Salon

 :: Castus

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 4 Mar - 19:02

Po kupieniu kilku płyt, wyszli ze sklepu i swe kroki skierowali w część Londynu, gdzie Marilyn jeszcze nigdy nie była. Minęli kilka domów, aż w końcu weszli do jednego z nich. Dziewczyna uważnie rozglądała się po mieszkaniu, przytulnie urządzone. Poszła za Petrusem do salonu, następnie usiadła na białej kanapie.
- Dziękuję. - powiedziała, kiedy przyniósł herbatę. Nie przepadała za słodkim, no chyba, że miała taki humor, że tylko tabliczka czekolady mogła zmienić jej świat na lepszy.
- Tak. - ożywiła się. - Wraz z siódmą klasą powrócił mój dziecięcy instynkt, kiedy wraz z tatą biwakowaliśmy całymi tygodniami poza domem. - uśmiechnęła się na myśl o tych wspomnieniach. Ma chyba najlepszego ojca na świecie. - Widziałeś kangury? - znowu powiedziała, zanim pomyślała. Po prostu jako dziecko zawsze chciała zobaczyć kangura na żywo, a nie tylko w mugolskich pismach geograficznych i telewizji. - Mieszkam na obrzeżach Limerick, więc jestem przyzwyczajona do "dziczy" - zaśmiała się.
Łatwiej jej było odpowiadać na pytania, niż gdyby kazał jej coś o sobie opowiedzieć, wtedy nie miałaby bladego pojęcia, co ma mówić. Ona o nim nic nie wiedziała, no oprócz tego, że jest ścigającym. Nie interesowała się życiem sportowców i sław.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Pon 4 Mar - 22:29

No czyli nie lubiła siedzieć w miejscu i lubiła aktywnie spędzać wypoczynek. O nim też ciężko było powiedzieć, żeby uwielbiał spędzać czas spokojnie w domu, głównie przez zawód jaki wykonywał nie wyobrażał sobie przesiedzieć swojego życia przed papierami. No może kiedyś coś takiego mogłoby mu się zdarzyć ale to na starość, a nie w młodości.
-I nie boisz się tak sama gdzieś w obcych okolicach? Ktoś mógłby Cię napaść, taka bezbronną i samą?- Powiedział uśmiechając się do niej łobuzersko, a kiedy wspomniała o kangurach roześmiał się do niej przyjacielsko. -Tak widziałem. Byłem w zoo, no i polatać nad Australią na miotle więc zdarzyło mi się nawet kilkukrotnie.- Opowiedział jej cały czas z szerokim uśmiechem na ustach. Mogła wybrać tyle rzeczy na temat Australii, a wybrała kangury, co było w pewnym sensie uzasadnione, jednak rozbudziło u chłopaka falę pozytywnych emocji w jej stronę. Musiała być bardzo... radosną osobą sądząc po pytaniu.
-To doskonale odnalazłabyś się w Australii, bo tam jest bardzo wiele dzikich przestrzeni, a sam kraj jest na prawdę piękny.- Odpowiedział jej wspominając zeszły rok. Całe połacie dzikich sawann, pustyń, a na północy nawet las tropikalny. Oto cała Australia, równie piękna co dzika i niebezpieczna dla każdego kto jest na tyle głupi, żeby bez żadnego przygotowania spędzać tam biwaki w pojedynkę.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 4 Mar - 22:48

Według mugoli byłaby chyba osobą chorą na ADHD, wszędzie jej pełno, a i z usiedzeniem spokojnie w miejscu więcej niż pół godziny ma problem, no chyba, że jest zajęta niebywale interesującą rozmową, jak ta. Tak swoją drogą, to ciekawe, czym się zajmie w przyszłości, bo jakoś nie potrafiła sobie wyobrazić siebie za biurkiem na przykład w Ministerstwie Magii. Ooo, może będzie polowała na smoki, niegłupi pomysł.
- Nie jestem tak bezbronna jak myślisz. - zaśmiała się z przekąsem. Kiedy zaczęła się bardziej mieszać w ideologię związaną, z niektórymi zespołami, poznała wielu ludzi, którzy nie zawsze byli nastawienie do niej przyjaźnie, a przecież musiała sobie jakoś radzić. - Zawsze chciałam zobaczyć kangura na żywo. - zamyśliła się. W sumie może się kiedyś wybierze, na przykład na miotle do Australii. Wtedy napiszę książkę podróżniczą, która każdy będzie chciał przeczytać, bo przecież nie często słyszy się o takich podróżach! W sumie to dawno nie była tak radosna. Petrus miał w sobie coś takiego, ze dziewczyna od razu się uśmiechała. To dobrze, bo miniony rok szkolny nie należał do radosnych i szczęśliwych. W sumie bardzo cieszyła się na te wakacje, ponieważ w końcu mogła w samotności poukładać sobie parę informacji w głowie.
- Kiedyś na pewno się tam wybiorę, ale tym razem nie sama. - powiedziała. - Nie czułabym się pewnie aż tak daleko od domu, bez żadnej znajomej twarzy w pobliżu. - uśmiechnęła się smutno. To musiał być piękny widok. Jednak najbardziej spodobałoby jej się spanie pod gołym niebem, te wszystkie gwiazdy. Marzenie.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Pon 4 Mar - 23:51

Słowa o bezbronności, a raczej o jej braku zabawnie brzmiały od siedzącej dziewczyny, mierzącej o 30 centymetrów mniej od chłopaka. Dodatkowo Mary była szczupła co jeszcze bardziej potęgowało takie uczucie u Petrusa. No ale przecież tak chyba było lepiej, że była drobna. Swoją drogą tak po prostu wyglądała ładniej według Castusa.
-Powiadasz, że bywasz też czasem groźna i drapieżna?- Zapytał uśmiechając się do niej kokieteryjnie a w jego oczach zatańczyły iskierki. -Może kiedyś będziesz miała okazję. Jak kiedyś ładnie mnie poprosisz to może zabiorę Cię ze sobą na wycieczkę do moich starych znajomych to sobie pooglądasz do woli i jeszcze będziesz miała dosyć tamtejszej fauny i flory.- Odpowiedział jej dosyć wyczerpująco i w sumie nie żartując nawet z tym. Rozmowa układała im się dobrze i jeśli poznaliby się lepiej to nic nie stałoby na przeszkodzie, żeby zabrał ją tam kiedyś. Dla niego to nie był żaden problem finansowy czy logistyczny bo jego obecna praca i znajomości w stu procentach mu na to pozwalały.
-No czasami chciałoby się do kogoś coś powiedzieć. Właśnie dlatego nie lubię przesiadywać w tym domu zbyt długo bo przytłacza mnie ta cisza, a szczerze mówiąc wolałbym już chyba mieć jakiegoś współlokatora, który by mnie irytował, ale chociaż nie musiałbym się nudzić w pojedynkę.- Powiedział Tiberius omiatając wzrokiem pokój w jakim siedział z Mary.
Kiedy wrócił wzrokiem na dziewczynę zauważył, że jest w miarę skąpo ubrana co na chwilę zdekoncentrowało chłopaka, głównie ze względu na bardzo krótkie spodenki jakie miała na sobie, a przyznał sam przed sobą, że widząc jej nogi było na co spojrzeć mimo niewielkiego wzrostu. Ale trzeba wrócić do rzeczywistości... To tylko herbata...
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 5 Mar - 0:12

Nawet w najdrobniejszym ciele może kryć się drapieżny i dziki tygrys, który potrafi wykorzystać swoją wadę, jaką w tym przypadku jest mały wzrost, by znienacka zaatakować. Musimy pamiętać, że pozory często mogą mylić, więc nie powinniśmy oceniać ludzi powierzchownie, trzeba zajrzeć głębiej, o wiele głębiej. Dziewczyna jednak wolałaby być wyższa, chociaż o dziesięć centymetrów.
- Jak każdy. - wymruczała, niczym zadowolony kot. - Mam taką nadzieję. - Kiedy usłyszała o takiej możliwości w jej oczach zatańczyły radosne, niczym dwa płomyki, radosne ogniki. - Kusząca propozycja. - uśmiechnęła się radośnie. Nie zastanawia się wcześniej nad kosztami takiej wycieczki, a muszą być one dość duże i to jest niestety największe ograniczenie. Co prawda rodzina Mary do najbiedniejszych nie należała, ale do najbogatszych też nie, więc taki wyjazd mógłby trochę obciążyć kieszenie państwa Langdon.
- Samotność jest dobra, jeśli musisz się nad czymś zastanowić. Na dłuższą metę jest jednak przytłaczająca, zbyt przytłaczająca. - powiedziała cicho. Ten rok szkolny pomimo tego, że spędziła go wśród uczniów, był samotnym okresem. Głównie przez to, że nie dogadywała się tak jak kiedyś z Cassie i Joshem, w sumie to stracili ten kontakt.
Od Josha nie była w żadnym związku, żadnego kontaktu innego niż na szczeblu koleżeńskim. Była łatwym celem, jednak nie powie, że tego by nie chciała... Herbata stygnie...


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Wto 5 Mar - 0:43

Nawet po takich słowach Mary nie wydawała mu się jakaś bardzo groźna. Sprawiała raczej wrażenie dziewczyny, która była po prostu miła i towarzyska, a przy tym bardzo radosna. Petrus lubił takie osoby, sam nie był dosyć gadatliwy, ale bardzo lubił słuchać innych ludzi. Lubił kiedy mu coś opowiadali, nie przeszkadzało mu być w rozmowie zdominowanym przez inną osobę, po prostu lubił słuchać.
-Niektórzy są potulni jak baranki, a niektórzy miękcy jak biszkopty, ale Ty wydajesz się chyba bardziej niewinna niż usiłujesz mi tutaj wcisnąć.- Odpowiedział jej cały czas śmiejąc się do niej i drocząc się z nią. Ciekawe co tym razem mu odpowie. Miał nadzieję, że nie wyciągnie różdżki i nie zacznie mu tutaj udowadniać, bo będzie trzeba ją obezwładnić, a wtedy będzie tylko na jego łasce i Petrus będzie decydował co z nią zrobić, a tego by nie chciała.
-Ja na prawdę coś o tym wiem i mam już dosyć całej tej samotności. Jak się zdenerwują to złożę ogłoszenie o współlokatorze i wtedy zobaczymy co się stanie.- Powiedział radośnie chłopak nie wyobrażając sobie w rzeczywistości, jak to może wyglądać, szczególnie z zupełnie obcą osobą. To przecież może być na prawdę ciężkie tak żyć z nową osobą pod jednym dachem, jeśli wcześniej się jej nie znało.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 5 Mar - 1:02

Może kiedyś będzie dane mu się przekonać, że Langdon nie jest potulnym barankiem. To byłoby arcyciekawe widowisko. Podobno Ci, którzy są dobrymi słuchaczami są równie dobrymi mówcami. Marilyn z chęcią posłuchałaby Petrusa.
- A inni niebezpieczni jak jadowite węże. - nie mogła, po prostu nie mogła nie nawiązać tutaj do Slytherinu. Zastanawiała się, czy chłopak zrozumie drugie dno tej wypowiedzi. Jeszcze bardziej zastanawiało ją jednak, czy zmieni się jego stosunek do dziewczyny, ponieważ większość ludzi ma niesłuszne uprzedzenia w stosunku do Domu Węża. Właśnie wyobraziła sobie scenę związaną z jej uległością ze względu na takowy przegrany pojedynek. Hmm, aż jej się gorąco zrobiło.
- Zawsze możesz popytać wśród znajomych, czy nie znają kogoś, kto poszukuje mieszkania z współlokatorem. - W sumie to sama zastanawiała się nad małą zmianą związaną z jej biwakowaniem. Odkąd poznała Petrusa chęć do rozmyślania w samotności zdecydowanie się ulotniła, a do Limerick nie chciała jeszcze wracać.
Dopiła herbatę, zimną. Ciekawe ile już tutaj siedzi. Jak zaczęło się ściemniać, to będzie miała mały problem ze znalezieniem odpowiedniego miejsca na rozstawienie namiotu. Ups.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Wto 5 Mar - 19:36

A może lepiej żeby się o tym nie przekonywał? Znacznie lepiej chyba poznawać jej bardziej przyjemną stronę, niż tę drapieżną. Oczywiście zależy też w jaki sposób miałaby się ukazać ta jej bardziej drapieżna strona.
-Chyba wolałbym poznawać te milsze osoby, w końcu wąż nie jest zbyt miłym zwierzęciem.- Powiedział wzruszając ramionami. Fakt, że ludzie przesadnie miękcy również byli problemowi, ale z drugiej stroni lepsi tacy, niż Ci, którym nie można na dobrą sprawę zaufać czy spokojnie się do nich przywiązywać bo nie wiadomo jakimi pobudkami się kierują. No tak, jakby przegrała taki pojedynek byłaby na łascy Petrusa, a różnie to mogłoby się skończyć dla takiej kobietki.
-Może jednak będę mieszkał trochę sam. W końcu nie mógłbym wtedy robić co mi się podoba no nie?- Zapytał dziewczyny unosząc brwi i uśmiechając się do niej. Musiała wiedzieć co to znaczy uczucie wolności skoro podróżowała całkiem sama. Poza tym tak samo jak on musiała to lubić skoro zdecydowała się tak spędzać wakacje.
-Jest już późno, przygotować Ci coś do spania?- Zapytał jakby to była najbardziej oczywista rzeczy. -Zapomnij, że o tej porze wypuszczę Cię na ulice Londynu bo zanim przemierzysz je docierając na przedmieścia to już ranek Cię zastanie.- Powiedział wstając i przyglądając się jej z góry czekając na jej reakcję.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 5 Mar - 20:17

Sposobów jest wiele, jeden lepszy od drugiego.
- Nie wszystkie węże są "niemiłe" - uśmiechnęła się. Ludzie są miękcy i twardzi, ale bardzo często skrajnie. Nie potrafią niektórych rzeczy w odpowiedni sposób ograniczać, dobierać i przesadzają. Zawsze tak było, jest i będzie. Głupia cecha. Przegrany pojedynek nie skończyłby się dla niej aż tak źle.
- I chodzić nago po domu, bo nikt nie widzi. - zaśmiała się, miała coraz lepszy humor. W przypadku dziewczyny nie do końca można mówić o wolności, ponieważ nadal ma wiele ograniczeń. Zawsze znajdzie się coś, co nie pozwoli nam być wolnymi (w filozoficznym tego słowa znaczeniu), ale to dobrze. Bądź co bądź totalna samowolka nie jest dobra. Uwielbiała takie wycieczki, jak widać mieli wiele wspólnego.
Popatrzyła na niego zdziwiona. - Miło z Twojej strony, ale nie będę się narzucać. Jeszcze aż tak ciemno nie jest. - Bo ostatnie promienie zachodzącego słońca świadczą jeszcze o dniu. - Jeśli się nie zgodzę na pozostanie tutaj, to siłą przywiążesz mnie do krzesła i będziesz pilnował, żebym nie uciekła. Zgadałam? - powiedziała pół żartem, pół serio. Tak swoją drogą, to strasznie z niego miły gość.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Wto 5 Mar - 22:22

Nie no oczywiście są też te które się chętnie przytulają (np. Boa dusiciel) czy te które całują (np. Plujące kobry) itd. To wcale nie czyni ich nieprzyjaznymi... Wcale.
-To Ty jesteś takim bardziej miłym czy jadowitym wężem?- Zapytał unosząc jedną brew i patrząc na nią badawczo. -Mam nadzieję, że nie wpuściłem do domu kogoś kto zrobi mi krzywdę co?- Dodał jeszcze uśmiechając się nieznacznie, bo dziewczyna wyglądała raczej na osobę nieszkodliwą, chociaż jak sama stwierdziła pozory mogą mylić.
-Zamiast szukać wymówki żeby wyjść mogłabyś się rozpakować.- Powiedział do niej przewracając oczami z uśmiechem cały czas zachowując się naturalnie jakby to było zupełnie oczywiste. -To chyba nie będzie konieczne? Bo nie chce mi się szukać gdzieś jakiegoś mocnego sznurka no i niewygodnie byłoby Ci spać.- Powiedział do niej wzruszając ramionami i uśmiechając się od ucha do ucha. Z tego co widać łatwo można było wywnioskować, że gościnność u niego była na wysokim poziomie, ale nie miał powodu żeby wyrzucać ją z domu tym bardziej, że robiąc to skazywałby ją na spanie w sumie nie do końca wiadomo gdzie.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 5 Mar - 22:38

Węże towarzyskiego. Ależ one są bardzo przyjazne.
- A jak myślisz? - spojrzała na niego badawczo, by po chwili wybuchnąć melodyjnym śmiechem. Marilyn Langdon - nowy rodzaj węża koczowniczego. Normalnie terrarium jej brakuje. - Niestety jestem wężem, któremu ostatnio wypały zęby jadowe. - udała smutną.
Zrobiła minę nieszczęśliwego psa, wyjęła zielony śpiwór z plecaka. Weszła do niego, położyła się na podłodze i zwinęła się tak, że było jej widać tylko czubek głowy, co wyglądało nad wyraz komicznie. - Może być? - cichy głosik wydobył się z wnętrza kokonu. To był zły pomysł, gorąco. Na metce było napisane, że śpiwór wytrzymuje nawet do temperatury -50*, zaraz się tu ugotuje. - I tak bym się pewnie dała radę uwolnić. - chciała potwierdzić swe słowa wysoko podniesioną głową, niczym jakaś zadufana szlachcianka, ale sznurki od śpiwora tak się zaplątały, że otwór na głowę był zbyt mały, by mogła nią ruszyć. Wysoki poziom to mało powiedziane. Najprawdopodobniej zawędrowałaby na jakieś odludzie i tam spróbowałaby zasnąć.



Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Wto 5 Mar - 23:36

Co o niej myślał? Chyba jeszcze nie na tyle ją znał żeby ją oceniać.
-Myślę, że nie wyglądasz na zbyt niebezpieczną, już to mówiłem przecież.- Powiedział patrząc na nią cały czas tym samym wesołym wzrokiem. -A co się stało z jadowitymi ząbkami co?- Zapytał zaciekawiony tym o co mogło chodzić Mary. W końcu nie znał tego co działo się z nią przed spotkaniem z chłopakiem.
-Daj spokój wstawaj- Powiedział wstając i patrząc na dziewczynę z góry co też ona wyczynia. Przecież ostatnią rzeczą jakby mógłby jej zaproponować byłoby spanie w śpiworze na ziemi. -Nawet nie będę musiał Cię przywiązywać do krzesła skoro sama się zawiałaś.- Powiedział śmiejąc się do niej radośnie widząc całą tę sytuację. Przykucnął przy niej rozplątując jej sznurki przy śpiworze, następnie podniósł ją w całym zawiniątku i położył na kanapie. -Nie będziesz spała na podłodze nie przesadzaj...- Kontynuował swoje podśmiewanie chłopak, jednak po prostu rozbawiła go Mary całym tym swoim wyczynem. -Jak chcesz to ja się tutaj prześpię, a Ty idź do mnie do sypialni dobrze? Ale jeszcze jakaś kolacja czy coś bo pora przecież nie jest na tyle późna na sen... Przynajmniej dla mnie.- Rzekł do niej obracając się w stronę wiszącego na ścianie zegarka który wskazywał niewiele po dwudziestej pierwszej, więc stosunkowo wcale nie taką zaraz noc.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 5 Mar - 23:52

Plus dla niego.
- Ja nadal upieram się przy swoim. Mylisz się jestem niczym drapieżna tygrysica. - próbowała wstać, ale w tym kokonie to się nie udało. Szamoczące się coś na ziemi, fascynujące. - Albo w tym przypadku niczym agresywna dżdżownica. - naburmuszyła się. - Ktoś mi ząbki utemperował. - powiedziała cicho. Ktoś sprawił, że zrobiła się potulniejsza niż kiedyś, ktoś...
- Chciałabym. - przez ten śpiwór ledwo było co słychać. Ona przecież jest przyzwyczajona do spania na ziemi. Przecież na łonie natury nie znajdzie się baldachimowego łózka z miękkim pierzem w poduszkach. Zresztą od spania na podłodze jeszcze nikt nie umarł. - To było zamierzone! - próbowała się wybronić Langdon. Zwinęła się w kłębek, dawno jej tak nie noszono, przyjemnie. Czuła jego umięśnione ręce, zresztą czego tu się dziwić, to w końcu sportowiec. - Nie raz, nie dwa spałam na ziemi. - postawiła mu się. Po prostu trzeba mieć talent. - Nie ma mowy. Albo ty śpisz na łóżku, albo ja położę się na ziemi tak, że nie będziesz mógł mnie podnieść. - prowadziła swoją tyradę tak energicznie, że zademonstrowała Petrusowi piękny upadek na podłogę. - Ała. - pomasowała się po głowie. - Nocą jestem najbardziej aktywna, co zresztą widać. - Już widziała jak ładnie będzie spać.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Sro 6 Mar - 0:24

To jak teraz starała się mu udowodnić swoją bojową postawę skutkowało raczej w zupełnie drugą stronę. Nie mogła przecież pokazywać tego jak jest groźna, kiedy była zwinięta w ten śpiwór. To było fizycznie niemożliwe.
-Mam nadzieję, że te ząbki nie odrosną Ci w najbliższym czasie co?- Zapytał się jej chłopak, który miał po prostu nadzieję, że dziewczyna tak samo jak jest teraz bezbronna i niewinna tak samo pozostanie. -Oczywiście Mary, ja wiem, że to zaplątanie się było zamierzone, nie mam wątpliwości- Mówił cały czas Petrus przez delikatny śmiech który cały czas mu towarzyszył, bo przecież to wyglądało co najmniej komicznie, kiedy tak leżała na podłodze cała zaplątana w swój własny śpiwór.
-Sądzę, że jesteś na tyle filigranową osóbką, że dałbym radę Cię podnieść- Powiedział ale ledwo dokończył swoją wypowiedź dziewczyna spadła na ziemię obijając się przy tym. Petrus przykucnął przy niej... Może trochę za blisko ale co z tego. -Daj spokój i wyjdź z tego, przecież dam Ci świeżą pościel, a narobisz sobie tylko krzywdy.- Mówił chłopak patrząc się na nią teraz nieco troskliwym wzrokiem. W końcu nie chciał, żeby jego goście odnosili jakieś urazy. Podniósł ją i uparcie położył jeszcze raz na kanapie. -A teraz wyłaź z tego śpiwora.- Jego ton był teraz trochę bardziej stanowczy niż wcześniej.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Sro 6 Mar - 0:39

Zawsze tak jest, że jak chcę się coś udowodnić, to wszystko jest przeciwne i wychodzi nam skutek przeciwny od zamierzonego. Wszystko jest możliwe! Dżdżownica atakuje!
- Hah, kto wie. - uśmiechnęła się pod nosem. Ona i niewinność dobre sobie. Tak swoją drogą jak to jest, że Langdon zawsze mówi o sobie, jako o tej złej, a każdy i tak wie, że prawda jest zupełnie inna. - To dobrze. - zaśmiała się. Miała bardzo dobry humor, a to wszystko dzięki przypadkowo spotkanemu mężczyźnie. Wystawiła głowę ze swojej zielonej jaskini, patrząc na niego uważnie.
- Możliwe. - Jak tak dalej pójdzie, będzie miała jeszcze więcej blizn tak fajnych, jak ta na lewej ręce. Castus miał bardzo wygodną podłogę, chyba się z dziewczyną polubiły, bo jakoś rozstać się nie mogły. Poczuła jego oddech na swojej twarzy, kiedy się nachylił. Serce zabiło jej mocniej, dziwne, przecież prawie go nie znała. - Krzywdę to ja potrafię sobie zrobić stojąc w miejscu. - Naprawdę, nie ma chyba większej ciamajdy, od Marilyn, która potrafi się wywrócić na prostej drodze. - Nie-e. - pokiwała uparcie głową. Zaczynał się robić władczy, ale ona i tak nie wyjdzie.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Sro 6 Mar - 0:52

No jeszcze tylko tego brakowało, żeby dziewczyna w jego własnym domu protestowała i robiła wbrew woli gospodarza. Przecież to się w głowie nie mieściło.
-Mary! Nalegam.- Mówiłem dalej zdecydowanym tonem. Nie zgadzała się z nim pewnie przez ten uśmiech, który wciąż delikatnie gościł na jego twarzy, ale co poradzi na to, że przez jej obecność ma dobry humor. Zresztą to nawet lepiej, że dziewczyna wzbudza u niego dobre emocje. -Przecież nie będę wyciągał Cię siłą.- Powiedział podchodząc do niej i jednym ruchem rozszerzając otwór na wysokości jej szyi, przez co był na tyle duży, że z łatwością mógł ją przez niego wyciągnąć. Nie zrobił jednak tego. Znalazł się przez moment bardzo blisko dziewczyny. Nie wiedział czy może się zbliżyć jeszcze bardziej, poprzez właśnie to wyciągnięcie jej z ów śpiwora. Czas, więc zatrzymał się na kilka godzin, bynajmniej dla niego tyle to trwało, kiedy z odległości kilkudziesięciu centymetrów patrzył na twarz Mary pokrytą kosmykami blond włosów, które trochę zaczęły wyłazić z szyku przez ten jej upadek. Tętno zaczynało przyspieszać, a myśli o tym co należałoby zrobić teraz przemierzały głowę zbyt szybko żeby je złapać i wpaść na jakiś dobry pomysł.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Sro 6 Mar - 1:05

Nie pierwszy, a nawet jeśli pierwszy, to na pewno nie ostatni raz. W jej głowie dużo rzeczy się mieściło.
Śmiała się uroczo i serdecznie, z tego wszystkiego. Z jej upadku, z niego, gdy próbował być stanowczy, ale przez ten uśmiech coś mu nie wychodziło. Śmiała się z tego wszystkiego. Jak widać obydwoje tak na siebie nawzajem działają. - Nie wyjdę. - nadal uparcie stawiała na swoim. Spojrzała na niego, czy jednak ją wyciągnie? Nie. Serce było jeszcze szybsze, jakby chciało wyrwać się z jej klatki piersiowej. Odległość między nimi znowu się zmniejszyła tylko po to, by nagle obrać sobie nową granice. Granice są po to, by je przekraczać. Wychyliła się kawałek, sprawiając, że dystans między nimi malał coraz bardziej. Jednak też się zatrzymała, czeka na jego ruch, z zainteresowaniem obserwowała jak rozważa wiele opcji i szuka tej właściwej. Pewnie nie wiedział co powinien zrobić, jak daleko się posunąć. Jeśli tak, to dręczyły ich te same myśli, pytanie tylko, czy je zrealizują.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Sro 6 Mar - 17:31

I co teraz? Przecież pierwszy raz dopiero ją spotkał, więc czy może tak..? Ale ona się nie odsunęła, wręcz przeciwnie, zbliżyła się jeszcze do niego. A co tam... Raz się w końcu żyje.
No i przybliżył się do niej tak, że dystans między nimi zaniknął, a on pocałował ją najpierw delikatnie i lekko, czekając czy dziewczyna odwzajemni jego pocałunek. Nie wiedział w końcu jak Mary na to zareaguje. Czy odda to co on zrobił, czy odskoczy od niego jak poparzona. Ostatnimi czasy pogrążony w tym co się działo wokół przeprowadzki i powrotu do Anglii zupełnie zapomniał o tym, że przecież są jeszcze rzeczy ważniejsze od pracy i sławy. Mary widocznie miała mu o tym przypomnieć i jak się okazało zrobiła to doskonale. Tkwiąc przez ten ułamek sekundy w pocałunku razem z nią poczuł w sobie ogromną falę radości, zupełnie jakby dostał nareszcie coś, czego mu bardzo długo brakowało.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Sro 6 Mar - 19:13

Obydwoje łamali jakieś tam zasady, robili coś, czego nie powinni, ale to nieważne, później może będą się tym przejmować.
Przymknęła oczy i odwzajemniła jego pocałunek. Czuła... że jej policzki znowu robią się czerwone, ale nie dbała już o to. Przylgnęła do niego jeszcze bardziej, łaknęła jego dotyku, w końcu od tak dawna była sama. Lubiła przypominać o tym co ważne, a w szczególności w takich przypadkach, czuła się wtedy potrzebna.
Rozłączyła ich usta i teraz patrzyła na Petrusa. Próbowała zasłonić rumieńce włosami, może to dziwne, ale była speszona.
Jedną rzecz na pewno udało mu się osiągnąć. Tylko stopy panny Langdon były uwięzione w śpiworze. - Jednak wyszłam. - uśmiechnęła się do niego figlarnie.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Sro 6 Mar - 22:15

Spojrzał na nią wymownie, chcąc jej przekazać, że cieszy się z tego wszystkiego co teraz minęło. Wiedział, że może powinien być trochę rozczarowany, że już po pocałunku, ale cieszył się, że w ogóle do niego doszło i uśmiechał się delikatnie w kierunku Mary.
-No tak tyle się udało... Widzisz jak sposobem dostałem co chciałem?- Powiedział do niej nie oddalając się ani na centymetr i uśmiechając się zadziornie w jej kierunku, a jego oczy błyszczały radośnie. -Za każdym razem mam tak dochodzić swoich racji?- Zapytał się jej licząc na jakąś ciekawą odpowiedź, a właściwie po prostu chciał usłyszeć co ona miałaby mu teraz do powiedzenia na takie pytanie.
-To rozumiem, że nie będziesz już spać na podłodze?- Dodał jeszcze po chwili siadając obok niej i podnosząc ją sadzając ją sobie na kolanach, tak, że była teraz praktycznie jego "wzrostu" patrzył się po prostu przed siebie w jej oczy, no i miał ją blisko siebie.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Sro 6 Mar - 22:39

Obydwoje więc byli radośni z powodu tego, co się stało. Langdon tak dawno nie była z kimś, z kim by się tak dogadywała i to pod różnymi względami. Na pewno jeszcze niejeden pocałunek przed nimi.
- Na pewno jest to dobry sposób. - uśmiechnęła się. - Nie, chyba, że chcesz, żebym Cię posłuchała. - pokazała mu koniuszek języka, cały czas się uśmiechając. Żeby do nie trafić trzeba działać, teorią i słowami niewiele się uda osiągnąć.
- Jeszcze rozważam Twoją wcześniejszą propozycje, ale uważam, że na podłodze będzie mi wygodniej. - Droczyła się z nim, była ciekawa, czy znowu użyje właściwych argumentów.
Kiedy byli równi, cmoknęła go w czoło i spróbowała mu się wyrwać, ponieważ nadal uparcie przy swoim stawiała, by spać tak, by nie zabierać mu łóżka, a wiedziała, że nie osiągnie swego celu, jeśli będzie przyjemnie uwięziona w jego ramionach.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Sro 6 Mar - 23:52

Dobry sposób? To jaki byłby ten bardzo dobry? Może mu pokaże jak jeszcze lepiej ją przekonywać..? Tak żeby wiedział po prostu na przyszłość. Po prostu musi to zaproponować bo będzie go to kusiło cały czas.
-A bardzo dobry sposób jaki to mógłby być? Możesz mi go zademonstrować?- Zapytał się można byłoby rzec kokieteryjnie, z uśmiechem na twarzy i patrząc jej prosto w oczy radosnym spojrzeniem.
-Myślę, że na łóżku byłoby Ci lepiej i cieplej.- Stwierdził chłopak, tak jakby chcąc już skończyć temat. Oczywiście tam na pewno nie byłoby jej zimno czy twardo, no jeśli już tak mogłoby się jej dziać to przecież chłopak zawsze służy pomocą żeby ją ogrzać czy posłużyć za poduszkę w jakikolwiek tego słowa znaczeniu, no ale nie wybiegajmy teraz tak daleko w przyszłość, w końcu nie wiadomo co niewinna Mary gotowa byłaby sobie o nim pomyśleć.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Czw 7 Mar - 19:21

Najprawdopodobniej on sam domyśli się o jaki sposób chodzi i go wykorzysta, a więc Mary nie będzie musiała mu pokazywać.
- Mam wrażenie, że dobrze wiesz o jaki sposób chodzi. - wymruczała mu do ucha. Na pewno wiedział.
- Samej? - zdziwiła się. - Nie, nie byłoby. - uśmiechnęła się do niego figlarnie. Oczywiste było, że nie skończy tematu. Langdon nie odpuści dopóki nie postawi na swoim, ewentualnie, dopóki nie dojdą do kompromisu, a taki był coraz bliżej. Do tego wizja ludzkiej, ciepłej poduszki była bardzo kusząca, aż za bardzo. Marilyn nie była tak niewinna, jakby się mogło wydawać.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Petrus Castus on Czw 7 Mar - 22:20

Oczywiście, że doskonale o tym wiedział, ale czy musiał o tym mówić tak otwarcie kiedy większą przyjemność miałby z takiego właśnie, można powiedzieć, owijania w bawełnę?
-Mogłabyś mi przypomnieć, nie byłbym obrażony...- Odpowiedział jej szeptem czekając tylko co dziewczyna mu na to odpowie. Przecież mogłaby mu jakoś zasugerować chociaż, jest gościem, może sobie czegoś od gospodarza zażyczyć prawda?
-Zaraz samej... Przecież mogłabyś jakoś sobie z tym poradzić. Wierzę w Twoją zaradność.- Powiedział w jej kierunku z kokieteryjnym uśmiechem, a jego słowa wręcz ociekały drobną sugestią, której dziewczyna po prostu musiała się dopatrzeć.
Właśnie tego braku niewinności chciał się dopatrzeć Petrus, polując teraz wręcz na tę bardziej niegrzeczną stronę Mary. Wiedział, że te zagrywki to podjudzanie lwa, ale takie coś sprawiało mu największą przyjemność i tylko czekał, aż dziewczyna zrobi jakiś jednej ruch... Albo kilka. Nie obraziłby się za to, a może nawet dałoby mu satysfakcję?
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Marilyn Langdon on Sob 9 Mar - 15:52

Z tym wszystkim dziewczynie kojarzyły się zabawy w podchody z mugolskimi dziećmi z okolic Limerick. Kiedy to było.
- Może Ci przypomnę, kto wie. - zaśmiała się figlarnie i przejechała rękę po jego klatce, niby to przypadkiem zahaczając o guzik koszuli, który się rozpiął. Oczywiście sam, Langdon nie robiła tego wszystkiego na umyślnie, na pewno. Fakt, powinna się jakoś swojemu gospodarzowi odwdzięczyć za to, ze ją przygarnął.
- Wyjątkowo też w nie wierzę. - Kolejny ruch ręką i kolejny guzik, niby to przypadkiem się odpiął, teraz czas na jego kontratak. Gospodarz też powinien się postarać, aby jemu gościowi było miło i przyjemnie.
Na pewno przestanie już uważać, że Marilyn jest taka mała i niewinna. W tym przypadku podjudzanie lwa może się dobrze skończyć.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Castus

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach