Bar

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Nie 24 Cze - 0:27

Lekki uśmiech, noga założona na nogę, ręce złożone na podołku. Powściągliwość w każdym geście. Chociaż zaprosił ją na kawę w zamiarze zadośćuczynienia, Leah nie była pewna, czy młody mężczyzna nie ma innych pobudek. Co prawda od jej wejścia zaprezentował pełną kulturę, jednak po spotkaniu z Phoenixem zapamiętała sobie, że pozory naprawdę lubią mylić. Darrow wolała zatem nie prowokować go niczym. Wypije kawę, pofuka na niego i wróci do siebie, więcej nie zawracając sobie głowy Aideenem. Tak będzie najlepiej.
- Ach, tak? I żadnego doradcy zawodowego, żadnego wspólnika? – Uniosła kącik ust w ironicznym uśmiechu. Trudno było jej uwierzyć, że wszystko to zrobił totalnie sam, chyba że odziedziczył talent do interesów po starszym bracie. – Chyba zostanę przy kawie – stwierdziła niepewnie, gdy Seward zaprezentował przed nią gamę najróżniejszego rodzaju trunków. Nawet gdyby wiedziała, jak smakują, pewnie nie potrafiłaby się zdecydować na konkretny napój. Kawa zaś wydawała się być najodpowiedniejsza, szczególnie, że po męczącym dniu potrzebowała jakiegokolwiek kopa. Musiała się obudzić, musiała mieć siły, by dotrzeć do domu i coś zjeść. Musiała.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Nie 24 Cze - 0:36

Ona i nieprowokowanie? Jak można nie prowokować Aideena? Wróć! Starego Aideena nie trzeba było niczym prowokować, bo sam to potrafił doskonale robić. Manipulował ze swojej strony i nadrabiał też ze strony swojego rozmówcy, nie potrzebując zwykle żadnego pretekstu. Dziś jednak to nie był stary Aideen i chciał to przekazać pannie Darrow, by zmienić jej zdanie na temat swojej osoby.
- Ano. To u nas rodzinne - mruknął pod nosem, przypominając sobie, że przecież i jego brat ma kawiarenkę, która całkiem ładnie prosperuje. Był tam chyba raz, może ze dwa razy. Jego również wypadałoby odwiedzić, widział go... dawno temu. Co do fukania, to przecież nie o to chodzi, by stale się na siebie boczyć. Czasem przychodzi taki moment, że wypada zakopać wojenny topór, środki pirotechniczne i złączyć różdżki w pokojowym zaklęciu. Dlaczego nie teraz?
- Niech będzie kawa - zgodził się skinieniem głowy, nastawiając wodę do gotowania i przygotował naczynia. - Jak ci minął dzień? Czy były jakieś konsekwencje z tą wazą? - spytał niepewnie, marszcząc brwi. Bał się, że jednak zapomnieli o jakiejś części gdzieś tam, w Londynie i że wazy nie dało się złączyć z powrotem w całość.
Musiała? Przecież miał całkiem wygodne łóżko piętro wyż... ekhem, to znaczy, tak, musiała.
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Nie 24 Cze - 1:56

Zazwyczaj trudno jest zmienić czyjąś opinię na dany temat, jeśli pierwsze wrażenie okazało się nader niekorzystne. Aideen długo i staranie pielęgnował swój dotychczasowy wizerunek, by teraz każdy jego znajomy, którego spotka, mógł tak po prostu przestawić swój tok myślenia i najzwyczajniej wyrzucić z pamięci tego Aideena. Aczkolwiek Leah postanowiła dać mu szansę. Każdy powinien ją mieć, a jeżeli Seward rzeczywiście doznał katharsis, tym bardziej nie można było go skreślać, lecz pomagać na wszelkie możliwe sposoby, by udało mu się wytrwać w swoim postanowieniu czy cokolwiek to było.
Może faktycznie nastał odpowiedni czas, by pogrzebać dawne niesnaski i wyciągnąć rękę w pokojowym geście. Koniec wojny, pora wyjść z okopów i zacząć cieszyć się nowym dniem. Bzdura. To jedynie karmienie szarej masy górnolotnymi hasłami, które nigdy nie zostaną zrealizowane. Problem w tym, Leah, że tu nie chodzi cały świat czarodziejów. To całkowicie indywidualna decyzja, dzięki której może lepiej będzie się żyło tobie – nie Ministrowi Magii, nie Albusowi Dumbledore’owi, czy jakiejś Anne Thompson.
- Praca, praca i jeszcze więcej pracy na miły koniec dnia – skwitowała krótko, nawet nie próbując ukryć złości i rozżalenia. Miało być pięknie, miało być przyjemnie, jak przez ostatni tydzień, lecz nieoczekiwanie Smithowi zapragnęło się wyżyć na Bogu ducha winnych podwładnych. – Ale ty chyba także nie miałeś chwili wytchnienia? – zauważyła, spoglądając na resztkę klienteli, która zdawała się wyjątkowo dobrze bawić. – Waza nie miała jeszcze okazji ujrzeć nowego właściciela.
Darrow nie była na tyle głupia, by zaraz po nieszczęśliwym wypadku gnać z potłuczonym eksponatem do Hewsona i mając nadzieję, że ten tylko pogłaszcze ją po główce i powie, że nic takiego się nie stało. Najpierw na własną rękę musiała naprawić naczynie i dowiedzieć się, czy wszystko jest z nim w porządku. W innym przypadku nie miała nawet po co pokazywać się Victorowi na oczy.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Nie 24 Cze - 9:30

Dokładnie. W świecie było przecież tak wiele przykrych spraw, tak wielu okrutnych ludzi, myślących wyłącznie o sobie i o tym, jak uprzykrzyć innym życie. Dlaczego więc nie iść tą mroczną ścieżką większą paczką, bez wewnętrznych niesnasek?
Na samą wzmiankę o pracy, Seward skrzywił się nieco, wspominając pierwsze dni w Hogsmeade od swojego powrotu. Bieganie za lokalem, urządzanie go, poszukiwanie pracowników (swoją drogą dość nieudane), a teraz ściąganie klientów i ich utrzymywanie w ryzach. Teraz niemal nie sypiał, rzadko kiedy opuszczał to miejsce, ale wiedział, że za jakiś czas, gdy wzrośnie jego popularność, zatrudni kilka osób, będzie miał chwilę wytchnienia. Wtedy to stanie w progu, oprze się o framugę i uśmiechnie z dumą.
Chłopak westchnął cicho, odpychając się lekko od blatu baru, gdy czajnik zaczął gwizdać. - Soku czy coś? - wtrącił na moment, rzucając srogie spojrzenie jakiemuś mężczyźnie, który zaczął się zachowywać nieco głośniej, a następnie wrócił do Leah, ostatecznie przyprawiając kawę i podsuwając ją dziewczynie w ładnej filiżance. - Jeszcze raz przepraszam. Powinienem był utrzymać choć odrobinę instynktu samozachowawczego, by na ciebie nie wlecieć.
Seward miał wielką gamę ustawionych minek, maślanych oczek i wydymanych usteczek. Tym razem nie było w nim żadnego fałszu, zero podglądania, czy aby ktoś się przejął jego teatrzykiem. Zwykła, realistyczna skrucha.
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Hannah Parker on Nie 24 Cze - 16:48

Czas jakby stanął w miejscu. Noc, a wraz z nią impreza, nie miała zamiaru się kończyć, co dla Gryfonów było zdecydowanie okolicznością sprzyjającą. Knajpa wypełniała się ludźmi, którzy powoli przestali zwracać na dwójkę uczniaków, którzy odrobinę nad interpretowali swoje prawa.
Taniec na stole bardzo przypadł Hannie do gustu. Lubiła uczucie wolności, zerwania wszelkich granic międzyludzkich. Upiła spory łyk alkoholu i chichocząc, złożyła na ustach Gabriela namiętny pocałunek. Ten niby znaczący gest był dla Hanny czymś równie normalnym, jak uścisk ręki. Dopóki w grę nie wchodziły uczucia, machała ręką na takie wyskoki.
- Dziękuję za taniec. - uśmiechnęła się uroczo, gdy oderwała się od jego ust i zgrabnie zeskoczyła ze stołu, pozostawiając go w chwilowym osłupieniu. Oczywiście, zabrała ze sobą butelkę rumu, którą co chwilę trochę opróżniała. Bez pośpiechu ruszyła za Marcinem, w końcu on też był jej imprezowym znajomym.
- Dobrze się bawisz? - zagadnęła, a z jej ust nie schodził uśmiech. - Zapewne nie, bo jeszcze ze mną nie tańczyłeś. - pociągnęła go za rękę i już po chwili byli na parkiecie. Zdążyła jeszcze pomachać ręką Gabrielowi i uśmiechnąć się do niego szeroko, zanim znów porwała się w wir szalonego tańca.
avatar
Hannah Parker
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Cardiff, Walia

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 17:26

Fakt. Gabriel był nieco zszokowany, ale musiał przyznać, że nie oponował, kiedy go pocałowała. po tej ilości alkoholu i w takich warunkach, jemu również wydało się to bardziej normalne niż... normalnie. No i całkiem przyjemne.
- Ja również dziękuję. - Zeskoczył ze stołu i ucałował jej dłoń w szarmanckim ukłonie.
Tak czy inaczej, po chwili dziewczyna odeszła tańczyć z Marcinem. On wykorzystał okazję i podszedł do baru zamówić sobie drinka. Dziewczyna zabrała w końcu rum, a nie miał zamiary przerywać parze zabawy. Zauważył Aideena za barem. Nie mógł wiedzieć, że dziewczyna z którą rozmawia, nie jest tylko zwykłą klientką. Pomachał mu ręką na powitanie.
- Cześć, co słychać w wielkim świecie? Widzę, że świetnie sobie poczynasz! - Po jego głosie można było poczuć już trochę działanie alkoholu. Trochę. - Witam piękną panią! - Zwrócił się do dziewczyny stojącej przy barze. Kojarzył ją skądś... na pewno ją kojarzył. Wyglądała jakby nie tak dawno skończyła Hogwart. To pewnie stąd takie wrażenie.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Nie 24 Cze - 19:20

W grupie zawsze jest raźniej, nie ma zatem żadnych przeciwwskazań, żeby stawić czoła temu nieprzyjaznemu światu razem. Może przy okazji uda się osiągnąć równie potężną władzę, jaką zdobył Voldemort? Nie, nie, jeżeli tak miałaby prezentować się ta paczka podążająca jedną z mrocznych ścieżek życia, to Leah wolała na wieki wieków pozostać outsierem.
- Jak uważasz – wzruszyła wątłymi ramionami, dając mu tym samym przyzwolenie na dodanie do kawy czego tylko zapragnie. Choć raz zdrowy rozsądek może pójść na urlop, a tym razem Leah była pewna, że ze strony Sewarda raczej nic strasznego jej nie grozi. Poza tym w lokalu było sporo osób, więc chyba nie odważyłby się zrobić czegokolwiek głupiego przy takiej widowni? – Dziękuję. Och, Aideen, dajmy już temu spokój. Niektórych nawyków nie można się od tak pozbyć – dodała z uśmiechem. Naprawdę nie było sensu ciągnąć dłużej tego tematu. Co się stało, to się nie odstanie, a zdecydowanie lepiej będzie, jeśli wczorajszy wieczór nie rzuci się cieniem na ich dzisiejsze spotkanie.
Do baru podszedł jeden z klientów ciemnowłosego, którego pierwsza część ubodła Darrow. Dobrze sobie poczyna? A cóż to miało znaczyć? Następne słowa, skierowane do dziewczyny, sprawiły, że ta uważniej zmierzyła chłopaka wzrokiem. Chwilę zajęło jej, by wydobyć z siebie słowa. Gabriel Smith? Czy oni muszą ją dziś prześladować?
- Pannę. Mężatką nie jestem, w najbliższym czasie za mąż wychodzić nie mam zamiaru, a dopóki z mych ust nie padnie sakramentalne tak, panną pozostanę – odparła chłodnym tonem, po czym ściągnęła usta i odsunęła się odrobinę od chłopaka. Zmiana w jej zachowaniu była diametralna, a w powietrzu niemal zaczęło iskrzyć od negatywnej energii.
Nie było żadnej wątpliwości, że ją kojarzył nie tylko ze szkolnych korytarzy, ale może przede wszystkim z departamentu swojego ojca. Cóż za niefortunne spotkanie, takiego zakończenia dnia Leah absolutnie się nie spodziewała. Miało być zupełnie inaczej, niż wczoraj, lecz wszelkie znaki na niebie i ziemi zapowiadały równie fatalny wieczór. Nawet kawy nie zdążyła się napić.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 20:04

Udał zdziwienie widząc oburzenie dziewczyny. Hmmm teraz ją skojarzył. Leah Darrow.
- Witaj zatem panno Leah! Przepraszam, że nie poznałem w pierwszej chwili... sama rozumiesz. - Uśmiechnął się kącikiem ust. Była zła. No cóż - jej pieprzony problem. Gabriel nie miał zamiaru się tym przejmować. - Coś Ci zaszkodziło? Bo wyglądasz, jakbyś zjadła coś niezbyt świeżego? - Oczy błysnęły mu zawadiacko. Odpowie mu? Zaatakuje? Taka głupia chyba nie jest. Rozumie zapewne, że jego ojciec jest jej przełożonym. Poza tym... chyba musiał ją lubić. No i miała czystą krew. Tak czy inaczej, teraz zdawała się być na coś wściekła i to nie pasowało chłopakowi. Na pewno nie zepsuje mu wieczoru swoimi fochami.
- Aideen - ona tak zawsze ma? W sensie... ostatnio zrobiła się taka opryskliwa, czy to już jakaś głębsza przypadłość? - Zaśmiał się do chłopaka. Dopił swojego drinka. Hmmm... na razie powstrzyma się od alkoholu. Poza tym Hannah nie wypije raczej sama całej butelki rumu.
Nie wiedział co z Marcinem...
Zupełnie nie przejmował się tym, że właśnie przerwał komuś rozmowę. Brutalnie. Zdążył się już bowiem tego domyślić. Miał to głęboko. Jeśliby to było coś poważniejszego, to porozmawialiby gdzieś indziej i na osobności. Gabriel uznał, że po prostu musieli gawędzić o niczym. No a Aideena nie widział od wieków, więc miło by było choć parę zdań wymienić.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Marcin Wroński on Nie 24 Cze - 21:13

Niestety, nasz Marcinek alkoholu się nie doczekał. Być może dlatego, ponieważ został wyciągnięty na parkiet… Szaleńcze tańce bez kropli czegoś mocniejszego? Coś dziwnego! Tego pan Wroński jeszcze nie uprawiał. Nie zdążył nawet odpowiedzieć dziewczynie na pytanie… Co się dzieje z tym światem?! Kobiety same zaciągają cię na parkiet, nie pytają czy chcą się napić! Ten świat stawał na głowie, ot i co!
Jako, że Marcinek był zaszokowany całą tą sprawą oraz tym, że nagle zamiast baru widział tłum ludzi, nie tańczył zbyt dobrze. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że był jednym z najgorszych tancerzy, z którymi miała okazję Hannah zatańczyć.
- Z-z-zaraz wrócę! – wyjąkał po prostu uciekając z parkietu. Kto by widział, żeby Gfyroni uciekali z parkietu? Wroński jednak nie pognał w stronę baru, aby coś zamówić. Chyba i tak by mu się nie udało kupić czegoś mocniejszego. To nie był jego dzień stanowczo. Zamiast więc pójść się napić, nasz Marcinek po prostu… UCIEKŁ. Uciekł z baru! Tego po prostu jeszcze nie grali! Wroński zostawił samą dziewczynę na parkiecie. Zapewne nie przysporzy mu to popularności oraz przyjaciół, ale cóż… Czasami trzeba ratować się ucieczką, jeśli nie wie się o co chodzi.

Opuszczam temat.
avatar
Marcin Wroński
Uczeń

Liczba postów : 23
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Nie 24 Cze - 21:36

W pewnej chwili na horyzoncie pojawił się znajomy Gryfon, z którym niegdyś czaił się po dziwnych miejscach Hogwartu, pokazując mu wszelkie zakamarki. Chyba on jako jedyny nie zaatakował go z fochem, kiedy spotkali się po raz pierwszy po powrocie Aideena z Turcji, a jego z pewnością nie informował, że zamierza gdziekolwiek wyjeżdżać.
- Hej, Gabriel - odpowiedział mu uśmiechem. - Ano lokal prowadzę, wiedzie się dobrze - mruknął, wskazując dłonią ogólnie po knajpie. Klimat między jego klientem a zaproszonym gościem nie był zbyt ciekawy. Nie miał zamiaru ich rozdzielać, gdyby nagle zdecydowali skoczyć sobie do gardeł. No i nie chciał, żeby pierwsza bójka w tym lokalu wybuchła o byle co, właśnie między nimi. - Mógłbyś nas, proszę, teraz zostawić? Mamy do obgadania kilka spraw - posłał chłopakowi nieco przepraszające spojrzenie, jednak naprawdę zależało mu na rozmowie z Leah, nawet jeśli mieliby rozmawiać o byle bzdetach.
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Nie 24 Cze - 21:56

Uniosła brwi, z coraz większym zaciekawieniem słuchając tego, co do powiedzenia miał Gabriel. Doprawdy, zabawny z niego chłopak, lecz jakże wkurzający. Złość narastała w niej coraz bardziej, każde słowo Smitha przyprawiało ją o niestrawność, mimo to odpowiedziała nadzwyczaj spokojnym tonem. Przecież ona zawsze starała się nie unosić głosu. W jakichkolwiek sporach spokój zwykle działał na druga stronę, niczym płachta na byka, zaś Leah pozostawała niewzruszona.
- Jakież to miłe z twojej strony, że tak bardzo martwisz się o moje zdrowie.
Przeniosła wzrok na Aideena. Interwencja interwencją, ale czy przeganianie klientów spod baru nie zaszkodzi jego knajpie? Leah była gotowa poświecić się dla dobra sprawy i, nie wszczynając żadnych kłótni, udać się w zacisze swojego mieszkania. Na bezsensowne spory nie miała bowiem ochoty, a kawę mogła wypić gdziekolwiek indziej.
- Nie kłopocz się, porozmawiaj z kumplem, wymień się doświadczeniami. Wpadnę kiedy indziej – rzuciła lekkim tonem, choć nie można było nie zauważyć, że spojrzenie miała nadal nieprzyjemne, a dość gwałtowne poderwanie się z krzesła tylko zapieczętowało to, w jak podłym nastroju się znalazła.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 22:31

Nie zdążył odpowiedzieć, kiedy dziewczyna nagle wstała od baru. Gabriel poczuł się zajebiście głupio. Ostatecznie to chyba jego wina. Na pewno jego wina. Przerwał im rozmowę. Kątem oka zauważył, że jego towarzyszka została sama. Hannah stała na parkiecie bez Marcina. Ehhh... a miała być fajna impreza, tymczasem znów trzeba ratować sytuację i własny tyłek na dodatek.
- Eeee... Wybacz Aideen... Nie chciałem wam przeszkadzać. - Spojrzał przepraszająco na chłopaka za barem. - Spoko, pogadajcie sobie. - Puścił oko do Leah. Podszedł do Hanny.
- Gdzie jest Marcin?! - Krzyknął głośno, żeby go usłyszała pośród rzępolenia jakiejś kapeli. - Zostawił Cię?! - Gabriel nieco się oburzył. Wziął od niej rum, napił się łyka. Co za gówniany wieczór się robi... Masakra. Miał nadzieję, że zaraz zrobią znów coś szalonego i zapomni o tych wszystkich fochach. Co to w ogóle ma znaczyć? Koleś przychodzi, wita się, idzie tańczyć z dziewczyną i nagle ją zostawia? Za grosz szacunku... W ogóle jakaś poryta historia. Będzie musiał z nim pogadać w dormitorium jak tylko się spotkają.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Nie 24 Cze - 22:51

Całe szczęście, że Gabriel, mimo upojenia alkoholowego, wykazywał jeszcze jakieś resztki kultury i całej reszty dobrego smaku. Nie pozwoliłby Leah wyjść, co to, to nie! Już jednej udało się zwiać, tym razem nic przecież jeszcze nie zrobił, zero pretekstu to kłótni i fochów.
- Do zobaczenia - skinął jeszcze do Gryfona, po czym odwrócił się w stronę Leah i posłał jej krótki uśmiech. - I po sprawie. Niczego nie będziemy przesuwać i odkładać. Umówiłem się z tobą, a nie z nim - mruknął bardziej do siebie, niż do dziewczyny i upił łyk ciepłej już whisky. Skrzywił się przy tym z niezadowoleniem i odsunął gdzieś szklaneczkę. - Na czym skończyliśmy? - spytał pannę Darrow, usadawiając się wygodniej.
Przecież nie będzie pozwalał, by pierwsza lepsza osoba mu przeszkodziła w rozmowie. Zwłaszcza, że był u siebie, a cała reszta to jego goście. Nie chciał na wejściu nikogo wypraszać, lecz chwilę prywatności można mieć, czy tak?
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Pon 25 Cze - 0:20

On nie pozwoliłby jej wyjść, a ona nie pozwoliłaby mu siebie wypuścić. Nieczyste zagrania były całkiem w porządku, jeśli wykorzystywane były do słusznych celów, a takim na pewno można nazwać dokończenie kawy. Leah stanowiła prosty problem – jeśli coś sobie zamierzyła, nic nie mogło jej oderwać od postawionego zamiaru. Kiedy więc Gabriel odchodził od baru, posłała mu złośliwy uśmiech, po czym wróciła na swoje poprzednie miejsce.
- Naprawdę sądziłeś, że wyjdę w taką śnieżycę? – zapytała ze śmiechem, przysuwając do siebie filiżankę z kawą. Wreszcie miała okazję, by w miarę spokojnie skosztować tego, co przygotował Aideen. – Niezłe – skwitowała jedynie, upijając jeszcze jeden łyk kawy. – Najprawdopodobniej na tym, byśmy rzucili w niepamięć wczorajszy wieczór. Co ty na to?
Musiał przystać na taką propozycję, wszak była im obojgu bardzo na rękę, szczególnie, gdy pojawił się kolejny problem pod postacią wyszczekanego Gryfona.
Darrow odgarnęła kosmyk ciemnych włosów za ucho, kątem oka spoglądając na parkiet i resztę baru. Zastanawiała się, czy Knajpa Aideena otwarta jest do konkretnej godziny, czy może chłopak postanowił na początku kariery dać klienteli wolną rękę, samemu skazując się na ogromne cierpienie.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Wto 26 Cze - 11:53

- Oczywiście, że nie. Nie przepuściłabyś okazji skosztowania kawy mojej roboty - skwitował, odprowadzając jeszcze wzrokiem Gryfona, a następnie przesunął wzrok na pannę Darrow.
- Jestem za - uśmiechnął się triumfalnie, opierając brodę na dłoni i przez moment przyglądał się Leah. - Działo się u ciebie coś ciekawego po skończeniu szkoły? - spytał w końcu, dochodząc do wniosku, że musi zająć się rozmową, bo cały dzień na nogach, cztery kawy i ścieżka nie służą mu zbyt dobrze, gdyż zaczyna nieco przysypiać. A miały stawiać na nogi, co? Chyba jednak powinien zostawić tą ostatnią szklaneczkę whisky z daleka od siebie.
I niestety tak, Aideen siedział tu od rana do ostatniego klienta. No chyba że pozostało kilka osób, które już totalnie zamulały w kącie, więc informował ich grzecznie, że wypadałoby iść spać, a ci ładnie wychodzą i wracają w południe, trzeźwi i rześcy do kolejnej zabawy. Czy ci ludzie nie mają nic do roboty? Aideen może ich zawsze zatrudnić do zamiatania czy coś, problem w tym, że do tego wystarczy jedno machnięcie różdżką...
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Wto 26 Cze - 13:16

Wywróciła oczyma, krzyżując ręce na piersi. A on nadal swoje, nadal taki sam – może odrobinę zmieniony, ale nadal to ten Aideen Seward, którego znała. Arogancki, pewny siebie, lecz teraz i z odrobiną kultury osobistej. Szalone połączenie, mieszanka wybuchowa.
- Uważasz się za eksperta w tej dziedzinie? – Darrow mogłaby nawet przystać na takie stwierdzenie, gdyż od dawna nie uraczono jej tak smaczną kawą.
Trochę to było przykre, że już na początku musiał się tak zaharowywać. Mimo to wyglądało na to, że z tematem trafił idealnie, robiąc przy okazji konkurencję Trzem Miotłom i Świniakowi, co było godne pochwały. Bardzo możliwe, że Sewardowie rzeczywiście mieli smykałkę do interesów i w przyszłości zrobi się o nich głośno, jeśli tylko połączą swoje siły.
- Zależy, czy masz coś konkretnego na myśli. Żadnych skandali, żadnych sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym, żadnych emocjonujących przygód, czyli to, co zwykle. Ale ciebie musiało coś nieźle poturbować, skoro wróciłeś taki odmieniony – zauważyła, nie stroniąc od złośliwości. – Zupełnie, niczym feniks.
Kolejny łyk ciemnego naparu, ukradkowe spojrzenie na zastawione dziwacznymi specyfikami półki za plecami mężczyzny, a myśli byłej Ślizgonki zaczęły zaprzątać coraz to nowsze i nowsze pytania. Gdzie on był? Co robił? Z kim się zadawał? Czy to aby na pewno nie jedna z jego kolejnych sztuczek? Gości w barze miał tak zróżnicowanych, że trudno było określić, czy zajmuje się tylko prowadzeniem zwykłej knajpy, czy może bar jest przykrywką czegoś większego i bardzo nielegalnego. Głupio było jej się o to wszystko pytać, przecież zazwyczaj nie przejmowała się tak przyziemnymi rzeczami, jak wypytywanie ludzi o ich prywatne sprawy. Od jakichkolwiek plotek trzymała się z daleka.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Sro 27 Cze - 11:34

No bez przesady. Chyba nie myślisz, że Adieen pozbędzie się tego, co ma w sobie najlepsze - pewności siebie? Nie ważne ile lat spędziłby poza domem, ile czasu spędziłby zamknięty w klasztorze na wysokiej górze, z całą pewnością nigdy nie przestałby być tak pewnym siebie.
- Nie tylko w tej - odparł zawadiacko, nie mając w tym momencie niczego konkretnego na myśli. Ot, gra słowna.
Jak to się mówi, na początku zawsze jest trudno, trzeba wiele od siebie dać, by z czasem móc nie robić nic i wyłącznie spijać piankę z idealnego piwa, które się naważyło. Co do łączenia sił... No raczej byłoby trudno. Jeden z braci ma kawiarenkę, drugi knajpę. To, że obaj trudnią się handlem jeszcze nie znaczy, że będą płynąć pod jedną banderą. Choć z drugiej strony zawsze można zmienić nazwę na "U Sewardów" i założyć sieć lokali o różnym charakterze na całych wyspach. To byłby dopiero interes!
- Ano, mówiłaś mi coś o Ministerstwie. Tam się udało? - spytał powoli, coś jeszcze kojarząc z czasów szkolnych. - Poturbować? To raczej nie brzmi za przyjemnie - zaśmiał się, zdając nie dostrzegać złośliwości w głosie panny Darrow. - Po prostu sporo sobie musiałem przemyśleć, poukładać w głowie - podsumował nieco nazbyt powściągliwie, widocznie nie chcąc zagłębiać się w szczegóły. Jakoś nie czuł się na siłach opowiadać jej teraz wszystkiego, co ściskało się w jego serduchu. Może zostawi to na inny raz.
Gdzie był, co robił i z kim się zadawał... Rzeczywiście pytania godne zarzucenia, jednak czy odpowiedziałby jej na nie? Zważywszy na jego dotychczasowe poczynania na polu Hogwartu i w ogóle wysp, to rzeczywiście można było wysnuć wnioski o jego domniemanych konszachtach z diabłami, dilerami i innymi tego pokroju. A może wystarczyłoby spytać?
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Sro 27 Cze - 13:45

Cholera wie, co go tam spotkało. Na każdego można znaleźć w końcu jakiś sposób, nikt nie jest na tyle silny, by go nie złamać, wystarczy znaleźć chociaż jeden słaby punkt.
Leah pokiwała ze zrozumieniem głową, unosząc kącik ust w nieco ironicznym uśmiechu. Aideen był mistrzem w wielu dziedzinach, stawiając konkurencji poprzeczkę bardzo wysoko. Większości nie chciało się nawet próbować jej pokonać, przechodzili więc pod nią, ciesząc się tym, co udało im się osiągnąć, reszta niedobitków bezskutecznie robiła z siebie idiotów, by udowodnić światu, że Seward mocny jest tylko w gębie, a w rzeczywistości to tylko słabo opierzony kogucik. Przykro robiło się, widząc ich poczynania.
- Tam nie mogło się nie udać – odparła zdawkowo, mając nadzieję, że młody mężczyzna będzie wiedział „dlaczego”. Darrow nie należała do osób, które na prawo i lewo chwaliły się swoim pochodzeniem, takie gierki nie bawiły jej absolutnie i zazwyczaj bardzo krytycznym okiem patrzyła na każdego, kto oceniał drugiego człowieka po zasobności jego portfela i sieci kontaktów. – Na Merlina, Seward, ty się starzejesz! – Udawane przerażenie wywołało skutek odwrotny do zamierzonego, gdy dwójka czarodziejów siedząca obok Leah i niezbyt dyskretnie przysłuchująca się ich rozmowie wybuchła gromkim śmiechem. – Nie jesteś na to przypadkiem za młody? Szkoła, szkołą, ale dopiero teraz rozpoczyna się przed tobą prawdziwe życie. Rezygnowanie z niektórych przyjemności na tym etapie może okazać się szkodliwe.
Bez wątpienia wystarczyło spytać, by rozwiać wszelkie wątpliwości. Jednakże łatwo było jednym, niewłaściwym pytaniem przekroczyć granice dobrego smaku, co byłej Ślizgonce wychodziło nadzwyczaj dobrze, a ostatnio wolała raczej zachować zdrowy dystans i unikać jak ognia popełniania głupich gaf.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Czw 28 Cze - 1:56

Wiedział "dlaczego". To wszystko było tak banalne i tak durne zarazem. Ale przecież nie jemu oceniać. Zapewne jeszcze przez długie lata w Ministerstwie Magii będą się rządzić tylko ci najczystszej i najszlachetniejszej krwi, a jemu nic do tego. On nadal będzie siedział w swojej knajpie w Hogsmeade, póki ktoś do niego nie przyjdzie i nie zabierze mu koncesji, a od tego raczej był daleki, zważywszy na fakt, iż niedawno się wybudował w tej lokalizacji. No i jeszcze była nadzieja, że Leah, jako świeżo upieczona pracownica Ministerstwa, jakoś się za nim w razie czego wstawi.
- Jakich przyjemności? Chlanie na umór? Tego sobie nie odmawiam. Szalone imprezy, trwające przez kilka dni? No, może nieco ograniczyłem, ale to chyba jeszcze nie przesadyzm - odparł z rozbawieniem. - A co, kręcą cię niegrzeczni chłopcy? Mam wrócić do starego trybu życia?
Tu znów znaczące spojrzenie, charakterystyczny ruch brwiami... Nie no, w tym momencie chyba już nie można mieć żadnych wątpliwości, że ma się do czynienia z Aideenem Sewardem. Może rzeczywiście nieco odmienionym, ale to dalej ten sam Seward. Co do przekraczania granic dobrego smaku, to w tym momencie należy pamiętać, że Gryfon zawsze znał się na żartach, nawet tych najczarniejszych, więc przy nim można było dowcipkować do woli, nawet o jego starości.
Nagle ktoś zaczął krzyczeć i zawodzić w kącie sali. Aideen leniwie podniósł na niego wzrok. To Benny, czterdziestoletni mężczyzna, który przychodził tu codziennie, od momentu otwarcia knajpy. Zawsze się spijał, zawsze zaćpał, a Seward zawsze...
Brunet sięgnął po różdżkę, rzucając zaklęcie wyciszające na Benny'ego. Ten zaś powoli wstał ze swojego miejsca, mruknął (a raczej zrobiłby to, gdyby nie został uciszony) coś do siebie pod nosem, po czym ubrał się i wyszedł. Dziwni ludzie go odwiedzali...
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Czw 28 Cze - 17:41

Czasy były niepewne, zwolnienia sypały się nie tylko w Ministerstwie Magii, lecz dosięgały również i tych małych, teoretycznie niezależnych spółek i interesów rodzinnych, których właściciele, w obawie przed jakąkolwiek niepoprawnością polityczną, zwalniali czarodziejów mugolskiego pochodzenia. Wydawało się, że magiczny świat zaczął tańczyć, jak mu zagrano, dyrygent zaś miał taką charyzmę i pewność siebie, że nikomu nawet nie zaświtało w głowie, by mu się postawić. Darrow taki porządek rzeczy dość szybko przestał odpowiadać. Od momentu rozpoczęcia pracy w Ministerstwie, coraz mniej podobał jej się pomysł zostania Ministrem Magii, jednak z marnym skutkiem przychodziło jej szukanie czegoś, w czym mogłaby się spełnić. Na dobrą sprawę miała zapewnioną pewną posadę z możliwym awansem, więc nie musiała nawet myśleć o rezygnacji z tego stanowiska na rzecz czegoś przynoszącego mniejsze zyski.
- Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że raczej nigdy nie było mi dane osobiście poznać cię do tej strony? – Bo Leah nie chodziła na żadne nielegalne imprezy organizowane w najdziwniejszych miejscach w Hogwarcie czy poza nim. Jej obecność uświadczyć można było li jedynie podczas uroczych zabaw w Pokoju Wspólnym Slytherinu, kiedy to zazwyczaj towarzyszyła Amelii. O Aideenie słyszała tylko opowieści; ewentualnie raz na jakiś czas, wracając późną porą do lochów mignęła jej sylwetka Sewarda w stanie, do którego ona sama nigdy jeszcze się nie doprowadziła. – Ale nie bądź zbyt łaskawy, nie mam zamiaru przekonywać się na własnej skórze, jak to jest przebywać w towarzystwie niegrzecznego chłopca.
Dziwne odgłosy nie uszły uwadze Leah. Z niewyraźną miną patrzyła na poczynania magicznie uciszonego klienta, aż do samych drzwi odprowadzając go wzrokiem. Potem spojrzała na zawartość swojej filiżanki – kawy było już niewiele, wystarczył łyk, może dwa, by opróżnić ją do końca, a wówczas nie zostałoby jej nic innego, poza pożegnaniem się z ciemnowłosym.
- Uhm – odchrząknęła, zaczesując za ucho kosmyk włosów. – Na mnie chyba też już pora…
Pożegnania zawsze wychodziły jej kulawo, dlatego wolała znikać bez zwracania na siebie uwagi.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Sob 14 Lip - 20:50

Jeśli jakimś nieszczęsnym trafem panna Darrow straci swoją ciepłą posadkę w Ministerstwie Magii, Aideen z chęcią przygarnie wspólniczkę, dla której z całą pewnością znajdzie się jakieś zajęcie w tym lokalu. Prosimy się nie martwić - coś się wymyśli!
- Tak, tak, w szkole to za wiele sobie nie porozmawialiśmy. Ja biegałem z imprezy na szlaban i ze szlabanu na imprezę, kiedy ty zapewne popijałaś herbatkę z chińskiej porcelany - powiedział pogodnie, bynajmniej nie mając zamiaru jej urągać. Ot, luźne i pozytywne podejście do tematu ich przeszłości. Jak w ogóle stało się, że się poznali, tego Aideen nie mógł sobie przypomnieć. Może jakiś wspólny projekt z eliksirów?
Co do stanu, do jakiego ona by się nigdy nie doprowadziła, to chodzi o wracanie na czworaka do wieży Gryffindoru czy raczej o wracanie niemal w pełni roznegliżowanym, trzymając jakieś dziewczę za pośladek?
- Nie idź jeszcze - jęknął cicho, obserwując, jak lokal powoli pustoszeje. - Głodny jestem - mruknął po chwili, biorąc od Leah pustą filiżankę i rzucił zaklęcie, odkładając następnie czyste naczynie na półkę. - Myślisz, że jest gdzieś jeszcze jakiś otwarty sklep? Moja lodówka jak zwykle świeci pustkami - podsumował gorzko, uświadamiając sobie, że kawę i drinki to może i robi świetne, ale gotować za nic świecie nie potrafił.
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Pią 27 Lip - 1:29

Nawet jeśli Aideen nie potrafiłby wymyślić jej jakiegoś zajęcia, ona bez trudu coś by sobie znalazła. Wszak w takim lokalu jest od groma do roboty – a to doprowadzić niektórych klientów do jako takiego porządku, a to zająć się zaopatrzeniem, czy chociażby wyczyścić coś ręcznie, a nie za pomocą wszechmogącej różdżki.
- Obowiązki i przyjemności zazwyczaj nie chodzą w parze – zauważyła, wzruszając ramionami. Co prawda w przypadku Sewarda między tymi pojęciami można by postawić znak równości, lecz czy naprawdę ktokolwiek chciałby zgłębiać tajemnice przywileju chodzenia na wszelkie melanże? Dla Leah było to, niczym obsługa mugolskiej pralki – zawiłe i zagmatwane. Jedyny istotny fakt stanowiło to, że ona na „herbaciane rozmowy” chodziła z przymusu, nie mając najmniejszej chęci wdawania się w sprzeczki z Amelią, która nie mogłaby znieść odmowy ze strony kuzynki. Bo to nie wypada, a poziom i klasę trzeba trzymać na każdym kroku. Do znudzenia i do obrzydzenia.
Istną zagadkę stanowił moment ich poznania się. Może faktycznie był to wspólny projekt z eliksirów, a może zwykłe zderzenie się na korytarzu? Ale czy aby przypadkiem ich pierwsze spotkanie nie nastąpiło w sowiarnii, gdy to Darrow uporczywie próbowała przywołać swoje ptaszysko do siebie? Ach, Merlin raczy wiedzieć!
- Żartujesz sobie? – Uniosła brwi, nie kryjąc ogromnego zdziwienia. Nie spodziewała się po nim talentu kulinarnego, to jasne, ale nie potrafiła uwierzyć w to, że przy tak ładnie prosperującej knajpie posiadał pustą lodówkę. A co, jeśli któryś z gości zapragnie natychmiast coś zjeść? Jakieś paszteciki dyniowe, czy pospolity chleb z masłem chyba się znajdzie? – O tej porze już wszystko jest pozamykane, a najbliższe pożywienie znajdziesz w mojej lodów… Naprawdę nie masz nic? – zaryzykowała jeszcze upewnienie się, że nie będzie musiała zapraszać do swojego mieszkania niemal obcego faceta. W nocy. Sama. Niee, Aideen na pewno coś zachomikował i ona będzie mogła mu spokojnie tutaj, na miejscu zrobić skromną kolację. Na pewno.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Czw 9 Sie - 17:30

No to w takim razie zapraszamy na pokład, panno Darrow. Kolejna różdżka zawsze się przyda!
- Czasem idą. Czasem nie wszystko wygląda tak, jak to zostało zaplanowane. Otworzyłem knajpę. Miałem siedzieć i pić z klientami, a muszę ich pilnować i wywalać co rusz za drzwi - wyznał, wzruszywszy obojętnie ramionami, dając tym samym znać, że już do tego przywykł. Przez pierwsze dni rzeczywiście tliła się jeszcze w nim iskra nadziei, że może się uda, że nie będzie tak źle. No i nie jest, wszędzie przecież można znaleźć dobre strony. Nawet w przymusowym chodzeniu na herbatkę do kuzynki. W końcu liczne ploteczki mogą się przydać w życiu codziennym.
Kto wie, gdzież widzieli się po raz pierwszy. Może nawet było to przelotne "cześć" na peronie dziewięć i trzy czwarte? Najwyraźniej mało istotne, skoro żadne z nich nie przywiązało do tego większej wagi.
Ta, jasne. On i chomikowanie jedzenia? Prędzej znajdzie się zachomikowany alkohol, tytoń, narkotyki, pornografię, ale nie jedzenie. Niestety, moja droga, to nie ten typ faceta.
- Na śniadanie jadłem szampana. Na obiad brandy, jeśli o to ci chodzi - odparł gorzko, rozglądając się jeszcze raz po knajpie. Zostali tylko we dwójkę. Brunet westchnął ciężko i machnął różdżką w kierunku okien, a wszystkie okiennice zamknęły się jednocześnie z cichym stukiem. - Dobra, mam jeszcze trochę południowego ginu. Na kolację jak znalazł - rozpromienił się nagle. Aideen i jego kulinarne zdolności. Jak zawsze idealne.
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Pon 20 Sie - 22:27

Aideen mógł sobie wmawiać, że wszystko jest w porządku I niczego mu nie brakuje, jednak po jego postawie, cieniach pod oczyma i dziwnej melancholii w głosie poznać było można, że żałuje tego, jak wszystko się potoczyło. Wszak nikomu nie byłoby w smak, gdyby jego marzenia i plany zaczęły się sypać bez jakiejkolwiek nadziei na ratunek.
- I nie chcesz zrobić nic, by wrócić do punktu wyjścia? Nie zależy ci na tym, by żyć po swojemu, według własnych reguł? Nie przeszkadza ci to? – Nie chciała być ani odrobinę wścibska, zastanawiała się jedynie, czy Seward wszystko przemyślał, czy czuje się spełniony w takim życiu, jakie mu zgotował los i czy ona sama, na jego miejscu, dałaby radę tak pociągnąć. Bo choć była wychowywana w konserwatywnej rodzinie, gdzie przestrzeganie wszelkich zasad i reguł było na porządku dziennym, to jednak za wszelką cenę próbowała wszystkim wokół udowodnić, jaka to z niej nie jest wielka indywidualistka, która wszystko robi po swojemu i ma własny plan na życie. Bunt, który może okazać się tragiczny w skutkach nie na początku, lecz gdzieś pośrodku drogi ku Wolności.
Cóż, wygląda na to, że niektórym do szczęścia potrzeba czegoś zgoła innego, niż podstawowe środki. Leah zapomniała jednak, że istnieje kilka typów ludzi, zaś Seward na pewno w najmniejszym stopniu nie jest podobny do niej.
- Kiedy ostatnio jadłeś coś, co nie zawiera alkoholu? – zapytała z niewyraźną miną, nie bardzo chcąc usłyszeć odpowiedź. Aż dziw, że chłopak tak dobrze się trzyma. – I zastanów się dobrze, bo jeśli wynik będzie przekraczał trzy dni, zostanę zmuszona porządnie cię dokarmić, co może zająć… jakiś czas.
Darrow nie miała najmniejszego zamiaru przetrzymywania go, lecz chyba nie darowałaby sobie, gdyby pozwoliła mu pójść spać o pustym żołądku. Jedynym mankamentem jej szalonego planu było zaproszenie Aideena do jej mieszkania, ponieważ Leah niekoniecznie mu ufała.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Aideen Seward on Czw 30 Sie - 10:37

Czy mu to nie przeszkadza? Może trochę. Odrobinkę. No dobra, przeszkadza, ale...
- Wychodzę z założenia, że początki zawsze są trudne. Nie mam doświadczenia w tej dziedzinie, dopiero się uczę. Za jakiś czas przyjmę kogoś do pomocy, odciążę się trochę i zacznie się wszystko udawać - wzruszył ramionami, mówiąc zbyt poważnie, jak na Sewarda przystało.
W jego życiu zasady również istniały. Do łamania, oczywiście, ale to nie było tak, że zawsze za wszelką cenę chciał wszystkich wkurzyć. Gdyby tak robił, zacząłby być przewidywalny, a tego nie chciał. Żył według swoich zasad - nie robić niczego wbrew swemu sumieniu i naturze. Wszak Seward nie został kompletnie pozbawiony jakiejkolwiek moralności.
- Eee - zastanowił się, próbując sobie przypomnieć co ostatnio jadł. - STARAM się dobrze odżywiać - zaczął powoli, zaznaczając pierwsze słowo. Ostatnimi czasy wszystko, co jadł, alkohol jednak zawierało. Poczynając od czekoladek z rumem, a na szklaneczce bimbru do kanapki z tuńczykiem kończąc. Choć sama kanapka była bezalkoholowa! Raczej... Zdarzało się też, że zamiast alkoholu, Aideen sięgał na używkę z innej półki, ale to w obecnej sytuacji wypadałoby pominąć. - A co, będziesz mi przynosić kanapeczki? - spytał nagle, szczerząc się szeroko, po czym dopiero uświadomił sobie nędzę, w jakiej się znalazł. Może i wyrabiał ze wszystkim w Knajpie, ale jakim kosztem? Teraz swojego zdrowa, wkrótce może i życia.
Młody mężczyzna westchnął ciężko i przeczesał włosy palcami, opierając łokcie o blat. Chyba nawet lepiej, że mu nie ufała. Może uda mu się ją zaskoczyć czymś niesewardowym. Ale to za chwilę. Albo dwie.



// AAAA! Zatłucz, machnij kedavrą, zapomniałam ;x
avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach