Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Salon

Pisanie by Daniel Coldbreath on Pon 1 Sie - 15:44

avatar
Daniel Coldbreath
Uczeń

Liczba postów : 67
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Greta Dawson on Pon 29 Sie - 0:21

No cóż, jak ktoś ją łupnie jakimś zaklęciem to na pewno wreszcie przestanie zgrywać mądrale. A że nie ze swojej woli to chyba by nikomu nie przeszkadzało. Przez ten cały czas greciowania narobiła sobie masę wrogów i niespecjalnie za wiele person żałowałoby odmiany dziewczęcia. Jeśli w ogóle istniał ktoś, kto tęskniłby za nią taką, jaką jest obecnie. Chociaż i tak w najlepszym przypadku ludzie życzyli jej śmierci Avadą. Nie obchodziło ją jednak to zważywszy na fakt, że nikt nie miał odwagi nawet na przeciwstawienie się jej. Wyjątków było niewiele, i wszyscy kończyli marnie. Jeden niestety jeszcze miał się dobrze, chwilami sądziła, że aż za dobrze, a co więcej w dosyć przestronnym Londynie wpadali na siebie nazbyt często. I za każdym razem on był górą, ale apokalipsa wreszcie nastąpi, o! Nie wiedziała jeszcze jak, ani kiedy, ale niech będzie pewien, że Greci się nie lekceważyło.
Zaskoczyła ją ta opiekuńczość - bo właśnie tak to odebrała - ze strony Daniela, więc nawet nic mu nie odpowiedziała. Wcześniej, co prawda, przejawiał takie zachowania, było to wówczas coś normalnego, byli przecież razem, a bynajmniej on był z nią.
Nie czekając aż Ślizgon się rozmyśli poczłapała za nim do domu, nie bardzo wiedząc po co.
- Teraz praktykujesz czarną magię? - prychnęła dosyć pogardliwie trzeba przyznać, siadając na kanapie w jego salonie. Nie ma to jak poczuj się u siebie.
Greta również interesowała się trosze czarną magią, ale nie aż tak, by robić zakupy na Nokturnie. Albo odwiedzać to miejsce z własnej woli.
avatar
Greta Dawson
Uczeń

Liczba postów : 33
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Daniel Coldbreath on Pon 29 Sie - 0:41

Apokalipsa swoją drogą. Daniel już kompletnie zapomniał o paplaninie Dawson. Ile można było o tym słuchać? Coldbreath nawet zaczął sobie pozwalać na żarty z tej obiecanej zemsty, na którą już nawet odechciało mu się przygotowywać. Proszę bardzo, niech się Greciątko mści.
Daniel wskazał ręką w stronę kanap, jednak zanim zdążył zaprosić na którąkolwiek z nich dziewczynę, ona już powędrowała w ich stronę. Zupełnie jakby była u siebie! Chłopak wciągnął trochę powietrza, zastanawiając się czy warto trzepnąć Gretę jakimś zaklęciem teraz, czy może jednak za jakiś czas. Takie stworzenie, jak ona nie mogło pozostać na wolności zbyt długo. Zawsze uważał, że rodzice za bardzo ją rozpieścili, oczywiście nie niosło to za sobą żadnych zalet, bo tak owych Dawson miała zdecydowanie za mało. Nie to, żeby Daniel miał ich mnóstwo...chociaż nie, on był chodzącym ideałem.
Coldbreath otworzył piwo, które miał w planach wypić tego wieczora. Cóż, Grety w tych planach nie było, toteż nie powinna mieć mu za złe, że nie przygotował niczego dla niej. W ogóle po co ona z nim poszła?
- Zawsze się tym zajmowałem, ciemniaku. - odparł, upijając łyk piwa. Zaczął obracać butelkę pomiędzy dłońmi. Nie wiedział o czym miał rozmawiać z Gretą, chyba zaczynał zdawać sobie sprawę, że tak w ogóle to nie ma z nią o czym rozmawiać. No, chyba że się mylił, bo i jemu czasami się to zdarzało. - Po prostu nie zwracałaś na to uwagi. - dodał po namyśle. No bo w sumie Greta prawie w ogóle nie zwracała na niego uwagi.
avatar
Daniel Coldbreath
Uczeń

Liczba postów : 67
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Greta Dawson on Pon 29 Sie - 1:03

Z Gretą było tak, że jak nie miała żadnego planu to chyba próbowała przegadać drugiego człowieka wypowiadając groźby na prawo i lewo. Chyba oczekiwała, że sam się na sobie zemści, albo popełni jakieś samobójstwo i przestanie zabierać ludziom tlen. W przypadku Daniela nie było inaczej - nie wiedziała, co ma począć, więc dużo mówiła myśląc, że skoro doskonale zdawał sobie sprawę z jej umiejętności to sam się wycofa. Zapominała niestety o jednej arcy ważnej rzeczy - zemstę poprzysięgła wtedy, kiedy to on był górą. Czyli innymi słowy wygrał z nią, odniósł zwycięstwo, przeciwstawił się. Nie przywykła do tego, a co więcej ta informacja ujrzała światło dzienne, kiedy ją rzucił, i to z hukiem. Teraz wielu oczekiwało od niej zmiecenia z powierzchni ziemi Daniela, bo przecież tak powinna zrobić. Problem tkwił w tym, że w życiu miała podobnych sytuacji zaledwie garstkę, a wykończenie tych osób okazało się prostsze niźli początkowo sądziła. Z kolejnymi personami było już tylko łatwiej, właściwie sami poddawali się ze strachu przed tym, co mogła im uczynić, i to właśnie uczyło innych, że z nią się nie zadziera ze względu na surowe konsekwencje. Nikt nie chciał zostać towarzyskim wyrzutkiem, a to właśnie często oznaczało - w najlepszym wypadku - przeciwstawienie się jej. Banalne, acz skuteczne. Ludzie potrzebują towarzystwa do właściwie wszystkiego, bez niego nie dało się chociażby rozwijać. A kto jak kto, ale ona o tym doskonale wiedziała - przecież właśnie dlatego bawiła się ludźmi.
- Sam jesteś ciemniakiem - obruszyła się, nie mając ochoty już dzisiaj na żadne większe sprzeczki, co było dosyć dziwne. Odkąd spotkała go na Nokturnie zachowywała się dosyć... potulnie. - Jak będziesz tyle pił tego paskudztwa to nie tyle, co wątroba ci wysiądzie, a dostaniesz piwnego brzuszka i już żadna cię nie zachce - stwierdziła przyjacielsko patrząc jak upija łyk piwa. - Chociaż tak po namyślę to pij dalej.
Dokładnie, Greta nie zwracała na nic uwagi, poza sobą samą, naturalnie. Nawet nie wysilała się specjalnie podczas trwania ich związku, że frapowało ją to, co robił Daniel, co myśli i co czuje, jeśli nie dotyczyło to bezpośrednio jej. Właściwie to odnosiło się wyłącznie do tego pierwszego, bo co myślał o niej i co czuł miała wówczas gdzieś. Właściwie teraz też, przynajmniej tak sądziła.
avatar
Greta Dawson
Uczeń

Liczba postów : 33
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Daniel Coldbreath on Pon 29 Sie - 18:07

Greta z pewnością ciągle chciałaby grać. Coldbreath zawsze uważał, że jeśli dziewczynie uda się spełnić swoje marzenia, to kiedy już nadejdzie kres jej kariery zawodowej, po prostu popełni samobójstwo. Taka marzycielka jak ona nigdy nie pogodzi się ze swoim końcem, a przecież bez ciągłego spełniania swoich zachcianek nic nie będzie miało dla niej sensu. To trochę smutne, ale według Daniela Gretę nie czeka nic nadzwyczajnego, jeśli się za siebie nie weźmie. Na taką próżność mógł sobie pozwolić tylko ktoś, kto wiedział jak z nią walczyć. A to, że Greta faktycznie nie mogła uskarżać się na brak talentu, to już swoją drogą. Potrafiła w znakomity sposób postawić na swoim, znała sztukę manipulacji, ale tym razem trafiła na godnego siebie przeciwnika. Co prawda Daniel nie miał nigdy ochoty na toczenie jakichkolwiek wojen z Dawson, ale można by się pokusić o stwierdzenie, iż Greta sama się o to prosiła. A Daniel nigdy nie odmawiał swoim wrogom, bo skoro ktoś już decydował się na podjęcie próby pozbycia się go, to Daniel musiał mu pokazać, że byłaby to ostatnia rzecz jaką zrobiłby w życiu. Dla Dawson nie było taryfy ulgowej.
- To nie ja zgubiłem się na Nokturnie. Powiedz, czegoś tam szukała? Pokój sobie chciałaś urządzić? - przewrócił oczami. Dobrze wiedział, że panienka Dawson prędzej zjadłaby móżdżek druzgotka, niż zawędrowała bez powodu na ulicę Śmiertelnego Nokturnu. Te rzucane ukradkiem spojrzenia trochę dziwiły Daniela. Czyżby w Gretę wstąpił dobry duszek, który nakazał jej zmienić swoje postępowanie? Ostatnio bardzo często na siebie wpadali, może to wcale nie był przypadek? Chciał ją nawet o to zapytać, bo a nóż go śledziła i wreszcie trzeba było pokazać, że musi się zacząć bardziej starać, jeśli chce na nim zrobić jakieś wrażenie.
- Nie musisz się o mnie martwić. Jestem duży i umiem o siebie zadbać. - mruknął, głaszcząc się czule po brzuchu, który wciąż był idealnie wklęsły. Na co jak na co, ale na figurę Daniel nie mógł narzekać. Odkąd zaczął rosnąć i zamieniać się w mężczyznę, całe jego ciało przeszło niesamowitą przemianę. Był całkiem nieźle zbudowany. - Ty natomiast nie powinnaś być taka wredna, bo nie służy to za bardzo urodzie. - wytknął jej język. Po zastanowieniu doszedł do wniosku, że nie za bardzo chce mu się z nią droczyć. Właściwie nie chce mu się z nią nawet siedzieć, to wszystko było jakoś dziwnie podejrzane.
Daniel na chwilę wyszedł do kuchni. Po chwili wrócił z butelką wina i dwoma kieliszkami. Po ich napełnieniu podał Grecie jeden.
- Za co tam chcesz. - powiedział i upił trochę trunku. Teraz będzie mu swobodniej rozmawiać.
avatar
Daniel Coldbreath
Uczeń

Liczba postów : 67
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Greta Dawson on Pon 29 Sie - 22:07

Wielcy artyści nie są doceniani za życia tak jak powinni być, a samobójstwo było jedyną opcją godną Grety Dawson - najlepiej takie dramatyczne, jak otwarcie sobie żył! Nie uśmiechało się dziewczęciu dożyć spokojnej starości, a w szczególności wyjść za mąż i być niewolnicą we własnym domu, bądź co gorsza zdominowaną przez mężczyznę. Niedoczekanie każdego, kto chociażby pomyślał o Grecie w kontekście kury domowej. Nie była żadną feministką, wręcz przeciwnie - uważała, że kobieta powinna być słodka i niewinna, a raczej uchodzić za taką. A trzeba przyznać, iż poza tym całym pasożytowaniem właśnie taka była. Czasami niepoprawny romantyzm utrudniał jej pracę nad zdobyciem celu, dlatego wszystko traktowała jako wyzwanie aktorskie, a nie jak osiągniecie czegoś. Taki tok myślenia pozwalał Grecie na uwiedzenie Daniela i spanie z nim bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Jednak prawda była taka - i prędzej by wypiła kieliszek czegokolwiek w Gospodzie pod Świńskim łbem albo wróciła na Nokturn niż przyznała się wprost nawet przed sobą sobą, że żywiła uczucie do niego, które z pewnością nienawiścią nie było. Wówczas nie miała powodów ku temu, z czasem udawania dosłownie wszystkiego, przestało być grą a stało się prawdą. Nie istniejącą według Gryfonki. Nigdy nikogo nie kochała, ani nawet nie lubiła, przeważnie to była zwykła tolerancja (poza jej bratem rzecz jasna, ale przecież miłość do mężczyzny nie może być porównywalna do tej między rodzeństwem), więc skąd miała wiedzieć, że jest w nim zakocha? Grecia przecież nie czuła, a jeśli już coś zaczynała to albo zajmowała czymś innym swoje myśli albo wmawiała sobie, że jest to tylko gra. Wielokrotnie słyszała, że aktorzy, którzy wcielają się w konkretną rolę, na przykład alkoholika, posiadają następnie takowe objawy, nie pijąc alkoholu! I była zdania - jeżeli musiała - że to właśnie spotykało ją. Miała o sobie wielkie mniemanie i ten fakt również działał w tym wypadku na jej korzyść.
- Tak, stwierdziłam, że jest nazbyt przestronny. - Gdyby ktoś nie wiedział o talencie aktorskim Gryfonki to z pewnością pomyślałby, iż mówi najszczerszą prawdę. - Wiesz, chcę by mówił byłam na Nokturnie, mamo, ponieważ nigdy nie grałam jeszcze zdruzgotanej córeczki w Mungu, a lubię nowe doświadczenia - powiedziała udając entuzjazm. Osoba trzecia za pewne mogłaby uznać, że jest, używając eufemizmu, anormalna. - Ta, jasne, nie wątpię - poddała wątpliwości to, iż umie zadbać o siebie samego, chociaż nie wątpiła w ten fakt. Jego brzuch i cała sylwetka zresztą, nie była niczego sobie. I podczas trwania ich związku Grecia nie miała zastrzeżeń do niego, jeśli można tak powiedzieć. Właściwie to nie mdliło jej na widok Daniela, a to jednak cud, bo była dosyć... wybredna pod tym względem. Wiedziała, że grzeszy urodą i częstokroć wykorzystywała to, a u innych ludzi ceniła sobie przede wszystkim aparycję. - Służy, jestem tego żywym przykładem - stwierdziła biorąc od niego kieliszek. - Za mój triumf! - Uniosła kącik swoich ust ku górze (w końcu za co chcesz to za co chce!) i wypiła prawie całe wino znajdujące się w kieliszku za jednym razem, czując, że jednak nie powinna tego robić. Ale przez te całe zgubienie się na Nokturnie trochę zaschło jej w gardle, czego wcześniej zbytnio nie dostrzegła.

avatar
Greta Dawson
Uczeń

Liczba postów : 33
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Daniel Coldbreath on Wto 30 Sie - 0:19

Czyżby zostało pominięte, że według Daniela samobójstwo jest przejawem słabości? Jeśli już mamy rozmawiać o ludziach pewnych siebie, przekonanych o swojej sile i w ogóle, to jeśli taki człowiek byłby w stanie popełnić tak makabryczną zbrodnię, to przecież pokazałby całemu światu, że jego wspaniałe ja, wcale nie było tak wspaniałe. Zostawić tak wszystkich i wszystko i oddalić się na tamten świat jest zwykłym tchórzostwem. Zostawmy jednak samobójców w spokoju, bo przecież tego by chcieli. A Greta...no cóż, na pewno idealnie odegrałaby rolę samobójczyni. Daniel chyba czegoś się od niej nauczył; odróżniania gry od prawdziwych reakcji. Już w pierwszych miesiącach ich związku wiedział kiedy Greta mówi prawdę, a kiedy tylko udaje. Bardzo przydatna umiejętność, wielu powinno się tego od niego nauczyć.
Daniel rozejrzał się po salonie. Mimo, że wyczuł ironię w glosie dziewczęcia, to jednak zmotywowało go to do ogarnięcia własnego mieszkania. Już nie pamiętał, kiedy ostatnio przyglądał się ogólnemu wystrojowi tego miejsca. A jego ojciec wciąż coś zmieniał. On też fascynował się Nokturnem i szczerze powiedziawszy Daniel wciąż dziwił się, dlaczego ich willa nie zamieniła się jeszcze w dom grozy. Oscar miał różne pomysły. Ale co to tam Greta mówi...?
- Jak dla mnie, to trochę się staczasz. - mruknął, starając się aby jego głos brzmiał jak najsłodziej. Po chwili zapalił papierosa, dając spojrzeniem dziewczynie do zrozumienia, że jak coś jej się nie podoba, to może wyjść. W drugą dłoń chwycił butelkę z piwem i upił z niej spory łyk. Aby jeszcze bardziej zaznaczyć do kogo należy ten salon, Daniel rozłożył się na kanapie i z papierosem w ustach, posłał Grecie rozbawione spojrzenie.
- Dobrze, że już wypiłem, przynajmniej nie muszę udawać, że trzymam za ciebie kciuki. - odetchnął głęboko. Po kilku kolejnych łykach, zauważył że robi się mu jakoś...weselej. Ach! Przecież to było już któreś z kolei piwo tego dnia. Wzruszając ramionami, dopił piwo do końca. - Jak tam idą przygotowania do zemsty? - odchrząknął, rozkładając się jeszcze bardziej.

avatar
Daniel Coldbreath
Uczeń

Liczba postów : 67
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Greta Dawson on Wto 30 Sie - 0:50

Otóż Greta nie sądziła, że samobójstwo było przejawem słabości, jeśli popełniali je ludzie tacy jak ona. Nie baczyła również na to, iż skrajnym idiotyzmem jest mieć takie plany. Zresztą, nie można było powiedzieć o niej słaba, więc szukano by innych przyczyn; na zewnątrz przecież ten wyraz dziewczyny określić nie mógł, wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. A wiedza, co działo się we wnętrzu Margaret, nie była zarezerwowana nawet dla niej, zdawać by się mogło. Mistrzynią manipulacji oraz kłamstwa to ona z pewnością jest - potrafiła nawet siebie omotać, co skutków zdrowych nie miało i szczęściem nie owocowało.
- Przygadał kocioł garnkowi - mruknęła, patrząc na Daniela spode łba, chociaż efekt grozy w tym przypadku dziewczęciu nie wyszedł. Raczej efekt był dosyć komiczny. - Palacze bierni umierają szybciej. - Może dlatego odkąd się rozstali zawsze palił przy Grecie, nic nie robiąc sobie z jej protestów. Chociaż brewerii wszczynać zamiaru nie miała z tego powodu, ot, zwykła uwaga, do domu jeszcze śpieszno Gryfonce nie było. Od rana nie widziała rodziców i pragnęła rozkoszować się tym dniem, wszakże właśnie trwoniła czas z personą, za którą niezbyt przepadała. Dziwnym trafem wolała go od swoich rodziców.
- A nie trzymasz? - zdziwiła się udawanie, będąc znacznie śmielszą osobą niż przed kilkoma minutami, kiedy to w swoim organizmie nie miała alkoholu. Słaba głowa bynajmniej nie była zaletą, a mankamentem nie do zmienienia. Jedynie mogła po prostu nie pić. - Gdybym zdradziła ci swoje plany to by oznaczało, że nici z mojej zemsty - zwróciła mu uwagę i nalała sobie sobie wina do kieliszka, a następnie wypiła go właściwie po raz koleiny za jednym razem. - Oddaj to, naprawdę, dostaniesz raka płuc i jeszcze pomyślą, że to ja cię wykończyłam - stwierdziła zabierając papierosa z dłoni Daniela i właściwie nie wiedząc, co z nim począć, więc zaczęła rozglądać się za popielniczką. W tym celu nawet wstała, ale z niezadowoleniem po ułamku sekundy usiadła na ponów, stwierdziwszy, że mogła lepiej tego nie czynić, pić zresztą też. Ale wszystko tak wirowało, że aż by warto było, gdyby tylko była sama.
avatar
Greta Dawson
Uczeń

Liczba postów : 33
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Daniel Coldbreath on Wto 30 Sie - 11:22

- Nikt cię nie trzyma tu na siłę. - zauważył z przekąsem. Tak to się właśnie kończy, kiedy się chce udawać bohatera. Trzeba było zostawić Dawsonównę na pastwę losu, który już wiedziałby jak się z nią rozprawić.
Ślizgon przeciągnął się powoli. Nie dość, że musiał siedzieć z Gretą i pozwalać jej na wymądrzanie się we własnym domu, to do tego jego plany na dzisiejszy wieczór właśnie zaczęły ulegać brutalnym zmianom. Bardzo mu się to nie podobało.
- Nie uwierzę, że nagle zaczęłaś się przejmować moim zdrowiem. Powinno ci to odpowiadać, bo skoro niedługo mnie zabraknie, to ludzie pomyślą, że jesteś naprawdę skuteczna. - zaśmiał się. Nigdy nie pomyślałby, że kiedykolwiek usłysz od Dawson jakiekolwiek słowa troski. Już prędzej spodziewałby się po niej przesłania życzeń z powodzeniem szybkiej śmierci, ale może nie znał jej tak dobrze, jak się mogło wydawać.
Wkrótce wstał i usiadł na kanapie obok dziewczyny. Wyciągnął z jej dłoni papierosa i nonszalancko rozłożył się na kolanach Grety. - Bo na razie coś kiepsko ci idzie. Chyba, że próba zbawienia mnie do mojego własnego domu jest częścią twojego planu. - bo szczerze mówiąc jakoś nie pasowało mu, to że Greta tak ochoczo poczłapała za nim. I tak o to zrodziła się w jego główce pewna myśl. Bo skoro ona może sobie rozwalać jego plany, to on jej tym bardziej.
avatar
Daniel Coldbreath
Uczeń

Liczba postów : 67
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Greta Dawson on Wto 30 Sie - 17:28

Właściwie to coś ją tutaj trzymało, niekoniecznie wbrew woli, ale jednak - niechęć powrotu do domu. Z dwóch opcji, którą druga była wałęsaniem się po Londynie w nocy, wolała przytulne mieszkanko Daniela. Nawet z jego towarzystwem, jako niemiłym dodatkiem.
- Ciebie też nie trzymało - mruknęła bardziej do niebie niż do niego mając na myśli ich związek. Nie baczyła na to, że młodzieniec może nie mieć bladego pojęcia, a czym ona właściwie teraz zaczęła biadolić, ale jakoś niespecjalnie było jej przykro, żeby nie powiedzieć, iż w ogóle o tym nie pomyślała.
Los raczej również nie wiedział jak się z nią rozprawić, bo dziwnym trafem powodziło się dziewczęciu bardzo dobrze. A gdyby pominąć fakt, że Daniel ją w porę rozgryzł, a następnie z hukiem porzucił, można by rzec, że nawet niebiańsko. Niestety sprawy potoczyły się jak się potoczyły, na niektóre rzeczy po prostu nie miała wpływu, ale nie widziało się jej pogodzenie z tym, wręcz przeciwnie. Była zdania, że jeśli czegoś nie dało się zrobić, to trzeba było to zmienić na wyraz, że się da, i po kłopocie, bo końcem końców udawało się. Z zemstą - pod jakąkolwiek postacią miała ona wystąpić - nie będzie inaczej. Może zajmie Grecie trochę czasu oraz wysiłek murowany, ale już ona dołoży wszelakich starań, by Daniel ja popamiętał. Wszyscy tego oczekiwali i tym razem Dawson postanowiła spełnić oczekiwania ludzi. Właściwie nawet jej nieznanych bliżej.
- Nigdy nie przypisuję sobie nieswoich zasług - powiedziała na tyle dobitnym tonem na ile było ją stać po dwóch lampkach wina, co w greciowym świecie oznaczało znacznie więcej, i spróbowała pozbyć się Daniela, co nie bardzo jej wychodziło. - Sio! - nakazała mu, a następnie otworzyła usta by powiedzieć coś jeszcze na temat skutków palenia, ale w ostatniej chwili się rozmyśliła, stwierdziwszy, że jednak nie śpieszno jej do domu. - Gdybym zdradziła ci swoje plany to by oznaczało, że nici z mojej zemsty - wyrecytowała jakby nauczonego się wcześniej tekstu, bo właściwie zapomniała, że niespełna jakieś dwie minuty temu wypowiedziała już to zdanie. - I naprawdę siooo - spróbowała jeszcze raz pozbyć się go ze swoich kolan.
avatar
Greta Dawson
Uczeń

Liczba postów : 33
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Daniel Coldbreath on Sro 31 Sie - 19:17

Coldbreath przewrócił oczami. Już doskonale wiedział, do czego doprowadzi ta rozmowa. Były takie chwile, kiedy to Daniel aż rwał się, aby pobiec do wieży Gryfonów i nawet siłą wymusić na dziewczęciu jakiekolwiek wyjaśnienia. Na szczęście te czasy minęły i od jakiegoś okresu ślizgon przestał się czymkolwiek przejmować. Jasne, wciąż wspominał, niemal codziennie, ale świadomość, iż mógłby teraz tak sobie zacząć dyskutować o tym z Gretą trochę go przeraziła. Nie miał już jej nic do powiedzenia. Jednak jeśli była to próba dla jego silnej woli, to z dumą mógł powiedzieć, że odparł pierwszy atak Greciowej zemsty. Powoli zaczynał przygotowywać się na prawdziwą wojnę.
- Jesteś tego pewna? - tym razem to on powiedział bardziej do siebie, niż do niej. W końcu Greta Dawson znana była z wykorzystywania ludzi i to tylko w jednym celu: aby zrealizować swoje plany. Bez innych byłaby nikim, po prostu zwyczajną czarownicą, na którą i tak nikt nie zwróciłby uwagi. Ale to nie było żadnym odkryciem, gdyż coraz więcej osób zaczęło orientować się, że coś z tą gryfonką jest nie w porządku. Już sam fakt, że trafiła do Gryffindoru wydawał się Danielowi bardziej niż podejrzany. - Przecież uwielbiasz wykorzystywać wszystkich, którzy mogą tylko dać ci to, czego chcesz. - przeciągnął się, jak gdyby rozmawiali o pogodzie. Chwilę zastanawiał się nad kolejnym ruchem. Wreszcie przeciągnął sobie koszulkę przez głowę i kompletnie nie zwracając uwagi na oburzenie dziewczyny, popukał się palcem w ramię.
- Może mogłabyś mnie chociaż trochę pomasować? W końcu zgodziłem się, abyś tu przyszła, a miałem już pewne plany. - mruknął przekonująco.
avatar
Daniel Coldbreath
Uczeń

Liczba postów : 67
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Greta Dawson on Sro 31 Sie - 19:51

Właściwie to po dłuższym namyśle stwierdziłabym, że coś go tam trzymało: ona. Grecie natomiast chęć pasożytowania trosze na Danielu. Na doczepnego ktoś mógł stwierdzić (nie wiedząc jaką jest personą albo pominąć doszczętnie ten fakt), iż zrobiła to ze względu na odwieczną wojnę Gryfonów ze Ślizgonami. Jednak nie bardzo przychodziło dziewczęciu do głowy, dlaczegoż by tak miała poczynić, ale i tak nie było to równoznaczne w jej główce z tym, że to nie ma sensu. Poza tym utarła nosa jednemu wychowankowi domu węża, ha! Nieważne, że on później jej sto razy bardziej... Chociaż niewątpliwie solidaryzowała się z uczniami Slytherinu niźli Gryffindoru, z powodów chyba każdemu znanych.
- Ym - zaczęła udawać, że się zastanawia nad odpowiedzią, mimo że miała ją już gotową. - Nie - odparła krótko i jakże na temat zważywszy na to, że przez chwilę zapomniało się jej o czym właściwie rozmawiali oraz jakie było pytanie.
Margaret doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ludzie byli ważni, ale nie zamierzała ich w najbliższym czasie (właściwie przez całą swą nie aż tak długą egzystencję) traktować nawet ociupinkę lepiej. Gdyby przestała nimi pomiatać jej stanowisko w tej sprawie uległoby diametralnej zmianie. Poza tym to była rozrywka, a przyjemności nie można sobie odmawiać. Jedni kochają zajadać się czekoladą, a ona uwielbiała być pasożytem, nazywając to zupełnie inaczej - ułatwianiem sobie życia.
- Ale nigdy nie przypisuję sobie upadku swoich wrogów, jeśli to nie ja ich dobiłam - odpowiedziała również jakby konwersowali o czymś błahym. - To by było nieszlachetne - wyjaśniła, bo przecież tyle wiedziała o szlachetności. Chyba odzywały się w niej te głęboko zakorzenione gryfońskie cechy. Na pokaz. Można by się nawet ucieszyć, gdyby nie to, że może i Dawson nigdy nie przypisała sobie czegoś takiego, ale również nic nie robiła, aby wyprowadzić kogokolwiek z błędu, kiedy powstawała taka sytuacja.
- Jasne - uśmiechnęła się w przesłodzony sposób. Z pewnością mogłaby straszyć nim pierwszorocznych, jakby ją to frapowało. - Nie wątpię - stwierdziła nadal tym samym miłym tonem, a następnie zabrała się za masaż, jeśli wbijanie paznokci w kark Daniela może pod to podejść. Była pijana, a nie odmieniona.
avatar
Greta Dawson
Uczeń

Liczba postów : 33
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Daniel Coldbreath on Sro 31 Sie - 20:46

- Nie pierdol. - mruknął już trochę rozbawiony. Paznokcie dziewczęcia na jego skórze wcale nie były dobrym pomysłem. Daniel wzdrygnął się kilka razy, a po chwili już siedział wyprostowany. Najwyraźniej Greta wiedziała jak szybko się pozbyć go z kolan. Przez chwilę miał ochotę poprosić ją, aby wyszła, ale później wpadł mu do głowy znacznie lepszy pomysł. Podchodząc do stolika, na którym wcześniej położył paczkę papierosów, rzucał jej ukradkowe spojrzenia, które kiedyś znaczyły tylko jedno. W końcu odpalił papierosa i ponownie opadł na kanapę obok Grety. Wiedział, że nie znosiła kiedy palił, był nawet przygotowany na to, że znowu zacznie się czepiać i wymądrzać, ale na razie rozkoszował się każdym pociągnięciem. Kilka razy otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale szybko rezygnował. Nie chciał niczego rozpoczynać. Przeciągnął się.
Kiedyś dałby sobie uciąć rękę, żeby móc spędzić chociaż sekundę sam na sam z Gretą Dawson, teraz sam już nie wiedział, czy ma ochotę na nią dłużej patrzeć. I właśnie dlatego nie wiedział co go podkusiło do odłożenia papierosa i pocałowania gryfonki.
avatar
Daniel Coldbreath
Uczeń

Liczba postów : 67
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Greta Dawson on Nie 18 Wrz - 15:11

- Wyrażaj się - odparła tylko zdegustowana, jednak nie na tyle, by wyjść z jego domu, właściwie nie była pewna czy mogłaby w ogóle ustać bez żadnego zachwiania się. Gdyby matula zobaczyła ją po wypiciu chociażby jednego piwa... Nie za dobrze bynajmniej by się to zakończyło, a dodać trzeba, iż Patrice miała bystre oko, a Greta nie potrafiła zachowywać się greciowato pod wpływem alkoholu, a główkę to jednak słabą miała. Reasumując: wszelakie procenty pod jakąkolwiek postacią Gryfonce nie służyły. - Nic dziwnego, że nie znalazłeś żadnej dziewczyny, z takimi manierami... - Greta doskonale zdawała sobie sprawę, że z jego kulturą osobistą było wszystko w porządku, jeśli tylko chciał, aby tak było. Kiedy byli razem nie mogła się uskarżać na złe traktowanie z jego strony, wręcz przeciwnie. To raczej z nią było coś nie tak, ale to wszyscy wiedzieli.
Kiedy Daniel zaczął ponownie palić zaczęła coś mamrotać pod nosem, a dało się wychwycić wyłącznie pojedyncze słowa jak papieros i rak płuc oraz coś na temat skutków palenia biernego. Czyli biadoliła o czymś, o czym on zapewne nie chciałby słyszeć.
Z Dawson natomiast było tak, że i owszem dałaby się niegdyś pokroić za towarzystwo Ślizgona, ale kiedy to się uściślało nie było już tak pięknie. Pragnęła wyłącznie jego znajomości, wejścia w jego towarzystwo, wykorzystania go. Ją również zaskoczył ten czyn, i wiedząc już teraz, że zgoni to następnie na alkohol (a może to właśnie było główną przyczyną) odwzajemniła pocałunek, zbliżając się jeszcze bliżej młodzieńca oraz wsuwając dłoń w jego włosy, całując go coraz bardziej łapczywie.
avatar
Greta Dawson
Uczeń

Liczba postów : 33
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Daniel Coldbreath on Wto 20 Wrz - 21:14

Tylko wzruszył ramionami. Kto jak kto, ale Dawson akurat lepiej niech się nie wypowiada na temat jego języka. Już chyba minęły te czasy, kiedy Daniel przejmował się co też panienka Dawson sobie o nim pomyśli. Świadomość tego, że jest już wolny, właśnie dopadła jego szare komórki. Nie mógł powstrzymać uśmiechu i na szczęście w tym samym momencie Greta powiedziała coś, co go rzeczywiście rozbawiło.
- Może masz rację. - powiedział gasząc papierosa. Na dzisiaj wystarczy, chociaż bardziej przemówiło do niego gadanie dziewczęcia. I nie, Greto, nie to, że papieros to idealne pożywienie dla raka, tylko dlatego, że po prostu nie chciało mu się już dłużej jej słuchać, zwłaszcza, że zaczynali mieć nowe zajęcie. Jeśli jednak chodzi o kulturę Daniela i jego maniery, no cóż, rzeczywiście nie było na co narzekać. Był wręcz idealnie wychowany, ale pokazywał to tylko tym, którzy na to zasłużyli. Greta już dawno straciła swój szacunek.
Alkohol nawet u niego zaczął robić swoje i chociaż Daniel ogarniał całą sytuację, to o wiele prościej będzie mu później zrzucić winę na procenty. Pewnie dlatego bez żadnych skrupułów osunął Gretę na kanapę. Niestety, całowała jak dawniej, a to tylko sprawiło, że nagle jego wszystkie wspomnienia zaczęły wracać.
- Poszedłbym z tobą do łóżka, ale... - zaczął, odsuwając się od niej trochę. Skoro ona go tak potrafiła potraktować, to dlaczego by nie zrobić jej czegoś podobnego? - Nie chce mi się. - dokończył, zdecydowanie się od niej odsuwając.
avatar
Daniel Coldbreath
Uczeń

Liczba postów : 67
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach