Komnata muzyczna

 :: Korytarze

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Lily Grey on Sob 23 Cze - 14:14

Może będą. Ona nie należy do osób, które rozpamiętują przeszłość, o nie.
Pokiwała tylko głową. Słowa to za dużo i za mało jednocześnie. Straszne i głupie, prawda? Może kogoś znajdzie, może nie. Kto wie? Jeszcze ma dużo życia przed sobą. Parę osób się jeszcze napatoczy i splecie jej los ze swoim, na pewno. Musi tak być.
Ścisnęła kulka, będzie o nim pamiętać. Na zawsze i na wieczność. Za pomocą czarów zmieniła samotną nitkę, którą znalazła na ubraniu w mały srebrny łańcuszek. Nawlekła na niego kulkę i założyła na nadgarstek. Nieme żegnam pognało przed siebie, poniesione przez powiew, który roztoczył się po zamku. Czy to koniec? Już? Tak szybko? Co miała zrobić. Kiedy chłopak zniknął uciekła do swego dormitorium. Spać, bo na nic innego nie miała już siły.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Cornelia Golightly on Sro 31 Paź - 14:20

Dla odmiany nie znajdywała się w bibliotece, ani też innym miejscu, pisząc eseje, czytając opasłe naukowe podręczniki lub też słabej jakości romanse. Nie korzystała także z uroków nadchodzącego lata, którego przedsmak można było poczuć poza murami chłodnego zamku.
Niegdyś sporo tańczyła. Uwielbiała modern jazz, dochodząc do tego wniosku nie przez krótki czasu, błądząc między innymi stylami, by wreszcie natrafić na ten, w którym czuła się najlepiej. A dziś ubrana na czarno w długie legginsy oraz luźną tunikę (bo legginsom noszonym jako spodnie mówimy stanowcze nie) i baletki odwiedziła dawną niewidzianą komnatę muzyczną.
Usiadła na jednym z krzeseł znajdując się w środku, nie pozbawiając pomieszczenia muzyki z zaczarowanych instrumentów, choć w jej torbie spoczywała płyta winylowa z czymś zupełnie inna. Lubiła muzykę klasyczną, choć sama na tym polu nie miała żadnego kunsztu. Jedyne, co łączyło ją ze sztuką był taniec, który mozolnymi krokami odchodził w niepamięć, opierając się zapomnieniu.
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Spike Hoytenberry on Sro 31 Paź - 14:37

Nigdy nie uważał się za dobrego aktora. Nie potrafił dostrzec wyższej idei w maskowaniu swoich uczuć, w zmyślnym dobieraniu słów. Mówił to, co myślał i zachowywał się tak, jak miał na to ochotę. Nie uznawał nad sobą żadnych zwierzchności.
A jednak nigdy również nie pragnął zranić Cornelii tak mocno. Jej obecność zdawała mu się zaledwie niewygodnym świerzbieniem, jednakże nigdy nie okazywała się kłopotliwa. Była bo była, czasami dostarczała mu chorej i sadystycznej rozrywki, czasami jedynie działała mu na nerwy. I nie wiedzieć dla czego, postanowiła zmienić swoją pozycję i z podwładnej zostać przegraną. Bo Fitzwilliam zawsze wygrywał. Nie dlatego, że czuł taką potrzebę i wiktorię stawiał sobie za główny cel, a ponieważ nigdy się nie angażował. Jego emocje pozostawały nie wzruszone, podczas gdy on potrafił zachować trzeźwość umysłu.
Tym razem jednak musiała dostać nauczkę, możliwie najboleśniejszą, by nigdy więcej nie postanowiła posunąć się do takiej głupoty. Potrafił zadawać ból - ten fizyczny i ten psychiczny, jednak nie w sposób kunsztowny, zostawiający trwałe blizny. Nie rozumiał jej emocjonalności i nie potrafił wykorzystać jej przeciwko niej. Ale przecież nie był jedynym człowiekiem na ziemii. A jego przyszła szwagierka, tak perfekcyjnie wyszkolona przez kuzynkę Golightly okazała się niebywale pomocna.
Oparł się nonszalancko o framugę drzwi, leniwie wypalając kolejnego papierosa.
- Wiem, że napisałaś do Julesa - oznajmił chłodno, nie zaszczycając jej spojrzeniem.
avatar
Spike Hoytenberry
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : arystokratyczna
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Cornelia Golightly on Sro 31 Paź - 14:59

Dobre wychowanie nakazywało jej odpowiednio dobierać słowa, a i nawet gesty, nie wspominając już o toku myślenia w pewnych kwestiach, w których to winna być go pozbawiona, a o dociekaniu dlaczegoż tak ma być nie było dyskusji. Zdarzało się, że ta wiedza gdzieś wyparowywała, by pojawiać się ponownie następnym razem. Przy Fitzwilliamie uciekała ona za każdym razem, gdzie pieprz rośnie z przyczyn niewiadomych. Może masochistyczna natura ją przeganiała? Tylko że Cornelia nie uważała siebie za człowieka, którego pociąga ból fizyczny. Poza tym jest domatorką, jeśli to w jakiś sposób może ją usprawiedliwić. Przygód też nie szuka. Odkrywcą też nigdy nie zostanie. Lubiła spokój i ciszę, smaczna herbatę i romansidło w dłoni, czytane przy kominku w chłodniejsze wieczory. Dużo jej do szczęścia potrzebne nie było. No może jeszcze ta część Spike'a istniejąca tylko w wyobraźni Ślizgonki.
Podniosła gwałtownie wzrok, a serce przyspieszyło swój rytm. Przez głowę przemknęło jej pytanie, czy długo tu już tak stoi. Wzięła głęboki oddech, patrząc się w ziemię.
- A to źle ponieważ? - zapytała się, podnosząc wzrok.
Jules wydał się jej najbezpieczniejszą opcją, choć niekoniecznie pozbawioną gniewu Spike'a.
Nie cierpiała papierosów, fuj, ble i ohyda. To było celowe!, a przynajmniej tak sądziła.
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Spike Hoytenberry on Sro 31 Paź - 15:13

Przez chwilę milczał. Nie śpiesząc się nigdzie, powoli wyciągnął z wewnętrznej kieszeni czarnego prochowca niewielkie pudełeczko (pochodzące niewątpliwie od jubilera i to bardzo drogiego jubilera), by z gestem pogardy rzucić je prosto pod nogi Cornelii.
- Chciałem cię przeprosić, zaproponować, żebyśmy zaczęli od nowa - zaczął tonem chłodniejszym od lodu, wciąż celowo na nią nie patrząc. - Szczęśliwie, nim zdążyłem to zrobić, dostałem sowę od brata. I jak się okazało, nie jesteś tego warta - Doskonale wiedział, że to, co teraz robi było zdecydowanie ciosem poniżej pasa. Dawał jej to błogie złudzenie, że oto była już tak blisko zmienienia go, że mogła dostać tego Spike'a, którego pragnęła tak długo, ale swoim zachowaniem zniszczyła wszystko. Nie potrafiła zachować dla siebie jego sekretu i raz na zawsze utraciła jego zaufanie. Dla niego, cała ta sytuacja była niebywale komiczna, choć - wierzcie albo nie - okazał się naprawdę wyśmienitym aktorem. Z drugiej strony, nawet gdyby, Cornelia nie miałaby podstaw sądzić, że Fitzwilliam kłamie - wszak zawsze mówił, to co myślał, czyż nie? - Nie istniejesz dla mnie. Od teraz, aż do dnia ślubu - Ze skrytą satysfakcją wbił gwóźdź do trumny, by rzucić papierosa na kamienną posadzkę i rozdeptać go butem. Nie mówiąc już więcej, odwrócił się na pięcie i opuścił komnatę.
avatar
Spike Hoytenberry
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : arystokratyczna
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Cornelia Golightly on Sro 31 Paź - 15:48

Zmarszczyła nieznacznie czoło, otwierając lekko usta. Widziała Spike'a, słyszała jego słowa, ale mimo to, czuła się, jakby wcale jej tutaj nie było. To tylko koszmar, z którego zaraz się obudzi. Za dużo bytuje w świecie fantazji, za dużo marzy. Tylko czemu ten sen taki niemiły? Zaraz się rozpłacze, a przecież w snach po prostu się płacze, a nie czuje się, powstrzymując łzy. Ale skoro to sen to dlaczego nie może się rozpłakać jak bezbronne dziecko? Ma do tego pełne prawo.
- Spike - szepnęła błagalnie, kiedy rzucił jej pudełeczko pod nogi. Nie dbała teraz o nie. Nie chce żadnych prezentów, nie chce nic od niego, prócz tego, co by miała nie wysyłając listu.
Nie zdążyła przeprosić, pragnąć wybaczenia, powiedzieć, że to było jednorazowe, że zrobiła to, ponieważ się o niego martwiła.
Wolała już jego gniew, ból fizyczny, bo to, co teraz jej zaserwował było najgorsze z tego wszystkiego, co zrobił jej do tej pory.
Podwinęła nogi pod brodę i nieprzerwanie zaczęła płakać. Głupi list. Głupi Jules. Głupie wszystko.
Straciła to, czego pragnęła od zawsze, obwiniając za to cały świat ze sobą na czele. Muzyka grana przez zaczarowane instrumenty nie wydawała się już taka magiczna. Teraz stała się tylko czymś niemiłym, bowiem była świadkiem zniszczonego marzenia.
Po pewnym czasie, Cornelia sama nie wiedziała ile to trwało, godzinę, dwie może i nawet ponad trzy, wzięła pudełeczko, schowała do torby, zaklęciami doprowadziła siebie do porządku, usuwając rozmazany tusz, i wyszła z pomieszczenia. Muzyka już dawno ucichła również za sprawą zaklęcia.
avatar
Cornelia Golightly
Uczeń

Liczba postów : 46
Czystość krwi : błękitna
Skąd : Bilston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach