Agnes Blackbourne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Agnes Blackbourne

Pisanie by Aggie Blackbourne on Pon 11 Mar - 1:08

1. Imię/imiona: Agnes Adrianne
2. Nazwisko: Blackbourne
3. Data urodzenia: 13.02. 1968
4. Miejsce zamieszkania: Londyn
5. Rok nauki: VI
6. Czystość krwi: mugolska
7. Status: ubogi
8. Przedmioty: zaklęcia, eliksiry, transmutacja, historia magii
9. Opis charakteru:
Agnes Adrianne Blackbourne, idealna córka, siostra i wnuczka, wymarzona uczennica i pupilka nauczycieli, uczynna i pomocna sąsiadka, sympatyczna koleżanka, idealna przyszła małżonka i matka… Taaa, i co jeszcze? TEREFERE. BZDURA.
Aggie pokazała swoją prawdziwą stronę już pierwszego dnia pobytu na planecie Ziemia – ciągle się darła, nie dawała się uspokoić i ciągała mamusię za włosy, przez co non stop powtarzała „Agnes! Nie bądź koszmarna!”. No i tak jej zostało do dziś. Znaczy, już nie ciąga mamy za włosy, bo zbyt często jej nie widzi. Tylko robi to, na co akurat ma ochotę, no i wszystko po swojemu. Śmiało mogłaby konkurować z Zosią–Samosią w jakimś konkursie! I pewnie by wygrała, bo jest uparta jak osioł i nieustannie dąży do celu, dopóki nie dostanie tego, co jej się należy. Chociaż gdyby miała wybierać między swoim sukcesem a dobrem przyjaciela, to dam sobie rękę uciąć, że wybrałaby dobro przyjaciela. To taka wierna BESTIA (z naciskiem na wierna, oczywiście), jedna z tych, która gryzie i nie puszcza, dopóki nie dopnie swego.
W rzeczywistości Aggie jest niezwykle upartą, ale bardzo kulturalną dziewczyną. Potrafi powiedzieć „proszę”, „przepraszam” i „dziękuję”, troszeczkę przeklina (prawie w ogóle!), malutko pali (malutko tylko dlatego, że trenuje sport), nie upija się w trzy dupy (jakoś jej to nie rajcuje) i WCALE nie jest uważana za nudziarę (no łał). Często się wykłóca z nauczycielkami albo czaruje młodych nauczycieli tak, że nagle decydują się przenieść sprawdzian na następną lekcję. Taka pewna siebie kokietka. No i troszeczkę manipulantka. Potrafi skłonić wiele osób do zrobienia tego, czego ona chce. Nie znosi, gdy jest do czegoś zmuszana – wtedy najzwyczajniej w świecie kulturalnie dyskutuje, chowając w rękawie coraz ciekawsze argumenty i nie ustępuje, dopóki nie dotrze do swojego celu. Rzadko krzyczy. Uważa, że chłodna dyskusja jest lepsza niż głośne darcie mordy o byle gówno. No i panna Blackbourne zawsze mówi prawdę prosto w oczy, zamiast kryć się po kątach niczym rozchichotana trzynastolatka plotkująca na prawo i lewo. Skoro prędzej czy później i tak dana osoba się dowie, co się uważa na jej temat, to czemu nie zrobić tego od razu? Samo obgadywanie kogoś jest bez sensu… przynajmniej według niej.
W zasadzie to Aggie bardzo często się uśmiecha. A ma bardzo ładny uśmiech, no i jest też zabawna. Uwielbia otaczać się wianuszkiem chłopaków, z którymi pozwala sobie na flirt, ale NIGDY na nic więcej. Nie chce mieć chłopaka, przynajmniej na razie, a nie traktuje ich jak niższą formę życia nie posiadającą uczuć. Uważa, że bawienie się chłopakiem jest… dziecinne? Głupie? Lekkomyślne? Często chciałaby postawić niektóre kretynki na miejscu porzuconych chłopaków, którzy byli „zabawkami”. Ciekawe, jakby się poczuły w takiej sytuacji?
Panna Blackbourne bardzo szybko się uczy („Już to umiem”), stara się traktować wszystkich równo, co nie zawsze jej wychodzi („Tak, masz rację… a ty nie, nie oddałaś mi dziesięciu galeonów, które ci pożyczyłam”), czasem okazuje się być wielką ignorantką („Mam to w dupie”), nie kryje dumy („HA! Wiedziałam! Całuj po rękach”), nie jest zbytnio skromna („To wszystko dzięki mnie”). Jako manipulantka perfekcyjnie udaje, że gra według ustalonych wcześniej zasad, chociaż coraz częściej można zauważyć, że odbiega od norm i ucieka się do nieczystych zagrań. Uwielbia ryzyko.
Mimo że Aggie sprawia wrażenie okropnej, to wcale taka nie jest. Lubi sobie pożartować z przyjaciółmi, pójść do Hogsmeade, troszkę się podroczyć z siostrą… jak normalna nastolatka. Ma wielkie poczucie humoru, sprawia wrażenie sympatycznej, łatwo jej się nawiązuje kontakty z innymi ludźmi. Potrafi nieść bezinteresowną pomoc, nie oczekując niczego w zamian – powie po prostu, że to był jej obowiązek. Lubi pomagać. Tak altruistycznie, co? Dodajmy do tego, że Aggie czasem trzyma głowę w obłokach – bardzo częsta jest sytuacja, gdy ktoś do niej mówi, mówi i mówi, a gdy spojrzy w twoją stronę, jakby widziała cię po raz pierwszy w życiu, po czym zmarszczy brwi, usłyszysz: „Co mówiłeś?”.
Dorzućmy do tego, że Aggie jest niepoprawnie odważna, ponieważ rzuciłaby się z pięściami na największego oprycha w szkole, gdyby w jakikolwiek sposób zranił jej przyjaciela. Troszeczkę lekkomyślna i cholernie wierna, wyrozumiała, leniwa, bezpośrednia, nieodpowiedzialna…
Ta dziewczyna zawsze zdobywa swój cel. Zawsze.
Aggie to typowy przykład dziewczyny, którą się albo kocha, albo nienawidzi – niezwykle rzadko się ignoruje tę skandalistkę.
10. Opis wyglądu:
Jak wygląda Aggie? Właściwie to... dość zwyczajnie. Nie znika w tłumie, ale również nie zapada w pamięci. Dopiero rozmowa sprawia, że rysujesz sobie w głowie zarys jej postaci, stwierdzając, że jest w stu procentach unikatowa. Jednak wygląd nigdy nie sprawia, że masz o niej takie zdanie, a nie inne. Aparycję Aggie traktujesz zupełnie... neutralnie. Czy w pięknej, długiej, satynowej sukni, czy w łachmanach wyglądałaby dla ciebie dokładnie tak samo.
Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, gdy spojrzysz na pannę Blackbourne, jest szeroki, słodki uśmiech, rzadko znikający z jej owalnej twarzyczki. Aggie jest skłonna do rozdawania tego olśniewającego uśmiechu na prawo i lewo, mając gdzieś zdanie innych (przecież ono i tak nic nie znaczy). Mogliby ją wziąć nawet za narwaną psychopatkę, która byłaby skłonna porwać w dłonie piłę mechaniczną i zacząć krzyczeć, że zaraz wszystkich zmasakruje, ale ona i tak nie przestanie wykrzywiać wąskich, malinowych ust w szerokim uśmiechu. Uparta indywidualistka, jak już mówiłam. Kolejną rzeczą, na którą można zwrócić uwagę, przyglądając się Aggie, jest nos - lekko zadarty, okrągły, przypominający kartofelek. Dodajmy do tego, że tak samo jak policzki jest pokryty piegami, których dziewczyna wprost nie znosi. Nawet smarowanie buźki sokiem z cytryny nie pomogło! A podobno piegi miały zniknąć po dwóch tygodniach, och, ach. No cóż, nie wierzmy pracownikom reklamy.
Jeśli przeniesiemy wzrok wyżej, napotkamy na swojej drodze spojrzenie Aggie. W bystrych, lekko rozmarzonych oczach otoczonych jasnymi rzęsami możesz wyczytać całą prawdę o tej dziewczynie - w końcu oczy są zwierciadłem duszy, nie? Szkoda tylko, że panna Blackbourne nie ma zwyczaju patrzeć swojemu rozmówcy w oczy, woląc rozglądać się dookoła w celu... podziwiania pajęczyn na ścianach? Tak, niewątpliwie o to chodziło. Tak na marginesie, te szare oczy często są skryte za niesfornymi kosmykami barwy miodu. Gęsta czuprynka Aggie sięgająca połowy szczupłych pleców zawsze sprawia wrażenie nieuczesanej. Tak naprawdę to dziewczyna się czesze - ten artystyczny nieład na jej głowie jest spowodowany tylko i wyłącznie przeciągami w zamku i porywistym wiatrem na dworze. No i czasami dzieje się tak dlatego, że jeden ze starszych kolegów poczochrał jej włosy dłonią. A ona tego bardzo nie lubi.
Panna Blackbourne zdecydowanie preferuje zwiewne, kolorowe sukienki i sweterki, ale nie pogardzi również długimi lub krótkimi spodniami, podkoszulką i dżinsową kurteczką. Jej szafa jest pełna różności - raz znajdziesz elegancką, prostą, czarną sukienkę, innym razem fikuśną, kolorową, cygańską spódnicę. Nigdy nie wiadomo, co znajdziesz w jej szafie.
Jeśli spróbujesz objąć oczami całą sylwetkę Aggie, spostrzeżesz drobną, szczupłą dziewczynę, o długich nogach. Dojrzysz dziewczynę, na której zatrzymałeś wzrok zupełnie przypadkiem, a jej uroda nie powaliła cię na kolana, ale też nie sprawiła, że miałeś ochotę wołać o pomstę do nieba. Spostrzegłeś zupełnie zwyczajną przedstawicielkę płci pięknej.
11. Rodzina:
Amelia i Gerard Blackbourne są rodzicami Aggie. Mówiąc szczerze, świata poza sobą nie widzą. Kochają wszystkie swoje dzieci, co chyba oczywiste, jednak jeśli mieliby wybierać między uczestniczeniem w przyjęciu urodzinowym swojego dziecka a romantyczną kolacją we dwoje przy świecach, to chyba wiadomo, co by wybrali... oczywiście, że tę kolację! Amelia pracuje jako krawcowa, z kolei Gerard jest sprzedawcą w sklepie z ziołami - nie zarabiają kroci, ale starcza na utrzymanie skromnego mieszkanka na przedmieściach Londynu i utrzymanie piątki osób.
Blake i Cam Blackbourne są młodszymi braćmi Aggie. Generalnie wszyscy nazywają ich bliźniakami, mimo że Blake urodził się w styczniu, a Cam w grudniu - jednak i tak są na jednym roku w Hogwarcie, piątym konkretnie. Wszystko robią razem, począwszy od głupiego śmiania się z byle czego na przerwach, przez robienie głupich żartów kolegom i nauczycielom, skończywszy na głupim przesiadywaniu w sypialni i wymyślaniu kolejnych głupich kawałów. Chociaż jeśli mam być szczera, Aggie naprawdę kocha tych dwóch narwańców i nie wyobraża sobie bez nich życia.
Debbie Blackbourne to najmłodsza córka Amelii i Gerarda, a co za tym idzie - młodsza siostra Aggie. Debbie wydaje się być prawdziwą miniaturką swojej starszej siostry. Stara się ubierać tak jak ona, mówić tak jak ona, reagować tak jak ona, czesać się jak ona... Debbie widzi w Aggie idolkę, w której jest zakochana od małego. W Hogwarcie uczy się na czwartym roku.
12. Historia postaci:
Aggie urodziła się trzynastego lutego któregoś tam roku, jednak to z pewnością nie jest zbytnio istotne i mało kogo interesuje. Jednak jeśli już ktoś chce wiedzieć, było to w roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym ósmym, kiedy rodzice panny Blackbourne dopiero co się poznali i zaczynali opowiadać bzdury o pokoju na świecie oraz nałogowo palili marihuanę, przez co ciągle bardzo dziwacznie wyglądali.
Dzieciństwo Aggie było dość… dziwne, żeby nie powiedzieć: pozbawione opieki i miłości rodzicielskiej, którą powinni zapewnić jej Amelia i Gerard. Mimo takiej dziwnej sytuacji, była bardzo ciekawskim, rozkosznym, pewnym siebie i troszkę wścibskim dzieckiem. Zaczepiała panie na ulicy, żeby dały jej pieniążka na ciasteczko („Proszę pani, da mi pani pieniążka? Bo ja chciałam ciasteczko, takie czekoladowe, a mamusia i tatuś nie chcą mi dać pieniążka… da mi pani pieniążka?”), biegała po placach budowy („Ale suuuuper! Chodźcie, wrzucimy trochę liści do tej szarej mazi!”), biła się z kolegami („Jak mnie nazwałeś, frajerze?! Oberwiesz!”), podrywała kolegów („Masz ładną koszulkę, wiesz?”), wspinała się po drzewach („Zobaczycie, dotknę tej gałęzi!”), miała na nogach mnóstwo zadrapań i siniaków („To wcale nie boli”), prawie w ogóle nie chodziła do szkoły („Po co?”), ledwo zdawała z klasy do klasy („Zdałam, zdałam! Taaak!”), grała w piłkę nożną z Blakiem i Camem („Podanie do Blackbourne'a… i… TAK! GOL!”), przyglądała się rodzicom i zastanawiała się, co oni najlepszego wyprawiają („Tatusiu, czemu leżysz na mamusi?”)… Tak, dzieciństwo Aggie było pełne atrakcji. Był w tym jeden plus – nikt jej nie kontrolował i niczego jej nie zabraniał. Robiła, co chciała. Jadła lody czekoladowe na śniadanie, obiad i kolację, nocowała na drzewie w ogrodzie albo pod mostem z najlepszą koleżanką, podpalała zeszyty od matematyki... Aż dobiła do swoich jedenastych urodzin i dostała list z Hogwartu.
Była najstarszym dzieckiem Blackbourne'ów, dlatego ani Amelia, ani Gerard nie spodziewali się, że mają w swojej rodzinie czarownicę. I, jak się okazało, kolejnych dwóch czarodziejów oraz jeszcze jedną małą wiedźmę. Państwo Blackbourne nie stwarzali swoich dzieciom żadnych problemów związanych z uczeniem się w szkole dla dziwolągów, ponieważ tak naprawdę niewiele rzeczy ich interesowało poza nimi samymi. Od tamtej pory minęło pięć lat - teraz Aggie idzie do szóstej klasy w Hogwarcie, jest całkiem lubiana, uczy się niezbyt dobrze, ale jakoś żyje i ma się dobrze.
avatar
Aggie Blackbourne
Prefekt

Liczba postów : 48
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach