Drzwi frontowe

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Sob 10 Lis - 22:30

Ulica przebiegająca przez osiedle mieszkalne, tuż przed kamienicą, w której Lucas i Scarlett wynajmują mieszkanie na spółę. Drzwi frontowe umiejscowione są nad kilkoma betonowymi stopniami, ozdobionymi stosownymi żelaznymi, całkiem starymi barierkami, nadającymi budynkowi bardziej starodawnego stylu.

* * *

Nie, ten dzień zdecydowanie do niego nie należał. Był wściekły, że znów dał się podejść kolejnej dziewczynie. Leanne. Czego on w ogóle oczekiwał? Że zdoła wykrzesać w sobie tyle siły, aby zmusić ją do zmiany swojego nastawienia? Prychnął zdenerwowany, a wychodząc z mieszkania trzasnął drzwiami. Wychodząc zdążył wcisnąć jedynie różdżkę w tylną kieszeń spodni, ubrań pierwszą lepszą bluzę i buty. Musiał się przewietrzyć, ponieważ nie miał ani ochoty ani siły użerać się teraz z humorkiem Scarlett, która z pewnością wykorzysta tę sytuację. Ostatnio wydawało mu się, że o wszystko się go czepiała, jakby byli wrogami a nie współlokatorami.
Swoje kroki chciał skierować w najbardziej odludne miejsce, jakie przyszłoby mu tylko do głowy - w której miał chwilową pustkę. Zbiegł po schodach wyraźnie zdenerwowany, zaciskając dłonie w pięści.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Reinhard Hardworld on Sob 10 Lis - 23:22

Hogsmeade, ostatnie miasto w Wielkiej Brytanii, całkowicie zamieszkałe przez czarodziejów. Nie trudno było wytropić tego szczeniaka, szczególnie że Madam Rosemerta była wyjątkowo otwartą i wygadaną osóbką, wystarczyło odpowiednio podejść, pociągnąć za właściwy sznurek. Nim jednak postanowił spotkać się z chłopakiem oko w oko, wolał poobserwować go, poznać jego relacje i zażyłości z innymi. Powęszył gdzie trzeba, wolał uniknąć niemiłych niespodzianek, lubił mieć wszystko pod kontrolą i wyprzedzać swoje ofiary o krok. Dowiedział się o niejakiej Scarlett Whitehall, która z nim wynajmowała mieszkanie oraz o Leeane Macpherson, którą widywał w jej towarzystwie, a która także bywała w tym mieszkaniu. Ostatnio zastał go też siedzącego z jakąś mulatką, uczennicą z Hogwartu. Jak jej było? Colette Venors. No proszę, bawidamek się znalazł, lubiący żeńskie towarzystwo.
Właśnie stał przed wejściem do kamienicy, gdy usłyszał żwawe kroki na klatce schodowej. Instynktownie zatrzymał się, może ma dzisiaj wyjątkowe szczęście?
avatar
Reinhard Hardworld
Auror

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta.
Skąd : Newcastle - Irlandia.

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Sob 10 Lis - 23:33

Lucas nie podejrzewał nawet, że jego dzień może okazać się jeszcze gorszym niż teraz. W tym momencie rozstanie z Leanne stanowiło dla niego pewnego rodzaju tragedię, którą będzie musiał przełknąć niczym gorzką pigułkę na polepszenie stanu zdrowia. Na szczęście ta relacja nie poszła zbyt daleko i głęboko, nie wiedział aż tak wielu rzeczy o gryfonce, aby się do nie mocno przywiązać. Szok związany ze spędzeniem wspólnej nocy, a poranną ucieczką stanowił dysonans, z którym nie potrafił sobie tak od razu poradzić. Jak zwykle musiał wyjść na zewnątrz i porzucać kilkoma zaklęciami w biedne drzewa, pozwalajac na wyładowanie całej swojej złości i przede wszystkim - bezsilności. Miał wrażenie, że jest beznadziejny i w żaden sposób nie uda mu się utworzyć stałego związku z jakąkolwiek dziewczyną, ponieważ jego zaangażowanie zazwyczaj straszyło i powodowało ucieczkę. A przecież przeciez powinno być odwrotnie, czyż nie ?
Zbiegał po schodach, zapominając o chłodzie majowego poranka i z hukiem otworzył drzwi wejściowe do kamienicy. Przed nimi stał jakiś nieznajomy mężczyzna, którego Lucas spiorunował wzrokiem i nie witając się (w wyobrażeniach mając wizję nowego sąsiada) zaczął schodzić ze stopni dzielących go od ulicy. Było chłodno, ale przyjemnie chłodno.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Reinhard Hardworld on Nie 11 Lis - 17:26

A jednak. Więc zapowiada się, że będzie łatwiej niż myślał. Właśnie na przeciw niego stanął pan Sprouse, najwidoczniej wyprowadzony z równowagi albo zwyczajnie nie w humorze. Kiedy ten rozeźlony, obrzucił go spojrzeniem, Reinhard zachował kamienną twarz, stojąc niewzruszenie visa vi schodów. Chłopak niczego nie podejrzewając, minął go.
Kołnierz kobaltowej koszuli jak zwykle był postawiony, jakby nie chciał by chłodny wiatr wiał mu w potylicę. Mahoniowa różdżka tkwiła za paskiem, podtrzymującym dżinsy roztargane na kolanach. Na siebie miał narzuconą skórzaną ramoneskę, a dłonie schował w jej kieszeniach.
- Widzę Lucasie, że jesteś dzisiaj nie w sosie...- Wychrypiał, a głos miał nieprzyjemny o metalicznym wydźwięku. Splunął w bok i spojrzał wprost na chłopaka. Mógłby wcześniej miotnąć zaklęciem w plecy, ale to nie było w jego stylu. Musiał spojrzeć przeciwnikowi prosto w oczy, a im więcej w nich strachu i niepewności, tym większa satysfakcja Reinharda.
- Czy może ma to coś wspólnego z tą ślicznotką o kasztanowych włosach?- Uśmiechnął się połową twarzy.
- Jest nawet dobra, jak na swój wiek.- Czysta prowokacja? Prawa dłoń zawędrowała na rączkę różdżki, będąc w pogotowiu.
avatar
Reinhard Hardworld
Auror

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta.
Skąd : Newcastle - Irlandia.

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Nie 11 Lis - 18:02


Chłopak odbiegał już myślami w stronę Wrzeszczącej Chaty, która swoim „urokiem” przyciągała go ze względu na niezbyt przyjemną pobudkę. Na dźwięk swojego imienia przystanął, a chwilę minęło zanim pojął słowa jakie chwilę wcześniej zrozumiał. Odwrócił się przez ramię i przyglądał z gniewnym wyrazem twarzy nieznajomemu, rejestrując nonszalanckie zachowanie. Zmarszczył jeszcze bardziej brwi odwracając się kiedy wspomniał o ślicznotce. O kim mówił?
„Leanne” – przemknęło mu przez myśl, kiedy stanął już naprzeciwko mężczyzny z zaciśniętymi pięściami.
- Nie wydaje mi się, abyśmy się znali. Skąd znasz moje imię? – Spytał podejrzliwie, przyglądając się dość groźnie wyglądającemu mężczyźnie. Kiedy powtórzył to pytanie we własnych myślach zabrzmiało to dość komicznie, ponieważ większość klientów kojarzyła jego twarz. Wspomnienie o aparycji gryfonki spowodowała, że zrobił krok w przód podnosząc buntowniczo podbródek w górę. Śledził ją? A może to był czysty blef?
- Nie twój zasrany interes. – Warknął w stronę starszego mężczyzny, nie odczuwając jak na razie strachu związanego z towarzystwem bardziej doświadczonego czarodzieja. Kim on był? Początkowo Lucas nie miał zielonego pojęcia, skupiony na wizji śledzenia Leanne. Może dlatego zmyśliła to wszystko? Bo ktoś ją śledził i była w niebezpieczeństwie?
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Reinhard Hardworld on Nie 11 Lis - 19:06

Wspominając o Leane, nie mówił bynajmniej o jej kobiecych kształtach, ale większą wiedzę na ten temat tylko on posiadał i właścicielka owego imienia. Kiedy ten zadarł wojowniczo brodę, Reinhard przeciwnie. Pochylił czoła, niczym byk zamierzający przeprowadzić szarże, a w cieniu łuków brwiowych i smolistych pasm włosów, jarzyła się błękitna tęczówka. Nagle przestał się śmiać, skupiwszy na postaci chłopaka. Mając w polu widzenia jego ręce zaciśnięte w pięści, był gotów na każdy fałszywy ruch Lucasa. Pytanie o imię przemilczał, nie było ono dość bystre i nie świadczyło dobrze o chłopaku.
- Dziewczyna bynajmniej mnie nie interesuje, za to ty... jak to powiedziałeś? Jesteś tym zasrańcem, który stał się powodem mojej wizyty w Hogsmeade.- Ruszył powoli w jego kierunku.
- Jeżeli masz na tyle rozsądku by wyznać wszytko, obiecuje szybko zakończyć to nasze spotkanie.- Jego przyciszony głos przywodził na myśl syk wyjątkowo jadowitego węża. Był wyższy, może i przez to wydawał się nieco tęższy, ale przede wszystkim doświadczony.
- Wolisz coś opowiedzieć o swoich skrytych przyjaciołach, czy o własnej ofierze, Oskarze Bolthor?- Gdy znalazł się bliżej Sprousa'a, zaczął go powoli okrążać, będąc zwróconym nadal w jego stronę.
avatar
Reinhard Hardworld
Auror

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta.
Skąd : Newcastle - Irlandia.

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Nie 11 Lis - 20:32

Instynkt Lucasa podpowiadał mu, aby rzucić się z pięściami na nieznajomego co byłoby szaleństwem godnym pożałowania czarodzieja i tym samym udowodniłby o racji wszystkich tych kpin swoich dawnych „kolegów” z czysto krwistych rodów. Zamiast tego stał wyprostowany, w milczeniu wpatrując się jak mężczyzna powoli zbliża się do niego i zagaduje go w sposób, który doskonale znał. Prowokacja. Irytowała go, ale ze starszym czarodziejem nie miałby zbyt wielu szans w pojedynku.
Kątem oka spojrzał w kierunku okna swojej sypialni, mając nadzieję, że Scarlett postanowiła położyć się ponownie do łóżka i nie wie co się dzieje za oknem. Ulica była pusta ze względu na wczesną godzinę i praktycznie nikt nie musiałby wiedzieć o nieprzyjemnym spotkaniu.
- Wyznać? – Podłapał zdenerwowany zaistniałą sytuacją, czując jak chłodny dreszcz przebiega po jego plecach i zakorzenia się gdzieś w żołądku. Pierwsza myśl jaka go naszła to spotkanie ze śmierciożercą: w końcu wygląd nieznajomego pasował Lucasowi do stereotypu.
Prawa ręka chłopaka powoli powędrowała w kierunku tylnej kieszeni, gdzie znajdowała się różdżka. Może i było to głupie posunięcie z jego strony, ale nigdy wczesniej nie musiał się z nikim mierzyć w ten sposób!
- Oskar Bolthor? Nie mam pojęcia kto to, kurwa jest! – Powiedział podniesionym głosem, nie rozumiejąc ani trochę jakie powiązania mógłby mieć z tym mężczyzną. Jak na razie nie skojarzył niczego z prośbą jednego ze stałych klientów pubu, który poprosił go o przysługę.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Reinhard Hardworld on Nie 11 Lis - 21:33

Na dźwięk ostatnich wypowiedzianych przez chłopaka słów zatrzymał się gwałtownie, taksując go spojrzeniem. Widział, że desperacko, powoli szuka swej różdżki więc on wyciągnął swoją instynktownie, niemalże przyciskając mu do czoła. Choć błękit jest uważany za barwę chłodu, ten zdawał się płonąć modrym blaskiem. Twarz ludzka, choć posiadająca rysy drapieżcy.
- Okłamujesz mnie, próbujesz bzdurami nakarmić.- Warknął, jakby chciał ostrzec, że ponowne łgarstwo może źle się dla niego skończyć. Prawa ręka prostopadle do tułowia, wciąż celowała w twarz Lucasa. Gdyby chłopak się zdecydował wyciągnąć broń, zamierzał zablokować go wolną ręką, by nie mógł podnieść różdżki i rzucić zaklęciem, równocześnie przyciskając go do muru.
- Nie lubię się powtarzać, ale dla takiego wyskrobka zrobię wyjątek : Oskar Bolthor, urzędnik z Departamentu Międzynarodowej Współpracy czarodziejów. Proroka nie czytasz? Twoja paczka dotarła do rąk własnych adresata. Oskar nie żyje, dumny jesteś z siebie? Co ci za to obiecali? MÓW!-Górna warga zadrgała, obnażając jego zęby. Znany był ze swojej porywczości, ale wiedział iż informacje które może posiadać Lucas, pozwolą mu dalej działać.
Powoli ptaki budziły się do życia, niedługo zacznie świtać a słońce wstając, rozbryzga krwawe plamy na brukowanej ulicy.
avatar
Reinhard Hardworld
Auror

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta.
Skąd : Newcastle - Irlandia.

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Nie 11 Lis - 21:54

Lucas zamarł w pół ruchu, czując jak końcówka różdżki nieznajomego wbija się w jego czoło gotowa w każdej chwili wypuścić groźne zaklęcie. To nie była już zabawa ani przepychanka słowna. Były Krukon postanowił nie pozostawać biernym, dlatego też sięgnął ręką w stronę kieszeni. Niestety, nie był wystarczająco szybki czując blokadę w postaci ręki nieznajomego. Przemielił w ustach przekleństwo, czując za plecami twardy mur, instynktownie stając na palcach, chcąc zmniejszyć jak najbardziej ból w ramieniu.
- Nie kłamię! – krzyknął w twarz nieznajomemu, czując jak gniew zaczyna ustępować nowym odczuciom. Dominującym wśród nich był przede wszystkim strach, przebiegający chłodnymi dreszczami po jego plecach.
Wpatrywał się w groźną twarz człowieka przed sobą, próbując zmusić szare komórki do myślenia. Oskar… Bolthor… urzędnik? Paczka? Paczka! Oczy Lucasa nabrały bardziej rozumnego wyrazu, zaś sama twarz dała do zrozumienia, że skojarzył tę osobę. Słysząc informację o jego śmierci, wyraźnie zbladł powoli rozumiejąc o co mogłoby chodzić.
- Miałem przekazać tylko tę paczkę. Jestem barmanem w trzech miotłach, stali klienci często proszą nas o przysługi! Nie mam pojecia co było w tej paczce! – Podniósł już dawno głos, nie wiedząc gdzie właściwie może podziać swoje spojrzenie. Oczy pałały czystą nienawiścią. – Mówię prawdę, no! Zapytaj Rosemert! – Dodał zdenerwowanym tonem, próbując oswobodzić zablokowaną chwilę wcześniej rękę. Mimo całej tężyzny fizycznej był w stanie nią tylko lekko poruszyć, ponieważ wygięcie jej mogło spowodować złamanie kości.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Reinhard Hardworld on Nie 11 Lis - 23:03

Reinhard ciągle mu nie wierzył, ale to urok jego zawodu. Nie ufaj nikomu, nie pozwól nikomu zbliżyć się do Ciebie, unikaj zobowiązań. To dość naiwne wierzyć w niewinność każdego, kto obawia się kary. Każdy w tym przypadku będzie się zarzekać, że nie miał z tym nic wspólnego. Może już nie bali się znacznego uszkodzenia ciała, jak tego, że zamkną ich w Azkabanie. Auror mocno zacisnął nadgarstek chłopca, czuł ruch pod palcami, jakby młokos próbował się wyrwać. Przecież ostrzegł go lojalnie, żeby nie próbował żadnych sztuczek?
- Tak się składa...- Wyszeptał, a koniec różdżki z sunął się na poziom jego prawego oka, potem na policzku, aż w końcu wylądował tuż pod żuchwą, wpijając się w jego szyje tam, gdzie mieściła się jedna z głównych tętnic.
- ...że miałem już przyjemność z nią rozmawiać. Przekazałeś paczkę Oskarowi, od kogo była? Kim był ten klient?!- Zbliżył twarz do jego, tak iż mógł czuć nań jego oddech.
- Oskar osierocił dwójkę dzieci, miej honor i wyznaj prawdę! - Odciągnął rękę, w której dzierżył różdżkę i z pięści wycelował w jego nos. Widać było jak powoli rosła w nim wściekłość. Czy naprawdę się przejmował losem jakiegoś urzędnika? A może denerwowało go to, z jaką upartością Lucas zarzekał się, że to nie jego sprawka. Wiadomo, że nie wszystkich śmierciożerców złapano, minęły zaledwie trzy lata od zniknięcia Czarnego Pana, a oni wciąż są aktywni. Najłatwiej jest zmanipulować młode, chłonne umysły, zwabiają ich różnymi obietnicami.
- Ty odebrałeś i przekazałeś paczkę, mów kto jest za to wszystko odpowiedzialny, brak tej informacji może kosztować życie kolejnej osoby.- Najwyraźniej odbiegał od stereotypów, którymi kierował się chłopak. Pewnym było, że nie należał do grona sług Voldemorta.
avatar
Reinhard Hardworld
Auror

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta.
Skąd : Newcastle - Irlandia.

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Nie 11 Lis - 23:17

Lucas z rosnącym przerażeniem odkrywał, że najprawdopodobniej miał do czynienia z jakimś szalencem. Albo kimś tego pokroju, z powodu sposobu w jaki próbował go zastraszyć. Chłopak miał nadzieję, że nieznajomy uwierzy jego słowom. Ale w momencie wyczucia przesunięcia się rozdzki z niepokojem oczekiwał na zatrzymanie się jej. Przelknal sline zdenerwowany chyba do granicy możliwości, przez co zaciskal coraz mocniej zuchwe. Nieznajomy zdawał się doskonale wiedzieć gdzie znajdują się co ważniejsze elementy w organizmie człowieka.
- Tak! Przekazałem ja! Jak wiele innych paczek! Facet nazywał się Marcus! Tylko tyle wiem! - Wrzasnal również podniesionym głosem, chcąc jak najszybciej zakończyć te farsę. Nie mógł poruszyć właściwie nadgarstkiem, ale może druga ręką? Jak na razie starał się dojść do rozsądku starszego mężczyzny.
Informacja o dzieciach urzędnika sprawiła że zachlysnal się powietrzem. Co się tam właściwie stało?! Chwilę po zadaniu sobie tego pytania w myślach otrzymał silny cios prosto w nos i usłyszał dźwięk lamanej chrzastki, a bol eksplodował na całej jego twarzy. Wyszarpnal wolną rękę i zakryl nią nos, a przynajmniej próbował, rownoczesniej starając się odsunąć od nieznajomego.
- Kurwa! Mówię ci, że ni nie wiem! - Wrzasnal prosto w jego twarz i usiłował dosięgnąć ręką rozdzki, aby spróbować rzucić Dretwode na przeciwnika. Czy mu się to udało?
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Reinhard Hardworld on Pon 12 Lis - 0:15

O tak, szaleńcem to on był na pewno i nie odpuści, dopóki nie wyciągnie z Lucasa jak najwięcej informacji. A że mistrzem konwersacji i zawiłej elokwencji nie był, choć ona i tak rzadko była skuteczna, to robił to w czym był najlepszy.
- Wpierw mówisz mi, że dla stałych klientów oferujecie pewne usługi, a teraz nie jesteś sobie w stanie przypomnieć nawet jaką godność nosił?- Wykręcił mu prawą rękę tak, że chłopak siłą rzeczy, aby jej nie złamał, musiał pochylić się i zgarbić.
- Marcus, zdajesz sobie sprawę ile Marcusów jest na tym świecie, w samej Wielkiej Brytanii? Jak wyglądał? Wzrost, wiek, kolor oczu. Tylko mi kurwa nie mów, że nie pamiętasz!- Jego cierpliwość się kończyła, ale był tak skupiony na zakrwawionej gębie Sprouse'a, że nie przypuszczał iż spróbuje drugą ręką chwycić różdżkę. Gdy z trudem skierował jej koniec w stronę Reinharda, z jej końca wystrzelił promień przebiegający tuż obok lewej małżowiny aurora. W uchu zaczęło mu dzwonić, ale nie odpuścił chłopakowi, wściekły szedł za ciosem i korzystając z pozycji w jakiej się znajdowali, wymierzył mu cios z kolana prosto w żołądek. Drętwota? Nic dziwnego, że pracuje w Trzech Miotłach, skoro było to pierwsze zaklęcie, które przyszło mu do głowy. Teraz kolej na Hardwolda.
- Orbis!- Krzyknął ochryple, a głos jego rozniósł się i odbijał od ściany kamienic.
Słońce cienką, czerwoną linią podkreśliło linie horyzontu.
avatar
Reinhard Hardworld
Auror

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta.
Skąd : Newcastle - Irlandia.

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Pon 12 Lis - 11:51

- To była przysługa po prostu! – wydusił z siebie dość gwałtownie, kiedy tylko poczuł nasilający się ból w nadgarstku i siłą rzeczy musiał się pochylić. Bezsilność w tej sytuacji nie była jeszcze aż tak straszna, aby nie spróbował sięgnąć po różdżkę w chwili koncentracji mężczyzny na jego twarzy.
Zaciskał wargi z bólu wydobywającego się przede wszystkim ze złamanego nosa, ale postanowił jak na razie nie odpowiadać na pytania. Nie pomyślał o tym, aby opisać ów Marcusa, ponieważ teraz ważniejsze dla niego było wyrwanie się spod blokady tego szaleńca. Drżący koniec różdżki źle wycelował i nie trafił nieznajomego, ale jedynie spowodował niewielkie ogłuszenie po jednej stronie. Lucas przeklnął w myślach, szukając już kolejnego zaklęcia, dzięki któremu będzie w stanie obronić się przed nadchodzącym ciosem.
Nie zdążył jednak niczego krzyknąć ani też wyprostować nawet ręki, ponieważ kolano nieznajomego wbiło się prosto w jego żołądek, zabierając mu dech i światło na kilka sekund. Jęknął, a grawitacja zaczęła ciągnąć go na dół, aby zmusić do przyjęcia najbardziej optymalnej pozycji do likwidacji bólu. Nie pozwolił sobie jednak na to, a właściwie nieznajomy mu na to nie pozwolił, wciąż trzymając jego wykręconą rękę.
Krzyknął ciche – Protego! – które nie do końca zadziałało, ponieważ zaklęcie zsunęło się po niewielkiej i słabej tarczy, wiążąc nogi Lucasa. Zebrał w sobie wszystkie siły, na jakie było go stać i wrzasnął, celując klatkę piersiową napastnika: - Stupefy!! – Czy trafił? Czy końcówka różdżki rzeczywiście była dobrze ustawiona? Chłopak właśnie o to się modlił.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Reinhard Hardworld on Pon 12 Lis - 17:21

Reinhard wyszczerzył pożółkły arsenał zębów, chłopak rozsierdził go do białości. Nigdy się durnie nie nauczą, że lepiej odpowiadać póki grzecznie pyta(Cóż, owe słowo "grzecznie" w przypadku zachowań Reinharda, było bardzo naciągane. W jego działaniach nie było ani krztyny subtelności). A potem przez takich właśnie szczylów musi wypełniać jakieś świstki papieru, raporty. Gdy chłopak znowu próbował utrafić go zaklęciem, z końca jego różdżki wyleciał jedynie snop czerwonych iskier. Auror prychną w twarz Lucasowi. Uziemił go, przyciskając jego głowę butem do kostki chodnikowej. Następnie wykręcił pod tak dziwnym kontem jego prawą rękę, że kość ramieniowa wyskoczyła z obręczy barkowej, unieruchamiając ją tym samym w stawie barkowym. Wtedy puścił chłopaka, wyrywając mu jeszcze z zaciśniętej dłoni jedyną możliwość obrony.
- Zaczniesz odpowiadać na moje pytania, czy mam dalej uczyć cię pokory?- Nie interesowała go czy był młodszy, lichszej budowy lub mniej doświadczony. Kiedy Reinhard realizuje jakiś swój cel, nie przebiera w środkach i nie zastanawia się nad moralnością swoich postępowań.
- Co teraz kmiocie? Zaczniesz wzywać na ratunek swoje przyjaciółeczki?- Rzekł wyjątkowo zjadliwie, a intonacja jego głosu pozostawiała cierpki smak w ustach. Oburącz ujął jego różdżkę i złamał na pół, uderzając nią o swoje udo.
- Jaki Marcus? Jak on wyglądał? Skoro nie obchodzi Cię los twoich znajomych, pomyśl nad swoją rodziną Lucasie. Słyszałem, że ojciec ostatnio niedomaga?- Świdrując go spojrzeniem, przechylił głowę lekko w bok, jednak w pewnym momencie chłopak stał się dla niego zupełnie przezroczysty. Nie skupiał się na nim, jakby zdał sobie naglę z pewnego faktu.
avatar
Reinhard Hardworld
Auror

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta.
Skąd : Newcastle - Irlandia.

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 12 Lis - 17:37

Przechodził właśnie ulicą. W okolicy jedyne zabudowania stanowiły domy czarodziejów. Właściwie to z zamku wyrwała go ochota na coś mocniejszego. Zmierzał w kierunku centrum pewnym krokiem, kiedy nagle usłyszał coś dziwnego. Od strony jednego z domków dochodziły go odgłosy... bójki? Nerwowe głosy, jakaś szarpanina. Po cichu zbliżył się do ogrodzenia i ujrzał tabliczkę. Lucas. Uśmiechnął się pod nosem. Czyżby miał problemy? Warto by chociaż popatrzeć.
Ciekawość wygrała. Uchylił delikatnie furtkę, która cicho zaskrzypiała. Skrzywił się, ale postanowił nie wycofywać. Przekradł się po cichu w kierunku, z którego dało się słyszeć dziwne dźwięki. Wyjrzał zza winkla... Dwoje ludzi. Jednego znał - był to Lucas. Drugiego skądś kojarzył, ale nie był w stanie sobie przypomnieć skąd. Widząc zachowanie tego drugiego, domyślił się, że już wie o jego obecności. Postanowił zagrać w otwarte karty. Wyszedł zza ściany z rękami na wierzchu. W ułamku sekundy zdążył przyjrzeć się nieznajomemu uważniej. No tak...
- Reinhard! - Powiedział z dość podłym uśmiechem. Z drugiej strony poczuł falę lęku. Ten człowiek nie miał najlepszej reputacji i chociaż Gabriel był biegły w posługiwaniu się różdżką, raczej nie robił sobie nadziei, że ma szanse z wykwalifikowanym aurorem. Jak to się mówi: jeśli ktoś jest silniejszy od Ciebie, to powinien być Twoim sprzymierzeńcem. Przynajmniej do czasu, kiedy nie uda Ci się go wyeliminować... - Co Ty też chcesz od tego biedaka Sprouse'a? - Zimny błysk w oczach, które pozostawały niewzruszone i obleśny uśmiech sugerowały, że obecny układ na szachownicy bardzo mu odpowiadał.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Pon 12 Lis - 17:40

Spotkanie z betonem nie było przyjemnym doznaniem, jednak gdyby Lucas miał wybierać z całą pewnością wykorzystałby właśnie tę możliwość. Z jego gardła wydobył się niczym niepohamowany krzyk bólu, rozpoczynający się chwilę wcześniej przed chrzęstem stawów i kości. Dłoń sama się rozluźniła i wypuściła różdżkę, pędząc na spotkanie w wystawionym barkiem. Zaciskał zęby na dolnej wardze, wijąc się przez jakiś czas na bruku i powstrzymując przekleństwa przekręcił się na plecy. Krew już dawno pobrudziła mu ubranie, jednak nos zdawał się w ogóle tego nie zauważać. Podkurczał na przemian jedną nogę z drugą, nie mogąc znieść bólu mającego źródło w wystawionym ramieniu.
- Kurwa! – Wyrzucił słabo pod nosem, próbując zogniskować spojrzenie na nieznajomym. Informacja o przyjaciółkach (w mig pojął, że chodzi o Scarlett i Leanne) i rodzinie (czyli wiedział, gdzie mieszka) sprawiła, że zesztywniał i zacisnął mocno powieki. O co tutaj w ogóle chodziło? Był śmierciożercą, tak? Tylko po co pieprzył przed chwilą o czyjejś niewinnej śmierci?! – Kim ty, kurwa, jesteś?! Gruby, niski, łysiejący. Miał bliznę na lewym .. prawym.. na którymś poliku! – Wrzasnął po chwili w stronę mężczyzny, szukając panicznie w pamięci wszelkich informacji dotyczących Marcusa. Musi coś zrobić, zapewnić rodzinie bezpieczeństwo, zgłosić to gdzieś…
W tym momencie jednak myślał tylko i wyłącznie o tym, aby stąd spieprzyć. Dlatego też odczołgał się metr od mężczyzny, zatrzymując się dopiero wtedy kiedy dotknął czubkiem głowy fragment sąsiedniego budynku i zmusił do siadu, opierając plecami o mur. Już nawet nie było istotne, że jego 8-letnia różdżka została zniszczona.
Dźwięk czyjegoś głosu spowodował spojrzenie w tamtym kierunku. Imię? Nazwisko? Próbował zogniskować wzrok co mu wyszlo dopiero po dłuższej chwili. Gabriel Smith. Tylko tego mu brakowało! Oparł potylicę o ścianę i przymknął powieki, domyślając się że nie ma co liczyć na pomoc gryfona. Ba! nie zdziwiłby się, gdyby otrzymał dwa czy trzy kopniaki od niego.
- Nic więcej nie wiem. - Wydusił z siebie z zaciśniętych warg, wciąż trzymając wybitą rękę na wysokości przedramienia.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Reinhard Hardworld on Pon 12 Lis - 18:12

Spojrzał przez ramię na chłopaka, który z obiema dłońmi na widoku wychyną z zaułku. Będąc w towarzystwie dwóch osób, nie zważając na to, że jedna z nich była poważnie uszkodzona i niemalże bezbronna a drugą był chłopak klasyfikujący się w przedziale wiekowym Lucasa, wstał i stanął tak, by mieć obu w polu widzenia.
- Nie przypominam sobie, byśmy byli na "Ty"- Niemalże warkną w stronę gryfona, uważniej przyglądając się jego aparycji, dając chwile wytchnienia panu Sprouse. Kiedy znowu przeniósł ciężar swojego spojrzenia na rannego, był już w miarę opanowany. Chyba uznał, że już nic z niego nie wyciśnie, prędzej sprawi, że wyzionie ducha. Na pytanie dotyczące jego osoby, wykrzywił usta w uśmiechu.
- Jak to było? Nie twój zasrany interes, Sprouse. To ja tu jestem od zadawania pytań.- Rzucił w Lucasa resztkami jego różdżki.
- Jeżeli nie znajdę Twojego Marcusa, albo jeszcze gorzej...jeżeli dowiem się, że mnie okłamałeś. Nasze następne spotkanie może być najgorszym wspomnieniem w Twoim nędznym życiu. Pozdrów ode mnie rodzinkę i miej się na baczności.- Poprawił poły swojej skórzanej kurtki i ruszył pewnie w kierunku Gabriela, a raczej w stronę wyjścia. Gdy jednak zrównał się z gryfonem, nie spoglądając na niego rzekł:
- Lepiej o pewnych sprawach nie pamiętać, jak chociażby o tym co tu widziałeś. Dobrze Ci radzę.- Odszedł. Czy go chłopak posłucha? Było to wątpliwe.
avatar
Reinhard Hardworld
Auror

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta.
Skąd : Newcastle - Irlandia.

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 12 Lis - 22:35

Nie ukrywał zdumienia sytuacją, którą tutaj ujrzał. Reinhard z pewnością przesłuchiwał Lucasa, a co za tym idzie - chłopak miał coś do ukrycia. Wiedząc, że Hardworld jest aurorem, tylko jedno przychodziło mu do głowy. Uśmiechnął się paskudnie.
- Wiem kim jesteś. Nie zapominaj, kim JA jestem. Może raczej - kim jest mój ojciec. - Powiedział nieco chłodnym tonem. Wzdrygnął się, kiedy przeszedł obok niego i niemalże szczeknął do jego ucha. - Dziękuję za radę. Z pewnością wezmę ją sobie do serca. - Gabriel uśmiechnął się pod nosem. Ciekawe, czy i on może poprowadzić swoje własne śledztwo. Trochę już słyszał... Miał też do dyspozycji Lucasa, który raczej mu nie zagrażał. Oczywiście - w normalnych warunkach również by się go nie bał, ale wiedział, że Sprouse nie jest pierwszym lepszym obszczymurem i że potrafi jako tako używać różdżki. Odczekał chwilę, żeby upewnić się, że Reinhard już odszedł, po czym nachylił się nad chłopakiem.
- Witaj Lucas! - Rzekł wesoło. Od jego oczu bił jednak chłód. - Mogę sprawić, że przestanie boleć, albo będzie bolało bardziej. - Powiedział, szczerząc się do niego. - Spójrz na mnie! - Warknął, łapiąc go za szczękę i zmuszając do spojrzenia sobie w oczy. Drugą ściskał różdżkę, wycelowaną w jego tors. - Czego on od ciebie chciał? Kogo szukał? - Zapytał wściekle. Koniec jego różdżki zapalił się małym płomyczkiem. - Pamiętaj - chcę ci pomóc. - Dodał chytrze. Oczywiście nie wierzył, że chłopak jest na tyle głupi, żeby to połknąć, ale z pewnością perspektywa kolejnych kilku chwil bólu nie napawała go optymizmem, a Gabriel nie zwykł rzucać słów na wiatr.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Pon 12 Lis - 22:42

Znali się? Lucasa w tym momencie mało co obchodziło, ponieważ wizja niebezpieczeństwa względem jego najbliższych była zbyt realna. Nieznajomy był silny, zbyt silny, aby mógł się z nim mierzyć w pojedynkę. Odkaszlnął, czując doskonale żółć wydobywającą się z obitego żołądka, zmieszanego z krwią. Splunął ją na bok, pohamowując potrzebę zwrócenia wczorajszego posiłku na bruk.
Przyglądał się mu z nienawiścią, ale w oczach można było dostrzec przede wszystkim strach. Lucas nie był głupcem i wiedział, że rzucenie się w stronę nieznajomego może zakończyć się dla niego poważnym uszczerbkiem na zdrowiu.
Przez jego plecy przebiegł dreszcz, ale milczał próbując przypomnieć sobie imię jakie krzyknął chłopak. Rein? Coś z deszczem, ale jak dalej? Próbował jak najmniej się ruszać, wpatrując zakrwawionym obliczem w czystokrwistego gryfona. Resztki różdżki zsunęły się z jego ciała i nawet nie starał się ich złapać. Z pewnością sam nie poradzi sobie ze wstawieniem barku, a prośba o pomoc Gabriela kojarzyła mu się tylko i wyłącznie z wyśmianiem. Nie, musi się stąd ruszyć i wrócić do mieszkania. Znał dobre serce Scarlett, która z pewnością odsunie na bok cały gniew i mu pomoże. Zakasłał w tym samym momencie, kiedy chłopak podszedł do niego i zmierzył chłodnym wzrokiem, w których czaiło się szaleństwo. Lucas nienawidził go całym swym sercem, ale z pewnością strach był niewyobrażalnie niski w porównaniu do jegomościa sprzed kilku chwil.
Koniec różdżki wbił się w jego tors, ale dzięki bluzie ból nie był na razie aż tak dotkliwy. Szarpnięcie za szczękę spowodowało, że spojrzał oczywiście na twarz Gabriela. Ale zamiast mu odpowiedzieć, zebrał żółć i krew krążącą po jamie ustnej, aby splunąć prosto przed siebie.
- Pierdol się, Smith! – Wywarczał w jego stronę, co zakończyło się gwałtowniejszym szarpnięciem kiedy materiał bluzy zaczął się przypalać od niewielkiego płomyka i zaczął parzyć Lucasa.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 13 Lis - 1:14

Zmrużył oczy i otarł twarz rąbkiem szaty.
- No tak... mogłem się tego po Tobie spodziewać. Jak zwykle irracjonalnie dumny. Zamiast ratować swoje życie i zdrowie, Ty próbujesz się stawiać. - Powiedział z kpiną w głosie. Mógł z nim zrobić cokolwiek, ale nie będzie się bawił jego kosztem. Nie będzie katował go w nieskończoność. Ukarze go tylko i pokaże mu, że i on potrafi zadawać ból. Pójście śladami Reinharda wydało mu się zabawne. Ciekawe co też ten cwany lis ukrywał? Kogo szukał? I... dlaczego? Usłyszał dość, żeby wzbudziło to jego ciekawość, a jedyne źródło informacji miał przed sobą. - Silencio! - Po co ma się drzeć. Dość, że umie pluć. - Relashio! - Pozwolił, by płomienie przepaliły jego ubranie i oblizały skórę, która natychmiast zaczęła skwierczeć i kurczyć się pod wpływem temperatury. Byle go nie zabić. Chwilę później przerwał zaklęcie i przywrócił Lucasowi głos. - Daję Ci ostatnią szansę, potem możesz już liczyć tylko na własne szczęście i wytrzymałość. - Uśmiechnął się paskudnie, patrząc w jego oczy. Był dla niego zerem. Gardził nim. A teraz świetnie się bawił jego bólem. Choćby dlatego - warto było.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Wto 13 Lis - 9:27

Lucas nie czuł zahamowań jeli chodzi o swoją wytrzymałość i znoszenie bólu. Miał wrażenie, że całe jego ciało eksploduje bólem kiedy płomienie zaczęły trawic naskorek jego klatki piersiowej. Otwarte usta, grymas na twarzy i wijace się ciało już od dawna prezentowało przekroczona granicę dopuszczalną bólu. Gabriel był jednak niczym. Smieciem, który zapłaci za znęcanie się nad nim w swoim czasie. Dopóki nie tknal tematu jego najbliższych, dumą nie pozwalała mu na wypowiedzenie tych samymch słów co nieznajomemu.
Kiedy odzyskał już zdolność mówienia, zaczerpnął lapczywie powietrza, leżąc niemalże bezwladnie na plecach. Otworzył oczy i spojrzał buntowniczo prosto w zimne i obojętny oczy Gabriela.
- Pierdol się. - Powtórzył już stanowczo ciszej, podnosząc lewą rękę w górę na wysokość kolnierzyka gryfona, aby przyciągnąć go nieznacznie do siebie. Równocześnie też zebrał w sobie ostatki sił, aby wsunac kolano pomiędzy nogi chłopaka i podniósł gwałtownie, chcąc wbić je albo w krocze gryfona albo w jego podbrzusze i odepchnac od siebie.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 13 Lis - 13:26

Udało mu się. Odepchnął go. Gabriel upadł. Wstał wściekle. Przestał już czuć cokolwiek. Puściły wszelkie hamulce. Może to było efektem jego wcześniejszych przeżyć, a może po prostu niezłomna postawa Lucasa tak bardzo go rozjuszyła. - Crucio! - Wyszeptał nienawistnie, przelewając przez palce cały swój gniew. Moc wnikała w drewno, skupiała się i przepływała na chłopaka, którego zaklęcie ugodziło prosto w twarz. Cierpiał. Wiedział, że go nie złamie, ale chciał go ukarać. Mógłby go teraz zabić, ale na szczęście w porę uświadomił sobie co robi i jakie za tym mogłyby się pociągnąć konsekwencje. Przerwał torturę. - Wiesz co Lucas? Ty też się pierdol. Obliviate! - Rzadko używał tego zaklęcia i nie był pewien efektu. Miał tylko nadzieję, że zadziała poprawnie i usunie ich spotkanie z jego pamięci. Chciał, żeby zapamiętał ten ból, ale z drugiej strony - wolał nie wkładać oręża w jego dłonie. Postanowił zagrać inaczej... Wezwie teraz ministerstwo. Powie, że odnalazł go tutaj skatowanego, że słyszał jego jęki. Oczywiście nie powie nic o Reinhardzie, ale też uratuje własny tyłek... A może nie? Może powinien o nim wspomnieć? Priori Incantatem mogło go pogrążyć, więc łatwiej będzie po prostu go spetryfikować i pozwolić, żeby ministerstwo spróbowało znaleźć innego sprawcę. - Expecto Patronum! - Nic. - Cholera... Expecto Patronum!! - Tym razem z jego różdżki wylał się srebrny obłok, o kształcie lwa. Przekazał mu wiadomość i wysłał go do Ministerstwa Magii. Najpierw miał zawiadomić jego ojca, później biuro Aurorów.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Wto 13 Lis - 14:52

Poczuł ulgę. Było to dość dziwne, zważywszy na jego aktualne położenie i wszechobecny ból, ale poczuł ulgę. Wciąż jeszcze potrafił się bronić przed niewiele młodszym chłopakiem choćby prostymi sposobami, z jedną sprawną ręką. Odepchnął go i poczuł rozlewające się po całym ciele szczęście, które już po chwili zostało mu odebrane w brutalny sposób.
Z jego gardła wyrwał się dziki wrzask bólu kiedy zaklęcie ugodziło go prosto w twarz, a dłonie momentalnie powędrowały w stronę źródła przejmującego bólu. Wybity bark zablokował mu możliwość chwycenia się za głowę, ale i tak nic mu nie dała lewa dłoń. Wił się w spazmach czując się tak, jakby każdy fragment jego ciała rozrywał się na kawałki. Jakby mu odcinali kawałek po kawałku skóry i nie dali możliwości odpoczynku. Klatka piersiowa piekła, ale twarz... twarz była rozrywana na części. Nie wiedział nawet w którym momencie jego pęcherz puścił, a ciepły mocz splamił mu spodnie. Nie czuł tego, nie wiedział, cierpiał.
Kiedy zaklęcie przestało działać, chłopak opadł bez sił na podłoże wciąż drżąc i drgając niemalże co sekundę, próbując przycisnąć do siebie wybitą rękę.
Myślał o matce. Nie znał jej, ale wołał ją w myślach jakby była gwarantem jego bezpieczeństwa. Nie wiedział również tego, że z jego oczu ściekały łzy, mieszajac się z krwią wypływającą ze złamanego nosa. Podrygiwał nie będąc w stanie wyartykułować nawet w myślach żadnej informacji. Nawet prostego przekleństwa.
Leżał i był zdany na łaskę działania zaklęcia modyfikującego pamięć, leżąc na lewym boku i wpatrując się przed siebie tępym wzrokiem. Gdzieś przed nim pojawił się kształt. Sarna? Kruk? Lew? Lucas wpatrywał się w stworzenie, dostrzegajac jak się oddala. Przemożona chęć zaśnięcia była wszechogarniająca, ale gorszy był ból, który nie dawał mu spokoju.


avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Rachela Woodlay on Wto 13 Lis - 15:06

Słońce przebijało się przez linię horyzontu, pokrywając rdzawym blaskiem dachy domów, ich mury i okiennice. Kobieca postać teleportowała się w okolicach osiedla czarodziejów, była to niejaka Rachela Woodlay. Otrzymawszy wiadomość, niezwłocznie udała się na miejsce, chcąc osobiście dokonać oględzin i jako pierwsza zdać szczegółowy raport. Jeżeli się okaże, że to znów sprawka Reinharda tym razem mu nie odpuści. Ten impertynent przynosi hańbę całemu biurowi! Co on sobie myśli? Że jest Bogiem, lub kto wie kim jeszcze? Krawędzie długiej, czarnej spódnicy z żorżety tańcowały wokół kostki, kiedy z marszu udała się w miejsce, gdzie leżał Lucas i Gabriel. Wychynęła zza rogu kamienicy, a ujrzawszy obydwóch, ze złości zacisnęła obydwie dłonie w kułak. Gdyby Hardworld znalazł się w zasięgu jej rażenia, pewnie użyłaby jedną z nich. Sunęła prosto w ich kierunku, zatrzymawszy się tuż nad ich głowami.
- Kto to zrobił? - Spojrzała na Gabriela, żądając od niego odpowiedzi. Następnie wyciągnęła swą różdżkę, przykładając do wyjątkowo paskudnej rany od poparzenia. Nie, tak się nie godzi, przecież na dobrą sprawę, to jeszcze dzieci. Popatrzyła na Lucasa, był w opłakanym stanie a twarz oblana krwawą posoką, sączącą się ze złamanej chrząstki nosa, była zapewne ledwie rozpoznawalna dla tych, których znał.
- Renervate!- Rzekła, chcąc choć trochę ulżyć mu w cierpieniu. Widziała jego rozmyty wzrok, tępe spojrzenie. Prawdopodobnie wyczyścili mu pamięć. Sprytny pomysł. Jedyna nadzieja w Gabrielu, choć nigdy nie pałała sympatią do rodziny Smith'ów.
avatar
Rachela Woodlay
Auror

Liczba postów : 30
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 13 Lis - 16:09

Gabriel nie czekał długo na reakcję ministerstwa - była błyskawiczna. Jak można się było spodziewać - przysłali aurora. Właściwie - aurorkę. Kobieta miała na oko około dwudziestu pięciu lat. Powinien ją znać, ale potrafił w tej chwili sobie przypomnieć jej twarzy, nie mówiąc o imieniu. Lucas leżał w krwi, żółci i własnym moczu. Żałosny widok człowieka, którego cierpienie złamało. Ciekawe jak długo musiałby go katować, żeby zwariował? Cóż... Pozostaje mieć nadzieję, że nie sprawdzą jego różdżki. W razie czego miał i na to przygotowaną pewną odpowiedź. Gdyby nie miał - nie zawiadamiałby ich. W końcu nie jest głupcem. No i miał zawsze plecy. Mocne plecy.
Udał przerażonego.
- Dobrze, że przybyliście... on już uciekł. Widziałem, jak go zaatakował... - Wyrzucił z siebie rozemocjonowany. W głębi duszy śmiał się kobiecie prosto w twarz. Chyba była zaślepiona wściekłością. Mogła się domyślać kto za tym stoi. Gabriel w końcu tylko dokończył dzieła. - To chyba też był auror - znam go... rzucił na niego zaklęcie zapomnienia i szybko się stąd deportował. - Spojrzał na nią z udawanym przerażeniem. - Kurwa... chyba nie powinienem tego mówić... powiedział... powiedział, żebym zapomniał, że cokolwiek widziałem, ale... ale ja nie chciałem go tak zostawiać na pewną śmierć! - Łgał przeraźliwie. - Trzeba go zabrać do szpitala... - Dodał stanowczo. Na szczęście zwykle był blady, więc skoro nie znała go za dobrze, to mogła pomyśleć, że zbladł ze strachu.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach