble ble ble ble.... - wypuścił dym z ust, aby trochę ją po przedrzeźniać, kończąc swój występ uroczym uśmiechem, któremu przecież tak ciężko się oprzeć.
To dobrze, że się pogodziły i że nie będzie już musiał biegać po szkole i czekać pod klasą na tego debila Smitha. Na szczęście.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 11 Lis - 21:47

Wyjątkowo uroczo wygląda, kiedy zupełnie nic nie rozumiał, jednak jak można zapomnieć o swojej przyjaciółce i o jednym z licznych wrogów? W końcu Marilyn miała swoje sposoby, jak widać skuteczne. On nadaje się tylko do leżenia, pachnienia i wyglądania, inni mogą tylko obserwować i zazdrościć.
- Nikt by Cię nie kupił, chociaż... I tak muszę iść po nowe zwierzę, a jak będziesz na wystawię, hmm. Mieć Josha na własność. - zaczęła się zastanawiać. - Kupiłabym Ci obrożę z Twoim imieniem. - Dobrze, że swoją twarz nadal miała w jego włosach, bo gdyby zobaczyła co jej widać i kto się tam patrzy, jej twarz byłaby tak czerwona... W końcu kobieta zmienną jest.
Zabrała mu papierosa, zaciągnęła się kilka razy i z powrotem wetknęła go w jego usta. - Joosh. - jęknęła. - Jest czerwiec. Mi jest bez tej kołdry gorącą, a co dopiero z nią. Tak notabene jak ktoś tu wejdzie, na pewno będzie miał ciekawy widok, dwuznacznie to wygląda. - pokazała mu język.
- Dobrze, dobrze, jak zawsze masz rację. - powiedziała urażona i skrzyżowała ręce na piersi, co nie do końca wyszło, jako że leżała bokiem na materacu.
Pogodziły się, ale kto wie, za Smithem nadal będzie latał, przynajmniej tak jej się wydawało.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Nie 11 Lis - 22:01

Uroczo to może wyglądać puchaty miś z kokardą na głowie lub cokolwiek innego, ale nie Josh. On wyglądał po prostu dobrze w każdej postaci i o każdej porze, niezależnie, czy ogarniał, czy miał z tym problem. Coraz częściej myślał o sobie, albo przynajmniej tak mu się wydawało, bo spędzał sam ze sobą nieprzyzwoitą ilość czasu.
- Rozpustnica... - mruknął jej cicho w ucho, tracąc przy tym kontrolę nad papierosem, który na szczęście wrócił już po chwili pomiędzy jego wargi. Bo Josh miał swoje ulubione pory na papierosy: po przebudzeniu, po posiłku, przed snem, w wannie, po seksie, na spacerze z psem, w czasie pisania listu, na imprezach i na dachu. I bardzo nie lubił, kiedy zakłócano mu te przyjemne chwile. A teraz miał dużo szczęścia; łóżko, fajki, kobieta i to wreszcie taka, której imię nie wyleci mu z pamięci...i chociaż to wszystko razem nie miało nic ze sobą wspólnego, to jednak cieszył się, że to Mary przyszła, a nie Cass. Uf, dobrze że nikt nie słyszał jego myśli.
- Po pierwsze mówiłem, że będziesz moją żoną nie raz i nie dwa, po drugie niech się wreszcie przyzwyczajają do tego, że żeby najpierw móc się do ciebie odezwać, to trzeba gadać ze mną, a po trzecie trzeba było mi się do wyra nie pakować. - wzruszył ramionami, gasząc prawie całego papierosa gdzieś na podłodze i nachylił się nad nią zostawiając jedynie bezpieczną odległość, na tyle żeby czuła się swobodnie.
Wiedział, że miał rację, tylko nie chciał już jej dłużej męczyć. Wyglądała na dziwnie zamyśloną, jakąś inną. Już dawno dał sobie spokój z rozgryzaniem kobiecej logiki, ale to aż prosiło się o komentarz.
- Nie miałem cię ostatnio na oku...kogo trzeba stłuc? - może obejdzie się bez wstania...może...proszę?
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 11 Lis - 22:15

On miał wiele z misiem wspólnego, o na przykład włosy, takie uroczo misiowate, jeszcze tylko ta wyżej wspomniana kokarda i będzie pięknie. Dobrze? Koń by się uśmiał, Josh nie wyglądał dobrze, on wyglądał Joshowato, a to różnica.
- Ja? - zdziwienie. - Do tej pory znalazłam się tylko w Twoim łóżku, a przecież i tak nic więcej nie było. - zarumieniła się słodko. Jak w skrócie określić te pory: cały czas, ez zbędnego wymienia, ot tylko dwa słówka. Ona zawsze zakłócała mu te chwilę i jakoś nie działo się do tej pory nic wielkiego z tego powodu. Wiadomo, że Marilyn Langdon był lepsza.
- Ty i te twoje żarty. Wiesz, że większość ludzi ma gdzieś tą twoją zasadę? - zapytała, śmiejąc się. - Ale tutaj jest tak przyjemnie. - mruknęła leniwie. Śmiecił, a potem po całym dormitorium walała się masa papierosów.
Dobrze, bo nie miała dzisiaj ochoty na droczenie się z nim, za dużo dziwnych sytuacji ostatnio miało miejsce, a każda z nich zaprzątała jej umysł i nie miała zamiaru go opuścić. Kobieca logika, to chwilami brak logiki...
- Nie... - odsunęła się od niego i skutecznie unikała jego oczu. Była świetnym kłamcom, ale Joshowi nie mogła spojrzeć w oczy. Najbezpieczniej będzie obrócić się do niego plecami, co też uczyniła.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Nie 11 Lis - 22:38

Musiał ugryźć się w język, aby nie przekroczyć pewnej granicy. Po co miał jej mówić, że kochał się z nią już milion razy gdzieś tam w snach? Albo, że zawsze mu uciekała, albo ktoś ją wyprzedzał, albo że akurat nie byli sami? Nie chciał tak szybko mierzyć się z jakimikolwiek konsekwencjami, a że nauczył się już dawno trzymać język za zębami, kiedy nie chciał aby wybito mu te zęby, to właśnie teraz mógł sobie pogratulować tej umiejętności. I nawet nic nie mówiąc wyglądał dobrze, a już w ogóle jak spał - do czego niedługo wróci!
- A powiedziałabyś mi, gdybyś zwiedziła inne dormitorium? - mrugnął do niej, starając się obrać inną taktykę, żeby chociaż wybadać co i jak tam się u niej zmieniło, jeżeli cokolwiek, to niech powie, czy coś. I wcale nie śmiecił, tylko artystycznie zapełniał przestrzeń. Na szczęście jego współlokatorzy jakoś sobie z tym radzili. Bo Josh tak czy inaczej nie czułby potrzeby przepraszania kogokolwiek. Niech sami się zmienią, jakby co.
O, no i masz! Uniósł wysoko brew, kiedy odważyła się wypowiedzieć takie słowa. Odchrząknął dość znacząco, co oczywiście miało zastąpić bardzo nieprzyjemną odpowiedź. Przynajmniej nie zaprzeczyła, że zostanie jego żoną. Tyle wygrać.
- No to jak ci tak przyjemnie, to nie narzekaj na kołdrę. - podkreślił i w ogóle chciał coś jeszcze powiedzieć, ale odwróciła się do niego tyłem. Wiecie, w normalnych warunkach to absolutnie nie miałby nic przeciwko i nawet by mu się to podobało, ale teraz to jakoś tak głupio. Dlatego też siłą odwrócił ją ku sobie.
- Dobra, dawaj. - a już miał nadzieję, że głaskanie po plecach dostał bezinteresownie!
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 11 Lis - 22:54

Pewnie i tak by mu nie uwierzyła, choć jej sny były podobne, nie uwierzyłaby mu, jej niska samoocena, mówiła jej, że jest za głupia, za brzydka, by Josh mógł na nią spojrzeć jak na dziewczynę, którą był zainteresowany. Może się całowali kilka razy, ale to przecież i tak nic nie zmieni.
- Nie, bo nic takiego raczej nigdy się nie wydarzyło i nie wydarzy. - zaśmiała z jego "głupoty". Czy coś się zmieniło? W pewnym stopniu wiele, ale z drugiej strony praktycznie nic, zależy jakby na to patrzeć. W końcu wszystko ma swoje dwie strony. Śmietnik, to śmietnik, nieważne jak on to nazywał. W sumie musieli sobie radzić, bo inaczej Josh przemówiłby im do rozsądku.
Spojrzała na niego zdziwiona. - O co chodzi? - uniosła pytająco brew. Lepiej gdyby powiedział, do Mary trzeba mówić bezpośrednio i mówić, a nie chrząkać! Czemu miałaby zaprzeczyć, w końcu on żartował/
- Czepiasz się. - Miał dziwne upodobania. Stawiała mu opór, nie chciała na niego patrzeć, bo wtedy nie umiała kłamać. Nie udało się.
- Nie-e. - skuliła się, a głowę schowała w jego tors. Dostał bezinteresownie. Zresztą co miała mu powiedzieć. Że głupi Gryfon groził jej (rozdziewiczeniem) gwałtem! Przecież on by go zabił. Albo, że pokłóciła się z jakimś mężczyzną, który uważał, że polewanie otwartej rany alkoholem jest przyjemne, miała mu powiedzieć, że rana zmieniła się w dziwną bliznę. Miała mu to wszystko powiedzieć...?


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Nie 11 Lis - 23:10

Już on przemówiłby jej do rozsądku, gdyby naprawdę dotarło do niego, że Mary tak poważnie z tą niską samooceną. W sumie lepiej byłoby gdyby wreszcie się ogarnął i zaczął brać niektóre jej odzywki na serio, bo chyba wciąż nie dochodziło do niego, że Langdon ma pełne prawo do tak krytycznego mówienia o samej sobie. Z jego punktu widzenia, czyli po części z męskiego też, po prostu pierdzieliła głupoty i to po całej linii. Nie raz próbował się doszukać chociażby drobnego fragmentu jej ciała, który mógłby komuś nie odpowiadać. Na wszelki wypadek zawsze lustrował ją jak nie widziała, aby móc poprzeć się silnymi argumentami. Czasami po prostu chciał przestać być tylko przyjacielem, bo niestety coraz częściej go to ograniczało. A Josh właśnie tego nie znosił najbardziej.
- Udam, że tego nie słyszałem... - powiedział, karcąc ją spojrzeniem. Kurwa, zawsze kiedy chciał żeby coś się między nimi zmieniło, to coś innego musiało się akurat wpieprzyć i znowu musiał być kochającym braciszkiem i opoką damskiego ramienia. Super, ale powoli przestawało go to bawić, a najgorsze było to, że nie potrafił tego do końca przyznać przed samym sobą. Miał kobiet na pęczki, a oczywiście musiał się najbardziej uczepić tej z zasady niedostępnej.
- Jak gdybym słyszał siebie odzywającego się do młodszego brata... - pokręcił przecząco głową i pogłaskał ją czule po ramieniu - ja się najzwyczajniej o ciebie martwię i chyba mam powody... - dodał, kiedy wtuliła się w niego, znikając mu tym samym z oczu. Może i świetnie kłamała, ale jak już przyłapało się ją na gorącym uczynku, to stawała się całkowicie bezbronna. Ujął jej dłoń, aby pocałować jej wewnętrzną część i wtedy zobaczył coś, czego nigdy wcześniej tam nie było.
- Mary, do kurwy nędzy, co to jest? - dobra, zdecydowanie się już obudził.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 11 Lis - 23:25

Nie dałby rady. Faceci zawsze tacy byli. Kobiety mówiły bezpośrednio, kiedy Mary mówiła, że jest brzydka, oznaczało to, że według siebie samej taka jest. W sumie cała wina leżała po stronie mężczyzn, bo oni analizowali, szukali dziury w całym, a na końcu stwierdzali, że jest to bezsensu, a kobieta się myli i jej słowa są głupie. Gdyby tylko raz powiedział coś, przypadkiem, nie zastanawiając się nad słowami... Wiele było takich fragmentów, choćby twarz, drobna i brzydka, albo plecy z odznaczającymi się łopatkami i ten tatuaż na jednej z nich, czasami żałowała, że go ma, "wiele", przypominał jej o wielu błędach jakie popełniła.
Nie wiedziała o co chodzi, naprawdę, pierwszy raz w życiu nie miała pojęcia, co Josh chciał jej przekazać. Czemu więc nic nie zrobił, skoro chciał? Miał ją na wyciągnięcie ręki, wystarczy jeden gest, słowo. To mało, w porównaniu z tym, co może osiągnąć. Ona nie była niedostępna tylko głupia, ślepa i nieśmiała, w sumie na jedno wychodzi.
Nic nie powiedziała, tylko zmarszczyła nos. Każdy to wiedział. Tylko nie lewe ręka. Chciała ją wyszarpać z jego uścisku, ale nie miała siły. Ta rzeka, jak nazywała bliznę była doskonale widoczna. Lekko krzywy zawijas idący od wskazującego palca przez dłoń, z dwoma odnogami. Jak rzeka.
- Niic. Tylko się skaleczyłam. - Bo w sumie to ona sama się skaleczyła.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Pon 12 Lis - 15:28

W swoim życiu z bezpośredniością u kobiet spotykał się tylko wtedy, kiedy wytykano mu błędy i po raz setny nazywano dupkiem i najlepszym przykładem chama. Jakoś nigdy nie mógł się z tym zgodzić i kazał swoim byłym dorosnąć, bo nie wyglądało na to, żeby poznały się dobrze na ludzkiej naturze. Był absolutnie uzależniony od płci pięknej i zgodziłby się na wszystko, byleby tylko kobieta była zadowolona o ile była wystarczająco mądra, żeby przyznać, że czasami popełniała błędy. A kobiet umiejących się przyznać do winy, czy tych takich stereotypowych dam było niestety coraz mniej. Nie przeszkadzały mu ozdoby na ciele, papieros pomiędzy szczupłymi palcami, czy odrobinę bardziej wyzywający makijaż, bo nawet te elementy mogły dawać zdumiewające efekty. Tylko, że Josh był zbyt leniwy aby szukać albo chociaż doszukiwać się tych najbardziej wartościowych cech. Mary, którą miał na wyciągnięcie ręki zawsze pozostawała w tej zakazanej strefie, której granice już kilka razy przekroczył. Zdecydowanie za mało.
- Aż tak bardzo? - nie uwierzył jej, żeby to był po prostu zwykły wypadek. Z tej rany musiało wylać się dużo krwi i dobrze wiedział, że sam jej widok sporo musiał dziewczynę kosztować nerwów. Nie znosiła tego widoku. Zaczął dokładniej przyglądać się wypukleniu, przejeżdżał po nim palcem, co jakiś czas zerkając na Mary. To dość świeże skaleczenie. - Nie kłam. - przecież nie chodziło tu o dokładną relację, ale o podstawowe informacje, które zarysowałyby mu pewien obraz. Gdzie była, z kim, kiedy, w jakim stanie. Odsunął się od niej i wstał z łóżka. Na ziemi leżały wcześniej zdjęte dżinsy, które teraz wsunął na siebie, jednocześnie uchylając okno. Zapalił kolejnego papierosa, wciąż nie spuszczając z niej przenikliwego spojrzenia. Dlaczego nie umie mieć po prostu wyjebane?
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 12 Lis - 17:37

Na pewno było tego więcej, tylko on może tego nie zauważał. Jakaś dziewczyna nazwała go chamem?! Wielkie kłamstwo, przecież Josh był naprawdę uroczy i miły (czasami, ale był), a nawet jeśli nie, to tylko Mary miała prawo go wyzywać. Trzeba przemóc tego lenia, inaczej to, czego tak bardzo pragniemy może nam uciec i nigdy nie wrócić. A on... wystarczyłby tylko jeden krok, doskonale o tym wiedział, a zasady, zakazane strefy są po to, by je łamać.
Nie odpowiedziała mu. Dlaczego jej nie wierzył? - Dlaczego mi nie ufasz? - Czuła, że oddala się od niego, albo to on od niej. Miała wrażenie, że przez tą durną ranę wszystko się zmieni, że Langdon zostanie skreślona z jego życia. Zaczęła się trząść. - Nie, nie, nie... - szeptała cicho. Nie chciała, nie mogła go stracić. Nie teraz, nie po tym wszystkim. Kto ją obroni przed Gabrielem jak nie on?! Marilyn bała się jego odrzucenia... Wyciągnęła rękę, żeby go złapać i pociągnąć do siebie, ale w połowie ruchu, zatrzymała i cofnęła rękę. Był zły, czuła to, dokładnie widziała... Była w Hogs, z jakimś mężczyzną, w stanie normalnym, do czasu. Już, powiedziała. Niech tylko wróci.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 11 z 12 Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach