Edward Hoytenberry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Edward Hoytenberry

Pisanie by Edward Hoytenberry on Sob 30 Lip - 1:42

1. Imię/imiona: Edward Humphrey
2. Nazwisko: Hoytenberry
3. Data urodzenia: 19 lipiec 1967r.
4. Miejsce zamieszkania: Irvine, Szkocja
5. Rok nauki: VI
6. Czystość krwi: czysta
7. Status: majętny
8. Przedmioty: zaklęcia, transmutacja, obrona przed czarną magią, eliksiry, astronomia, zielarstwo, starożytne runy, numerologia
9. Opis charakteru: Megalomania, nabyta podczas jedenastu lat spędzonych w rodzinnym domu, nauczyła go oceniać wszystko z własnego punkty widzenia. Obiektywizm nigdy nie był jego mocną stroną, jak i zresztą roztropność. Edward bardzo rzadko namyśla się dłużej niż paręnaście sekund przed podjęciem decyzji, nawet tej, która może zaważy na jego egzystencji. Sprawy także nie mają się inaczej w kwestii honoru - jeśli ktoś pragnie odwiedzić Skrzydło Szpitalne jako pacjent, niech nazwie go tchórzem, jednak niech wówczas modli się równocześnie o to, by pomoc nadeszła jak najszybciej. Rzekomo magicznej arystokracji nie wypada używać pięści bądź wszczynać brewerii godnych mugoli, ale prawdy powiedziawszy tę zasadę akurat miał w głębokim poważaniu. Nie tylko ze względu na chęć wyładowania frustracji, czy swoje fumy; po prostu w niektórych przypadkach wolał używać rączek, którymi go ktoś tam z góry obdarzył, a nie kawałka zakupionego patyka. Poza tym wyrzekł się rzemiosła polegającego na tępieniu szlam z pierwszą sekundą swojego życia. Uważał, że każdy ma prawo uczęszczać do Hogwartu, nawet dzieci mugoli, bo kim on jest by ich oceniać? Człowiek, to tylko człowiek, nieważne czy posiada czystą krew, czy wręcz przeciwnie - brudną. Takie drobnostki go nie interesowały, co zaczęto nazywać dewiacją, boć przecież to Hoytenberry. Edward Hoytenberry - czysty ewenement.
Od najmłodszych lat miał wrażenie, że nie pasuje do społeczności, w której jest zmuszony się obracać. Nienawidził wytrawnych przyjęć organizowanych przez arystokrację, wyszukanego słownictwa, a w szczególności fałszywości i kłamstwa towarzyszącemu nieustannie personą z elit. Jednak nigdy nie odważył się przeciwstawić otwarcie konwenansom wiedząc, że nie wygra z przeznaczenie, które przybrało postać jego dziadka. Walka z kimś takim jak Howard nie miała racji bytu według Edwarda, ponieważ z góry skazywał swoje poglądy - zupełnie niezrozumiałe dla kręgu, w którym od dziecka przebywał - na wyśmianie, czy chociażby na myślenie o nim, jako o absurdzie. Naturalnie, nie jest tak, że młodzieniec ukrywa się ze swoim zdaniem, i nie bacząc na własne samopoczucie ukazuje wyższość personą nieposiadającym czystej krwi. Otóż w szkole nie ma obiekcji przed konwersacją z czarodziejem pochodzenia mugolskiego, jednak przy Howardzie, nie odważyłby się na rozmowę - jak równy z równym - ze szlamą. Tchórzostwo? Niekoniecznie, a jeśli tak, to usprawiedliwione. Całkiem prawdopodobne, iż właśnie przez ów problem, iluzorycznie nie do rozwiązania, wpada niemalże w szał, kiedy ktoś szczerze nazwie go trwożliwym.
Edward, niekiedy jest zdania, że nikt i nic nie jest wstanie go zrozumieć. Częstokroć wówczas odgradza się od świata niewidzialną barierą, a jej granice oznacza niemym krzykiem. Jeśli chcesz ją przekroczyć to albo nie posiadasz realnego osądu sytuacji, albo twoja egzystencja nie ma sensu i pragniesz dobić się przed popełnieniem samobójstwa. Tak, czy siak wynika z tego, że jesteś niespełna rozumu i dostaniesz to, czego nawet nie oczekiwałeś. I nie, nie będą to czekoladowe żaby, które dzięki ogromnemu szczęściu będziesz mógł kiedyś jeszcze zobaczyć.
Prowadząc swobodną konwersację z młodzieńcem zapewne utwierdzisz się w fakcie o jego ekstrawertyzmie, jeżeli natomiast odniesiesz wrażenie, iż jest introwertykiem to wiej ile sił w nogach. Edward, bez wątpienia, jest personą, która kieruje się swoimi zmiennymi humorkami i nic z tym nie ma zamiaru poczynić. Z jego punktu widzenia w takowym zachowaniu nie ma nic złego, a przejawia wyłącznie to, co w nim ukryte; powinien być właśnie takim, jakim go ludzie nie znoszą. A że los uwielbia płatać figle jest, od czasu do czasu, towarzyską osobą, uwielbiającą się śmiać. Nie w głowie mu chodzenie napuszonym i okazywanie swojej rzekomej wyższości, jak jego bracia, których zachowanie potępia i doszczętnie nie rozumie. Każdy przecież jest człowiekiem, myśli, czuje, więc po co traktować ich jak gorszy podgatunek skoro w rzeczywistości tak nie jest? Ów idiotyzm nigdy nie kończy się dobrze, a bynajmniej nie dla ofiar takowych kaprysów ze strony arystokracji. Oczywiście, gdy on - podczas dni, w których ma dość świata i wszystkiego, co po nim stąpa - używając eufemizmu, wyżywa się na ludziach, nie uważa, by jego zachowanie było chociażby niestosowne czy złe. Boć przecież on nie czyni tak dla rozrywki, nie tępi mugoli, ani nie ukazuje wówczas swojej wyższości. Można nawet rzec, iż wtedy obrywa się każdemu nie zważywszy na status społeczny. Ktoś zapewne by był dumny, że jest nieobliczalny dla każdego - nie ma dla niego barier!
Jednym słowem, jakim można opisach charakter chłopaka, to zmienność (która notabene jest nie do przewidzenia z powodu różnych czynników wpływających na zmianę). Hoytenberry jest dość skomplikowaną osobą - chociaż kto nie jest? - która nie rozumie nawet siebie samego. Liczne, nagłe przemiany w jego zachowaniu niekiedy dezorientują ludzi. A jeśli nie odstraszy ich jego niestabilność to całkiem prawdopodobne, że uczyni to nazwisko.
Głównym zajęciem młodzieńca, którym poddaje się bez opamiętania jest granie na fortepianie. Ze swojej pierwszej lekcji - odbytej w wieku sześciu lat - nie był zadowolony ani trochę, jednakże pod przymusem rodziny, ze zniechęceniem udawał pilnego ucznia. Po pewnym czasie dostrzegł, że granie, wcale nie jest taką katorgą na którą początkowo wyglądało. Z czasem nawet sam z siebie, w wolnym czasie, zaczął ćwiczyć na ów instrumencie. Drugą, nieco mniejszą pasją Edwarda, jest szermierka, jednak nie szuka uparcie towarzysza do pojedynku, by poprawić sobie nieco humor i odizolować się od reszty świata.
10. Opis wyglądu: Właściwie czy ktokolwiek spojrzy na któregoś z Hoytenberrych z odrazą? No nie. I jeśli Edward, różni się pod względem poglądów od reszty swojej rodziny, to w kwestii aparycji na szczęście nie.
Fizjonomię młodzieńca zdobią pełne, wydatne, bladoróżowe usta, których często kąciki uniesione są znacznie ku górze, ukazując przy tym rząd równych, białych zębów oraz prezentują tak zwane dołki w policzkach chłopaka. Edward, wręcz uwielbia się śmiać, nawet z iście głupich rzeczy, które wcale nie powinny śmieszyć arystokracji, i go raczej też. Jeśli chcesz się przekonać jaki ma dziś nastrój to po prostu na niego spójrz. Najbezpieczniej jest do niego podejść, gdy słyszysz jego rozbawiony głos, ponieważ wówczas wiesz, że nie stanie ci się krzywda - że się tak wyrażę. No chyba, iż go twoja obecność bądź zachowanie zirytuje, lub zawsze tak jest z powodu awersji jaką do ciebie pała. Częstym gestem, który jest znakiem ostrzegawczym również i dla person z nim konwersującej, to marszczenie czoła. Gros osób czyni tak, gdy nie pojmuje jakiejś rzeczy albo się czemuś dziwi, Edward natomiast komunikuje tak partnerowi w rozmowie, iż czas, aby zmiatał stąd, w przeciwnym razie nie skończy to się za dobrze, i to bynajmniej nie dlań. Również uniesione brew, powinna dawać do zrozumienia rozmówcy, że czas zakończyć pogawędkę, ponieważ coś bądź ty, zacząłeś go irytować - i z pewnością przyczyna znajduje się w tym drugim. Jeżeli natomiast jesteś pewien, iż w żaden sposób nie mogłeś dać mu powodu do nagłej zmiany nastroju, to wiedz, że takowe zachowanie przejawia pogardę do twojej osoby, bądź okazuje ją w tym momencie przez jakiś czyn, który mu zaprezentowałeś, ku twojemu zbliżającemu się przerażaniu.
Młodzieńcowi częstokroć zdarza się także marszczyć średniej wielkości, zadarty ku górze nos, w akcie niezrozumienia poglądów drugiego człowieka, które mu nie odpowiadają. Chociaż częściej ukazuje to w zupełnie inny sposób: zaczyna kompletnie lekceważyć rozmówcę, jeżeli prowadzą konwersację w towarzystwie kilku ludzi. Jeśli jest to pogawędka sam, na sam, pokazuje swe niezadowolenie jawnie. Chyba że jest to persona z towarzystwa, a on, zaczynając monolog o słuszności racji swoich poglądów, może wiele stracić, nie wspominając o niezadowoleniu dziadka.
Edward, posiada ciemnobrązowe tęczówki oraz gęste, czarne rzęsy. Arystokrata zdaje sobie sprawę ze swojej, bynajmniej nieodpychającej aparycji, i często za pomocą spojrzenia próbuje dostać to, czego aktualnie pragnie. Najczęściej, z pozoru zwyczajnie, patrzy na rozmówcę spod wachlarza rzęs, nie spuszczając z niego wzroku chociażby na chwilę, i próbuje za pomocą sztuki manipulacji ze zniżonym tonem głosu, spełnić swą zachciankę. Udaje mu się we większości przypadkach, a w szczególni wówczas, gdy ofiarą jest przedstawicielka płci pięknej. Hoytenberry, mimo swojego młodego wieku, nie wygląda na tyle lat, ile by miał. Przeważnie ludzie dodają mu co najmniej dwa lata, co niesłychanie mu schlebia, bowiem który mężczyzna w tymże wieku nie chce, aby stwierdzano, że jest straszy, na jego korzyść?
Powyżej ciemnobrązowych oczu, znajdują się czarne, gęste brwi, które komponują się niemalże idealnie z wystającymi kośćmi policzkowymi. Jego włosy natomiast mają barwę ciemnobrązowo, a w słońcu bywają gdzieniegdzie rude, co z czasem, młodzieniec przestał traktować jako mankament, a nawet zaczęło mu się podobać, i nie miał ochoty za każdym razem zakładać nakrycia głowy, kiedy wychodził na zewnątrz.
Edward posiada bladą karnację, co w rzeczy samej nie posiada jakiegokolwiek wytłumaczenia. Jego pukle - pozostawione przede wszystkim w nieładzie, który w rzeczywistości układa każdego ranka przez dobre kilka minut - nie mają marchewkowej barwy, ani nie jest blondynem, nie posiada również piegowatej cery oraz niebieskich oczu.
Chłopak mierzy sto siedemdziesiąt osiem centymetrów wzrostu i nadal rośnie. Przez prowadzenie zdrowego trybu życia, jego sylwetka jest atletyczna, i bądź, co bądź, ale Edward, wolałby, aby tak pozostało, bowiem przywiązuje sporą wagę do swojego wyglądu zewnętrznego. Nie spędza przed lustrem połowy swojego czasu, jednakże lubi dbać o siebie, w granicach rozsądku, i świat mu się nie zawali, kiedy nie weźmie porannego prysznicu lub nie ułoży fryzury - chociaż nikłe szanse, by to drugie mogło się zdarzyć ze względu na posiadanie różdżki i znanie odpowiedniego zaklęcia przez Hoytenberry'ego.
W szafie młodzieńca przeważają ciemne, stonowane barwy, a znaleźć w niej można wszystko: przez eleganckie koszule, które wręcz uwielbia, aż po wydarte jeansy. Młodzieniec nie jest niewolnikiem jednego stylu, aczkolwiek preferuje ten bardziej elegantszy, który w jego wydaniu, nie wygląda, jakby zaraz miał udać się na pogrzeb, czy w inne, równie apatyczne miejsce, jak na przykład, według niego, ślub, których nie cierpi, z powodu widocznego usidlenia siebie nawzajem oby zakochanych.
11. Rodzina: Kwestia rodziny jest tematem drażliwym dlań, gdyż jego poglądy znacznie różnią się od tych, które posiada jego familia. Zmarły ojciec - Śmierciożerca, bynajmniej nie jest kimś kogo młodzieniec podziwiał. Nie zginął w szlachetnym celu, więc nawet z końca egzystencji swojego rodziciela nie potrafił być dumny. Naturalnie jego bracia może i podziwiali tego człowieka, ale nie on. Nie przepadał również za swoim dziadkiem - Howardem, którego jednak szanował, jednocześnie czując strach przed wyjawieniem mu prawdy o tym, że nie traktuje czarodziei z niemagicznych rodzin, jako coś, co trzeba wytępić. Nigdy nie nazwał szlamą takowej persony dla rozrywki. W przeciwieństwie do jego braci, którzy mieli ich za gorszy podgatunek. Edwardowi nie było w głowie puszenie i zachowywanie się tak, jakby był lepszy od innych, dodać do tego również poglądy najmłodszego z Hoytenberrych i mamy przykład człowieka, który jest zakałą rodziny. Chociaż między rodzeństwem nie było znacznej różnicy wieku - zaledwie rok dzielił go od Spike'a a od Julesa dwa lata - to nie potrafili się porozumieć. Zresztą nawet nie próbowali skoro według nich nie miał bladego pojęcia co jest w życiu słuszne, a co nie. Skreślono go po jawnej deklaracji, iż ma w w głębokim poważaniu to, iż tworzy arystokrację oraz będzie bratał się z mugolakami, jeśli będzie chciał. Natomiast Scarlett, ich matka, po śmierci męża nie potrafiła się pozbierać, Edward sądzi, że do tej pory tego nie uczyniła. Za jego życia polegała wyłącznie na nim, gdy umarł jej świat w pewnym sensie uległ autodestrukcji. Gdyby nie Howard, zapewne w wielu kwestiach nie dałaby sobie rady, gdyż to on obecnie trzyma twardą ręką swoją rodzinę.
12. Historia postaci: Obłuda, nienawiść, niepokój, nienawiść, melancholia, nienawiść, melancholia pomieszana z nienawiścią, nienawiść z nutą melancholii - ot, cała biografia młodzieńca.
avatar
Edward Hoytenberry
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : godna pozazdroszczenia
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach