Stary tartak

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 28 Cze - 1:02

Do tartaku przybliżały się ewidentnie dwie osoby. Ciężkie kroki rozbrzmiewały na zewnątrz. Pomimo trawy, która je tłumiła, było słychać wyraźnie dwie pary nóg. Drzwi otworzyły się i wszedł przez nie jakiś naburmuszony krukon. Zdawał się kipieć wściekłością. Mógł też imponować wzrostem i wagą. Ściskał z całej siły różdżkę w zbielałej dłoni. Zaraz za nim wszedł do środka Gabriel. Z nonszalanckim uśmiechem na twarzy i płaszczem narzuconym na jedno ramię. Bawił się różdżką, którą trzymał w prawej ręce.
- Jak z tobą skończę kundlu, to zobaczysz co to znaczy ból! - Warknął krukon.
- Nie rzucaj słów na wiatr Yearp... - Odparł szyderczo Gabriel. Odrzucił płaszcz na bok. Obaj zdawali się nie zauważyć dziewczyny, która była świadkiem całego zajścia. Krukon ustawił się naprzeciwko gryfona. Spojrzeli sobie w oczy. Gabriel zdawał się próbować jak najbardziej skupić. Z krukona wręcz kipiała złość, chociaż różdżkę trzymał pewnie. To on zaatakował pierwszy, Gabriel zdołał uskoczyć.
- Ha! Tylko na tyle... - Nie dokończył, kolejne zaklęcie wyrzuciło go w powietrze. Upadł parę metrów dalej z gruchotem rozbijając się o posadzkę. Już z ziemi odparł kolejne zaklęcie, które o włos minęło Yearpa. Szybko podniósł się na klęczki i zaatakował, jego zaklęcie zostało odbite i rozbiło się o posadzkę pod jego nogami. Krukon kontratakował i trafił w ramię Gabriela rozcinając je głęboko. Uśmiechnął się paskudnie, ale nie przewidział, że gryfon specjalnie dał mu się zranić tylko po to, żeby posłać potężnego Stupefy'a prosto w jego pierś. Krukon poleciał do tyłu uderzył z impetem w ścianę i opadł na ziemię bez przytomności. Gabriel podniósł się, złapał za krwawiące ramię i syknął.
- Cholera... - Mruknął zrezygnowany. Koszula raczej nadawała się do wyrzucenia. A szkoda, lubił ją. - Episkey! - Rozcięcie zasklepiło się, chociaż zostały ślady krwi. Poruszał ręką krzywiąc się z niezadowoleniem i dopiero teraz spostrzegł krukonkę siedzącą na skrzyni z papierosem w ręku i butelką ognistey whiskey pod nogami. Opróżnionej do połowy. Był nieco zszokowany i chwilę patrzył na nią zdziwiony.
- Hej Shira... dasz mi fajkę? - Zapytał bez ogródek. - Mam nadzieję, że żadne mentole, bo nie cierpię... - Dodał po chwili. Lewy kącik jego ust standardowo drgał lekko jakby chciał wyrwać się do góry w zawadiackim uśmiechu. Oczy były puste. Zawsze takie były.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Czw 28 Cze - 1:32

Alkohol dziwne rzeczy robił z człowiekiem. Niektórych ogarniała faza czułości i decydowali się wyjawiać wszystkim wokół swoje najskrytsze sekrety, do których następnego ranka wstydzili się przyznać. Inni czuli w sobie moc tygrysa i zrywali się do walki, a później dziwili się skąd na ich nieskazitelnej buźce wzięło się tyle siniaków. Shira często piła sama, a piła nie od dziś, tylko że pierwszy raz w życiu po takiej stosunkowo niewielkiej ilości etanolu miała tak silne omamy. Uniosła brew, kiedy nagle obraz w jej głowie uformował dwóch uczniów rzucając w siebie zaklęciami. Zapomniała nawet o papierosie, którego popiół po chwili zleciał na jej udo i gdyby nie jej szybka reakcja, to spalony kawałek materiału wiecznie przypominałby jej o tej pamiętnej nocy. Ponownie podniosła głowę i uniosła drugą brew, kiedy jeden z chłopców upadł na posadzkę. Otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale zamknęła oczy i kiedy otworzyła je z powrotem i okazało się, że chłopcy zniknęli, to z uroczym uśmiechem upiła kolejny łyk ognistej. Tylko, że kiedy znowu odstawiła butelkę tamci wrócili. To już przestało się jej podobać i właśnie wtedy, gdy ten pozornie silniejszy wylądował nieprzytomnie na ziemi, ona usłyszała swoje imię. Czy omamy sprawiają, że słyszy się własne imię? Shira odwróciła głowę. Daleko jej było do bójek, chociaż była świetną czarownicą, głównie dlatego, że nigdy nie rozumiała męskiego sposobu ulżenia sobie. Tłukli się, a potem szli razem na wódkę. Albo i nie, ale...jej rozmyślania przerwało kolejne zdanie wypowiedziane męskim głosem.
Została wyrwana z transu. Gabriel. Automatycznie zerknęła w stronę leżącego ucznia; krukon. Cóż, nie była zadowolona, że przedstawiciel jej domu leży zamiast walczyć, ale co zrobić? Była jedynie słabą kobietą.
- Gabriel. Może kolega też by chciał? - rzuciła w jego stronę paczkę papierosów. Zwykłych, żadnych mentolowych. Bez przesady. Kąciki jej ust również zadrgały. Nie lubiła się wtrącać. - Znajdę go później w wieży i powiem, że to niezbyt reprezentacyjnie wyglądało. Ravenclaw stać na więcej. - po czym upiła kolejny łyk i zaczęła wygładzać sukienkę.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 28 Cze - 1:57

Usiadł obok niej rozsiadając się dość mocno. Westchnął z ulgą i jęknął z bólem. Trochę pogruchotał się o tą podłogę. Jednak go nie docenił. Chłopak wyglądał na tępego osiłka, który nie potrafi sklecić poprawnie dwóch zdań, co dopiero wypowiedzieć formułę zaklęcia, a jednak o ile w konwersacji jego mózg zdawał się zawodzić, o tyle walczyć umiał całkiem zacnie. Cóż... w końcu to krukon, do Ravenclaw nie przyjmowali półdebili. Oparł się plecami o ścianę. Odpalił papierosa.
- Uffff... dzięki Ci stokrotne, życie mi ratujesz... - Spojrzał na dziewczynę. Była pijana, czy tylko mu się wydawało. Hmmm... jedna butelka na dwie osoby to mało. Szkoda, bo chętnie by się napił, a jakoś nie wpadł na to, żeby zabrać papierosy i flaszkę zanim ruszył za Yearpem, żeby zadać mu sprawiedliwość. - Nie wątpię, że byłabyś mi gotowa to kiedyś udowodnić. - Dodał z przekąsem puszczając do niej oko. - Co Ty tu właściwie robisz? Tu nawet nie ma lustra, żebyś mogła do niego pić... Topisz zmartwienia? - Sarkazm w jego głosie zdawał się być wręcz przesadzony. Niestety to kolejna wada Gabriela Smitha, obok całego szeregu zalet... był przecież uroczy, przystojny, męski, po prostu zajebisty, prawda? Szczególnie teraz, gdy palił papierosa rozwalony tak, że zajmował przynajmniej półtora miejsca siedzącego, a zająłby pewnie jeszcze więcej, gdyby tylko skrzynia była większa. - Co do kolegi... Hmmm... przyjmijmy, że on nic nie będzie chciał przez baaardzo długi czas. - Uśmiechnął się pod nosem kolejny raz zaciągając papierosem. Całkiem niezłe były, musiał przyznać. Spojrzał na sukienkę, którą miała na sobie. Żałował, że nie wtrącił wcześniej uwagi na jej temat. Była oczywiście bardzo ładna, ale zastanawiał go fakt na jaką cholerę tak się stroić, jeśli chce się spędzić samotny wieczór przy flaszce? Mało logiczne. Czyżby jakaś nieudana randka? Hmmm... znał ją mało, ale nie sądził, żeby to było prawdopodobne. No cóż - zawsze można było założyć, że czekała na niego. Uśmiechnął się do swoich myśli.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Czw 28 Cze - 2:18

- Ależ proszę, to najwygodniejsza skrzynia, usiądź sobie. - mruknęła, leniwie się przesuwając, żeby zrobić mu miejsce. Musiała jeszcze złapać się jego ramienia, żeby nie spaść, bo głowa przez moment odmówiła jej posłuszeństwa. Alkohol jednak zaczął działać, a Shira jak na komendę wyjęła z torby piersiówkę i przez chwilę machała nią pod nosem Gabriela, ale później szczerząc się odłożyła ją na ziemię. Odgarnęła włosy i odchyliła się do tyłu. Zaraz jej przejdzie, co on tam mówił? Znowu pewnie same przyjemności spływały z jego ust. Zerknęła na niego i przewróciła oczami.
- Nie zapomnij się odwdzięczyć. - odparła spokojnie, gasząc niedopałek i przyglądając się przez chwilę, jak resztka papierosa leci przez połowę pomieszczenia. Smutki. Brzydkie słowo, nie, zdecydowanie nie zapijała żadnych smutków. Tym bardziej nie miała nic wspólnego ze zmartwieniami. Shira, za każdym razem kiedy zabierała ze sobą na spacer alkohol, wcześniej wyciągała ze swojej głowy wszelkie problemy. Nie miała ich za dużo, ale bez nich było o wiele lepiej. Chwilowo. Bo jeden duży problem siedział tuż obok, a Shira zadziwiająco nie miała nic przeciwko.
- Zgodzę się na wszystko, co sprawi, że przestaniesz gadać. - machnęła ręką i upiła kolejny łyk, już sama nie wiedząc czego. Też jej miejsce na wymierzanie sprawiedliwości. A podobno porządni mężczyźni byli w tym Gryffindorze. Shira nie ufała mężczyznom, byli przebiegli i nie zawsze pachnieli zadowalająco. A estetyka była najważniejsza. Pokiwała głową, jak gdyby wszystkie jej myśli dotarły do uszu Gabriela.
Olała sarkazm. Ciężko było ją wyprowadzić z równowagi, a jeszcze trudniej uwierzyć, że wszystko było z nią w porządku. Zapomniała już, że ciągle się na niego gapiła, jak gdyby wcale go tu nie było.
- Nie chcesz chyba stanąć do walki z dziewczyną. Proszę, dzisiaj paznokci nie mogę połamać. - dopiero przypomniała sobie jego wcześniejsze słowa. Oczywiście Shira nawet nie byłaby w stanie gdziekolwiek teraz iść. Będzie siedziała na tej skrzyni i obserwowała uważnie jak spokojnie podnosi się i opada klatka brzydkiego krukona. Brzydki. Ona nie czuła się ładna, nie czuła, że wygląda ładnie. Ubrała się tak nie dla kogoś, ale dla siebie. Nigdy na nikogo nie czekała, nie tolerowała czasu i spóźnialskich. Odwróciła głowę i wyjęła mu z ręki paczę swoich papierosów.
- To moje. - oznajmiła odważnie.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 28 Cze - 2:34

- Niewątpliwie - Twoje. - Powiedział patrząc w jej oczy z lekkim uśmieszkiem błąkającym się na jego twarzy. Dziewczyna sprawiała wrażenie już mocno wstawionej. - Wiesz co? Dla Twojego dobra... pomogę Ci dokończyć tą flaszkę. - Wyjął jej z ręki butelkę i wypił duży łyk. Lubił whiskey. Mocna jak piorun! Skrzywił się nieco. Zaciągnął się ponownie. Wyglądali teraz jak para hipisów. Swoją drogą oferowanie, że zgodzi się na wszystko, byle się zamknął dobitnie świadczyło o tym, że zapewne niedługo drugi krukon skończy w stanie agonalnym w tym tartaku. O ile Yearpa miał głęboko i nie zamierzał mu pomagać, o tyle ani myślał zostawiać dziewczynę sam na sam, razem z tym idiotą... A jakoś nosić na rękach mu się jej nie uśmiechało. Zawsze mógł wyczarować nosze. Z drugiej strony noszenie na rękach zawsze jest takie... hmmmm... bardziej bohaterskie. Okej - dziś był w wyjątkowym nastroju. Bardzo, ale to bardzo dobrym. Wręcz szampańskim, brakowało mu tylko alkoholu i właśnie go dostał. Towarzystwo dziewczyny nie było dokładnie tym, o którym marzył - liczył jednak na bardziej trzeźwą towarzyszkę, jednak jeśli wypije dość szybko sporą ilość jej whiskey, to jest nadzieja, że zacznie rozumieć jej tok rozumowania.
- Hmmm... - Pomyślał o Mary. - Z kobietą, nie. - Uśmiechnął się ze złośliwą satysfakcją, chociaż ona nie mogła zrozumieć jego wyrazu twarzy. O ile była jeszcze na tyle trzeźwa, że go widziała. Zerknął na papierosa. Zapomniał kiepować i teraz popiół miał imponującą długość. W końcu złamał się i spadł brudząc mu spodnie. Ehhh... Zaciągnął się ostatni raz i rzucił daleko. Dalej niż Shira. Tak - chciał pokazać, że potrafi.
Jeśli chodzi o estetykę, to naprawdę - w przypadku Gabriela nie było co się martwić o te sprawy. On zawsze, ZAWSZE dbał o to, żeby wyglądać jak najlepiej. Nawet jeśli siedział cały dzień w pustym domu, siedząc na kanapie i nie oczekując żadnych gości.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Czw 28 Cze - 13:17

Była mocno wstawiona, ale jeszcze zaledwie przez parę minut. Najpierw ją atakowało, zwalało z nóg, a potem przywracało do żywych. Shira nie miała najmocniejszej głowy, ale i o najsłabszej nie mogło być mowy. Tylko nie znosiła, jak ktoś przekraczał jej granice.
- Czekaj, zostaw, nic mi nie jest. - wychrypiała, uważnie śledząc jego każdy ruch, zwłaszcza kiedy dopadł ognistą w swoje łapska. Rzeczywiście zaczynało już jej być lepiej. Pochyliła się i wyciągnęła z torby puste pudełko po kremie. Wiedziała, że kiedyś się na coś przyda i że jej obsesja zbieractwa zużytych pojemników nie pójdzie na marne. Wycelowała różdżką w denko.
-Aquamenti - tego było jej trzeba. Kiedy muskała chłodną wodę opuszkami palców i przenosiła krople na dekolt, szyję i policzki wiedziała, że zaczyna odżywać. Na jej nieszczęście najgorsza faza musiała akurat nadejść, kiedy Gabriel postanowił wpaść w odwiedziny i aż trudno było jej uwierzyć, że było to akurat dzisiaj. Co tydzień przychodziła właśnie tu, żeby porozmawiać na osobności z butelką, albo drobną ilością trawy. Przetarła oczy ręką i stwierdziła z dumą, że makijaż pozostał na swoim miejscu. Nie było i nie będzie potrzeby wynoszenia jej ani na rękach ani na noszach. Zresztą, Shira nie dałaby się uratować mężczyźnie, co to, to nie. Wolałaby tu leżeć do rana i nawet obudzić się przy tym dziwaku z Ravenclaw, ale mimo wszystko nie wyjść w oczach mężczyzny na bezradną. Była bardzo uparta i z uniesioną brwią obserwowała Gabriela, który już dzisiaj najwyraźniej nie czuł potrzeby zamordowania połowy świata. Co za szczęście.
-Masz dziwną twarz, kiedy to mówisz. - zauważyła. Miała zmęczony głos, ale zdecydowanie bardziej trzeźwy, niż przed chwilą. Nie należała do tego grona dziewcząt, które uważało, że ręka faceta w życiu nie mogłaby ich dotknąć i że prawdziwy dżentelmen nie zaatakowałby kobiety. Nie prawda. Shira nie znosiła tych stereotypów i wpajanych zasad. Jej najstarszy brat Rudolf nie raz dał jej po głowie za jakiś bzdet i zawsze powtarzał, że w obronie własnej nie wolno zwracać uwagi na takie pierdoły, jak płeć. Shira nauczyła się, że nie zawsze trafi na dobrze wychowanego przeciwnika, dlatego była wdzięczna Rudolfowi, że za każdym razem zapewniał jej szkołę przetrwania. - Twoje ramię jest lepiej wyćwiczone, ale jak z żuchwą? - mrugnęła do niego i plunęła przed siebie na całkiem porządną odległość, automatycznie przekreślając swój obraz jako idealnej dziewczyny nadającej się do posadzenia w sali pałacowej. Nieprzyjemny smak w ustach natychmiast zniknął, a Shira na dodatek wcisnęła sobie do buzi pierwszą lepszą miętówkę. Nie zależało jej na tym, zresztą wcale nie sądziła, aby Gabriel cokolwiek kiedykolwiek o niej myślał, a już na pewno nie pozytywnego. Może on też jest pijany, dlatego wciąż nie zauważa, że właściwie rozmawia z Shirą? Jej brudna krew aż kipiała w żyłach, które pulsowały blisko niego.
Szybkim ruchem palca strzepnęła popiół z jego uda. Może i znał czary usuwające brud, ale Shira miała bardzo wrażliwe oko.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 28 Cze - 20:21

Odsunął od niej butelkę, kiedy wyciągnęła po nią rękę.
- Ćśś... Nie ukradnę, tylko trochę się napiję. Ten gnojek napsuł mi krwi, poza tym... - Spojrzał na nią badawczo, zmrużył oczy i zamarł na chwilę z uśmiechem na twarzy. - Co Ty robisz? - Odłożył powoli butelkę. - Znam lepsze sposoby... Aqua Eructo! - Strumień z jego różdżki był zdecydowanie silniejszy niż ten ciurek, który ona wytworzyła. Zmoczył dość mocno... górną część jej ciała. Hmmm... nie będzie pewnie zadowolona, ale z pewnością wytrzeźwieje. Szczególnie, że nie było najcieplej. Ups... Zapomniał - faktycznie, na dworze był mróz, a ciuchy tak szybko nie schną. No cóż.
Ano i pewnie leżałaby tu do rana, gdyby sama dopiła tą flaszkę, a i tak pewnie zostałaby zaniesiona do zamku, tyle że przez krukona. Bezradna... Raczej kompletnie pijana. Dla Gabriela to dwa różne pojęcia, bo i jemu CZASAMI zdarzało się upić do nieprzytomności. Rzadko. Nawet bardzo rzadko, ale jednak się zdarzało. Poza tym - akurat miałaby wpływ na to, czy ją zaniesie do zamku czy tu zostawi, gdyby była w tak ostatecznym stanie.
- Doprawdy? Dziwną? Chyba faktycznie za dużo wypiłaś. Lepiej się czujesz, kotku? - Zapytał z przekąsem patrząc na przemoczoną dziewczynę. Uchhhh włosy będą naprawdę długo schły. No cóż - przynajmniej będzie miał z kim posiedzieć, bo do zamku nie chciało mu się wracać, poza tym dziewczyna miała alkohol. A on miał teraz ochotę na alkohol. Co do bicia kobiet - w ostateczności ostatecznej i w obronie własnej. Za wyjątkiem paru wyróżnionych osób (na ten przykład Marilyn), nie wyżywał się na nich fizycznie.
Splunęła daleko, z gracją. Po męsku wręcz. Odchrząknął splunął również. Może nie tak daleko, ale też całkiem nieźle. Księżniczki są zbyt miękkie na ten świat. Poza tym księżniczek jest na tym świecie zbyt dużo.
Fakt, była szlamą i to raczej nadal tworzyło dystans pomiędzy nimi, ale dziś miał gest. Tym bardziej, że czuł się nieco połamany i miał ochotę się uwalić. Okej - jedna butelka to cholernie mało, ale zawsze coś. Ostatecznie - była też dziewczyną. Pożal się boże... ale była. Nie żeby była brzydka, tego jej nie odmawiał, ale nie wyobrażałby sobie, że Shira mogłaby mieć faceta, a już w ogóle współczuł by mu, gdyby musiał ją znosić codziennie.
Uniósł brew widząc jak strzepuje popiół z jego nogawki. Pedantka? Od tej strony jej nie znał. Niech mu zszyje koszulę i podkoszulek, skoro już taka z niej dobra, pijana dziewczynka.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Pią 29 Cze - 0:08

Przewróciła oczami i oddała mu butelkę. Jakoś nie miała wrażenia, żeby spotkanie tamtych dwoje było przypadkowe i któryś z nich musiał być przygotowany na porażkę. Jednak patrząc na nieprzytomnego krukona, Shira z ulgą musiała przyznać, że znacznie przyjemniej siedziało jej się z Gabrielem, niż siedziałoby się z Yearpem, bo co, jak co, ale ryjka zbyt towarzyskiego nie miał. Reszta była tylko czasem. Shira nie zdążyła zareagować i ledwo dała radę zamrugać i już była morka. W połowie i to tej, która niespecjalnie powinna zostać tak potraktowana. Rzuciła Gabrielowi niezadowolone spojrzenie i chwyciła górną część materiału sukienki, wstając jednocześnie, a co najważniejsze zupełnie się przy tym nie chwiejąc. Z satysfakcją ścisnęła czerwień, z której spora ilość wyciśniętej wody wpadła Gabrielowi za koszulkę.
- Już wszystko w porządku, kochanie. - mruknęła i przeciągnęła się kilkakrotnie. Jej również nigdzie się nie śpieszyło. W swoich cotygodniowych wyjściach zawsze pozwalała sobie na powrót do zamku tuż przed samym śniadaniem. Nie oznaczało to wcale, że upijała się każdego tygodnia, ale że spędzała kilka najwspanialszych godzin w zupełnej ciszy. Myślała, że będzie niezadowolona z czyjejś obecności, ale miło się zaskoczyła. Procenty powoli ulatywały a ona patrzyła coraz to trzeźwiejszym okiem. Przeszła się trochę po tartaku, kierując się w stronę, w którą dał radę plunąć gryfon. Nieźle. Tylko, że remis. Na szczęście, bo Shira by nie odpuściła. Mrugnęła do niego i oznajmiła:
- Zadziwiające, że wciąż tu jesteś i że nadal mi to nie przeszkadza. - stała na wprost niego. Był przystojny, może nie był jej wyśnionym ideałem, o ile taki miała, ale miał w sobie to coś. I gdyby mogła usłyszeć jego myśli, to gorączkowo by zaprzeczyła; miała za sobą już nie jeden związek. Jedne był dłuższe, a inne krótsze. Nie była taką, jaką chcieli mieć. Dzięki bratu całe wakacje przesiedziała w ramionach najprzystojniejszego chłopaka w jej okolicy, ale jak się później okazało, kolesia interesowały bardziej rozmowy z jej ciałem, niż nią samą. Trudno, bo miała wiele do powiedzenia, temu kto odważy się chcieć więcej, niż może mieć reszta. Miała wiele do zaoferowania, a teraz była zmęczona. Miłość już tyle razy ją zawiodła. Z żyłami było na odwrót. Krew Shiry była brudna, splugawiona, ale to ona z całej rodziny została obdarzona magicznymi zdolnościami. Musiała zmierzyć się z czymś, o czym mogłaby nigdy nie wiedzieć, ktoś zadecydował za nią a ona nie była pewna, czy dziękować.
Docenia jego gest, ale zszywanie koszulki sobie odpuści. No, ale wciąż wszystko może się zmienić.
Czas ma wiele funkcji.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Pią 29 Cze - 15:09

- Pffff... - Wypluł wodę, która wpadła mu do ust i przetarł oczy ręką. - Ehhh... ale przynajmniej lepiej się czujesz jak widzę? - Uśmiechnął się łobuzersko. Obaj byli przygotowani na porażkę. No dobra - Gabriel nie uważał, żeby był w stanie przegrać z Yearpem. On raczej nigdy nie bał się pojedynków, niezależnie od tego kto stał po drugiej stronie. Oczywiście często go to gubiło, ale człowiek uczy się na błędach.
- Miło mi. - Zdjął koszulę i podkoszulek. - Incendio! - Rozpalił małe ognisko i zaczął suszyć nad nim mokre ubrania.
- Zaiste, zadziwiające. - Przytaknął z kpiną w oczach. - Może też chcesz wysuszyć sukienkę? - Uśmiechnął się szeroko do dziewczyny. Fakt, Gabriel dość często traktował kobiety przedmiotowo, ale raczej nie oczekiwał w zamian wiele więcej. Po prostu liczyła się zabawa, najczęściej. Czasem fajnie było stopić jakieś serce i patrzeć jak przejmuje się kontrolę nad czyimś życiem. Z dziewczynami szło znakomicie. Dużo łatwiej niż w przypadku facetów - kumpla raczej nie da rady złamać swoją kpiącą postawą i urokiem osobistym. Na kumpli miał bardziej sprawdzone metody - wystarczyło parę razy upokorzyć takiego dupka jak Yearp i już się zyskiwało powszechny szacunek, jak się do tego dodało częste towarzystwo ładnych dziewczyn i kupę kasy - ciągle miał grono wielbicieli.
Czas ma wiele funkcji? Z pewnością, wielozadaniowość to specjalność Gabriela.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Pią 29 Cze - 15:53

Pokiwała głową. Oczywiście, że lepiej się już czuła. Znacznie lepiej, a już z pewnością, kiedy Gabriel musiał skupic się na suszeniu własnych ubrań, zamiast na moczeniu cudzych. Zlustrowała wzrokiem całą jego posture, skupiając się głównie na odkrytych częściach. Mogłaby przypomnieć, że obecnie mamy luty i że takie zdejmowanie ubrań w miejscu, które nie ma wbudowanego ogrzewania i generalnie jest zimno, może skończyć się nie za wesoło. Ale nie zrobiła tego.
- Proszę, potrafisz być nawet miły i troskliwy. - zapaliła kolejnego papierosa i wyciągnęła paczkę w jego stronę. Na szczęście miała mały zapasik i mogła tak szastać szlugami na prawo i lewo. Przynajmniej na prawo w tym wypadku. Najdziwniejsze było jednak to, że relacja między nimi nie miała określonej nazwy. Jeżeli Gabriel miał akurat dzisiaj dzień dobroci dla świata, to jakby się wobec niej zachowywał gdyby był na skraju wyczerpania? Shira wycisnęła z sukienki jeszcze sporą ilość wody. - Chcesz czegoś? - zapytała w końcu, mając cichą nadzieję, że jego ognisko nie przeobrazi się w pożar. Nie unikała kontaktu wzrokowego, nawet kiedy powinna czuć się skrępowana. Przedmiotowe traktowanie kobiet jakoś jej nie odstraszało, ani nie wzbudzało w niej zniesmaczenia. Ona sama raczej częściej niż żadziej pojawiała się w męskim dormitorium i w głównie nieuczęszczanych miejscach zamku. Nie było jej dla każdego, nie każdy mógł na nią patrzeć. Dla niej mężczyźni nie byli niczym więcej niż tylko chwilową przyjemnością. Wiedziała, że nie każdy jest taki sam, ale nie chciała szukać wyjątków. Tak było dobrze, zwłaszcza kiedy nic nie wymykało się spod kontroli, ale mimo tego szacunek w jej oczach zdobywało się w trochę inny sposób.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Pią 29 Cze - 18:06

Faktycznie, miał gęsią skórkę i czuł przejmujące zimno. Z drugiej strony wcale nie weselej może skończyć się paradowanie w mokrych ubraniach w takąż właśnie pogodę. Poza tym ognisko dawało ciepło. Swoją drogą - potrafił kontrolować ogień na tyle dobrze, żeby z pewnością nie puścić tartaku z dymem. Sama widziała jak sprawnie potrafi rzucać Aqua Eructo.
- Ano jestem. Jak siądziesz przy ogniu, to będzie Ci cieplej. - Koszulka była już tylko nieco wilgotna. Niestety przypalił ją nieco z czego nie był zachwycony, ale i tak była raczej do wyrzucenia. Poza tym będzie tak przyjemnie cieplutka, kiedy już ją założy - Accio płaszcz! - Płaszcz poderwał się i podleciał do niego. Zarzucił go na siebie, ale nie zapinał. Po chwili zrobiło się zdecydowanie cieplej. Wolałaby tego nie wiedzieć... - Hmm? Czego niby? - Zmrużył nieco oczy i uśmiechnął się kącikiem ust. W tym momencie koszulka, którą tak skrzętnie suszył przez ostatnie minuty, nagle zajęła się ogniem. - Szlag by to! - Ugasił koszulą palący się t-shirt. Podniósł go na wysokość twarzy i spojrzał przez wielką dziurę na Shirę. Skrzywił się i wyrzucił ją w kąt tartaku. Zabrał się za suszenie koszuli.
To akurat jakże rzadka i wspaniała cecha... Kobieta, która myśli w tej materii jak facet. Gabriel nie miał za złe dziewczynom, które tak postępowały, ponieważ uważał, że skoro facet może, to i dziewczyna powinna. Tym bardziej, że gdyby nie robiły tego, to on nie mógłby się z nimi wszystkimi spotykać.
Faktycznie - w takich relacjach nie można mówić o wzajemnym szacunku, ale też nie można mówić o jego braku, prawda?
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Nie 1 Lip - 0:35

Na szczęście krukonka nie czuła żadnej potrzeby, żeby chociażby w najmniejszym stopniu próbować go do czegokolwiek zmuszać, czy cokolwiek mu uświadamiać. Lubiła kiedy ludzie uczyli się na własnych błędach, a nie znosiła niewdzięczności. Dlatego milczała, bardzo często milczała, głównie milczała. Oboje trafili na swoje wyjątkowe dni, bo kiedy on postawił być miły, ona postanowiła to wykorzystać, zamiast z tym walczyć. Wyprowadzanie kogoś z równowagi podnosiło ją na duchu i zapewniało wewnętrzny spokój. Usiadła na przeciwległej skrzyni, którą wcześniej przysunęła sobie obok tej, na której siedział chłopak.
- Nie powiedziałam, że jest mi zimno. - uśmiechnęła się, patrząc od jakiegoś czasu prosto na niego. Widziała jak patrzył na podpalony kawałek z obojętnością pomieszaną z irytacją i spodobało jej się to. Nie chciała tu krzyków, przekleństw, poddenerwowanych ruchów. Unikała ich jak tylko się dało, więc może to właśnie dlatego nie za często pojawiała się na większych imprezach. Tłum ją nie kręcił, wolała występować w pojedynkę, lub ewentualnie w duecie. Rzadko, byleby się nie przyzwyczajać. Zakręciła kosmyk włosów wokół wskazującego palca, ale zamiast przyglądać się zdrowym końcówką, pochyliła się w stronę Gabriela i szepnęła:
- Wiem, że nigdy nie zatrzymałbyś mnie na szkolnym korytarzu, żeby po prostu pogadać. Zastanawia mnie, dlaczego tkwisz tu ze mną teraz, bo nie sądzę, żebyś cały czas się odwdzięczał za fajkę. - nie chciała słuchać o bezpieczeństwie, o niestabilności nieprzytomnego kolegi, czy właściwie braku powodu. Niech nie zrozumie jej źle, nie była zawiedziona, że od razu nie wygarnął jej, co według niego jest z nią nie tak, ale bała się, że to cisza przed burzą i wolała być do niej przygotowana. Zaśmiała się delikatnie widząc, jak marszczy czoło przyglądając się dziurze w ubraniu. Łatwo można było się jej pozbyć, o wiele łatwiej niż po prostu rzucanie jej w kąt. Wstała i poprawiła płaszcz na jego ramionach, który za chwilę mógłby spaść. Zaciągnęła się i skrzyżowała ręce na piersiach. Przytaknęłaby, słysząc jego myśli. Wszystko czego wymagała od faceta, to szczerość. Nie spotykała się z mężczyzną, jeżeli ten miał inną. Całość musiała należeć do niej, nawet jeżeli następnego dnia zostałaby sama. Lubiła przejmować kontrolę, ale nie mogła przecierpieć zachowania niektórych kobiet, które podobno też chciały mieć nad wszystkim władzę; one były bezradne i naiwne. Shria dawała mężczyznom swobodę, a mimo tego potrafili do niej wracać. W Hogwarcie nie szukała kogoś na dłużej, to wszytsko było tak ulotne.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 1 Lip - 1:08

Gabriel również nie znosił, kiedy ktoś ignorował jego uwagi i prośby. Dlatego nigdy nie prosił nikogo o nic. No... może czasami, ale bardzo, bardzo rzadko. I najczęściej wiązało się to z interesem: zrób coś dla mnie, a ja zrobię coś dla ciebie. Gabriela niełatwo wyprowadzić z równowagi. Potrafiły to robić tylko nieliczne osoby, które znalazły drogę do jego serca. Cała reszta mogła go co najwyżej denerwować. On natomiast denerwował wielu ludzi, bo irytowała ich jego niewzruszona postawa. Wydawało im się nienormalne, że nie reaguje na zaczepki, a przynajmniej nie ranią go one. Faktycznie - ignorował je totalnie. Najczęściej wygłaszali je ludzie niegodni nawet lizać mu butów.
- Nie. Ale jest zimno, a Ty jesteś mokra. Nie proszę Cię, żebyś tu usiadła, ale proponuję Ci miejsce przy ognisku, bo z pewnością będzie tutaj przyjemniej. Naprawdę musiałem to tłumaczyć? - Zapytał z uśmiechem. Odwrócił się do niej przez ramię, w tym czasie jego koszula również zajęła się ogniem. - No i chuj. - Wyrzucił ją również w kąt, ale przedtem ugasił starannie. Gabriel lubi tum, bo lubi być w centrum uwagi. Lubił tłum, bo mógł nad nim górować. Lubił tłum, bo często otaczał go gronem wielbicieli, mile łechtając jego próżność i zaspokajając jego egocentryzm.
- Masz rację. Siedziałbym tutaj nawet gdybyś nie poczęstowała mnie fajką. - Uśmiechnął się, a jego twarz zdawała się wyrażać teraz: faktycznie, przejrzałaś mnie. - Masz jeszcze jakiś alkohol? - Zapytał, ignorując dalszą część wypowiedzi. On też cenił sobie szczerość, więc po co miał kłamać? Wolał zachować milczenie. Hmmm... jemu nie przeszkadzałoby, gdyby dziewczyna była zajęta.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Nie 1 Lip - 1:44

Ich sprzeczka mogłaby wywołać istne trzęsienie ziemi i nawet nie potrzebowaliby do tego różdżek. Efekty specjalne uaktywnione zostałyby przy pierwszym znaczącym spojrzeniu i do samego końca byliby ciekawym zjawiskiem. Nie wiadomo, które pierwsze dałoby radę odpuścić i to jedynie ze zmęczenia, nie z tchórzostwa. Shira chciałaby się przekonać.
- Nie, rozumiałam od początku. - mrugnęła do niego zawadiacko, nie chcąc wspomnieć, że to przez niego ma mokrą sukienkę i jednocześnie zastanawiając się czy Gabriel zaraz sam nie wskoczy do ognia, skoro tak beztrosko macha sobie ubraniami wprost nad płomieniami. Miała coś powiedzieć, ale koszula najwyraźniej przestała już dla Gabriela istnieć. Zaciekawił ją jego spokój, spodobał się ten uśmiech, nawet głos miał znośny. Mógł mówić dłużej i więcej, ona może pomilczeć. Alkohol. Usiadła z powrotem. Przyciągnęła do siebie torbę. Miała tam wszystko i nic; żadnych kosmetyków, ewentualnie czerwoną szminkę, jakiś podręcznik, puste pudełko po fajkach, szkolną szatę i do połowy pustą piersiówkę. Pokazała mu z miną ' to wszystko', po czym upiła z niej porządny łyk i podała chłopakowi.
- Dlaczego? Twój kolega nie potrzebuje wsparcia, zresztą nie przejmuję się nim. - machnęła ręką, żeby miał świadomość, że nic nie powstrzymałoby jej przed zostawieniem krukona sam na sam w coraz bardziej rozwalonym tartaku. Shira nie przejmowała się innymi, nie musiała przecież. Tłum nigdy nie wykazywał głębszego zainteresowania jej osobą, a jej było to na rękę. Centrum uwagi zostawiała dla innych, wolała trzymać się na uboczu. - Nie zrozum mnie źle, wyjątkowo cieszę się, że tu jesteś. - wiedziała, że jeszcze nie wracała do poprzedniego stanu, ale alkohol z pewnością powoli rozplątywał jej język. A przynajmniej pojedyncze supełki.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 1 Lip - 2:12

Mogłaby. Tym bardziej, że Gabriel prędzej by sczezł, niż przyznał się do błędu, choćby miał świadomość, że go popełnił. Nikt, absolutnie NIKT nie powinien mu wytykać wad. Przynajmniej nie w sposób perfidny. Powiedzenie "Ty arogancki gnojku", albo "jesteś pierdolonym egoistą!" raczej nie robiło na nim wrażenia... słyszał to tyle razy, że właściwie puszczał to mimo uszu.
Uśmiechnął się szerzej. Droczy się? W porządku. Podała mu piersiówkę, przyjął ją z ochotą, chociaż musiał stwierdzić, że nieco rozczarowała go jej zawartość, a raczej mała zawartość. Cóż... Upił z niej solidnego łyka. - Dziękuję. - Powiedział krzywiąc się nieco. Mocne. Ale dobre. Takie właśnie miało być. Mówić? A co on może mieć do powiedzenia? Raczej nie zwykł prowadzić monologów. Uważał, że nikogo monologi nie interesują, a on nie lubił gadać do ściany.
- Ja również. Co kolega ma więc do rzeczy? - Zapytał, udając teatralne zdziwienie. Skoro tak, to była zgoła odmienna od Gabriela. Pomimo tego chłopak zdawał się zauważać parę cech, które ich łączą. Przede wszystkim niezależność i uczucie wyższości nad drugim człowiekiem. Tak mu się przynajmniej wydawało. Gdyby dziewczyna CHCIAŁA, mogłaby wyjść z ukrycia i wykorzystać swoje atuty. Zostać kimś znanym, poważanym. Chociaż Gabriel szczerze jej tego nie życzył. Ktoś o jej statusie nie powinien wychylać się. Podobało mu się, że zna swoje miejsce w szeregu.
- Uwierz mi, że bardzo wyjątkowo, ja również nie mam Ci za złe, że ośmieliłaś się tutaj przebywać w tym samym momencie co ja. - Puścił do niej oko. - Shira... hmmm... - Zmrużył oczy. Przesiadł się tak, żeby mieć ją w polu widzenia. Oddał jej piersiówkę, zachęcającym gestem.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Nie 1 Lip - 2:26

Och, z pewnością nie zrobiłaby tego tak pretensjonalnym językiem. Shira kochała wbijać pazurki bardzo powoli, bardzo delikatnie. Czule. Nie satysfakcjonowało ją obrażanie i pyskowanie, ale podsycanie, czyli to, czego człowiek zazwyczaj znieść nie mógł. Prowokowała i czuła, że z Gabrielem bardzo dobrze by się jej współpracowało, zwłaszcza że doceniał dobry trunek i nie był zadowolony z jego małej ilości. Tak, nie przepadała za typami, którzy tak bardzo pragnęli powstrzymać się od picia w obecności kobiety. Pieprzyła zasady dobrego wychowania, bo skoro już je znała, mogła sobie na to pozwolić.
- Uwierzyłam w twoje dobre serduszko, które nie pozwala ci zostawić bezbronnego kolegi, dopóki się nie obudzi. - wyjaśniła, delektując się smakiem płynu, rozgrzewającego ją od środka. Gdyby się dogadali tworzyliby dość specyficzną parkę. Jednak ona była zbyt leniwa, żeby działać. Odbijała piłeczkę, rozpływała się nad głupotą innych, ale nie rezygnowała z własnych umiejętności i możliwości, tylko dlatego, że miała nędzny status. Wręcz przeciwnie, to otwierało przed nią wiele bram, mało tego, ona nie czuła potrzeby udowadniania czegokolwiek komukolwiek i łatwo dawała się obrazać, chociaż zazwyczaj była to ostatnia rzecz, na jaką było stać tak nierozważną osobę ośmielającą się zbliżyć do jej terenu.
- Przepraszam, że wyprzedziłam czas i przewidziałam, że się tu spotkamy. - przewróciła smutnie oczami,chociaż na ustach wciąż błąkał się ten sam uśmiech - Nie boisz się, że kiedy to się skończy - wskazała na piersiówkę, z której znowu upiła łyk - Może stać się coś, czego oboje nie bierzemy pod uwagę? Mogę nie panować nad swoimi, zaraz jak to określić...nieczystymi ustami. - odchrząknęła, gasząc niedopałek, aby po chwili wyciągnąć kolejnego papierosa.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 1 Lip - 2:56

To były metody, za które Gabriel raczej by ją pochwalił, a niżeli się na nią zdenerwował. Sam przecież stosował podobne. Jego stosunek natomiast do papierosów i alkoholu był taki, jaki powinien być każdego mężczyzny; wielbił whiskey i lubił do tego zapalić papierosa. Co do zasad dobrego wychowania - miał wrażenie, że dogadaliby się w tej materii. Wpajano mu je przez całe życie, a jednak rzadko miał okazję je stosować. Starał się przepuszczać kobiety w drzwiach, wycierać usta serwetką i zasłaniać je, kiedy ziewał i wiele innych podobnych. Całą resztą bzdetów sobie darował. Po co?
Prychnął, wyraźnie rozbawiony. - Kolegę mam w dupie. Bardziej przejąłbym się losem koleżanki. Wiesz... nie mam w zwyczaju interesować się facetami. Może to źle o mnie świadczy, ale uważam, że jesteśmy na tyle samodzielni, albo przynajmniej powinniśmy być na tyle samodzielni, że jesteśmy sobie w stanie poradzić w każdej sytuacji. Kobieta natomiast... nie miej mi tego za złe, ale facet ma po prostu w pieprzonym obowiązku zajmować się kobietą. No - może źle to ujmuję. Kobieta jest od tego, żeby pachnieć i zajmować dziećmi, służba od tego, żeby zajmować się domem, a facet zarabia i się opiekuje wszystkimi. To taki... kanon. Którego szczerze nie cierpię. - Uśmiechnął się przymilnie. Cóż lenistwo... Gabriel był leniwy, ale raczej nie oznaczało to, że pozwalał sobie na śmierć towarzyską. Nie cierpiał bezczynności, dla niego aktywność zawsze była na pierwszym miejscu. Z drugiej strony, czuł się dość poważnie. Oczywiście - kochał poszaleć, ale na poziomie. Zabawy pozostawiał dla dzieci, on już dzieckiem się nie czuł od dawna. Wynikało to w dużej mierze z jego wychowania.
Zbliżyć do jej terytorium?
- Ależ nie masz za co, całkiem miło jest jak na razie. - Jego oczy błysnęły na chwilę. Kącik ust powędrował do góry. Udał zamyślenie. Zmarszczył czoło i nos. Podrapał się w głowę, powiódł wzrokiem po suficie. - Hmmm... Nie. Przestań tyle palić, bo Ci się zrobi niedobrze i jedyne co tymi nieczystymi ustami będziesz mogła zrobić, to zwrócić zawartość swojego żołądka. I dajże mi na litość boską tą piersiówkę, bo wypiłaś za nas dwoje, a powinna być już moja kolej... - Zaśmiał się donośnie. Podszedł do niej. Wyciągnął jej piersiówkę z ręki i wypił spory łyk. Momentalnie przeszedł go dreszcz. Faktycznie - zimno jak cholera. Całe ciało pokryło mu się gęsią skórką. Dobrze, że narzucił płaszcz, boby nie opanował szczękania zębami. Właśnie... płaszcz się przydawał. Otarł jego rękawem usta. Zdecydował zapiąć guziki, byłoby trochę cieplej.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Nie 1 Lip - 17:04

Uniosła brew, nie będąc pewną, czy aby na pewno wszystko rozumiała. Było w nim tyle sprzeczności.
- Skoro tego tak bardzo nie cierpisz, to dlaczego się do tego stosujesz? - nie oddała mu piersiówki. Bądź co bądź, to ona miała nad nią największą władzę, a potrafiła bardzo długo upierać się przy swoim. Jego sposób myślenia w niczym nie różnił się od tego, który przedstawiał jej nieustannie Rudolf. Tylko, że z takim podejściem znalezienie kobiety graniczyło z cudem. Prędzej czy później zacznie się taka buntować, będzie chciała iść do pracy, być odpowiedzialna za coś jeszcze, niż tylko pielęgnacje własnego zadka i dobre wychowanie dzieciarni. Abshire pochodziła z wielodzietnej rodziny i mimo, że uparcie twierdziła, że nie pozwoli sobie nawet na jednego bobasa, to gdzieś w środku czuła, że ledwo zadowalałaby ją piątka. Tylko, że musiała się z Gabrielem nie zgodzić. - Dzieci nie zostaną dobrze wychowane bez ojca, który wszystko co im daje to bezpieczeństwo i fundusze. - nie miała mu za złe, tego co powiedział, bo niemal w całości się z nim zgadzała. To rola męska bronić swoich najbliższych, a kobieca poddawać się tej obronie. Nie rozumiała kobiet, które za wszelką cenę starały się dorównać mężczyźnie, skoro mogły się rozwijać na tylu płaszczyznach, do realizacji których facet nigdy nie będzie gotowy. Były szyją, która kręciła głową domu. - Z resztą się zgadzam. Polubiłbyś się z moim bratem. - wyznała, wreszcie łaskawie podając mu alkohol.
Shira z kolei uważała, że tłum nie jest potrzebny do towarzyskiego spełnienia. Z Feniksem czuła się jak w niebie, a przecież głównie milczeli. Nie mogłaby długo usiedzieć na jednym miejscu. Ciągle pozostawała w ruchu, a dzieciństwo porzuciła już dawno; praktycznie przecież go nie miała.
- Jest mi tak dobrze, jak nigdy wcześniej. Nie martw się tak, umiem o siebie zadbać. Lepiej niż nie jeden facet. - powiedziała, patrząc jak zapina kolejne guziki płaszcza.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 1 Lip - 22:56

Jakich sprzeczności?
- Źle mnie zrozumiałaś... Nie uważam, żeby miejsce kobiety było w domu i żeby musiała opiekować się gospodarstwem, dziećmi i tak dalej... mi po prostu nie pasuje taki kanon rodziny. Nie uznaję go. Uważam jednak, że kobieta stoi na trochę uprzywilejowanej pozycji. Nie wyobrażam sobie na przykład, żeby dać dziewczynie pracować, samemu tymczasem siedząc na kanapie. Ogólnie jesteście płcią piękną i delikatną, więc nie powinnyście robić więcej od facetów. Fizycznie oczywiście. - Wytłumaczył dziewczynie. Skinął też na jej kolejne słowa. - Mówisz o utopii. Najlepiej: mieć przynajmniej nieźle płatną pracę, ale mieć też czas dla rodziny, poza tym rozwijać swoje zainteresowania i umiejętności, ale nie zaniedbywać najbliższych. Wiesz, że to nierealne, prawda? - Uśmiechnął się. Polubiłby się z jej bratem? On chyba nie chodził do Hogwartu? Nie kojarzył go przynajmniej. Więc nie. O ile jeszcze w takie dni jak dziś, był w stanie zaakceptować Shirę, co już było niemałym osiągnięciem, to na pewno nie polubiłby się z kimś, kto nawet nie jest czarodziejem. Przyjął od niej piersiówkę i z rozczarowaniem stwierdził, że wypiła z niej większą część alkoholu. Łyknął więc za dwoje. Prawie się zakrztusił, kiedy odrobina alkoholu wpadła mu do krtani. Kaszlnął parę razy, pociekły mu łzy. Przetarł usta rękawem.
Wzruszył ramionami. - W końcu lepiej znasz swoje ciało i swoje możliwości. - Uśmiechnął się do niej łobuzersko i puścił oko. Dopiął płaszcz i usiadł obok niej.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Pon 2 Lip - 15:06

Zaskakiwał ją.
Nie sądziła, że będzie kryło się w nim tyle tajemnic i że będzie chciała każdą z nich odkryć, jednocześnie nie żałując mu swoich. Nie powinna tego robić, ale jak inaczej miała zrozumieć, że człowiek, którego wyobrażenie zostało zniszczone w zaledwie parę sekund wróci do swojej dawnej postaci, kiedy tylko opuszczą miejsce, które do tej pory było jej cichą przystanią? Sądziła, że nie obchodzi go los innych, że raczej troszczy się jedynie o swój tyłek i że nie ma w nim nic, co mogłoby ich do siebie przekonać. Była nieufna, sporo wypiła. Rzeczywistość jeszcze nie płatała jej takich figli, ale powoli zapowiadała nietypową niestabilność, dziwne rozchwianie, on coś jej tłumaczy, przecież go słucha.
- Jesteś dość niezwykły. - wykrztusiła, kiedy już była w stanie wydać z siebie jakikolwiek dźwięk. Nie musiała zgadzać się z nim w każdym słowie, właściwie nie sądziła, że ktokolwiek może mieć takie poglądy, przez co nie wiedziała, czy bardziej jej pasują, czy raczej zaskakują. U niej wszystko było na odwrót: ojciec był wspaniałym mężczyzną, jej kanonem piękna, wzorem do naśladowania, który za często wracał o poranku do domu przesiąknięty alkoholową wonią, ale to nie oznaczało, że nie dbał o swoją rodzinę. Zapewnił im spokojne życie, uwielbiał Shirę, ciągle moralizował Rudolfa, ukochanego synalka mamusi, która nie wyobrażała sobie wyjścia nawet do sklepu bez jego wcześniejszej opinii na temat jej starannie dobranego ubioru. Matka znosiła wszystko, potrafiła drzeć się i jednocześnie obierać ziemniaki, całować męża, wciąż oskarżając go o zdradę, której nigdy się nie dopuścił. Miała dziwną rodzinę.
- Nie sądzę, żeby było aż tak nierealne. - przyznała. Nie wydawało jej się, aby przy Rudolfie Gabriel myślał o czystości krwi. Jej brat był niewyobrażalnie do niego podobny.
- Nie byłabym tego taka pewna. - powiedziała cicho, gładząc go ręką po policzku.
Nigdy nie mówiła, że za siebie ręczy.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 2 Lip - 15:39

Zaskoczona? Gabriel potrafił zaskakiwać. Wcale też nie sądził, że się przed nią odkrywa czy cokolwiek. Wręcz przeciwnie. Te rzeczy są przecież mało ważne, nic nie szkodzi na przeszkodzie, żeby dzielić się swoimi przemyśleniami w tej materii.
Faktycznie - mało kiedy interesuje się losem innych, ale jak na razie czuje się z tym całkiem wyśmienicie. Altruizm to cecha samobójców. Za bohaterstwo prędzej, czy później się płaci, więc lepiej dbać tylko o siebie, niech ten świat wyeliminuje najsłabsze jednostki. Przetrwanie. Przetrwać powinni najsilniejsi, reszta może im ewentualnie służyć.
Uniósł brwi i uśmiechnął się zdziwiony. - Doprawdy? Dziękuję. - Zaśmiał się cicho kręcąc głową. Niezwykły. No tak... Właściwie, to on wiedział, że taki jest. Rzadko jednak ktoś mu to mówił aż tak bezpośrednio. No bo przecież czarodziej czystej krwi z rodziny Smithów nie mógłby być kimś ZWYKŁYM już z racji swojego pochodzenia, nie wspominając o wielu innych... cechach. Podobno na świecie jest mniej ekstrawertyków niż introwertyków. Żywy dowód siedział teraz obok Shiry - przecież mało kto próbował mu się sprzeciwiać... mało kto skupiał na sobie taką uwagę i ostatecznie: mało kto potrafił ją na sobie tak długo utrzymać. Poza tym on się z tym czuł dobrze. Działał dokładnie tak, jak chciał - całkowicie swobodnie, bez wymuszonych ruchów i słów. Zawsze tak jak chciał; nie krępował się w mówieniu prawdy i robieniu czegoś, na co miał właśnie ochotę.
Skinął tylko głową. - Nie będę się z Tobą kłócił. Twoje zdanie... - Zamilkł i zmarszczył brwi, kiedy dotknęła dłonią jego policzka. Zwariowała? Przecież musiała mieć świadomość, że Gabriel nigdy, przenigdy... Oczywiście nie miałby oporów, szczególnie teraz... tak czy inaczej... Zakaszlał cicho patrząc w jej oczy. - Masz jeszcze wódki? - Jak tak, to musi się jeszcze trochę upić. On chyba też zwariował. Krukon w kącie pomieszczenia zdawał się być kompletnie niewrażliwy na całą sytuację - nic dziwnego, zapewne obudzi się za kilka-kilkanaście godzin z potężnym bólem głowy. Rozcięcie na ramieniu piekło dotkliwie, ale raczej... nad czym on rozmyśla do cholery?!
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Pon 2 Lip - 18:46

Jej ciężko było się dzielić czymkolwiek, a już w szczególności tym, co kryła wewnątrz. Jej poglądy, przemyślenia, tajemnice stanowiły największe. Musiała ich bronić, bo ludzie zbyt łatwo odkrywali drogi prowadzące w najciemniejsze zakamarki. Musiała działać i nawet kiedy musiała coś dla kogoś przemawiał przez nią egoizm, mimo że nakładała pancerz altruistki. Wciąż umiała zdejmować i zakładać maski i o wiele bardziej wolała tych, którzy podobnie do niej mają twarz tysiące, ale żadnej nie gubią. Szukała tak, żeby dając coś komuś dawać najwięcej sobie. Wszystko ma swoje wady i zalety.
- Mógłbyś wiele osiągnąć. - dodała, zastanawiając się, czy powinna ciągnąć swoją myśl, aż w końcu zrezygnowała. Nie chciała chwalić dnia przed zachodem słońca, nie powinna zastanawiać się nad przyszłością. Ale widziała w nim potencjał, którego brakowało szkolnej braci. Czuła, że za kilka lat może o nim usłyszeć, że mogą się minąć, nawet się nie rozpoznając, ale świat był taki mały, tak łaknął czegoś, co mogłoby mu wynagrodzić ostatnie lata cierpienia. Nie szukała dla niego lekarstwa, a przecież z pewnością by znalazła. Bezpośredniość była niemal jej drugim imieniem. A imion miała wiele.
Pokręciła głową. Nie miała już alkoholu, chociaż bardzo chciałaby go mieć. Przyglądała się Gabrielowi, ale błądziła gdzieś we wspomnieniach. Wstała. To powinno być po lewej stronie od prawego skrzydła idąc trochę w górę i mijając tą skrzynię. Kopnęła zeszłotygodniową puszkę i strzeliła palcami.
- Dlaczego miałabym ci ją dawać? - zapytała wesoło, podnosząc obluzowaną deskę i uwalniając sporą ilość kurzu z wieczka połamanej skrzyni. Wyciągnęła średniej wielkości butelkę, prawdopodobnie z rumem, chociaż już nie pamiętała, co tutaj upchnęła kilka tygodni temu, zanim usłyszała czyjeś kroki i wolała się ewakuować. Podeszła bliżej. Zwariowała, nie pierwszy raz. Nie ostatni z pewnością również. Dobrze, że krukon się nie budził, bo na nic nie mógłby liczyć, alkohol miał już swoich właścicieli. Usiadła z powrotem, nie spuszczając z niego oka.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 3 Lip - 0:50

- Dziękuję, myślę że Ty też nie pozostaniesz anonimowa. - Powiedział trochę zbity z tropu.
Zadziwiły go słowa Shiry. A może bardziej zaskoczyły... nie spodziewał się z jej ust takiego wyznania. W końcu nie darzyli się jakąś za specjalną sympatią. Do dziś? Czyżby? Dziwne, nie pasowali do siebie charakterem. Fakt, że dziewczyna miała silną osobowość, nie sprawiała wrażenia osoby, którą łatwo złamać, ale to nie wszystko. Brakowało jej czystej krwi, poza tym nie wybijała się z tłumu, żyła na uboczu. Nie wiedział, czy to do końca wada - tacy ludzie też byli silni, ale żeby pozyskać zwolenników, musiał być bardziej społeczną osobą.
Skończył się alkohol? Czyli nuda? Nie? Dziewczyna najwyraźniej często tu przychodziła, bo wyciągnęła ze skrytki, pod obluzowaną deską w podłodze, butelkę jakiegoś wysokoprocentowego alkoholu. Gabriel uśmiechnął się nieznacznie. Usiadła obok niego.
- A nie dasz? - Uśmiechnął się patrząc w jej oczy. Wyrwał jej butelkę z dłoni. Przyssał się do niej i wypił dużą część płynu, który się w niej znajdował. Alkohol. Z całą pewnością. Kurwa... jaki mocny! Oddał jej butelkę krzywiąc się. - Hmmm... dobre. - Minutę później już poczuł uderzenie w głowie. Tak to jest, jak się pije niemalże szklankami. Spojrzał w jej oczy. Z jego teraz pociekły łzy. Co to za cholerstwo? Na spirytusie, czy jak? Uchhh... naprawdę nie powinien już pić. Zaczynał się zastanawiać czy to on nie jest tu teraz bardziej pijany.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Shira Abshire on Wto 3 Lip - 1:23

Pozwoliła sobie na uśmiech. Zrezygnowała z odpowiedzi. Przesunęli sami siebie o krok dalej, niczym nie tarasując drogi powrotnej: jutro znowu się miną, nie porozmawiają, nawet na siebie nie spojrzą. On może ją obrazi, ona może mu odpyskuje. Dzisiaj trwało teraz.
Silę swojej krwi nie uważała za priorytet. Inne złota oblepiały jej ciało; miała wiedzę, której pozazdrościł nie jeden czarodziej, miała siłę, której innym brakowało, spryt, odwaga, rozum. Nie bała się rozlewu krwi, nie musiała martwić się o swoje cenne żyły. Przeciągnęła się, czując że trunek robi swoje. I Gabriel był pijany. Butelka jeszcze bardziej pełna niż pusta - do połowy zapełniona, w jego rękach Shira ją widziała.
- Jesteś cholernie pijany - zaśmiała się, ale natychmiast spoważniała. Widziała jego łzy, niech on zobaczy jak i jej kapią, zatrzymując się tu i tam. Nie miała nic do stracenia, noc niedługo się skończy, będzie trzeba wracać. Gęsia skórka na jej ciele, kiedy musnęła ustami jego policzek. Odsunęła się, trzymając butelkę w ręku. Jutrzejszy poranek będzie nie do zniesienia. Nie do zniesienia będą jej myśli pozbawione wyrzutów sumienia, a pełne czegoś, co teraz nie było ważne.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 3 Lip - 1:54

Może... przecież wiadomo jak to jest w szkole, wiadomo jak to jest pomiędzy nimi, wiadomo jak to jest z Gabrielem. Wszystko jest takie przejrzyste, a ona jednak ryzykuje? Bez ryzyka nie ma zabawy. Może kiedyś przyjdzie tu znowu, w towarzystwie gryfona, puchona, krukona albo ślizgona, pokona go w pojedynku, zauważy, że dziewczyna siedzi i się przygląda, przysiądzie się... Może.
Gabriel widział wiele z tych zalet, nawet podczas krótkich wymian zdań na lekcjach, czy podczas docinek na korytarzach. Mimo tego nie widział wszystkiego. Nawet nie musiał, żeby stworzyć sobie taki, a nie inny obraz dziewczyny. Była pociągająca i inteligentna, a z drugiej strony nie akceptował jej pochodzenia i tego, że ukrywa się, zamiast wykorzystywać swoje możliwości. No i niektóre jej zachowania budziły w nim sprzeczne uczucia. Przejawy altruizmu, których on totalnie się wyzbył. Bleeeh... Może nie była aniołem, ale z pewnością miała w sobie dużo przyzwoitości, czy może raczej - sprawiedliwości. Broniła bliskich i słabszych. Widział ją przecież nieraz w towarzystwie tego niezdary z Hufflepuffu. Zdawała się nie przejmować ironicznymi komentarzami, na temat ich znajomości, które padały z ust dużej ilości jej rówieśników. Była po prostu zawsze sobą. Tylko po co obrywać za słabszych?
- Wcale nie. - Oddał jej butelkę. Poczuł po chwili jej miękkie, ciepłe usta na swoim policzku, zanim zdążyła się wycofać, odwrócił się tak, że widział jej oczy naprawdę z bliska. Wyciągnął rękę i dotknął tych ust... Powoli zabrał jej butelkę po tym, jak już z niej pociągnęła i sam wypił jeszcze łyk. Solidny. Więcej mu nie było trzeba, przysunął się bardziej, teraz dotykał jej ciała. Serce nie przyspieszało, oddech nie nadawał szaleńczego, arytmicznego tempa jego ruchom. Wszystko robił z precyzją, powoli. Czuć od niej było alkohol i papierosy.
Zbliżył się jeszcze bardziej, wręcz niebezpiecznie blisko. Skoro to tylko jedna noc? Nic od siebie nie wymagali. Pocałował jej szyję, delikatnie, zachęcająco. Miała delikatną skórę.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Stary tartak

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach