Coco Caffe

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 22 Kwi - 22:58

Późny, niedzielny wieczór, a ona po skończonej pracy wracała do szkoły. Z reguły robiła to dopiero w poniedziałek rano, jednakże nie zniosłaby jeszcze jednej nocy, spędzonej na kuszetce w klubie. Ten weekend okazał się nad wyraz ciężki, głównie dlatego, że po występie nie miała gdzie wrócić. Nie czekał na nią kochający chłopak, ciepła herbata i wygodne łóżko. Nie potrafiła pogodzić się z myślą, że Crispina nie ma już w jej życiu. Czuła się, jak gdyby ktoś wyrwał ogromną część niej samej, pozostawiając jedynie pustkę. Jednakże to była tylko i wyłącznie jej wina, liczyła się z konsekwencjami, ale do ostatniej chwili miała nadzieję, że Fairchild wybaczy jej i wszystko wróci do normy. Nie wybaczył. Zerwali.
Popchnęła drzwi, prowadzące do Coco Cafe. Usiadła przy barze, wpatrując się w plecy Alexa, który krzątał się przy alkoholach, zwrócony do niej tyłem.
- Dwie whisky, nie odstawiaj butelki - powiedziała, zaciskając palce na sukience.
Była mu winna wyjaśnienie. Wszak rankiem wymknęła się bez pożegnania, nie zostawiając nawet kartki. Fakt, to ją przerosło, ale nie dawało prawa do takiego zachowania.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Alex Grant on Nie 22 Kwi - 23:26

Takie zycie, ze tak powiem. Zreszta czego mogła się spodziewać po tym jak zdrdziła ukochanego z dawnym kochankiem który wyrządził jej tyle krzywd? Nie mógł jej tego przebaczyć, ale Alex gdyby się o tym dowiedział to bardzo by nie cierpiał. Tylko dokopałby Crispinowi za zranienie dziewczyny i w ogóle. Tak, zrobił się uczuciowy co go przerażało i miał ochotę uciekać na drugi koniec świata. Dojrzał jednak na tyle by tego nie zrobić. Przynajmniej nie teraz. W każdym razie aktualnie pracował sobie spokojnie, była niedziela wieczór więc klientów tez za wiele nie było. W weekend jednak mieli urwanie glowy także cieszył się z tej chwili spokoju. Kiedy uslyszal znajomy głos od razu postawil dziewczynie butelkę i nalał alkohol. Przyglądał jej się bez uśmiechu.
- Nie zabiłaś się na schodach kiedy wymykałas się ode mnie? – zapytal z sarkazmem i udawaną troską. Cóz, to nie było mile choć sam robił to niezliczoną ilośc razy. Jednak sądził, że coś jest między nimi i nie zrobi mu czegoś takiego. Widocznie się przeliczył. Życie.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 22 Kwi - 23:52

Należało jej się, to wiedziała. Poniekąd spodziewała się również takiego rozstrzygnięcia sprawy, a jednak do ostatniej chwili miała nadzieję, że jej obawy miną się z prawdą. Przecież miłość zwycięża wszystko, dlaczego nie mogła pokonać i tej przeszkody? Sheridan czuła się naprawdę paskudnie. Chciała wyjść z tej sytuacji kompromisowo, a jednak wszystko stanęło na najgorszym możliwym scenariuszu - cierpieli wszyscy.
- Nie chciałam cię zranić... nie chciałam zranić też siebie - powiedziała, opróżniając jednym łykiem swoją szklaneczkę. Skrzywiła się nieco, ale z głuchym stukotem odstawiła szklankę na blat. - Jeszcze - dodała, patrząc na niego smutno. A może zrobiła to właśnie dlatego, że jej zależało? O tym nie pomyślał, prawda? Nie mógł wiedzieć również, że po pierwszej nocy wspólnie spędzonej z Crispinem także wymknęła się ukradkiem, może nie powinien więc czuć się poszkodowany? - Zerwał ze mną - powiedziała tylko, odrobinę łamiącym się głosem, po czym opróżniła kolejną szklaneczkę. - Jeszcze.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Alex Grant on Nie 22 Kwi - 23:58

Chyba się nie spodziewała, ze będzie dla niej teraz miły i uroczy, prawda? Jeżeli tak to musiała sobie szukac kogoś innego, bo on taki nie był i raczej nie będzie. Może coś tam się poprzestawiało bylemu Ślizgonowi w główce, ale nie aż tak. Poza tym miłośc nie pokonuje wszelkich przeszkód, trzeba jej w tym pomagać. Kiedy się tego nie robi nie można płakać poxniej, że miłość jest zła i niedobra. Nic się nie dzieje bez naszej pomocy i tyle.
- Nie zraniłaś mnie. – powiedział spokojnie stawiając butelkę przy dziewczynie. Poszedl nalać piwa klientowi który wszedł właśnie do lokalu i po przyjęciu zaplaty znowu podszedł do dziewczyny. Nalewał jej posłusznie przyglądając się tej kupce nieszczęść. - Przykro mi? – a co miał powiedzieć? Nie było mu z tego powodu przykro, jednak skoro mu powiedziała to nie było też innego wyjścia. Chyba, że Crispin okazalby się ideałem do szpiku kości który wybaczy nawet zdrade, ale chyba nikt nie jest tak silny. - Może kawy chcesz zamiast tego, co? – zapytał widząc jakie ilości alkoholu pochłania dziewczyna. I powoli zaczynało go to nepokoic.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 23 Kwi - 0:16

Nie spodziewała się tego po Alexie, a raczej po Crispinie. To zawsze on był tym dobrym, troskliwym i wyrozumiałym. Bo przecież powtarzał, że będzie chciał być z nią, niezależnie od tego, co się stanie, że nigdy nie przestanie jej kochać. Co stało się z tymi zapewnieniami?
- Chciałabym, żeby tak było - westchnęła ciężko, w między czasie nalewając sobie sama coraz więcej whisky i opróżniając jedną szklaneczkę za drugą. A przynajmniej do momentu, w którym zrobiło jej się niedobrze i musiała na chwilę przystopować. - Nie jest ci przykro, tego przecież chciałeś - nie musiał mydlić jej oczu, nie potrzebowała pocieszających kłamstewek. Wiedziała jak wygląda prawda i niestety, w tej bajce nie była księżniczką, a czarnym charakterem. Nie czuła się dobrze w tej roli. - Może być kawa, może być cokolwiek - mruknęła, opierając łokieć o kontuar i wspierając głowę dłonią. - Ja... nie wiedziałam, dokąd iść. Powiedziałeś, że... więc pomyślałam... - zaczęła się jąkać. Właściwie co pomyślała? Że przyjdzie do niego wyżalić się? Że długo uda się jej ukrywać przed Alexem fakt, że zerwali?
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Alex Grant on Pon 23 Kwi - 0:23

A okazało się, ze wcale tak nie było różowo jakby chciała. Przykro jest tak nagle spadac na ziemię, ale raz na jakiś czas się przyda. Teraz Audrey już nie będzie pakować się w związki, które tak naprawdę nie mają przyszłości. Spójrzmy prawdzie w oczy, pakowanie się w coś z nauczycielem nie ma przyszłości. Nawet jeżeli on rzuci prace to zawsze zostaje pewne piętno które ciężko zmyć. Przynajmniej tak to widział Grant i od kiedy się o nich dowiedział to miał ochotę mężczyźnie wyrwać jajka, a Audrey nastukać za jej głupotę. Jednak nie odzywał się, nie jemu przecież to wszystko komentować, Audrey jasno się o tym wyraziła, wtedy w gabinecie.
- Co z tego, jak Ty tego nie chciałaś? – wzruszył ramionami zabierając butelkę sprzed jej nosa i szklankę. Zrobił dziewczynie kawę i postawił na kontuarze. - Masz, mogę Ci jeszcze herbatę zrobić. Albo wody dac. – zasugerował widząc kolor twarzy Sheridan. W międzyczasie obsługiwał jakiegoś mężczyznę który widocznie często tu przychodził bo Alex podał mu bez pytania kolorowy napój. - Tak, do mnie zawsze możesz przyjść. Ale nie chce być rękawem na którym się wypłaczesz, wysmarkasz i znowu znikniesz. – wyciągnął rękę i podniósł głowę dziewczyny tak, że musiała na niego patrzeć. Przechylił się i pocałował ją lekko. - Naprawde mi przykro. – wyszeptał i odsunął się znowu za kontuar.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 23 Kwi - 12:17

Praca Crispina nie miała tu nic do rzeczy, choć Alex mógł sądzić inaczej. O co więc chodziło? O ich przeszłość. Tą należącą do Audrey, zamykającą się w ciele Granta i powracającą nieustannie, oraz tą Crispina, na którą nie mogła patrzeć. Co z tego, że nieustannie powtarzał jej, że kocha ją mocniej niż całą resztę dziewcząt, z którymi był niegdyś, co z tego że mówił, że nigdy jej nie zostawi? Sheridan nie mogła w to uwierzyć, nigdy zupełnie. Zawsze czuła się gorsza, nie warta jego uczucia.
- Cokolwiek, żebym tylko przestała myśleć - westchnęła i upiła łyka kawy, nie zważając na to, że napój parzy ją w podniebienie. O czym myślała? Sama nie wiedziała. Jej myśli goniły się nieustannie, zderzając się ze sobą lub splatając w jedną. Z jednej strony czuła smutek, gdy tylko zdawała sobie sprawę, że zwykle o tej porze czekał na nią Crispin, uśmiechał się do niej, obejmował ją czule. Z drugiej zaś widziała Alexa. Wiedziała, że jej ostatni wybryk bez cienia wątpliwości dorównywał jemu. A jednak czuła się okropnie, ze świadomością, że potraktowała go tak, a nie inaczej. - Nie zniknę - odparła, gdy ich wargi na krótką chwilę zetknęły się ze sobą. - Więc kim chcesz być? - zapytała, delektując się kolejnym łykiem kawy.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Alex Grant on Pon 23 Kwi - 23:41

Dla niego miała znaczenie. Audrey nigdy nawet do końca nie próbowała Grantowi wyjaśnić całej sytacji jaka się działa pomiędzy nia a nauczycielem więc teraz niech nie będzie miała pretensji że prwnych rzeczy nie rozumiał. Inna sprawa jest też taka że nie za bardzo chciał to zrozumieć. W to jednak nie warto wnikać chyba ze się chce poznać naprawdę mroczną cześć charakteru Alexa. Kiedy nie potrafisz sobie poradzić z przeszłością to zonacza koniec dla związku tak naprawdę. Kiedy bierzesz kogoś i mówisz mu że go kochasz to kochasz go całego, nawet z tym co kiedyś zrobił, nie ma wybierania. Jednak jeżeli nie jesteś w stanie zaakceptować pewnych rzeczy to pozostaje tylko się rozstać i nie męczyć więcej. Chyba ze ktoś jest wielkim masochistą, to zapraszam to takich nienormalnych rzeczy. I znwou się ujawnia za małe poczucie własnej wartości Sheridan. Skoro jednak Crispinowi nie udało się go podbudować to może Alex da radę?
- To trzeba było mówić że chcesz pistolet żeby się zastrzelić. – a proponował takie przyjemne zaklecie po którym nic by nie pamiętala. Była na to zbyt uczciwa, więc okrutnie mówiąc niech teraz cierpi, chociaż Grant niecierpiał widzieć jak dziewczyna się dołuje. A powinien ją nienawidzić. - Chce być kimś więcej. – powiedział nachylając się do dziewczyny i patrząc jej w oczy cały czas. - Zrozum, mogę być dla ciebie wszystkim, tylko musisz mi na to pozwolić. Musisz mi zaufać. – powiedział nie uśmeichajac się już. Cóż, dziwnie było przeprowadzać taką rozmowę przez bar, ale w sumie samo się zaczelo to teraz niech samo się skończy. Wiedział jednak, że jeżeli dziewczyna odpowie nie tak jak się spodziewał to jest gotów zrezygnować. Czekał długo, walczył, ale nawet on ma swoje granice. Szczególnie, ze też nigdy nie był specjalnie wylewny i uczucia do dziewczyny go zabijały, zabijały jego slizgońską naturę.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Audrey Sheridan on Wto 24 Kwi - 0:19

Nie próbowała wyjaśnić, bo i doskonale wiedziała, że raz nie zrozumie, a dwa - nawet nie będzie chciał wysłuchać. Crispin był wszak dla nim tematem dość drażliwym, zwłaszcza po tym, jak zakończył się ich związek. Wolała pozwolić mu na własne zdanie, niż próbować uświadomić błąd. Tak było po prostu łatwiej.
- To też nie głupie rozwiązanie, jeden problem mniej - westchnęła ciężko. Co innego pistolet, co innego zaklęcie, bo którym stanie się roślinką i straci wszystkie wspomnienia. Z resztą, bez nich nie była kompletna. Nie była sobą. Choć były one bolesne, to jednak również wartościowe. Nie chciała się ich pozbywać. - Nie teraz... Nie od razu - odpowiedziała spokojnie, by chwilę potem spleść swoją dłoń z jego dłonią. - Ale kiedyś na pewno. Jeśli tylko będziesz cierpliwy, dasz mi czas i... i... pokażesz, że to nie jedynie czcze obietnice, zaufam ci - dodaje, nie patrząc już na niego. Drugą ręką sięga ponownie po filiżankę kawy, by dopić ją do końca. Audrey biła się z myślami, jednakże jednego była pewna: tym razem nie mogła i nie chciała go odepchnąć. Była mu winna kolejną szansę i pragnęła mu ją dać. Jednakże rany pozostawały świeże, a ona nie potrafiła z dnia na dzień zmienić swoich uczuć, tak diametralnie. To wymagało czasu, ale przecież kiedyś zapomni. Musi zapomnieć.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Alex Grant on Wto 24 Kwi - 0:28

Czy aby na pewno tylko dlatego nie mówiła mu tego wszystkiego? Fakt Crispin był drażliwym tematem, jednak kiedyś Alex chciał być dla niej przyjacielem, może inaczej by się to wszystko potoczyło. Jednak skoro wolala, żeby miał swoje zdanie, zresztą niezbyt pochlebne, o całej sytuacji to proszę bardzo. Skoro tak. Poza tym nie zawsze to co łatwiejsze jest lepsze.
- Mhm, i co jeszcze? – pstryknął ją w nos jak małe kociaki się pstryka kiedy sa niegrzeczne. Nie koniecznie musiała się od razu stawać roślinką, może by mu wyszło zaklęcie i poczułaby się o wiele lepiej. Fakt, że tak bez wspomnień się głupio nieco żyje, ale jednak łatwiejsze byłoby jej życie. Tak było po prostu łatwiej. gdyby zacytować…Skinał głową słysząc odpowiedź dziewczyny. Ogłaskal ją kciukiem po dloni. - Tylko wiesz, że nawet najlepsi mają ograniczoną cierpliwość. Czekałem tyle czasu, Audrey nie kaz mi za długo czekać. – powiedział po raz kolejny ja całując. To nie miało być wyznanie na zasadzie, abo teraz albo nigdy, ale chciał ją po prostu ostrzec. Nie mogła od niego wymagać nie wiadomo czego, czekał już długo i bal się troszkę że jeszcze trochę i zrezygnuje. Zapomni, o Alexie prawie zapomniała to o Crispinie zapomni.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 30 Kwi - 22:48

Kiedy chciał być dla niej przyjacielem? Kiedy i jak długo? Z pewnością nie wtedy, gdy byli razem. Nie wtedy, gdy zerwali, a Alex dowiedział się o Crispinie. I nie wtedy gdy spotkali się ostatnio i spędzili wspólnie noc. Z tego wszystkie zostawała im jedna wspólna kolacja w Londynie. Nie, oni nigdy nie byli przeznaczeni do tego, by być przyjaciółmi. Mogli być wszystkim lub niczym, ale nigdy pośrodku.
- Frytki poproszę - mruknęła tylko, odpychając tą jego namolną dłoń i rozmasowując sobie nosek, bo naprawdę nie była teraz w nastroju do takich przepychanek. Mimo wszystko, Audrey nie lubiła niepotrzebnego ryzyka. Również te wspomnienia nie były tak straszne, by chcieć je usuwać, wręcz przeciwnie - były warte zapamiętania. - Potrzebuję czasu, Alex - powtórzyła spokojnie. - Nie chcę kazać czekać ci wiecznie, ale najpierw muszę wszystko poukładać... pozbierać się. Dopiero zerwaliśmy, nie mogę ot tak wpakować się w kolejny związek - Zrozumiała. Dawała mu obietnicę, ale równocześnie prosiła o chwilę dla siebie. Nie zamierzała z niego rezygnować, nie miała nikogo innego. Teraz był jedynie Alexander.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Laila Desmet on Pon 9 Lip - 10:39

W Hogsmeade nie byłą zbyt często, zazwyczaj nie miała po prostu z kim iść, dlatego z każdej wizyty cieszyła się jak dziecko, co było widoczne już na pierwszy rzut oka. Roziskrzonymi oczami wpatrywała się w wystawy sklepowe i otoczenie, zawsze uważała tę wioskę za magiczną, może nawet bardziej niż Hogwart.
Do kawiarni trafiła bez problemu, co było dla niej wręcz zaskoczeniem, gdyż czasem potrafiła zgubić się nawet w szkole i to po tylu latach nauki. Od samego wejścia nie mogła nadziwić się wytworności tego miejsca, było nawet lepsze niż sobie wyobrażała. Szybko rozejrzała się po sali i jej wzrok od razu padł na stolik wciśnięty w kąt, zdecydowanie wolała być jak najdalej przejścia i gwaru.
-Możemy tam usiąść? - wskazała nieśmiało upatrzone miejsce, a uśmiech na jej twarzy powiększał się z każdą chwilą.
avatar
Laila Desmet
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Jason Castlereage on Pon 9 Lip - 14:34

Przez całą drogę do Hogsmeade, która według Jasona trwała zdecydowanie za krótko (z kolei jego nogi sądziły coś zupełnie odwrotnego), prowadził z Lailą całkiem ciekawą rozmowę. Nie mógł się wprost powstrzymać od zerkania na to dziewczę, przez co na jego twarzy ciągle tkwił szeroki uśmiech. Była taka śliczna. Castlereage'owi w głowie się nie mieściło, jak takie delikatne dziewczę przeżyło sześć lat w Hogwarcie. Gdzie ona się uchowała? Nie wychodziła w ogóle z dormitorium, dlatego ciągle tu jest, taka, jak sobie wymarzył?
W końcu znaleźli się w Coco Caffe. Wchodząc do środka, Jason przejechał sobie dłonią po włosach, pozdrowił kilku znajomych, po czym spojrzał na Lailę i pokiwał powoli głową.
- Jasne - odparł, biorąc dziewczynę za rękę i prowadząc do stolika.
Usiedli naprzeciwko siebie. Jason rozpiął bluzę i oparł łokcie na blacie. Po krótkiej chwili podszedł do nich kelner, więc zamówił sobie zwykłą kawę, po czym spojrzał na Krukonkę wzrokiem, który mówił "Bierz, co chcesz, jak zapłacę". W końcu to on ją zaprosił, a pieniędzy mu nie brakowało. Kiedy kelner poszedł zrealizować zamówienie, utkwił wzrok w dziewczynie i uśmiechnął się do niej szeroko.
- Zarumienisz się jeszcze raz? - zażartował, sięgając po serwetkę, którą naprędce złożył w coś, co tylko zewnętrznie przypominało łabędzia. Lepsza byłaby kartka papieru, ponieważ wtedy jego wymysł artystyczny nie rozwaliłby się przy najlżejszym ruchu, ale, no cóż, akurat teraz nie miał pod ręką. Przesunął białego łabędzia w stronę Laili. - Podoba ci się?
Posłał jej jeszcze jeden uśmiech.
avatar
Jason Castlereage
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Laila Desmet on Pon 9 Lip - 15:02

Laila uwielbiała takie miejsca, kojarzyły jej się z mieszkaniem z ojcem, a więc z wakacjami. Chociaż teraz mieli jedynie weekend dziewczyna czuła się jeszcze szczęśliwsza niż przez te dwa miesiące, pewnie sprawiało to wyjątkowe towarzystwo.
Kiedy tylko usiedli przy stoliku utwierdziła się w przekonaniu, że dobrze wybrała. Mimo iż w lokalu było trochę gości w rogu było wyjątkowo cicho, można też było spokojnie porozmawiać. Gdy podszedł kelner, a Jason wyraźnie dał jej znak, że ma się nie ograniczać uśmiechnęła się szeroko.
-Poproszę latte i sernik - powiedziała po chwili zastanowienia.
Było to zdecydowanie jej ulubiony zestaw, a w Hogwarcie nie miała szans zdobyć podobnych smakołyków.
-Mówisz tak, jakbym sobie wybierała kiedy się rumienić - udała obrażoną i skierowała wzrok w bok, jednak już po chwili nie mogła powstrzymać uśmiechu, a jej policzki lekko się zaróżowiły. Jak to jest, że wystarczyło jedno jego zdanie, a ona już się czerwieniła. - Jest cudowny! - wpatrywała się w łabędzia zachwycona.
Sama była kompletnym beztalenciem jeśli chodziło o prace ręczne. Z bardziej artystycznych rzeczy potrafiła jedynie pobrzdąkać na pianinie i coś zaśpiewać, a i w tym uważała się za niezbyt dobrą.
avatar
Laila Desmet
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Jason Castlereage on Pon 9 Lip - 15:20

Ach, towarzystwo Jasona potrafi zdziałać cuda. Jego aparycja, nienaganne maniery, szarmancja, szeroki uśmiech... taaaak, to mogło jedynie przyciągać takie romantyczne dziewczęta w stylu Laili. Chociaż ona i tak będzie tą wyjątkową, przynajmniej dla niego.
Panna Desmet wyjątkowo dobrze wybrała stolik. Mieli zapewnioną prywatność, a również gwarancję, że żaden z okropnych znajomków Jasona nie będzie miał ochoty przysiąść do ich stolika, żeby znowu odrobinę pożerować na starym kumplu. "Wiesz, stary... zabrakło mi pięciu sykli do ciasta...". Skąd Jason to znał?
W końcu pojawił się kelner z sernikiem i latte dla Laili, a także kawą z odrobiną mleka dla Jasona. Krukon podziękował mu uśmiechem, po czym przeniósł wzrok na pannę Desmet.
- A nie wybierasz? O, zobacz, jakie śliczne rumieńce - roześmiał się Jason, pokazując palcem na jej pełne policzki. Czyli jednak potrafiła rumienić się na zawołanie! Trzeba było jedynie powiedzieć odpowiednie zdanie... coś jak "Sezamie, otwórz się!", tylko ładniej to obierając w słowa. - Dlatego jest twój.
Uśmiechnął się, zadowolony z siebie. W głowie powstała mu myśl, że przy najbliższej okazji zrobi dla Laili coś fajnego. Może nawet zorganizuje jakąś niespodziankę? Hmmm... tak, niespodzianka nie jest zła. Zamyślił się, już powoli obmyślając szczegóły.
avatar
Jason Castlereage
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Laila Desmet on Pon 9 Lip - 16:24

Oj, okropnych miał Jason znajomych, skoro byli aż tak interesowni. Choć z drugiej strony Laila też trochę tego doświadczyła, może nie w tej postaci, ale "pożyczonych" i nie oddanych rzeczy miała już naprawdę sporo, a że nie potrafiła się wykłócać o swoje to już ich raczej więcej nie zobaczy.
Kiedy stanęła przed nią apetycznie pachnąca kawa oraz sernik od razu zabrała się do pałaszowania. Teraz już rozumiała, czemu tyle ludzi zachwycało się tym miejscem, jedzenie było obłędne. Czy szkolne skrzaty nie mogły podkraść stąd paru przepisów i zacząć podawać takich słodkości w szkole? Pewnie większość, jeśli nie wszyscy uczniowie zareagowałoby wielką aprobatą.
-Wszystko przez ciebie. Przyznaj, użyłeś jakiegoś zaklęcia - roześmiała się. Dopiero po chwili dostrzegła, że w parę chwil zjadła aż połowę sernika, co raczej zbyt kulturalne nie było i musiała odrobinę zwolnić. - Dziękuję ci. Teraz mam dylemat co jest ładniejsze, kwiaty czy łabędź - uśmiechnęła się szeroko.
Kiedy Jason zastanawiał się nad niespodzianką dla niej ona rozmyślała jak przenieść dosyć nietrwały podarunek do szkoły bez uszkadzania go.
avatar
Laila Desmet
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Jason Castlereage on Pon 9 Lip - 19:56

No cóż... niektórzy już tacy są. Na świecie istnieją dobre dusze, które pozwalają innym na sobie pasożytować, a także takie, które są ewidentnymi pasożytami. Jason i Laila mogli się cieszyć jedynie z tego, że daleko im było do pasożytów i mogli być z tego naprawdę dumni. Co do znajomych... nie zawsze tacy byli, ale przez większość czasu, jaki spędzali razem, wyglądało to właśnie w ten sposób - Jason stawia wszystkim kolejkę, Jason stawia wszystkim ciacho, Jason kupuje cukrowe pióra dla każdego... Na szczęście, jego kieszeń nie cierpiała za wiele, miał kasy jak lodu, tak nieskromnie mówiąc.
Nie spuszczając swoich ciemnych oczu z Laili, upił łyk kawy. Gorąca, ale dobra. Mhm.
- Tak, rzuciłeś też na ciebie Imperiusa, żebyś zgodziła się tu ze mną przyjść - oznajmił ze śmiertelnie poważną miną Jason. Wspominałam już, że jest wspaniałym aktorem? - Eee... kwiaty ładniejsze. Znam się na tym...
Posłał dziewczęciu lekki uśmiech. Zauważył, że jej ciasto znikało w prawie natychmiastowym tempie.
- Jeśli masz ochotę na coś jeszcze, to zamawiaj, śmiało - wzruszył ramionami. Przechylił głowę na bok i spojrzał dziewczynie w oczy. - Smakuje?
Ziewnął, po czym się przeciągnął. Tak, kawa z pewnością dobrze mu zrobi. Upił kilka kolejnych łyków.
avatar
Jason Castlereage
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Laila Desmet on Pon 9 Lip - 20:34

Słysząc jego słowa parsknęła śmiechem. Imperius, jasne, on chyba naprawdę w siebie nie wierzy. Ona zresztą miała bardzo podobny problem i dalej nie była pewna, czy obecna chwila to nie sen. Nawiasem mówiąc wyjątkowo piękny, tak wiec jeśli jednak śpi to za żadne skarby jej nie budźcie.
-A jakim zaklęciem trzymasz mnie przy sobie? Musi być bardzo potężne - spojrzała mu w oczy. - No dobrze, uznajmy, że rzeczywiście masz rację.
Oho, a więc jednak jej niewiarygodne tempo rzuciło się Jasonowi w oczy. Nic dziwnego, jaka inna dziewczyna potrafiłaby zjeść cały kawałek w tak krótkim czasie. Ba, zjeść i jeszcze mieć ochotę na więcej? No właśnie, niewiele by się takich znalazło.
-Nawet bardzo - kiwnęła głową. - Cóż, myślałam jeszcze o jabłeczniku, ale...
Ale nie będę cię naciągać Dokończyła w myślach. Znając takie lokale już sam sernik i kawa musiały sporo kosztować, a ona miała zwyczaj wyjątkowo przejmować się pieniędzmi. Najbardziej cudzymi, nie swoimi, ściślej rzecz ujmując.
-Za mało snu czy może chcesz się poruszać? - zaśmiała się widząc jak Jason ziewa.
Przez myśl przeszła jej też myśl, że może towarzystwo chłopak ma niezbyt ciekawe, ale chyba w takim wypadku już by się ulotnił.
avatar
Laila Desmet
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Jason Castlereage on Pon 9 Lip - 21:00

Och, w takim razie to jest bardzo piękny sen, który śni się im obojgu. Jason również uważał, że to, co widzą jego oczy, to pewien rodzaj jawy, która spełnia życzenia... z pewnością tak było. Jednak jeśli śnili ten sam sen, a raczej jawę, to już nie mógł to być sen, tylko piękna i nieco nierealna rzeczywistość. Krótko mówiąc... niech nikt im nie przerwie tej pięknej chwili błogości, skoro już są skłonni w nią uwierzyć.
- Ach, jakieś zaklęcie zawsze się znajdzie. Całe mnóstwo! - zaśmiał się Jason, upijając kolejny łyk ze swojej filiżanki. - Ja zawsze mam rację. No, prawie.
Posłał dziewczynie jeszcze jeden uśmiech. Rzuciło się w oczy, a jakżeby inaczej, w końcu z naszego Krukona jest niezły obserwator. On sam nie miał ochoty na te przepyszne ciacha, ale skoro Laila miała chęć, to nic nie stawało jej na drodze. Ewentualnie wyrzuty sumienia, że naciąga Jasona, ale on by się tym nie przejął za bardzo. Serio.
Jason machnął ręką i kelner podszedł do ich stolika.
- Jeszcze jabłecznik dla tej pięknej damy - powiedział ze zniewalającym uśmiechem. Kiedy kelner odszedł, roześmiał się. Niech Laila się nie kłopocze kosztami, jeśli jest z Jasonem.
- Wcześnie wstałem... nie mogłem się doczekać - oznajmił Jason, puszczając dziewczynie perskie oczko. - Jak skończysz, moglibyśmy iść na jakiś spacer w sumie...
Naprawdę wcześnie wstał i naprawdę miał ochotę iść jeszcze na jakiś spacer. Z Lailą. Uśmiechnął się szelmowsko.
avatar
Jason Castlereage
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Laila Desmet on Pon 9 Lip - 21:16

-Naprawdę? Mam nadzieję, że nie masz zamiaru ich użyć - uśmiechnęła się szeroko. Ona zresztą nie zamierzała mu dawać do tego pretekstu, już dawno nie czuła sie tak dobrze w czyimś towarzystwie jak właśnie przy Jasonie. - Doprawdy? A kiedyż to nie masz racji?
No tak, właściwie powinna sie domyślić, że nagłe zniknięcie kawałka ciasta jest dosyć łatwo zauważalne. Z drugiej strony cała ta sytuacja była tak bajkowa, że spokojnie można było zapomnieć o takiej rzeczy jak prawdopodobieństwo.
-Właściwie ja też dosyć wcześnie wstałam. Chyba pierwszy raz jadłam śniadanie w praktycznie pustej sali - zaśmiała się. Na całe szczęście z niecierpliwości również wcześniej poszła spać, odpowiednią dawkę snu więc dostała. - Spacer, byłoby cudnie. Jason, byłeś może kiedyś przy wrzeszczącej chacie? - nie potrafiła powstrzymać pytania.
Tyle słyszała o tym rzekomo nawiedzonym miejscu, że aż nie mogła uwierzyć we wszystkie usłyszane plotki. Z drugiej strony nigdy nie miała z kim się tam wybrać, by zobaczyć wszystko na własne oczy, a pójść sama się bała.
avatar
Laila Desmet
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Jason Castlereage on Wto 10 Lip - 1:22

Jason uśmiechnął się chytrze.
- Może już użyłem - odpowiedział, wędrując wzrokiem po suficie. A tak na marginesie... dawno chyba go nie sprzątali. W sensie sufitu. Czy co się tam robi z sufitem. Laila czuła się tak wspaniale w towarzystwie Krukonka, ponieważ rzucił na nią zaklęcie. Poważnie. - W zasadzie to zawsze mam, ale trzeba mieć tę pewną granicę błędu, gdyby się jednak okazało inaczej.
Uśmiechnął się do niej. Właśnie kelner wrócił, niosąc tacę z talerzykiem, na którym był spory kawałek jabłecznika. Stał przez chwilę przy stoliku, jakby na coś czekał, więc Jason spojrzał na niego pytająco. Kelner speszył się i poszedł, co chwila rzucając Laili ukradkowe spojrzenia.
- Mam dziwne wrażenie, że on coś do ciebie ma - zauważył Jason, krzyżując ręce na piersiach. Właśnie zrobił się zazdrosny. O kelnera...
Mhm. Bajkowo. Cudownie. Wspaniale... Jason znał wiele określeń, którymi mógłby opisać tę sytuację.
- Jak ja jadłem śniadanie, ciebie już tam nie było - oznajmił Castlereage, drapiąc się po głowie. Jason chodzi spać późno. Bardzo późno. Jest nocnym markiem, jakby go nazwała Laila. - I to ile razy... chciałabyś tam pójść?
Uśmiechnął się do niej szelmowsko.
Nawiedzone? Może trochę. Od czasu do czasu. Raz w miesiącu działy się tam bardzo nieprawdopodobne rzeczy. Zresztą... Jason bał się niewielu rzeczy. Bał się jedynie profesora Snape'a i tego, że kiedyś zabraknie czekolady.
avatar
Jason Castlereage
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Laila Desmet on Wto 10 Lip - 1:38

-Czy mi się wydaje, czy jednak powinnam choć odrobinę zdawać sobie sprawę, że jestem pod działaniem uroku? - zaśmiała się. Jason nie potrzebował żadnych zaklęć, by ją przy sobie trzymać, wystarczył on sam, a dziewczyna już nie chciała od niego odchodzić. - Jaki zapobiegawczy.
Kiedy tylko pojawiło się przed nią kolejne ciastko wręcz nie posiadała się z zachwytu. Dopiero po chwili zorientowała się, że kelner stał przy nich odrobinę dłużej niż było to konieczne, a następnie co chwilę na nią zerkał.
-Do mnie? No co ty, niby co... - wydukała cicho i, zgadnijcie państwo, co zrobiła. Tak, tak, bingo, oblała sie rumieńcem.
-O tak, nawet nie wiesz jak bardzo. Słyszałam już tyle historii o tym miejscu, chciałabym je wreszcie sama zobaczyć - rozpromieniła się.
Kolejny kawałek ciasta zniknął w tajemniczy sposób, a na dodatek skończyła jej się kawa. Był to chyba znak, że chociaż w kawiarence siedzi się nadzwyczaj dobrze, czas już na zmianę miejsca.
avatar
Laila Desmet
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Jason Castlereage on Pią 13 Lip - 2:22

Jason przechylił głowę na bok i spojrzał na Lailę.
- Hmm... no, nie wiem, nie wiem - powiedział, opierając głowę na łokciach i kończąc swoją kawę. Skoro Castlereage był takim cudotwórcą, że potrafił zatrzymać przy sobie dziewczynę samym swoim jestestwem, może powinien pracować w jakiejś kawiarni? Przyciągałby klientki do lokalu, a potem zgarniał wielkie napiwki od każdej z nich, za samą swoją obecność. Dobre plany na przyszłość, prawda? Jason też tak uważał. Będzie bogaty! Jakby już nie był, ale co tam. To taki malutki szczególik, nie warto sobie nim w ogóle zawracać głowy. - Ktoś musi być tym mądrym, nie uważasz?
Jason, mimo wszystko, uśmiechnął się szeroko, widząc rumieńce na twarzy dziewczęcia. Wyglądała tak niewinnie. Przechylił się nad stołem, po czym musnął ustami jej rozpalony policzek.
- Mówiłam ci już, że ładnie się rumienisz? - [/b]uśmiechnął się szelmowsko, powracając do swojej poprzedniej pozycji. - No, to chodźmy.
Poczekał, aż Laila skończy swoje ciacho, dopije latte, po czym złapał ją za rękę i wyciągnął z Coco Caffe. Chyba wiadomo, gdzie poszli, prawda?
avatar
Jason Castlereage
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Drew Huntington on Sob 17 Lis - 20:11

Czerwień, czerń, granat – wnętrze tej kawiarni zawsze przypadał mu do gustu, chociaż nie czuł się aż tak komfortowo jak w salonie wspólnym Ślizgonów. Miejsce to od zawsze kojarzyło mu się z pokojem Gryffindoru, które z pewnością było przepełnione złoto-czerwonymi barwami. Nie miał porównania, a jednak stało się tak właśnie, że ilekroć przekraczał próg nie mógł odgonić się od tego typu myśli.
Najbardziej odpowiadała mu tutejsza elegancja, dzięki której czuł się jak u siebie w domu. swobodnie i dobrze, ponieważ żywił nadzieję, że nie każdy uczeń ma tutaj wstęp. Miał nadzieję na kolejne przypadkowe spotkanie Olivii, która ostatnio dość rzadko witała w wiosce z nieznanych mu przyczyn. Oczywiście miał swoich malutkich szpiegów w Hogwarcie, którzy informowali go o przeróżnych szczegółach z życia dziewczyny, ale to nie znaczyło wcale że całkowicie wierzył tym pogłoskom. Nauczył się utrzymywać dystans do wszystkiego typu obietnic, a tym bardziej plotkom z trzeciej ręki. Informacja, że krukonka znajdzie się w Hogsmeade była niewielka, ale chwilowo Drew nie miał nic ciekawszego do zrobienia.
Przerzucił wystarczająco dużo papierów w departamencie, aby miał wolne popołudnie niezmącone parszywymi gębami szlam pracującymi w Ministerstwie. Stał więc przed kawiarnią, chwilę zastanawiając się nad wypiciem kawy w jej wnętrzu, aż w końcu odwrócił się na pięcie i poprawiając postawiony kołnierz skórzanej kurtki, ruszył w kierunku głównej bramy do Hogwartu.
avatar
Drew Huntington
Śmierciożerca

Liczba postów : 158
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Brandford, hrabstwo West Yorkshire

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Cassiede Rayon on Sob 17 Lis - 20:36

Cassie ciągle ostatnio na kogoś wpadała. I zawsze wówczas uciekała. Ostatnio przed Severusem Snapem, a tym razem przed wstydem, który zżerał ją od środka. Nie pożegnała się z Lucasem i to jeszcze bardziej ją smuciło. Łzy wyschły na jej policzkach, jednak oczy nadal były czerwone i opuchnięte. Przytulała do siebie swój plecak i biegła gdziekolwiek, byleby jak najdalej od zażenowania i uczucia beznadziejności. I ponownie na kogoś wpadła. Jakiś ktoś wyrósł wręcz z podziemi, kiedy nie wyhamowała i po prostu w niego uderzyła. On stał sztywno, a ona zaś upadła na kolana zamroczona bólem w głowie. Książki wysypały się z jej plecaka wokół chodnika. Resztkami woli powstrzymała wybuch żałosnym płaczem.
- P-przepraszam... p-pana... - wydusiła z siebie i nie śmiała spojrzeć w górę. Widziała za to jego buty, kiedy próbowała zebrać z ziemi mnóstwo ruloników pergaminu, rozlany atrament i księgi. Nie pomyślała, aby użyć różdżki. Ogólnie logiczne myślenie w obecnej chwili nie wychodziło jej zadowalająco.
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Coco Caffe

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach