Bar

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Bar

Pisanie by Leah Darrow on Czw 30 Sie - 22:48

Ale czy szukanie usprawiedliwień na siłę było dobrym pomysłem? Okej, może i początki zawsze są trudne, może tak po prostu musi być, tylko czy aby na pewno nie da rady zrobić z tym nic? Leah wierzyła, że dla chcącego nie ma nic trudnego i Aideen mógłby znaleźć sobie kogoś do pomocy już na samym początku. Albo określić pewne zasady panujące w jego knajpie. Cokolwiek, co by mu pomogło skosztować owocu, jaki stworzył.
- Życzę ci tego – powiedziała całkiem szczerze, jakoś tak przypadkowo kładąc dłoń na jego ramieniu, niczym w geście pocieszenia. A przecież naprawdę mu tego życzyła i wierzyła w jego sukces.
Dziewczyna zmarszczyła brwi, przekrzywiając lekko głowę. Zdecydowanie nie spodobała jej się ta odpowiedź. Staranie się zazwyczaj nie wychodzi tak, jak byśmy tego chcieli, zaś znając Sewarda, on nawet nie chciał dbać o swoje zdrowie, przedkładając obowiązki nad przyjemności i zdrowy rozsądek. O celu dojść można wieloma drogami, ale przy Leah na pewno nie będzie kroczył tą, którą najprościej idzie wykorkować.
- Ugh, jesteś nienormalny! – jęknęła z dezaprobatą, sięgając ponownie po płaszcz. Narzuciła go na siebie byle jak, aby tylko dobrze się trzymał, zaraz i tak go ściągnie. – Jeśli będzie trzeba, nie omieszkam tego zrobić. A teraz, z łaski swojej zjesz porządną kolację. – I to mówiąc, chwyciła Sewarda za ramię i teleportowała się wraz z nim do swojego mieszkania. Raz kozie śmierć, jak powiadają.



/cichaj! ;* i pisz już tam gdzieś(klik) u niej.


Będę leżeć cały dzień i całą noc,
i drugi dzień i drugą noc.
Trzeba lepiej dopasować ludzi, krok i oddech,
wzrok i wdech, i wydech.
avatar
Leah Darrow
Administrator
GrammarNazi

Liczba postów : 185
Czystość krwi : czysta
Skąd : Inverness

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Lucas Sprouse on Sro 21 Lis - 17:28

Od momentu wyjścia ze szpitala, Lucas nie był za bardzo zadowolony z dziury, jaką miał w swoim umyśle i na krok nie opuszczało go przeświadczenie, że ktoś go śledzi. Popadał w lekką paranoję, ponieważ nie pamiętał co tak właściwie się stało w zaułku tuż pod jego domem. Pod jego domem!
Pchnął lewą ręką drzwi i wszedł do środka knajpy, zmierzając szybkim, pewnym krokiem do baru i usiadł na jednym z krzeseł zamawiając zwykłe piwo. Nie powinien, ponieważ magomedyk zalecił mu zażywanie środków przeciwbólowych związanych z usztywnioną ręką, zabezpieczoną przede wszystkim na barku oraz poparzeniu na wysokości mostka.
Odwiedził rodzinę i był o nią spokojny, chociaż zaznaczył wyraźnie najstarszemu bratu, że ma na wszystkich uważać w farmie i nie wychodzić po zmierzchu. Spędził u nich kilka dni, ze względu na uspokojenie wszystkich, ale najbardziej obawiał się o życie małej Andrei. Szaleniec, którego pamiętał mówił wyraźnie, że doskonale orientuje się w sytuacji życiowej Sprouse’ów.
Wpatrywał się przed sobą dość tępym wzrokiem, ponieważ chciał aby zaczęło się to jakoś wszystko układać z jedną całość. Przesunął dłonią po swoich nieco przetłuczonych włosach, zapominając że powinien o siebie zadbać chociażby dlatego, aby nie straszyć nikogo swoim wyglądem. Zarost, jaki zaczął pojawiać się na jego twarzy stawał się coraz gęstszy, postarzając go tym samym o jakieś 2 - 3 lata.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Shira Abshire on Sro 21 Lis - 18:14

U Aideena spędzała niektóre wolne popołudnia. Sprzedawał ciszę, wart grzechu trunek i niczego sobie towarzystwo. Siedziała przy jednym z tych stolików, które wepchnięte w róg sali nie przeszkadzają nikomu i ledwo rzucają się w oczy. Dłońmi o paznokciach w kolorze czerwieni obejmowała wysoką szklankę pełną rumu. Co jakiś czas jedynie pozwalała sobie na wyciągnięcie z drobnego pudełeczka czekoladki o niespotykanym kształcie. Leniwe popołudnia lubiła najbardziej. Czas, który tak szybko pędził w normalnym rytmie szkoły, tutaj przestawał mieć znaczenie. Mogła odpocząć. Czarno białe trampki i czarna sukienka na ramiączkach. Wiosna wdawała się wszystkim we znaki i nie dobrze byłoby mówić, że wcale się za nią nie tęskniło. Wyciąga papierośnicę i powoli ocenia jej zawartość. Kiedy tylko podnosi wzrok zauważa, że przy barze siedzi teraz więcej osób. Jedna. Lekko przygarbione plecy, kilkudniowy zarost. Trudno o pomyłkę. Przecież mijali się w tylu wspólnych miejscach.
- Lucas? - jeszcze się upewnia, choć dłoń kładzie na jego ramieniu i mimo, że nigdy nie rozmawiali za wiele, nagle czuje, że coś potężnego sprawiło, że spotkali się tu ponownie. On potrzebował pieniędzy, ona była biedna. Gazety,które czytywała zdradzały niejedno. To nie tak, że potrzebowała tego, co dawał, bo przecież poradziłaby sobie sama. Korepetycje, nauka...sama wyciągała pomocną dłoń. Ale to Lucas, który zawsze wydawał jej się być ponad tym wszystkim...
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Lucas Sprouse on Sro 21 Lis - 19:50

Czas mijał niezwykle powoli, jednak to nie przeszkadzało mu za bardzo, ponieważ miał do przemyślenia naprawdę wiele spraw. Najważniejszą wśród nich było bezpieczeństwo jego rodziny. Jego siostra proponowała mu ukrycie się na jakiś czas, aby przede wszystkim dojść do siebie i poćwiczyć rzucanie zaklęć (nazwała to urokami z braku wiedzy). Na to jednak nie mógł się zgodzić, przeczuwając iż nieznajomy bardzo szybko wykurzyłby go z danego miejsca z pomocą użycia siły na jego najbliższych. Drugą sprawą była Leanne, której odejście postrzegał jako atut w zaistniałej sytuacji – nie została skrzywdzona i nie związali się zbyt mocno, przez co oboje by cierpieli teraz.
Westchnął cicho, słysząc dźwięk własnego imienia okolonego miłym dla ucha dźwiękiem. Podniósł spojrzenie na nieznajomą, wcześniej drgnąwszy wyraźnie pod wpływem dotyku jej ramienia. Zmarszczył brwi w zastanowieniu, przypominając sobie rysy twarzy Shiry Abshire. Rozluźnił się, odczuwając jakąś ulgę. Popadał w paranoję? Chyba tak.
Końcówki jego warg uniosły się ku górze, kiedy mężczyzna odwracał się przodem w jej stronę, odsuwając na bezpieczną odległość swój kufel z piwem.
- Cześć Shira. – Powiedział z bladym i niezbyt wesołym uśmiechem, który nie miał w sobie aż tyle energii co zawsze. Nigdy jakoś specjalnie nie mieli okazji rozmawiać, ale teraz nawet najmniej znana osoba ze szkoły z pozytywnym nastawieniem dla niego podnosiła się o pozycję w górę i zdobywała kilka punktów sympatii. – Przysiądziesz się? – Zagadnął, wskazując zdrową ręką miejsce obok siebie.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Shira Abshire on Sro 21 Lis - 20:42

A gdyby tak żyć chwilą i nie oglądać się za siebie? Być może zbyt często poddawała się obojętności wobec przeszłości i nawet nie zauważała, jak konsekwencje wpływają na jej dotychczasowe życie. Czasami marzenia zahaczające o plany. Lubiła mieć dużo czasu i sprytnie go wykorzystywać, ale zawsze miała wrażenie, że potrzebna byłaby jej dodatkowa minuta, aby móc cokolwiek zmienić. Dlatego rzadko kiedy poświęcała wspomnieniom tyle uwagi, aby pozostać wolną dla tego, co przyniesie przyszłość. Gorzej jeżeli nagłe zderzenie z rzeczywistością uświadamiało, że od przeszłości wcale nie tak łatwo się odgrodzić, zwłaszcza jeżeli nie jest się aż tak wielkim egoistą. Ona była.
Znał jej imię, a tego się nie spodziewała. Kojarzył taką małolatę? W sumie nie była znowu aż tak młoda, chociaż właśnie w tej chwili różnica wieku musiała być widoczna jeszcze wyraźniej - wyglądał tak nieświeżo...i chociaż zapach jego perfum i zmęczonego ciała nie miał z tym nic wspólnego, to woń jego rozbieganych myśli była doskonale wyczuwalna. Martwiła się o tego nieznajomego.
- Wyglądasz, jak gdybyś na coś czekał. - powiedziała, podpierając dłonie o kant lady. Zakładając nogę na nogę, przyglądając mu się uważnie. Nie rozpoczynała rozmów od pretensjonalnego powitania i grzecznościowych formułek.
Po co owijać w bawełnę?
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Lucas Sprouse on Sro 21 Lis - 22:16

Jego dłoń znów znalazła się na kuflu piwa i chociaż chciał poprowadzić tę rozmowę na przyjemne tory, nie potrafił wydusić z siebie żadnego sensownego słowa. Myśli miał naprawdę rozbiegane, nie potrafił uczepić się ani jednej z nich, aby poprowadzić niezobowiązującą rozmowę.
Uśmiech, jakim ją obdarzał był naprawdę niewielki i niemalże znikał w gęstwinie zarostu, jaki zdążył się wydłużyć w ciągu kilku ostatnich dni. Po chwili zrezygnował z niego, przenosząc swoje spojrzenie ze szklanicy na rzecz twarzy Shiry.
- W sumie można tak to nazwać. – Wzruszył lekko jedynym ramieniem, które miało swobodę ruchów i dysponowało jako takim spokojem. Chłopak zastanawiał się co też pchnęło dziewczynę do podejścia tutaj. Czy słyszała o napaści? Nie wiedział i w sumie chciałby usłyszeć przeczącą odpowiedź. Niestety, nie mógł tego w żaden sposób wykazać.
Westchnął cicho i chwycił za kufel, aby upić z niego jeden, ale dość porządny łyk.
- W sumie to zrobiłem się bardziej podejrzliwy. – Odezwał się trochę nerwowym głosem.

/Shira – ja zrozumiałem, że Lucek z Shirą się już znają : D

avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Shira Abshire on Czw 22 Lis - 19:03

Nie musiał się przejmować. Ona nigdy nie oczekiwała wymuszonych uśmiechów, czy wcześniej przygotowanych odpowiedzi. Jeżeli trzeba było, to wolała rozmawiać o smutku, niż radościach, jeżeli przyjemniej brzmiało milczenie, to nie musiała nic mówić. Chyba umiała się dostosować.
Zamówiła jeszcze jedną kolejkę. Na szczęście miała mocną głowę.
- Ja nie ufam ludziom. - powiedziała raczej do siebie, niż do niego. Słyszała każde słowo, które padło z jego ust. Nie wiedziała nic o napaści, nie wiedziała kto i dlaczego brał w niej udział. Jak łatwo wszystko może się zmienić w ciągu kilku godzin. Całe życie może stanąć przed oczami w ciągu sekundy. Nie, Shira nie lubiła kiedy ktoś zmuszał ją do balansowania po krawędzi. Wolała poruszać się sama - dlatego też tak rzadko pojawiała się w towarzystwie, dlatego nigdy nie słuchała plotek i zważała na słowa, których używała, aby dojść z kimś do porozumienia. Odchrząknęła, upijając trochę rumu.
- Nie musisz odpowiadać, ale... - niepewnie zlustrowała go spojrzeniem, dając mu do zrozumienia, że naprawdę nie obraz się, jeżeli będzie milczał. W końcu dlaczego miałby się jej zwierzać? - wszystko w porządku? - tak ciężko było jej zadać tak zwyczajne pytanie, a jednak czuła, że właśnie ono jest teraz najbardziej potrzebne.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Lucas Sprouse on Czw 22 Lis - 19:40

Był lekko zdziwiony energią, z jaką zamawiała trunek, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Podniósł wolną ręką kufel z piwem, spijając gorzką ciecz powoli i z namaszczeniem, jak gdyby to był jego ostatni napój przed śmiercią. Dopiero teraz, po napaści Lucas zdał sobie dokładnie sprawę z tego, jak wiele niebezpieczeństw czyha na wszystkim w tym świecie i jak niewiele wiedzy on posiada na temat obrony przed tym. Czuł się sfrustrowany, ale tym razem złość i wyładowanie się na niewinnym jeziorze czy drzewach nie przyniosłoby żadnych efektów. Jego ramię wciąż było unieruchomione i zaklęć nie mógł rzucać.
Usłyszał jej krótką wypowiedź, nie wiedząc do końca czy powiedziała to prosto z serca czy z potrzeby podtrzymania rozmowy, jaka się między nimi wywiązała. Przeniósł spojrzenie ponownie na swoje zamówienie, które powoli, powoli zmierzało do dna i niechybnie będzie musiał wydać kolejnych kilka monet na następny kufel.
Słysząc jej pytanie powrócił do jej oczu, dostrzegając spojrzenie przepełnione wyrozumiałością i życzliwym zaciekawieniem, za którym nie kryła się wścibskość. Shira Abshire. Zawsze była cichym towarzyszem, niewiele osób o niej wiedziało, ale wielu uważało za tajemniczą osobę – tego był pewien.
- Nie. – Powiedział lakonicznie, utrafiając w samo sedno sprawy. Nic nie było w porządku. Rozpoczynając od złego stanu fizycznego Lucasa do psychicznego, w którym obawiał się wyjść po zmierzchu. Świadomość, że gdzieś tam czai się ten podejrzany typ powodowała mętlik w jego umyśle. Świrował, wiedział o tym dobrze. Aby uchronić siebie przed szpitalem psychiatrycznym musiał coś z tym zrobić.
Problem polegał w tym, że nie lubił się zwierzać – obojętnie czy bliskim osobom czy zupełnie obcym. Po prostu wolał użalać się nad sobą we własnym pokoju i umyśle, nie raniąc przy tym nikogo.
W ramach odpowiedzi obrócił się przodem w stronę Shiry, aby mogła przyjrzeć się usztywnieniu na prawym barku. Był skryty pod materiałem koszuli, dlatego odchylił go lekko, ukazując na światło dzienne jeden ze zmodyfikowanych bandaży.
- Ostatnio nie wiedzie mi się zbyt dobrze.
Dodał, wracając już po chwili do swojej poprzedniej pozycji, nie mogąc opanować się przed zerknięciem w stronę krukonki. Nie chciał odpowiadać na kolejne pytanie, ale porozmawiać na niezobowiązujący temat.
- W Hogwarcie już zapanował spokój po egzaminach? – Zagadnął więc.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Shira Abshire on Pią 23 Lis - 13:48

Za dużo niespodzianek, a za mało czasu, aby wszystkim sprostać. Chciała móc mieć odpowiedzi na wszystkie pytania, czasami nawet nie zadając samych pytań. Rzadko, kiedy można było znaleźć ją w tłumie, a najczęściej wtedy była zagubiona i nieobecna. Być może faktycznie bała się tego wszystkiego, co czyhało za rogiem, zwłaszcza teraz, kiedy całą jej osobę określano po tym, jak brudna jest krew płynąca w jej żyłach. To jak gdyby pozbawić kogoś człowieczeństwa. Jej świat był przygotowany na najgorsze, ale jej świadomość wciąż odpychała to niebezpieczeństwo. Była zbyt naiwna, ale nigdy nie odnajdywała pocieszenia w wyładowywaniu złości na czymś, co nawet nie miało prawa się bronić. Ona się nie złościła, a może po prostu nie wiedziała, że w jej przypadku złość wygląda inaczej. Patrzyła, jak kelner przynosi jego drugie zamówienie i zaczęła się zastanawiać, jak to jest, że ludzie znajdują taką uciechę w różnych używkach. Nazywają je odskoczniami. A gdzie jest jej przystań?
- Nie. – powtórzyła bezgłośnie. Tak rzadko, kiedy można było usłyszeć szczere ‘nie’. Zazwyczaj wszyscy kombinowali, starali się do wszystkiego dodać trochę kolorów, oszukiwali samych siebie. Nie. To słowo wszystko zmieniało. Uśmiechnęła się do niego czule, jak gdyby nagle niewidzialna nić porozumienia wytworzyła się między nimi. Jak gdyby obwiązała ich razem. Nic nie było w porządku, a ona po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła, że szczerość jest jeszcze domeną ludzkości. Chciała posłuchać o zbliżającym się szaleństwie, bo od dawna sama nie czuła się zdrowa. Jej życie było pasmem paradoksów. Chciała móc z kimś o tym porozmawiać. Używać słów, odgadywać ich znaczenie. Upiła kolejny łyk rumu, czując jak wznosi ten dzień ku niebiosom. Ucieszyła się z tego spotkania. Musiał czuć się ostatnio samotny.
- Nie zrobiłeś sobie tego sam. Jak to…się tu dostało? – przejechała delikatnie ręką po jego ramieniu, nie spuszczając wzroku z jego twarzy. Ona wyrażała trochę więcej niż bandaż.
Uniosła brew, kiedy zburzył wszystko jednym tak codziennym pytaniem. Chyba żartował.
- Nie obchodzi mnie to. Obchodzi mnie to – wskazała dłonią w jego stronę. Tylko on teraz był ważny.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Lucas Sprouse on Pią 23 Lis - 14:26

Shira była oderwaniem od rzeczywistości, stanowiła nieznany element życia, który do tej pory był nieznany Lucasowi. Wydawalo mu się, że w pewien sposób powinien czuć się swobodnie w jej towarzystwie.sposób, w jaki zwróciła jego uwagę swoim miękkim glosem i subtelnym dotknięciem unieruchomionego barku.
Do czego zmierzała?
Nie, to było pytanie idiotyczne. Przecież powiedziała na głos co chodziło jej po głowie. Powinien bardziej skupić się na sensie jej wypowiedzi, a nie na swoich myślach. Tak, zdecydowanie wyszloby mu to na plus.
Milczał, nie wiedząc w jaki sposób powinien je przerwać. W dziwny i nienaturalnie przyjemny sposób poczuł się zrozumiany, a w oczach Shiry odczytywall wyrozumiałość, nie litość, która byłaby ostatnia emocja jaką chciałby ujrzeć.
Nie chciał opowiadać o tym, jak dał się podejść nieznanemu mężczyźnie i pozwoli mu na grozenie swojej rodzinie i blizkim osobom. A jednak, coś nie pozwalało mu przeciągać milczenia.
- Miałem nieprzyjemnosc znalezć się w nieodpowiednim miejscu, przekazałem paczkę, która.. Nie powinna trafić w czyjeś ręce. Niewiele z tego rozumiem, połowę mojej pamięci z tego zdarzenia usunięto. - Mówił spokojnym głosem, ale w jego tonie można było wyczuć nutke refleksyjnosci i melancholii w tym. Lucas wstydził się tego, że nie był w stanie obronić się przed napaścią i pozwolił rzucać groźby w kierunku najbliższych. Był zdolowany, ponieważ nie będzie w stanie ochronić nikogo w swoim otoczeniu. Był słaby, cholera, i ta świadomość powodowała u niego silną potrzebę zmiany. Musiał coś zrobić, poddać się metamorfozie, dzięki której uzyska nowe siły fizyczne. Tak, tutaj głównie chodziło o umiejętności magiczne i fizyczne
Przeniósł spojrzenie w stronę swojego kufla i wbił w nie swoje spojrzenie, w ktorym coraz silniej widoczne było zirytowanie chłopaka. Zaciskał dość mocno mocno spierzchniete wargi, na których utrzymywał się posmak napoju alkoholowego.
Po chwili jednak znów nie wytrzymał i przeniósł spojrzenie w stronę dziewczyny, która postanowiła przysiąść się do niego. Po co? Na co komu to? Wpatrywał się w nią, a jego oczy zdawały się chować w sobie całą mieszankę emocji, które gromadziły się przede wszystkim na bezsilność. Złość, smutek, brak zrozumienia, litość, irytacja, żal, aż w końcu determinacja na poprawę sytuacji.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Shira Abshire on Sob 24 Lis - 23:05

Przynajmniej starała się sprecyzować te niedające się ciągle uporządkować myśli. Drobnymi palcami wystukiwała bliżej nieznany nawet sobie rytm. Ta melodia chodziła jej po głowie już od jakiegoś czasu i dopiero teraz zdała sobie sprawę, że mimo wszystko skądś ją kojarzy. Nie odwracała wzroku, kiedy doszukiwał się czegoś w jej dziwnie zlęknionych oczach. Nie sądziła, aby mógł nich cokolwiek znaleźć. Trochę też zaciekawione.
- Ktoś z jakiś powodów pozbawił cię kilku wspomnień. - powiedziała powoli, starając się zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się na otaczającym ją świecie. Na język cisnęło jej się mnóstwo pytań, ale żadnego nie mogła przełożyć na zrozumiałą formę. Nie była przyzwyczajona do rozpychania cudzej mgły. A jednak, teraz chciała wiedzieć wszystko. Kobieca intuicja nie dawała jej spokoju. - Jak gdyby bał się, że coś komuś potem powiesz... - odchrząknęła, mając wrażenie, że być może popełnia błąd. A co jeżeli Lucas weźmie ją za kogoś, kto miał coś wspólnego z tym wydarzeniem? Była słaba i krucha, ale miała w sobie dość magicznej mocy, aby rzucić zaklęcie zapomnienia. To takie proste, takie proste. Upiła kolejny łyk, czując jak fala gorąca wypełnia jej wnętrzności. Potrzebowała szczerej rozmowy, o cierpieniu, bólu, wątpliwościach, strachu i szczęściu, które na koniec dopada człowieka.
Położyła swoją dłoń na wierzchu jego dłoni. Przez chwilę, żeby poczuł, że naprawdę ma dobre intencje. Pierwszy raz chciała, żeby ktoś myślał o niej dobrze.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Lucas Sprouse on Nie 25 Lis - 15:47

Lucas nie miał pojęcia dlaczego ktoś, kogo już wcześniej widział przy pierwszym ciosie mógłby mieć jakiś konkretny insteres w usuwaniu końcówki wspomnień. Poniekąd cieszył się z tego, że nie pamiętał ognia lizacego jego skórę ani samego ciosu zaklęcia niewybaczalnego. Z drugiej jednak strony podejrzewał, że udział w tym brała jakąś osoba trzecia i to jej właśnie zależało na usunięciu wspomnień. Pierwszymi podejrzanymi byli oczywiście wrogowie Lucasa tacy jak Victor Hewson czy Gabriel Smith. Przykładowo taki Ian, który podpadl mu trzy lata temu flirtowaniem z ówczesna dziewczyna nie miałby przecież powodu, aby się nad nim znecac. Przynajmniej taka właśnie miał nadzieję.
- Wydaje mi się, że to bez sensu skoro i tak już widziałem jego twarz. Podejrzewam, że chodziło albo o udział osoby trzeciej albo użycia zaklec niewybaczalnych. - Powiedział z pozoru zupełnie tak, jakby dosłownie przed chwilą to się stało. Był spiety i wpatrywal się w zlocisty napój w kuflu, którego teoretycznie nie powinien pić przez najbliższy jeszcze tydzień. Nie miał właściwie żadnych zahamowań, jak gdyby dziewczyna była jego bardzo dobra znajoma i rozmowy na ten temat były na porządku dziennym. Lucas był słaby i to wciąż wwiercalo się boleśnie w jego umysł, nie było sensu już udawać że jest inaczej. Już nie, nie warto bo i tak skopia ci tyłek. Gdy się bronisz, będzie gorzej.
Drgnal, kiedy poczuł dotyk jej dłoni i podniósł spojrzenie na jej oczy, doszukujac się jakiejś podpowiedzi jak powinien odpowiedzieć na ten gest. Końcówki warg znów podniosły się w smutnym uśmiechu, który próbował przebić się przez powiekszajaca się gestwine jego brody i wasów.
- Szczerze wątpię. I tak nie powiem. Doskonale zna moich bliskich, wie jak mnie zranić i wątpię aby zawahał się nad zrobieniem im krzywdy. Tak czy inaczej dowiedział się wszystkiego co wiem, ale to.. Nie wiem, wątpię aby mu wystarczyło. Nie wierzył. To jakiś psychopata. - Wyrzucił w końcu z siebie, przerywając w pewnych momentach jakby szukał stosownych słów do wyraźnie myśli. Nie chciał o tym rozbawiac. Nie chciał ujawniać swoich słabości. Nie chciał pokazać, że jest bezwartosciowy. Ale po co ma udawać? Czy nie już czas pokazać, jakim jest się naprawdę? Krukonska wiedzą to jedno, ale Lucas nie był odważny w podnioslym znaczeniu tego słowa. Już dosyć. Shira mogła spokojnie już dowiedzieć się o tym, że jest zerem.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Shira Abshire on Nie 25 Lis - 19:25

Zamówiła kolejną szklankę rumu. To tylko trzecia w ciągu tak krótkiego czasu, nic wielkiego, zwłaszcza jeżeli nie chciała tracić głowy dzisiejszego popołudnia. Do tego nigdy nie uważała się za głupią, ale teraz, kiedy dostała pierwsze elementy układanki, zaczęła się zastanawiać, czy jednak nie powinna zmienić o sobie zdania. Króciutki list, który w pośpiechu przyniosła jej sowa pojawił się w jej głowie. Niestarannie kreślone słowa Gabriela i prośba o rozmowę, kiedy tylko znowu wróci do szkoły. Wróci? Skąd. Ale Shira nie zadaje pytań, które cisną się na usta od razu niemal każdemu. To uciążliwe, że nie potrafi wydusić z siebie tych zwyczajnych słów. Chyba ma to po ojcu.
- Pewnie nie mogłeś już wytrzymać samotnie, a powinieneś odpoczywać... - uśmiechnęła się do niego, jak gdyby tylko tyle była na razie w stanie zrobić. Odwróciła wzrok, nie chcąc aby widział, jak nagle posmutniała. Nie musiała go męczyć pytaniami, czy pamięta cokolwiek jeszcze, czy ma jakieś podejrzenia. Na to wszystko już pewnie odpowiedział, już to mówił. Tak wielu rzeczy nie rozumiała, nie mogła połączyć faktów, ogarnąć tego wszystkiego. Za jednym zamachem wypiła połowę ledwo co postawionego przed nią trunku. Ale chyba należały mu się jakieś wyjaśnienia.
- W każdym jest coś z szaleńca. - odparła obojętnie, spokojnym tonem. Wcale nie uważała go za słabszego, za tchórzliwego. To życie znowu wybrało nie właściwą osobę. Paradoksy krążące wokół - Ale to słabość szaleńców wykorzystywać cudze rodziny do zdobycia cennych informacji. - kolejny łyk rozpalił jej gardło. Nie chciała myśleć, co przyniesie jutro.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Lucas Sprouse on Nie 25 Lis - 22:42

A on? Wpatrywał się w swój kufel, jak gdyby zamierzał przeszyć go wzrokiem i zmusić do wypuszczenia korzeni i zrośnięcia z blatem baru. Ciecz w środku nęciła jego zmysł węchu, ale przełyk nie domagał się wcale ani ciepłoty z jego strony ani poczucia goryczy. Wystarczająco dużo miał już jej w sobie, nie potrzebował żadnych wspomagaczy.
Przeniósł spojrzenie w stronę kręcącego się za ladą barmana, mimochodem podnosząc dłoń i upijając solidny łyk.
Ironia, prawda?
Doskonale wiedział, że alkohol wcale nie pomoże mu rozwiązać żadnych problemów, ale jedynie przesunie je w czasie. Ucieczka nęciła go, przyzywała i nie pozwalała o sobie zapomnieć. Dla Lucasa takie rozwiązanie nie tylko było najłatwiejsze, lecz najwygodniejsze w sytuacji, w jakiej się znalazł.
Użalanie się nad sobą. Nie lubił robić tego przed osobą trzecią, a tym bardziej rozmówcą. Po co kogoś zarzucać swoimi problemami? Przecież on ich za ciebie nie rozwiąże, nie podeprze w pełni na duchu, nie zmieni biegu wydarzeń, nie ulepszy twoich umiejętności. Westchnął cicho i podparł się lewą ręką, kładąc pięść na wysokości kości policzkowej.
- Nie. – Odpowiedział bez żadnych zahamowań po raz kolejny, bawiąc się palcami prawej ręki w muskanie krawędzi kufla. Czy był samotny? W głębszy sposób pewnie tak, bo przecież fizycznie miał i Scarlett i rodzinę i całą chmarę bliższych czy dalszych znajomych. Otaczali go ludzie, ale wciąż pozostawał sam. Wspierali go, używali górnolotnych słów pocieszenia, ale i tak pozostawali bezsilni, nie mając wpływu na degenerującego się Lucasa.
– Nie wiem. – Dodał po chwili, czując narastający mętlik w głowie. Złość i melancholia przeplatały się ze sobą, tworząc coś na kształt tego, co właśnie widać w zachowaniu chłopaka.
- Nie rozumiem. – Powiedział krotko, szybko i nawet niezbyt wyraźnie, sięgając zdrową ręką po kufel, wychylając do ust całą jego zawartość.
Spojrzał w jej stronę, szukając odpowiedzi, których i tak nie mogła mu podarować. Była człowiekiem. Związanym z tą sprawą? Niezwiązanym? Może ona była tym napastnikiem? Może jej chłopak? Może kuzyn? Lucas czuł, że popada w paranoję i to doprowadzi go do czystego szaleństwa. Nie radził sobie w ogóle z sytuacją, w jakiej się znalazł. Od małego przygotowany był do wspierania rodziny, przekonany o wysokim poziomie samowystarczalności i niezależności. A teraz to wszystko nagle pękło, jak lustrzane odbicie, które ukazywało sztuczną powierzchnię Lucasa.
Shira posmutniała, co nie umknęło jego uwadze. Milczał jednak.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Shira Abshire on Sro 28 Lis - 15:15

Ucieczka jest tylko chwilową słabością. Prędzej czy później trzeba będzie opuścić bezpieczną przystań i raz jeszcze stawić czoła wszystkim problemom, które przecież nie wzięły kilku dni wolnego, aby dać człowiekowi trochę spokojnego czasu. A ludzie? Shira dobrze wiedziała, że ludzi nie obchodzą cudze kłopoty i że jedynie na dany moment są przy sobie, gotowi pomóc, a później znowu...znowu i jeszcze raz zostaje się samemu. Dlatego niemal nikomu się nie zwierzała, nie chciała przyznać się nawet przed samą sobą, że i ona ma prawo do błędu i że może ją coś martwić i denerwować. Ludzie nie powinni być sami, a mimo tak wielu osób wokół siebie i tak pozostają samotni. Kraina oksymoronów. Milczała, nie chcąc się dopytywać, ale czy to nie było tak, że nawet kiedy ktoś czekał na kogoś w domu, to nawet razem też zdawali się nie zupełnie do siebie pasować? Zwłaszcza, kiedy jedno z nich żywiło się smutkiem i brakiem odpowiedzi na większość pytań. Każdy miał jakieś swoje drobne wątpliwości. Lub takie, które odganiały sen.
- Ojciec mojego... - zawahała się, szukając odpowiedniego słowa, które pomogłyby jej określić Gabriela. Chłopaka? Sama by się zaśmiała. Przyjaciela? A czy kogokolwiek tak mogła nazwać? Znajomego? Nie oddałoby jej uczuć i zażyłości rodzącej się między nimi. Upiła łyk rumu, szybko, najszybciej. - ...jednego z...uczniów jest wysoko postawionym urzędnikiem w Ministerstwie. Jeżeli chcesz mogę poprosić, aby użyto wszelkich starań, aby odnaleźć tego, kto ci to zrobił... - a przy okazji sama dowie się, czy Gabriel ma cokolwiek z tym wspólnego. Nie widziała żadnych przeszkód, zwłaszcza że Sprouse był półkrwi, co raczej powinno zadowolić ojca Gabriela i tym bardziej skłonić go do pomocy. A co jeżeli zrobiły to jakieś charłaki? To taka zwykła ciekawość, której miała nadzieję Gabriel nie będzie podsycał dalej.
Bała się, naprawdę czuła strach.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Lucas Sprouse on Sro 28 Lis - 21:08

Lucas wysłuchał propozycji Shiry, ale od razu pokręcił przecząco głową. Nie mógł pozwolić, aby ktoś nieznany zaczął wtryniać nos w nieswoje sprawy. Mimo zwątpienia we własne siły, chłopak wciąż unosił się dumną, że nie może narazić swojej rodziny na zbytecznie niebezpieczeństwo. Wszystko mogło rozejść się bezboleśnie po kościach, nikt przecież nie musiał jeszcze bardziej cierpieć.
- Dziękuję Shira, ale… nie chcę narażać swojej rodziny.. Wiem tylko jak się zaczyna jego imię, a tak to… - pokręcił przecząco głową i podniósł spojrzenie w oczy dziewczyny. – Naprawdę doceniam twoją chęć pomocy, ale nie darowałbym sobie gdyby coś im się stało z powodu tego, co ja zrobiłem. Jeśli będzie mnie chciał dorwać, niech dorwie. Wie doskonale gdzie mieszkam, ale jeśli zmiesza to moich bliskich zabiorę go ze sobą do grobu. – Powiedział oschle i całkiem poważnie, sięgając dłonią po alkohol, który wypił kilkoma solidnymi łykami.


/wybacz, że tak krótko, ale brak weny na Luka
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Shira Abshire on Czw 29 Lis - 12:42

Wstała, czując, że jednak rum przeciążył szalę.
- Jednak w razie czego... - nie dokończyła, bo i po co? Lucas nie był głupi i sam potrafił sobie dopowiedzieć ostatnie słowa. Każda końcówka była odpowiednia, jeżeli wydawała mu się najlepszym rozwiązaniem. Wiedział, gdzie może ją znaleźć, gdyby szukał lub chciał unikać. Nie narzucała się i nie krytykowała. Pocałowała go delikatnie w policzek na pożegnanie, tak jak ktoś żegna się z dobrym przyjacielem.
I wyszła.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Lucas Sprouse on Nie 2 Gru - 16:39

Tak w razie czego. Shira najwyraźniej należała do osób, które mimo odmowy osoby potrzebującej, wciąż gotowe są wyjść z pomocną dłonią w jej kierunku. Lucas przyglądał się jej kątem oka, ale potem stwierdził, że i tak to wszystko nie ma sensu. Dziewczyna ma swoje własne sprawy i problemy na głosie, a o rozmowie z pewnością zapomni już dzisiejszego wieczoru, kiedy będzie się pakowała do wyjazdu z Hogwartu.
Bez emocjonalnie podszedł do tego, że pochyliła się i musnęła swoimi ciepłymi wargami jego zarośnięty policzek. Gest, który był kiedyś dla niego niezwykle istotny, teraz był pusty i nic nieznaczący.
Lucas stawał się obojętny na otaczającą go rzeczywistość, skoro i tak nie mógł się z niej cieszyć, pod wpływem wydarzeń sprzed kilku dni. Kiedy Shira wyszła, zamówił jeszcze jedno piwo, które pił aż do nastania zmroku i dopiero wtedy udał się do swojego wynajmowanego mieszkania. Miał nadzieję, że Scarlett nie będzie go dzisiaj torturować pytaniami.

[z/t]
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach