Empora

 :: Korytarze

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Empora

Pisanie by Clayton Darcy on Nie 20 Lut - 15:14

Clayton zawsze uważał, że samotność nie prowadzi do niczego dobrego. Owszem, czasami dawała odetchnąć od nużącej rzeczywistości, jednakże ów pozytywny skutek osiągała jedynie wtedy, kiedy była racjonalnie dawkowana i nie zaczynała uzależniać. Najczęściej jednak, ludzie coraz częściej przebywali jedynie we własnym towarzystwie, a to prowadziło do depresji, czy też innych poważnych schorzeń. On sam uważał się za istotę całkowicie zależną od przyjaciół i nie oddałby ich nikomu, za żadne skarby tego świata.
Również sięgnął po fasolkę, zupełnie zapominając, że nie posiada za grosz szczęścia do tych łakoci. Prawie jak dyrektor, który chwalił się, że kiedyś natrafił na taką o smaku wymiocin.
- Fe, pieprzowa - mruknął, kiedy fasolka przeszła mu już przez gardło, piekąc niemiłosiernie. Postanowił mimo wszystko trzymać się z dala od tych słodyczy, gdyż jak powszechnie wiadomo, im dalej w las tym więcej drzew. - Bardzo chętnie. To takie upokarzające, że nawet pomimo upływu lat wciąż nie potrafię odnaleźć się w tym zamku, a mój osobisty przewodnik, jak na Krukonkę przystało, zapewne gdzieś się uczy - uśmiechnął się do Juliet. Cóż, jego pierwsze lata w tej szkole były istnym koszmarem, zwłaszcza, że do Hogwartu uczęszczał wtedy jego starszy brat Frederick, a on w niczym nie przypominał obecnego Claytona - tak, tak, Darcy był niebywale chudym chłopcem i z pewnością nie mógł stanowić obiektu westchnień. Wyrobił się dopiero po SUMach.
- Nieźle, choć nie będę ukrywał, że nowa pani kapitan została wybrana całkowicie przypadkowo i nie ma pojęcia, jak poprowadzić drużynę do zwycięstwa. - Nie, nie zamierzał ukrywać swej niechęci względem Sheridan.
avatar
Clayton Darcy
Dorosły

Liczba postów : 165
Czystość krwi : czyściutka
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Juliet Becket on Sob 26 Lut - 23:18

Juliet, podobnie jak Clayton należy do osób, które są zależne od swoich przyjaciół, są jej potrzebni i bardzo dla niej ważni. Ale równocześnie ceni sobie samotność i spokój. Pomaga to w odzyskaniu równowagi. W tych czasach jest to wręcz potrzebne!
Uśmiechnęła się pod nosem, widząc zniesmaczoną minę Gryfona. Panna Becket nie miała bladego pojęcia jak to robi, ale od zawsze ma straszne szczęście do fasolek. Raz w życiu trafiła na fasolkę o smaku papryczki chili. Ale to nie zraziło rudowłosej do zażywania kolejnej dawki tej słodyczy. Chęć zaznania czegoś niepowtarzalnego i zaskakującego coraz bardziej ją nakręcała.
- Hm, mnie się jeszcze nie udało trafić pieprzowej - uśmiechnęła się nieśmiało, odgarniając włosy za ucho.
Słysząc zgodę swojego towarzysza, wyszczerzyła w jego kierunku zęby, wkładając do ust kolejną fasolkę. Tym razem była to cytrynowa.
Pierwsze dwa lata dla młodej Gryfonki też były nie najlepsze. Poczynając od tego, że przez nieśmiałość i niepewność potykała się częściej niż zawsze, co powodowało wiele katastrof, w dodatku wiecznie gdzieś się gubiła. Na szczęście w Hogwarcie uczy się również wielu miłych uczniów.
- Nie lubisz jej? - zapytała zaskoczona - Zobaczymy, jak wam pójdą kolejne mecze. Może jako kapitan nie okaże się taka zła?
Juliet należała do osób, która zawsze doszukiwała się pozytywów. Cóż, taka już była. Nie znała osobiście Audrey, w dodatku nie śledziła ostatnio uważniej poczynań drużyny toteż nie była wstanie stwierdzić jak dobra jest nowa pani kapitan. Ale wszystkiego można się przekonać. Potrzeba do tego jedynie trochę czasu.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Frances Smith on Pią 21 Paź - 0:06

Nudziło jej się cały dzień. W zamku nic ciekawego się nie działo, a ona pozbawiona jakichkolwiek chęci do zrobienia czegoś innego niż wylegiwania się w Pokoju Wspólnym Puchonów spędziła cały dzień leniuchując. Nie było to zbyt twórcze zajęcie, biorąc pod uwagę fakt że była połowa października i mogłaby wreszcie zajrzeć do jakiejkolwiek książki. Ale nie miała na to najmniejszej ochoty. Całą piątą klasę spędziła na zakuwaniu do SUMów i postanowiła sobie, że w szóstej klasie odpocznie. I na razie widocznie doskonale wcielała ten plan w życie.
W końcu jednak zmęczona nicnierobieniem postanowiła rozprostować nogi. Z nieziemskim wysiłkiem zwlokła się z wygodnej kanapy i udała się na samotną przechadzkę po zamku. Niestety w zasięgu wzroku nie dojrzała nikogo znajomego. Zresztą nieznajomego tak samo. Zamek jakby opustoszał. Frances zaczęła się nawet zastanawiać czy w szkole nie wybuchła jakaś zaraza i trzeba się z niej być może ewakuować. Chwilę później wzruszyła jednak tylko ramionami na tą myśl, sennie snując się korytarzem. Nogi same zaniosły ją do empory. Rozejrzała się dookoła, bystrze zauważając, że i tutaj nikogo nie ma. Usiadła więc na jednej z puf i chwyciła w ręce magazyn, który ktoś tu przypadkowo, bądź nieprzypadkowo zostawił. Przerzucała kartki, jednak tekst który czytała nie bardzo wchodził jej do głowy. Naprawdę senny i irytujący dzień.
avatar
Frances Smith
Uczeń

Liczba postów : 15
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Calshot

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Vanessa Blue on Czw 27 Paź - 19:56

Vanessa od jakiegoś czasu biegła przez korytarz, próbując znaleźć się jak najdalej od biblioteki - nienawidziła tego miejsca. Odpędzał ją stamtąd zapach starych ksiąg i przytłaczająca atmosfera. A od czytania drobnym druczkiem ksiąg potrzebnych do napisania karnego referatu z eliksirów, rozbolała ją głowa.
Biegnąc, zauważyła, że w emporze ktoś siedzi i przegląda jakieś czasopismo. Zwolniła i rozpoznała dziewczynę - również Puchonkę. Była w szóstej klasie i nazywała się Frances. Czasami moja ciekawość się przydaje, pomyślała Vanessa. Jako najbardziej wścibska dziewczyna z piątych klas, znała imiona i nazwiska wszystkich uczniów Hogwartu.
Weszła do empory i, jak to miała w zwyczaju, bezczelnie rozsiadła się na jednej z puf naprzeciwko panny Smith i rozpoczęła rozmowę.
- Hej, kojarzysz mnie może? - zapytała z uśmiechem. - Jesteśmy z jednego domu. Nazywam się Vanessa. Ty jesteś Frances, prawda?
Wypowiedziawszy tych kilka słów, utkwiła wzrok w Puchonce. Nie obchodziło ją to, że zazwyczaj blade policzki miała zaczerwienione od biegu, oddech nierówny, a długie, czarne włosy rozwiane. Teraz liczyła się tylko i wyłącznie Smith.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Frances Smith on Czw 27 Paź - 23:27

Niemalże podskoczyła, gdy ktoś usiadł na pufie naprzeciw niej. Zaczytała się trochę w jakimś prawie że interesującym tekście, a tu nagle ktoś znienacka pojawia się bez żadnego ostrzeżenia. Jeszcze kilka takich akcji i panna Smith padnie nam na zawał.
Podniosła jednak głowę i uśmiechnęła się do dziewczyny, która przerwała jej tą małą chwilę dla siebie. Kojarzyła ją, były w jednym domu tak więc znała poszczególne osoby. Akurat Vanessę kojarzyła też nawet i imiennie.
- Hej - odpowiedziała na jej powitanie - jasne, obydwie jesteśmy z Pucholandu - uśmiechnęła się i uważnie przyjrzała się dziewczynie. Wyglądała jakby właśnie gonił ją jakiś psychopata, czy co ją tam wie - uciekasz przed kimś? - nie mogła się nie zaciekawić. Odłożyła czasopismo gdzieś na bok. Trochę niegrzecznie byłoby go nadal czytać.
avatar
Frances Smith
Uczeń

Liczba postów : 15
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Calshot

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Vanessa Blue on Czw 27 Paź - 23:36

Panna Blue roześmiała się serdecznie.
- Nazywaj to jak chcesz - odparła. - Uciekam z biblioteki. Nienawidzę tego miejsca... jest takie... stare. I czuje się w nim źle.
Vanessa zmarszczyła czoło na samo wspomnienie tego okropnego miejsca. Przez krótką chwilę nie mówiła nic, co rzadko jej się zdarza. Jednak po chwili znów podjęła rozmowę.
- Pucholandia... - zastanowiła się, a po chwili uśmiechnęła. - Idealna nazwa dla naszego domu, nie uważasz? A poza tym, co ty tu tak sama siedzisz? Próbujesz się zabić na samotność?
Vanessa zaśmiała się krótko, po czym wstała z pufy i wychyliła przez barierkę empory. To był całkiem fajny widok, ale z pewnością nie dla ludzi, którzy mają lęk wysokości. Podziwiała liczne schody i uczniów jak mrówki, przechadzających się gdzie nie gdzie po schodach. Oparła się o barierkę, zwracając głowę w kierunku Frances.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Frances Smith on Czw 27 Paź - 23:45

Uśmiechnęła się szeroko słysząc o tej nienawiści do biblioteki. Miała to samo! Gdy musiała wejść do biblioteki miała odruch wymiotny.
- Znam ten ból - pokiwała głową jakby ze zrozumieniem i zaśmiała się.
- Nie, ludzie dzisiaj przede mną pouciekali - odpowiedziała na jej pytanie i usadowiła się wygodniej na pufie - nikogo znajomego nie spotkałam, więc musiałam sobie poradzić sama - dodała, z cieniem uśmiechu na twarzy. Uniosła brwi gdy ta wychyliła się przez barierki.
- Ej, uważaj. Nie jestem supermanem i w razie czego nie zdołam Cię uratować - zastrzegła od razu, śmiejąc się pod nosem. Nie wyobrażała sobie jak ze swoim lękiem wysokości mogłaby tak się wychylić.
avatar
Frances Smith
Uczeń

Liczba postów : 15
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Calshot

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Vanessa Blue on Pią 28 Paź - 15:38

Widząc w jej oczach cień strachu, uśmiechnęła się łagodnie. A więc miała lęk wysokości! Zachichotała.
- Nie martw się o mnie, dam sobie radę - odparła. - Jeszcze nigdy nie spadłam... kiedy byłam mała, moja bogata ciotka Molly zabrała mnie do Paryża. Poradziłam sobie nawet na wieży Eiffla!
Nadal się uśmiechając, podbiegła do Frances, wzięła ją za rękę i lekko pociągnęła w stronę barierki. Uśmiechnęła się do niej zachęcająco.
- Zobacz, nie ma się czego bać! - zawołała. - Wiesz, że można się wyleczyć z lęku wysokości? Czytałam to gdzieś w mugolskich książkach, czy coś...
Kiedy Frances złapała się rękami o barierkę, Vanessa czekała na jej reakcję. Miała nadzieję, że lubi wyzwania... i że jej lęk wysokości nie doprowadzi ją do tego, że zwymiotuje.
Miała też nadzieję, że Frances nie uzna jej za chorą umysłowo wariatkę, która doprowadza ludzi do szału. Nawet, jeśli miała dobre intencje...
Mimo wszystko w jej głowie zakiełkowała myśl, że polubiła tą Smith. Z Pucholandu.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Frances Smith on Sob 29 Paź - 20:52

Na wieży Eiffla bez zawrotów głowy, chęci ucieczki i tym podobnych czynników, który zwykle pojawiają się u Frances gdy znajduje się na wysokościach? Smith zaczynała podejrzewać niezrównoważenie emocjonalne u nowo poznanej koleżanki. Uśmiechnęła się jednak do niej,jednak chwilę później uśmiech automatycznie zniknął z jej twarzy, gdy Vanessa pociągnęła ją do barierki. Natychmiast zacisnęła powieki i w duchu stwierdziła, że domysły o niezrównoważeniu panny Blue stały się faktami! Chce ją zabić, doprowadzić ją do zawału?
- To takie moje uchybienie z którego się raczej nie wyleczę - zaśmiała się nerwowo nadal z zamkniętymi powiekami i w duchu powtarzając sobie nie patrz, nie patrz. Nagle jednak otworzyła oczy i natychmiast ujrzała niezbyt miłe dla niej widoki. Wysoko, za wysoko... - o matko, ja patrzę! - wykrzyknęła niedorzecznie i w tempie natychmiastowym z powrotem znalazła się na pufie, gdzie wcześniej siedziała - chcesz mnie zabić! - spojrzała oskarżycielsko na Puchonkę, ciągle lekko się telepiąc. Nigdy więcej tutaj nie przyjdzie, to miejsce budzi w niej stanowczo za duże emocje.
avatar
Frances Smith
Uczeń

Liczba postów : 15
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Calshot

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Vanessa Blue on Sob 29 Paź - 21:09

Vanessa podeszła do swojej nowej koleżanki i usiadła obok niej.
- Przepraszam - powiedziała. - Nie wiedziałam, że tak bardzo się boisz... a może chcesz się przejść? Możemy iść nad jezioro czy coś... gdzieś na parter.
Spojrzała kątem oka na Frances.
- I wcale nie chcę cię zabić - zachichotała Vanessa. - Jesteś zabawna!
Puchonka zaśmiała się, po czym wyciągnęła rękę do Smith.
Miała nadzieję, że Frances nie obraziła się na nią za ten mały incydent z barierką. Jednak Vanessa lubiła sporty ekstremalne i chciałaby w przyszłości skoczyć na bunji, pewnej mugolskiej formie rozrywki. Była straszną ryzykantką.
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Frances Smith on Nie 30 Paź - 0:34

Oczywiście, że się nie obraziła. Raczej przeraziła. Wysokości są jej tematem grozy, tak więc nie ma co się dziwić reakcji blondynki.
- Chyba Ci wybaczę - uśmiechnęła się mimo to i podniosła się z pufy - chodźmy więc - dodała. Uśmiechnęła się na wzmiankę o swojej zabawności. Chociaż co jest śmiesznego w zabijaniu? - tak się tylko mówi - powiedziała jeszcze, ciągnąc Vanessę w stronę schodów i celowo nawet nie patrząc w stronę barierki. Dość się już naoglądała, żeby chcieć to powtórzyć.
avatar
Frances Smith
Uczeń

Liczba postów : 15
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Calshot

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Vanessa Blue on Nie 30 Paź - 1:33

Vanessa posłusznie wstała i poszła za Frances w kierunku wyjścia.
- A więc, droga Frances, gdzie się wybieramy? - zapytała, rozglądając się po korytarzu.
Szczerze mówiąc, miała już pewną propozycję. Mogłyby się udać albo do Pokoju Wspólnego albo na dziedziniec, albo do jakiejś opuszczonej klasy, albo do Wielkiej Sali, albo... STOP. Za dużo było tych "albo". Sama nie wiedziała, gdzie chciałaby pójść.
- Ty wybierasz, które miejsce skazimy naszą obecnością - zaśmiała się Vanessa, myśląc o ostatnim spotkaniu z Sophie Dashwood. Niezbyt przyjemne, ale pouczające. - A więc?
avatar
Vanessa Blue
Prefekt

Liczba postów : 57
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Wielka Brytania, Sunset Valley

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Frances Smith on Pon 31 Paź - 17:12

Miejsce gdzie mogłyby pójść... Szczerze mówiąc nie miała zbyt wielu pomysłów.
- Czemu ja? - zapytała - to chyba dla mnie za duża odpowiedzialność- zaśmiała się, cały czas myśląc gdzie mogłyby iść. Na wychodzenie z zamku nie miała najmniejszej ochoty. Było zimno a ona była wiecznym zmarźluchem. Do tego pogoda nie była dla niej zbyt zachęcająca - chodźmy do Pokoju Wspólnego - zdecydowała w końcu. Tam było ciepło, miło i przytulnie. Idealne warunki dla panny cierpiącej na niedobory ciepła.
avatar
Frances Smith
Uczeń

Liczba postów : 15
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Calshot

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Heath Cole on Nie 13 Lis - 22:42

Kiedy byli jeszcze na błoniach mgliste pojęcie o tym że właśnie idzie z nieznaną mu dobrze ślizgonką do nieściśle określonego miejsca w szkole przebijała mu się do głowy co zmusiło go do wymyślenia miejsca gdzieżby mieli się udać. Jednym z bardziej odpowiednich i zdecydowanie bliżej położonych miejsc była empora na drugim piętrze dająca dobrą sposobność odpoczynku. Swoją drogą miał nadzieję, że w związku na ogólną euforię panującą na wskutek imprezy Hamiltona cel ich drogi będzie wolny. Kiedy dotarli na miejsce tak właśnie było, a Heath z ulgą czutą w nogach opuścił się na jedną z kanap jakie tam stały.
-Dokładnie tutaj zmierzaliśmy odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie. Nie uważam się za mądrego, a jak poznamy się - może - trochę bliżej to wtedy ocenisz czy taki jestem dobrze?- Powiedział uśmiechając się do niej i zapraszając wzrokiem żeby usiadała obok niego.
Mimo że Elodie dalej miała jego płaszcz jemu samemu było ciepło, nawet dosyć przyjemnie ciepło. Kiedy spojrzał na nią bliżej spostrzegł że ma łzy w oczach. Tak na marginesie musiał przyznać że te zielone oczy miały w sobie coś ładnego i pasowały do niej. Kiedy skończył się wpatrywać w nią podał jej swoją jedwabną białą chustę którą miał złożoną w kieszeni koszuli żeby otarła swoje wilgotne policzki.
-Proszę, może Ci się przydać. Oddasz kiedyś przy okazji.- Stwierdził z uśmiechem na twarzy wyciągając dłoń z chustą.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Elodie Larousse on Nie 13 Lis - 22:58

Obdarowała Heatha jednym ze swoich najlepszych, firmowych uśmiechów, po czym przyjęła od niego chustkę.
- Dzięki... znowu - zaśmiała się.
Zaczęła ocierać łzy ze swojej twarzy myśląc, że było ich tam trochę za dużo. Jedynym plusem tej sytuacji było to, że akurat tego wieczoru nie miała ochoty się pomalować. Co prawda dziwne pocieszenie, ale przynajmniej biała chusta Gryfona nie będzie czarna od tuszu do rzęs. Co do jego wcześniejszej wypowiedzi - sądziła dokładnie tak samo, że nieco się trochę zagalopowała z tą szybką oceną. Niech najpierw się trochę poznają. Jednak na razie wiedziała, że pan Cole był bardzo uprzejmy i tolerancyjny, co przyjęła z ulgą.
Usiadła obok chłopaka, poprawiając nieco płaszcz. Do głowy przyszła jej myśl, że jak dobrze się trafiło, że nie widzi siebie w lustrze. Przecież normalnie nie pokazałaby się w takim stanie, na dodatek chłopakowi! Cała zapłakana, z zaczerwienionymi oczami i roztrzepanymi włosami... Zaczerwieniła się pod niechcianymi myślami, zupełnie nie wiedząc dlaczego, przecież znała się z Gryfonem dopiero od jakiegoś kwadransa.
Gdyby Elodie mogła usłyszeć to, co sobie pomyślał Heath o jej oczach - niewątpliwie jej rumieniec byłby jeszcze większy, ponieważ rzadko słyszała komplementy. Jednak sama nie przypatrywała się jeszcze Gryfonowi tak solidnie, aby stwierdzić poziom jego atrakcyjności.
- Podoba mi się tutaj - powiedziała, rozglądając się po emporze. - A tobie?
Uśmiechnęła się promiennie do Heatha czując, że wraca jej dobry humor. Zastanowiła się, w jakim on jest humorze, bo na razie wydał jej się bardzo tajemniczy.
avatar
Elodie Larousse
Uczeń

Liczba postów : 86
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Nottingham

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Heath Cole on Pon 14 Lis - 11:07

W sumie nawet się ucieszył że już jej lepiej z tym humorem. Ogólnie nie lubił gdy ktoś obok niego jest smutny, chyba nikomu taki stan rzeczy nie pasował.
-Nie ma za co- Powiedział uśmiechając się i ułożył się na kanapie tak, żeby i Elodie mogła wygodnie usiąść.
Heathowi jej wygląd teraz nie przeszkadzał bo i w czym miałby? Przecież tylko rozmawiali więc to jak wygląda nie bardzo miało teraz znaczenie. Kiedy spojrzał na dziewczynę zauważył rumieńce na jej twarzy. Roześmiał się do niej.
-Chyba aż taka nieśmiała nie jesteś?- Powiedział do niej przez uśmiech patrząc na nią przyjaźnie. Zdziwiło go to że jest zaczerwieniona.
Pokiwał tylko na nią głową i obrócił ją patrząc przed siebie. Zmęczenie trochę dawało już o sobie znać na szczęście nie było jeszcze na tyle uciążliwe żeby myśleć o pójściu do dormitorium, opustoszałego zresztą z powodu tego co dzieje się w szklarni.
Gryfon nie zwykł mówić komplementów każdej napotkanej dziewczynie przy pierwszej rozmowie. Jeśli jakąś znał dłużej mógł z czystej uprzejmości coś wtrącić w rozmowę jednak nie przy pierwszej lepiej okazji.
-Tak, to miłe miejsce żeby posiedzieć. Często tutaj siedzę. Chyba o wiele lepiej niż na błoniach prawda?- Zapytał uśmiechając się lekko.
Nie zamierzał pytać czemu nie idzie na imprezę bo nie bardzo mu wypadało. Tym bardziej nie chciał jej psuć dobrego humoru, który ledwo jej wrócił. Heath nie był tajemniczy, raczej małomówny. Nie zwykł pozwalać żeby usta mu się nie zamykały. Po prostu wolał poznawać ludzi powoli, tak jak chciał żeby oni poznawali go równie wolno.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Elodie Larousse on Pon 14 Lis - 18:41

Odetchnęła głęboko, próbując powstrzymać nadchodzący śmiech, jednak, oczywiście, nie udało się. Jak zawsze... wybuchła śmiechem.
- Jestem, jestem - odparła, ocierając łzy śmiechu. To chyba dobrze, że łzy śmiechu, a nie smutku, prawda? - Jak jestem zestresowana, to zapominam, jak się nazywam, ale to bardzo rzadko.
Uśmiechnęła się do Heatha, zawijając włosy za uszami. Widziała, że jest lekko zmęczony, ale nie była jego matką, aby mu rozkazywać i kazać iść do łóżka. Jak będzie chciał iść spać, to pójdzie, ona mu tego nie broni... Jednak, jeśli mówiąc o senności Elodie, to dowiemy się tylko tyle, że kłótnia z przyjacielem tak nią wstrząsnęła, że nie pójdzie spać nawet, jeśli w dormitorium będzie panowała idealna cisza i będzie jej ciepło. Przekręcałaby się z boku na bok i bolałby ją brzuch ze zdenerwowania.
Spojrzała markotnym wzrokiem przed siebie, słysząc kolejne pytanie.
- Może i jest lepiej niż na błoniach, ale... - mruknęła, krzyżując ręce na piersiach. - ...ale jak tylko mogę, unikam tego miejsca. Mam lęk wysokości... co nie znaczy, że to miejsce mnie nie ciekawi!
Zerknęła z przestrachem na barierkę, sprawdzając, czy znajduje się od niej w odpowiedniej odległości nie zagrażającej jej żołądkowi. Czym prędzej odwróciła wzrok, po czym uśmiechnęła się blado do Gryfona.
- Taaa... wiem, co sobie myślisz. Nieśmiała Ślizgonka z lękiem wysokości? - zaśmiała się. - Prawie nierealne?
Spuściła wzrok myśląc sobie, jak wiele osób źle ocenia dom Salazara. Większość wcale nie była taka zła... no, zdarzały się wyjątki, które doskonale pasowały do opisu przeciętnego Ślizgona.
A wracając do rumieńców Larousse - trzeba wiedzieć, że rumieni się przy byle okazji, a swoim wyglądem przejmuje się aż za bardzo. I owszem, nie zauważyła małomówności Cole'a. Sama też mało mówiła przy pierwszym spotkaniu... co widać powyżej, prawda?
Uśmiechnęła się ponownie, patrząc w swoje buty.
- A ty, jak zakładam, nie masz lęku wysokości? - spytała, przechylając głowę nieco w lewo. Jak małe dziecko.
avatar
Elodie Larousse
Uczeń

Liczba postów : 86
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Nottingham

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Heath Cole on Pon 14 Lis - 22:28

Oczywiście. Zawsze lepiej żeby ktoś płakał ze szczęścia niż ze smutku. To o wiele lepiej!
-Czyli aż tak Cię nie stresuję bo mi się przedstawiłaś. Dobrze chociaż tyle- Uśmiechnął się jeszcze raz do niej Heath.
Nie zamierzał iść nigdzie tym bardziej że dobrze mu się rozmawiało z nową znajomą, a lubił poznawać nowe osoby zwłaszcza jeśli wychodziły one ze stereotypów panujących wśród murów tak jak Elodie nie była dla niego teraz stereotypową dziewczyną ze Slytherinu. Heath nigdy nie miał jakiś bardzo szczególnych przyjaciół, a nawet jeśli to nigdy nie przeżywał żadnego wydarzenia w swoim życiu tak bardzo ewmocjonalnie, chociaż i na niego zapewne przyjdzie czas.
Tym razem się opanował i nie roześmiał po raz kolejny, oczywiście znowu byłby to śmiech uprzejmy nie wyśmiewający.
-Zawsze możemy iść w jakieś inne miejsce. Ewentualnie będę Cię łapał jak będziesz wypadać zgoda?- Zapytał uśmiechając się do niej kącikiem ust i puszczając oczko do dziewczęcia.
-Nieśmiała ślizgonka z lękiem wyskości, to fakt. Ale do tego bardzo miła, zabawna i urocza.- Skwitował swoją wypowiedz posyłając jej kokieteryjny uśmiech.
Większość właśnie była taka za jaką ją mieli. Po prostu niektórzy byli tacy na pierwszy rzut oka, niektórzy się tacy okazywali później, a jeszcze inni byli na tyle wyrafinowani i pokazywali swój jad w najmniej odpowiednich i niespodziewanych sytuacjach. Mniejszością byli właśnie Ci z którymi można było się dogadać i polegać na nich.
Tak, nie mówiła zbyt wiele, ale jak już wspomniane zostało jest po prostu nieśmiała, a to zupełnie inna sprawa. Poza tym dziwne byłoby gdyby ktoś przedstawiał swój życiorys na talerzu każdemu kogo ledwo zna.
-Czy ja wiem, staram się o tym nie myśleć panno Elodie. A Ciebie aż tak bardzo przeraża to miejsce?- Zapytał i oparł głowę na dłoni którą wsparł sobie łokciem na oparciu kanapy. Zabawne jak można dogadywać się znając się zaledwie chwilę.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Elodie Larousse on Pon 14 Lis - 22:54

Spojrzała na Heatha, rozcierając sobie dłonie. Mimo, że nadal miała jego płaszcz, ciągle było jej zimno. Zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią.
- No cóż, może jeszcze do mnie nie dociera to, że z tobą rozmawiam - uśmiechnęła się zalotnie. Czasami po jakichś wyjątkowo emocjonujących wydarzeniach Elodie towarzyszył szok. Może to i lepiej, bo prawdopodobnie nie zbombarduje Gryfona potokiem złośliwych słów, a kiedy zakończą tę rozmowę, będzie zaliczała go do grona znajomych, a z takimi próbuje się nie kłócić. A wiadomo, może staną się dobrymi kolegami? Poczekamy, zobaczymy. Na szczęście tym razem domy nie powinny stać im na przeszkodzie, bo, jak dotychczas, dobrze się rozumieli.
- Jeśli również masz ochotę, to możemy gdzieś znowu pójść - powiedziała. - Ach, ta trudna rola wędrowca... wędrujemy i wędrujemy. A nawiązując do tematu, może będę podróżować w przyszłości po Rumunii?
Również puściła oczko do Heatha, a skoro on to zrobił, to poczuła się do tego upoważniona. Jednak słysząc fragmenty o "wypadaniu i łapaniu, a także o cechach, jakie zauważył w niej Cole", ponownie się zaczerwieniła. Może przebywając w towarzystwie Gryfona, będzie smarowała policzki ciemniejszym pudrem? Hm...
- Tak, tak - rzuciła, trzepocząc rzęsami. - Oczywiście, możesz mnie łapać, mój wybawco. I niby dlaczego jestem urocza, co? Bo ciągle się rumienię?
Zaśmiała się dźwięcznie, po czym oparła się o oparcie kanapy. Jak dotąd siedziała na samym jej brzegu, jakby się bała swojego nowego znajomego, czy coś... ale teraz rozluźniła się i spojrzała ponownie na Heatha.
- Może trochę mnie przeraża... - wzruszyła ramionami. - Ale co zrobić? Znajdziesz gdzieś w zamku fajne miejsce bez balkonów, barierek i tak dalej? Jak na razie to tylko to jest jego atrakcją...
W tej dziedzinie Elodie dawała Heathowi wolną rękę. Dopóki będzie znosił jej towarzystwo, dopóty ona będzie mu się narzucać. Uśmiechnęła się do niego lekko, zastanawiając się, czy znowu przeniosą się w jakieś miejsce, czy też może zostaną tutaj i Gryfon będzie ją łapać jak wypadnie? Doprawdy, bardzo zastanawiające... hm.
avatar
Elodie Larousse
Uczeń

Liczba postów : 86
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Nottingham

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Heath Cole on Wto 15 Lis - 21:25

Jemu za to było na tyle ciepło, że śmiało mógł stwierdzić, iż nie chce mu się nigdzie ruszać tak jest mu tutaj przyjemnie.
-Czyli mam rozumieć, że nie do końca wiesz co mówisz?- Ponownie się do niej roześmiał.
Nie wiedział dokładnie czemu, ale przy dziewczynie było mu przyjemnie i wesoło. Powoli nawet zmęczenie ustępowało miejsca. Gdyby rozmowa przybrała wersję niemiłej i zaczęłoby się wzajemne dogryzanie, zapewne chłopak nie wdawałby się w niepotrzebne dyskusje i najzwyczajniej w świecie poszedł do siebie. Nie lubił dyskutować z ludźmi o wąskich horyzontach, którymi bezdyskusyjnie były osoby szukające jedynie powodów do kłótni i dogryzające innym bez powodu lub też przez głupie uprzedzenia.
-Skoro chcesz to możemy iść, ale tym razem Ty wybierz miejsce. Sądzę że spodobałoby Ci się tam, ale zależy gdzie i o której porze roku.- Uśmiechnął się do niej tylko kiedy puściła oczko i spojrzał na nią jednym z bardziej pewnych spojrzeń, z których można było z odpowiednią wprawą wyczytać co nieco. Tym bardziej widząc ją znowu zaczerwieniającą się uśmiechnął się lekko mocniej.
-Może i dlatego, a może dlatego że lubię nieśmiałe ślizgonki z lękiem wysokości..?- Odpowiedział jej lekko wymijająco Heath. Może i nie satysfakcjonowało jej to w zupełności ale nie lubił podawać wszystkiego na tacy, to byłoby zbyt proste, poza tym eliminowało ludzi którzy nie potrafią czasem się domyślić tego co autor miał na myśli.
-Pewnie jakieś by się znalazły jakbym się mocniej zastanowił. Jednak jest ich mało.- Przyznał szczerze. Fakt, że w zamku miejsc po których się wałęsał i spełniały wymagania Elodie nie było dużo, ale kilka jakichś przykładowych na pewno by wymyślił. Wolał jednak żeby tym razem to ona wybrała miejsce gdzie mieliby się udać. Mimo że miał wolną rękę mógł przecież z niej nie skorzystać, a panna Larousse nie narzucała się mu, przynajmniej na razie rozmawiało mu się z nią przyjemnie i ciekawie, nie miał więc powodów żeby rozstawać się z nią i odejść do dormitorium.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Elodie Larousse on Wto 15 Lis - 21:54

Wpatrywała się nieobecnie w sufit, trzymając ręce w kieszeniach darowanego płaszcza. Co jakiś czas kiwała ze zrozumieniem głową, czasem uśmiechając się lekko. Kiedy nastała cisza, wsunęła się głębiej w kanapę i odwróciła głowę w stronę Heatha.
- Skoro tak uważasz... - wzruszyła ramionami. - Jeśli mam decydować, to może jednak zostaniemy tutaj, postaram się nie patrzeć w tamtą stronę.
Pokazała palcem barierki, po czym uśmiechnęła się. No cóż, przy panu Cole'owi uśmiech przychodził bardzo szybko, co niektórzy mogliby uznać za dobry znak. Trzeba również dodać, że Elodie jest jedną z osób, które nigdy nie doszukują się w wypowiedziach swoich rozmówców żadnych ukrytych treści. Oczekuje, że wszystko przyjdzie do niej prosto i jasno - inaczej ta inteligentna dziewczynka mogłaby się pogubić i palnąć coś głupiego. A wracając do ich konwersacji - panna Larousse zdecydowała się nie wnikać w kolejną wypowiedź Gryfona, aby, tak jak poprzednio, nie powiedzieć czegoś wyjątkowo nieodpowiedniego.
- A kto wie - uśmiechnęła się lekko.
Elodie nagle przypomniała sobie mały szczegół, który można było porównać do zapalającej się żaróweczki. Sięgnęła do kieszeni swoich ciemnych dżinsów, po czym wyjęła paczkę balonówek. Wyjęła jedną i włożyła do ust.
- Skusisz się? - zaproponowała, patrząc Heathowi w oczy. Balówki... tak, to były jej ulubione słodycze tego typu
To bardzo miłe, że rozmawiało mu się z nią przyjemnie i ciekawie oraz, że sądził, iż piętnastolatka mu się nie narzuca, cokolwiek sobie myślała. Również było ciekawe, że w jej towarzystwie odstępowało zmęczenie Gryfona. Co jak co, ale ktoś kiedyś nazwał Elodie "pobudzającą witaminą C". A licho wie, ile jest w tym prawdy...
avatar
Elodie Larousse
Uczeń

Liczba postów : 86
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Nottingham

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Heath Cole on Wto 22 Lis - 23:27

Jedynym wyjściem żeby na Emporze nie patrzeć w stronę barierek było patrzenie się w sufit i podłogę, ewentualnie mogła patrzeć na Heatha który zasłaniałby jej widok, ale zapewne o wiele ciekawsza była ta podłoga z sufitem.
-Dobrze to zostaniemy, ale nie będziesz się już bała że wypadniesz? Chyba że mam Cię trzymać cały czas?- Zapytał obracając na chwilę wzrok na swoje ręce wracając jednak po chwili na nią.
Jeśli chodzi o rozmowę Heath zwykle starał się obserwować osoby z którymi rozmawia. Z gestów i zachowań człowieka podczas dyskusji, było się w stanie wyczytać wiele razy dużo więcej niż z samych słów. Gryfon często mówił trochę metaforycznie i często nie ujmował w proste słowa tego co chciał przekazać, jeśli jednak widział że nie przynosi to pożądanych efektów precyzował i upraszczał treści będące tematem jego wypowiedzi. W ocenie Cole'a to co Elodie powiedziała nie było w żadnym stopniu nie odpowiednie.
-Ja wiem... Może Ty też kiedyś będziesz wiedzieć..?- Uśmiechnął się tylko szerzej widząc że Larousse faktycznie mogła mówić prawdę z tym że jest nieśmiała.
Spojrzał zaciekawionymi oczami zza przyjaznego i radosnego wyrazu twarzy na gumy jakimi chciała podzielić się z nim dziewczyna. Przez chwile chciał je wziąć jednak doszedł do wniosku że długie i monotonne ruchy jego żującej szczęki uśpiłyby go teraz chyba na dobre, zupełnie jak kołysanka.
-Nie dziękuję, ale to bardzo miłe- Powiedział do niej wesołym głosem -Teraz nie mam ochoty ale przy następnej okazji nie odmówię- Zapewnił ją Heath.
Przynajmniej trochę prawdy musiało w tym być skoro Gryfonowi przy Ślizgonce spać się nie chciało, a jej usposobienie do niego nie było ani trochę narzucające się. Wręcz przeciwnie. Było miłe i po piętnastoletniej ślizgonce mógłby się tego ani trochę nie spodziewać, a ona była miłym zaskoczeniem za to poznanie jej okazało się przyjemnym zwińczeniem dnia.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Elodie Larousse on Wto 22 Lis - 23:56

Zaśmiała się wesoło, żując gumę.
- Tak, będę patrzeć na ciebie - zachichotała, poprawiając sobie włosy, które powoli zaczynały ją denerwować. - Jak się przestraszę, to najwyżej wskoczę ci na kolana.
To było miłe, że Heath nie uważał Elodie za jakąś szczególnie nachalną. Niektórzy mogli jej nie lubić, nienawidzić, kochać... a ona i tak będzie robiła swoje, próbując nie myśleć o opinii innych. Bo po co?
- Fajnie by było... może kiedyś się dowiem - skwitowała, na chwilę przenosząc wzrok na barierkę, ponieważ nie chciała cały czas gapić się na chłopaka. Wtedy przypomniała sobie o swoim lęku wysokości i wyprostowała się sztywno. Spojrzała szybko na Heatha. Uśmiechnęła się. - Czuję się tak, jakbyś był jakimś lekarstwem czy coś.
Spuściła wzrok, czując, że najlepiej będzie, jak po prostu jej wzrok spocznie na butach. Przecież są takie interesujące.
- Jak chcesz - uśmiechnęła się lekko Elodie, po czym schowała paczkę z powrotem do kieszeni. - To będzie następny raz? Jak fajnie.
Można dodać, że po takim ciężkim dla Larousse dniu Heath był o wiele większą niespodzianką. Przyjaźnie nastawiony Gryfon, sądzący, że Elodie mu się nie narzuca - co lepszego mogło ją dziś spotkać? Wsunęła się głębiej w kanapę i oparła głowę na jej oparciu, po czym zamknęła oczy.
avatar
Elodie Larousse
Uczeń

Liczba postów : 86
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Nottingham

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Edward Hoytenberry on Wto 14 Lut - 16:25

Walentynki - jakoś nie bardzo przepadał za tą komercją oraz widokiem par, które wydawały się jeszcze bardziej odpychające dla Eddiego niż zwykle. W tym roku oczywiście zdania swojego nie zmienił, nie potrafił. Nadal uważał, iż to czysty idiotyzm, chociaż to nie powstrzymało go, aby trzymać w ręku prezent dla Lottie. Na jego obronę mogę jedynie dodać, iż są parą (właściwie małżeństwem!) od stosunkowo niewielkiej ilości czasu, więc zarzucić mu odejścia od swoich poglądów nie można było. Wcześnie po prostu okazji nie miał do wręczenia jakiegokolwiek prezentu Charlotte, a że uczyni to czternastego lutego - przypadek. Gdyby dzisiaj był 21 lipca zapewne dziewczę dostałoby ten prezent także. No bo walentynki były takie mdłe, okropne, dobre dla idiotów, którzy potrzebują pretekstu, by zagadać do kobiety, która im się podoba. Działać trzeba przez cały czas, a nie! Eddie przecież cały czas działał. Szkoda tylko, że na jedną noc i prawie za każdym razem z inną dzierlatką. Ale o tym lepiej nie mówić, teraz ma Lotkę, na którą wyczekiwał z nadzieją, iż niespodzianka w postaci czerwonej róży oraz bransoletki, zapakowanej w granatowe etui się spodoba. Kto by przypuszczał - Edward stara się o miłość kobiety!, i w dodatku całkiem poważnie. Gdyby tak ktoś poza Lottie miał okazję to zobaczyć...
avatar
Edward Hoytenberry
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : godna pozazdroszczenia
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Lottie O'Donnell on Wto 14 Lut - 23:31

Dla Szarlotki czas jest pojęciem względnym. Przemyka się między palcami, ucieka, kiedy próbuje się go złapać i z całą pewnością nie honoruje żadnych granic. Między innymi z tego powodu, nawet nie próbuje go gonić, traktując jak coś, co istnieje bo musi, co wcale nie oznacza, że ona ma się do tego stosować. To też przemierzając leniwym krokiem zamkowe korytarze, kierując się w stronę miejsca, w którym chciał spotkać się z nią jej świeżo poślubiony mąż, zupełnie nie przejmuje się tym, że jest sporo spóźniona, a Hoytenberry zapewne dostaje już białej gorączki, wyczekując jej przyjścia. Lecz wreszcie pojawia się. Jak zawsze w zbyt dużych ubraniach, które skutecznie maskują jej idealną sylwetkę, jak zwykle z nieobecnym wzrokiem, jak zwykle nie tak jak można się jej spodziewać.
- Morderca - oznajmia zamiast powitania, z niechęcią spoglądając na trzymaną przez Edwarda różę. Doprawdy, dawanie kwiatów komuś, kto zwykł przywiązywać się wraz z ojcem do drzewa, aby przypadkiem nie zostało ono ścięte jest pomysłem delikatnie mówiąc nietrafionym. Przystaje naprzeciwko niego, ściąga brwi w geście dezaprobaty i wtyka dłonie do kieszeni bezbarwnej bluzy. - Co jest tak ważne, Edwardzie, że mi przerwałeś? - pyta chłodno, piorunując go wzrokiem.
avatar
Lottie O'Donnell
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Hever, hrabstwo Kent

Powrót do góry Go down

Re: Empora

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach