Parkiet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Parkiet

Pisanie by Aideen Seward on Pią 15 Cze - 22:41

avatar
Aideen Seward
Dorosły

Liczba postów : 125
Czystość krwi : 1/4 czysta
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Cassandra Hayes on Sob 16 Cze - 22:49

Knajpka Aideena nie była jeszcze oficjalnie otwarta, tyle zdążyła się dowiedzieć Cassandra, zanim Mikael zaprowadził ją do środka i zagadał przyjaźnie do jakiegoś dziadka - barmana, zapewne pilnującego interesu, a następnie kazał usiąść jej przy jednym ze stolików.
Cała droga do Hogsmeade upłynęła w całkiem przyjaznej atmosferze. Cassandra co chwila wybuchała śmiechem, co często się nie zdarzało. Mikael miał chyba do niej właściwe podejście. Kiedy w końcu doszli do wioski, byli cali obsypani śniegiem, a w Trzech Miotłach, Świńskim Łbie ani nawet w Herbaciarni pani Puddifoot nie było miejsca, ale nie szli przecież taki kawał po nic, prawda? Wtedy Mikael zobaczył jakąś nową knajpkę i chyba wierzył tylko swoim uroczym dołeczkom w policzkach, gdy ciągnął pannę Hayes do środka.
Po kilku minutach usiadł obok niej przy stoliku, niosąc dwie filiżanki gorącej czekolady.
- Dzięki, nie mu... - zaczęła Cassandra z lekkim uśmiechem, ale wyrazy "nie musiałeś" były chyba niezbyt odpowiednie w tej sytuacji. W końcu gdyby nie zapłacił za jej czekoladę, to by jej nie piła, prawda? Przytuliła dłonie do filiżanki, aby je choć trochę rozgrzać. Zimno jej było po tym długim spacerze, mówiąc szczerze. Upiła trochę czekolady i uśmiechnęła się do chłopaka.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Mikael Hitchcock on Sob 16 Cze - 22:59

W taką pogodę chyba cały Hogwart marzył o kubku gorącej czekolady, bo miejsca nie było w ani jednym lokalu, gdzie możnaby dostać coś do picia. W końcu po dłuższym spacerze czujne oczy Puchona wyłapały jakieś nowe miejsce, było otwarte, ale zamkniętę dla ludzi z zewnątrz. Chyba jeszcze nie było oficjalnego otwarcia. Ale czego to Mik nie zrobi. Pobajerował trochę barmana i już po chwili miał dwie gorące czekolady. Jedna była dla niego, a druga dla Cass.
- Cicho. - Przerwał jej. - Nie martw się. Mówiłem już, moja kieszeń nie ucierpi, jeśli zakupię Ci czekoladę. - Uśmiechnął się. Nagle wpadło mu coś do głowy. - Cass. Czym jest dla Ciebie szczęście? - Tak, od czekolady do szczęścia. Dzisiaj filozofował bardziej niż zwykle.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Cassandra Hayes on Sob 16 Cze - 23:29

Uśmiechnęła się do Mikaela. Był taaaki kochany. Nikt sobie nie wyobrażał, jak bardzo. Taki postronny może tego nie widzieć, ale trzeba zaznać dobroci pana Hitchcocka, żeby to poczuć, mówiąc szczerze.
- Czym jest dla mnie szczęście... - zastanowiła się na głos panna Hayes, patrząc na Puchona. Odpowiedź była trudna, bardzo trudna. Spuściła wzrok. Wiele rzeczy mogła zaliczyć do szczęśliwych. Gdyby mama mogła żyć, gdyby miała więcej pieniędzy, przyjaciół... ale nie chciała psuć tej atmosfery i rozmawiać o smętnych tematach, a te, które przychodziły jej do głowy, z pewnością do takich należały. - Szczęściem jest dla mnie gorąca czekolada. Podobno właśnie wydzielają mi się hormony szczęścia...
Posłała mu trochę niepewny uśmiech.
- A dla ciebie, panie Hitchcock? - zapytała w ramach rewanżu. Ciągle trzymała dłonie przyciśnięte do filiżanki.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Mikael Hitchcock on Sob 16 Cze - 23:39

Hehe kochaniutki chłopczyk. Cassandra była dla niego za miła, naprawdę. Nie był taki cudowny, jakby się mogło wydawać. No dobra, był, ale o tym niekt nie musiał wiedzieć.
Pokiwał głową, w oczekiwaniu na odpowiedź. Mogła opowiadać mu smutne rzeczy. Mógł słuchać. Lubił słuchać, do tego wesprze, pocieszy. Kiedy usłyszał odpowiedź na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech, ukazujący jego białe zęby.
- Dla mnie szczęście jest czymś ciepłym. Czymś co ogrzewa w sensie fizycznym, jak i psychicznym. Na przykład gorące czekolada, w zimne dni. - Uśmiechnął się do niej. - Jednak nie musi być to rzecz, szczęściem jest także ciepłe słowo, uczucie. - Pociągnął łyk gorącej czekolady.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 17 Cze - 0:14

Ach, był cudowny. Cassandra przestanie tak twierdzić, kiedy poda jej choć jedną swoją wadę oprócz lenistwa, bo ją już zdążyła bardzo dobrze poznać.
Panna Hayes wiedziała, że pan Hotchcock potrafi słuchać. W to akurat nie wątpiła. Ale nie chciała opowiadać o smutnych i smętnych rzeczach, nie w tej chwili. Padał śnieg, było zimno... zbliżał się wieczór. Niezbyt dobrany wieczór na zwierzenia. Może... innym razem.
- Aha... więc obdarz mnie szczęściem - zażartowała Cassandra, mając na myśli owe "ciepłe słowo" w wykonaniu Mikaela.
Napiła się odrobinę gorącej czekolady. Była bardzo, bardzo dobra, w sam raz na tak zimny wieczór.
- Jak ci minął dzień? - spytała panna Hayes. Ot, takie zwyczajne pytanie. Ale jakże interesująca może być odpowiedź, prawda? - Przez cały dzień próbowałam jakoś wytrzymać na wróżbiarstwie... to jakiś koszmar, serio. A potem wyszłam na dziedziniec i spotkałam nieśmiałego Mikaela Hitchcocka, który uwolnił się z poczwarki i pokazał swoje prawdziwe oblicze.
Zaśmiała się cicho. Dokładnie tak wyglądał jej opis dzisiejszego dnia. Ciekawe, co jeszcze on im przyniesie...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Mikael Hitchcock on Nie 17 Cze - 0:38

- Szczęściem powiadasz? Hmm. Nie uważasz, że życie jest jak gorąca czekolada? Raz słodkie, raz gorzkie, jednak zawsze pod pewnym względem przyjemne... - Chyba niedokońca o to dziewczynie chodziło. Jednak taki był Mikael. Czasami jego słowa nie miały sensu na pierwszy rzut oka, dopiero po głębszej analizie można było odnaleźć w nich przydatne wartości.
Tak. Czekolada była dobra. On swoją już wypił spojrzała na pustą filiżankę, a potem zapytał dziewczynę: - Życzy sobie Pani coś jeszcze? - Uśmiechnął się promiennie.
- Dlatego nie chodzę na wróżbiarstwo. Nie lubię tego przedmiotu. Ja dzisiaj się obijałem na zaklęciach, a potem z zamiarem nauki przy fontannach spotkałem Ciebie, a teraz jestem tu. - Zaśmiał się.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 17 Cze - 1:47

- Ano, szczęściem - uśmiechnęła się, kończąc pić swoją czekoladę. W gruncie rzeczy, mało jej było... ale Cassandra ani trochę nie chciała wiedzieć, ile kosztowała. - Hm... to trochę zbyt filozoficzne szczęście, jak dla mnie.
Roześmiała się. Jeśli Mikael miał mówić w ten sposób przez większą część ich spotkań, proszę bardzo. Jednak niech potem nie powstrzymuje panny Hayes przed śmiechem. Hamowanie uczuć jest niezdrowe, o!
Owszem, nie do końca o to jej chodziło, ale każda odpowiedź jest więcej warta niż żadna, prawda?
- A co pan proponuje, panie Hitchcock? - odparła pytaniem na pytanie, wpatrując się w resztki czekolady na dnie.
- Niezwykle ciekawy miałeś dzień... - uśmiechnęła się Cassandra. Wyjrzała przez okno. Było trochę daleko od ich stolika, ale można było coś zobaczyć. Wtedy zobaczyła kobietę z małą córeczką, obie trzymały w rękach łyżwy. Szły rumiane, roześmiane, krok za krokiem... pewnie szły na lodowisko. - Dawno nie jeździłam na łyżwach - powiedziała smutno panna Hayes. Ze starych wyrosła, a ojca nie było stać na nowe - a szkoda, bo w Londynie były naprawdę piękne lodowiska.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Mikael Hitchcock on Nie 17 Cze - 13:54

Może się śmiać. Wyglądałą wtedy uroczo. W końcu w pewnym stopniu śmiech to zdrowie, a my chcemy być zdrowi. Uśmiechnął się.
- Hmm. Na przykłada jeszcze jedną czekoladę, tym razem ala Hitchcock. Czyli co pije Mikael, kiedy nikt nie patrzy. - Uśmiechnął się zawadiacko. Następnie wstał od stołu z pustymi filiżankami w ręce, podszedł do baru i zamówił jeszcze raz to samo. Kiedy już dostał oczekiwane szczęście w płynie wyciągnął srebrną piersiówkę i dolał z niej do filiżanek trochę płynu. Wrócił do dziewczyny i podał jej filiżankę. - Spróbuj. - Uśmiechnął się słodko.
- Nieprawdaż, że interesujący. - Spojrzał się na dziewczynę. Pociągnął łyk czekolady z dodatkiem.
- To co ty na to, by iśc na łyżwy? -
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 17 Cze - 14:13

Dokładnie. Ciekawe, czy gdyby ludzie ciągle się śmiali, to zniknęłyby ich wszystkie problemy? Małe dzieci mogłyby zarabiać na swoim zachowaniu...
- Fajnie brzmi, zaraz się przekonamy, jak smakuje - powiedziała Cassandra, powoli kiwając głową. Cierpliwie czekała, kiedy Mikael podszedł do baru i chwilę sobie samotnie postał. Żeby się jej zbytnio nie nudziło podczas jego, co prawda krótkiej, ale zawsze, nieobecności, wzięła torebeczkę cukru i śmietanki leżące przy pojemniku na ulotki oraz jedną serwetkę. Rozłożyła ją na stoliku, a potem otworzyła obie torebeczki i wysypała je na serwetkę. Potem podarła na strzępy opakowania po cukrze i śmietance, po czym dodała je do tej białej mieszanki. Po wszystkim oceniła swoje dzieło jednym okiem. Dla efektu posypała to wszystko pieprzem. Kichnęła dwa razy.
Gdy Mikael w końcu wrócił do stolika, uśmiechnęła się do niego przepraszająco.
- Dziecięca nuda, przepraszam - powiedziała, po czym wzięła od niego jedną czekoladę i przyjrzała się jej podejrzliwie. Co dodał do niej pan Hitchcock? Wywar Żywej Śmierci? Felix Felicis? Veritaserum? - Co tam dodałeś, co?
Uśmiechnęła się do niego, jednak w jej oczach ciągle kryła się podejrzliwość. A może był to zwyczajny alkohol?
- Bardzo chętnie - oznajmiła Cassandra, już przywołując dziewczęce wspomnienia o grubej, jasnej tafli lodu, wiązanych łyżwach i tylu upadkach zakończonych śmiechem.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Mikael Hitchcock on Nie 17 Cze - 14:23

- Na pewno będzie Ci smakowało. - Uśmiechnął się tajemniczo.
Przypomniał sobie, że jak był mały to w różnych knajpach, w jakich bywał z rodzicami zawsze przelewał do jednego kubka wszystkie resztki napojów, jakie pozostały na stole, a potem spojrzenie aniołka w stronę rodziców i słowa - Jak mnie kochacie, to wypijcie to. Uśmiechnął się na to wspomnienie.
- Nie masz za co przepraszać, sam nie raz, nie dwa robiłem takie dziwne rzeczy. Przeważnie eliksiry z soku pomarańczowego, kawy i piwa. - Zaśmiał się. - Tak, gwarantowane problemy żołądkowe po wypiciu takiego specyfiku. -
Nie musiała patrzeć tak podejrzliwie, przecież by jej nie otruł, ale w sumie jeśli dodałby tam Felixa to nie musiałaby się martwić, w końcu to eliksir szczęścia.
- Oj no spróbuj. Przecież nic Ci nie zrobię. Poza tym piję to samo co ty. - Pociągnął łyk trunku, by dać jej dowód swoich słów.
- To kiedy panienka życzy sobie wypad na lodowisko? - Skłonił się lekko i posłał jej rozbrajający uśmiech.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 17 Cze - 17:47

Uuuu, tajemnica była w końcu drugim imieniem Cassandry, nie Mikaela. Jednak dzisiaj najwyraźniej był dzień dobroci i nie zamierzała mu tego wypominać, dlatego odwzajemniła uśmiech i zaczęła oglądać filiżankę ze wszystkich stron.
- Mam nadzieję - powiedziała panna Hayes, lustrując wzrokiem ciemną czekoladę. Nawet kolor się jej nie zmienił!
Gdy Cassandra była mała... no cóż, ona sama niewiele pamiętała z tego okresu. Podobnież dzieciństwo jest najpiękniejszym rozdziałem w całym życiu człowieka. Ta Ślizgonka tak nie uważała. Wszystkie złe wspomnienia starała się zapominać, więc tu przychodzi nam odpowiedź na pytanie, czemu dziewczę prawie w ogóle nie wspomina swoich dziecięcych lat. Śmierć matki, docinki braci i niektórych uczniów w Hogwarcie... tak, życie Cassandry Hayes zdecydowanie nie było usłane różami.
- Ach, ja zawsze robię dziwne rzeczy, jeszcze tego nie zauważyłeś? - spytała, w końcu odważając się upić łyk z filiżanki. Ciepła, słodka, z nutką czegoś dziwnego, gorąca czekolada. Prawie bez różnicy. - A teraz się przyznaj, co tam dolałeś. Będę miała problemy żołądkowe?
Uśmiechnęła się do pana Hitchcocka. Ach, gdyby dolał do tej czekolady Felix Felicis... przez dwa dni unosiłaby się pewnie na różowych chmurkach.
- Najprawdopodobniej jutro, co ty na to? - zaproponowała Cassandra, upijając kolejny łyk czekolady. - Dziś możemy iść do parku na śnieżki!
Roześmiała się głośno. Czasami potrafiła być bardzo, ekhem, zabawna.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Mikael Hitchcock on Nie 17 Cze - 18:03

Dzieciństwo panicza Mikaela było spokojne. Miał wszystko o czym marzył. Jedynę do czego mógł się przyczepić do tylko do zapędów sportowych jego ojca, który pragnął, ażeby chłopak został jakąś wielką gwiazdą sporu, a najlepiej piłkarzem. Jednak nie w głowie mu to było, bo chłopak najczęściej po prostu uciekał z różnych zajęć sportowych.
Pokręcił przecząco głową i uśmiechnął się. - Piłaś kiedyś czekoladę z alkoholem? No widzisz to jest czekolada z irlandzkim whiskaczem. - Zaśmiał się. - Mam nadzieję, że smakuję. A i lepiej się nie pytaj skąd mam whiske. - Prefekt, a łamał zasady. Ahhh pod tym wzglęgem był bardzo niegrzeczny. - Twój żołądek powinnien to wytrzymać. -
Tak, gdyby mial Felixa to sam z chęcią by go użył, no ale na razie musi się zadowolić tym, co ma.
- Jutro? Hmmm, okej. - Puścił jej oko. - Na śnieżynki? Moja droga, naprawdę chcesz dostać śnieżny łomot od mistrza wojny na śnieżki? - Zaśmiał się. W każde Boże Narodzenie z rodzicami obrzucali się snieżkami.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 17 Cze - 18:53

No, dzieciństwo panny Hayes nie było spokojne, to można powiedzieć na pewno. Ojciec się dziećmi nie interesował i wszelkie obowiązki domowe i wychowawcze zostawiał na głowie Nory, która jakoś specjalnie się nie sprzeciwiała. Może gdyby Cassandra i jej trzej młodsi bracia byli jej prawdziwymi dziećmi, włożyłaby więcej serca w ich wychowanie? Może panna Hayes byłaby teraz zupełnie inna niż jest teraz? No cóż, ale takie niepewne pytania z pewnością nie przywrócą życia pani Hayes albo nie cofną czasu o kilka lat.
- Nigdy nie piłam czekolady z alkoholem, a co dopiero z irlandzką whisky - przyznała Cassandra. - Smakuje - dodała po chwili, uśmiechając się lekko. Mimo że bardzo ciekawiły ją sposoby przemytnicze Mikaela, postanowiła siedzieć cicho. Skoro nie chciał sam jej tego powiedzieć, to ona nie będzie dociekać jak jakaś pijana dziewczynka. Na szczęście tej whisky nie było zbyt dużo w czekoladzie, więc istniała nikła nadzieja, że dziewczę się upije. Prawdopodobnie.
- Mam nadzieję, że jesteś dżentelmenem - uśmiechnęła się słodko Cassandra, kończąc czekoladę i prędko zakładając na siebie czerwony płaszczyk, czapeczkę, szaliczek i rękawiczki. Zarzuciła Mikaelowi jego własny szalik na szyję, po czym pociągnęła go w kierunku wyjścia. I już ich nie było.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Parkiet

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach