Holly Stephanie Fitzgerald

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Holly Stephanie Fitzgerald

Pisanie by Holly Fitzgerald on Pią 9 Mar - 16:21

1. Imię/imiona: Holly Stephanie
2. Nazwisko: Fitzgerald
3. Data urodzenia: 27/09/1967
4. Miejsce zamieszkania: Milford Haven
5. Rok nauki: VI
6. Czystość krwi: 1/4
7. Status: Przeciętny
8. Przedmioty: Zaklęcia, transmutacja, opcm, eliksiry, starożytne runy, numerologia
9. Opis charakteru: Holly goni wiatr. Unosi się w powietrzu, brodzi w przestworzach, stara się dosięgnąć to, co nieosiągalne. Śmieje się w nicości, tańczy w biegu. Oddycha ambicją, żywi się zabawą, śni rzeczywistością. Egzystuje w chwili, żyje śmiechem. I to właśnie śmiech słyszysz najpierw. Dopiero potem dostrzegasz jej wątłą sylwetkę. Wodzisz wzrokiem po szczupłych palcach, plątających się we włosach o barwie miodu, zatrzymujesz go na herbacianych ustach, które wyginają się w uśmiechu. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile czasu spędzasz wpatrując się w nią, starając się zamknąć ją w kilku pustych pojęciach – tak wąskich i tak obszernych zarazem. Co więc o niej powiesz? Błyskotliwa. Nie nadużywa intelektu, potrafi za to wtrącić dowcipną uwagę dokładnie tam, gdzie jest ona potrzebna. Frywolna i otwarta. Bawi się gestem, bawi się słowem. Uwielbia otaczać się towarzystwem płci przeciwnej, choć nigdy nie ucieka się do otwartej kokieterii. Nawija na palec kosmyk włosów, nieznacznie przygryza wargę, śmieje się z każdej uwagi. Nie więcej, nie mniej. Tyle, ile potrzeba by rozbudzić wyobraźnię, zbyt mało, by ją zaspokoić. Doskonale wie, gdzie znajduje się granica i zatrzymuje się tuż przed nią. Kwintesencja zabawy. Tam, gdzie jest przyjęcie, jest i Holly. I choć w pewnym stopniu powiela stereotypy rozrywki, charakterystyczne dla współczesnej młodzieży, nie odmawiając sobie ani pochodnych etanolu, ani innych używek, nie gustuje w przesadzie. Sprawia wrażenie doskonale wyważonej, czyż nie? A jednak gdy przyglądasz się jej dokładniej, dostrzegasz o wiele więcej. Oportunistka. Przystosuje się do każdych okoliczności dla osiągnięcia własnych korzyści. Wcieli się w dowolną rolę, byleby tylko zebrać oklaski. Ignorantka, egoistka i egocentryczka. Nawet nie stara się tego ukryć. Możesz dalej próbować zamknąć ją w pustych pojęciach, sprowadzać do utartych schematów czy bezczelnie upraszczać jej osobowość. W głębi duszy wiesz jednakoż, iż świadczą o niej chwile, nie słowa.
Oczy na nagrodzie. Siedzi przy stoliku z przesadnie wyprostowanymi plecami i skrzyżowanymi kostkami, przed nią piętrzą się stosy obowiązków. Jest ich zdecydowanie zbyt wiele jak na jedną osobę i jednocześnie niewystarczająco, by zaspokoić jej wybujałą ambicję. Powieki ma zamknięte, dłonie unoszą się do góry i opadają w rytmie zwolnionego oddechu. Oczy na nagrodzie, powtarza swoją mantrę. To ją uspokaja, pozwala napędzić do dalszego działania. Gotowa jest poświęcić wszystko, byleby postawić na swoim. Nie zadowoli się substytutem, musi dostać to, co najlepsze. Dostrzegasz to po sposobie, w jaki mówi, wysuwasz wniosek na podstawie jej zachowania. Nie kryje dumy gdy otrzymuje etykietę wybitnej, ze złością zaciska zęby gdy ktoś otrzyma lepszą ocenę od niej, gotuje się w furii gdy rzeczywistość nie toczy się zgodnie z jej planem. Ma ściśle wyznaczony cel i do niego dąży – znajduje się wysoko ponad rzeszą rozbisurmanionych nastolatków, którzy nie wiedzą czego tak właściwie pragną od życia. Przyglądasz się jej, nie ukrywając fascynacji. Nie potrafisz pojąć, jak udaje jej się pogodzić to wszystko i znaleźć czas na właściwe życie, u boku rówieśników, których rozpieszcza swoim towarzystwem. Jej upór intryguje cię i przeraża zarazem.
Holly chce sięgnąć gwiazd. Nie walczy jednak z grawitacją, przystosowuje się za to do utartych konwenansów. Perfekcyjnie udaje, że gra według narzuconych zasad, choć jeśli przyjrzysz się uważniej, dostrzeżesz jak często ucieka się do nieczystych zagrań. Nie uznaje żadnych limitów, uparcie wierząc, iż jedyną osobą, która może ją ograniczać jest ona sama.
Czujesz na sobie jej wzrok, nie jesteś jednak w żaden sposób wyróżniony. Ona obserwuje każdego. Jako niepoprawna plotkara zawsze wie, kto z kim romansuje, kto coś przeskrobał, kto w danej chwili może zapewnić jej najwięcej korzyści. Potrafi wzbudzić w tobie wdzięczność, podsycić złość lub ją złagodzić. Subtelna manipulacja to jej chleb powszedni – nawet nie zdołasz zorientować się, kiedy wpadniesz w jej sidła, a gdy już się w nich znajdziesz, nie poczynisz żadnych kroków, by się wydostać. Dostrzega wszystko. Twoje słabości. Twoje mocne strony. A jeśli przytrafiło ci się stać na jej drodze do gwiazd, starannie ustala, jak najlepiej obrócić twoją siłę w słabość.
Znowu to samo. Gotujesz się ze złości, zaciskasz knykcie tak mocno, że nawet nie zauważasz, że pobielały. A potem wszystko ustaje. To jej metoda – poddać się i ustąpić, ale nigdy nie za wcześnie. Uwielbia przeciągać strunę. Doprowadza na skraj wytrzymałości, a potem znów jest uległa i chętna. Zawsze jednak zatrzyma się na ułamek sekundy przed katastrofą. Choć zaledwie chwilę temu planowałeś udusić ją gołymi rękami, teraz gdy znów wdzięczy się do ciebie, posyła subtelny uśmiech i nawija kosmyk włosów na palec, nie potrafisz dłużej się na nią złościć. Nie wiesz jak, nie wiesz dlaczego, ale wszystko nagle wraca do normy. Poruszy niebo i ziemię, po czym z uśmiechem spoglądać będzie jak kolidują ze sobą światy. Holly kocha tę zabawę.
Narkotyzujesz się jej obecnością. Choć dzisiaj trwa przy tobie wiernie, wysłuchuje twych radości i smutków, zabawia wartką konwersacją, obiecuje wieczność, doskonale wiesz, że jutro może zniknąć. Żyjesz w obawie, iż w każdej chwili może rozpłynąć się we mgle i nie powrócić już nigdy. Lęk rośnie z każdą chwilą, a ona wciąż się śmieje. Im mocniej starasz się ją uchwycić, tym zwinniej przemyka się pomiędzy twoimi palcami. Nazywasz ją toksyczną, twierdzisz, że uzależnia już od pierwszego kontaktu. Chcesz żyć jej życiem, oddychać iluzją, dławić się beztroską. Nie potrafisz z niej zrezygnować, gdy znajduje się obok, a jednak nie szukasz jej towarzystwa, gdy jej nie ma. Holly egzystuje w chwili, wypełnia ją do granic, jednakże nie zapisuje się w pamięci. To nie jej miejsce. Czas umarł dla niej już dawno – godzina, dzień, miesiąc, rok, wieczność... one są dla niej tożsame. Zawsze pozostawia po sobie niedosyt.
Pochyla się nad maszyną do szycia. Tuż obok niej stoi kubek pełen gorącej białej herbaty, z głośnika starego gramofonu wydobywa się głos Freda Astaire'a. Słyszysz dudnienie igły, widzisz porozrzucane kartki papieru, zapełnione jej najnowszymi projektami. Zszywa ze sobą kawałki materiału, tworząc kolejne nic nie warte dzieło sztuki. Nie potrafisz odmówić jej talentu, jednakże obserwując wprawne pajęcze palce, nie możesz pozbyć się wrażenia, że w jej twórczości nie ma nic naturalnego. Wszystko zawdzięcza ciężkiej pracy, dozie wyobraźni i latom praktyki. Jej wyczucie potrafi dokonać niemożliwego. Nie kryje przed tobą swoich pragnień, wiesz, że chce związać życie ze światem mody. To jej pasja, to jej byt. Tkaniny, szwy, barwy i desenie – to wokół nich kręci się jej świat. Pragnie dzielić się nimi z innymi. Altruistycznie i egoistycznie jednocześnie.
Kolejnym razem, gdy czystym przypadkiem napotykasz ją w bibliotece, odkrywasz jej przeszłość. Stoi przed olbrzymim regałem w bibliotece, wzrokiem błądzi po grzbietach zakurzonych ksiąg, szukając potrzebnego jej tytułu. Nie skupiasz się jednak na jej dłoni, która podtrzymuje przygryzany przez usta kosmyk włosów - wszak nikt nie patrzy, wszak może zatracić się w odruchach. Spoglądasz na jej obute w lekkie baleriny stopy, które zupełnie nieświadomie wyginają się jak podczas mozolnych ćwiczeń przy drążkach. Nagle wszystko staje się jasne. Tańczyłaś?, pytasz nieświadomy, że myśli wydostały się przez twoje usta. Obraca się, przez moment przygląda ci się i wreszcie zaczyna się śmiać się. Powraca do książek, a ty masz swoją odpowiedź. Tak, tańczyła. Z pasją, z uwielbieniem, z oddaniem. Ojcowie spełniali każdą jej zachciankę, pozwolili więc i na szkołę baletową. Wszak nie zawsze marzyła o modzie i dziennikarstwie, niegdyś miała inne pragnienia. Porzuciła je, gdy tylko otrzymała list z Hogwartu. Niezależnie od tego, jak mocna będzie jej miłość, zniknie, kiedy na horyzoncie pojawi się coś bardziej kuszącego. Kiedyś przyjdzie żal, a towarzyszyć mu będzie pytanie: co jeśli? Jednakże będzie to już inny czas, inna przestrzeń. Dawnych decyzji nie będzie można już cofnąć.
Nathaniel Hawthorne napisał kiedyś: „Żaden człowiek, dla żadnego znakomitego okresu nie może mieć jednej twarzy dla siebie samego, a innej dla reszty, by w końcu nie połapać się, która jest prawdziwa. ”. Holly już dawno uznała prawdę za pojęcie relatywne.
10. Opis wyglądu: Wszystko zaczyna się od dźwięku. Słyszysz jej głos - dość wysoki, ale jeszcze nie piskliwy, o łagodnej barwie, przesycony pewnością i uparciem. Rozglądasz się wokoło, starając się zlokalizować usta, które wypowiadają te słowa i właśnie wtedy dostrzegasz ją. Wątła sylwetka, kościste ramiona i długie kończyny to z całą pewnością nie to, czego się spodziewałeś. Lustrujesz ją wzorkiem, zauważając chłopięcą sylwetkę, pozbawioną bioder, wcięcia w talii i biustu. Długie, szczupłe nogi zdają się sięgać nieba, przez co sprawiają wrażenie zupełnie nieproporcjonalnych do krótkiego tułowia. Ma nieznośny zwyczaj garbienia się, przez co jej wyglądające spod luźnej tuniki obojczyki odznaczają się jeszcze mocniej. Długie, pajęcze palce plątają się w sięgających do łopatek włosów o barwie ciemnego miodu, które w artystycznym nieładzie opadają na łopatki. Po chwili słyszysz jej śmiech; uważnie obserwujesz jak blade usta, pociągnięte truskawkową pomadką wyginają się w radosnym uśmiechu, ukazując dwa rzędy dużych, białych zębów. Już po samym stanie jej uzębienia jesteś w stanie stwierdzić, iż dziewczę to przykłada sporą wagę do utrzymania porządku, czyszcząc je o wiele częściej, niż się tego od niej wymaga. Przenosisz wzrok na jej szczupłą i pociągłą twarzyczkę, stopniowo zatrzymując się na jej kolejnych częściach. Widzisz więc wysokie czoło, parę wyregulowanych brwi, aż wreszcie skupiasz się na oczach. Wszak one są zwierciadłem duszy, czyż nie? Te należące do Leigh są duże, a chciałoby się nawet rzec, iż zbyt duże, jeśli takie być mogą. Mają kształt migdałów, otaczają je przyzwoite, wywinięte do góry rzęsy. Tęczówki są barwy błękitu, a pod samymi oczętami widnieją niewielkie sińce, wywołane brakiem dostatecznej ilości snu. Uszom i prostemu nosowi nie poświęcasz już tyle uwagi. Są takie jak być powinny, dopełniają wizerunek, ale go nie psują. Dalej obserwujesz wydatne kości policzkowe, na jednym z nich zauważasz nawet charakterystyczny pieprzyk. Omiatasz wzrokiem mocno zarysowaną linię żuchwy i znowu przystajesz na chwilę, tym razem przypatrując się wydatnym ustom. Uznajesz je za ładnie wykrojone, choć - chcąc nie chcąc - musisz przyznać, iż brakuje ci tej naturalnej, różanej barwy, którą możesz dostrzec u innych dzierlatek. Od szczegółu do ogółu, znowu wpatrujesz się w jej sylwetkę. Nie skłamiesz, jeśli nazwiesz ją ładną, w pewnych kręgach możesz zostać posądzony o przesadę, jeśli odważysz się uraczyć ją przymiotnikiem „piękna”.
Zapomniałeś o czymś. Tak, pozostaje jeszcze garderoba, która w jej życiu odgrywa sporą rolę. Nie możesz nie zauważyć, iż w większości zakłada ubrania własnego projektu i własnej roboty, choć uwielbia potwierdzać regułę drobnymi wyjątkami, których z resztą nie brakuje w jej szafie. Ciężko ci zamknąć w konkretnym schemacie, przypasować do konkretnego stylu. Jej fatałaszki zmieniają się równie często, co i jej nastrój. Tym samym jednego dnia może wydawać się alternatywną buntowniczką, innego zaś będzie ofiarą mody. Nie znosi ograniczeń, nie toleruje wytycznych. Wszystko jest dla ludzi i tej dewizie zdaje się być wierna.
11. Rodzina: Rodzina Leigh znacznie wykracza poza stereotypowy model. Nie tylko dlatego, że swoją matkę widziała zaledwie kilka razy w życiu, wszak to się zdarza. Zwłaszcza w dobie dzisiejszej postępowości i niezależności kobiet, kiedy to rozwody, porzucenia i adopcje są już na porządku dziennym. Broń boże, dziewczę nie zostało ofiarą żadnych patologii ani przemocy w rodzinie, chciało by się powiedzieć, że wręcz przeciwnie. Jako jedynaczka była rozpieszczana przez rodziców od lat najmłodszych. Głównym zawirowaniem zdaje się jednak fakt, iż ma dwóch ojców.
Aiden Fitzgerald to szkot od pokoleń, dumny ze swego dziedzictwa i uparcie praktykujący tradycję noszenia kiltu. Fakt faktem, robi to jedynie w trakcie wszelakich przyjęć okolicznościowych, jednakowoż wystarczy to by zaspokoić jego aspiracje. Jest wykładowcą historii w Pembrokeshire College, a swoją pracę traktuje jak powołanie życiowe. Wykazuje tendencje do pedantyzmu, które szybko podzieliła również jego córka, niebywale chętnie wspierając go w żmudnych próbach nawrócenia Bedwyra na utrzymywanie porządku w kuchni.
Bedwyr Maccoughlan, a od pięciu lat dumnie noszący nazwisko swojego partnera, ku zdziwieniu ogółu za Szkocją nie przepada i gdyby tylko Aiden i Holly wyrazili zgodę, w mgnieniu oka porzuciłby wszystko i zdecydował o przeprowadzce do rodzinnej Irlandii. Do Londynu przybył w celach zarobkowych, gdyż tamtejsza cukiernia zaoferowała mu niebywale korzystny etat, jednakże zdecydowanie woli wersję, jakoby do Anglii przyciągnęło go przeznaczanie. Właśnie trakcie pracy poznał swojego przyszłego partnera Aidana i po pewnym czasie przeprowadził się z nim do Walii, która okazała się być najmniejszym złem. Aktualnie prowadzi własną cukiernię, która cieszy się niebywałą popularnością wśród mieszkańców Milford Haven.
Jest również matka, która wydała na świat Holly, jednakże w tej opowieści stanowi ona personę najmniej znaczącą, gdyż córka spotkała się z nią zaledwie kilka razy. Wie o niej tyle, ile wiedzieć powinna, a mianowicie, iż jest czarownicą półkrwi, a ją samą urodziła dla pieniędzy, by móc zapewnić dostatnie życie swojemu rocznemu dziecku. Jest świadoma również egzystencji rodzeństwa przyrodniego, jednakowoż nigdy nie zawracała sobie nimi uwagi.
12. Historia postaci: Jej historia już od samego samego początku stanowi pasmo niekończących się komplikacji. Matula, która zdecydowała się urodzić ją i zrzec się praw rodzicielskich na rzecz ojca, za opłatą, oczywiście, nieustająca walka z prawem brytyjskim, które wciąż nie zamierza otworzyć się na prawa homoseksualistów i nieprzyjemne spojrzenia dzieci w przedszkolu, które nie potrafiły zrozumieć, jak można nie mieć mamusi, z całą pewnością perfekcyjnie wpisują się w tę teorię. Holly nigdy jednak nie wstydziła się swojej rodziny, wszak ojcowie doskonale rekompensowali jej możliwe braki.
Dorastała jak każda inna dziewczynka w jej wieku, bawiąc się w księżniczkę i marząc o karierze baletnicy. A że była rozpieszczoną jedynaczką i wykazywała ku temu zadatki, Bedwyr i Aidan zgodzili się posłać ją do szkoły baletowej. Z tańcem wiązała swoje życie, nie przyjmując do wiadomości żadnej innej opcji, dopóki dziwnym trafem nie otrzymała listu z Hogwartu i nie okazało się, iż jej biologiczna matka jest czarownicą. Radości oczywiście było co nie miara, siłą wypadkową Holly rozpoczęła swoją przygodę z magią, jednakże nie powróciła już do dawnych marzeń. Patrząc na to z perspektywy czasu, można stwierdzić, iż to był właśnie ten moment, gdy Fitzgerald uznała, iż nie warto przywiązywać się do jednej koncepcji.
avatar
Holly Fitzgerald
Uczeń

Liczba postów : 38
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Milford Haven

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach