Okno z witrażem

 :: Korytarze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Okno z witrażem

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 31 Paź - 20:43

Na siódmym piętrze znajduje się ogromne owalne okno z witrażem. Rozpościera się stąd widok na błonia i jezioro, a jeśli przyjrzeć się uważniej, można dostrzec również korony drzew Zakazanego Lasu. Pod oknem znajdują się dwie ławeczki z oparciem, ustawione w niewielkiej odległości od siebie. To miejsce z całą pewnością stanowiłoby doskonałe miejsce na chwilę zadumy, gdyby nie bliskość gabinetu dyrektora i częsta obecność nauczycieli...
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 20:17

Dziewczyna przechadzała się po zamku rozmyślając o ostatnich wydarzeniach. No cóż nie należały do szczęśliwych, jednak miały w sobie malutką nutkę przyjemności. W sumie po głębszym zastanowienie te przyjemności były warte tych kilku cierpień, które ją spotkały. A wszystkie cierpienia sprowadzały się do dwóch osób. Faceci, szczególnie w tym wieku są chwilami bardzo głupi...
Tak zadumana trafiła na siódme piętro, a obok niej znajdował się ogromny witraż. Widoczek stąd był bardzo ładny. Widziała Błonia i jezioro. O, a w jeziorze coś jej mignęło, czyżby kałamarnica? Stała tak wypatrując tej jeziornej bestii.
Byleby ktoś teraz nie napatoczył, jakoś tak nie miała chęci na cudze towarzystwo, no chyba, że byłby to on... Ehh nieważne. Już nie wiedziała o niczym, co było z nim związane.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Evan Sutherland on Pon 18 Cze - 20:30

Evan był tego dnia promienny jak zwykle. Najpierw trochę zajęć, posiłek, trochę ćwiczeń gry na gitarze. W tym celu wziął swoją czarną akustyczną i zamknął się w korytarzu ze ślepym zaułkiem na siódmym piętrze w zamku. Po dwóch godzinach, gdy wreszcie zgłodniał (zapomniał wziąć coś do jedzenia!) zebrał się i ruszył w stronę schodów, instrument przewieszając przez ramię, by swobodnie i bezpiecznie wisiał mu na plecach. Intensywnie ruda czupryna, która wyłoniła się nagle zza rogu korytarza, wprawiła Evana w dodatkowo dobry nastrój, a sam nagle zapomniał o głodzie.
- Cześć, Lily! Jak tam zimowy wieczór? - zagaił promiennie, zatrzymując się przy rudowłosej dziewczynie, którą znał z zajęć. Miał rewelacyjną pamięć do imion i twarzy, nawet jeśli z kimś rozmawiał zaledwie parę razy, albo ktoś o kimś tylko wspomniał, wskazując postać na końcu korytarza. Spojrzał wyczekująco na Lily i wsunął dłonie w kieszenie mundurkowych spodni.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 20:41

Spojrzała na chłopaka, który ni stąd ni zowąd pojawił się obok niej. Już chciała zacząć awanturę z nieznajomym, że ten przerwał jej błogą ciszę i spokój, gdy nagle coś w jej mózgu się odblokowało i Puchonka już skojarzyła osobnika.
- O. Cześć Evan. - Rzuciła w odpowiedzi chłopakowi, którego kojarzyła i z zajęć, jak i ze szkolnych korytarzy.
Spojrzała na gitarę, a jej oczy rozbłysły wesoło. Nikomu o tym nie mówiła, ale sama była zapaloną muzyczką. To znaczy amatorką, jednak umiała coś tam wybrzdąkać na gitarze. Ot parę prostych melodii.
- Co grałeś? - Spytała wskazując na futerał, w którym najprawdopodobniej był ukryty instrument. Ciekawiło ją jaka to gitara. Sama miała w domu ukrytego starego elektryka i na akustyka powoli pieniądze się gromadziły. Powoli. Jednak jeszcze dużo jej brakowało.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Evan Sutherland on Pon 18 Cze - 20:51

Od amatorskiej gry się zawsze zaczyna. On przez pierwszy rok uczył się podstawowych chwytów, co szło mu niesamowicie opornie. Obecnie uważa, że w dalszym ciągu brakuje mu jeszcze sporo do perfekcji, ale na gitarze gra świetnie.
- A takie tam brzdąkanie. Staram się sklecić coś swojego, ale nie mam talentu do układania tekstów - odparł z rozbrajającą szczerością, rozkładając bezradnie ręce. Swoją pierwszą gitarę dostał w wieku dziewięciu lat, a grać uczył go wuj Anthony. Obecną, czarną Priscillę, dostał na piętnaste urodziny, tym razem od rodziców, cieszących się z faktu, że ich syn znalazł sobie mugolskie hobby, a nie hoduje mandragor czy innych nieśmiałków. - Też grasz? - zainteresował się, przekrzywiając głowę na bok z zaciekawieniem.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 21:04

Chwyty to tam mały pikuś, gorzej z ich zmianą. Coś tam grać umiała, ale to było takie małe coś.
- Zdarza się. Każdy zaczynał od zera. Jeśli talentu nie masz, to zawsze możesz się go wyuczyć. - Stwierdziła spokojnie.
Mugolskie hobby? Niekoniecznie. Czarodziejskie Fatalne Jędzę? Przecież tam też była gitara, perkusja i wiele innych ciekawych instrumentów. Hobby to nie było tylko mugolskie.
- Gram to za dużo powiedziane. Kilka utworów Fatalnych Jędz, między innymi Do The Hippogriff. Nic wielkiego. - Wzruszyła ramionami.
- A ty? Jakie są twe gitarowe umiejętności? - Zapytała żywo zaciekawiona.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Evan Sutherland on Pon 18 Cze - 21:39

Może nie aż tak mugolskie hobby, ale zdecydowanie bardziej 'zwyczajne' niż Quidditch czy inne takie. Sutherland nie słuchał magicznych zespołów. Słuchał głównie mugolskich, gdzie nie było tych dziwnych, czarodziejskich elementów, za którymi Evan osobiście nie przepadał.
- Nie no, ja troszkę więcej. Gram już od jakiegoś czasu. Z sześć lat - wyjaśnił pokrótce. Gitarowe umiejętności? Evan nie był osobą, która lubiła się chwalić. Prezentować oczywiście mógł, ale wtedy, kiedy ktoś z nim grał, albo razem z nim śpiewał. Sam zawsze się wstydził i krępował. No chyba że nikogo nie było w pobliżu i Krukon miał pewność, że jego gra i śpiew zostanie w otaczających go czterech ścianach.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 22:06

Czarodziejskie elementy oczywiście w umiarkowanych ilościach nie były takie złe. Jednak wszystko powinno mieć swoje granicę.
- To musisz być bardzo dobry. - Zaśmiała się. -Może zaprezentowałbyś mi swoje umiejętności? -
Jeśli wiązał swoją przyszłość z muzyką, to granie do czterech ścian na pewno nie pomoże mu w osiągnięciu kariery. Dodatkowego głosu potrzebował. Hmm. Lilki głos nie brzmiał źle w połączeniu z gitarą. Jednak pomimo tego, iż umiała śpiewać, rzadko kiedy to robiła. Jej głos ma pozostać jej własnością.
Przez tą całą konwersacje wszystkie niemiłe wspomnienia dziewczyny ulotniły się w mgnieniu oka. To był zawsze najlepszy sposób by zapomnieć. Zająć się czymś innym.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Evan Sutherland on Pon 18 Cze - 22:41

Krukon pokiwał głową, ponownie wsuwając dłonie w kieszenie spodni.
- Tak, cudowny - odparł nieco z ironią w głosie, śmiejąc się przy tym, jak to zwykle mają ludzie, kiedy ktoś ich komplementuje, a ci nie znają albo zaniżają swoją wartość. Skoro Lily została obdarowana ładnym głosem, to może uda im się kiedyś stworzyć ciekawy duet?
- Oj nie, nie, mój głos już ma dosyć, może następnym razem - pokręcił głową, przypominając sobie, że szedł w stronę Wielkiej Sali. Tam chyba powinna być kolacja, czy tak? - Teraz zgłodniałem, a na głodnego nie gram - podał to za główny powód swej niedyspozycji i uśmiechnął się promiennie. - Ale może chcesz mi potowarzyszyć w drodze do jadalni? - spytał z nadzieją w głosie. Towarzystwo to zawsze lepsze rozwiązanie od samotnego szwendania się po mrocznych korytarzach ich szkoły.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 22:53

Kto wie, może kiedyś zdarzy im się wspólnie zagrać, zaśpiewać, ale to tylko domysły i przypuszczenia, bo dziewczyna bądź co bądź jest nieśmiała, przynajmniej jeśli chodzi o śpiewanie.
Pokiwała głową, dając mu znać, że rozumie. Tak, kolacja.
- Mogę z Tobą iść. - Powiedziała, w sumie nie miała nic ciekawszego do roboty. Też się zaczęła powoli głodna robić. Miała nadzieję na kawę i jakąś lekką strawę.
Zapomniała o nim, zapomniała o wszystkim. Tak miało być, tak chciała, żeby było, dlaczego więc nie czuła satysfakcji?
Ruszyła do Wielkiej Sali ciągnąc chłopaka za sobą.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 21 Sie - 3:58

Od kilku dni Cassie bardzo starała się ukryć to, co tak naprawdę czuje w środku. A co czuła w środku? Czuła, jakby ktoś rozrywał jej serce na strzępy, co chwila rzucał nim o ziemię i na dodatek po nim skakał. Dodatkowo, o czym by nie pomyślała, wszystko kojarzyło jej się z rodziną - a myśl o ojcu, braciach i Norze niemal od razu przywoływała wspomnienia o ojcu Gabriela i licznych problemach, które niewątpliwie czekały na Hayesów w przyszłości. W rezultacie rzeczywistość nie wyglądała kolorowo i w duszy Cassie miała wszystkiego dość. Jak to wyglądało na zewnątrz? Cała skromna osoba Ślizgonki i jej szeroki uśmiech mówiły "Chodź do mnie! Jestem taka słodka, niewinna i sympatyczna, porozmawiajmy sobie całkiem zwyczajnie, jakbym jeszcze kilka dni temu nie wsypała ciebie Snape'owi za ściąganie na lekcji".
Oczywiście, ona nie chciała z nikim rozmawiać, ale fakt, że na ustach panny Hayes widnieje szeroki uśmiech, zdawał się dziwić tak wielu, iż co chwila rozmawiała z jakimś przypadkowym uczniem, uśmiechając się szeroko i niezwykle uprzejmym tonem odpowiadając na pytania w stylu "Jak się masz?" lub "Co u ciebie?".
Te kilka niezwykle nieawanturniczych dni sprawiło, że po szkole zaczęły krążyć plotki o tym, że ktoś podobnież rzucił urok na pannę Hayes albo przegrała zakład z jakimś tajemniczym czarodziejem i teraz do końca życia musiała spełniać jego chore zachcianki. W niektórych wersjach tajemniczy czarodziej został zastąpiony lykantropem albo wampirem, zależy, czy słuchało się wersji czwartego, czy piątego rocznika.
Ślizgonka miała tego dość, więc teraz, ubrana w czerwoną spódniczkę, czarny, obcisły sweterek i tenisówki, przechadzała się po zamku z groźną miną, napastując wzrokiem każdego, kto stanął jej na drodze. Sama nie wiedziała kiedy z lochów dotarła aż na siódme piętro - potrzebowała krótkiej chwili, zanim do niej dotarło, że na siódmym piętrze mieści się Pokój Wspólny Gryfonów, i że Gabriel tam niewątpliwie jest. Westchnęła. Nie, nie unikała go, chociaż od ich ostatniego spotkania minęło mnóstwo czasu. Jakoś tak... nie było okazji. Przewróciła oczami, warknęła kilka słów do przerażonego pierwszorocznego Gryfona, który nie mógł się odważyć wypowiedzieć hasła przed portretem Grubej Damy w towarzystwie Ślizgonki. Po nazwaniu chłopaka idiotą zniknęła za zakrętem korytarza i z ulgą położyła się na ławce pod oknem z witrażem. Zakryła sobie twarz dłońmi z pomalowanymi na zielono paznokciami.
- Na brodę Merlina - mruknęła, zamykając oczy i błagając niebiosa o chwilę ciszy i spokoju, a także o fakt, aby wieści w Hogwarcie naprawdę rozchodziły się szybko. Zastanawiała się, czy wszyscy już wiedzą o jej krótkiej rozmowie z tym pierwszorocznym Gryfoniątkiem. Hm.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Deria Malsive on Wto 21 Sie - 13:12

Deria spokojnie szła wzdłuż ściany. Jedną ręką delikatnie przesuwała po jej chropowatej fakturze, trzymając ją nieco z przodu. Cel jej wędrówki był jak zwykle nieokreślony. Musiała wyrwać się z dormitorium, gdzie ciągle panował zaduch, pomimo otwartych okien. Musiała uciec od zapachu atramentu, książek i kobiecych perfum wypełniających pomieszczenie w którym właściwie spędzała ostatnio większość życia, tasując leniwie karty tarota. Żadnych nowych wiadomości, żadnych przełomów. Cisza. Cisza przed burzą. Musiała wyrwać się od ciepłego łóżka, które stało się już wręcz nieprzyjemnie gorące. Uciekła więc w chłód korytarzy zamkowych. Pomiędzy mury spinające korytarze, pomiędzy chłodne kamienie, ogrzewane jedynie oddechem nielicznych uczniów, którzy się nimi przechadzali.
Wyczuwała czyjąś obecność. Zapach i ciche szelesty. Skądś już kojarzyła te ruchy, pamiętała ten zapach. Zbliżyła się jeszcze o parę kroków i trafiła dłonią na pustą przestrzeń. Witraż pod jej palcami, a potem... coś miękkiego i ciepłego. Delikatnie położyła dłoń na ramieniu osoby, która najwyraźniej siedziała pod oknem.
- Witaj Cassandro. - Powiedziała, uśmiechając się lekko. Deria była ubrana w zwiewną sukienkę kremowego koloru z delikatnymi, pastelowymi, kwiecistymi motywami. Była ona dość prosta, opinała lekko talię, podkreślając kształty dziewczyny, chociaż była raczej stonowana. Założyła do tego jasne balerinki w pastelowo czerwone kropki. Włosy niesfornie opadały jej na twarz, kiedy pochyliła się nad koleżanką. Chciała może i coś jeszcze powiedzieć, ale nie bardzo wiedziała co. Ostatecznie nie znały się za dobrze, a Deria raczej nie miała zbyt dużego doświadczenia w kontaktach międzyludzkich.
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 21 Sie - 20:44

Cassie była zbyt zajęta wypowiadaniem pod nosem przeróżnych przekleństw, aby zauważyć, że ktoś właśnie podąża w jej stronę. Dodatkowym usprawiedliwieniem może być fakt, że Deria poruszała się niezwykle cicho, zupełnie jakby była kotem, który ostrożnie i miękko stawia łapkę za łapką na podłodze, gdy poluje na myszkę albo kłębek włóczki. Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że panna Hayes wyprostowała się gwałtownie, otworzyła szeroko oczy i wyjęła z kieszeni różdżkę tuż po tym, jak Krukonka dotknęła jej ramienia. Zrozumienie, że z ust Derii popłynęło melodyjne przywitanie zamiast złośliwej wiązanki słownej, zajęło jej dłuższą chwilę. Odetchnęła głęboko.
Deria.
- Cześć, cześć - odpowiedziała całkiem miłym tonem. Uśmiechnęła się z lekkim wymuszeniem. Nie chciała być opryskliwa, bo w końcu po tamtym spotkaniu w korytarzu i sowiarni zdążyła już dziewczynę polubić, ale czy było w Hogwarcie miejsce, gdzie będzie miała spokój przez chociaż pięć minut? Lochy - odpadają, za dużo Ślizgonów i Puchonów. Parter również odpadał, ponieważ przy Wielkiej Sali i Tablicy Ogłoszeń kręciło się mnóstwo uczniów. Na kilku piętrach zamku zawsze przechadzali się dyżurni nauczyciele, a na siódmym - Gryfoni. Na Krukonów zawsze można było wpaść gdzieś w okolicach wież. Co jej ewentualnie zostawało? Błonia, Zakazany Las, Pokój Życzeń? Przy takiej pogodzie, jaka panowała dzisiaj za oknem, Cassie nie miała ochoty wychodzić na świeże powietrze. A Pokój Życzeń... panna Hayes wiele o nim słyszała, ale gdzie on się znajdował - niestety, tego nie wiedziała.
Po chwili milczenia, które wydało się Ślizgonce nieco krępujące, przesunęła się kawałek, schowała różdżkę do kieszeni spódniczki i poklepała ręką miejsce obok siebie.
- Może usiądziesz? - zaproponowała, odgarniając z twarzy swoje jasne włosy. Chyba zacznie je upinać.
Skoro panna Malsive jakoś się już natknęła na Cassie, ona nie będzie miała nic przeciwko temu. Zawsze to jakaś przyjemna odmiana, porozmawiać z Derią zamiast z wrednym kolegą ze Slytherinu. No i dawno się nie widziały.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Deria Malsive on Sro 22 Sie - 19:04

Po chwili krótkiego wahania - usiadła obok dziewczyny. Deja Vu wykwitło w jej głowie, jak pękający pączek róży w dużym przyspieszeniu. Ogarnęło ją na chwilkę dziwne uczucie, którego nie była w stanie opisać. Ceryx wyrwał ją z zamyślenia. Nadleciał cichutko, ale gdy tylko usiadł na jej ramieniu, zaświergotał swoim niepokojącym, przejmującym trelem. Deria odruchowo pogłaskała go po łebku. Ptaszek wplątał się w jej włosy, zerkając nieco zazdrośnie, ale głównie z zaciekawieniem, na Cassie.
- To Ceryx... Nie wiem, czy już się znacie? - Powiedziała. Jak zwykle, nie wiedziała co ma zrobić zz oczyma. Udawać, że "patrzy" na towarzyszkę? Przecież to głupota. z drugiej strony, ludzie czuli się wtedy pewniej. Tak jakby naprawdę była... normalna. Skierowała swoje niewidzące spojrzenie gdzieś na przeciwległą ścianę. - Jak tam mija czas w zamku? - Nie chciała pytać bezpośrednio, nie chciała wyrzucać swoich obaw - to nie była Shira. To była prawie obca jej osoba. Aż dziw bierze, że siedzi teraz z nią na ławce i próbuje rozmawiać o jakichś totalnie banalnych rzeczach, które przecież W OGÓLE jej nie obchodzą. Co też może być w tym wszystkim ciekawego? Liczy się ekscytacja, łapczywe czerpanie wiedzy o tym co będzie, bo tego co jest, nie jesteśmy w stanie w żaden istotny sposób zmienić. Wszystko co wielkie, jest dla nas nieosiągalne, a każdy wielki czarodziej odejdzie w zapomnienie. Tak było z Sami-Wiecie-Kim, tak było z Grindelwaltem i wszelkimi innymi, których ambicje sięgały władzy absolutnej. Dezyderia wolała wiedzieć więcej o przyszłości, żeby móc się przygotować do nieuchronnego.
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Cassandra Hayes on Sro 22 Sie - 21:31

Teoretycznie Cassie nie bała się niczego, jednak w praktyce wyglądało to trochę inaczej. Nawet jeśli postronni uważali ją za twardą dziewczynę, to ciągle była tylko dziewczyną, a widok takiego Ceryxa, który tuż po wylądowaniu na ramieniu Derii wydał z siebie dość niepokojący dźwięk, przy okazji patrząc swoimi maleńkimi jak paciorki oczkami na Ślizgonkę, a panna Hayes nie wiedziała, czy chce jej pokiereszować twarz, czy tylko dać się pogłaskać, więc postarajmy się jakoś zrozumieć fakt, że Cassie po prostu musiała odsunąć się o kilkanaście centymetrów od Krukonki i jej pupila. Nie można było powiedzieć, że nie lubi zwierząt - to nieprawda, zważywszy na to, że miała własnego szczura, a od niedawna sowę. Jednak Snoutie'ego i Sheere znała, i to bardzo dobrze. A Ceryxa widziała pierwszy raz na oczy.
- Eee... nie, nie znamy się. Ładnego masz tego Ceryxa - powiedziała powoli, uważnie przyglądając się Ceryxowi w oczekiwaniu na jego choćby najmniejszy ruch. Gdy mierzyła wzrokiem lśniący dziób ptaka, zastanawiała się, ile też buziek już zorał. - Jak mija czas...? - powtórzyła cicho panna Hayes, zastanawiając się nad odpowiedzią. Jak mijał czas? Okropnie. Kłótnie, niezgoda, nauka, sprawdziany... Przez chwilę miała ochotę powiedzieć Derii o wszystkim, co się aktualnie działo w życiu Ślizgonki, ale uświadomiła sobie, że nie powinna obarczać każdej spotkanej osoby swoimi problemami. Dlatego wydała z siebie tylko przeciągłe westchnięcie i opowiedziała pannie Malsive o wypracowaniu z zielarstwa, z którym zmaga się już od tygodnia, a także o otrzymaniu liścika i papierowej róży od Jerry'ego, Krukona rok młodszego od nich.
- Znasz go może? - spytała, przechylając głowę na bok i rzucając krótkie spojrzenie na Ceryxa.
Cassie wiedziała, jaka będzie przyszłość. Szara, brzydka, okropna. Więcej wiedzieć nie chciała, tyle jej zupełnie wystarczyło.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Deria Malsive on Sro 22 Sie - 22:08

Deria wyczuła zmianę aury swojej koleżanki. Drgnęła, jakby się zlękła. Poza tym odsunęła się lekko od niej. Zdjęła lelka z ramienia i ujęła w dłonie tak, że wystawał z nich tylko jego łepek.
- Spokojnie, nic Ci nie zrobi. - Może gdyby dziewczynie działa się krzywda... tylko co on biedny może? Taki malutki, drobny. Na niewiele zdadzą się jego pazurki i dzióbek. Przytuliła go do policzka i szepnęła coś po cichutku. Zdawała się zupełnie nie słuchać tego, co Cassie miała jej do powiedzenia. Wypracowanie z zielarstwa?
Jeszcze mniej interesowały ją jakieś sprawy miłosne, liściki, róże i inne tego typu sprawy. Westchnęła bardziej do siebie niż do towarzyszki i zwróciła się w jej kierunku. Słyszała wszystko doskonale. Po prostu uznawała te rzeczy za zupełnie nieistotne... Można by tak... ale ona to wyczuje. Zdecydowała się nawet nie próbować sondować jej aury w poszukiwaniu skrywanych uczuć. Może kiedyś sama jej o nich powie. Z drugiej strony - co one ją obchodzą? Nawet jeśli gdzieś tam czai się nienawiść - nie zatrzyma zła, które dziewczyna nosi w sobie. A jeśli miłość - nie ostrzeże jej, ani nie pomoże w osiągnięciu szczęścia. Nie była taka, jak matka. Nie korzystała z daru, by pomagać, ale by wiedzieć. Odsuwała się od problemów, które znała. Nie chciała się udzielać, wolała pozostawać na uboczu. Wiedza, która nic nie dawała, która cisnęła jej myśli, jak brzemię. Nie powie jednak nikomu, bo któż ją pojmie? I któż uradzi, nie uroni ni kropelki, nie zdradzi zaufania nie tyle Derii, co wszystkich ludzi których ta wiedza dotyczy. Nie narazi tylu uczniów i dorosłych. Nie narazi na skandale, na nieprzyjemności, nieudane próby pomocy. Świat jest taki jaki jest, lepiej go nie ruszać. Przeznaczenie zrobi swoje, lepiej z nim nie igrać. Władza, którą potencjalnie posiadała była dla niej niczym. Tym bardziej, że nie była szanowaną uczennicą, ale raczej odludkiem - ludzie mało o niej wiedzieli i postrzegali ją, jako dziwaczkę. Dlatego jej wiedza i dar nie mogły posłużyć jej za oręż. Na całe szczęście.
- Nie znam. - Znam mało uczniów. Nawet ze swojego rocznika. - Chcesz go chwilę potrzymać? Nic Ci nie zrobi, naprawdę. - Wyciągnęła ku niej ptaszka, który ćwierkał teraz radośnie swoim charakterystycznym, żałobnym głosem. - Niektórzy powiadają, że gdy lelki przylatują w miejsce, gdzie leży chory i śpiewają, to znaczy, że chory umiera, a one chcą zabrać jego duszę. Są wysłannikami, posłańcami śmierci... Oddechem uchodzącego z człowieka życia. Jeśli człowiek umrze, a one odlecą, to oznacza, że zabrały jego duszę. Jeśli zaś zostaną i wciąż podnoszą swój żałobny trel... wtedy rozpaczają nad śmiercią kolejnej ludzkiej istoty. - Sama nie wiedziała po co jej to mówiła. Sama przecież nie wierzyła w chłopskie bajdurzenia. Takich legend znała na pęczki. Różni dziwni ludzie przybywali do jej rodzinnego domu.
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Cassandra Hayes on Sob 8 Wrz - 21:25

Czy Cassie była strachliwa? Hmm... jeszcze kilka miesięcy temu odpowiedź brzmiałaby: stanowczo nie. Jednak biorąc pod uwagę parę dość ciekawych wydarzeń, które miały bardzo znaczący wpływ na życie i - o wiele ważniejszą - przyszłość panny Hayes, stojącą teraz pod wielkim znakiem zapytania... tak, Cassie potrafiłaby się teraz przestraszyć chociażby własnego cienia. I może według innych lęk przed takim słodkim lelkiem był przesadą, ale Cassandra Hayes nie była już tą samą Cassandrą Hayes, która chodziła z dumnie podniesioną głową na korytarzach jeszcze rok temu. Chociaż lęk przed Ceryxem naprawdę mógł się wydać dziwny... nawet samej Cassie. Dlatego wyprostowała się z lekko wykrzywioną buźką, spojrzała na Derię i wymusiła na sobie niepewny uśmiech.
- Mam nadzieję - odpowiedziała cicho, przechylając głowę na bok i wlepiając swoje oczy w zwierzątko. Kiedy obserwowała, jak Krukonka przytula małego ptaszka, przez głowę przeszła jej myśl, że jeszcze niedawno rozpieszczała w ten sposób Snoutie'ego. Westchnęła pomiędzy jednym a drugim zdaniem swojego długiego wywodu.
Ślizgonka nie zwróciła uwagi na fakt, że Deria zdaje się jej nie słuchać. Nawet gdyby zdawała sobie sprawę z tego, iż najzwyczajniej w świecie nudzi dziewczynę - nie przestałaby mówić, ponieważ jej ta sytuacja wydawała się lekko niezręczna. Ostatnim razem, kiedy się widziały, Cassie tak naprawdę od niej uciekła, tłumacząc się ważnymi sprawami w dormitorium. Teraz siedziały przy witrażowym oknie, a panna Hayes plotła trzy po trzy, nawet nie starając dobierać jakichś ładnych słów.
Przeznaczenie. Cassie bardzo chciałaby wiedzieć, co czeka na nią w przyszłości, żeby wybrać najlepszy moment na odejście z tego świata. Przeczuwała, że jej życie nie będzie malowane kolorowymi kredkami - chciała się tylko dowiedzieć, z jak bardzo ciemnymi barwami będzie musiała się zmagać na co dzień.
- No cóż, trudno - skomentowała krótko fakt, iż panna Malsive go nie zna. Hmm... nie każdy musi od razu znać całą szkołę, prawda? - Eee... w sumie, czemu nie... - dodała po chwili niepewnie, ale nie robiąc żadnego ruchu w kierunku Derii i jej pupilka. Albo panna Malsive wepchnie jej lelka do rąk, albo ze spotkania zapoznawczego z Ceryxem wyjdą nici.
Z otwartymi ustami wysłuchała przemówienia Derii na temat lelków, a kiedy skończyła, zamknęła usta, zamrugała kilka razy oczami i pokiwała powoli głową.
- To było... ee... aha - odparła Cassie, plącząc się lekko. Panna Hayes również nie wiedziała, po co Krukonka jej o tym opowiedziała...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Deria Malsive on Nie 9 Wrz - 17:42

Deria nie była w stanie zobaczyć uśmiechów, min ani gestów towarzyszki. mogła usłyszeć, jak macha łapskami, albo poczuć, jak zbliża się do niej, ale nie potrafiła wyczuć tak subtelnych zmian, jak uśmiech, czy skrzywienie, o ile nie miały odwzorowania w innych zachowaniach dziewczyny - szorstkim lub przyjemnym tonie głosu, doborze słów, nerwowości i innych tym podobnych. Wyczuwała jakiś rodzaj lęku. Wyczuwała też niezręczność w postawie Cassandry. Przecież doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak wyglądało ich ostatnie spotkanie i jak się skończyło.
Dezyderii natomiast w ogóle nie przeszkadzało to, że jej koleżanka do niej mówi. Nawet jeśli zupełnie nie przyswajała tego, o czym mówiła. Podobno koleżeństwo polega też na luźnych rozmowach o niczym. Właściwie to głownie na tym polega. Pewnie dlatego miała tak mało koleżanek... Mało która dziewczyna potrafiła zrozumieć, że ktoś może zupełnie nie przejmować się ich iście życiowymi problemami typu: w jakiej sukience pójść jutro na zajęcia? Czy ON przyjdzie na śniadanie? Dziś go widziałam i nawet się nie przywitał! Dostałam znów N z eliksirów... Tego typu rzeczy jej nie dotyczyły. Po co przejmować się takimi bzdurami? Kompletnie nie rozumiała ich problemów i zmartwień. Nie chciała ich rozumieć. Czasami miała ochotę zaszaleć. Było to bardzo, bardzo rzadkie uczucie, ale czasami potrzebowała towarzystwa, potrzebowała szaleństwa. Wtedy jednak ograniczały ją kalectwo i brak znajomych. Nie płakała z tego powodu. Zdawała się być delikatna, ale nie rozklejała się z byle powodu. Dość już w swoim życiu usłyszała i dość doświadczyła, żeby utwardzić się na błahostki.
- Cassie... daj spokój. - Powiedziała z nieco smutnym uśmiechem, choć bez wyrzutów w głosie. - Wiem przecież, że ostatnim razem po prostu uciekłaś od mojego towarzystwa. Nie czynię Ci z tego powodów żadnych wyrzutów. Nie jesteś pierwsza. - Stwierdziła, że skoro dziewczyna nie odbiera od niej Ceryxa, to chyba jednak nie chce mieć z nim za wiele do czynienia. Uśmiechnęła się pogodnie i cofnęła dłonie. - W porządku, nie musisz się zgadzać, żeby zrobić mi przyjemność... ale doceniam to, że chociaż starasz się być miła - Odwróciła głowę w stronę ściany, której nie widziała. Otaczała ją pustka, same dźwięki, które dawały jej pojęcie o tym co jest czym i gdzie się znajduje...
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Okno z witrażem

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach