Salon Hufflepuffu

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Vanessa Blue on Pon 31 Paź - 20:41

Vanessa utkwiła wzrok w swojej starszej koleżance.
- Tak... myślę, że pani Pomfrey od razu by się zorientowała o moich nielegalnych kremówkach - ugryzła kęs ciastka i błogo przewróciła oczami. Pychota. - I myślę, że mam dryg do interesów... zwłaszcza czarnych. Kiedyś sprzedałam ściągę za kilka galeonów.
Spojrzała na swoje jaskrawoczerwone paznokcie i zauważyła, że gdzie niegdzie odłazi jej lakier. Ach, te mugolskie środki kosmetyczne! Były takie nietrwałe.
Nieco ją zdziwiło pytanie Frances. Czym się zajmuje oprócz podtruwania ludzi? Mimo wszystko dziwne pytanie.
- Czym się zajmuję? - zaczęła. - Ja... chodzę po korytarzach i straszę pierwszaki? Pyskuję nauczycielom? Nie mam przyjaciół?
Vanessa opuściła smętnie ramiona i westchnęła. Doprawdy, dziwne pytanie.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Frances Smith on Pon 31 Paź - 23:56

Sprzedawczyni ściąg to na pewno dość ciekawe zajęcie. I jeszcze sprzedawać je za kilka galeonów.
- Interes życia - uśmiechnęła się i przyjrzała się uważniej Vanessie. Widać było, że jej pytanie nieco zdziwiło dziewczynę, lub wprawiło ją w pewne... zakłopotanie? Ciężko wyczuć.
- Nie masz przyjaciół? - zdziwiła się - dlaczego? Jesteś fajną dziewczyną - powiedziała,nieco zszokowana. Nie wyobrażała sobie jakby to było gdyby nie miała przyjaciół. Pewnie czułaby się samotna. Na wzmiankę o pyskowaniu nauczycielom i straszeniu pierwszaków zaśmiała się cicho
- No, no, nie wiedziałam, że z Ciebie takie ziółko - uśmiechnęła się do niej, nie przerywając twórczego zajęcia jakim było zawijanie kosmyka. Niedługo zamiast fali zrobi jej się zapewne lok. Uroczo.
avatar
Frances Smith
Uczeń

Liczba postów : 15
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Calshot

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Vanessa Blue on Wto 1 Lis - 0:48

Chwilę później odzyskała dobry humor.
- Wiele rzeczy o mnie nie wiesz - zachichotała tajemniczo.
Vanessa uśmiechnęła się na słowa Frances. Nie miała przyjaciół, fakt. Jednak nie przerażał jej zbytnio... jak niektórych.
- Wiesz... niektórzy mówią, że jestem zbyt wredna, żeby się ze mną zadawać, inni się mnie boją, a jeszcze inni po prostu zazdroszczą... - powiedziała i wzruszyła ramionami.
Co mogła na to poradzić? Nic. Przez pięć lat rozmawiała z wieloma osobami, ale do tej pory były to tylko przelotne znajomości, na jedną pogawędkę. Niektóre, oczywiście, proponowały jej jakiś kontakt - jej wyleciały z głowy imiona i nazwiska, a inni byli strasznie nieśmiali i nie chcieli do niej podchodzić. Jednak jakoś ten fakt nie dochodził do niej aż do tej chwili. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nikt za nią nie przepada i znosi jej towarzystwo, bo musi. Smutne, ale prawdziwe.
- A ty czym się zajmujesz? - zapytała Vanessa, patrząc na zawijany przez nią kosmyk. - Uważaj, bo niedługo go nie rozplączesz!
Zaśmiała się krótko wyobrażając sobie Frances walczącą ze swoimi jasnymi włosami. Zabawne.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Frances Smith on Wto 1 Lis - 1:07

Ucieszyła się, że Vanessa odzyskała dobry humor. Nie chciała wyjść na jakąś psuję nastrojów wszystkich dookoła, czy coś w tym guście. Wolała raczej uchodzić za kogoś kto potrafi ów nastrój poprawić. Ogólnie lepiej było według niej być uważanym za pozytywną osobę, niżeli negatywną. W przypadku niektórych ludzi często dobijało ją ich usilne dążenie do zuaa. Udawali kogoś kim nie byli etc. Być sobą przede wszystkim!
- Tchórze - skwitowała krótko - ja się Ciebie nie boję. Chociaż może to ja jestem super odważna? - zaśmiała się. Na jej pytanie wzruszyła ramionami - uczę się. a przynajmniej pozoruję naukę. Rozmawiam z ludźmi, często poimprezuję, czasem się upiję, zapomnę hasła do Pokoju Wspólnego, z kimś się pokłócę, zrobię coś głupiego. Nic ciekawego - wzruszyła ramionami. Chciałaby czasem dodać odrobinę szaleństwa do swojego życia - spokojnie, nigdy jeszcze mi się to nie zdarzyło - uśmiechnęła się, jednak posłusznie zostawiła kosmyk. Jak przypuszczała skręcił jej się, że przy jej twarzy zwisała sprężynka. Odgarnęła włosy za ucho, żeby jej nie przeszkadzały i z powrotem przeniosła wzrok na rozmówczynię.
- Jesteś wredna? - uniosła jedną brew - jeszcze tego nie odczułam. Specjalne względy czy szykujesz dla mnie specjalną dawkę swojego gniewu? - zażartowała. Nie chciała, żeby pomyślała, że przez jej opowieść zniechęci się do niej czy coś. Na ogół Frances nie lubiła oceniać ludzi po stereotypach tudzież przez pryzmat opinii innych osób. To było zbyt płytkie jak dla niej. Wolała sama lepiej kogoś poznać, potem dopiero mieć na temat tego kogoś jakąkolwiek opinię.
avatar
Frances Smith
Uczeń

Liczba postów : 15
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Calshot

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Vanessa Blue on Wto 1 Lis - 14:33

Vanessa zatrzepotała swoimi długimi rzęsami i przyłożyła palec do policzka.
- Och, zobacz - mruknęła słodko. - Wzruszyłam się!
Po jej krótkim, ale niewątpliwie intrygującym przedstawieniu zachciało jej się śmiać. I co mogła zrobić innego? Wybuchnęła śmiechem. Doprawdy, spędzanie czasu z Frances działało na nią niezwykle pobudzająco. Śmiech, śmiech i jeszcze raz śmiech, czasem odrobina prawdy z życia wziętej. Vanessa zastanowiła się, czy ktoś nie wpuścił do Pokoju Wspólnego odrobiny gazu rozweselającego - ale raczej tylko przy kominku, ponieważ reszta była strasznie sztywna. Pewnie przydałoby się rozruszać to towarzystwo, ale nie teraz. Teraz czuła się doskonale w towarzystwie starszej Puchonki i nie zamierzała psuć tej, według niej, idyllicznej scenki.
- Wiesz, najbardziej prawdopodobne jest to, że po prostu przypadłaś mi do gustu - uśmiechnęła się. Hm... - I wątpię również w to, że kiedykolwiek się na ciebie rozzłoszczę. To nierealne! Złościć się na ciebie, promienną blondynę?
Zachichotała.
- I szkoda, że nie widziałaś jak się wykłócam ze Snape'em. Wpadnij kiedyś do nas na lekcję - puściła jej perskie oczko.
To, że Vanessa mogłaby się zniechęcić do Frances, było najzwyczajniej w świecie bardzo głupim pomysłem. Zupełnie nieprawdopodobnym.
- Chciałabym zobaczyć kiedyś ciebie w akcji... - mruknęła nagle Vanessa, przechylając głowę na bok.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Joan Beckett on Wto 14 Sie - 16:38

Zmęczona dziewczynka weszła do pokoju wspólnego Puchonów, miejsca przytulnego i przywodzącego na myśl tak strasznie odległy dom. Właściwie to wyglądał zupełnie jak chatka hobbitów, o której czytała jej babcia. Miłe, ciepłe miejsce, idealne by odpocząć.
Jej pierwsze dni w Hogwarcie przyprawiały o zawrót głowy: podróż magicznym pociągiem, latające świece, skaczące czekoladowe żaby, mówiąca Tiara Przydziału, tylu ludzi naraz, tylu uczniów bawiących się magią, niesamowici nauczyciele o poważnych minach, wszyscy ubrani w dziwne szaty... Zupełnie nowy świat stał przed nią otworem i budził całą gamę uczuć od przestrachu do euforii: oto miała zostać... czarownicą!
Od razu wypożyczyła kilka książek i z wypiekami na twarzy studiowała je w wolnych chwilach, których było, według niej, za wiele. Zapamiętale ćwiczyła zaklęcia, tak że szybko stała się ulubienicą profesora Flitwicka, który zachęcał ją do prezentowania ich przy całej klasie. Wysłała do rodziny pierwszą sowę, informując ich o postępach w nauce.
Tak naprawdę niepokoiła ją tylko jedna rzecz. Ciągle spotykała ludzi, którzy traktowali ją naprawdę niesympatycznie. Miała nadzieję znaleźć nowych znajomych, interesujących ludzi, z którymi mogłaby się zaprzyjaźnić. Zupełnie inaczej niż w domu, tu jakoś nikt nie zwracał na nią uwagi. Wręcz przeciwnie, miała niejasne wrażenie, że wszyscy jej unikają.
Usiadła ciężko przed kominkiem, zastanawiając się nad tym problemem i grzejąc dłonie.

//Joan opuściła to miejsce.
avatar
Joan Beckett
Uczeń

Liczba postów : 6
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Gloucester

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Niamh O'Dwyer on Sob 6 Paź - 19:29

Pierwsze dni maja nikogo nie zawiodły – pogoda wręcz zachęcała do spędzania całych dni na świeżym powietrzu, leniwie wylegując się pod rozłożystymi konarami drzew czy na brzegu jeziora, z fascynacją obserwując tafle wody, z której raz po raz wyłaniały się macki kałamarnicy. Jednak maj oznaczał również zbliżające się nieubłaganie egzaminy, a Niamh, jako przykładna córka, nie zamierzała zawalić OWUTEMów, toteż po spędzeniu niecałych trzech godzin na skraju Zakazanego Lasu, kontemplując w samotności przyrodę, za stosowne uznała powrócić w mury zamku i zająć się powtórzeniem pewne partii materiału do egzaminów. Dziś padło na eliksiry, z których posiadała już obszerne notatki nie wymagające uzupełnienia – systematycznie starała się dopisywać to, czego nie udało jej się zapisać na zajęciach lub o czym zapomniała wspomnieć. Usadowiła się w fotelu przy ścianie, nieopodal skromnej biblioteczki, wertując z pasją swoje notatki i od czasu do czasu podkreślając pojedynce wyrazy albo całe zdania. W pełni pochłonięta przez nowe zajęcie, nie zwracała uwagi na przechodzących obok niej uczniów, a i nikt nie miał raczej ochoty przeszkadzać jej, czy chociażby rozpocząć wspólną naukę. Wcale się tym nie przejmowała, bo już dawno przywykła do takiego trybu życia.
avatar
Niamh O'Dwyer
Dorosły

Liczba postów : 21
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Velia Frai on Sob 6 Paź - 19:48

Nie wiedziała co ze sobą począć. Nudziła się, nie miała z kim rozmawiać. Stwierdziła, że pójdzie do pokoju wspólnego Hufflepuffu i posiedzi w zadumie przed kominkiem. Jak pomyślała, tak zrobiła.
Weszła do pokoju wspólnego z lekkim uśmiechem. Na jej ramieniu siedziała sóweczka, Podla. Pohukiwała lekko i trzepotała skrzydłami. Velia przeleciała wzrokiem cały pokój gdy nagle dostrzegła Niamh. Podeszła odrobinę bliżej jej i zawachała się przez chwilę.
-Cześć- powiedziała. -e... co robisz?
Spojrzała na jej notatki, ale nic nie mogła z nich odczytać. Była zbyt daleko.


Ostatnio zmieniony przez Velia Frai dnia Sob 6 Paź - 21:02, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Velia Frai
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

http://naialaj.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Niamh O'Dwyer on Sob 6 Paź - 20:29

Z arcyciekawego zajęcia wytrącił Niamh młody głosik, najprawdopodobniej należący do jakiejś młodej adeptki magii. Dziewczę, nieco zdezorientowane, podniosło głowę, namierzając intruza, który w tak brutalny i niespodziewany sposób zachwiał otaczającą je równowagę, co podsumowane zostało jedynie wielkim, bardzo szczerym uśmiechem i odłożeniem z ulgą sterty pergaminów na stolik.
- Och, cześć – przywitała się, usilnie starając się przypomnieć sobie imię dziewczynki, lecz próżne były jej starania – najprawdopodobniej chyba nigdy ze sobą nie zamieniły nawet słowa, a Niamh nie odczuwała potrzeby zapamiętywania nazwisk wszystkich uczniów Hogwartu. – A to… To nic godnego uwagi. Jedynie notatki z eliksirów potrzebne mi do OWUTEMów. Sama wiesz, czasu coraz mniej, a wiedzy ani trochę nie przybywa – zaśmiała się wdzięcznie, zaczesując kosmyk włosów za ucho. – Może sobie usiądziesz? Chyba, że masz coś ważniejszego do robienia? – zapytała, zerkając ukradkiem na fotel stojący nieopodal młodej Puchonki.
avatar
Niamh O'Dwyer
Dorosły

Liczba postów : 21
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Velia Frai on Sob 6 Paź - 21:00

-Chętnie- odpowiedziała nadal się uśmiechając.
Usiadła na fotelu obok Niamh. Pomyślała, że mogłaby się przedstawić. Nikt jej prawie tutaj nie zna. Nawet inni Puchoni, a co dopiero uczniowie z innych domów? No może trochę nauczyciele. Ale także nie za bardzo.
-Też będę musiała to kiedyś przeżywać. Całe dni nauki, ah... A tak w ogóle to... nazywam się Velia. Velia Frai. Jestem na trzecim roku w Hogwarcie. - uśmiechnęła się jeszcze bardziej.
Spojrzała na swoją sóweczkę która przestała już pohukiwać i się miotać. Siedziała spokojnie i wpatrywała się w obcą jej Puchonkę. Podla zawsze była taka ciekawska.
Po chwili Podla zeskoczyła z Velii ramienia na stolik, obok notatek dziewczyny. Velia szybko wyciągnęła rękę żeby nic nie zrobiła, bo potrafi czasem nabroić, ale sóweczka zwinnie podfrunęła do Niamh. Usiadła jej na ramieniu i zaczęła także przyglądać się notatkom Puchonki z zaciekawieniem. Sowy chyba nie potrafią czytać, nie?
-Podla! Chodź mi tutaj!
avatar
Velia Frai
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

http://naialaj.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Niamh O'Dwyer on Czw 11 Paź - 21:04

Niamh w żadnym wypadku nie chciała uchodzić za nieuprzejmą ignorantkę, po prostu sama raczej nie posiadała ogromne grupy dobrych znajomych. Ta nieliczna garstka, składająca się w szczególności z jej rówieśników, zdecydowanie wystarczała O’Dwyer do pełni szczęścia i nawet krótka rozmowa z kimś z jej „paczki” powodowała pojawienie się uśmiechu pomimo wszelkich przeciwności. Gdy jednak nadarzała się okazja do poznania kogoś nowego, nawet tak niewinnego i nieobytego ze światem, jak Velia, Niamh nie stroniła od przeprowadzenia długiej, nierzadko kompletnie pozbawionej sensu, lecz jakże pasjonującej rozmowy.
- Oh! Jak bardzo ci zazdroszczę! Trzeci rok to najwspanialsze czasy – poznawanie wszelkich tajemnic zamku, ostateczne kształtowanie swoich zainteresowań i zyskiwanie nowych przyjaciół! – rozgorączkowała się Niamh, a jej oczy rozbłysły wesołymi iskierkami. – Ale nie martw się, potem także jest bardzo przyjemnie, a to straszenie nadmiarem materiału to tylko tani chwyt, by zagonić wszystkich do nauki od samego początku – dodała konspiracyjnym szeptem, nie bardzo przejmując się, kiedy maleńka sówka zaczęła harcować po notatkach z eliksirów, a następnie przeniosła się na ramię starszej Puchonki.
- Jakie urocze z niej stworzonko. – Słowa zachwytu nad zwierzakiem bezwiednie wypłynęły z ust Niamh, gdy ta palcem wskazującym pogłaskała sóweczkę po łebku. – Poza tym jestem Niamh.
avatar
Niamh O'Dwyer
Dorosły

Liczba postów : 21
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Velia Frai on Czw 11 Paź - 22:06

Velia nie przestawała się uśmiechać odkąd weszła do pokoju wspólnego. Jednocześnie odetchnęła z ulgą kiedy starsza od niej Puchonka zareagowała przyjaźnie na zachowanie jej sówki. Za bardzo nie wiedziała, że sięgnąć rękami po Podlę, czy dać jej się delektować głaskaniem po łebku przez nieznajomą dla sówki osobę. Pozostała przy pierwszym rozwiązaniu.
Nie zna za dobrze jeszcze Niamh, ale wydaje jej się całkiem miłą osóbką skoro zaprasza ją do stolika, choć widać było, że była zajęta. Jest ona najwyraźniej jedyną osobą, z którą Velia rozmawia na jakiś konkretny temat. Inni uczniowie zazwyczaj pytają ją o hasło, lub co mają odrobić na dany przedmiot. Velia nie należy do lubianych osób.
- Przepraszam Cię za nią - powiedziała nieśmiało patrząc na Podlę wilkiem - I miło mi Cię poznać, Niamh.
Dziewczyna zaczęła wyciągać z kieszeni list. Były na nim pozdrowienia od brata który na tę chwilę przebywa w Rumuni i opiekuję się Długorogami Rumuńskimi. Velia pomyślała, że wypadałoby odpisać Feliksowi. Skoro on znalazł na to czas to ona też znajdzie. Pojawił się tylko jeden problem - co mu napisać. Przeleciała wzrokiem po tekście w którym był opisany krajobraz Rumunii, a także wygląd jego smoków. Nie zabrakło także kilku słów zachęty do nauki dla Velii.
Odpisać, czy nie... pomyślała Velia.
avatar
Velia Frai
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

http://naialaj.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: Salon Hufflepuffu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach