Pokój nr 2 - VII klasa

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 14 Mar - 17:22

To zabrzmiało groźnie i dobrze, że Mela nie wiedziała, że Victor nie ma zamiaru spuszczać jej z oczu na zbyt długo, bo jeszcze uznała by to za zamach na swoją niezależność albo co gorsza - za brak wiary Victora w jej możliwości. Trzy czwarte szkoły, jeśli nie większa część, chodziła dokładnie tak, jak im zagrała, albo z własnej woli, albo po prostu bojąc się zaprotestować, więc nie oszukujmy się, że to również działało na jej korzyść.
Cóż, dla niego chęć czegoś więcej z Amelią była zupełnie normalna, w końcu stara się o to już drugi rok. Można niepokoić się tym, że dopiero teraz zaczął przejmować się samą dziewczyną i jej uczuciami, co oczywiście było do niego zupełnie nie podobne. Z panną Golightly sprawa przedstawiała się inaczej - przez owe dwa lata odpychała go bez żadnych skrupułów, nigdy nawet nie przeszło jej przez myśl, że to z nim mogłaby stracić dziewictwo. I właśnie dlatego, to co teraz czuła było niepokojące - doskonale zdawała sobie sprawę, że to nie Victor powinien znajdować się teraz przy niej i to nie o nim powinna myśleć.
Wcale nie chciała, żeby przestawał. Nie chciała, ale on musiał przestać, bo Amy doskonale zdawała sobie sprawę, że bardziej będzie żałować, jeśli teraz to z nim zrobi, niż jeśli do niczego nie dojdzie. Z jednej strony chciała tego tak mocno jak nigdy, z drugiej miała ochotę uciec z płaczem i już nigdy nie musieć go oglądać. Z jednej strony ta ambiwalencja uczuć doprowadzała ją do białej gorączki, z drugiej to ona pozwalała zachowywać jej się prawie normalnie.
- Owszem, poradzę sobie doskonale - zapewniła go chłodno, spoglądając na niego z wyższością - Wykorzystaj dobrze ten czas, najlepiej pieprząc się jak zwykle z jakąś panienką.
Uśmiechnęła się delikatnie - chyba nie trzeba wspominać, że nie pogardziła by trzecim i czwartym, ale nie chciała już przesadzać. I jak postanowiła, tak też zrobiła.
- To zabrzmiało jak komplement - zachichotała. Jak już wspomniałam wcześniej, pocałowała go raz jeszcze i wyswobodziła się z jego objęć, bo za długo to wszystko trwało - Dzięki - wzięła od niego maść i zaczęła nakładać ją na siniaki - Zapewniam cię, że to ostatnie, jakie mi nabiłeś - mruknęła z lekkim wyrzutem, choć ucieszyło ją, że zaczęły już znikać. Jeszcze chwila i będzie mogła iść.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Nie 14 Mar - 17:57

Co nie zmieniało faktu, że Victor po prostu bał się o nią... Tak zwyczajnie. Jej się mogło wydawać, że nikt nie odważy się zrobić jej krzywdy, ale on wiedział swoje i wolał być ostrożny...
Chłopak nie wiedział, co dokładnie myśli sobie Amelka i pewnie dobrze, co nie zmieniało faktu, że podejrzewał, o czym mogła myśleć. Cieszył się, że znów mogła kontrolować sytuację, bo wcale nie uśmiechało mu się odpychanie jej i przystopowywanie. To odwrócenie ról było dla niego wyjątkowo nienaturalne i po prostu bał się, że może nie podołać. Dlatego też całe szczęście, że Melka wracała powoli do normalności. Choć, gdyby wiedział, że tak intensywnie o nim myślała to bez wątpienia jego ego zostałoby mile połechtane.
Victor zapewne by nie żałował, choć, z całą pewnością, po dłuższym namyśle mógłby mieć wyrzuty sumienia - w końcu to z jego winy działo się to wszystko. Dlatego też cieszył się (tak troszeczkę, tyciuteńko), że Amelka go wstrzymała.
- Z całą pewnością nie będą to zmarnowane godziny - odparł - choć wolałbym pieprzyć się z tobą - dodał wyjątkowo cicho.
- Zapewniam cię, że nie będę chciał już więcej nabijać ci jakichkolwiek siniaków - mruknął - chyba, że będą one wynikiem naszej namiętności - dodał głosem pełnym patosu i zachichotał.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 14 Mar - 18:56

Mogła kontrolować sytuację, choć nie przychodziło jej to już łatwo. Kilka dni temu mogła po prostu go odepchnąć, nie czując przy tym nic, teraz czuła okropny niedosyt, który wcale nie znikał tak szybko jak powinien, a wręcz przeciwnie - odczuwała go nadal. Nie wątpimy w to, że nie żałowałby, w końcu dlaczego miałby? Od dłuższego czasu starał się zaciągnąć Amelkę do łóżka, nie byłaby ona ani jego pierwszą, a już na pewno nie ostatnią. Jeśli chodzi o wyrzuty sumienia, to mógłby je mieć jedynie dlatego, że po wszystkim Amelka mogłaby być na tyle przejęta całą sytuacją, że Victor stałby się nie tylko jej pierwszym, ale i ostatnim , bo po prostu straciłaby jakąkolwiek ochotę na uprawianie seksu, który okazał się być nie tak piękny, liryczny i romantyczny, jak do tej pory myślała.
- W to nie wątpię - odparła spokojnie - Widzę cię o dziewiątej pod moim dormitorium, a panienkę możesz przelecieć wcześniej, albo już po patrolu - bo chyba nie sądził, że Mela pójdzie na ów patrol sama, prawda?
- W takim razie, nie nabijesz mi już żadnego - odparła przekornie, siadając obok niego na łóżku i po raz ostatni całując go namiętnie w usta - Do zobaczenia - westchnęła, wstając i kierując się w stronę drzwi - A i Victor... - zatrzymała się, gdy jej dłoń znalazła się na klamce - Proszę, nie mów nikomu. Zwłaszcza Roselyn - I opuściła jego dormitorium, podążając do własnego.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Nie 14 Mar - 19:00

Mogłaby się zdziwić, gdyby seks z Victorem okazał się być dokładnie takim, jaki sobie wyobrażała swój pierwszy raz z tym Jedynym, Księciem z bajki, czy kimże tam jeszcze. Bo Vicuś potrafił być naprawdę czarujący, delikatny, a nawet romantyczny, jeśli tylko tego chciał, o czym mogła się ostatnio przekonać...
- Tak jest, szefowo - burknął, salutując jej prześmiewczo - żebyś wiedziała, że przelecę - dodał nieco ciszej.
Nie, nie sądził.
Oddał z przyjemnością pocałunek i mruknął coś tam na do widzenia, a potem wstał z łóżka. Słysząc jej słowa zwrócił się w jej stronę i spojrzał jej wprost w oczy.
- Jestem skurwysynem, ale nie aż takim - mruknął tylko.
A kiedy już był w pełni ubrany, sam opuścił własne dormitorium z zamiarem podręczenia kogoś.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 5 Maj - 17:38

Wparowała do pokoju Victora i z furią zatrzasnęła za sobą drzwi, aby czasem ktoś nie próbował im przeszkadzać. O ile zazwyczaj przymykała oko na jego wyskoki, tym razem zdecydowanie przesadził: przecież to niedopuszczalne, żeby w jej obecności polała się krew i to jeszcze z tak błahego powodu! Mogła tylko modlić się o to, by nie dowiedział się o tym Snape, bo w takim wypadku nawet jego słabość do Hewsona im nie pomoże - zbyt wielu świadków.
- Kurwa, Hewson, co to do jasnej cholery miało być! - wrzasnęła, cenzuralnie i uprzejmie jak damie z dobrego domu przystało. Tak, jasne. W tej chwili cieszyła się, że dormitorium szóstoklasistów zostało obłożone zaklęciami wyciszającymi ze względu na upodobania jego mieszkańców, gdyż w przeciwnym razie pod drzwiami zrobiłby się spory tłum, ściągniętych krzykami uczniów - Zupełnie ci odbiło? Co ty sobie wyobrażasz? Przecież mogłeś go zabić!
Urocza i słodka jak zwykle.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Sro 5 Maj - 17:49

Victor był nieobecny. Tak nieobecny, jak może tylko być młody chłopak, próbujący się opanować. Ale niewiele pomagała. Ani skupienie się, ani próba rozproszenia. Nic. Cały czas miał przed oczami twarz Doriana i tą dziwną, czerwoną mgiełkę, która wcale nie chciała go opuścić. Furia.
Gdy dziewczyna wtargnęła do pokoju, powoli obrócił się w jej stronę i widać było po jego twarzy, że tym razem wcale nie jest zadowolony z jej obecności. Ręce mu się trzęsły, gdy zabezpieczał zaklęciem drzwi, by nikt przypadkiem tu nie wszedł - w końcu koledzy z dormitorium nie znali jego genialnych zaklęć...
Zbliżył się do niej na krok i nie zdziwiłby się, gdyby się przed nim cofnęła. Szczęki miał zaciśnięte, źrenice zwężone i powieki przymrużone, gdy wpatrywał się w nią z dziką furią.
- Mogłem - odpowiedział nad wyraz spokojnie, choć głos zatrząsł mu się, gdy wypuszczał nadmiar powietrza.
Znów zacisnął zęby, zamykając na moment oczy i odwrócił się do niej plecami.
- Ale tego nie zrobiłem - dodał cicho - będę musiał porozmawiać z Severusem - bo kto, jeśli nie Śmierciożerca może wytłumaczyć mu ten napad furii?
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 5 Maj - 18:03

Każdy racjonalnie myślący człowiek widzący Victora w takim stanie i zdający sobie sprawę jak bardzo brutalny być potrafi, zapewne uciekłby stąd gdzie pieprz rośnie. Ale nie Amelia. Ona przy nim nie potrafiła myśleć racjonalnie i zbyt bardzo ufała mu, wierząc, że nawet w napadach furii nie zrobi jej krzywdy. Przecież już nie raz i nie dwa uspokajała go po podobnych wyskokach. Nie cofnęła się; w pierwszym odruchu chciała, jednakże udało się jej go powstrzymać i stała przed nim niewzruszona, wciąż kipiąc złością.
- I mówisz o tym z takim spokojem? - zapytała wciąż podniesionym głosem. Chwyciła jego ramię i z całej siły odwróciła go tak, by stał przodem do niej. A jako szesnastoletnia dziewczyna siły nie miała więc udało jej się obrócić go tylko połowicznie. Stanęła przed nim, zadzierając głowę do góry i patrząc mu w oczy - Najpierw, Victorze, będziesz musiał porozmawiać ze mną. O co ci właściwie chodziło? Dlaczego to zrobiłeś? - zapytała już łagodniej, dochodząc do wniosku, że złością niczego nie zwojuje. Położyła dłoń na jego policzku i delikatnie go po nim pogłaskała.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Sro 5 Maj - 18:13

A nie powinna ufać. Czasami Victor dochodził do wniosku, że chyba ktoś skradł jej jedną z klepek, bo kto w pełni normalny ufa komuś takiemu? Przecież on nad sobą nie panował! A jednak z Amelią było inaczej. Właśnie dlatego, że mu ufała, on nie odważyłby się zrobić jej krzywdy. Zresztą, zależało jej na niej i nigdy nie wybaczyłby sobie samemu gdyby skrzywdził ją w jakikolwiek sposób.
- Mogę przestać - warknął, tracąc na moment to cenne opanowanie i znów zamknął oczy, oddychając dość szybko - ale nie chcę - dodał o wiele spokojniej.
Nie powinna w ogóle się do niego zbliżać w takiej chwili. Naprawdę miał wrażenie, że zaraz wybuchnie i nie wiedział w jaki sposób powstrzymać ten wybuch.
Obrócił się w jej stronę i zacisnął dłonie na jej ramionach. Jednak tak samo szybko jak to zrobił cofnął ręce, wciskając je do kieszeni.
- Nie wiem, do cholery jasnej! Nie wiem - warknął, pochylając się w jej stronę.
Czując dotyk jej dłoni na policzku westchnął głośno.
- Nie powinnaś tu przychodzić - syknął, niespodziewanie pochylając się niżej i całując ją gwałtownie.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 5 Maj - 18:25

Właśnie dlatego to Amelia powinna tu być. Każdego innego pewnie potraktowałby już jakąś klątwą ale ona... ona miała szansę wyjść z tego cało. Wiedziała, że chłopak jej nie skrzywdzi, a przynajmniej nie celowo; dawała sobie radę z jego wybuchami furii nim jeszcze mu się oddała, dlaczego teraz miałoby być inaczej? Może dlatego, że jest gwałtowniejszy, Amelio.
Nie powinna się do niego zbliżać, jednakże wcale nie miała zamiaru odchodzić, zostawiając go samego sobie. Miała te swoje teorie, może nie zawsze słuszne, ale zawsze uważała, że ktoś powinien przy nim być w takich chwilach. A drugiego samobójcy takiego jak Golightly chyba w tej szkole nie było. Obserwowała go uważnie, nie bardzo wiedząc, jak powinna się zachować, co powiedzieć, co zrobić...
- A kto inny powinien przyjść? - zapytała równie łagodnie, co poprzednio, nie zabierając ręki z jego policzka.
Syknęła, nie spodziewając się tak gwałtownego pocałunku, jednakże od razu go odwzajemniła, przylegając mocno do Hewsona.
- Vic, kochanie, spróbuj się uspokoić - szepnęła, delikatnie odsuwając go od siebie - Proszę. Dla mnie...


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Sro 5 Maj - 18:32

Gwałtowniejszy, nie gwałtowniejszy - mimo wszystko jej krzywdy nie zrobi. Choć w tej chwili chciał pokazać jej, że powinna trzymać się do niego z daleka, tak naprawdę wcale tego nie chciał. Miał nadzieję, że nie wyjdzie. Że nigdy go zostawi. Śmieszne, nie?
Nie było bez wątpienia. Bo nawet "służba" Victora nie zbliżyłaby się do niego na odległość mniejszą niż pięć metrów, gdy był w takim stanie. I wyjątkiem była właśnie ona i był jej wdzięczny za to. Choć tego nie powiedział. W tej chwili nie potrafił.
Znów zacisnął zęby i zamknął oczy, odsuwając się od niej na odległość wyciągniętych rąk i chwycił ją za ramiona o wiele delikatniej niż poprzednio.
- Przepraszam - szepnął, choć to wcale nie było w jego stylu - nie chciałem tego. Nie wiem, co mnie napadło. Kiedy zobaczyłem, jak cię dotyka, a potem jeszcze jego drwiny... Od dawna mnie denerwował i dziś po prostu nie wytrzymałem - zaczął wyrzucać z siebie słowa niczym mugolski karabin maszynowy.
Spojrzał jej w oczy i naprawdę wyglądał na poważnie skruszonego.
- Przepraszam - powtórzył i przyciągnął ją do siebie, opanowując się niemal zupełnie.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 5 Maj - 18:53

Amelia jeśli nie wiedziała, to przynajmniej się domyślała, że tak właśnie jest i dlatego też nie zamierzała ani stąd wychodzić, ani zostawiać go samemu sobie.
Wysłuchała go spokojnie, a gdy na powrót przyciągnął ją do siebie, przytuliła się do niego mocno, uspokajająco gładząc go tym razem po plecach.
- W porządku - odparła, uśmiechając się do niego ciepło - Ale Victorze, zrozum. Nie możesz tak reagować za każdym razem, kiedy dotknie mnie Dorian, czy jakikolwiek innych chłopak. Powiedziałam ci, że jestem tylko twoja i nie zamierzam zmieniać zdania, ale... to naprawdę nie czyni mnie twoją własnością. Owszem, Radley przesadził z drwinami, nie zamierzam go bronić. Lubię cię takim, jakim jesteś, choć wolałabym, żebyś nie wysyłał krwawiących ludzi do pielęgniarki i... naprawdę ostatnio się o ciebie martwię. - mówiła spokojnie, czule i uspokajająco, cały czas delikatnie głaszcząc to jego policzek, to rękę. Niepozornie prowadziła go również w stronę łóżka i w pewnym momencie stanowczo go na niego popchnęła - Połóż się, zrobię ci masaż - szepnęła czochrając jego czuprynę. Poniekąd czuła się odpowiedzialna za życie pozostałej części szkoły, choć mimo wszystko chciała, by to Victor poczuł się lepiej.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Sro 5 Maj - 21:03

To dobrze, że wiedziała, albo się domyślała. Znała Victora nawet lepiej, niźli on sam siebie, a sam chłopak, choć się do tego głośno nie przyznał, był jej za to niezmiernie wdzięczny - za tą chęć poznania jego prawdziwej natury i w ogóle chęć bycia przy nim w takich chwilach. Nigdy jej tego nie zapomni. A jej dłużnikiem jest już od bardzo dawna...
Choć wciąż drżał na ciele, jak gdyby zaraz miał przeobrazić się w... coś, albo cierpiał na dziwną, mugolską chorobę. Fakt był jednak taki, że opanowania naprawdę mógł sobie pogratulować. I z całą pewnością, gdyby jednak jej tu nie było, gdyby za nim nie przyszła, nie opanowałby się tak szybko o ile w ogóle by się opanował, dopóki by ponownie nie dopadł Doriana i nie dokończył tego, co zaczął. Wstrząsnął nim jeszcze silniejszy dreszcz na samą myśl o tym. Bo mimo wszystko nie chciał go zabić...
Chłopak pokręcił głową. Nie umniejszał pozycji jej osoby, czy coś w tym stylu, ale tym razem nie ona była powodem jego wybuchu. To znaczy - nie bezpośrednio. Był pewien, choć nie mógł tego sprawdzić, że gdyby jej tam nie było i rozmowa wcale by jej nie dotyczyła i tak by wybuchł.
- Wiem, że nie jesteś moją własnością. Mel, ja naprawdę zdaję sobie z tego sprawę! - spojrzał jej głęboko w oczy, by przekonać ją do swych słów. - Nie wiem, co we mnie wstąpiło - powtórzył wcześniejszą wypowiedź - nie rozumiem tego. Jestem pewien, że gdyby ciebie tam nie było, gdyby nie było tam nawet Doriana i tak bym wybuchł. Szczerze? Całe szczęście, że wyżyłem się właśnie na Radley'u, bo prawdopodobne, że mógłbym wyżyć się na jakimś, Bogu ducha winnym, pierwszaku, a ten z całą pewnością by tego nie wytrzymał. Dorian tak na dobrą sprawę bardzo nie ucierpiał. - Westchnął ciężko, kręcąc głową. - No i należało mu się. - Dodał o wiele ciszej, uśmiechając się lekko.
Pozwolił popchnąć się na łóżko i ułożył się na brzuchu, pozwalając dziewczynie robić z nim, co tylko zechce.
- A może powinienem odwiedzić Doriana w szpitalnym i jego poprosić o masaż? - zapytał, uśmiechając się szerzej, bez cienia złośliwości.
Ot, nie mógł się powstrzymać...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 5 Maj - 22:36

A ona była zupełnie bezinteresowna - troszczyła się o niego, bo chciała, ale naprawdę nie oczekiwała niczego w zamian. Może i było to Gryfońskie, ale czy ktoś by się tym przejmował?
Starała się go jakoś opanować - ze względu na niego samego w większości, ale również z powodu innych mieszkańców szkoły - bez ofiar zapewne by się nie obeszło.
To nie tak, że musiał ją przekonywać. Mimo wszystko, Amelia wiedziała, że nie uważa jej za swoją własność, tak samo jak i ona nie uważała jego. Jednakże dzisiejszy wybuch, jego wzrok... naprawdę odniosła wrażenie, jak gdyby zaborczo uważał ją za swoją własność.
- Naprawdę nie wiem, co mam ci powiedzieć, Vic - westchnęła ciężko, siadając okrakiem na jego plecach i powoli zaczynając rozmasowywać jego spięte mięśnie - I gdybym się o ciebie nie martwiła, to zrobiłabym ci karczemną awanturę, zaczynającą się na tym, że nadal nie mam okresu, a kończącą się na Radley'u w Skrzydle Szpitalnym. Rozluźnij się, to ci pomoże - powiedziała wyjątkowo łagodnie, uciskając jego ramiona. Słysząc jego komentarz odchyliła się do tyłu i klepnęła go w tyłek.
- A idź! Może jeszcze będzie z tobą sypiać, zapytaj! - prychnęła przewracając oczami - Jeśli nie chcesz mogę cię nie masować - mruknęła jeszcze, choć nie przestała delikatnie wodzić dłońmi po jego plecach.


Ostatnio zmieniony przez Amelia Golightly dnia Czw 6 Maj - 13:05, w całości zmieniany 1 raz


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Sro 5 Maj - 23:18

Dla niego mogła być tak bardzo gryfońska, jak tylko możliwe. Jeżeli nadal pozostałaby Amelią Golightly? Przeżyłby to, oczywiście! Przecież on sam ostatnimi czasy nie zachowuje się jak na Ślizgona przystało, więc w czym problem? Jego troskliwość i czułość były równie "dziwne", co jej bezinteresowność.
Nie, nie obeszło by się. Zapewne. Choć przecież przynajmniej starsza część szkoły wiedziała doskonale, że wściekłego Victora należy unikać i tylko nieliczni głupio odważni, jak Wilkes, czy też Radley ośmielali się w ogóle do niego odezwać, gdy był w złym stanie...
Nie dziwiło go to. On sam zdawał sobie sprawę z tego, jak to wyglądało. Ale nie zmieniało to faktu, że wiedział, że był to wyłącznie pretekst i już.
- Dziękuję. - powiedział najpierw, ale na wzmiankę o braku okresu spiął się jeszcze bardziej. - A jak dużo ci się ten okres spóźnia? - zapytał niby od niechcenia, choć w jego głosie pobrzmiewały dziwne, nerwowe nuty.
Kiedy klepnęła go w tyłek zaśmiał się cicho i mimowolnie rozluźnił nieco.
- Wolę dzielić łóżko z tobą - zachichotał - i chcę byś mnie masowała - dodał.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 6 Maj - 13:32

Problem w tym, że owa bezinteresowność w stosunku do przyjaciół była jej cechą wrodzoną, podobnie jak i romantyzm, objawiający się w niekończącym się oczekiwaniu na księcia z bajki. Przyjaciół na szczęście miała niewielu i więc nie było to aż tak widoczne. Co wcale nie zmienia faktu, że czułość Victora jest dziwna, ale Amelia nie miała zamiaru nad tym ubolewać. Bo jej to najzwyczajniej odpowiadało.
Potencjalni samobójcy, jak zwykła ich nazywać Golightly, odznaczali się przerostem brawury nad zdrowym rozsądkiem i jeszcze żadne nie skończyło na tym dobrze. Nie, żeby ich żałowała - przecież nikt nie kazał im zachowywać swojej buty w towarzystwie Victora ogarniętego furią.
- Nie spóźnia się, tylko jeszcze go nie mam - sprostowała - Powinnam dostać za trzy, maksymalnie cztery dni, ale do tej pory zwariuję! Doprawdy, Victorze, to pierwszy i ostatni raz, kiedy kochaliśmy się bez zabezpieczenia! - jęknęła. Oczywiście, wyczuła owe nerwowe nuty w jego głosie. Uznała, że i bez świadomości, że okres powinna dostać dzisiaj a wciąż nie wyczuwała charakterystycznych dla siebie bólów brzucha, był wyjątkowo spięty. Drobne kłamstwo jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a naprawdę wystarczy jeśli tylko ona będzie się tak stresować. Choć nie mogła odpuścić sobie okazji do marudzenia.
- Mmm... i vice versa - zamruczała, nie zaprzestając masować jego pleców - Chociaż Dorian pewnie jest lepszym masażystą niż ja - dodała z przekąsem.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Czw 6 Maj - 15:05

Tak, czy siak, ta bezinteresowność bez wątpienia nie była charakterystyczną cechą dla Ślizgonów, więc można ją było uznać za dziwną. Co do Victora - sam dochodził do wniosku, że naprawdę całkiem przyjemnie jest być czasem czułym i troskliwym.
Vic też nie zamierzał ich żałować, ale mimo wszystko wolał mieć na sumieniu jak najmniej osób. Sam nie bardzo wiedział dlaczego, ale zawsze łatwiej wybronić się z jednego pobicia niż z kilkunastu morderstw...
Odetchnął z wyraźną ulgą i nawet uśmiechnął się lekko.
- Nie martw się - pogłaskał ją po policzku - na razie nie ma czym - dodał nieco ciszej - i też tak sądzę - mruknął jeszcze.
Bo nie można było powiedzieć, by Hewson się tym nie przejmował, nie denerwował i nie martwił. Jego także interesowała kwestia spóźniającego się, bądź nie, okresu Amelii.
- Szczerze w to wątpię - odpowiadał, rozluźniając się wreszcie.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 6 Maj - 15:30

Ślizgoni z powodu jakiejś niepisanej zasady byli specyficzni. Zwłaszcza teraz po upadku Czarnego Pana, kiedy ich konflikt z prawymi Gryfonami znacznie się zaognił, a pozostałe trzy domy praktycznie sprzymierzyli się przeciwko nim. Naprawdę nielicznym udawało się podtrzymywać przyjaźnie z mieszkańcami Gryffindoru, Raveclaw czy Hufflepuff, inni - jak na przykład Amelia - radzili sobie budząc szacunek, podziw czy też strach wśród innych członków braci uczniowskiej, a jeszcze inni zamykali się we własnych kręgach. Przeświadczenie, że każdy mieszkaniec Domu Węża musi być od razu zły, popierać Voldemorta (co w sumie nie było tak do końca nie prawdą), a już najlepiej odprawiać czarne msze w lochach i składać ofiarę z dziewic denerwowało wiele osób. W tym i Golightly, bo nosząc zielone barwy na szacie trudniej było jej utrzymać swoją pozycję w szkolnej hierarchii, ale nigdy nie zamierzała się tego wstydzić.
Melka też wolałaby, żeby Victor miał jak najmniej na sumieniu - łatwiej wtedy pomóc mu wykaraskać się z opresji. Bo niby co teraz robiła, poza masowaniem spiętych placów Hewsona? W swojej ślicznej główce myślała jak tu obronić jego cztery litery.
- Łatwo ci mówić - prychnęła, mięknąc trochę pod wpływem jego dotyku - Nie ma czym i z pewnością nie będzie, ale i tak doprowadza mnie to do szaleństwa - poskarżyła się wyginając usteczka w podkówkę - Chyba zacznę nosić przy sobie prezerwatywy - mruknęła bardziej do siebie, niż do niego.
- Może powinieneś sprawdzić - zaśmiała się, cmokając go w policzek - Victorze... robiłeś to kiedyś z mężczyzną? - zapytała z ciekawości, nim zdołała ugryźć się w język. Niegdyś wychodziła z założenia, że im mniej wie o jego przygodach łóżkowych, tym lepiej. Teraz jednak niektóre aspekty zaczęły ją z niewiadomych powodów zastanawiać.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Czw 6 Maj - 17:43

Cóż, jakby nie było Vic wiedział, że Ślizgoni nie zwykli ani odprawiać czarnych mszy, ani składać ofiar z dziewic (choć jemu akurat najmniej by to przeszkadzało...), czy też choćby urządzać niemoralnych imprez. Choć to ostatnie akurat niewiele mijało się z prawdą...
W każdym razie, Hewsonowi nigdy nie zależało na utrzymywaniu przyjaźni z Gryfonami, Puchonami, czy też choćby Krukonami. Może dlatego, że nigdy takich przyjaźni nie nawiązał, a może po prostu wolał Ślizgonów. Osobiście obstawiałabym to pierwsze, choć drugie również jest bliskie prawdziwie.
On sam się tym nie przejmował. Ślizgoni mimo wszystko są lojalni, a świadkowie tego zajścia bez wątpienia nabiorą wody w usta. Czemu? Bo Dorian sam się o to prosił i każdy przyznałby rację Victorowi - sprowokował go mimo, że zarówno Hewson, jak i Amelka, ostrzegali go przed tym. Poza tym - jest jeszcze Severus, który także z pewnością go wybroni...
- Mel, ja też nie czuję się z tym najlepiej, ale jestem pewien, że te całe nerwy są zupełnie zbędne - tak, tak - jesteśmy istną oazą spokoju i naprawdę wierzymy w to, co mówimy... - ostatnio staram się już o nich nie zapominać - zachichotał cicho.
W pierwszej chwili zdębiał, a potem odetchnął głośno i, jak przystało na dobrego aktora, zrobił minę typu "odkryłaś mój największy sekret" i spojrzał na nią nieśmiało.
- Wiesz, nigdy ci o tym nie mówiłem, ale chłopcy też mnie kręcą - powiedział powoli - robiłem to już... kilka razy - głos załamał mu się lekko i wybuchnął głośnym śmiechem, spoglądając w jej oczy - gdybyś tylko widziała swoją minę! - zawołał, próbując się uspokoić. - Nigdy nie spałem z mężczyzną i nie zamierzam tego zmieniać. To... obrzydliwe - skrzywił się popisowo.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 6 Maj - 20:03

Niemoralnych imprez było więcej, niż ktokolwiek przypuszczał, choć w ostatnim czasie wszyscy mieszkańcy Domu Węża rozleniwili się na tyle, że nawet nie chciało im się podnieść czterech liter z sofy, żeby zabrać się za ich organizację. A Amelii już w szczególności.
Właśnie w tym był problem - on się nigdy nie przejmował, Roselyn też się nigdy nie przejmowała, a Melka musiała wysilać główkę, żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Bo rys i niedociągnięć nie znosiła jeszcze bardziej niż TYCH okropnych Gryfonów
- Ty się nie czujesz - przewróciła oczami - Skończmy temat, jak nie dostanę w przeciągu tygodnia zaczniemy się martwić. Chyba, że do tej pory zwariuję - Tak, bo tydzień spóźnienia to spora przesada w takiej sytuacji - Ale zawsze może przydać się więcej - zachichotała.
Chociaż spodziewała się twierdzącej odpowiedzi (w końcu po nim można spodziewać się dosłownie wszystkiego), gdy padła ona z ust Victora początkowo zamrugała nieprzytomnie oczami, starając ułożyć sobie to wszystko w głowie. On całujący innego faceta? Nieprawdopodobne! I kogo w sumie miałby całować?
- No wiesz co? Nie znoszę, kiedy żartuje się ze mnie w taki sposób - trzepnęła go niezbyt mocno w ramię, a potem skrzyżowała ramiona na piersiach krzywiąc się pokazowo. Po chwili zeszła z niego i skierowała się do łazienki - Zdejmij koszulkę - powiedziała władczo i zniknęła na moment za drzwiami. Kiedy wreszcie wróciła, dzierżyła w dłoni buteleczkę z olejkiem - w końcu jeśli masować, to porządnie, przecież raz może się dla niego poświęcić. Widząc, że chłopak zdążył przesunąć się na łóżku, stanowczo popchnęła go tak, by znów leżał na brzuchu i ponownie rozsiadła się na jego lędźwiach.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Czw 6 Maj - 23:52

Ciekawe dlaczego? Może powodem był fakt, że Rose - główna organizatorka zajęta była swoim niebieskim "przyjaciele"? Może też dlatego, że druga z głównych organizatorek - Amelka zajęta byłą Victorem i spóźniającym się okresem? No i może także dlatego, że wyżej wspomniany zajęty jest wyżej wspomnianą? A cała reszta ćpa i ucieka przed Krukonkami, które najpierw omamiają ich swoją wilowatą urodą i zwabiają w okolice wierzby bijącej? Tak, sądzę, że trochę w tym jest prawdy, czyż nie?
Również przewrócił oczami. Wiedział, że to co innego, niż zmartwienia Amelii, ale on także się martwił! Był sukinsynem, ale już wcześniej wyjaśniłyśmy, że w przypadku Melki nie miało to w ogóle prawa istnienia. Martwił się, bał i sądził, że popełnił wielki błąd. A konsekwencje wcale nie były zbyt... zachęcające.
- Nie zwariujesz - zaśmiał się cicho, próbując rozładować atmosferę.
Zaśmiał się głośniej i zasłonił przed nią rękami.
- Nie mogłem się powstrzymać! - mruknął przepraszająco.
Zdjął grzecznie koszulkę i oddał się w jej ręce, rozkoszując cudownym masażem.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 7 Maj - 0:37

Nie trochę, a mnóstwo, ale wszyscy o tym wiedzą. Należało zorganizować jakieś przyjęcie z dużą ilością napojów wyskokowych, gdyż w przeciwnym razie ludzie uznają, że się wypalili.
Amelia miała jedynie nadzieję, że niezależnie od tego co się stanie Victor nie będzie żałował ani tego, że ją rozdziewiczył, a potem z nią sypiał, ani też tego, że obiecał być tylko jej. Błąd... wiedziała, że seks bez zabezpieczeń z pewnością nim był, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę ile nerwów traci czekając na okres. Chwila zapomnienia może ich sporo kosztować, jednakże konsekwencje jakie poniósłby Victor średnio mają się do tych na głowie Amelii. Zawsze mógł się wyprzeć, powiedzieć, że nie będzie niańczyć dzieciaka - mężczyźni mają łatwiej. Golightly natomiast straciłaby wszystko - począwszy od pozycji w szkole, poprzez karierę życiową, księcia z bajki aż do majątku, który miała odziedziczyć, w końcu po takim czymś wydziedziczyli by ją w mgnieniu oka. Ciężki orzech do zgryzienia, ale na razie nie ma co gdybać.
- Wybaczam - zachichotała łaskawie i pochyliła się nad Victorem. Obdarzyła mnóstwem drobnych pocałunków linię jego kręgosługa, od lędźwi zacząwszy a na karku skończywszy by potem delikatnie pocałować go w usta i wrócić do pozycji siedzącej. Nalała na dłonie odrobinę olejku i położyła dłonie na jego plecach, powoli przesuwając je ku górze. Dotarłszy do ramion zaczęła je delikatnie ugniatać, na chwilę zapominając o rozmowie.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Pią 7 Maj - 1:20

Wszystko jedno, czy coś zorganizują, czy też nie - tak, czy siak szkoła będzie plotkować o tym, że co noc odbywają się tu epickie imprezy. A oni przecież nie zamierzają dementować tych plotek, czyż nie? To, że ich nie potwierdzają niczego nie zmienia - nie zaprzeczają także... Ale fakt faktem - przydałoby się wreszcie coś zorganizować.
Victor nie zamierzał żałować, bo było mu z Melką zbyt dobrze. Potrafili się kochać, kłócić i rozmawiać, jak na przyjaciół przystało, a nie każdy ma tyle szczęścia, co oni. Ktoś mógłby nazwać to miłością, ale przecież Victor nie potrafił kochać, a Amelia nigdy nie zakochałaby się w kimś takim, jak Victor...
Owszem - od gdybania tylko głowa boli.
Zamruczał z przyjemności i zamknął oczy. W efekcie już po chwili... spał? Niech Amelia go zabije, ale zwyczajnie zasnął! Faux paux? Mało powiedziane...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 7 Maj - 10:17

Dementować nie, ale przydało by się znowu uczynić je prawdą. Amelia miała ogromną ochotę na jakąś dobrą imprezę, zakrapianą sporą ilością napojów wyskokowych i kiedy już ta ochota przeważy lenistwo, może coś z tego wyjdzie.
Zasnął. Z jednej strony Amelia ucieszyła się z tego, bo sen ukoi jego nerwy lepiej niż ona, z drugiej zaś poczuła się niechciana i olana. Przyrzekając sobie w duchu, żeby już nigdy nie zrezygnuje ze swojej zasady: masować można nas, ale nie my, okryła go kołdrą i już chciała wyjść, kiedy sobie przypomniała, że zablokował drzwi zaklęciami. Nie wiedziała jakimi, zapewne nawet nie znała połowy, a nawet gdyby znała wszystkie i tak nie miała za sobą różdżki. A wolała nie ryzykować. Z cichym westchnieniem wsunęła się pod kołdrę obok niego, oplotła go ramieniem równocześnie mocno przytulając się do chłopaka i po chwili również zasnęła.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Victor Hewson on Pią 7 Maj - 12:26

Kiedy obudził się rano w pierwszej chwili nie bardzo wiedział gdzie jest i dlaczego. Dziwne uczucie, mówiąc szczerze. Uniósł się na łokciach i przetarł oczy dłonią. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, że jest we własnym dormitorium, a obok niego leży nie kto inny, jak Amelia. Zaklął cicho, przypominając sobie wydarzenia z wczorajszego wieczora i zacisnął pięści. Był zły, a co gorsza - zły na siebie. I nie tylko dlatego, że pozwolił furii zapanować nad sobą, ale także dlatego, że później zasnął. Znał Melkę i wiedział, że z całą pewnością nie była z tego zachwycona, ale zmęczenie okazało się być silniejszym, niżby mógł się spodziewać. W dodatku ten przyjemny masaż. Nawet nie mógł sobie przypomnieć, w której chwili film mu się urwał.
Westchnął cicho i ułożył się wygodnie na poduszkach, zwracając twarzą do Amelii i obejmując ją czule. Przyglądał się jej spokojnej twarzy z lekkim uśmiechem na ustach i zastanawiał się, dlaczego ktoś taki, jak ona, w ogóle zechciał przebywać w pobliżu jego wstrętnej osoby...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 7 Maj - 13:02

Obudziwszy się rankiem, poczuła na sobie czyjeś intensywne spojrzenie. Wiedziała gdzie się znajduje i była prawie pewna, kto leży obok obejmując ją czule. Nie była zachwycona obrotem spraw wczorajszego wieczora, ale wcale nie odczuwała złości, a uczucie, które jej towarzyszyło próżno opisywać słowami.
- Nie patrz tak na mnie - mruknęła jeszcze nie do końca przytomna i przysunęła się bliżej chłopaka. Nie chciała otwierać oczu; było jej zbyt dobrze a to oznaczało, że musiała by wstać z Victorowego łóżka i zająć się swoimi sprawami. Już na wstępie niepokoiło ją to, że nie odczuwała ani uporczywego bólu brzucha ani innych syndromów świadczących o pojawiającym się okresie, co oznaczało, że nadal prawdopodobnie go nie dostała. Westchnęła cicho podnosząc powieki - pierwszą rzeczą jaką ujrzała, była twarz Victora uśmiechająca się do niej czule. Leniwie uniosła do góry kąciki ust i sięgnęła jego warg, by pocałować je na przywitanie. - Jak się spało? - zapytała troskliwie, patrząc mu w oczy.
Prawdę mówiąc wcale nie była lepsza, niż on więc dlaczego miała by nie chcieć z nim przebywać?


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
[You must be registered and logged in to see this link.], that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach