Gabriel Smith

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gabriel Smith

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 12 Cze - 5:43

1. Imię/imiona: Gabriel Izaac
2. Nazwisko: Smith
3. Data urodzenia: 07 październik 1967 r.
4. Miejsce zamieszkania: Romsey (hrabstwo Hampshire)
5. Rok nauki: VI
6. Czystość krwi: czysta
7. Status: bogaty
8. Przedmioty: Zaklęcia, Transmutacja, OPCM, Eliksiry, Astronomia, Historia Magii, Zielarstwo
9. Opis charakteru:
Gabriel pochodzi z bogatego domu i lubi o tym przypominać wszystkim dookoła (tak na wszelki wypadek, gdyby nie zauważyli). Nie zależy mu na przyjaciołach, wyznaje raczej zasadę "zrób to sam", chociaż lubi mieć dużo znajomych. Po części dlatego, że lubi komuś imponować i chce być zawsze w centrum uwagi. Zdecydowanie określenie "energiczny" pasuje do niego jak ulał... Jest pełen zapału i nigdy, NIGDY, nie opuści swoich towarzyszy. Ma dwie młodsze siostry, ale to z nim zawsze wiązano największe nadzieje. Dorastając w takiej atmosferze nabrał pewności siebie i arogancji, jest jednak doskonałym typem lidera - w trudnych sytuacjach potrafi się odnaleźć jak mało kto i zachować zimną krew. Ze względu na pochodzenie przywiązuje wagę do czystości krwi. Jest gentlemanem i świetnie się uczy, chociaż jest leniwy, gdyż uważa, że jest więcej wart niż większość ludzi dookoła. Jeśli chcesz go poprosić o pomoc, to czy odmówi? Ależ nie! Wręcz przeciwnie... ale w zamian za drobną przysługę. Nigdy nie działa wbrew swoim interesom. Nie cierpi gdy ktoś próbuje narzucić mu swoje zdanie i nienawidzi lizusostwa. Z natury też nie prosi o pomoc i nie lubi gdy mu się ją proponuje, a nawet jeśli jest już zmuszony o nią prosić, to czuje się z tym straszliwie niekomfortowo.
Od zawsze intrygowały go niezgłębione dziedziny magii. Czy ta sztuka ma jakiekolwiek granice? Jeśli tak, to czy jest w stanie je osiągnąć? Chciałby zapisać się w historii tego świata na wieki.
Często rozmyśla o wielkich rzeczach, więc przyziemne sprawy raczej mało go obchodzą. Lubi planować, jest zasadniczy i zaborczy, nie cierpi, gdy coś mu nie wychodzi, a jeśli już coś robi, to jest niesamowitym perfekcjonistą i woli poświęcić na to więcej czasu, ale zrobić to tak jak chce, żeby to wyglądało. Zawsze chce być "panem sytuacji", więc nie okazuje zbytnio emocji i stara się być neutralny w każdej chwili - czasem mu to nie wychodzi, gdyż w głębi jest bardzo czuły i wrażliwy.
Jak więc można by opisać w skrócie Gabriela Smitha? Arogancki, egoistyczny, przebiegły, opanowany, odważny, stanowczy i ambitny.

10. Opis wyglądu:
Ma sto siedemdziesiąt osiem centymetrów wzrostu i nie jest zbyt postawny. Na oko waży sześćdziesiąt pięć kilogramów, więc jest dość szczupły, ale jak to się mówi: chłop z jednej żyły, potrafi być twardy, choć nie jest raczej typem osiłka. Czarne włosy strzyże bardzo krótko, właściwie tuż przy skórze. Jego głęboko osadzone, lśniące brązowe oczy, zwykle pozostają bez wyrazu. Ma też jasną, gładką cerę - nie lubi się opalać. Zdecydowanie najbardziej rzucają się w oczy jego pełne usta, które często wykrzywia pogardliwy uśmiech na widok niechlujnie lub biednie ubranej osoby. Prosty nos i szczupła twarz raczej nie wyróżniają go z tłumu. Nie jest niesamowicie przystojny, ale zdecydowanie do brzydkich nie należy.
Lubi ubierać się w drogie szaty, chociaż bardziej stawia na elegancję niż na oryginalność. Uważa, że to jego charakter, nie ubiór powinny go wyróżniać. Uśmiecha się zawsze lewym kącikiem ust, ale jego oczy pozostają bystre i nie wyrażają emocji. Patrzy zawsze w oczy rozmówcy, a gdy siedzi lub stoi robi to bardzo swobodnie, często zajmując przy tym dwa razy więcej miejsca, niż potrzebuje. Kiedy mówi, dużo gestykuluje.
Charakterystyczna dla niego jest blizna, po głębokim rozcięciu ostrym narzędziem, na wierzchu lewej dłoni - pamiątka po wypadku sprzed paru lat. Poza tym ma też małą bliznę koło prawego ucha. Ostatnią rzeczą jaka go wyróżnia, jest nieznaczna wada wymowy - nie do końca poprawnie wymawia literę R.

11. Rodzina:
Rodzina Gabriela szczyci się czystością krwi, mieszka w niewielkim pałacyku i tam skupia niemalże wszystkich żyjących jej członków.
Robert Smith - ojciec Gabriela - Ma czterdzieści lat. Pracuje w Ministerstwie Magii, w departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów na wysokim stanowisku. W czasie wojny popierał Czarnego Pana i należał do śmierciożerców. Pochodzi ze starej, majętnej czarodziejskiej rodziny.
Rosalie Smith - matka Gabriela - Dwa lata młodsza od ojca. Również pracuje w Ministerstwie Magii w departamencie Przestrzegania Praw Czarodziejów, jako protokolantka Służb Administracyjnych Wizengamotu. Również pochodzi z rodziny czystej krwi, jednak zdecydowanie biedniejszej niż rodzina jej męża.
Samantha Smith - babka Gabriela od strony ojca. Nigdy nie pracowała - dom utrzymywał jej mąż - dziadek Gabriela. Pochodziła z rodziny czystej krwi o wielowiekowej tradycji.
Arthur Smith - dziadek Gabriela od strony ojca. Zanim przeszedł na emeryturę, pracował w Ministerstwie Magii. Najpierw w Urzędzie Niewłaściwego Użycia Czarów, potem jako członek Międzynarodowej Komisji Handlu Magicznego, by ostatecznie zostać zastępcą dyrektora departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - to on zapewnił synowi posadę.
Amelia i Victoria Smith - młodsze siostry Gabriela, które są jeszcze za małe by uczęszczać do Hogwartu.

12. Historia postaci:
Gabriel urodził się siódmego października 1967 roku jako pierwsze dziecko Smithów - znanej i budzącej słuszny respekt rodziny czarodziejskiej. Wychowywał się jako złote dziecko, chociaż powiązania rodziców z Czarnym Panem nierzadko wprowadzały nerwową atmosferę w jego domu. Wychował się jednak w przeświadczeniu, że niezależnie od okoliczności, to właśnie Sami Wiecie Kto jest słuszną stroną konfliktu. Nie wolno mu oczywiście mówić o tym otwarcie... chociaż i tak większość ludzi to wie przez wzgląd na jego rodzinę.
Jego dzieciństwo było raczej dość nudne, więc niewiele można o nim powiedzieć. Zawsze marzył o dostaniu się do Hogwartu, więc gdy tylko otrzymał list, ogłupiał ze szczęścia, widząc już siebie jako potężnego czarodzieja, który jednym ruchem różdżki jest w stanie poruszać góry. Jego zapał szybko ostygł w trakcie pierwszych lat nauki, gdy okazało się, że to wszystko nie jest takie proste, a on musi przyłożyć się trochę do nauki jeśli chce zdać egzaminy, czy późniejsze OWUTEMy...
W celu lepszego naświetlenia charakteru Gabriela dobrze będzie wspomnieć o pewnym wydarzeniu z jego życia, które w pewnym stopniu wpłynęło na to kim jest obecnie.
Jego rodzina niegdyś spotykała się z Grynwichami - inną czarodziejską rodziną czystej krwi, która również trzymała stronę Czarnego Pana. Gabriel przyjaźnił się z ich jedyną córką - Marią. Miał dziesięć lat, gdy podczas odwiedzin Grynwichów nagle do ich domu wtargnęli śmierciożercy z uniesionymi różdżkami. Ojciec Gabriela - Robert - wściekł się wtedy i zaczął kląć na nich:
- Jak śmiecie wchodzić w taki sposób do mojego domu?! Czyżbym był o coś oskarżony?! Zarzekam się na Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, że jestem lojalny, a teraz wynoście się! - Spojrzał na nich spod grzywy swoich ciemnych włosów. Jego wargi drgały wściekle. - Zrozumieliście?
Jeden ze śmierciożerców uśmiechnął się okrutnie i rzekł:
- Spokojnie Smith, nie chodzi o ciebie... - Skinął na resztę kompanii. - Chociaż zaiste ciekawi mnie, że zarzekasz się o swojej lojalności, a jednocześnie konfabulujesz z tymi zdrajcami. - Wskazał na Grynwichów. Jego towarzysze już otoczyli ich zwartym kręgiem.
Robert osłupiał, odwrócił się powoli i spojrzał na małżeństwo siedzące przy jego stole. Oboje byli uśmiechnięci, chociaż ich oczy wyrażały smutek.
- Tak Robercie. - Głos Clary łamał się, ale poza tym nie okazywała słabości. - Tak, jesteśmy po stronie Zakonu. Uprzedzę twoje następne pytanie: od pół roku szpiegujemy dla Zakonu. Wiem, że i ty może kiedyś zrozumiesz... Że i ty zrozumiesz po czyjej stronie powinieneś stanąć. Mieliśmy na to nadzieję, masz jeszcze szansę... - Przycisnęła się do ramienia męża, a on objął ją delikatnie.
- Zdrada... - Wyszeptał Robert, po czym wyszarpnął różdżkę zza pazuchy i wrzasnął. - Avada Kedavra! Avada Kedavra! - Życie uszło z nich natychmiast, ale smutny uśmiech nie spełzł z ich twarzy.
- Robercie... ponoszą Cię emocje: mogli nam coś powiedzieć o Zakonie... - Rzekł śmierciożerca, który wcześniej konwersował z ojcem Gabriela.
- Dość już macie informatorów w Zakonie Amadeusie! - Rzucił wściekle Robert.
- Hej! A co z tą małą? - Zapytał inny śmierciożerca wskazując na Marię. Gabriel wciąż siedział z nią w kącie pokoju i obserwował całą sytuację. Teraz zrozumiał... zabiją ją - zabiją ją tak, jak zabili jej rodziców. Spojrzał na jej twarz. Była zbyt przerażona, żeby płakać.
- Zabij ją. - Syknął Amadeus.
- Przecież to tylko dziecko! - Włączyła się Rose podrywając od stołu. Jej oczy wypełniały łzy. - Czy musimy być aż...
- Zamilcz! - Przerwał jej Robert. - Dość już ucierpiała nasza rodzina przez nich...
Śmierciożerca zbliżył się do dziewczynki gdy nagle chłopiec zerwał się i zasłonił ją swoim ciałem. Zacisnął mocno powieki pewien, że zaraz umrze. Nic takiego się nie stało.
- Odsuń się. - Warknął śmierciożerca.
- Nie rozkazuj mojemu synowi. - To był głos ojca. - On jeszcze jest młody, nie zdaje sobie sprawy co się tu dzieje. Prawda synu? Odsuń się proszę. - Położył nacisk na ostatnie zdanie. Gabriel ani drgnął. Ktoś złapał go za kołnierz i odciągnął siłą. Z pewnością ojciec. Więcej nie pamięta za dobrze. Ciało Marii na ziemi: martwe i bezwładne. Odwrócił się i zwymiotował w palenisko.
Następnego dnia ojciec sprawił mu takie lanie i reprymendę jakiej jeszcze nigdy nie uświadczył. Już nigdy nie bronił zdrajców i zawsze słuchał rozkazów ojca.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach