Pokój nr 1 - VI klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 24 Sie - 23:58

Duże, przestronne pomieszczenie, w kształcie przypominającym koło. Utrzymane w błękitno - brązowej kolorystyce. W dormitorium mieści się pięć łóżek, tworzących charakterystyczny okrąg, każde z kolumienkami w rogach, między którymi rozwieszone są granatowe kotary, uszyte z tego samego materiału, co zasłony widniejące w wysokich, łukowatych oknach komnaty.
Po prawej stronie każdego z mebli stoi niewielka, wykonana z ciemnego drewna szafka nocna z kilkoma często zacinającymi się szufladami. Miejsce przy drzwiach należy do Shiry Abshire, podczas gdy to pod oknem jest własnością Derii Malsive. Trzy następne łóżka przy ścianach zajmują Laila Desmet, Colette Venors, oraz Olivia Cassidy Lawrence. Podłogę wyścieła gruby, niebieski dywan w brązowe wzorki, zaś jedynym źródłem światła są tu umieszczone na suficie lampy, również przyozdobione gwiazdkami.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Shira Abshire on Sro 4 Lip - 23:49

Szły pod rękę, aż wreszcie kiedy przedostały się do Pokoju Wspólnego i w milczeniu ominęły grupki uczących się, jedzących, śmiejących się i plotkujących krukonów, ze spokojem pchnęły drzwi do swojego dormitorium i dopiero czując chłodny wiatr czule witający je w dobrze znanych im progach, dopiero wtedy mogły odetchnąć z ulgą. Nie wiedziała, jak długo spokój będzie im towarzyszył, ale na razie nie chciała go płoszyć. Podprowadziła Derię w stronę jej łóżka, po czym sama ułożyła się wygodnie na swoim. Ospale się przeciągnęła, pozwalając się na moment zatopić we wspomnieniach poprzedniej nocy. Na chwilę, jedynie na kilka sekund. To było tak dawno, a jednak wciąż czuła oddech Gabriela na swojej skórze. Otrząsnęła się. Deria milczała, a Shira zastanawiała się, o czym teraz myśli. Jej wszystkie zmysły musiały być wyjątkowo pobudzone, jej talenty nad wyraz rozwinięte. Fascynowała ją jej odmienność, ceniła ją sobie pod każdym względem. Była wyjątkowa.
- Jesteśmy tu same. - odezwała się w końcu Shira, jak gdyby chciała dodać Derii odwagi.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Deria Malsive on Czw 5 Lip - 0:17

Dotarły do pokoju wspólnego. Shira musiała położyć się na łóżku sądząc po odgłosach. Deria usiadła na brzegu swojego. Ptaszek usiadł na palcach jej wyciągniętej ręki. Namacała klatkę, która znajdowała się na jej szafce nocnej i wpuściła Lelka do środka. Ceryx zaśpiewał przyjaźnie. Zamknęła klatkę i popukała palcami w pręty, gwiżdżąc cichutko. Zdjęła powoli buty i usiadła po turecku skierowana w bliżej nieokreślonym kierunku.
- To dobrze. - Powiedziała spokojnie. Uśmiechnęła się, a na jej policzkach pojawiły się dołeczki. To był jednak smutny uśmiech. - Wiesz... ostatnio... Shira - lubię Cię. Wiesz o tym. Ostatnio widziałam wiele rzeczy. Złych rzeczy. Karty nie kłamią. Tak samo jak gwiazdy. Profesor Trelawney źle je interpretuje, ale ja rozumiem Shira... One zwiastują nieszczęście. Boję się. Nigdy nie czułam tak wyraźnych znaków. Wiem co one oznaczają. Coś niedobrego się dzieje, jakaś choroba, w moim domu. Nadchodzi... Już się zalęgła, w zeszłym tygodniu, ale nie wiem co to... Uprzedzałam mamę, ale ona mnie nie słucha. - Wyrzuciła z siebie na jednym wydechu. Kąciki jej ust same wygięły się ku dołowi, a łzy znów napłynęły do ślicznych, choć niewidzących oczu. Zajęła się cichym szlochem. Próbowała się opanować, zasłaniając usta wierzchem lewej dłoni. Nie była nieszczęśliwa. Po prostu bała się. O dom. Nigdy nie mogła nazwać go normalnym domem, ale przynajmniej go miała. Teraz czuła się samotna i bezradna. Co jej po wiedzy, skoro nie może niczego z nią zrobić? Nie jest w stanie pomóc, może tylko wiedzieć. To było takie przerażające... Nie pogodzi się z tym!
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Shira Abshire on Czw 5 Lip - 21:59

Leżała z zamkniętymi oczami, czując się bezradnie i słabo. Odwróciła głowę w jej stronę i podniosła powieki, właśnie wtedy, kiedy słone łzy zaczęły spływać po jej policzku. Nigdy nie dowie się, co naprawdę tkwi w głowie takiej istoty. Zadrżała słysząc wszystkie te słowa, które wypadały z gardła dziewczęcia, niczym zatrute strzały, którymi chciała kogoś zranić, kto tylko pojawiłby się nieproszony. Obserwowała, jak przykłada dłoń do ust, jak nie może znieść swojej niemożności, jak brakuje jej dodatkowej siły, którą mogłaby powstrzymać to, co dostępne stało się dla niej wyłącznie dzięki zrządzeniu losu. Taki dar nie powinien spadać na ludzi bez żadnego dodatku, dającego spokój i ukojenie. Podeszła do niej bliżej i przyłożyła jej dłonie do swoich warg.
- Czujesz? Uśmiecham się. - powiedziała, siadając obok niej, po czym delikatnie objęła ją ramieniem. Ona też nie umiałaby nic zrobić z taką wiedzą, nikt by nie potrafił. Nikt też nie przyjąłby jej na swoje barki z taką odwagą, z jaką robiła to Deria. Momenty słabe spadają na wszystkich, ale to nie świadczy o słabości, ale dojrzałości. Shira też często płakała, ale wtedy nikt nie patrzył, nikt nie obejmował jej ramieniem. Patrzyła na ptaszka, który pewnie z chęcią wtuliłby się w swoją panią. - Ja też cię lubię i też o tym wiesz. - dodała cicho, zdrapując lakier ze swych paznokci. Wróżbiarstwo nie było dla niej. Nie wierzyła w znaki na niebie, w kartach, fusach, kuli. Przyszłości nie ruszała, lecz dawała się jej w spokoju rozwijać, a świadomość, że coś z góry zostało już ustalone po prostu ją przerażała. Nie krytykowała, nie śmiała się i nie podważała mocy, jakiej niektórzy mogliby zazdrościć Derii, jednak dla niej przyszłość była zagadką, czymś odległym, czymś co na drugą krukonkę nieustannie wpływało i nie pozwalało cieszyć się teraźniejszością. Były tak różne.
- Zostałaś obdarzona czymś, z czym większość by sobie nie poradziła. Jesteś taka młoda, a wiesz znacznie więcej od wszystkich profesorów. Wiem, że się boisz i ja się boję, ale nie jesteś sama. - słowa powylatywały z jej umysłu, zupełnie tak, jak gdyby dopiero musiała nauczyć się mówić. Odetchnęła niespokojnie.
- Ona musi cię wysłuchać. - powiedziała po chwili, bo to wszystko co dało się zrobić.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Deria Malsive on Sob 7 Lip - 2:14

Faktycznie. Uśmiechała się. Szloch przycichł. Poczuła, że Shira jest blisko. Ostatnio często się rozklejała. To niedobrze. Musi być silniejsza, musi sobie radzić. Nie zawsze ma koło siebie kogoś takiego jak ona. Z drugiej strony cieszyła się, że dziewczyna ją lubi albo może toleruje, pomimo tego, że Deria często zamyka się w swoim świecie i nie zwraca na nią uwagi przez długi czas. Taka... sezonowa znajomość. Bywa tak, że są sobie bliskie, a potem przez blisko miesiąc Deria nie mówi do niej nic, oprócz "cześć". Dziś złamała właśnie takie milczenie. Najdłuższe, jakie dotychczas przeżyły, bo ponad trzymiesięczne. Cóż - taka właśnie była Dezyderia i nikt tego nie zmieni.
Wiedza... tak wielu ludzi ją pożąda, a tak mało z nich zdaje sobie sprawę, że ona zobowiązuje, że jest ciężarem, że słabe umysły nie mają szans wobec jej ogromu. Czy czuła się wyróżniona, dzięki swoim zdolnościom? Wyjątkowa? Nie. Czuła się inna, obca, ale nie lepsza niż każda inna dziewczyna w jej wieku.
- Wiem. - Powiedziała krótko, starając się, żeby jej głos się nie łamał i przekonywał, że jest już wszystko okej. Nie było. Jak miała powiedzieć koleżance, że widzi śmierć? Że to krąży już od jakiegoś czasu, a teraz jest tak blisko... omen. Rzadko okazywały się jej przepowiednie fałszywe. Miała dziś wielką nadzieję, że to wszystko jest tylko fikcją, wymysłem, wyobraźnią, bo jeśli faktycznie takie fatum wisi nad jej domem, to... to... Szloch znów ją poniósł. Mogła się przygotować na śmierć kogoś bliskiego. Mogła. Elementem przeznaczenia jest jego nieuchronność. Dlatego jej matka ignorowała jej ostrzeżenia. Dlaczego jednak Deria musi trzymać na barkach ciężar wiedzy już dziś? Czuła się tak, jakby jej matka już nie żyła.
Wtuliła się w Shirę i dziś mogła nazwać ją przyjaciółką. Opuściła ręce i pozwoliła, żeby głowa opadła na ramię dziewczyny, żeby to ona ją przytrzymywała. Miała w końcu rację.
- Wiem. - Powtórzyła cichutko. Nie była sama. Nie dzisiaj.
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Shira Abshire on Pią 27 Lip - 1:10

Bardziej wyjątkowa, niż sezonowa. Shira nie przywiązywała wagi do powtarzających się historii i wolała nie czuć się przez nie ograniczona, tak jak zawsze czuła się, kiedy nagle z marca robił się kwiecień albo z sierpnia wrzesień. Jeżeli kogoś tolerowała to zawsze, a nie tylko w szczególnych momentach. Derię spotykała akurat w momentach najodpowiedniejszych do socjalnych działań i na szczęście nie miało to nic wspólnego z koniecznością odpoczynku od Malsive. Shira bywała równie męcząca, co niezrozumiała.
- Wiesz co robię w takich momentach? - westchnęła, czując dopiero po chwili, że to co chce powiedzieć może zabrzmieć bardzo niewiarygodnie. Odgarnęła sobie włosy z czoła i chwyciła Derię za nadgarstek. Mogła jej mówić o wszystkim. Ona jej, ta tamtej. Shira mogła słuchać, nie wiedząc co mówić, ale słuch miała doskonały, pamięć również, zmysły wypracowane. Dbała o wszystko, dostosowywała, przy Derii uczyła się siebie na nowo. Bała się, bo wiedziała, że nigdy nie dowie się tego z czym Malsive musiała się mierzyć niemal na co dzień. Była w takim razie bezwartościowa. Dla świata. Mimo wszystko nadal się uśmiechała. - Siadam po turecku i skupiam się na czymś przyjemnym, jednocześnie ręką wyciągam sobie problemy z głowy - pozwoliła sobie na wzniesienie ich splecionych dłoni ku górze i przyłożenie ich do własnej skroni i wsadzam je do wyimaginowanego pudełka, które później wyrzucam bardzo daleko. - odetchnęła z ulgą. One zawsze pozostawały, ale dawały przynajmniej zaciągnąć się świeżym powietrzem raz na jakiś czas.
Raz na jakiś czas.
- Będzie dobrze. - powinno być.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Deria Malsive on Pią 27 Lip - 1:32

Nie wiedziała. Nie miała jak obserwować Shiry. Oprócz oczywistych powodów pozostawał fakt, że nie rozmawiały regularnie. Może to i lepiej? Co za dużo, to niezdrowo. Mogła mówić jej wszystko... Deria przecież nikomu nic nie powie. Nawet, jeśli wróg zdradziłby jej jakiś sekret... przecież nie ma sekretów, które byłby nieodgadnione, bezcenne... A może są takie tajemnice? Może są ludzie, którzy skrywają w sercu coś, co mogłoby ich zniszczyć? Są przecież. Istniał Sam-Wiesz-Kto. Chociaż nie wiadomo, czy ten mroczny... człowiek nadal istnieje, to jednak on musiał mieć swoje sekrety. Matka Derii podobno przewidziała jego przyjście. Dawno temu. Choć nieprecyzyjnie. Oczywiście wtedy nikt nie wierzył. Jednak dzięki swoim przepowiedniom udało jej się uratować Derię i siebie, oraz zyskać stosowny rozgłos, który umożliwił jej zarobek. Niewielki, ale jednak. Problem jej matki polegał na tym, że była dla ludzi łaskawa. Nie oczekiwała wiele, nie prosiła nigdy o więcej, zawsze akceptowała to, co dostawała. Dużo ludzi nauczyło się to wykorzystywać... Z początku dawali galeona, potem kilka sykli, teraz w porywach parę knutów, czasem coś do jedzenia. Tak czy inaczej - dziewczyna nie mogła się z tym pogodzić. Nie dlatego, że marzyła o bogactwie i luksusach, ale dlatego, że to wyniszczało jej matkę i niszczyło ich relacje. Powoli i bezlitośnie. A teraz... teraz miała nawet zostać pozbawiona szansy na jej odbudowanie.
- Jak trafiłam do Hogwartu... od tego czasu znacznie pogorszyły się moje relacje z matką - Zaczęła cichutko. - Nie, żeby w moim domu istniała jakaś patologia... - Zawahała się na chwilę. Jej może powiedzieć. - Chociaż może trochę... wiesz... to jest tak, jak nie ma ojca. Matka nie ma na nic czasu, tym bardziej, że sama ma swoje problemy, swój dar, taki jak mój. Ona żyje tylko tym. Trochę tak jak ja, może trochę mniej... Ale nie widzi tego co się dzieje dookoła. Oddalałyśmy się od siebie. Ja zajmowałam się domem, ona zajmowała się ludźmi, którzy przychodzili i prosili o radę. Czasem źle im radziła... wtedy wracali i potrafili upominać się o zwrot tego, co zapłacili - nie było lekko - ale czasem bywało gorzej; czasem awanturowali się, bili matkę, czasem bili mnie, czasem coś zniszczyli. Ja sprzątałam, ja gotowałam. Nie widziałam ich nigdy, ale czułam, że są źli, czułam ich wzrok i ich zamiary już podczas pierwszej wizyty i wtedy błagałam, modliłam się, żeby nie wrócili już nigdy więcej. Potem wyjechałam. Zostawiłam matkę samą. Za każdym razem jak wracam jest coraz gorzej. Ona niedołężnieje powoli, nie dba o siebie i o dom. A mnie tam brakuje. I co? Co z tego? Teraz nie dostanę szansy na wyciągnięcie jej z kłopotów. Moja rola to wiedzieć. Nawet nie widzieć. Wiedzieć. Tak już było i tak pozostanie. - Skończyła. Dawno już chciała komuś się zwierzyć, dziś jakoś nadarzyła się okazja i trafiła się osoba, której ufa, która jej nie zdradzi, która nawet nie musi odpowiadać, bo Deria wie, że to trudne.
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Shira Abshire on Nie 25 Lis - 18:14

A Shira nie lubiła, jak czegoś było za dużo. Uśmiechów, czułych powitań, wylewnych rozmów. To nie dla niej, chociaż wszystko brzmi tak ludzko. Powinna bardziej dbać o swoje przyjaźnie, albo chociaż o tych, którzy ostatnio stają jej się coraz bliżsi. A może to tylko obecność Derii przypominała jej, że na świecie jest jeszcze o kogo walczyć? Zapaliłaby papierosa. Tak dużo ostatnio paliła. Zazwyczaj nie myślała o strachu, zazwyczaj po prostu odrzucała ból gdzieś w kąt. Przyglądała się smutnej twarzy Malsive i chciała jej obiecać, że się wszystkim zajmie, że nie zostawi jej samej. To byłoby kłamstwo, bo tylko jedna z nich wiedziałaby, jak byłoby naprawdę.
- Dlaczego twoja matka nie mogła nauczać w Hogwarcie? Byłaby tu bezpieczna i byłybyście blisko. - odgarnęła jej włosy, które przysłoniły jej oczy. Była tak krucha, że Shira bała się ją dotykać. Nie rozumiała uczuć, które teraz głębiły się w Derii. Jak mogłaby, skoro jej rodzina była kompletna i miała zupełnie inne problemy? Ojciec może za często przychodził pijany do domu, a matka może za często nie zwracała na nikogo uwagi, ale wszyscy byli razem. Każdego dnia jest inaczej. Odetchnęła niespokojnie. Przed nimi jeszcze sporo takich rozmów, łez. Chciała ją jakoś rozweselić, na moment kazać jej zapomnieć o gnębiących kłopotach. Obie były chyba za słabe, za młode aby nosić na sobie taki ciężar. Chyba.
Chciała jej powiedzieć też, że nie może mieć do siebie pretensji, że ludzie są źli, że nie warto tego rozpamiętywać...ale milczała. Głuche dudnienie jej serca było na razie jedyną odpowiedzią. Deria jej zaufała. Nikt dawno jej nie zaufał i ona też nikomu. Chyba, że Gabrielowi. Odchrząknęła raz jeszcze.
- Masz mnie. - jedyne słowa, na które było ją stać.
Najcieplejsze.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Deria Malsive on Nie 25 Lis - 19:34

Uśmiechnęła się smutno. Wiedziała. Wiedziała oczywiście już dawno, że się spotkają i że będą rozmawiać. Słyszała tylko strzępy tej rozmowy, czuła niektóre zapachy, ale mimo tego wiedziała prawie wszystko. To wszystko byłoby pewnie przerażające, gdyby nie fakt, że całe życie sobie z tym radziła i nie znała nic innego, poza wiedzą, która przychodziła do niej nawet nie chciana. Nikt nie uczył jej, jak panować nad swoim darem, więc wizje często przychodziły nawet wbrew jej woli, a jej moc była naprawdę potężna. Jeszcze większa, niż u matki i babki. Zdawało jej się, że niekiedy wieszczyła w amoku, ale chyba nikt tego nie słyszał. Ile spraw przewidziała? A ile potrafiła przewidzieć? Zacisnęła zęby. Kto, jak kto, ale ona nie powinna być tak przytłoczona. Podwójnie. Kalectwem i umiejętnością, za którą niejeden by zabił, a niejeden wyklął.
Odwróciła głowę profilem do przyjaciółki.
- Nie wiem. - Powiedziała szczerze. Nie wiem? Tak dziwnie to brzmiało w jej ustach, że aż poczuła, jak serce zaczyna uderzać nieregularnie, jak nieregularne skurcze pompują krew do jej głowy, jak uderza ona do głowy. Nie wie. Nie potrafi nic zmienić. - Ona... ona chyba nie widzi nic złego w tym jak jest. - Powiedziała spokojnie.
Ucisk w żołądku, jakby jej wnętrzności były wypełnione wężami, które wiją się i próbują wydostać na zewnątrz. Zacisnęła zęby. Opanowanie, to chyba jedyna umiejętność społeczna, jaką posiadała. Nie umiała mówić, nie umiała słuchać.
Jej uśmiech nie zniknął, kiedy Shira powiedziała ostatnie słowa. Wiedziała, że je wypowie. Wiedziała już dawno. Nie wiedziała tylko kiedy... Wyciągnęła rękę i położyła ją na policzku krukonki, delikatnie gładząc jej skórę.
- Wiem. - Dodała tylko, bo wiedziała, że tak właśnie musi odpowiedzieć. Nie wolno jej zmieniać losu. Może tylko wiedzieć.
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Shira Abshire on Pon 26 Lis - 20:01

Chciałaby mieć tak wyczulone bodźce jak Deria. Żyć zapachem, smakiem, dotykiem. Wiedziała, że po drugiej stronie lustra wszystko wygląda lepiej, ale mimo wszystko pragnęła rozbudzić w sobie to wszystko do stopnia najwyższego, tak żeby samo muśnięcie skóry dłonią wyrażało najwięcej uczuć. Może dlatego tak bardzo lubiła zbliżenia fizyczne, bo pozwalały jej mówić tak wiele, kiedy mówić wcale nie musiała. Zatęskniła za Gabrielem i jego delikatnością. Ale nie przyzna się, że czasami jej zazdrości, to przecież byłoby zbyt smutne. Niedostępny owoc zawsze kusi najbardziej. Podziwiała ją za wytrwałość, za odwagę i za cierpliwość z jaką znosiła kolejne fragmenty przyszłości układające się po jakimś czasie w jedną całość. Shira chyba nie była aż tak silna. Przy Derii słabła od razu.
- A może po prostu nie pytałaś? - może czasami będzie inaczej, niż mogłoby się wydawać. Zawsze wydawało jej się, że przepowiednia jedynie dotyczy, a nie określa, tego co naprawdę się wydarzy. Ludzie mogą pójść różnymi ścieżkami, a perspektywa tego, że coś wcześniej podjęło za nich decyzję była zbyt przerażająca. Zbyt niemoralna.
I ona przyłożyła dłoń do policzka Derii. Jeżeli nie mogła pokazać jej uśmiechu, to wyrazi go w inny sposób.
W taki, którego pewnie też się spodziewa.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Deria Malsive on Wto 27 Lis - 5:09

Dziewczyna uśmiechnęła się do Shiry. W tym uśmiechu kryło się coś więcej - jakby chciała powiedzieć krukonce - "wiedziałam, że mnie nie zrozumiesz, nie martw się, wiedziałam". Nie była z tego powodu smutna, bo przecież wiedziała, że tak będzie. Zdawała sobie sprawę z tego nie tylko dlatego, że to ujrzała w jednej ze swoich przepowiedni, ale dlatego, że było tak za każdym razem, gdy rozmawiała z kimś na ten temat. Ludzie nie dotknięci darem jasnowidzenia, nie byli w stanie go pojąć. Ponadto uważali najczęściej jasnowidzów za szaleńców.
- Ja nie muszę pytać. - Powiedziała, kręcąc delikatnie głową, choć uśmiech nie spełzł z jej twarzy. W gruncie rzeczy - cieszyła się, że ma z kim porozmawiać, komu się wyżalić i może trochę rozładować, bo w końcu miała ochotę się uśmiechnąć. Szczerze uśmiechnąć, a nie przez łzy, czy maskę, którą musiała przyjmować, żeby oszukiwać samą siebie. Wszystko przez matkę, chociaż nie miała do niej wyrzutów. Jak mogła? Wychowała ją, wykarmiała... Nie była idealna. Pogubiła się, nie potrafiła się nią zająć, bo nigdy do tego nie dojrzała - do odpowiedzialności, jaką trzeba przyjąć, kiedy rodzi się dziecko, do obowiązków, które powinna spełniać, gdy daje komuś życie i musi o nie zadbać. Nie miała jej tego za złe. Sama nie umiałaby nigdy wychować córki lub syna, więc nie chciała popełniać tego samego błędu co matka, żeby nie skrzywdzić swojego dziecka. Tak czy inaczej - kochała ją. Kochała, pomimo tych wszystkich dni, miesięcy, gdy to ona zajmowała się domem - o wiele za wcześnie, za młodo. Taka lekcja życia, szkoła przetrwania we wrogim świecie. Była jej do pewnego stopnia wdzięczna za to, bo gdyby nie wykazała dość siły wtedy, nie utwardziłaby się na tyle, by przetrwać teraz i później.
- Bardzo się cieszę, że Ciebie mam... - Dodała tylko cicho. Czuła się trochę zmęczona. - Shira... - Zgryzła wargę. - Myślisz, że mogłybyśmy dzisiaj razem spać? - Nie próbowała zgadywać, chciała wiedzieć dopiero wtedy, gdy z jej ust padną słowa. Potrzebowała po prostu czyjejś obecności, kogoś, do kogo będzie mogła się dzisiaj przytulić i kto uspokoi ją, gdy będzie miała jakiś zły sen. Tak bardzo jej brakowało kogoś bliskiego, a już dawno nie rozmawiała nawet z Shirą, ze swoją przyjaciółką. Chyba jedyną, jeśli kogokolwiek miałaby tak nazwać.
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Shira Abshire on Wto 27 Lis - 22:42

Właśnie dlatego, że Shira nie wiedziała wydawało jej się to, tak bardzo potrzebne. To wszystko było takie straszne i przygnębiające. Wielu chciałoby wykorzystać taki dar, aby móc zbliżyć się do własnego wzoru piedestału, wielu w ogóle nie umiałoby z niego skorzystać. Pokręciła głową gubiąc się i nie mogąc znaleźć rozwiązania. Widziała uśmiech Derii odganiający wszelkie smutki. Już nic nie mówiła, tylko obserwowała jak ładnie wyglądają teraz jej usta. Sięgnęła po drewniane pudełko stojące na jej szafce nocnej i wyciągnęła z niego fotografię młodej kobiety trzymającej w objęciach dwójkę bliźniaków. Rodzina, choć tak rzadko Shira ich tak nazywała. W wyobrażeniach jej matki mężczyzna, którego poślubiła musiał wydawać się idealny - zupełnie zawiodła się, już następnego dnia po ślubie. W jej wyobrażeniach ich dzieci były bardziej podobne do niej - a kiedy na nie patrzyła, widziała jego twarz. Dzieci zawsze chcą być lepsze od rodziców.
Spojrzała na Derię raz jeszcze, kiedy ta zadała jej pytanie.
- Myślę, że tak. - odparła niemal od razu, pozwalając jej udawać dalej, że nie spodziewała się takiej odpowiedzi. Przez chwilę jeszcze się wahała, ale było już za późno. Jej zazwyczaj uporządkowane myśli pędziły w dziwnym kierunku, bardzo niezrozumiałym i zawiłym. Nie była chyba przyzwyczajona do leżenia obok kogoś i nie oczekiwania od niego czułego dotyku. Już dawno przestała być bezinteresowna, a właśnie będąc z kimś tak blisko otrzymywała swoją nagrodę. Odetchnęła głębiej. Nie mogła posługiwać się już tylko takim myśleniem, nie kiedy chwilowe szczęście Derii leżało w jej rękach, od kiedy kochała się jedynie z Gabrielem i od kiedy szczerze odrzucała inne propozycje. Przy niej nie mogła kłamać. Nie chciała
Bo jak można okłamywać kogoś, komu aż tak pozwoliło się do siebie zbliżyć?
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Deria Malsive on Pią 30 Lis - 6:10

Czuła pewne napięcie, ale czekała cierpliwie. Ona naprawdę nie spodziewała się takiej odpowiedzi, chociaż nie dała tego po sobie poznać. Była wdzięczna krukonce, nawet jeśli poświęcała się teraz dla niej. Czy ją wykorzystywała? Nie myślała tak o tym. Chyba czasem mogła wymagać czegoś od innych. Tylko czasem. Rzadko, ale choć trochę. Nie powinni jej mieć tego za złe. Chyba... A może mają? Nie czułaby się z tym dobrze.
Co więc miała powiedzieć? Zapytać? Albo stwierdzić: "Shira - nie musisz ze mną spać." Brzmiałoby to gorzej, niż jej poprzednie pytanie. Nie kontrolowała teraz rozmowy. Nie znała jej dalszego ciągu, nie znała jej finału. Cieszyła się - cholernie się cieszyła - że udało im się porozmawiać.
Wtedy właśnie coś poczuła. Przelotnie. Odpłynęła na kilka sekund. Seria myśli, dźwięków, zapachów w jej głowie i żołądek, który nagle spiął skurcz. To dotyczyło Abshire, to było związane z jej losem. Właściwie... z losem kogoś bliskiego jej sercu. Już wiedziała, a jednak... Powinna tylko wiedzieć. Nie powinna dzielić się tym z nikim, NIKIM. To zwykle nie prowadzi do niczego dobrego - nie chciała stać się kimś takim, jak matka.
Uśmiech zniknął z jej twarzy, na sekundę stała się nieobecna - to mogło ją zdradzić, ale od razu postarała się to zatuszować, przytulając Shirę. Była jej wdzięczna za poświęcenie. Nie zapyta. Nawet, jeśli trochę ją wykorzysta, to przecież ona nie będzie zła, nie będzie jej tego wyrzucała - zrozumie. Takie rzeczy każdy rozumie. Ona... ona ma kogoś. Ma wielu znajomych, ma pewnie przyjaciół i ludzi, z którymi może porozmawiać, w których może się wtulić, a dla Derii była jedną z takich osób, więc zrozumie. Na pewno.
Kiedy położą się za chwilę na łóżku, kiedy Deria przysunie się lekko, żeby czuć ciepły oddech koleżanki, który będzie ją uspakajał tej nocy, kiedy położy rękę na jej policzku i jeszcze raz jej podziękuje... dopiero wtedy powie jej ze łzami w oczach te parę słów na temat gryfona z którym jest w jakiś sposób związana. Te parę słów, które łamie jej wszelkie zasady. Parę słów - wyjątek, który robi dla niej, bo jest jej wdzięczna i uważa, że zasługuje na tą prawdę i wiedzę, bo jej nie zdradzi i nie wykorzysta. Potem przytuli się do niej delikatnie i tak pewnie zaśnie: szczęśliwa i smutna jednocześnie.
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VI klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach