Arielka de Marmaid

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Arielka de Marmaid

Pisanie by Ariel de Marmaid on Pią 6 Lip - 13:31

1. Imię/imiona: Ariel Nemezys Amme Darcy Ayu
2. Nazwisko: de Marmaid
3. Data urodzenia: 14.02.1968 r.
4. Miejsce zamieszkania: Londyn, Greater London, Anglia
5. Rok nauki: V
6. Czystość krwi: 1/4
7. Status: Zamożny
8. Przedmioty: Zaklęcia, Transmutacja, OPCM, Eliksiry, Astronomia, Historia Magii, Zielarstwo, ONMS, Starożytne Runy oraz Numerologia
9. Opis charakteru:
U osoby jej pokroju, opisanie charakteru jest doprawdy trudnym zadaniem. Drugiego tak skomplikowanego człowieka trudno znaleźć. Potrafi zmienić się w diametralnie inną osobę, zaledwie w ciągu kilku sekund. Wystarczy jedno słowo, by zepsuć jej zupełnie humor i sprawić, że gniewa się na cały świat, notabene jedno słowo wystarczy, by obrażoną minę zamienić w szeroki uśmiech. Jest to bowiem istotka za wszelką cenę starająca się izolować ludzi od siebie. Odpychać ich bez skrupułów, bez względu jakim sposobem, czy to odmawiając pomocy, umawiając się i zostawiając ich, bądź po prostu zniechęcając do siebie. Usiłuje być wredną wiedźmą, niepokazującą słabości i łez. Jej główną cechą jej upór, nienawidzi przegrywać. Typowa nastolatka na rozstaju dróg, idąca złą stroną. Nie tak do końca z wyboru. Boi się zostać zraniona, a unika innych w obawie, że poznają jaka jest naprawdę. Wrażliwą stronę ukrywa głęboko, wyuczona by traktować ją jako słabość. Kocha zwierzęta, które jako jedyne nigdy nie miały do niej o nic pretensji, nie pouczały, nie karciły. Przy nich umie się jakoś otworzyć, nie sprawiając już wrażenia takiej groźnej. O ile ktoś się nabiera na warstwę zewnętrzną. Ma niegasnący zapał, który niełatwo jest powstrzymać. Bo niby co z tego, że trzy razy pod rząd nie udało jej się wygrać partyjki w karty? Zbiera się w sobie, znów licząc na wygraną. Jedyną wadą tu jest, że łatwo się nudzi. Tylko to potrafi być dla niej męczące. Nic dziwnego więc, że od małego dawała sobie radę ze wszystkimi przedmiotami dodatkowymi, znajdując jeszcze czas na uprawianie wszelakich sportów. Jak mogłoby się zdawać to wcale nie jest osóbką nerwową, wręcz emanuje od niej spokój i łagodność. Plus boi się ostro zakończonych przedmiotów. Może nie panicznie, ale gdy ktoś mierzy w jej stronę widelcem to odpycha go wszelkimi możliwymi sposobami.
Bardzo trudno znaleźć coś, co w stu procentach przypadnie jej do gustu. Zawsze znajdzie jakieś "ale". Zapewne dlatego nie zaskarbiła sobie przyjaciół, bo przecież każda osoba ma jakąś wadę, choćby drobną, a ona musi takową wypatrzeć i poczuć antypatię. Stara się zachowywać bardzo dojrzale, więc wszelkie dziecinne zachowania kwituje prychnięciem lub całkowicie ignoruje. A płeć męska? Phi! Trzymać tych neandertalczyków z daleka od jej osoby. Obojętne jest dla niej czy chłopak jest przystojny, miły, mądry... traktuje wszystkich tak samo i skreśla ich na wstępie. Kilku może nawet się w niej zakochało, ale jak tu wyznać coś osobie, której sam wzrok paraliżuje. Można by z tego wnioskować, iż interesuje ją ta sama płeć. Pff, ależ brońcie od tego. Potrafi zainteresować się jakimś osobnikiem. Sęk, że kiedy już z kimś chce zawrzeć znajomość, ta osoba nie dostrzega jej obecności. Duma jej nie pozwala odezwać się pierwszej, wiec stoi w środku błędnego koła, w końcu ignorując potrzebę bliższego zapoznania się. I co dalej? Ha! Obiekt wcześniejszych cichych spojrzeń odzywa się, lecz otrzymuje już tylko chłodną odpowiedź. Ciągnąc dalej jej pechowe życie napotykamy się na jej nieudolne próby pozostania osobą niezauważalną. Jakaś magiczna siła ciągnie ludzi, którzy zupełnie nie powinny pragnąc jej towarzystwa. Już wiele było przypadków, gdy pewnego dnia jedna z najpopularniejszych i najbardziej lubianych osób podchodzi do niej i jak gdyby nigdy nic nawiązuje łączność, przerywając tworzenie się kamiennego muru, oddzielającego ją od całego świata. Kolejnym aspektem przeszkadzającym w jej misternym planie udawania szorstkiej i zimnej jest jej niezdarność. Choćby leżał jeden kamień na drodze, ona musi się o niego potknąć. Jeśli ma klucz, którego musi pilnować jak oka w głowie, zgubi go. I tak, starając się uchodzić za zupełnie niedostępną, zawsze zrobi coś nie w takt, budząc przy tym instynkty opiekuńcze u innych osób. Tak to, natworzyła sobie całą rodzinkę, pilnującą jej na każdym kroku. Chociaż żadnej istotki z nich nie lubiła, nauczona została dary od losu wykorzystywać dobrze, wiec znosiła to, uśmiechając się grzecznie. Jednakże czasem wybucha. Wystarczy drobna rzecz, denerwująca ją niemiłosiernie. Na przykład klasa bałwanków. Kiedyś musiała spędzić dwa tygodnie w szkole mudolij, gdyż dorośli uznali, że musi poznać różne punkty widzenia. Siedziała więc, udając powietrze na jednej z lekcji, aż padło banalnie proste pytanie, na które żaden uczeń nie mógł odpowiedzieć i wymyślał zupełne głupoty. Zdenerwowała się i odpowiedziała poprawnie, przy okazji przezywając ich bandą półgłówków. Po tym zdarzeniu musiała wrócić do poprzedniej szkoły. Nienawidziła przegrywać i zawsze nieziemsko cieszyła się z wygranej. A przepraszania i przyznawania się do błędu? Boi się tego bardziej niż ognia. Jest bardzo czujna, w końcu nie poszło na nic uczęszczanie przez tyle lat na sztuki walki. Czasami przesadza i na najmniejszy ruch reaguje pozycją obronną. Bywa nieufna, zawsze. Zupełnie nie potrafi za to wyczuwać nastroju innych, nie potrafi pocieszyć. Jest całym zbiorem antonimów, ale jeszcze daje sobie radę.
Bo tak naprawdę w głębi jest tylko zranioną duszyczką, która nie wie jak poradzić sobie ze światem i się od niego odgradza.
10. Opis wyglądu:
W odróżnieniu do innych cech, nie jest on czymś niezwykłym. A przynajmniej tak uważa sama opisywana.
Ktoś, kto spogląda na nią pierwszy raz, może się nieco zdziwić jej ogólną aparycją. Wygląda jak istota zagubiona w tym świecie, bez możliwości powrotu do siebie. Co naprawdę ciekawe, wrażenie takie ma się przez cały czas przebywania w jej towarzystwie.
Należy do osóbek średniego wzrostu, ponieważ ma sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu. Pośród dziewczyn zdaje się nawet wysoka, lecz pośród chłopaków niska. Poza tym jest naprawdę drobnej budowy. Waga nie pokazuje dużej liczby, acz chude kończyny idealnie wpasowują się w ogólny wygląd. Jednak pozory niech nikogo nie zwiodą, ma w sobie niemałą siłę. Co zresztą tłumaczy się jej zamiłowaniem do sportu i niewyżytą energią. Jeszcze nigdy nie miała nic złamanego, kości ma mocne, lecz skóra jest bardzo delikatna i przy każdej możliwej sytuacji rozcina się.
W jej przypadku nie należy dodawać nic o kobiecych kształtach. Matka natura oszczędziła jej tego ambarasu. Bo tak, tak właśnie uważa ona, że okropnie to wygląda.
Twarzyczkę ma obdarzoną lekkimi, jeszcze dziecięcymi rysami z kremową cerą nieporównywalną do porcelanowych lal, jak to powinny wyglądać stereotypowe piękne dziewczyny. Zawsze posiada ona ten sam kolor, ze względu na jej niechęć do opalania się. Ma zadarty nosek, spod którego zadziornie uśmiechając się wąskie, brzoskwiniowe usta. Bez wątpienia najciekawszą i przyciągającą wzrok częścią twarzy są u niej oczy. Okalają je długie, czarne, wygięte ku górze rzęsy, lecz już sam kolor budzi pozytywne odczucia. Tęczówki na ogół są koloru pochmurnego nieba, lecz w zależności od światła mienią się wszystkimi odcieniami błękitu, zieleni, z nutką szarości. Włosy, niegdyś zawsze związane w najprostsze sposoby, opadają teraz na jej buźkę, układając się według ich pomysłu. Może powinna wybrać się do fryzjera, zamiast sama bawić się nożyczkami? Ot, falujące się włosy są teraz w wiecznym nieładzie. Jeden krótszy, długi bardziej przyklapnięty o kolorze ognistych płomieni.
Preferuje wygodny styl ubierania się, bez nadmiernego rodzaju dodatków. Żadne wisiorki, bransoletki, kolczyki... nic. Wszystko zadaje tylko niepotrzebny ciężar. Najczęściej przystraja się w kolorowe T-shirt'y, zwężające się u dołu spodnie, koszule, swetry. Co jej tam wpadnie w łapki. Męskie ubrania od zawsze je się podobały. Nosiła takie w poprzednich szkołach, w tej tym bardziej ma zamiar. Nigdy nie zrobiła sobie makijażu ani nie użyła chemikaliów do malowania włosów czy upiększania się. Robi to tylko od okazji albo jak ktoś jej się spodoba.
Podsumowując: specyficzny charakter, specyficzny wygląd.
11. Rodzina:
♕ † Amme de Marmaid (Lenavriet) ~ mugolka, matka Ariel, zginęła w wieku 24 lat; piękna, młoda kobieta o długich blond włosach i oczach koloru bezchmurnego nieba. Była to osoba bardzo życzliwa, przyjacielska w stosunku do innych i emanująca dobrą energią. Choć miała możliwości, nigdy w życiu nie osiągnęła nic wyższego. Studiowała medycynę na uniwersytecie Oksfordzkim, acz musiała przerwać na czwartym roku ze względu na brak środków finansowych. Pracowała jako pielęgniarka, tyle tyle mogła z takim wykształceniem, i tam poznała mężczyznę swego życia. Bardzo zdolna, o niesamowitej zdolności zapamiętywania. Dziecko było jej największym pragnieniem, nie miała jednak okazji wychować córki. Zginęła razem z mężem w wypadku, który prezentował się zbyt podejrzanie jak na przypadkową stłuczkę.

♕ † Lazar de Marmaid ~ mugol, ojciec Ariel, zginął w wieku 27 lat; przystojny, o ciemnych włosach i stalowych oczach, ambitny student medycyny również, acz na uniwersytecie w Cambridge, tak, tym sławnym. Podczas jednych z praktyk zauważył drobną blondyneczkę i się zakochał od pierwszego wejrzenia. Z wzajemnością. Był to człowiek zafascynowany sposobami leczenia ludzkich udręk z jednej ze znamienitszych rodzin niemieckich, który dostał szansę na studia za granicą. Nie był on tak czysto bezinteresowny jak Amme, aczkolwiek dla niej zamieniał się w prawdziwie dobrotliwego i potulnego baranka. Marzył o córce, dla której ręcznie wyrzeźbił domek dla lalek. Nie dał jej do jednak nigdy, a ona go nie widziała. Zginął razem z żoną w wypadku.

Lucy Ann Lenavriet ~ mugolka, rodzona siostra Amme, aktualnie 45 lat; wielce dystyngowana osobistość, przekonana o swej świetności. Nie używa nazwiska po mężu, choć — co może niektórych dziwić — posiada takowego. Pomiata nim strasznie, nie tylko nim z resztą. Całymi dniami zajmuje się swoją córeczką i wchodzi innym na głowę. Czasem zarządza jednym z centrów handlowych w centrum Londynu, a wtedy strzeżcie się niebiosa. Nie cierpi swej siostrzenicy, nie chciała jej puszczać do Hogwartu, bo była zazdrosna że to nie jej skarbeczek został wybrany. Ale jak w końcu to zrobiła to miewa inne odpały, jak na przykład niewpuszczenie Ariel na wakacje do rezydencji albo zapisywała ją do pracy na wakacje. Ogółem osoba, z którą trudno żyć.

Ralphael Ivan Earl Jacobbs ~ mugol, mąż Lucy i ojciec Rachel, aktualnie 47 lat; mało znacząca postać. Zawsze pod pantoflem żony, prosperuje wielką firmą kosmetyczną i posiada sieć centr handlowych Jacobbs'n Earl.

Rachel Ivrette Lenavriet ~ mugolka, kuzynka Ariel, aktualnie 16 lat; rozpuszczona dziewuszka potajemnie zakochana w przyjacielu Ariel, co tylko pogarsza stosunki między nimi. Zazdrosna o zdolności magiczne kuzynki, zawsze uprzykrza jej życie.

Riley Thomas de Marmaid ~ czarodziej z krwi mugolskiej, kuzyn Ariel, aktualnie 17 lat; najlepszy przyjaciel Ariel. Z rodziną ojca ogółem jakoś lepiej się dogaduje, ale z tym przystojnym osobnikiem wychodzi jej i tak najlepiej. Zawsze się o nią troszczył, opiekował. Był prawdziwym bratem w potrzebie.

Suzamme Praline de Marmaid ~ czarownica, babka Ariel, aktualnie 77 lat; jedyna osoba żyjąca z tej rodziny, z którą da się pogadać. No, nie licząc jednego z jej kuzynów. W każdym razie to ona wprowadziła Ariel w świat czarodziejów. Wcześniej nic nie wspominała, bo nie chciała robić jej złudnych nadziei, jakby się nie dostała. Pracowała w Ministerstwie Magii i pasjonowała się transmutacją.

♕ + reszta ciociów, wujów, o których jednak nie ma potrzeby się rozwlekać.
12. Historia postaci: Jak z uroczej księżniczki zamienić się w puste opakowanie? Nic prostszego.W sumie wystarczy jedna kropla, by przepełnić czarę... ale od początku.

...Dobre złego początki, nie inaczej
Jasne promienie słońca wpadały przez okno do szpitalnego pokoju, oświetlając główkę noworodka. Zadowoleni rodzice pochylali się nad nim, wpatrując się w nie tak, jakby chcieli dokładnie zapamiętać każdy szczegół z jego malutkiej twarzyczki. On był wysokim, szczupłym i przystojny mężczyzną, wywodzącym się z ubogiej rodziny, nie potrafiącej zapewnić niczego swym dzieciom. Ona – młoda, śliczna, dobra, prawowita dziedziczka fortuny Dragomirów, oszukana jednak przez swych najbliższych. Mimo tego, jak boleśnie doświadczyło ich życie, nie przestawali się uśmiechać, ciesząc z każdej chwili życia. I nawet żadnemu przez myśl nie przeszło, że mogliby być szczęśliwsi niż teraz. Niestety, los jako ofiary wybiera właśnie takich ludzi.

...Unluck, go a head!
„Straszny wypadek drogowy. Duży samochód ciężarowy wpadł w poślizg i uderzył małego Diesla, spychając go z drogi. Pierwszemu kierowcy nic się nie stało, drugi zmarł na miejscu, a jego żona przebywa w szpitalu w ciężkim stanie.”
Poszkodowana kobieta leżała na łóżku z trudem łapiąc powietrze. Przy niej stała jej starsza siostra, spoglądająca pustym wzrokiem na jej cierpienie. Doprawdy na rękę było jej to zdarzenie. Teraz bezkarnie mogła zagarnąć majątek. Chwilę później, ranna zwróciła swą twarz, tak podobną do anielskiej, w stronę okrutnej kobiety.
- Tylko zaopiekuj się Arielką, proszę...
Już miała odmówić, gdy leżąca postać zaczerpnęła chciwie ostatni haust powietrza i szpitalne urządzenie pokazało ciągłą kreskę. Zgrzytnęła zębami, musiała to zrobić, zbyt dużo przy tym było świadków. Zwróciła dumną twarz ku siostrzenicy, chcąc nakazać opuszczenie szpitala. Lecz dwuletnie dziewczynka odezwała się pierwsza:
- Ciociu, ciociu spójrz. Mama robi śnieg.
Na te słowa zamarła. Najpierw sądziła, że mała zupełnie nie orientuje się w tragedii, która miała miejsce tak niedawno. A tu? Przez jedną, maleńką chwilę poczuła ciepłe ukłucie w sercu, kiedy tak patrzyła na uśmiechniętą, zarumienioną twarzyczkę przyklejoną do szyby i cieszącą się z drobnych płatków śniegu, których tak dawno to miasto nie oglądało.

...Pozorny ideał
Następne lata mijały powolutku, jakby specjalnie ktoś zwolnił czas. Dziewczynka wychylała się swą dojrzałością ponad inne dzieci, mimo usilnych starań jej nowej matki, by zaprzepaścić jej talenty. Było to przecież tak dobre dziecko. Nigdy nie odmawiało pomocy, ignorowanie znosiło z godnością, faworyzowanie prawdziwej córki nie obchodziło jej. Póki jeszcze żyła ich babka, przeznaczyła sporą sumę pieniędzy na jej wychowanie, bo niby dlaczego miała jej edukację opłacać ciotka? I tak zapisano ją na wszelkie lekcje, jakie tylko odnaleziono w ich okolicy. Uczyła się kultury i języków kilku krajów, uczęszczała na lekcje gry na fortepianie, skrzypcach i flecie, poznała szermierkę, jazdę konną, pobierała nauki w jednej z najlepszych szkół.. ale to a wyniki, zwłaszcza w jej wieku nie szły w parze. Jak można dziecku w tym wieku kazać zajmować się tyloma rzeczami? Słaba sylwetka, ślady chorób, wieczne przemęczenie. Ot.
W międzyczasie kształtowała swój charakter, który zmienił się na gorszy. Jednak kto dorastając nie znał miłości jak może być zwykłym członkiem społeczeństwa? Próbowała udawać zwykłą i jak najmniej wtapiać się w tłum, lecz tak naprawdę nikogo z poznanych ludzi nie obdarzyła sympatią. Za towarzysza obrała istotę innego gatunku:
Siostra przyrodnia miała rozmaite zachcianki, które rodzice spełniali bez mrugnięcia okiem. Tym razem w szkole była moda na koty. Zażądała więc stworzenia z najlepszej hodowli na świecie. I oto następnego dnia w jej ręce trafił słodki, mały, czarny kociak. Maltretowała go niemiłosiernie, aż on podrapał ją po nosie. Oczywiście wybuchła wielka awantura, kot już miał zostać utopiony, lecz zniknął. Jak można się domyślić to Ariel go uratowała, zyskując przy tym idealną bratnią duszę. O tak. Gdyby była zwierzęciem, jej odpowiednikiem na pewno byłby kot.

...List!
Nie wiadomo, co dalej działoby się z nią i burzą w jej wnętrzu, acz pewnego dnia dostrzegła sowę, pukającą w jej okno. Zdziwiła się, zwłaszcza że owo stworzenie trzymało dokument przeznaczony dla niej. Wezwanie do szkoły Magii i Czarodziejstwa. Oczywiście ciotka chciała tego uniknąć, dlatego wcześniejsze stosy wezwań wylądowały w piecu. W końcu jednak jedna z jej przyjaciółek podsunęła jej myśl, że dzięki temu pozbędzie się problemu na zawsze. I tak oto Ariel znalazła się w Hogwarcie. Co się działo podczas tych kilku lat? Ano na pewno dobrze się uczyła, ale zgodnie ze swym charakterem nie zaskarbiła sobie nadmiaru przyjaciół.

avatar
Ariel de Marmaid
Uczeń

Liczba postów : 4
Czystość krwi : 1/4 czystości.
Skąd : Omagh, Hrabstwo Tyrone, Północna Irlandia.

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach