Pokój nr 1 - VI klasa

Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Pon 12 Lis - 17:59

Wydmuchując dym z popękanych ust wydmuchiwał emocje. Popiół co chwila upadał na jego udo, ale jeszcze nie spuścił z niej wzroku. Znał ją przecież dobrze, a może tylko mu się wydawało? Lubiła bawić się kłopotami, chociaż później cierpiała przez nadciągające za nimi kłopoty. Nie mógł jej w końcu ciągle bronić, chociaż najchętniej zamknąłby ją w niedostępnych dla innych pomieszczeniu i chronił przed całym światem. Pozwalała mu na wiele, a i on nigdy nie stawiał jej specjalnych ograniczeń. Mogła być gdzie chciała, z kim chciała, bo byłby głupcem, gdyby wymagał od niej jakichkolwiek zobowiązań, skoro sam nie trzymał się żadnych. Ale chciał ją już od jakiegoś czasu.
- Bo nie jest to ten rodzaj skaleczenia, po którym wpadłabyś do mojego dormitorium i zaczęła krzyczeć, jak to zajebiście było, ale w między czasie się wyjebałaś i rozcięłaś sobie rękę, ale generalnie było tak spoko, że właściwie tego nie zauważasz...a ty boisz się tej rany. - zgasił niedopałek, kiedy ten zaczął parzyć go w palce. Przeciągnął się, czując lekkie dreszcze, które przeszły go, gdy cofnęła rękę. Chciał do niej podejść i ją przytulić, ale tym razem zdecydował się na ostrzejsze zagranie. Trudno, może go potem znienawidzić, ale troska jaką ją otaczał powoli wymykała mu się spod kontroli. Chyba za bardzo go w sobie rozkochała.
Wstał i podszedł do niej z rękoma wsuniętymi w kieszenie. Pora, żeby brała odpowiedzialność za to co robi, przecież była już duża.
- Jeżeli nic się nie dzieje, o czym powinienem wiedzieć, to po prostu mi to powiedz, bo czuję, że coś ukrywasz, a dobrze wiesz, że nie znoszę kiedy kłamiesz. - odchrząknął. Ton jego głosu wcale nie wskazywał na złość, chociaż ta wciąż się jeszcze go trzymała.
Zazdrości mu się zachciało z zupełnie niewiadomych przyczyn.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 12 Lis - 18:15

Nie mogła znieść jego spojrzenia, czuła jak przewierca ją na wylot, jak wyczytuj informację z najskrytszych zakamarków jej duszy, czuła się naga, była bezbronna. Nie lubiła, kiedy w takich chwilach oddalał się od niej, nie lubiła, kiedy w ogóle się od niej oddalał. Ona miała swoje własne ograniczenia, własne zasady, te wyjątkowe, które służyły do przestrzegania, a nie do łamania, nie mogłaby być z kimś innym, jeśli wiedziałaby, że gdzieś tam jest Josh i kto wie, możliwe że na nią czeka. Piękna wizja...
Westchnęła. - Pokłóciłam się z kimś ( w sumie gdyby tylko z jednym "kimś"). Jak zwykle zaczęłam pyskować, popisywać się. Skończyło się tak, że magicznym sposobem zgniotłam, stłukłam szklankę w ręce. Zrobiło się milusie rozcięcie. - wzdrygnęła się. - Potem rana napiła się trochę wódki, a ja próbowałam ją wyleczyć, ale sam widzisz jak jest. - wzruszyła ramionami. - Ale to nie moja wina. - zaczęła się bronić. - Nie byłoby mnie w Gospodzie Pod Świńskim Łbem, gdyby nie Gab... - powiedziała za dużo, o wiele za dużo. Niech przytuli, schowa ją w swoich ramionach i już nigdy nie puści.
- Proszę, to prawda. - powiedziała cicho, obracając się do niego plecami. Nie chciała widzieć jego reakcji, poza tym materac łózka bardzo dobrze wchłaniał łzy.
Była zła, na siebie, an to, że była taka słaba. Płaczu jej się zachciało. Głupi Smith, głupi wszyscy przez których cierpiała. Modliła się tylko, by Josh tak się pogrążył w rozmyślaniu na temat tego, co powiedziała, że nie zauważy, jak dziewczyna moczy mu łóżko.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Pon 12 Lis - 19:19

Widok jej pleców tylko bardziej go zdenerwował. Coraz częściej zastanawiał się, jak to możliwe, że w ogóle Marilyn znalazła się w Slytherinie i czy aby na pewno tak często się ze wszystkimi kłóci i do każdego, kto się jej nie spodoba zaczyna pyskować. Była taka bezbronna i zagubiona. Słuchał jej w milczeniu i być może nawet zaśmiałby się z jej głupoty, wytłumaczył, że wódka jest do picia a Świńskiego Łba miała nie odwiedzać bez niego, ale kiedy się za bardzo zagalopowała przestał go obchodzić zamoczony materac. Okej, był materialistą i tylko on mógł psuć własne rzeczy, ale na Merlina to nic takiego, kiedy znowu w jego dormitorium padło imię tego chuja.
- Co ma Smith do tego? - w jego głosie dało się słyszeć obrzydzenie i nienaturalną nerwowość. Usiadł na skraju łóżka przyglądając się porozrzucanym po pomieszczeniu niedopałkom. Nigdy nie udało mu się w końcu skonfrontować z Gryfonem, przez co spełnił obietnicę daną Cassie, ale w przypadku Mary zasady były zupełnie inne. - Zapierdolę go. - cokolwiek miał z tym wspólnego, ale strach w głosie Mary nie dawał mu spokoju. Bał się o nią i nie powinien był dopuścić do takiej sytuacji. Wreszcie podszedł do niej i ponownie siłą odwrócił ją ku sobie.
- Czasami strasznie mnie wkurzasz. - szepnął, odgarniając własną grzywkę.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 12 Lis - 19:33

Śmiał kwestionować ten fakt?! Przecież Marilyn to chodzące zło. To, że przy nim odkrywała swoją prawdziwą twarz, nie znaczyło, że była spokojna, miła i grzeczna. Sam dobrze wiedział, że dziewczyna miała ostre pazury. Jej głupota wcale nie jest śmieszna. To nie jej wina, że tamten mężczyzna bawił się w domowego lekarza, wódką. Głupi język, mogła się zamknąć choć na chwilę, a sprawy by nie było.
- N-nic. - zaczęła się trząść. - On, on... Powiedział, że mnie zgw...zgwa... - To słowo nie mogło przejść jej przez usta. Mary jeszcze nigdy się nie kochała, a gwałt w ogóle zmieniał jej wizję słodkiego i romantycznego seksu. Przyciągnęła go do siebie i wtuliła w jego tors, musiała się uspokoić, a to jej pomagało. - Nie. - powiedziała ze strachem w głosie. I jakoś tak samo wyszło, że go pocałowała. Odruch? Słaba wola? Potrzeba bliskości? Pewnie wszystkie te czynniki naraz. Nie chciała, żeby Josh walczył z Gryfonem, za bardzo go kochała i martwiłaby się, że Smith mógłby coś mu zrobić.
- Wybacz. - powiedziała zarumieniona słodko.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Pon 12 Lis - 19:51

Co? Josh z chęcią by się zaśmiał. To jakieś totalne nieporozumienie.
- Po jakiego chuja tak powiedział? - wydukane trzy po trzy słowa z tych perłowych usteczek odbiły się głuchym echem w jego głowie. Coś chyba było nie tak, a Smith chyba nie był człowiekiem,a już na pewno przestanie nim być, kiedy Josh go dorwie. Dobra może szybciej to on wyląduje w szpitalu, bo Gabriel to kawał mięsa, ale jego cielsko zajmie miejsce obok niego. Szlag go trafiał, kiedy znowu słyszał, że jego dwie najważniejsze osoby w życiu cierpią przez tego fajfusa. Ścisnął róg poduszki w dłoni, rozrywając go po chwili. Podsunął Mary paczkę z fajkami i sam odpalił jednego. Równie dobrze mógł o nic nie pytać i być dalej szczęśliwy oraz przekonany, że wszystko jest w porządku. Mógłby.
- Rozpierdolę go na miazgę. - przyrzekł jej, czując, że powinien zrobić to już teraz. Nawet rozejrzał się w poszukiwaniu różdżki, ale wtedy go pocałowała. Super, przecież ma iść na wojnę, czy to pożegnalny pocałunek? Ale zadziałał jak zapalnik. Odwzajemnił go zdecydowanie zbyt gwałtownie, nie chciał słuchać jej przeprosin a Smith gdzieś nagle zniknął. To była zbyt poważna sytuacja, ale teraz nie chciał nigdzie iść i zostawiać jej samej, bo na razie była bezpieczna.
- Zdecydowanie mnie za często wkurzasz. - powtórzył obojętnie. Nie pozwolił jej jednak dojść do słowa, tylko wreszcie kiedy położył się znowu obok niej ogarnął, że wypadałoby wreszcie ją porządnie pocałować.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 12 Lis - 21:39

Wzruszyła tylko ramionami. Już czuła się lepiej, wiedziała, że przy nim nic jej nie grozi. Wtedy na grządkach też zastanawiała się, czy on jest człowiekiem i doszła do wniosku, że nie, ludzie nie są aż tak źli. Mam choć trochę empatii, a ten Gryfon jej nie posiadał, to było pewne. Do tego był bezwzględny, dlatego lepiej by było zarówno dla Josha, jak i dla Mary, żeby zapomnieć o tej sytuacji, skupić się na tej chwili, a Gabriela zostawić komuś innemu, bo jej Josh musi być cały i zdrowy. Spojrzała na swoją dłoń, a właściwie na bliznę, nadal mu tego nie wytłumaczyła dokładnie, ale to chyba i lepiej.
- Proszę nie. - i tak pewnie tego nie słyszał zajęty już czymś innym, znacznie przyjemniejszym. Jej ciało płonęło. jednak tym razem nie narzekała na gorąco, ponieważ ono było wyjątkowe, inne. I ma tak zostać, nie może jej teraz zostawić.
Chciała coś powiedzieć, ale nie zdążyła. Słowo zostało zamknięte przez usta Josha. Zaangażowała się w ten pocałunek jak nigdy wcześniej, jedną rękę wplotła w jego włosy, a drugą zaczęła jeździć mu po plecach tak, jak wcześniej.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Pon 12 Lis - 23:57

Dla mężczyzny ochrona kobiety to trochę więcej niż zachowanie ładnego wyglądu po masakrycznej bójce. Musiał wiedzieć, że zrobił wszystko, aby ochronić swoją pannę, zwłaszcza jeżeli jakiś dupek ładował się ze swoim ryjem nie tam gdzie trzeba było. Nie mógł wiecznie uciekać przed Gabrielem tylko dlatego, że ktoś nie chciał, aby jego piękna twarz ucierpiała ( bo Josh głęboko wierzył, że ma w sobie urok, któremu nie wolno się oprzeć i świadomie to wykorzystywał). Nieważne, bo myśli odpłynęły mu w inną stronę. Nie chciało mu się już gadać, potem zwali na zaspanie. Przestał się kontrolować i wywalił konsekwencje daleko za siebie,a kiedy wsunął dłonie pod jej bluzkę zatrzymując je w okolicach biustonosza, spojrzał na nią niepewnie.
- Mówiłaś coś o dwuznacznych sytuacjach. - mrugnął do niej, ciesząc się, że wszyscy raczej są na błoniach.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 13 Lis - 0:16

Ale kobiecie zależało na tym, by jej mężczyzna ładnie wyglądał, a Josh zawsze nienagannie się prezentował i był zabójczo przystojny, więc tutaj Marilyn mogła poczuć się zwyciężczynią, że uwiodła kogoś takiego. Uwiodła? Jej zależało na prawdziwym uczuciu, miłości, a oni zaraz się razem prześpią... Słyszała nieraz od Josha o jego kolejnych podbojach, a co jeśli ona miałaby być takowym podbojem? Na samom myśl o tym robiło jej się bardzo nieprzyjemnie. Przestań analizować. Niech się dzieje co chce, później będą się martwić o konsekwencje. Było tak gorąco, a on miał zimne dłonie, czuła miłe dreszcze, kiedy ją dotykał. - Josh... Ja jeszcze nigdy... - zarumieniła się.
- I tak pewnie nikt nie przyjdzie. - powiedziała cicho. Takie sytuacje były zbyt intymne, by zakłócać je głośniejszym mówieniem. Czuła pod sobą jego umięśniony tors, tak dziwnie zimny w porównaniu do jej rozpalonej skóry. Nieprawdopodobne. Pocałowała go. Tak jak kiedyś, powoli, niepewnie, jakby był to ich pierwszy pocałunek.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Wto 13 Lis - 0:53

Kiedy przekracza się pewne dotychczasowo trwałe linie nic po drugiej stronie nie wygląda tak, jak się można było tego spodziewać. Josh nie koniecznie chciał się zatrzymywać; jego palce już krążyły koło zapięcia stanika, druga dłoń odnalazła dłoń Mary i mocno się wokół niej zacisnęła.
- Nie musimy teraz, głupia. - zaśmiał się, wycofując się trochę. Jeszcze tylko złożył pocałunek w okolicach jej podbrzusza, aby po chwili opaść obok niej z zamkniętymi oczami. Nie czekał wcale na zaciągnięcie Mary na tą inną stronę mocy, nie zależało mu też na tym, bo na jej miejsce wpadłoby kilka innych, ale on teraz nie chciał tych innych. A co jeżeli już potem nie zechce innych? O zgrozo! Otworzył oczy i uśmiechnął się do niej. Trudno, przeżyje bez innych.
- Jestem głodny - no brawo, brawo.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 13 Lis - 1:35

To chyba dobrze, gdybyśmy wiedzieli co nas po drugiej stronie spotka, to nie byłoby żadnego zaskoczenia, żadnego pobudzania wyobraźni. Wszystko byłoby oczywiste, a oczywistość jest nudna. Ona mu nie zabraniała iść dalej, a nawet w głębi duszy chciała, żeby szedł dalej.
- Ale ja nie powiedziałam, że nie chce. - uśmiechnęła się pod nosem. Jednak to faceci szukają drugiego dna (i znajdują je). Jeśli tamta wypowiedź miała mieć jakieś głębsze znaczenie to ewentualnie: Jeszcze nigdy tego nie robiłam, jestem niedoświadczona, potrzebuję Twojej pomocy. Nic więcej. Zamruczała, czując jego usta na swojej skórze. W pewnym stopniu się poświęca, ale to miłe.
- Nie chce mi się ruszyć. - Obróciła się przodem do niego i pocałowała w nos.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Sro 14 Lis - 0:52

Otworzył szerzej oczy. Co ona tam mamrocze? Uniósł brew. No to, na co jeszcze czekasz, Kaltmann? Chyba cię nie sparaliżowało? Odchrząknął, aby po chwili przemówić głosem surowego starszego brata.
- Nie słyszałaś? Chujowy ze mnie kochanek. - ale po chwili mrugnął do niej porozumiewawczo, bo hej! On słaby w łóżku? Wolne żarty! Tylko, że nie chciał aby dla niej była to decyzja pod wpływem chwili, gdyby tylko tak zaczęła trochę myśleć o swoim dobru, to byłby spokojniejszy. Nigdy przecież nie stworzył związku z nikim z kim się najpierw przespał. Dobra, sytuacja trochę wyglądała inaczej w tym przypadku, ale jednak...prawie znał ją od dziecka, mógłby nawet pamiętać jak uczyła się mówić! Albo nie, okej, przesadziłyby, ale chwila...położył jej rękę na policzku, nawet zdziwiony obecnością romantyka, który siedział gdzieś tam schowany w jego wnętrzu. Chciał Mary, mieć, kochać, szanować, drażnić, żeby była, ale chyba nie chciał związku...kurwa wpadł jak gumochłon.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Sro 14 Lis - 1:42

Nie można już mamrotać w spokoju.
- Różne plotki i informację, mówią co innego. - zaśmiała się. Gdyby podejmowała taką decyzję pod wpływem chwili, już dawno nie byłaby dziewica, swój "pierwszy raz" zostawiła dla kogoś specjalnego. Josh z pewnością był tym kimś specjalnym. Przynajmniej według Langdon. Ale przecież ona myślała o swoim dobru i to zbyt często, wręcz cały czas, przynajmniej tak jej się wydawało, ona to wiedziała. Gdy dbała o przyjaciół, dbała też o siebie. Właściwie o swoją psychikę, bo świadomość tego, że ktoś mógłby zranić osoby jej bliskie, ona nic by nie zrobiła, była bardzo upierdliwa i w pewnym sensie bolesna. Więc dbając o innych, dbała też o siebie, poplątane. Może czas taki związek stworzyć? Długo się znali, a na pewno nie od czasów, kiedy Ślizgonka uczyła się literek i cyferek, co najwyżej, od kiedy zaczęła używać magii (w sumie na jedno wychodzi). Ona pragnęła obydwu tych rzeczy, zarówno związku, jak i seksu.
Wsparła się na łokciach i patrzyła uważnie na niego. Wydawał się jakiś przybity, coś uważnie analizował. Dziewczyna bała się, że to z jej winy, że zrobiła coś nie tak...


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Wto 20 Lis - 19:53

Nie ogarniał. Serio. Dopiero teraz zrozumiał, jak mało było prawdy w tym wszystkim, co opowiadały sobie kobiety na tych swoich damskich ploteczkach. Jakby tak się głębiej zastanowić, to rzadko kiedy było tak, że to faktycznie jemu zależało wyłącznie na seksie. Dobra, może wyłącznie tak, ale nie wyskakiwał z tym pierwszy tak od razu. Miał cichą nadzieję, że ktoś to zrobi za niego, bo zbyt ciężko byłoby mu się przyznać, że po prostu żadna z poprzednich dziewczyn nie interesowała go na tyle, aby wejść z nią w jakąś poważniejszą relację. Może jednak warto by wreszcie pomyśleć o przyszłości? Spojrzał na Mary, która już dawno dawała mu jakieś dziwne sygnały, że chciałaby spróbować czegoś więcej. Pierwszy raz utknął jak śliwka w soku dyniowym i totalnie nie wiedział, w którą stronę iść dalej.
- Masz szczęście, że naprawdę cię lubię. - powiedział wreszcie rezygnując z jakiejkolwiek próby uchronienia jej przed samym sobą. Jego ręce przyciągnęły ją jeszcze bliżej. Wiedział, że będą musieli się za wszystko tłumaczyć Cassie. Nie dbał teraz jednak o nią. Ostatnio prawie wcale nawet nie rozmawiali, oddaliła się od niego, może nawet od nich...schodził pocałunkami niżej; usta, podbródek, szyja, dekolt. Czuł dziwną odpowiedzialność, mimo że nie raz zdarzało mu się doprowadzać do takich sytuacji po zbyt dużej ilości alkoholu. Co jakiś czas na nią patrzył, jak gdyby chciał zapytać, czy nadal jest tego pewna.
Zdjął z niej koszulkę.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 20 Lis - 20:13

Podobno takie opowiadanie sobie nie prawdy odstresowywało kobiety, a więc plotki były dobre, przynajmniej czasami, w chwilach kiedy nie prowadziły do wielkich nieporozumień. A mówi się, że mężczyźni myślą tylko o seksie, czyżby był wyjątkiem? A teraz to Mary zachęcała i przynajmniej próbowała zrobić ten pierwszy krok. Chyba nie do końca wyszło, skoro jeszcze nie zdarła z niego jedynej, pozostałej mu części garderoby. Chyba byłą za bardzo nieśmiała na takie sytuacje, a jednak tego chciała. A Langdon go interesowała, czy była dla niego kimś więcej niż przyjaciółką? Kimś, z kim (kto wie) mógł spędzić swą przyszłość? Musiał sam wybrać, a ona miałą tylko nadzieję, że strona, którą wybierze będzie właściwa.
Uśmiechnęła się tylko. Nic i nikt jej nie uchroni przed samą sobą... Wtuliła się swoim ciałem w jego. Chciała być z nim, na zawsze... Cassie miałą teraz własne sprawy na głowie, zresztą raczej nie chciała znać szczegółów ich kontaktów. Jej skóra płonęła żywym ogniem w miejscach, gdzie jego usta muskały jej skórę. Była, jest i będzie tego pewna...
Uniosła ręce, żeby ułatwić mu to zadanie.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Josh Kaltmann on Czw 22 Lis - 20:46

Na pewno nie był wyjątkiem, tylko potrafił jakoś tak dziwnie umiejętnie manipulować kobietą. Być może miały coś z tym wspólnego jego siostry, które chcąc wychować młodszego braciszka na prawdziwego dżentelmena, po prostu zdradziły mu wszystkie swoje słabości, o których żaden mężczyzna raczej nie powinien wiedzieć. Gdzieś tam w głębi swojego ukrytego światka rozumiał, że kiedyś będzie musiał stworzyć trochę poważniejszy związek, ale jak na razie wciąż twierdził, że jeszcze nie pora na takie wygłupy. Przez jego ręce i myśli przewinęło się zbyt wiele dziewczyn, których imion teraz nie mógłby sobie nawet przypomnieć. Może był za mało dojrzały, ale jeszcze nie nadawał się do składania wielkich obietnic i przyrzeczeń. Jak na razie na czele jego hierarchii stanęła Mary, ale nawet Josh nie był w stanie przewidzieć, jak długo dziewczyna się tam utrzyma. Teraz, kiedy stał się jeszcze jej przewodnikiem na tej nowej drodze życia wydawało mu się, że zaczyna ich łączyć jakaś więź, której wcześniej nie było. Całował ją może trochę za bardzo pewnie jak na przyjaciela, który ma się tylko opiekować i chronić. Wyćwiczone palce bez problemu poradziły sobie z zapięciem od stanika właśnie wtedy, kiedy Mary wtuliła się w jego tors. Nie był przyzwyczajony do aż takiej czułości, a może po prostu nie pamiętał kiedy ostatnio dłużej się tylko przytulał niż faktycznie z kimś kochał. I może jego palce nie powinny zahaczać o krawędź jej spodni, ale kiedy pocałunki zaczęły wymykać mu się spod kontroli, wiedział że Mary już nie ma odwrotu.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach