Empora

 :: Korytarze

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Empora

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 20 Mar - 20:22

Balkon wewnątrz zamku? Otóż to! Jest to idealne miejsce na spędzenie wolnego czasu, kiedy na zewnątrz panują ujemne temperatury. Rozstawione wzdłuż ściany niewysokie pufy obite czarnym materiałem, często w dużej mierze zajęte są przez osoby pochłonięte lekturą. Troskliwi nauczyciele często przepędzają stąd pierwszoklasistów, bowiem kamienna barierka jest dość niska i mogłaby spowodować wypadek nieuważnego ucznia.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 29 Mar - 19:56

W ostatnich dniach temperatura dość znacznie wzrosła, plasując się w okolicach od kilku do kilkunastu stopni powyżej zera, a w powietrzu czuć było powolnie nadchodzącą wiosnę. Spacery sprawiały coraz więcej przyjemności i nie powodowały już nieprzyjemnych odmrożeń, z którymi należało się kierować przed najbliższy kominek i ogrzewać skrupulatnie w bijącym od niego cieple. W poniedziałkowe popołudnie uczniowie nadal nie doszli do siebie po weekendzie i w masowych ilościach zalegli na błoniach czy też nad brzegiem jeziora, rozkoszując się ostatnimi chwilami błogiego lenistwa. W grupkach, bo jakby inaczej. Audrey zawsze dziwiła się, dlaczego takie zjawisko w ogóle ma miejsce, a szczególnie nasila się wśród młodzieży. Cóż... w jej ustach mogło to zabrzmieć jak hipokryzja, ponieważ sama nie lubiła przebywać w towarzystwie innym, niż własnych znajomych. Ale Audie naprawdę lubiła być hipokrytką i była to jedna z niewielu rzeczy, które tak naprawdę lubiła.
W emporze zjawiła się chcąc uniknąć gwaru panującego poza zamkiem i by wreszcie móc się nacieszyć świętym spokojem. Jakaż była jej radość, gdy odkryła, że znajduje się tu sama, więc wreszcie nie będzie zmuszana do słuchania nerwowych chichotów i zdecydowanie zbyt głośnych rozmów. Z cichym westchnięciem opadła na jedną z puf, a podążający za nią Kot zrobił dokładnie to samo; siedziała spokojnie, nie wykonując żadnych frenetycznych ruchów, wpatrując się w przeciwległą ścianę, a postronnemu obserwatorowi mogłoby się wydać, że dziewczę to wpadło w jakiś dziwny trans... ależ nic bardziej mylnego! Takie zachowanie leżało w jej naturze i mimo wrodzonej nadpobudliwości zdarzało jej się znajdować się w bezruchu przez dłuższy czas, gdy nawet mrugnięcie oka nie mogło zdradzić, że jeszcze żyje.
Kot zamruczał i wdrapał się na kolana swojej pani, domagając się natychmiastowego drapania - i chyba nie trzeba dodawać, że bardzo szybko je otrzymał.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Ellie Murphy on Pon 29 Mar - 20:36

Wbrew pozorom Ellie nie była ożywionym trupem tylko osobą, której zabrakło czasu na bardzo istotną rzecz zwaną przez większość ludzi po prostu snem. Snując się z kąta w kąt dotarła do empory, wiedząc, że tam będzie mogła rozkoszować się ciszą i przemyśleć wiele spraw. Murphy zazwyczaj nikogo tam, o tej porze nie zastawała, ponieważ większość uczniów udawała się, o tej godzinie na kolację. Przekroczywszy próg pomieszczenia jej oczom ukazała się Audrey. Krukonka posłała jej blady uśmiech, bo tylko na tyle było ją dzisiaj stać, a następnie usiadła na niewysokiej pufie tuż koło przyjaciółki. Z pewnością Sheridan przyszła tu, aby pobyć sama, jednak Ellie postanowiła popsuć jej plany, z nadzieją, że w najbliższym czasie Gryfonka wybaczy jej ten karygodny czyn.
- Cześć - powiedziała śpiącym głosem, podpierając głowę jedną ręką, która spoczywała na kolanie. - Czy naprawdę wyglądam jak ożywiony trup? - spytała, ponieważ parę pierwszaków przestraszyło się dzisiejszego ranka na jej widok.
Prawdy powiedziawszy nie obchodziło ją zbytnio czy wygląda jak nieżywa czy też nie. Liczyło się, że teraz jest ze swoją przyjaciółką i może ponarzekać na swoją egzystencje bez wypowiadania jakichkolwiek słów. Ellie naprawdę lubiła Audrey i nie wyobrażała sobie przetrwania w tym brutalnym świecie pełnym niesprawiedliwości bez niej. Zawsze mogła liczyć na Sheridan pomimo tego, że miewała gorsze czy też lepsze dni. Audrey nieustannie była skora wysłuchać jej narzekań i nawet, jeżeli nie miała pojęcia, o tym, że swoim słowem sprawiała, iż Ellie czuła się lepiej, tak właśnie było.
avatar
Ellie Murphy
Uczeń

Liczba postów : 214
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Perth, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 29 Mar - 22:46

Audrey nigdy nie miała większych problemów z tą nieodłączną częścią ludzkiego życia, jaką z pewnością jest sen. Jako, że nie dysponowała powalającymi zasobami przyjaciół, a ci których miała nie wykazywali wzmożonej aktywności nocnej, mogła bez większych problemów kłaść się spać o przyzwoitej porze. Natomiast jeśli jakąś dziwną koleją losu nie udało jej się wyspać, zawsze dysponowała kilkoma dodatkowymi godzinami podczas niepotrzebnych w jej mniemaniu lekcji. Daleko było panience Sheridan do najlepszej przyjaciółki, zwłaszcza, że wolała nie dotykać szkolnych podręczników nawet kijem. Szkoła spędzała jej sen z powiek, gdyż bynajmniej nie chciało jej się uczyć, za to oczekiwała jak najlepszych wyników.
W pewnej chwili usłyszała kroki, a gdy uniosła wzrok by zobaczyć, kto śmie przeszkadzać w jej samotni, ujrzała Ellie. Uśmiechnęła się wesoło i poklepała miejsce obok siebie, dając jej znak, że wcale nie psuje żadnych planów i może jej towarzyszyć.
- Tak. Ale nie martw się - nie boję się trupów - odpowiedziała zupełnie poważnie, głaszcząc kota rozłożonego wygodnie na jej kolanach. Nie miała nic przeciwko słuchaniu narzekań Ellie, zwłaszcza, że wtedy mniej myślała o własnych problemach czy też marności swojej egzystencji. A ostatnio otrzymała list z domu, więc wszystkie pesymistyczne myśli siłą rzeczy stały się o wiele wyraźniejsze.
- Słyszałam, że wreszcie rozmawiałaś z Sawyerem... - zaczęła spokojnie, dając jej do zrozumienia, że oto przyszedł czas na zwierzenia - Nie patrz tak na mnie, w tej szkole plotki rozchodzą się z prędkością światła. - dodała szybko, gdy tylko zobaczyła pytający wzrok Krukonki.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Ellie Murphy on Sro 31 Mar - 11:31

Tak, ona uwielbiała się uczyć i traktowała to bardziej jako przyjemność niżeli przykry obowiązek. Często siedziała aż do zamknięcia biblioteki, a następnie okupowała Pokój Wspólny Ravenclawu, w którym (na jej nieszczęście), przebywali także pierwszoroczni żądzy zabawy. Jednak ona serca nie miała, aby ich przegonić, jak to czyniło wielu uczniów starszych klas.
Niestety, plotki w Hogwardzie rozchodziły się bardzo szybko, ale Ellie, prawdy powiedziawszy nie obchodziły one za wiele, nawet jeśli tematem pogawędek uczniowskich była ona, co na szczęście zdarzało się bardzo rzadko.
Dziewczyna uśmiechnęła się na wzmiankę, o Sawyerze. Tak rozmawiała z nim. Sam na sam; w końcu trzeba rzec. Jednak zirytował ją trochę fakt, iż Audrey dowiedziała się, o tym od osób postronnych, a nie od niej samej. Cóż, plotki to plotki i trzeba się z ich istnieniem pogodzić. Zawsze znajdą się osoby, które nie mają własnego życia i ekscytują się czyimś.
- Tak - przyznała się, drapiąc kota za uchem. - A i nawet wczoraj w dormitorium także - pochwaliła się. - Niestety, moje altruistyczne ja, dało o sobie znać kiedy William wyszedł mocno wkurzony z pokoju - pożaliła się, nie mówiąc dalszej historii. A, bo po co? Czuła się wówczas jak panna, którą można poniżać ile wlezie, boć ona na to się godzi.
Ellie nie chciała wnikać od kogo Audrey ma tą informację. Uważała to za wiadomość do szczęścia jej nie potrzebą. Wiedziała i już. Przecież i tak chciała pochwalić się swojej przyjaciółce, rozmową z Sawyerem.
avatar
Ellie Murphy
Uczeń

Liczba postów : 214
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Perth, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Audrey Sheridan on Czw 1 Kwi - 13:58

Właśnie owej miłości przyjaciółki do nauki Audrey nie mogła zrozumieć, a czasami nawet niebywale denerwowało ją, że Ellie woli siedzieć w bibliotece, otoczona stosami książek, niż wyskoczyć z nią do Hogsmeade, czy zrobić cokolwiek innego, by panna Sheridan nie musiała się uczyć. Cóż poradzić: przyjaźń to akceptowanie człowieka wraz z jego wadami i chcąc nie chcąc, Audie musiała znaleźć sobie inne zajęcia, byleby tylko nie tknąć pracy domowej. Właśnie tym sposobem, zajmowała się rzeczami niekiedy dziwnymi, niekiedy wręcz niedorzecznymi: chodziła po barierce na wieży astronomicznej lub dosypywała sowom do karmy sproszkowanego rogu dwurożca, by następnego dnia rozbiły się o stół, niosąc pocztę; potrafiła wdać się w głupią konwersację z przypadkowo spotkanym uczniem, lub siedzieć godzinami w bezruchu i wpatrywać się w bliżej nieokreśloną przestrzeń.
Nie była dziwna, była osobliwa. I wszyscy o tym wiedzieli. A przynajmniej ci wszyscy, którzy wiedzieli, kim panna Sheridan jest.
- I? - zapytała ze zniecierpliwieniem, oczekując szczegółów. Ogólny zarys sytuacji znała, przecież trudno nie znać, gdy uczęszcza się do szkoły pełnej nastolatków zamkniętych w czterech ścianach zamku, którzy w jakiś sposób muszą dawać upust swojej frustracji. W tym przypadku odbywało się to na poziomie plotek - Twoje altruistyczne ja sprawi, że skończysz jako stara panna, zagryziona przez koty - pokręciła głową z dezaprobatą, drapiąc za uszami swoje kociątko, które to zamruczało z aprobatą i skuliło się w maleńki kłębuszek.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Ellie Murphy on Sro 7 Kwi - 16:45

Ellie podobało się to, iż jej przyjaciółkę cechowała osobliwość. Nie była trywialna i może także dlatego zwróciły na siebie uwagę w przeciągu pierwszych dni w Hogwarcie. Poznając bliżej Audrey, Murphy poznawała również lepiej swoją skomplikowaną, bądź wręcz przeciwnie, osobę. Gdy zdarzały się dni, kiedy Krukonka stroniła od reszty świata (jak to się działo od niedawna codziennie), nie potrafiła wówczas unikać towarzystwa swojej przyjaciółki. A nawet go wówczas łaknęła, bo wiedziała, że ta jej wysłucha i nie potępi mimo wszystko. Jednak fakt dotyczący stracenia dziewictwa dzięki Sawyerowi wolała przemilczeć, udawać, że to się nie wydarzyło. Wstydziła się tego? Możliwe. Według niej, nie minęła jeszcze wystarczająca ilość czasu, aby móc o tym powiedzieć Audrey. Chociaż chciała, lecz uważała, że to by ją przerosło. Po części obawiała się także jej reakcji. Jak już wcześniej wspomniałam, Ellie wiedziała, że przyjaciółka jej nie skrytykuje, jednak obawiała się, że nie podoła mówić o tym, tak jakby chciała. Cierpiała, ale miała pojęcie, że nic na to nie poradzi i w najbliższych dniach ma zamiar unikać Sawyera. Jak widać niedługo zostanie mistrzynią w unikaniu osób, których nie tyle, co widzieć nie chce, ale obawia się spotkania z nimi.
- Dobrze - powiedziała, starając się, aby jej głos nie zadrżał. Ellie nie była urodzonym kłamcą, tak więc wypowiadając owe słowo, bawiła się zakończeniem swojej granatowej sukienki. - Całkiem możliwe - przyznała, po czym posłała swojej towarzyszce blady uśmiech, który mówił za dużo.
Ona naprawdę nie chciała okłamywać Audrey i nawet można oznajmić, że jej się to udało uczynić. Powiedziała przecież, że było dobrze i była to po części prawda. Miała pojęcie, że Sheridan oczekuje szczegółów, jednak postanowiła jej ich nie wyjawiać, bo wówczas musiała by skłamać Gryfonce prosto w twarz, a tego robić nie chciała.
avatar
Ellie Murphy
Uczeń

Liczba postów : 214
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Perth, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Audrey Sheridan on Sro 7 Kwi - 17:24

- Dobrze? - powtórzyła za nią z niedowierzaniem. Tylko tyle? - Ellie, marzyłaś o tym, żeby zamienić z nim kilka słów odkąd tylko pamiętam i kiedy wreszcie to zrobiłaś, zbywasz mnie zwykłym "dobrze"? - zapytała, przesiadając się o kilka puf, aby znaleźć się bliżej niej. Znała Murphy już od dobrych kilku lat i doskonale wiedziała, że ta nie potrafi kłamać; mogła sobie oszukiwać cały świat, cierpieć w samotności i wywlekać żale przed lustrem, ale ona, Audrey, doskonale wiedziała kiedy coś jest nie tak. I tym razem zdecydowanie było - Coś poszło nie tak, prawda? - zapytała troskliwym tonem i mocno objęła przyjaciółkę. Nie miała jej za złe, że próbowała ją okłamać, i zapewne znów spróbuje, bo teraz mogła się wymigać jedynie okropnym kłamstwem, ale ona naprawdę chciała pomóc! Cokolwiek się nie stało, przecież zawsze lepiej jest mieć w kim oparcie, nawet jeśli zapiera się przed tym rękami i nogami, prawda? Cóż, w najgorszym razie zapewne przyprze do ściany samego zainteresowanego Sawyera i wyciągnie z niego co potrzeba, ale to już opcja ostateczna, kiedy próby perswazji bezpośredniej zawiodą.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Ellie Murphy on Sro 7 Kwi - 18:13

Prawdą było, że marzyła o zwykłej rozmowie z nim od niepamiętnych czasów. Dostała o wiele, wiele więcej, sama dziwiąc się jakie miała szczęście. W końcu jej marzenie się spełniło, a tu proszę - chodzi już od paru dni przygnębiona, prawie, że warcząc na rozchichotanych pierwszaków, którzy nie pozwalają jej się uczyć w bibliotece. W Pokoju Wspólnym nie przesiaduje już prawie w ogóle, a do swojego dormitorium przychodzi wyłącznie na noc, korzystając z nielicznych przywilejów jakie daje jej bycie prefektem.
- Nie zbywam... - zaczęła. - Nie, skąd było świetnie - powiedziała zgodnie z prawdą. - Po prostu jestem zmęczona. Ta nauka mnie wykańcza i tyle.
Była zmęczona, przez naukę również. Jednak to nie był rzeczywisty powód tego jak wygląda, czy też jak się zachowuje. Ellie unikała wzroku swojej przyjaciółki, a kiedy ta ją objęła, omal się nie popłakała. Chociaż wówczas mogłaby skłamać, że coś jej do oka wpadło. Ale czy Audrey by w to uwierzyła? Oczywiście, że nie!
- Muszę iść na patrol - powiedziała ze łzami w oczach.
Nie chciało się jej płakać wyłącznie z powodu, że przespała się z Sawyerem tyle, co z tego, iż była zmuszona okłamywać swoją jedyną przyjaciółkę, która była dla niej niemal jak siostra. Ellie wielokrotnie próbowała wyobrazić sobie scenę, w której to mówi Audrey, że nie jest już dziewicą. Niestety zrezygnowała po paru razach, wiedząc, że w rzeczywistości byłby to dla niej większy koszmar niżeli w wyobraźni. Cześć Audrey, ładną masz sukienkę. A tak przy okazji spałam z Sawyerem. Napisałaś już referat z historii magii?
avatar
Ellie Murphy
Uczeń

Liczba postów : 214
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Perth, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Audrey Sheridan on Sro 7 Kwi - 18:24

Nie odpowiedziała, skinęła jedynie głową ze zrozumieniem. I tak jej nie wierzyła, ale nie chciała wyciągać z niej na siłę, co tak właściwie się stało; znając Ellie doskonale wiedziała, że osiągnie to lepszy rezultat. Widziała łzy w jej oczach, przez co wydało jej się, że przyjaciółka po prostu przeżyła swoje pierwsze poważne rozczarowanie miłosne, a Sawyer okazał się być zupełnie inny, niż początkowo sądziło. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że panna Murphy mogła się z nim upić i stracić dziewictwo.
- Tak, do zobaczenia - odparła, drapiąc za uszami Kota, który okropnie wiercił się na jej kolanach, najwyraźniej niedopieszczony.
Ellie nie może wiecznie jej okłamywać i prędzej czy później będzie musiała powiedzieć Audrey, co tak naprawdę się stało. I chyba lepiej byłoby, gdyby dowiedziała się o tym od niej, niż ze szkolnej gazetki plotkarskiej.
Gdy panna prefekt zniknęła w zasięgu wzroku, Audie powróciła do przerwanej wcześniej czynności. Jeszcze przez chwilę siedziała w bezruchu, wpatrując się w przeciwległą ścianę i drapiąc za uszami swoje kociątko, by wreszcie wstać, opuścić emporę i udać się w bliżej nieokreślonym kierunku.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 10 Paź - 21:06

Jeśli poproszono by Audrey, aby wskazała jedno ulubione miejsce w Hogwarcie, bez wątpienia jej wybór padłby na emporę. Czasami dziwiła się, dlaczego ludzie tak rzadko tu przesiadują, skoro nigdzie w całym zamku nie ma tak przyjemnej atmosfery. Mogła usiąść w spokoju, zanurzyć się w lekturze bez zbędnych obaw, że ktokolwiek jej przeszkodzi. I tak właśnie było dzisiejszego wieczora. Od rozpoczęcia roku w jej głowie kłębiło się zdecydowanie zbyt wiele myśli, a momentów aby posiedzieć w samotności i podumać nad sensem istnienia nadarzało się naprawdę niewiele. Wszystkiego było za dużo - zaczynając na odznace prefekta, która nieustannie jej ciążyła, poprzez sprawowanie funkcji kapitana drużyny, aż do zagmatwanych spraw sercowych. Te ostatnie spędzały jej sen z powiek i nawiedzały na każdym kroku, nie dając nawet chwili wytchnienia. Poza utrzymywaniem zakazanego romansu z profesorem w tajemnicy i coraz poważniejszych uczuć względem jego osoby, jakie rodziły się w jej serduszku, musiała poradzić sobie również z wyrzutami sumienia, pojawiającymi się wraz z przyspieszonym biciem tegoż serca gdy na korytarzu mijała pewnego Ślizgona.
Siedziała na jednej z obitym czerwonym materiałem puf, opierając się o chybotliwą barierkę. Kot ocierał się o jej nogi, mrucząc cichutko - choć domagał się pieszczot, Audrey nawet tego nie zauważyła. Orzechowe oczy, w tej chwili pełne zadumy, zupełnie bez wyrazu wpatrywały się w widok roztaczający się z empory, a rude włosy, które dzisiejszego ranka związała w luźnego warkocza zdołały się już z niego wydostać i luźno okalały jej piegowatą buzię. Sama nie wiedziała, czy cieszy się ze swojej samotności czy też bezgłośnie blaga o towarzystwo. Od dawna nie miała z kim porozmawiać, z resztą nie mogłaby z nikim porozmawiać o swoich problemach nawet, gdyby chciała. Z przezorności okłamała Ellie, wmawiając jej, że między nią a Crispinem wszystko skończone. I co jej z tego przyszło? Nic.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Holden Sheridan on Nie 10 Paź - 21:35

Holden bardzo rzadko odwiedzał emporę - cóż, było to miejsce, w które najczęściej udawali się ci uczniowie, którzy poszukiwali chociaż chwili spokoju i czasu na zagłębienie się we własnych myślach. Słowem, ci, którzy potrzebowali trochę samotności. Jako, że młody Sheridan z pewnością nie należał do osób lubujących się w przebywaniu wyłącznie w jakże doborowym, własnym towarzystwie, omijał emporę na rzecz jakichś bardziej uczęszczanych miejsc. Dzisiaj jednak miał dzień narzekania na własną egzystencję i zastanawiania się nad sensem życia, co może i zdarzało się u niego niebywale rzadko, ale kiedy już następowało, sprawiało że Holden potrafił być wyjątkowo ciężki do zniesienia. Godzinami potrafił wtedy chodzić i utyskiwać na własną egzystencję i brak swojego miejsca we wszechświecie. Dzisiaj jego zły nastrój był spowodowany tym, że miał serdecznie dosyć szkoły. To przede wszystkim. Już samo łączenie imprez i picia z nauką było ciężkim zadaniem, a co dopiero wieczne udawanie przed całym gronem nauczycielskim, że jest grzeczny i ułożony i wcale nie należy do tej grupy uczniów, która łamie szkolne zasady. W końcu jako prefekt powinien świecić przykładem! Swoją drogą, nie miał pojęcia, dlaczego akurat go wybrano na to stanowisko, gdyż w jego opinii zupełnie się do tego nie nadawał, ale cóż. W gruncie rzeczy jednak, porównując jego problemy z dylematami takiej Audie na przykład, wychodziło na to, że jego egzystencja była całkiem bezstresowa. Po prostu, czasami lubił pomarudzić.
Wracając do meritum sprawy; Holden pojawił się w emporze, w dosyć podłym nastroju, co u niego zdarzało się naprawdę raz na bardzo długi czas, i rozejrzał, jak zwykle przez swoją nieznaczną wadę wzroku mrużąc oczy. W pierwszej chwili uznał, że nikogo tu nie ma, jednak po chwili dostrzegł na jednej z puf znajomą sylwetkę.
- Audie? - zapytał, bo choć był niemal pewny, że to jego kuzynka, wolał wybadać najpierw, w jakim jest nastroju. Cóż, nie lubił narzucać się ludziom, więc gdyby dziewczyna nie wyraziła żadnej chęci do rozmowy, nie miał zamiaru jej zadręczać.
avatar
Holden Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 10 Paź - 21:58

Bywały chwile, kiedy Sheridan znacznie bardziej preferowała swoje własne towarzystwo od ożywionych rozmów w życiu znajomych. Przeszkadzały jej chichoty, wesołe głosy... zwłaszcza w takich chwilach. Jej myśli zdawały się wtedy tworzyć jeszcze bardziej zagmatwane kłęby i po jakimś czasie nie potrafiła już odróżnić jednej od drugiej. Nigdy nie była zbytnio towarzyską osobą, a jej przyjaciół można policzyć na palcach jednej ręki. Jeśli zaś chodzi o odznakę prefekta... Audie powoli zaczynała podejrzewać, że jest ona zasługą nazwiska, które wszakże oboje nosili. Pal licho, że to ojciec Holdena był bardziej znany w magicznym świecie.
Podły nastrój to ostatnio chleb powszedni Audrey, tak więc nawet jeśli towarzyszył komuś innemu i tak nie stanowił dla niej żadnego zaskoczenia. Niestety, nie można tego było powiedzieć również o jej kuzynie, który przecież nie zwykł pojawiać się w takich miejscach. Spojrzała na niego z mieszaniną zdziwienia i skrytej radości, po czym uśmiechnęła się do niego nieobecnie. Kocur miauknął żałośnie i wskoczył na kolana swojej pani, domagając się uwagi.
- Zapomniałam nakarmić Kota - powiedziała bez widocznego sensu, najpewniej dlatego, że jej myśli wypełniały wizje ostatniej nocy w gabinecie Crispina. W gruncie rzeczy, jego towarzystwo było dla niej zbawieniem - może już doszczętnie nie zwariuje?
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Holden Sheridan on Nie 10 Paź - 22:13

Holden natomiast był bardzo towarzyski, do tego stopnia, że wręcz nie wyobrażał sobie swojego życia bez wszelkiej maści przyjaciół i znajomych. Naprawdę, czym byłoby życie bez ludzi, do których można się odezwać, pośmiać, albo chociaż po prostu z nimi przebywać, czując, że nie jest się samym w tym wielkim, obcym wszechświecie? Raz na bardzo długi czas jednak zdarzało się, że miał ochotę pobyć sam, z powodów nieznanych nawet jemu samemu, a najwidoczniej kryjących się gdzieś głęboko w odmętach jego podświadomości. Audrey jednak należała do wąskiego grona osób, których towarzystwo lubił w każdej chwili, niezależnie od swojego nastroju czy poziomu zaabsorbowania własnymi myślami. Cóż, hipoteza, jakoby swoje odznaki Sheridanowie zawdzięczali nazwisku, była aż nazbyt prawdopodobna; Holden jednak wolałby każde inne wyjaśnienie niż to. Nienawidził myśli, że jest oceniany na jakimkolwiek polu przez pryzmat tego, jaki był jego ojciec. Wszakże był sobą, a nie Liamem. Czy to było takie trudne do zrozumienia? Cóż, jedynym pocieszeniem było to, że Audrey była jego towarzyszką niedoli w byciu prefektem.
- Aha - odparł powoli, jakże elokwentnie i mądrze, patrząc z niejaką nieufnością na kota na kolanach dziewczyny. - Hm, ale chyba nie zje z głodu mnie, co? - zapytał, oczywiście wyłącznie w ramach żartu, opadając na pufę obok kuzynki. Zmierzwił dłonią swoje ciemne włosy, przyglądając się jej uważnie i starając się wyczytać z jej twarzy, czy zwyczajnie się zastanawia, czy może coś ją trapi. - Co u ciebie? - Może i było to jedno z głupszych pytań, jakie można było zadać, ale właśnie ten zwrot wydał mu się najwłaściwszy jako początek rozmowy.
avatar
Holden Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 11 Paź - 16:32

Nieufność była całkowicie zbędna, albowiem Kot, chociaż wyrósł z bycia nieporadnym i niezdarnym kociątkiem, to owa nieporadność i niezdarność niestety mu została. Tak samo jak i miłość do swojej pani, która wciąż go rozpieszczała lub wymiennie próbowała tresować. Ze skutkiem marnym. - Raczej nie. Ostatnio jada tylko Nutellę, to chyba nie najlepiej - Ktoś jej kiedyś powiedział, że koty nie powinny jeść słodyczy, ale cóż ona miała począć, skoro jej ukochany futrzak przejął jej uzależnienie i sam się dopominał? Pytanie, zadane przez Holdena zaiste było głupie, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę to, co działo się ostatnio w jej życiu. Co niby miała mu odpowiedzieć? Wiesz, Holdi, tak właściwie to wdałam się w romans z nauczycielem, ale jestem tak ambiwalentna emocjonalnie, że nie wiem co zrobić. W dodatku nie mówię o niczym własnej przyjaciółce, a moja matka uważa mnie za ostatnią puszczalską i domaga się spotkania z moim chłopakiem, który ma mnie w głębokim poważaniu. Nie, to zdecydowanie nie wychodziło w grę. Zawsze była szczera z kuzynem, jednakże zdawała sobie sprawę, że nie wyszłoby z tego nic dobrego. Wręcz przeciwnie - zdawała sobie sprawę, że jego akceptacja dla niej była wręcz bezgraniczna, ale teraz mogłaby spotkać dno. A tego nie chciała.
- Nic nowego - odpowiedziała zamiast tego, wzdychając ciężko - Wiesz, żyję teraz Quidditchem. Nie wiedziałam, że bycie kapitanem to takie wyczerpujące zajęcie, wymagające myślenia. A u ciebie? - W tym wypadku najbezpieczniejsza wydała jej się zmiana tematu.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Holden Sheridan on Pon 11 Paź - 18:19

- Nie lepiej po prostu dać mu zwykłą kocią karmę? Podobno kot może umrzeć po zjedzeniu tabliczki czekolady, ale nie wiem, jak to się przekłada na Nutellę - stwierdził, w dalszym ciągu patrząc na Kota, który dalej starał się zwrócić na siebie uwagę Audie. Nie żeby miał zamiar ją straszyć, czy coś - po prostu wolał ją uświadomić, żeby przypadkiem jej ukochanemu zwierzątku nic się nie stało. Holden doskonale wiedział, jak wielką miłością, z resztą odwzajemnioną w stu procentach, kuzynka darzyła oryginalnie nazwanego Kota. Ho, ho, gdyby powiedziała mu tę formułkę, w wielkim skrócie ujmującą wszystkie jej problemy, chyba nigdy więcej nie zostawiłby jej samej. Najpierw trzy godziny dziewczyna musiałaby wysłuchiwać wykładu na temat odpowiedzialności, potem solennie przyrzec, że nigdy więcej nie wda się w coś tak lekkomyślnego jak romans z nauczycielem, a potem tak czy inaczej chodziłby za nią jak cień i pilnował na każdym kroku. Cóż, wobec bliskich osób bywał bardzo nadopiekuńczy, a na czele jego listy plasowała się jego malutka kuzyneczka; mimo, że różnica wieku między nimi wcale nie była drastyczna, myślał o niej jako o znacznie młodszej i czuł się za nią w jakiś sposób odpowiedzialny.
- Dobry kapitan musi myśleć. Taki już smutny los. W sumie, wszystko wymaga myślenia - dodał filozoficznie. - Niestety - westchnął, przeciągając się. Przecież gdyby nie trzeba było nad wszystkim tak dokładnie myśleć, życie byłoby znacznie prostsze. - Nie za dużo masz na głowie? - Taki wniosek przyszedł mu do głowy mimo, że na dobrą sprawę nie był świadom nawet połowy ciężaru, jaki ciążył na barkach Audrey. - Jesteś prefektem, kapitanem drużyny Quidditcha i do tego musisz jeszcze się uczyć. A, i do tego zupełnie nie wiem, jak znajdujesz czas na karmienie Kota Nutellą - stwierdził. - U mnie też nic nowego. Chociaż mam jakiś milion prac domowych do odrobienia - westchnął ciężko niczym męczennik i wzniósł oczy do nieba, wyrażając w ten sposób swoją rezygnację. Naprawdę chciał się dobrze uczyć, zależało mu w końcu na ocenach, chociażby po to, by zgodnie z oczekiwaniami pójść w ślady ojca, ale nie potrafił się zmusić do siedzenia nad książkami.
avatar
Holden Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Audrey Sheridan on Sro 13 Paź - 13:18

- Ojej - Odrej zrobiła minę godną pięciolatki, która rozbiła chińską porcelanę matki i przytuliła do siebie Kota. Kiedy przygarnęła go z ulicy, jakoś nie pomyślała o tym, żeby dowiedzieć się, co koty jedzą. No bo i po co, skoro jej kochana kuleczka i tak jadła, co chciała? Właśnie dlatego postanowiła pozostawić swoje problemy dla siebie i nie dzielić się nimi z Holdenem. Nie potrzebowała ani wykładu, ani nadopiekuńczości, za to miała zamiar kontynuować swój związek, albowiem Crispin sprawiał, że czuła się naprawdę szczęśliwa. Nie pozwoli, aby ktokolwiek jej to odebrał, a już zwłaszcza ulubiony kuzyn. Jeśli już chciał zatroszczyć się o nią, powinien zająć się raczej sprawą pewnego Ślizgona, z którym w ostatnich dniach wdała się... w kolejny związek, jeśli tak to można nazwać. Zupełnie nie wiedziała, co się z nią dzieje i dlaczego zachowuje się tak lekkomyślnie - igrała z uczuciami (choć nie była pewna, czy w przypadku Granta można mówić o uczuciach) dwóch mężczyzn i nawet nie wiedziała, co z tym zrobić.
- Nie lubię myśleć. Myślenie boli - prychnęła, drapiąc za uszami Kota, który zamruczał rozkosznie, wygodnie układając się na jej kolanach. - Nie prosiłam o żadne z powyższych, ale co poradzić. Treningi jakoś idą, zawsze zapominam o patrolach, przez co dostaję ochrzan od McGonagall, a lekcji i tak nie odrabiam. Właściwie, to Kot jest najważniejszy - odparła spokojnie, uważnie studiując swoje życie. Nie przejmowała się stopniami i tym, czy w ogóle zda. Jeśli na egzaminach osiągnie słabe wyniki, szansa, że uda jej się zdobyć pracę w ministerstwie, tak jak chcieli jej rodzice, znacznie zmaleje. - I OWUTEMy - zachichotała, patrząc na kuzyna - Słyszałam, że przyjęli cię wreszcie do drużyny Puchonów - uśmiechnęła się do niego. Wiedziała, że kuzyn jest dobry, nie wiedziała natomiast, dlaczego nie udziela się w reprezentacji swojego domu.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Holden Sheridan on Czw 14 Paź - 18:45

Rozwiązywanie problemów ze Ślizgonami również zaliczało się do obowiązków (nad)opiekuńczego kuzyna, a jeśli chodziło o takiego Granta, dało się je określić nawet mianem przyjemności. Na ogół nie darzył specjalną sympatią mieszkańców Slytherinu - aczkolwiek nie przez wzgląd na ich przynależność, a na to, iż to najczęściej oni pierwsi pokazywali swoją niechęć wobec reszty świata, czy raczej domów - ale Grant był jedną z kilku naprawdę znienawidzonych przez Holdena person. Chcąc, nie chcąc, słyszał różne plotki na temat Alexa i Audrey, i żadna z nich nie podobała mu się wcale a wcale. Konstatując, na pewno nie byłby zadowolony gdyby dowiedział się, że kuzynka jest z nim w, hm, związku. Wtedy też nie uniknęłaby wykładu! Może więc lepiej, kiedy pozostawał nieświadom faktu, iż jego kochana kuzyneczka łamie męskie serca i bawi się cudzymi uczuciami.
- Wiem, a do tego jest głupie - Okej, to się nawzajem zupełnie wykluczało, ale Holden niespecjalnie się tym przejął. - Nieładnie, nieładnie. Nie wolno zapominać o patrolach, a już szczególnie nie odrabiać lekcji. - Hipokryta z niego, ale przemilczmy to. - Czy ty chcesz nie ukończyć Hogwartu, mieć odebraną i przełamaną na wieczne czasy różdżkę i skończyć jako bezdomna bez grosza przy duszy, wałęsająca się po Pokątnej i błagająca o pieniądze na jedzenie?! - Podniósł głos, udając śmiertelnie poważny, ojcowski ton i żywo gestykulując wraz z każdym słowem, aczkolwiek jasne było, że żartował. W zasadzie, parodiował teraz typowo rodzicielski ton, którego rodzice używają zawsze, gdy chcą delikatnie i subtelnie skłonić dziecko do nauki. - Przestań, błagam cię! - jęknął żałośnie. - To w ogóle nie jest zabawne. Już czuję, że nie zdam dobrze OWUTEMa z zielarstwa - dodał z wielce nieszczęśliwą miną. Cóż, to byłoby równoznaczne z przekreśleniem szans na zostanie uzdrowicielem. Rodzina chyba by go wyklęła. - A no, przyjęli! Uznałem, iż trzeba chociaż raz w życiu prezentować barwy domu - Wypiął dumnie pierś i spojrzał na kuzynkę poważnym wzrokiem. - Tylko musisz mi obiecać, że nie będziesz płakać, kiedy nasza drużyna wam dokopie - dodał z udawaną troską, uśmiechając się.
avatar
Holden Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Lorelle Blackwell on Sob 18 Gru - 20:54

Po pierwszych jej krzykach jeszcze na błoniach, nie zostało ani śladu. Może to nie kwestia przyzwyczajenia, bo obiecała sobie przecież, że się nie przyzwyczai. Ale, to noszenie na rękach – mimo iż zwykle temu donośnie protestowała, było takie ich. Lubiła przyłapywać się na tym, że powoli przestawała myśleć o sobie jako pojedynczej, całkowicie odrębnej jednostce. Myślała o nich, nie tylko o własnym nosku.
- Właściwie to jeszcze nie wiem, gdzie zamierzasz spędzić święta – zaczęła niepewnie, jakimś cudem oswabadzając się z jego ramion i nie zaliczając bolesnego upadku po drodze. Rzadko bywała w emporze, choć nie miała konkretnego powodu by jej unikać. Obecnie, stojąc na lekko skrzypiących deskach i czując jak ucieka z niej chłód zabrany z podwórza, to nawet nieco żałowała bycia jej rzadkim bywalcem. - Zostajesz w zamku czy wracasz do domu?
Spodziewała się drugiej opcji i nie miała nic przeciwko, jednak sama wizja rozłąki niszczyła jej marzenia o udanych świętach. On miał rodzinę, taką pełnoprawną. Kochającą się i nie patrzącą krytycznie znad świątecznego stołu. Lorelle darzyła matkę wielką miłością i nigdy się z tym nie kryła. Lecz, nie było tajemnicą również to, że pani Blackwell miała trudny charakter. Nie popierała fanatycznie tradycji, ale i nie odrzucała jej. Miotając się z prawa na lewo, była jeszcze mniej znośna. Postać ojca nie przemknęła jej choćby raz pod powiekami. Pogodziła się z jego niedyspozycją do bycia rodzicem. W zamian niego, wolała dołączyć do świątecznego obrazu Lucasa. Tyle że, nie chciała go do niczego zmuszać. A po drugie, i co chyba ważniejsze, musiała wpierw jakoś przygotować rodzicielkę na taką nowość. Co mogło okazać się dość trudnym zadaniem.
avatar
Lorelle Blackwell
Uczeń

Liczba postów : 149
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Lucas Sprouse on Wto 21 Gru - 18:29

Lucas nigdy nie sądził, że wykorzysta umiejętność przenoszenia siana z jednego miejsca na drugie bez pomocy wideł w innych celach: a mianowicie przenoszenia ukochanej z jednego miejsca w drugie. Przecież Lorelle była taka lekka… w porównaniu do ciężarów, jakie czynił w domu, dziewczyna nie sprawiała żadnego problemu. Nie sądził, że puchonka protestuje ze względów lęku wysokości, zawsze uważał iż wysokość na jaką ją zabiera nie jest aż tak bardzo znacząca. Zresztą, zaczęła mu na tyle ufać, by nie obawiać się tego iż wypuści ją z ramion. Owszem, wcześniej mogła mieć obawy, jednak teraz – musiała się zwyczajnie przyzwyczajać, czy tego chciała czy nie.
Nie potrafił nie uśmiechać się przyjaźnie do Lorelle, kiedy patrzył na jej buźkę. Nawet słów wyrażających radość z tego, iż może nazwać ją swoją dziewczyną było nie do opisania. Ale ważne. Pomógł jej dotknąć stopami ziemi, oczywiście jawnie nie użyczając swojego ramienia a dając jej całkowitą satysfakcję z tego, że zeszła przy użyciu tylko i wyłącznie własnych sił. Powoli wzruszył ramionami, zastanawiając się nad argumentami, dzięki którym będzie zadowolony z wyjazdu do rodzinnej farmy. Sam fakt, że nie widział bliskich od września była niezwykle bolesna. Z drugiej jednak strony, finanse mogły przydać się na zupełnie coś innego niż jego przyjazd do domu. Przez chwilę wahał się, a ten niepokój był zbyt widoczny na jego twarzy, by móc go spokojnie zignorować. Podszedł do niskiej barierki, jednak o nią się nie oparł – nie był przecież na tyle głupi, by pochylać się, by upaść. Uśmiechnął się koślawo – Tak właściwie nie wiem co mam zrobić. Święta to okazja spędzenia z rodziną dużej ilości czasu, nadrobienia tego kiedy jestem w Hogwarcie. Ale.. – Urwał, nie będąc zbyt zadowolony z tego, by przyznawać się Lorelle do swojego niskiego statusu majątkowego. Nie wstydził się tego, ponieważ wychował w rodzinie z tradycjami, honorowej, z zasadami. A jednak coś we wnętrz czyniło ujmę na honorze, że nie ma możliwości nawet kupienia wystarczająco pięknego prezentu bożonarodzeniowego dla swojej dziewczyny. – .. prawda jest taka, że każdy grosz się przydaje. Żyjemy właściwie jedynie z farmy, a zimą jest szczególnie ciężko. Kieszonkowe, które mi ojciec przesyła zostawiam w banku i odkładam, aby zwrócić im kiedy nadejdą roztopy i otrzymają rachunek. – Mówił to niezwykle nie chętnie, nie widząc rozwiązania między tą stroną dyskursu, a drugą – Z drugiej strony.. przyda im się kolejna para rąk do pracy w dokarmianiu zwierząt i pracach domowych. – Przeniósł spojrzenie na Lorelle, próbując odszukać w niej jakiejś odpowiedzi bądź pocieszenia. Zwyczajnie nie pomyślał o tym, iż dziewczyna chciałaby spędzić z nim te święta. Poznać jego rodzinę, pokrzątać się w kuchni wraz z siostrą, poznać małą księżniczkę i Rufusa – jednego z licznych zwierząt domowych mieszkańców Solihull.
Jak wyglądały tradycyjne święta w rodzinie Sprousów? Być może Lorelle już za chwilę się o tym dowie.


Po dość dlugiej rozmowie rozeszli się.

zt x2
avatar
Lucas Sprouse
Dorosły

Liczba postów : 380
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Solihull, hrabstwo West Midlands

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Juliet Becket on Pon 31 Sty - 16:47

Coraz częściej zdarzało jej się szwendać po zamku zupełnie bez celu, by zająć czymś swoje myśli. Od dawna nie dostała sowy z domu, a to nie wróżyło nic dobrego.
W każdym razie przemieszczając się z korytarza na kolejny korytarz w Hogwarcie, przypomniało jej się o emporze, jako o idealnym miejscu na spędzenie wolnego czasu. Wkroczyła spokojnie na miejsce, ciesząc się w duchu, że jest tutaj zupełnie sama, po czym usiadła na jednej z niewysokich, wolnych puf. O, tak... to było to, czego od dawna potrzebowała. Spokój, cisza, czas i ona. Miała dość nawału prac domowych, do których z resztą nie miała głowy.
Wyciągnęła z torby książkę, którą przysłała jej Megan na urodziny. Wcześniej zdążyła już owinąć ją w papier świąteczny, by nie kusić losu. Niełatwo jest przyznać się przed innymi, że ma się w posiadaniu mugolską książkę. Otwarła ją na pierwszej stronie i z zadowoleniem zaczęła ją czytać.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Clayton Darcy on Wto 1 Lut - 2:03

Aż wstyd się przyznać, jednakowoż Clayton po raz kolejny - najprawdopodobniej niemożliwy do zliczenia przez przeciętny umysł - zgubił się w szkole. Owszem, odkrywanie nowych zakątków zamku, tajemniczych korytarzy, opuszczonych pomieszczeń czy złowieszczo przemieszczających się schodów było całkiem zabawne kiedy był ucieszonym życiem trzecioklasistą, a jego główną rozrywką było latanie na miotle dookoła boiska. Teraz chciał wreszcie odnaleźć drogę do Pokoju Wspólnego Gryfonów albo chociaż wieży zachodniej - co byłoby aż nazbyt silną sugestią losu jakoby znowu zaniedbywał swoją dziewczynę po wspólnie spędzonej przerwie świątecznej - jednakże z całą pewnością nie trafić w jakieś bliżej niezidentyfikowane... coś. Rozejrzał się krytycznie po emporze, aż jego wzrok padł na rudowłosą główkę dziewoi, zlewającą się z obiciem puf. Ciekawe zjawisko, nie da się ukryć.
- Witaj, Juliet - powiedział uprzejmie, posyłając jej jeden z "tych" uśmiechów. Właściwie nie wiedział, o co chodzi z "tymi" uśmiechami, jednakże jak poinformowała go jedna z wielbicielek, posiadał takowe. Cóż, raz się żyje. - Daleko jestem od Pokoju Wspólnego? Jak Delkę kocham, nienawidzę tego zamku.
avatar
Clayton Darcy
Dorosły

Liczba postów : 165
Czystość krwi : czyściutka
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Juliet Becket on Wto 1 Lut - 13:11

Po przeczytaniu pierwszego rozdziału książki, Juliet postanowiła chwilę odpocząć od liter i wyciągnęła fasolki wszystkich smaków. Lubiła ich nieprzewidywalność i różnorodność. Właśnie włożyła pierwszą do ust o smaku kakaowym, gdy nagle usłyszała "Witaj, Juliet". Nie spodziewała się w tym miejscu ludzi, dlatego też zdziwiona odwróciła się w stronę gościa. Przed oczami pojawił się wysoki, uśmiechający się czarująco chłopak, który był obiektem westchnień co najmniej połowy dziewcząt w dormitorium. Gryfonka nie należała do tej grupy, jednakże TEN uśmiech, ku jej zdziwieniu, wywołał na jej policzkach rumieńce. By zamaskować zjawisko, jakie Gryfon spowodował na twarzy panny Becket, uśmiechnęła się szeroko, ukazując rząd równych, białych zębów. W duchu modliła się, by odwrócenie uwagi zadziałało perfekcyjnie.
- Cześć, Clayton! - zawołała uprzejmie.
Słysząc jego pytanie, zaśmiała się pod nosem. Widziała różne cuda świata, ale żeby siódmoklasista zgubił się w zamku? Niespotykane zjawisko.
- W tej chwili znajdujesz się na drugim piętrze, niedaleko jest sala od Historii Magii i OPCM, czyli jeszcze musisz się wspiąć na pięć pięter. - zakomunikowała wesoło.
Przez chwile spojrzała na Claytona ze współczuciem, widząc jego zmęczenie. Biedak, musiał się nieźle nachodzić po zamku.
- Może masz ochotę na fasolkę? - zapytała, wyciągając w jego kierunku paczuszkę ze smakołykami, uśmiechając się zapraszająco.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Clayton Darcy on Czw 3 Lut - 22:47

Całe szczęście, że nie należała do grupy jego wielbicielek, albowiem dawało to szansę na całkiem sensowną rozmowę, bez próby napojenia go eliksirem miłosnym.
Cuda nie miały tu nic do rzeczy. Jeśli siódmoklasista gubi się w szkole, będącej od siedmiu lat jego domem, świadczy to jedynie o jego braku orientacji w terenie. Tak - wycieczki z Claytonem obranym za przewodnika były z góry skazane na niepowodzenie, choć dziwnym trafem udało mu się oprowadzić swą dziewczynę po najpiękniejszych zakątkach Belfastu w tego roczne wakacje. Może jednak nie było z nim aż tak źle, jak sądził?
- Och, świetnie. Może jakimś cudem uda mi się dotrzeć do schodów głównych - sztuka przetrwania w tym zamku, nie ma co - westchnął, natychmiast porzucając pomysł udania się pod drzwi swojej lubej. Zapewne trzykrotnie zgubiłby drogę, nim dotarłby pod drzwi Pokoju Wspólnego Krukonów. Jego życie byłoby z całą pewnością prostsze, gdyby wszyscy uczniowie mieszkali w jednym miejscu, a nie zostali porozrzucani po całym zamku.
- Oczywiście, moja droga - odparł z szelmowskim uśmiechem, postanawiając przez chwilę dotrzymać towarzystwa młodszej koleżance. Usiadł obok niej i spojrzał na dzierlatkę z góry - w dosłownym znaczeniu tego słowa, wszak mierzył sobie ponad dwa metry.
avatar
Clayton Darcy
Dorosły

Liczba postów : 165
Czystość krwi : czyściutka
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Juliet Becket on Pią 4 Lut - 11:36

Mimo tego, że początkowo chciała spędzić czas w Emporze w samotności, cieszyła się, że jednak będzie miała towarzystwo. Uśmiechnęła się nieśmiało, widząc, jak chłopak siada obok niej. Nie sądziła, że jest taki wysoki! Rozbawiona wzięła kolejną fasolkę do usty, by po chwili poczuć truskawkowy posmak. Położyła woreczek ze smakołykami w taki sposób, by jej towarzysz również mógł z nich skorzystać, po czym rozsiadła się wygodniej.
- Jak chcesz, to mogę pójść z tobą do dormitorium, wtedy będziesz miał pewność, że trafisz bez problemu na miejsce. - zaproponowała.
Domyślała się, jak bardzo może wkurzać szwendanie się po zamku, starając sie odnaleźć drogę do wybranego celu. Pamiętała swoje pierwsze dwa lata w szkole... Gdyby nie pomoc starszych uczniów, z pewnością do tej pory siedziałaby zirytowana w jakimś kącie czekając na cud.
- Jak tam treningi Quidditch'a? - Zapytała, chcąc jakoś rozpocząć rozmowę. W końcu teraz wszyscy mówią o Quidditch'u z powodu rozpoczęcia rozgrywek.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach