Pokój nr 2 - VII klasa

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Cornelia Golightly on Nie 7 Paź - 17:58

Perspektywa. Cornelia nie sądziła, że uparcie próbuje przegiąć. Chciała tylko szczęśliwego zakończenia. Z jej definicją szczęścia był powiązany Spike'a, którego definicja szczęścia niestety nie obejmuje jej, a rzecz nie do wykonania – wybicie wszystkich wampirów. Martwiła się o niego, troszczyła, dostając w zamian wyłącznie złość młodzieńca. Tak to wyglądało z jej perspektywy. Lepsze byłoby już nic niż to, co otrzymuje.
- Przegiąłeś – warknęła szeptem, mocno wkurzona, zabierając dupsko z jego łóżka, jak sobie tego życzył. Jeżeli kiedykolwiek jej złość na Fitzwilliama mogła osiągnąć apogeum to właśnie teraz się dzieje. Ale może jednak przyjście tu nie było złym pomysłem? Trzeba obić się o dno, aby móc wyjść na światło. Tylko, że Cornelia nie potrafiła przestać darzyć go uczuciem, choć próbowała kilkakrotnie. Jest jak ćma, wciąż gnająca do ognia, kiedyś się spali. Nie chce przyswoić tej informacji. Wyzbycie się afektu to wyjątkowo trudne zadania, ale właściwie cóż jej po spełnieniu tegoż zadania? I tak spędzi z nim resztę jego życia. Bądź swojego. - Idę pożyczyć sowę od Holly – warknęła ponownie, podnosząc z podłogi kołek. - Rzekłabym, że możesz zacząć poszukiwania substytutu, ale radzę ci raczej zrobienie czegoś w stylu założenia klubu książki. – I wyszła, ostentacyjnie trzasnąwszy drzwiami.
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Cornelia Golightly on Nie 18 Lis - 1:08

Śmiała się, prowadziła rozmowy towarzyskie, niekiedy oddając się swoim pasjom. Ołówek jednak nie pragnął współpracować z kartą papieru, muzyka dotrzeć do wnętrza, a romansidła słabej jakości nagle przestały chwytać za serce.
Nie było szczerego uśmiechu, frapującej konwersacji, robienia czegoś z ekscytacją, dla przyjemności. Było za to wspomnienie, które nękało duszę i ciało.
Nagle apetyt stał się nikły, a myśli przestały być takie optymistyczne.
Po prostu wszystko jakoś było, i jakoś będzie. Z założenia nie powinno tak być. Postępując według schematu powinna odwiedzić Spike'a i spróbować naprawić sytuację. Choć może raczej o podratowaniu tu mowa, i to odrobinę? Nieważne. Jak też stać się powinno, tak też się stało, więc przyszła pani Hoytenberry pukała właśnie do drzwi od dormitorium młodzieńca, nie czekając na proszę - którego mogłaby się nigdy nie doczekać - weszła do pomieszczenia i od razu podeszła do Ślizgona zachodząc w głowę, co ma teraz powiedzieć. Żeby nie było - Cornelka zawsze wiedziała, co ma powiedzieć, przepraszając Spike'a, tylko to, co się teraz działo było dla niej czymś nowym. Utracony raj.
- Wybaczysz mi? - spytała niewinnie, i jakże głupio, bo czy Spike miał pojęcie o wybaczaniu? Albo o litości?
Mogłaby zacząć od tego, że martwiła się o niego, że nie chciała, i wszytko to, co wypowiedziane zostało tysiąckrotnie, ale po co? Będzie się od tego powstrzymywać, pokornie słuchając tego, co Spike ma do powiedzenia. Jeśli w ogóle się do niej odezwie.
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Spike Hoytenberry on Nie 18 Lis - 1:30

Dzisiejszy wieczór należał do tych leniwych. Jules miał na głowie arcyważne sprawy i musieli przesunąć polowanie na kolejny weekend - w związku z tym, mógł cieszyć się czymś, czego nie zaznał od dłuższej chwili - wolnym czasem. Siedział więc na swoim łóżku, z książką na kolanach i gorącą kawą pod ręką.
A jednak nie dane mu było długo rozkoszować się samotnością.
To musiało się kiedyś stać. Jego życie wydawało się bez Cornelii o wiele prostsze - dopiero teraz zaczynał rozumieć, dlaczego mówiło się, że życie mężczyzny kończy się po ślubie. Nikt nie zrzędził mu nad uchem, nikt nie urządzał karczemnych awantur - i co tu kryć, dobrze mu było z tym. Przyszła bratowa naprawdę zasłużyła sobie na sporego plusa w jego oczach, obmyślając plan tak przebiegły, że działał wręcz perfekcyjnie - nawet w wypadku, gdy przyczołgiwała się do niego po raz tysięczny, domagając się uwagi, wreszcie nic nie zmuszało go do odpowiedniej reakcji.
- Wyjdź - odpowiedział chłodno, przewracając stronę.
Nie zamierzał poświęcać jej uwagi.
avatar
Spike Hoytenberry
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : arystokratyczna
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Cornelia Golightly on Nie 18 Lis - 2:22

Zaśmiałaby mu się bezczelnie w twarz, gdyby wygłosił podobny farmazon w jej towarzystwie. Może i życie niektórych mężczyzn kończyło się po ślubie, ale Spike może nie zamartwiać się o to. Jedyna osoba, która powinna się o to martwić jest ona sama. Chociaż czy już nie została stłamszona? On mógł robić wszystko, zaś ona miała prawo... No właśnie do czego? Do życia? Tylko tak, aby się przy okazji nie odzywać.
- Potrafiłeś zapomnieć kilka lat, ale nie potrafisz jednego błędu? - Powinna polubić alkohol i upić się w przysłowiowe cztery litery. W filmach to działa! Tylko, że ona jakoś nie bardzo umiała i lubiła pić, nie wspominając już o tym, że nie wiedziałaby, co się właściwie stanie po tym, jak się upije. W pierwotnym zamierzeniu oczywiście, miałaby udać się do Spike'a, ale kto wie, gdzie nietrzeźwość by ją poniosła! - Spike. - Lubiła mówić jego imię. Sama nie wiedziała, dlaczego. Po prostu lubiła. To jak cenienie sobie twórczości Bacha, czy innego artysty, chociaż właściwie nie potrafiłoby się powiedzieć, dlaczego akurat lubi się słuchać jego kompozycji. Albo przykładem mogłoby być cokolwiek, co się lubi - jak książka, rzecz. Cornelka rzecz jasna mogłaby powiedzieć za co lubi Spike'a, właściwie to nawet za co go kocha! - Naprawdę mi przykro. - Usiadła koło niego i nim zdążyłby ją wyrzucić, czy co tam chciałby zrobić, a w Cornelkowej głowie pojawiło się w obawach, pocałowała go. Ale tak totalnie niecornelkowo! No ale żeby dalej w jego sadystycznym główce nie rozrastała się myśl o wyrzuceniu jej z dormitorium usiadła na nim okrakiem, rzucając czytaną przez niego książkę gdzieś tam i zaczęła próbować pozbawiać go górnej części garderoby.
Jeśli fatalizm, pisząc rozdziały, na końcu umieściłby szczęśliwe zakończenie, zabierając się za tworzenie kolejnej części, skłonna byłaby uwierzyć, że wolna wola nie istnieje. Ale skoro istnieje, a ona odpowiedzialna jest za swoje czyny i w dużej części to też od niej zależy, jak potoczą się jej losy, to nie chce biernie patrzeć na to, co się dzieje. Nie chce płakać w poduszkę i unikać rozmów z Holly na temat tego, co się wydarzyło.
Pudełeczko z prezentem od niego wciąż spoczywało w torbie.
Nie potrafiła go otworzyć.
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Spike Hoytenberry on Nie 18 Lis - 2:40

Nie odpowiedział; nie zamierzał odpowiadać na nic. Zamiast tego wciąż wertował książkę, jego oczy przesuwały się po czarnym druku, jak gdyby Cornelii wcale tu nie było. Bo w chwili obecnej, naprawdę dla niego nie istniała. Stanowiła jedynie natrętną muchę, która brzęczała nad uchem, ale nie brzęczała o niczym konstruktywnym. Zbywał ją więc ignorancją, uwagę poświęcając temu, co uważał za jej warte. Mogła mówić, płakać i rozpaczać - on pozostanie nie wzruszony. Nie obchodzi go i nigdy nie obchodziło, to co Cornelia czuje, myśli i robi. Jeśli taka była jej wola, mogła upić się do nieprzytomności - tak długo, jak nie miało to bezpośredniego lub nawet pośredniego wpływu na jego osobę, była zupełnie wolna. Nie miała więc na co narzekać.
A jednak odwzajemnił jej pocałunek. A jednak gdy usiadła na nim okrakiem i zaczęła rozpinać jego koszulę, nie przestał badać jej ust. A jednak sam wsunął dłonie pod jej sukienkę, rozkoszując się miękkością kobiecej skóry. Spike nie odmawiał sobie przyjemności.
avatar
Spike Hoytenberry
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : arystokratyczna
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Cornelia Golightly on Nie 18 Lis - 3:07

Według Spike'a w Cornelii chyba niczego wartego nie można byłoby się doszukać. Paradoksalnie i ona by mogła myśleć tak o nim. Bo czy gdyby nie uczucia, jakimi go darzyła, potrafiłaby odnaleźć w nim coś nieodpychającego?
Obiekcje i wszelakie zastrzeżenia zeszły na dalszy plan. Teraz liczyła się tylko ta chwila. Było tak, jakby nie istniały żadne zmartwienia, z którymi tu przyszła. Może je rozwiązać. Właściwie czy one już nie zostały rozwiązane? Nie odepchnął jej. To bez wątpienia dobry znak. Tak przypuszczała.
Nie przejmowała się tym, że nic nie odpowiedział. W głębi serca wierzyła, że winy zostały odpuszczone. Czyż nie przez łóżko droga do Fitzwilliamowego szacunku?
Cicho jęknęła i przeszedł ją miły dreszcz, kiedy dłonie Spike'a dotknęły jej skóry. Nie pamiętała, kiedy po raz ostatni dotykał ją bez bólu.
Oderwała się od niego, pozbawiając go koszuli i opuszkami palców wodząc po jego torsie.
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Spike Hoytenberry on Nie 18 Lis - 3:18

Spike dla zasady nie tolerował ludzi. Unikał ich i zdecydowanie nie potrzebował do szczęścia ich towarzystwa. Nie zabiegał również o ich pochlebną opinię, co oznaczało nie mniej, nie więcej, że zwyczajnie nie obchodziło go, co o nim myślą.
Uparcie myliła szacunek z tym, co z całą pewnością nim nie było. Nigdy nie szukał kobiet do łóżka, nigdy nie zapewniał im również całej tej ckliwej otoczki, której się domagały. Seks to seks. Akt, chwila przyjemności i nic więcej. Nie przywiązywał do niego większej wagi, choć równocześnie nie odmawiał go sobie.
Bawił się nią. Bezczelnie korzystał z jej uroków, zachłannie sięgając po więcej. Jego dłonie niczym znawca oceniały walory jej piersi, w międzyczasie zdzierając z niej kolejne warstwy ubrania, które zaskakująco szybko dołączały do poprzednich na podłodze. Delikatny zapach subtelnych, kobiecych perfum przyjemnie łechtał jego zmysł węchu. Aż wreszcie znalazła się pod nim; znudziło mu się pozwalanie jej na pozorną dominację. Zdecydowanie wolał narzucać reguły gry, być panem sytuacji. Nie zasłużyła na długą grę wstępną.
avatar
Spike Hoytenberry
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : arystokratyczna
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Cornelia Golightly on Nie 18 Lis - 3:42

Natomiast Cornelia potrzebowała ludzi, uwielbiając ich za różnorodność (ALE NIE TAKĄ JAK SPAJK) oraz to, że nikt nie jest idealny. Niektórych może to zadziwić, wszakże jest Ślizgonką, ale lubiła też pomagać bez ukrytego motywu. Była chyba jego skrajnym przeciwieństwem, wciąż wierząc, że minus i plus się przyciągną. Nie potrafiła porzucić marzeń, wyobrażenia o ich przyszłości.
Nie wiedziała jak zaprzestać egzystencji w tym toksycznym, pełnym nieprawdziwości, wyimaginowanym świecie. Chyba było jej tam dobrze - bez tej całej brutalnej rzeczywistości na co dzień. Nadzieja niby matką głupi, lecz to dzięki niej Cornelka umiała przetrwać ciężkie chwile. Co innego, że większość z nich na własne życzenie sobie sprezentowała, nie widząc w nich ni krztyny winy Ślizgona, który permanentnie wbija jej do głowy, iż to ona jest przyczyną sporów.
Z rozkoszą poddawała się nowym doświadczeniom, będąc jednocześnie zaskoczoną, jak dotyk może być przyjemny. I to dotyk Spike'a.
Mruknęła cicho z niezadowolenia, gdy znalazła się pod nim. Chciała wrócić do pieszczot. To co miało nastąpić za chwilę zawsze w książkach bolało. Ale nie było już odwrotu. Nie chciała myśleć, jak by ją potraktował, gdyby ubrała się i wyszła. Poza tym nie wiedziała, czy chciałaby, aby sprawy się tak potoczyły. I nie chodziło wyłącznie o pogodzenie się.
- Będziesz delikatny? - wyszeptała naiwnie i jakże dziecinnie, głaszcząc go po ramieniu.
Definitywnie za dużo romansów!
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Spike Hoytenberry on Nie 18 Lis - 4:00

Czytała za dużo książek i to niekoniecznie właściwych. Na własne życzenie kreowała sobie błędny obraz świata i narażała się na nieustanne rozczarowania. Bo i tym razem tak będzie. Nawet, gdyby rzeczywiście obchodził się z nią z niebywałą delikatnością, nigdy nie udałoby mu się dorównać jej chorej wyobraźni.
Czy był delikatny? Nie myślał o tym, nie starał się. Liczyła się tylko jego przyjemność, ona była jedynie środkiem. A jednak z niewiadomych powodów, tym razem nie postanowił udowodnić jej, jak nie wiele znaczy. Mógł obrócić ją na brzuch i przyciskając do miękkiego materaca, zerżnąć, jak gdyby była nikim. Pozwolił jej natomiast leżeć pod sobą, bawił się jej piersiami, całował dla różnorodności. Dostała o niebo więcej, niż gdyby kazała mu czekać do nocy poślubnej. W jego mniemaniu, była mu sporo winna.
Aż wreszcie dotarł do finiszu, nie zastanawiając się nawet, czy zdążyła i ona. Skończył w niej, nie trudząc się uprzednim założeniem gumki - to miało stać się jej problemem, nie jego. Przewrócił się na plecy, zapalił papierosa.
- Teraz możesz iść - odezwał się wreszcie, wydychając z płuc dym papierosowy.
Nie był skończonym skurwielem - mógł okazać się dla niej o wiele gorszy.
avatar
Spike Hoytenberry
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : arystokratyczna
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Cornelia Golightly on Nie 18 Lis - 4:23

Do nieba to i tak dalekie było. Bolało. Bolało jak cholera i nie mogła powiedzieć, aby Spike zadowolił ją perfekcyjnie, kończąc zaspokoiwszy tylko i wyłącznie swoje potrzeby. Jej przyjemność została tu całkowicie pominięta, nie mówiąc już o tym, że pierwsze razy ogólnie nie należą do najprzyjemniejszych.
Nie myślała o antykoncepcji, miała bezpłodne dni, a poza tym uważała, że Spike powinien o to zadbać. Albo może chociaż o to.
Nie ma to jak miłe chwile po stosunku.
Zmarszczyła nosek, usiadła, opatuliła się szczelnie kołdrą (ach, znowu te romanse książkowe!) ukazując, że nigdzie ruszyć się nie ma zamiaru. A przynajmniej w ciągu najbliższych kilku minut z przyczyn oczywistych, których on nie potrafi zrozumieć, bo a) nie wie, co to empatia b) nawet jeśli wie, to i tak nie wie, bo mam wszystko w głębokim poważaniu, używając eufemizmu.
Mruknęła zamiast powiedzieć nie, kładąc głowę na poduszce i przewracając się na bok. Zamknęła oczy, z których próbowały wydostać się łzy.
Cham.
Z kornelkowych interpretacji: Poza tym powiedział, że może iść, a nie ma iść.
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Spike Hoytenberry on Nie 18 Lis - 4:35

Nie obiecywał jej nieba. Nie obiecywał jej właściwie niczego i dlatego też nie powinna spodziewać się zbyt wiele. Nie wspominając już o tym, że oto egzystował w przekonaniu, że dał jej znacznie więcej, niż dać mógł, a ona powinna być za to wdzięczna. Nie było mowy o jej przyjemności, która nigdy nawet nie weszła do gry. Przyszła do niego, bo znowu poczuła skruchę. Tym razem skrucha okazała się tak wielka, że postanowiła rozłożyć nogi. Nie odmówił, ale równocześnie nie zobowiązał się do niczego więcej.
To zdecydowanie nie było jego sprawą, za to gumki odbierały całkiem sporo z przyjemności. Jeśli wpadnie, tak jak jej kochana kuzyneczka, to będzie tylko i wyłącznie jej problem. Spike nie jest tak ogromnym pantoflarzem jak Hewson i nie przyleci do niej w podskokach, żeby brać odpowiedzialność za pracę swoich lędźwi. Wręcz przeciwnie, wyprze się przy pierwszej okazji. Bo przecież ciężarna narzeczona to ujma na honorze.
A on spokojnie palił papierosa, nie zwracając na nią najmniejszej nawet uwagi. Książka wróciła na swoje miejsce, jak gdyby w obrazku nie zmieniło się nic, poza brakiem jego ubrań. Nie wstydził się nagości. Wreszcie rzucił niedopałek na podłogę.
- Wciąż tu jesteś - zauważył oschle.
avatar
Spike Hoytenberry
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : arystokratyczna
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Cornelia Golightly on Nie 18 Lis - 4:56

Ona już mu da się wyprzeć czegoś takiego! Nie zważając na konsekwencję postawiłaby całą rodzinę na nogi byleby tylko wtedy ślub doszedł do skutku.
No bo te wampiry same się nie pozabijają, jak Cornelka, nie mając nic do stracenia, porozmawia sobie z Howardem.
- Pójdę - odpowiedziała, podnosząc się, a następnie ponownie miękko opadając na materac. Jednak nie pójdzie. Spojrzała na młodzieńca i po chwili odezwała się ponownie. - Zostawiłam tu kiedyś książkę. - Bardzo świetną notabene, ale nie sądziła, że to go zainteresuje, nie tylko przez fakt, że było to romansidło fatalnej jakości.
Nie miała nawet ochoty na rozmowę. Po prostu grała na zwłokę. Najchętniej położyłaby się teraz, zamknęła oczy i pozwoliła myślom odpłynąć w nieznane. Nie sądziła, że by potrafiła teraz zasnąć. Oczekiwała trochę zrozumienia i świętego spokoju, jak widać za dużo.
Normalnie uśmiechnęłaby się ironicznie i odpowiedziała, że jakże inteligentna uwaga. Spike powinien to docenić! Ale Spike nic nie potrafił doceniać. Nawet nie umiał zająć się lekturą i pozwolić jej spędzić trochę czasu u jego boku.

avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Spike Hoytenberry on Pon 19 Lis - 0:40

Dla niego równanie było proste - jej dziecko więc i jej problem. To ona powinna łykać te wszystkie eliksiry i się pilnować, skoro mogła skończyć z wielkim brzuchem. On równie dobrze mógł rozsiewać nasienie na prawo i lewo, nie przejmując się możliwymi konsekwencjami. On nie miał zupełnie nic do stracenia, Cornelka natomiast nie zdawała sobie nawet sprawy, jak wiele.
- W nosie mam, że ci przykro, a to niczego nie zmienia. Trzeba było o tym pomyśleć zanim postanowiłaś wysłać sowę do mojego brata. Skoro już sobie to wyjaśniliśmy, wiesz gdzie są drzwi - mruknął dla świętego spokoju.
Gówno obchodziła go jej książka czy też inne pierdoły, które kiedyś - celowo lub nie - pozostawiała w jego dormitorium.
avatar
Spike Hoytenberry
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : arystokratyczna
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Cornelia Golightly on Wto 20 Lis - 18:42

I znowu. I znowu potraktował ją tak samo jak zwykle. I znowu jest jej przykro, choć dziś jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Mimo wszystko wciąż się łudzi, że odzyska utracony raj. Przecież nie wie, że raju nigdy nie miało być.
Wstała, ubrała się z krępacją, nic nie mówiąc do Spike'a, ale w duchu modląc się by ją zatrzymał, bo to Cornelka. Nie odezwała się do niego, jedynie z upokorzenia jakiej jej zaserwował zaczęła płakać. A to dziwne. Nigdy nie nauczy się, że jest skurwielem. Chyba wciąż uważa, iż jest tym Fitzwilliamem z dziecięcych lat, gdzie nie tyle, co wszystko wydawało się inne, ale takie było w rzeczywistości. Zwłaszcza on.
Wyszła trzaskając drzwiami, bo i tak się powstrzymywała przez cały ten czas dla dobra sprawy. Udała się do swojego dormitorium, gdzie oddała się ulubionemu zajęciu po spotkaniach z Hoytenberrym - leżeniu na łóżku, użalaniu się nad własnym losem i płakaniu.
Ale w sumie to i tak kochała Spike'a!
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VII klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach