Pokój nr 1 - V klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 18:58

Duże, przestronne pomieszczenie, utrzymane w zielono - srebrnej kolorystyce. W dormitorium mieści się pięć łóżek, każde z kolumienkami w rogach, między którymi rozwieszone są szmaragdowe kotary, uszyte z tego samego materiału, co zasłony widniejące w łukowatych oknach komnaty.
Po prawej stronie każdego z mebli stoi niewielka, wykonana z ciemnego drewna szafka nocna z kilkoma często zacinającymi się szufladami. Miejsce przy drzwiach należy do Jack Callaham, podczas gdy to pod oknem jest własnością Kurt Lyson. Trzy następne łóżka przy ścianach zajmują Sebastian Chandler, x, oraz x. Podłogę wyścieła gruby, ciemnozielony dywan w srebrne wężyki, zaś jedynym źródłem światła są tu umieszczone na suficie lampy, również przyozdobione srebrnymi wężami. Z reguły nie panuje tutaj porządek, co się rozumie samo przez "się" - chłopcy przecież nie mają czasu na sprzątanie...
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Victor Cape on Pon 20 Cze - 16:57

Drzwi otworzyły się z hukiem i do dormitorium wpadł Victor. Omiótł pomieszczenie zrezygnowanym spojrzeniem i opadł na jedno z łóżek, nie dbając do kogo ono należy. Nic mu się nie chciało i żadna siła nie wyrwie go teraz z lochów. Niech się wszyscy gonią. Ostatnie wydarzenia trochę przerastały ślizgona. Sam zaczął mieć wątpliwości, czy nadal jest wystarczająco "ślizgoński", ale szybko zganił się w myślach i stwierdził, że i tak ma to w dupie, bo przecież nic złego nie zrobił. Nie, skąd...w ciągu ubiegłego tygodnia pan Cape zdążył; zdać część egzaminów, wyznać Haerowen miłość, odwiedzić biedną Effy, otworzyć drzwi przed jakąś puchonką i nie skopać skrzata domowego, który akurat wlazł mu pod nogi. Victor nie był zadowolony ze swojego zachowania i natychmiast postanowił to zmienić. Wyciągnął czysty pergamin i zaczął pisać list do rodziców.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Freddie Kingsley on Pon 20 Cze - 17:14

Oj, Freddie w zupełności mógłby zrozumieć kumpla, jeśliby ten się odważył mu to powiedzieć. Sam był przedstawicielem rodziny, gdzie czysta krew i arystokratyczne pochodzenie liczyły się bardziej od uczuć. Dlatego jak zwykle, ostatnimi czasy, skierował się do lochów, szukając po kieszeniach swojej paczki cienkich papierosów, jakie niedawno dostał od kuzynki, a raczej zarekwirował, gdy sobie z drugą popalały za domem. Miał ochotę na to i nikt teraz, nawet Nicole by go nie powstrzymała. Gdy tylko przekroczył próg pokoju wspólnego, odetchnął z ulgą i wyciągnął paczkę z tylnej kieszeni spodni i odpalił, nie przejmując się ślizgońskimi kujonami, którzy natychmiast zaczęli chrząkać i kaszleć. Też poszliby się gonić. Wzruszył ramionami i pchnął drzwi do dormitorium, widząc w środku Victora. Trafiła kosa na kamień.
- Hola Vicuś. - Powiedział, siadając na własnym łóżku POD OKNEM. - Co tam piszesz? Liściki.. miłosne? Jak tak, to pokaaa.. - O tak, temat uczuć nie schodził mu teraz z główki.
avatar
Freddie Kingsley
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Norwegia, Bergen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Victor Cape on Pon 20 Cze - 17:47

Bardzo dobre określenie: pochodzenie liczyło się bardziej od uczuć. Victorowi nie było to obce, jednak chyba sam byłby na siebie zły, gdyby jego serce wybrało sobie przedstawicielkę brudnej krwi. Może i miał fioła na tym punkcie, ale przynajmniej wiedział czego chce. Na szczęście Haerowen nie sprawiała mu problemów technicznych i z wielką ulga mógł ( przynajmniej w myślach) planować z nią przyszłość. Urodzi im się masa słodkich ślizgoniątek...stop, stop, stop. Znając Haerowen jej uczucia mogły nagle zmienić się nie do poznania. Chociaż podobno od ładnych kilku lat poluje na Victora...i z wzajemnością!
Nadejście Freddiego spowodowało tylko tyle, że Victor przewrócił oczami i odłożył pióro.
- Nie dzisiaj Freduś. Piszę do starych. - po chwili odłożył również pergamin. Dawno nie miał możliwości na przyjacielskie pogaduchy z Kingsley'em, który ostatnio gdzieś mu non stop znikał. Ładny to przyjaciel! - Muszę im przypomnieć, żeby nas odebrali z Londynu, bo znając ich mogą być z tym problemy... - Jeśli państwo Cape zdecydują się na niespodziewany wyjazd np. na Alaskę to faktycznie może być to trochę problematyczne zważając na to, że ani Nicole, ani Victor nie mogli się jeszcze teleportować. Na ich nieszczęście Dublin był trochę daleko od Londynu.
Widząc papierosa w rękach przyjaciela, Cape uniósł brew i rzucił się na niego, aby po chwili wydychać z ust dym z papierosa Freddiego.
- Gdzieś ty się ostatnio włóczył? - mruknął podając mu fajka. Niech się lepiej tamten dobrze tłumaczy, bo Victor ostatnio był w dziwnym humorze.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Freddie Kingsley on Wto 21 Cze - 14:36

Zamrugał lekko powiekami, nie ogarniając tego jego zachowania. Boże, czyli znaczy, że jest w dobrym nastroju? Jak tak, to mógł spokojnie odetchnąć i spalić tego papierosa, co mu przed chwilą zniknął z oczu. Ale tak to jest, jak się kumpluje w Victorem. Zabiera ci niespodziewanie i oddaje w równie najmniej oczekiwanym momencie. Był gotów mu go z powrotem oddać, aczkolwiek nie było w tym podtekstu typu ' weź to, po tobie nie palę''. Nie, nie. Cóż, wyszło na to, że z nerwów przed rzuceniem tekstu ' Lubię twoja siostrę ', przełknął głośno ślinę i uśmiechnął się głupkowato i na szybko spalił papierosa do końca. Czuł się gorzej niż Nicole, to mógł zagwarantować.
- Ja... ja? Ja się włóczyłem tam i z powrotem! A ty gdzie, co? I co to za plotki łażą o tobie i o tej no.. jak ona ma.. - Pstrykał palcami wokół swojej głowy, aby prędko przypomnieć sobie, jak miała ta wybranka Cape'a. Bez skutku. Ponaglił go ręką, może samemu się przyzna, aniżeli on miałby wyciągnąć od niego siłą. - Mów, bo mam słabą pamięć do imion dziewczyn, z którymi nie spałem. - Walnął na odczepne, kiedy zauważył, jak na niego podejrzanie patrzy.
avatar
Freddie Kingsley
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Norwegia, Bergen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Victor Cape on Wto 21 Cze - 14:53

Dobra...coś tu zdecydowanie nie grało. Jeśli "mieszka się" z kimś pod jednym dachem niemal siedem lat, to można zauważyć, że coś jest nie tak, a Victor nie był na tyle nieogarnięty, żeby nie zorientować się, że Freddie albo coś kręci, albo cholernie się denerwuje, przez co zaczyna kręcić. Nie, tak się Victorowi nie robi. A jeśli Kingsley nie chce palić tego papierosa, to Cape z przyjemnością to za niego zrobi. Ślizgon ponownie się zaciągnął, przy okazji palnął Freddiego w głowę. Ma szczęście, że dodał słowo ' nie' do 'spałem', bo inaczej pan Kingsley mógłby poczuć jak to jest być tłuczkiem od Quidditcha, i to wyjątkowo ciapowatym tłuczkiem.
- Haerowen. - zaciągnął się. - Haerowen Villain. Ta sama, która jakiś czas temu upiła się w naszym wspólnym salonie i nazmyślała mi od dupków i tak dalej, nic nowego. - poza tym, Haerowen jakiś czas temu spędzała całkiem dużo czasu z Victorem, a przez to z Freddim, no ale jednocześnie gdzieś tam pałętała się Nicole i w obecnej sytuacji doskonale wiadomo, dlaczego Freddie nie zapamiętał imienia ślizgonki. - Zresztą, jest całkiem fajna... - wbił wzrok w swoje stopy. Jasne, że Villain była fajna, nawet bardzo. Victor jednak nie miał zamiaru skakać po całym dormitorium i wrzeszczeć " TAK! KOCHA MNIE", bo Freddie doskonale go znał i chyba wiedział, że takiego wyznania z Victora nie wyciągnie. Natomiast...
- Tam i z powrotem? - spojrzał na niego podejrzliwie. Teoretycznie mogli łazić gdzie im się tylko podoba, ale w tym Fredowym ' tam i z powrotem' było coś takiego...Victor zaczął się śmiać. Kingsley na pewno zrobił coś głupiego i nic nie powiedział Cape'owi. - Chodzi o jakąś dziewczynę, tak? Znowu z jakąś zerwałeś? - machnął na niego ręką i wrócił na swoje łóżko. Freddie nigdy nie wydawał się Victorowi jakimś mega łamaczem kobiecych serc, ale miał to i owo na sumieniu. Zresztą, jak sam Cape.


avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Freddie Kingsley on Wto 21 Cze - 17:47

Ej, czemu odrazu musi coś kombinować? Owszem, mieli już dosyć długi staż w mieszkaniu pod jednym dachem i w ogóle, ich wielka przyjaźń, ale to nie znaczy, że odrazu Victor jest zobowiązany do nagłych podejrzeń. Owszem, jego zachowanie mogło wywołać te pytania, ale... nie był taki niegrzeczny, jak się wydawało. Gubił się we własnych myślach, kiedy tak na niego się gapił i nie wiedział, co ma wymyślić, aby nie wypalić, że zaczął właśnie chodzić z jego siostrą. Przewidział już, jakby się przecież zachował. Kingsley wiele razy sam to przechodził, gdy musiał potencjalnych kandydatów na rozdziewiczenie swoich kuzynek, dosłownie kopnąć w dupę. Sępy jedne, aż do dzisiaj mu gula w gardle podchodzi, wspominając te sytuacje. Vicuś pewnie nieźle by go sponiewierał psychicznie no i fizycznie za samo spojrzenie na jego siostrzyczkę, jako kobietę. I to jeszcze jaką! Zamrugał powiekami, myśląc jakby go zwieść na manowce i się uspokoić. w końcu, usiadł wygodniej na łóżku, otwierając różdżką okno nad sobą.
- Villain? Acha! - Pacnął się w czoło- Pierwszy raz słyszę, że sobie na to pozwoliłeś. Omiotła cię wokół paluszka, jak cholera. - Wybuchnął śmiechem. Zawsze to oni robili co im się żywnie podoba z mózgów dziewcząt; bawili się jak pragnęli, krzywdzili, kiedy im się to podobało, a teraz? Cape nareszcie zmądrzał. Można powiedzieć, ze to dobrze, bo w sumie taki dobry Victor przydałby się w rozmowie o Nicole, a nie ta jego zua strona. Kingsley chętnie zostałby z parą oczu na stałe, a nie z jednym. Kiedy doszło do niego drugie zdanie o ślizgonce, zakrztusił się śliną, ale natychmiast nie dał po sobie poznać, że zacznie zarz się wić z rozbawienia po ich dywanie w dormitorium. No co? Pierwszy raz takie słowa wyszły z ust jego kumpla, powinien mu pogratulować, a nie rżeć, jak koń.
- Właśnie, że nie. Nie było zerwania/łamania serc.. Jestem w takim stanie, jak ty, ale jak zwykle... mamy jeden duży problem. - Dodał grzecznie i stanowczo, żeby nie wyjść na tchórza w rozmowach o dziewczynach.
avatar
Freddie Kingsley
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Norwegia, Bergen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Victor Cape on Wto 21 Cze - 18:04

Dobra, generalne prawdopodobieństwo, że każdy kto zbliżyłby się do Nicole straciłby jedno ( jeśli nie dwa od razu) oko, lub co najmniej pół twarzy było dosyć wysokie. No co? Tak przecież robią bracia, co nie? W sumie, Victorowi było to tam obojętne z kim spotyka się jego młodsza siostra, dopóki będzie w towarzystwie nowego chłoptasia bezpieczna, no ale tego nigdy nie powie Nicole. Ona ma wciąż uważać, że Victor zabrania jej wszystkiego, że ją ogranicza, i że w ogóle to jej nie lubi. I Cape mógłby przybić piątkę Freddiemu, bo tak samo jak on, już nie raz musiał w nieco mniej cywilizowany sposób pozbyć się kilku napalonych kolesi. Nicole oczywiście ciskała się jak rozwścieczony ghul, i to za każdym razem, ale i tak widać było, że kamień spadł jej z serca. Zaraz, zaraz...co Kingsley powiedział...?
- Zaraz omiotła...po prostu jestem ciekawy co z tego wyjdzie. - wzruszył obojętnie ramionami. Chyba ciężko mu było przyznać się przed Freddiem, skoro nie mógł sam ze sobą dojść do jakiegoś porozumienia. Villain faktycznie nieźle go sobie owinęła w okół palca. Cwaniara. Lekko przełknął ślinę. Wkraczali na bardzo delikatny temat, który zazwyczaj nieco inaczej wyglądał w ich wykonaniu. No, ale my tu gadu gadu...
- W takim jak ja? Stary, ona w złości palnęła, że mnie kocha, nie mów mi, że zacząłeś się za kimś uganiać w taki sposób... - mimo wszystko wypiął dumnie pierś. Nie dodał, że on także to samo jej powiedział, ale e tam, to nie jest tak istotne.
Spojrzał na przyjaciela jeszcze bardziej podejrzliwym wzrokiem.
- Duży problem? W coś ty się wpakował? - machnął różdżką w stronę drzwi, zatrzaskując je zupełnie.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Freddie Kingsley on Sro 22 Cze - 0:02

Wcale nie przeczył ani nie chciał przeszkadzać w tym jego troszczeniu się o siostrzyczkę, ale ona bodajże miała także swoje życie i nie chciałby, aby była jakoś specjalnie od niego odgrodzona. To, ze się prawdopodobnie w niej zabujał, bo sorry, ale wolał nazywać wszystkie fakty po imieniu, nie znaczy, że to już koniec bo wielki Victor Cape na to nie pozwoli. Jak będzie trzeba to nawet zacznie mu się odgrażać i inne tego typu rzeczy, które zwykle Victorowi nie robił. Waleczny był, no co. Nicole jak na dziś stanowiła dla niego bezcenną rzecz, a raczej osobę. Uśmiechnął się na sam widok rozwścieczonego kolegi.
- A ty żeś pewnie powiedział, że też, żeby się odczepiła, nie? - Uniósł brwi i ułożył się na bok, jakby chcąc go uniknąć, a raczej konfrontacji z jego przemądrzałymi gadkami na temat spotykania się z młodą Cape. Bo ona za młoda, za ładna, za dobra, za święta.. no jasne, jakby to ostatnie jeszcze było prawdą. Aczkolwiek on pierwszy ją pocałował.. pomyślał chwilę i z powrotem wrócił do pozycji siedzącej w stronę Vica. Westchnął i wyprostował plecy. Co mu szkodzi to powiedzieć? I tak się dowie, prędzej, czy później - Będziesz zły, ale zgodzisz się! Powtarzaj za mną! - Terapia przed wyjawieniem prawdy. Szkoda, ze nie działała na Freddiego, który chyba z nerwów zaczął skubać porządnie paznokcie. Ach, stary nawyk znowu powracał. Znowu będę brzydki!
avatar
Freddie Kingsley
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Norwegia, Bergen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Victor Cape on Sro 22 Cze - 13:08

- Trochę inaczej to brzmiało, coś mniej więcej jak ' ja ciebie też', ale słuchaj, ona mnie totalnie zaskoczyła! - rzeczywiście, Haerowen nie dała mu nawet czasu do namysłu, a poza tym kto by się spodziewał, że po wypiciu niemal całej butelki whiskey i ostrej kłótni nagle wywali z czymś takim? Trochę Victorowi ulżyło, że nie musiał pierwszy tego robić, chociaż tyle razy zastanawiał się jak to zrobić. Ogarnęło go takie dziwne uczucie wstydu, bo kompletnie stracił panowanie nad swoimi dłońmi, które nerwowo skubały pościel. Victor pacnął się w czoło i szybko dodał:
- Zresztą, jakoś znudziło mi się wiązać i szybko zrywać. Może dojrzałem? - na gacie Merlina!
Victor posłał ślizgonowi kompletnie ogłupiałe spojrzenie. Niby to nie pierwszy raz Freddie odwala coś takiego, ale jego zachowanie wskazywało, że kroi się coś poważnego; jakaś rozmowa na serio, czy coś w ten deseń. Co za fart! Victor akurat był w nastroju do rozmów na poważnie i w sumie niespokojne ruchy przyjaciela dodały mu otuchy - ich znajomość dostała teraz level up, bo raczej ciężko było się po nich spodziewać jakiejś konkretnej rozmowy. Freddie najwyraźniej coś ostro przeskrobał i Victora zaczynało to powoli śmieszyć.
- Stary, przecież cię nie walnę jakimś zaklęciem, wywal to z siebie. - ponaglił go ręką. Dlaczego miałby być jednocześnie zły i się na coś zgadzać? To się ze sobą nie godzi. Przez głowę zaczęły mu przechodzić różne dziwne wizje, tego co też Kingsley mógł wymyślić. Strach się bać...
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Freddie Kingsley on Sro 22 Cze - 13:38

Ehem, i wszystko jasne. Butelka whiskey i koniec z Victorem i jego bycia ślizgonem. Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślał. Wystarczy, że podała trunek, niewinnemu chłopakowi i już wplątała go w coś, co był gotów na maksa uwierzyć. Jednak, jeśli to prawda i Cape jest rzeczywiście w siódmym niebie będąc w związku, o dziwo, więcej niż miesiąc, nie będzie musiał interweniować. Chociaż, sam by sobie kurde poradził z tym problemikiem. Freddie usiadł po turecku i wyciągnął różdżkę na wszelki wypadek na stolik. był gotowy na wszystko, byleby go nie zabił. Odetchnął nerwowo, wypuszczając powietrze z płuc bardzo powoli. Nigdy tak nie muszał nadstawiać dupy za ich dwójkę. Pamiętał jescze jak, razem z Nicole zniszczyli przez przypadek stary pamiętnik Victora, wrzucając go do ogniska, bo ciekawość ich zżerała, co tam zapisuje. Przez trzy miesiące się do nich nie odzywał, wiec co będzie teraz? Miał nadzieję, że przyjmie to w miarę spokojnie. przecież wie, że jego siostra jest traktowana inaczej przez Kingsleya, gdy tylko pojawia się obok nich. Dosyć tego paplania trzy po trzy.
- Zdecydowanie dojrzałeś, tak sądzę, co nie znaczy, że to nie jest dziwne. - Zmarszczył brwi zniesmaczony już tematem o miłości. Sam powinien latać jak skowronek, a tymczasem rozprawia w głowie, jakby tu go więcej przekabacić. - Dobra, najwyżej mnie sponiewierasz. Ja i twoja siostra... - Chwila prawdy i..! - .. Zaczęliśmy ze sobą chodzić!
avatar
Freddie Kingsley
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Norwegia, Bergen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Victor Cape on Sro 22 Cze - 13:54

O, akurat historię z pamiętnikiem Victor pamiętał doskonale. Bardzo dobrze, że Freddie nie raczył o niej wspomnieć na głos. Biedny Victorek. Przez bite trzy miesiące nie mógł się pozbierać i za każdym razem, kiedy widział albo Nicole albo Freddiego, to miał ochotę przełamać ich różdżki, już nie wspominając o planie zemsty. Zemsta, zemstą i w końcu mu przeszło, ale tamta dwójka już nigdy więcej ( a przynajmniej on nic o tym nie wiedział) nie tykała jego rzeczy. Na szczęście nie zdążyli przeczytać wszystkiego!...prawda?
Victor otworzył usta, aby coś powiedzieć. Kompletnie olał, to co doszło do jego uszu, jako pierwsze. Faktycznie dojrzał, ale to co się działo w jego głowie, jakoś temu nie sprzyjało. Rozejrzał się po pokoju. Jego różdżka leżała na poduszce, bo przecież niedawno zamykał nią drzwi. Wbił w nią wzrok. Co to znaczy 'zaczęliśmy ze sobą chodzić..., gdzie? PO CO? Victor odchrząknął. On się z nią c a ł o w a ł ? W ogóle, dotknął ją? Spojrzał na Freddiego z lekko przymkniętymi oczami. Rzeczywiście, był zły.
- Z Nicole? - wyrwało mu się odruchowo. Nie, kurczę z twoja matką...tak jakbyś miał więcej sióstr! Victor uśmiechnął się krzywo. Wizja trzęsącej się ze strachu Nicole i nie mało zdenerwowanego Freddiego wprawiła go w dobry nastrój. - Ona ci się podoba? - parsknął śmiechem. W sumie spodziewał się po sobie trochę innej reakcji. Może gdyby nie ostatnie spotkanie z Haerowen i nie stres, który malował się na twarzy Kingsley'a, to wtedy rozwaliłby całe dormitorium, ale tak...dlaczego Freddie nie ma być szczęśliwy? Jak to w ogóle brzmi. Victor wzdrygnął się.
- Nie powiem, zaskoczyłeś mnie, nie powiem, że nie. - zaśmiał się i założył ręce na kark. Z miną ' ale serio?' wbił wzrok w ślizgona.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Freddie Kingsley on Sro 22 Cze - 14:56

Lepiej zostawić tą historię z pamiętnikiem, bo ta rana chyba nigdy się nie zagoi. Freddie byłby w sumie taki sam, gdyby ktoś mu wykradł coś cennego, własnego, niedostępnego dla osób trzecich. Jednak, to co go teraz bardziej interesowało, to wypowiedź i zachowanie kumpla. Siedział sobie spokojnie na łóżku, narazie nie mając żadnych złych zamiarów co do Kingsleya. Dziwne, chyba zacznie lubić tą całą Haerowen, bo przez nią, Vicuś stał się normalny w rozmowach i przynajmniej wie, jak to jest z Fredem zgredem. Najpierw głęboko odetchnął z ulgą, potem zaczął kombinować z odpowiedzią, która przyszła chyba do jego główki zbyt spontanicznie i szybko. Palnął na odczepne, żeby tylko zatkać Vicowi paszczę.
- Ty tego nie jesteś w stanie zobaczyć, bo żeś rodzony brat! a jestem obcy, jak.. jak nie wiem kto, ale obcy! - Odszczekał, w stylu bardzo rozmarzonym i literackim, zwieszając głowę w dół. Ten, jak już coś powie, to nie ma choia we wsi. Co to w ogóle ma być? Był gotowy na wszystko, ale nie .. na TO! Victor miał go zbesztać/zlać/ spieprzyć i to bardzo ładnie, a nie śmiać się z faktu, ze siostra może się komuś podobać. Ale też walnął! W końcu, to kobieta, prawda? Boże, ale on się wysłowić nie umie przez to warczenie z gardła kolegi.
- Ciesz się, że trafiła na mnie, bo mogła gorzej! Na tego ruchającego-wszystko-co-się-rusza była już o krok! - Dopowiedział lekko rozdrażniony i wziął do rąk poduszkę, sadzając na niej głowę. Westchnął cicho pod nosem. czy rzeczywiście miała szczęście, ze trafiła na Kingsleya? Wiadomo, że tak, ale niby cicha woda brzegi rwie, także sam się zastanawiał czy dobrze robi wiążąc się z tak.. uczuciową i wrażliwą Nicole. A jak się pokłócą o jakieś gówno? Pomylą sytuacje? Chyba nie jest gotowy na takie poświęcenie ze swojej strony, trzeba byłoby się rozluźnić. Dobrze, że wakacje już niedługo, koniec roku szkolnego. Wyjedzie gdzieś z rodzicami i pomyśli. Jezuu, przecież dopiero co się przyznali, że się lubią, a on już przewiduje czarne scenariusze dla tego związku. Kingsley! Kingsley! Kingsley!
avatar
Freddie Kingsley
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Norwegia, Bergen

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Victor Cape on Sro 22 Cze - 16:03

Victor gapiąc się na Freddiego uzmysłowił sobie, że właśnie jego najlepszy przyjaciel powiedział, że chodzi z jego własną siostrą. Victora w sensie, to głupie by było, gdyby Freddie chodził ze swoją siostrą, bo z tego co się Cape orientował, to Kingsley w ogóle nie miał siostry. W każdym razie pierwszy szok właśnie opuszczał ślizgona, a na jego miejsce wchodziło lekkie...zdenerwowanie?
- Czekaj, Kingsley. Znaczy, że od teraz masz pełne prawo do...i ty też jej się podobasz? - Victor chyba faktycznie musiał sobie wszystko poukładać. Sam nie raz już sobie wyobrażał rozmowę z Freddiem o jakiejś jego lasce, ale nigdy by nie pomyślał, że będzie to chodziło o Nicole. I zaraz...ale czy to nie ona zawsze go broniła, jak Victor coś palnął? Albo jak się dziwnie rumieniła, kiedy siadał zbyt blisko niej. No tak, że też wcześniej niczego nie zauważył! Victor lubił Freddiego, ba! Traktował go jak brata...o czym może lepiej chłopakowi nie mówić, ale rzeczywiście; zaskoczył go co nie miara. I może miał rację...może faktycznie mogła trafić gorzej, na jakieś pół dupy zza krzaka, czy coś tam. Wiedział, że powinien ostro opieprzyć przyjaciela, bo przecież Freddie nie raz był świadkiem jak Victor ze wzrokiem zabójcy łaził w te i wewte grożąc każdemu napotkanemu facetowi, myśląc, że może on być nowym wybrankiem Nicole.
- Lubię cię i chyba dlatego jeszcze nie oberwałeś. - oznajmił. - Ale żadnego miziania się przy mnie. - jeszcze tego by brakowało. Kingsley rzeczywiście powinien pogratulować Haerowen, bo najwyraźniej miała na niego dobry wpływ. Jeszcze zmieni go w jakąś potulną owieczkę i skończy się.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Haerowen Villain on Sro 29 Cze - 1:04

To była jakaś cholerna parodia! Słaba komedia miłosna, o budżecie tak niskim, że za same napisy końcowe poszła połowa sumy. Haerowen miała ochotę wydrzeć się na cały zamek. Z trudem zdusiła w sobie irytację i ruszyła za Victorem który w akcie zemsty potraktował bogu winnego ucznia zaklęciem. Jakiem? Haerowen nie miała czasu przypatrzeć się skutkom aby ocenić czym ślizgon został ugodzony. Zamiast bawić się w ciotkę złote serce wpadła do pokoju chłopaka.
-Jak ja cię nie cierpię!- ryknęła, zaciskając słonie w pięści. Haerowen wyglądała dziko, co nadawało jej tego dziwnego, wręcz chorego uroku. Ruszyła w stronę ślizgona, nie wiedząc co z nim począć. Albo najlepiej z sobą. Rzucenie się do jeziora nadal aktualne?
-Mam cię dość! Zrozum wreszcie, że cię kocham!- Villain zacisnęła dłonie na ubraniu Victora. Starała się ograniczyć wdechy nosem- gdyby poczuła zapach jego skóry zapewne ponownie przyległaby do niego całym ciałem, tak samo jak w lesie.
-Myślisz, że jestem z tego powodu zachwycona? Że nie mogę najnormalniej w świecie przespać się z jakimkolwiek chłopakiem, bo jak głupia czekam na ciebie?- jej głos chwilami załamywał się i przeradzał w żałosny pisk. Villain odsunęła się do chłopaka, z trudem powstrzymując się od rękoczynów. Od jakiś dziesięciu minut nie była pijana. Za kolejne dziesięć znowu będzie.
avatar
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Victor Cape on Sro 29 Cze - 11:26

Victor już miał zamiar iść spać, już szykował się do pójścia pod prysznic, kiedy nagle jak burza wpadła Haerowen.
- Jesteś niezrównoważona. - powiedział cicho Cape, kręcąc głową. Nie cierpi go i kocha? Victor krzywo się uśmiechnął i rozpoczął kontynuowanie przygotowań do wyprawy pod prysznic. Chwilę się zastanowił zanim zdjął koszulkę, bo mimo wszystko nie może traktować Haerowen jak powietrza, jednak po chwili wzruszył obojętnie ramionami, ściągnął szatę i koszulkę i z typowo ślizgońskim uśmiechem odwrócił się do dziewczyny.
- Śpij sobie z kim chcesz, Villain. Najwyraźniej na mnie jeszcze poczekasz. - zmierzył ją wzrokiem. Biedna Haerowen. Victor znał się na kobietach i wiedział, że tamta tak łatwo nie odpuści, a to równa się z tym, że Victor jeszcze długo poczeka na wymarzony prysznic.
Już lekko poddenerwowany, usiadł na łóżku z założonymi rękoma. To co mówiła Haerowen było jak wyjęte z jego głowy. On też niechętnie przebywał jej w towarzystwie, ale było to najlepsze towarzystwo jakie mógł sobie wymarzyć. Kochał ją całym sercem, więc co do cholery stało na przeszkodzie?
Victor rzucił ślizgonce wyczekujące spojrzenie, jakby chciał wiedzieć czy długo ma jeszcze zamiar tu stać i się gapić. Najchętniej to by teraz ją przytulił, ale znając Haerowen mogłoby się to skończyć różnie. W ogóle to jeszcze chętniej po prostu by ją wziął i wystawił za drzwi, no ale to było trudniejsze od poskromienia smoka.
avatar
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Haerowen Villain on Sro 29 Cze - 11:45

Ostatnio Haerowen rzeczywiście była pełna sprzeczności. Ale kochać kogoś, jednocześnie go nienawidząc. Wcale tak rzadko spotykane nie jest. Czasami wystarczy rozejrzeć się dookoła aby dostrzec pary, które wole popołudnia spędzają na kłótniach, wyzwiskach i wytykaniu sobie wzajemnie wad jednocześnie nie mogąc się od siebie odkleić. Czy z Haerowen i Victorem byłoby tak samo? Ciężko powiedzieć, chociaż zaistniała sytuacja jasno wskazuje na kartę z odpowiedzią "TAK".
Słowa ślizgonka kompletnie zbiły jego niegdyś-przyjaciółkę z tropu. Dziewczę powoli zaczynało żałować, iż te kilkanaście minut wcześniej nie pozwoliła ponieść się emocjom i najnormalniej w świecie pozostać w ramionach Cape'a do końca świata. Zamiast tego zapewniła sobie istną kolejkę górką z uczuciami w roli głównej.
-Mówiłeś, że mam dać ci spokój?- westchnęła, nie mając siły na dalsze kłótnie. Emocje powoli opadały. W miejsce gniewu pojawiła się ta cholerna pustka, którą Villain czuła od momentu ich ostatniej kłótni. Tam w lesie przez chwilę zdążyła o niej zapomnieć, ale teraz wszystko wróciło. Dziewczyna ruszyła w stronę wyjścia. Zatrzymała się tuż przy uchylonych drzwiach, jedną rękę opierając na ich framudze.
-Miłych wakacji. Postaram się, żebyś przynajmniej na ich czas nie musiał mnie oglądać- a potem wyszła. Tym razem, o dziwo, nie miała ochoty się napić.
avatar
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - V klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach