Drzwi frontowe

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Lucas Sprouse on Wto 13 Lis - 16:22

Ktoś tutaj szedł. Nie. Już przyszedł. Słyszał czyjeś słowa, ale nie wiedział do kogo one należą. Podniósł nieznacznie głowę w górę, a jego oczom ukazała się postać odziana w płaszcz. Nie, nie widział jej konturów, wszystko było rozmazaną plamą. Zamknął oczy, po czym zamrugał nimi kilka razy przenosząc spojrzenie na Gabriela.
Trudno było mu dojrzeć rysy tego twarzy, ale łysą czaszkę i kolory szat można było do siebie dopasować wręcz natychmiastowo. Zacisnął ponownie powieki, próbując uspokoić swoje zmęczone ciało i sięgnąć pamięcią wstecz. Miał wybity bark i obolały brzuch, pamiętał doskonale moment łamania różdżki, ale... co było potem? Czarna dziura, jaką miał w swojej głowie sprawiła, że patrzył tępo na gryfona, jakby to on miał wszystkie odpowiedzi na te pytania. Wśród nich znalazło się kluczowe: co ON tu robił?
Kiedy nieznajoma pochyliła się nad nim, instynktownie próbował odsunąć się od niej. Jak najdalej, aby ból przestał atakować jego ciało. Nie udało się. Zacisnął powieki i wystękał, kiedy końcówka różdżki wycelowała w jego poparzony tors:
- Nie.. błagam... już dosyć..
Lucas czuł jeszcze spinające się mięśnie, ramię wciąż rwało, nie dając mu o sobie zapomnieć. Do jego uszu dotarł tylko i wyłącznie szum, a chwila oczekiwania na cios przedłuższała się. Po jakiejś chwili otworzył powieki i poczuł przyjemny chłód na wysokości mostka. Pomoc?
Podniósł rozbiegany wzrok na nieznajomą, próbując rozluźnić mięśnie i dać wytchnienie ciału. Cholera... co tu się stało?
Wyjaśnienia Gabriela wpadały mu jednym uchem, mieszały w głowie i wypadały. Czy rzeczywiście tak było? Czy tamten człowiek wcale tak szybko z nim nie skończył?
Zamknął powieki, czekając na dalszy bieg wydarzeń.
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Rachela Woodlay on Wto 13 Lis - 19:05

Cały ciężar obsydianowych źrenic okolonych bursztynem, został przeniesiony na Gabriela. Rachela przyglądała mu się uważnie z grobową miną, jakby oglądała właśnie wyjątkowo kiepsko wyreżyserowany dramat, to nawet niemożna było podciągnąć do kabaretu. Fakt jest jednak taki, że gryfon nie ma żadnego uszczerbku na zdrowiu, więc mało prawdopodobne, żeby to ona urządził tak Lucasa, wychodząc z tego cało bez zadrapania. Nie, to musiał być doświadczony czarodziej a imię rzucone przez kuzyna, wyjątkowo pasowało do całej sytuacji i metod z jakich korzystał. Ale zaklęcie zapomnienia? Trochę nie w jego stylu, przecież zawsze się chlubił własnymi osiągnięciami, przez to cieszył się złą opinią wśród aurorów.
- Ferula!- Rzuciła kolejne zaklęcie, mające na celu opatrzyć i usztywnić zwichnięte w stawie ramię. Minę miała zatroskaną, widząc w jakim stanie jest Sprouse. Wykończony bólem jaki musiał odczuwać, stracił przytomność. Wcale mu się nie dziwiła, w końcu wyprostowała się machnąwszy ostatni raz swoją różdżką, by wyczarować noszę i zwróciła się twardym, stanowczym tonem do Smitha.
- Zostań tutaj, zaraz wrócę. Będziesz musiał udać się ze mną do Ministerstwa.- Obróciła się doń plecami i już miała się teleportować...kiedy coś ją tknęło i rzuciła przez ramię.
- Daj mi swoją różdżkę. Będziemy musieli ją sprawdzić, takie są procedury.- Mówiąc to, wysunęła dłoń w jego kierunku ufając, że nie będzie robić problemu.
avatar
Rachela Woodlay
Auror

Liczba postów : 30
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 13 Lis - 19:18

Kiedy spojrzała na niego poznał te oczy, poznał ten głos i skulił się trochę w sobie. Cholera jasna. Rachela. Wyklęta kuzynka! Wyklęta przez jego rodzinę! Przynosiła im hańbę swoim pochodzeniem. Nie zmieniało to niestety faktów - była niezła. Diabelnie dobra. Skinął tylko głową na jej polecenie, nie było sensu się kłócić. Kiedy jednak poprosiła go o różdżkę... Hmmm jego wymówka mogła być jeszcze bardziej naciągnięta niż mu się wydawało.
- Chyba śnisz? Mam Ci oddać RÓŻDŻKĘ?! A jak ten świr tutaj wróci, to jak się będę bronił?! - Spojrzał na nią, unosząc brwi. Wyzbył się resztek pozorów i marnej imitacji przerażenia. - Nie zapominaj z kim rozmawiasz i kto was zawiadomił! Gdyby nie JA, to ten gnojek wykrwawiłby się tu na śmierć, albo zadławił wymiocinami. - Rzucił jej wściekłe spojrzenie. Oczywiście wiedział, że może tego pożałować, ale jego duma nakazywała mu walkę. To nie był co prawda Mikael, ani Marilyn, których pokonywał z łatwością, ale jeśli będzie trzeba - nie podda się. Założył na siebie ramiona i zaczął tupać nerwowo nogą. - No to jak, bierzesz go do tego szpitala, czy chcesz kontynuować tą szopkę? - Powiedział, zaciskając mocniej palce na różdżce.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Rachela Woodlay on Wto 13 Lis - 19:51

Wysłuchała go cierpliwie, tolerując jego ton i opryskliwość a później, robiąc pobłażliwa miną, jakby miała przed sobą pięciolatka który chciał od niej wymusić pieniądze na jakąś błahą rzecz, najzwyczajniej w świecie uśmiechnęła się.
- Dobrze wiem kim Ty jesteś i kim jest Twój ojciec. Ale chyba jestem jedną z nielicznych, która się tym przejmuje panie Smith. Nazwisko nie daje ci immunitetu, żeby wymigiwać się od prawa, które obowiązuje każdego. Radziłabym na przyszłość liczyć się ze słowami. - Jeżeli miał startować do roli aktora roku, musiałby częściej przebywać ze swym ojcem, który wykazuje się większą elokwencją, wzbudzającą szacunek we własnym gronie popleczników i mydlącą oczy innych. Miała różdżkę już wyciągniętą, więc skierowała nią w chłopaka, nie opuszczając drugiej i czekając na oddanie.
- Taka jest procedura!- Powtórzyła, a jej brwi ściągnęły się w gniewie tak, że zdawały się tworzyć jedność.
- Jeżeli to Reinhard, nie wróci. Najwidoczniej wydobył z chłopaka potrzebne mu informację, ale jeżeli tak się boisz zostać tu sam bezbronny, możemy przeprowadzić retrospekcję zaklęć tu, na miejscu.- Jej wyraz twarzy zmieniał się diametralne, przybierając rysy drapieżnego ptaka. Nie ma ludzi równych i równiejszych, choćby to był sam Robert Smith, poprosiłaby o to samo.
avatar
Rachela Woodlay
Auror

Liczba postów : 30
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Dalien Chamberlaine on Wto 13 Lis - 20:48

Kolejne wezwanie nie miało różnić się niczym od poprzednich mu podobnych. I choć Dalienowi powiedziano, że na miejscu już pojawiła się Woodlay, on nie zamierzał siedzieć bezczynie, czekając aż pojawi się kolejna robota. Ponadto praktykował podstawową zasadę nie pojawiania się na miejscu zdarzenia samotnie; tak robią jedynie głupcy i samobójcy. On zaś nie zamierzał wystawiać jednej z nielicznych osób, które cenił i szanował, na pastwę idioty, któremu życie nie dostarcza wystarczających wrażeń. Z cichym pyknięciem teleportował się na obrzeżach magicznego osiedla, bez zwłoki kierując się pod wskazany adres. Nie niepokojony jakimikolwiek dziwnymi odgłosami, nie będąc pewnym, na co ma się przyszykować, ze spokojem postawił kilka ostatnich kroków, by w ostateczności wymownie spojrzeć to na młodego chłoptasia, to na Rachelę, a w końcu wzrok przeniósł na zmaltretowane ciało mężczyzny. Widok ten bez wątpienia spowodowałby u bardziej wrażliwych osób odruchy prawie że wymiotne.
Po krótkiej, acz treściwej wymianie zdań z Woodlay jasnym było, że zakrwawionego młodzieńca niezwłocznie przetransportować trzeba do szpitala. Nie czekając zatem na jakiekolwiek dodatkowe wsparcie, Chamberlaine chwycił pod pachy Lucasa i teleportował się wraz z nim do Munga.
avatar
Dalien Chamberlaine
Auror

Liczba postów : 4
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Robert Marvin Smith on Wto 13 Lis - 21:15

Nie mógł przerwać spotkania. Jego mina była równie kamienna, co bruk na ulicach Hogsmeade. Kroczył dumnie środkiem alei w stronę domu Lucasa. Był wściekły, chociaż nie pokazywał tego po sobie. Jeśli Gabriel znów przynosi mu hańbę, jeżeli znowu wplątał się w jakieś kłopoty, to tym razem spotka go kara. Wszedł przez furtkę i usłyszał czyjeś głosy. Ruszył w ich stronę. Jego oczom ukazała się dwójka aurorów. Jego córka chrzestna, której szczerze nie cierpiał, oraz Dalien - młody i chyba nazbyt ambitny młodzieniec. Ten drugi nie zdążył nawet zaszczycić go spojrzeniem. Deportował się razem z jakimś zmasakrowanym człowiekiem. Nie zdążył mu się przyjrzeć, ale wiedział kim jest ów chłopak. To Lucas Sprouse. Widział go tylko przez ułamek sekundy, ale nawet przez taką chwilę dało się zobaczyć, jak bardzo został skrzywdzony. Jego oblicze nawet nie drgnęło.
- Witaj Woodlay - Rzekł szorstko. - Możesz mi wyjaśnić co się tutaj dzieje? - Zapytał chłodno, mierząc ją spojrzeniem bazyliszka. Niejeden człowiek się pod nim łamał, ale wiedział, że Rachela do nich nie należy. Uciszył gestem Gabriela, który najwyraźniej chciał coś powiedzieć. Ani na chwilę nie oderwał wzroku od Racheli. Wpatrywał się w jej oczy. Zaciętość i nieprzenikniona czerń. - Zamilcz. Twoja kolej przyjdzie później. - Warknął tylko.
avatar
Robert Marvin Smith
Śmierciożerca

Liczba postów : 34
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Rachela Woodlay on Wto 13 Lis - 21:39

Robert. Wiedziała, że tak to się może skończyć. Ojciec przylatuje z odsieczą dla swojego pierworodnego. Nigdy nie mogła pojąć tego, dlaczego jej ojciec poprosił go o zostanie chrzestnym dla Racheli i w żaden sposób nie umiała odgadnąć, co tak naprawdę łączy go z tym wyrafinowanym i niegodziwym człowiekiem. Wiadomo było, że Smith senior uwielbiał wszystkich kontrolować i dyrygować nimi, jak marionetkami, pociągając za odpowiednie sznurki. Może stroić dobrą minę do złej gry, ale oczy zawsze go zdradzą. Ani myśli się przed nimi ugiąć, tak jak połowa ministerstwa. Trochę godności panowie, panie. Ze stoickim spokojem, powoli opuszczając gardę, zwróciła się do chrzestnego.
- Twój syn...- Akcentując owe słowo "syn", mimowolnie na jej nosie ukazała się mała zmarszczka, jakby mówiła o czymś wyjątkowo obrzydliwym i godnym pożałowania.
- ...czasami zbyt często asekuruje się twoją pozycją w ministerstwie. Powinien kiedyś się usamodzielnić.- Jedno z pasem, które było wplecione w misterny kok, zbuntowało się i przysłoniło czoło kobiety.
- Dnia dzisiejszego zawiadomiono ministerstwo o popełnionym przestępstwie na Lucasie Sprous. Kiedy przybyłam na miejsce wezwania, zastałam Gabriela Smitha i poszkodowanego. Z jego zeznań wynika, że sprawcą mógł być Hardworld. Auror z niezbyt pochlebną opinią. Jednak nie powinniśmy się sugerować czyjąś opinią a faktami. Według procedury, aby ukrócić wszelkie ewentualne podejrzenia względem niego, powinien oddać różdżkę do analizy, aby wykluczyć go jako ewentualnego sprawcę.- Słowa brzmiały, jak recytacja treści dokumentów prowadzonej sprawy.
- Będąc niewinnym, nie mając nic do ukrycia, nie widzę problemu by oddał mi na chwilę swoją różdżkę, w celu sprawdzenia. Tak, jak go kulturalnie o to poprosiłam jakieś pięć minut temu.
avatar
Rachela Woodlay
Auror

Liczba postów : 30
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Robert Marvin Smith on Wto 13 Lis - 22:09

Robert wysłuchał swojej chrześnicy w skupieniu. Dopiero teraz przeniósł spojrzenie na swojego syna. Przyjrzał mu się na chwilę, mrużąc oczy, po czym powrócił wzrokiem do aurorki. - Czasami zbyt często? - Zapytał z kpiną w głosie. Uśmiechnął się z politowaniem. - Zawsze wiedziałem, że nauczyciele przeceniają twoje zdolności Woodlay. - Dodał z naciskiem. Był spokojny, nie raz wałkował już gorsze sytuacje - i tym razem uda mu się ją rozwiązać. Udawało mu się ratować śmierciożerców idących na śmierć, więc jak mógłby nie uratować swojego syna w takiej sytuacji? Swoją drogą - wiedział już, że Gabriel kłamał. Wiedział też, że Rachela też jest tego świadoma. - Znam to prawo Woodlay, nie musisz mnie pouczać. - Odparł gniewnie. - Formułki zachowaj dla siebie. - Dodał stanowczo. - Mówisz mi o procedurach, które doskonale znam, a jednak zapomniałaś, że mój syn ma prawo odmówić takiego sprawdzania. W takim układzie będzie musiał zrobić to niezwłocznie w obecności Wizengamotu. Mogę oczywiście wysłać sowy z informacjami do sędziów, z pewnością zainteresuje ich fakt, że posądzasz mojego syna o łamanie prawa, które ja sam stanowiłem. - Można było wyczytać groźbę i wrogość w jego oczach.
Myślał jednocześnie nad stosowną karą dla swojego syna, za jego nieodpowiedzialność i za odciągnięcie go od obowiązków w takim momencie. Jeśli będzie musiał jeszcze przekupić sąd, to może się okazać, że Gabriel będzie musiał bardzo słono za to zapłacić.
avatar
Robert Marvin Smith
Śmierciożerca

Liczba postów : 34
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Rachela Woodlay on Wto 13 Lis - 23:02

Na jego przytyki była niewrażliwa, słowa spływały po niej jak po szklanej tafli. Odpowiedziała mu uśmiechem z serii "Myślałam drogi wuju, że stać Cię na bardziej wyszukaną inwektywę." Nie poniżała się na tyle, by wdawać się w słowne utarczki, gdyż była to jedynie strata czasu. Jak to mówią? Lepiej nie wdawać się w dyskusję z głupim, bo sprowadzi Cię do swego poziomu i pokona doświadczeniem. Niestety wiedziała, że poruszy niebo i ziemię aby wykaraskać swojego syna z tarapatów. Póki miał paru urzędników w kieszeni, skrzętnie wykorzystywał swoją pozycję do swych celów. Musiała się pogodzić z przegraną, bo on nie szczędzi środków
- Mylisz fakty, Robercie. Nikt tu nikogo nie posądza, trzeba sprawdzić każdą poszlakę.- "Do tego trzeba mieć dowody, które pewnie Ty pieczołowicie zatuszujesz." Dodała w myślach i ponownie, zjadliwie uprzejmie zaszczyciła chrzestnego uśmiechem.
- A więc proszę bardzo, ślij listy do sędziów, ojciec na pewno się ucieszy z wiadomości od Ciebie. A teraz przepraszam, ale mam swoje obowiązki do spełnienia.- Z nieukrywaną wyższością spojrzała na młodszego ze Smithów.
- Zobaczymy co na to wszystko sam oskarżony i co powie pokrzywdzony po oprzytomnieniu.- Rozniósł się głośny huk, który echem odbijał się od ścian kamienic. Kobieta teleportowała się i zapewne jest w drodze do ministerstwa. Tam ma nadzieje zastać Reinharda.
avatar
Rachela Woodlay
Auror

Liczba postów : 30
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 13 Lis - 23:15

Kiedy tylko Rachela się deportowała, Gabriel spojrzał na ojca. Czuł wobec niego respekt. Bał się go bardziej niż Reinharda i Woodlay razem wziętych.
Co teraz go czeka? Faktycznie Wizengamot? Może Azkaban? Jak mógł być tak głupi?! Tak nierozważny?! Dlaczego dał się ponieść emocjom? Znowu! Dał się wyprowadzić z równowagi, a nie powinien! Oczywiście, że powinien udowodnić temu śmieciowi, gdzie jest jego miejsce, ale mógł to zrobić w bardziej wyrafinowany sposób. Skrzywił się. Przeklinał samego siebie. Gniew narastał w jego czaszce i rozsadzał ją od środka. Znów to samo... Znowu dał się sprowokować.
To żadna sztuka znać potężne zaklęcie, żadna sztuka umieć rzucić któreś z zaklęć niewybaczalnych. Prawdziwą sztuką jest umiejętność jego wykorzystania. Pieprzeni aurorzy. Wiedział, że ojciec go uratuje, ale nie wiedział jakim kosztem. Czym teraz będzie musiał zapłacić?
- Ojcze ja... - Zaczął, ale zobaczył jego spojrzenie.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Robert Marvin Smith on Wto 13 Lis - 23:24

- ZAMILCZ! - Krzyknął, ucinając próbę wyjaśnienia sytuacji, przez swojego syna. Teraz zdjął maskę opanowania. Był wściekły. - Jesteś skrajnie nieodpowiedzialny i bezmyślny! Oddaj mi swoją różdżkę! - Wyrwał mu ją z wyciągniętej ręki. Jego znajomi zajmą się nią w odpowiedni sposób. - Wyczyściłeś mu pamięć? Jesteś pewien, że dobrze? Nie? - Westchnął gniewnie. Wyśle też znajomego amnestezjatora, śmierciożercę, który zajmie się i tą sprawą. - Expecto Patronum! - Z jego różdżki wystrzelił koń. Podszedł do niego i wyszeptał w pośpiechu kilka słów. Koń ruszył cwałem i szybko zniknął im z pola widzenia. - Uratuję Cię. - Powiedział drżącym z wściekłości głosem. Podszedł powoli do swojego syna i położył mu rękę na ramieniu. Ścisnął z całej siły i powalił Gabriela na kolana. Spojrzał mu w oczy. - Ale od teraz jesteś mi winien CAŁKOWITE posłuszeństwo, zrozumiałeś? Jeden drobny sprzeciw, jedno odstępstwo od normy i będę musiał wykreślić Cię z naszej rodziny, a przy okazji pogrążyć na wieki - rozumiesz mnie? - Cedził słowa przez zęby. W jego oczach płonął ten sam płomień, co wtedy, gdy zabijał rodzinę Grynwichów. Gabriel musiał zobaczyć to w jego oczach, bo skulił się pokornie skruszony. - Tak ojcze. - Powiedział z opuszczoną głową. - Teraz wyślę sowy do stosownych sędziów, a Ty przygotuj się na przesłuchanie. Masz powiedzieć dokładnie to co Ci za chwilę powiem. - Powiedział spokojnie.
avatar
Robert Marvin Smith
Śmierciożerca

Liczba postów : 34
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Drzwi frontowe

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach