Komnata muzyczna

 :: Korytarze

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 9 Maj - 18:24

Zmarszczyła nosek, choć wcale nie odsunęła się od niego podobnie.
- Reguły są... - zaczęło, ale nie dane było jej skończyć, gdyż usta dziewczęcia zostały zajęte czymś innym. Przyjemniejszym od mówienia. Na chwilę przymknęła oczy i położyła dłoń na jego karku, przysuwając się do niego nieznacznie. - Jak to ma wyglądać, Grant? - zapytała wreszcie, o to, o co trzeba było zapytać. Wolała wiedzieć na czym stoi.
Audrey nadal nie obudziła się z tego koszmarnego snu. Rodzice mieli nad nią pełną władzę, a ona stawała na głowie, by tylko sprostać ich oczekiwaniom. Na próżno.
- Częściowo. Chodziło mi o to, że bez obejrzenia filmu nie zrozumiesz o co mi chodziło - wyjaśniła spokojnie, zamykając klapę fortepianu i patrząc na niego. Mimo wszystko, ta ruda istotka była w głębi duszy wrażliwą romantyczką i takie filmy... były stworzone wprost dla niej. Potrafiła oglądać je godzinami i wzdychać za każdym razem, gdy główni bohaterowie się schodzili. Wreszcie.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Alex Grant on Nie 9 Maj - 21:48

Spojrzał na nią i wzruszył ramionami.
- Nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym. A jak ty sobie to wyobrażasz? - zapytał mając nadzieję, że dziewczyna mu troche pomoże. Popchnie go do tego zeby coś zrobić w kierunku w jakim miała zmierzać ich znajomość. Póki co nie wiedział nic. No poza tym, że prawdopodobnie jeszcze kiedyś wylądują w łóżku. Przynajmniej miał taką nadzieję. Coś ostatnio co chwile miał nadzieje na coś w ten gust. Dziwne z niego stworzenie.
Zmarszczył brwi.
- Dobra, ale wytłumacz mi co jest w takich filmach, ze chce się je oglądać? - zapytał patrząc na nią.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 9 Maj - 22:21

Potrząsnęła przecząco głową i odsunęła się od niego nieznacznie.
- Nie wyobrażam sobie, nie potrafię - westchnęła ciężko - Muszę wiedzieć na czym stoję i tyle. Nie chcę być twoją dziwką, żebyś jechał po mnie przy kumplach a potem łaskawie spuszczał się we mnie, kiedy zostaniemy sami. Jeśli tak ma to wyglądać, to wolę, żeby tej znajomości w ogóle nie było. Z drugiej strony, nie oczekuje od ciebie niczego więcej.
Mogła z nim sypiać niezobowiązująco, przynajmniej jeszcze mogła. Ale jak powiedziała - musiała wiedzieć, jaki grunt ma pod nogami, nie uśmiechało jej się bawienie w wyimaginowane, jednostronne związki. Jeszcze zaczęłoby jej na nim zależeć, a tego byśmy nie chcieli, prawda? Nadzieję mógł mieć, ale Audrey drugi raz się na to nie zdecyduje jeśli nie będzie wiedzieć, jak wyglądają relacje między nimi.
- Bo oglądając je, nagle uświadamiasz sobie, że życie może mieć sens. Że miłość naprawdę istnieje, nawet jeśli nie ma jej obok ciebie. Nagle widzisz dwoje ludzi, którzy są gotowi walczyć o to co kochają. Czujesz pustkę, chcesz tego i do tego dążysz. A życie naprawdę zyskuje sens - powiedziała z pełnym zaangażowaniem, starając się jakoś ubrać w słowa swoje odczucia przy oglądaniu takich filmów. Nie potrafiła.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Alex Grant on Nie 9 Maj - 22:49

Pokręcił lekko głową.
- Nie chce cie traktować jako pojemnik na spermę, o to się nie bój. Możemy zrobić tak, że będzie jak wcześniej z tym, ze będziemy ze sobą raz na jakiś czas spali? - zapytał.
Chciał zwykłego seksu, nic więcej. Nie szukał ani związków ani miłości ani tym bardziej kłopotów. A jak wiadomo związki to tylko kłopoty. Także jedyne czego chciał od Audrey to niezobowiązujący seks, plus to co było zawsze. Dyskusje słowne i inne takie. Nie miał zamiaru z nią paradować za rączke po szkole, więc wszystko inne odpadało. Ostatecznie mogli się jeszcze rozstać, w sensie, ze nie spotykać więcej, ale jakoś ta perspektywa go nie przekonywała.
- I tak, dla mnie te filmy są nic nie warte. Zaszczepiają chorą nadzieję na miłość, która nie istnieje. "Miłość to poetycke określenie pożądania". - odparł dziewczynie, jednak nie tak żeby ją zniechęcić. Po prostu wyraził swoje zdanie na ten temat.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 9 Maj - 23:21

- Wychodzi na to samo, tylko ubrane w ładniejsze słówka - mruknęła, rozcierając palcami skronie, starając się wreszcie podjąć jakąś decyzję. Wychodzi na to, że miała do wyboru stać się jego potajemną kochanką i mieć z tego tylko przegadywanki i seks, albo nie mieć z tego nic. Może powinna dać się upodlić? - W porządku - skinęła głową.
I nikt na sali nie może uwierzyć, że Audrey się na to zgodziło. Ktoś taki jak ona z własnej woli zgodziłby się na upokorzenie, traktowanie niezgodnie z własną wartością? Tylko seks to nie było coś, na co zasługiwała, ale naprawdę nie chciała od niego niczego więcej. A nawet jeśli odrobinkę by chciała, bo przecież zauroczona jest, to nie oczekiwała tego od niego i nigdy oczekiwać nie będzie. Realizm, nic więcej.
- Ile takich filmów widziałeś? Dobrych filmów? - zapytała patrząc na niego. A potem prychnęła i spasowała - Nieważne, mówiłam, że nie zrozumiesz.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Alex Grant on Nie 9 Maj - 23:34

Wywrócił oczami.
- Będę łagodniejszy i w ogóle. - obiecał jej i pocałował ją lekko. Nie będzie dla niej taki wredny jak kiedyś.
Zaufała mu, a on mimo wszystkich swoich wad cenił to kiedy ktoś mu zaufał. Dlatego był dobrym osobnikiem jeżeli chciało się komuś wygadać. Nie powie nikomu tajemnic, jeżeli obieca że tego nie zrobi. Może to było mało ślizgońskie ale trudno. Chociaż umiał wykorzystać dane informacje do własnych celów przy okazji nic nie mówiąc. A ona jeżeli mu nic nigdy nie powie o tym czego oczekuje od niego to się nic nie zmieni, bo on pierwszego kroku nie zrobi. Czasem trzeba się naginać i panna Sheridan powinna się tego też nauczyć.
- Żadnego. Faktycznie, nie rozumiem. - zruszył ramionami. Nie chciał jechac jej za to że gustuje w takich filmach. Po prostu nie rozumiał co może być w nich takiego fajnego że się je ogląda i tyle. Przesłodzone pseudodramaty.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 10 Maj - 0:25

- Już to widzę - zaśmiała się i odwzajemniła pocałunek. Po chwili zastanowienia, usiadła mu okrakiem na kolanach (błogosław ją Merlinie, że założyła dzisiaj spodnie!) i pocałowała go trochę bardziej śmiało, niż on ją. Nie pytajcie skąd u niej takie zachowanie, nawet sama zainteresowana tego nie wiedziała. Chciała być bliżej, tak po prostu.
Nie wiem, czy można nazwać to zaufaniem. Raczej chwilowym i trwałym przypływem głupoty. W każdym razie, Audrey naprawdę nie chciała czegoś więcej, a nawet gdyby (bo tego nie da się wykluczyć) przecież nie mogła mu o tym powiedzieć, prawda? Wyśmiałby ją, uciekł gdzie pieprz rośnie i nie wyszłaby na tym dobrze. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.
Może się nagnie, ale teraz jest na to zbyt wcześnie, prawda?
- Carter i ten trzeci nie będą mieli nic przeciwko, że sypiasz z Gryfonką? - zapytała spokojnie, chcąc zmienić temat. Z dyskusji o filmach nic im nie przyjdzie.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Alex Grant on Pon 10 Maj - 0:30

Objął ją w pasie kiedy usiadła mu okrakiem na kolanach. Uśmiechnął się lekko i odwzajemniał namiętne pocałunki dziewczyny. Kiedy się odsunęła zrobił niezadowoloną minę, jednak nic nie powiedział. Przytulił ją do siebie trochę mocniej, ciesząc się że dziewczyna zaczęła sama wychodzić z inicjatywą tego typu rzeczy.
Faktycznie, może być dla niej zbyt wcześnie. I co dziwne, panicz Grant wcale jej nie popędzał. Te wyrzuty sumienia które mimo wszystko nadal się go trzymają, nauczyły go cierpliwości. Przynajmniej w drobnym stopniu.
- Już mają. - mruknął cicho, niezadowolony że dziewczyna poruszyła akuat teraz ten temat. Już wolał dyskusję o filmach, przynajmniej była bardziej neutralna.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 10 Maj - 0:51

Wcale nie chciała przerywać, bo jak mówiłam - z Grantem było jej dobrze. Naprawdę dobrze, nawet jeśli się do tego nie przyznawała.
Dla niej? Owszem. Ale chyba bardziej dla niego. Bo przecież chyba by się nie ucieszył, gdyby nagle oznajmiła mu, że chce czegoś więcej niż seksu. Miło jednak, że postanowił być cierpliwym - ta cecha mu się przyda w towarzystwie Sheridan.
- To może nie powinieneś... - urwała, gdyż nagle zakręciło jej się w głowie, straciła równowagę i mało brakowało, a spadła by z jego kolan - Merlinie, jak tu duszno - jęknęła i w kilku susach znalazła się przy oknie, otwierając na na oścież. Usiadła na parapecie i zaczęła wdychać świeże powietrze, wcale nie czując się lepiej.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Alex Grant on Pon 10 Maj - 1:06

Dobrze, ze nie dokończyła. Nie miał ochoty rozmawiać o tym jakie stosunki teraz panują w ich grupie. Może za świeże to było... Nie wiedział. W pewnym momencie jednak poczuł jak dziewczyna się chwieje na jego kolanach. Zmarszczył brwi i po chwili już był przy niej. - Co ci jest? - zapytał siadając obok na parapecie. Rozumiał, ze może być duszno, ale dopiero teraz to poczuła? Poza tym to była duża sala, więc nie rozumiał jej nagłych zawrotów głowy. Chyba, ze ma naturalnie coś ze zdrowiem co też było bardzo możliwe. W końcu zawsze taka blada... - Przynieść ci wody? - zapytał po chwili. Pierwsze pytanie jakie mu do glowy wleciało.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 10 Maj - 1:33

Wbrew pozorom potrafiła zrozumieć to, że nie chciał mówić o swoich kumplach - stawiając się na jego miejscu również wolałaby mu nie opowiadać o swoich stosunkach z Ellie czy też ich ostatniej rozmowie. Jak się okazuje, nie tylko Audrey była na tyle głupia, by stracić dziewictwo z niewłaściwym facetem.
Trudno było tego nie poczuć - gdyby nie jego ramiona, podtrzymujące ją w talii, zapewne runęłaby na podłogę. Tak ograniczyło się do minimum - całe szczęście.
- Wszystko w porządku - skłamała gładko, choć to, że wyglądała jak gdyby za chwilę miała umrzeć wcale nie dodawało jej słowom wiarygodności. Nie była chora, po prostu źle się poczuła i nie wiedziała, czego jest to efektem - Nie trzeba.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Alex Grant on Pon 10 Maj - 1:41

Przyglądał jej się uważnie kiedy odpowiadała na jego pytania. Jasne, czuje się dobrze, a wyglądała jakby miała zaraz paść tutaj. Westchnął cicho i pokręcił głową. - Jakbyś coś potrzebowała to mów. - powiedział opierając się plecami o ścianę. Miał wielką ochotę zapalić, ale jak ona się źle poczuła to wolał tego nie robić przy niej. Przymknął oczy odprężając się nieco. Cały czas jednak miał nieco wyostrzoną uwagę, żeby w razie co łapać dziewczynę. Nie chcemy przecież zeby się poobijała, albo wyleciała przez okno. Wtedy zbyt przyjemnie już nie było. Przeciągnął się lekko i otworzył oczy. - Często masz takie zawroty? - zapytał zaciekawiony.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 10 Maj - 17:02

Audrey naprawdę nie chciała mu robić kłopotu; czuła się na tyle dobrze, by móc poradzić sobie sama, a poza tym nie zamierzała marudzić. Była dużą dziewczynką i nie potrzebowała niczyjej opieki - Buzi? - zaśmiała się słabo, postanawiając od razu skorzystać z nowej funkcji Alexa. Trzeba zobaczyć, jak działa, a potem można go do czegoś wykorzystać.
Naprawdę cieszyła się, że przy niej nie pali - owszem, sama wypalała jednego czy dwa miesięcznie, ale gdy ktoś, ordynarie mówiąc, kurzył przy niej, dym jej nie dość że śmierdział, to jeszcze ją dusił - W ogóle ich nie miewam - pokręciła głową - To mi się zdarza pierwszy raz, naprawdę.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Alex Grant on Wto 11 Maj - 0:44

Zaśmiał się słysząc jej prośbę. Przysunął się i pocałował ją z uśmiechem na ustach. - Proszę. - powiedział rozbawiony. Prosze, prosze, panna Sheridan zaczęła się robić coraz odważniejsza. To dobrze, wolał żeby była taka, niż żeby bała się jego dotyku czy takich zwykłych pocałunków. Mimo że preferował czysty seks, z niektórymi lubił się tak po prostu całować. Mini gra wstępna, albo czyste rozładowanie napięcia. - Miejmy nadzieje, że nic ci nie jest. - mruknął cicho. Wtedy zdązył z niej wyjść zanim wystrzelił, ale kto wie czy jakieś pojedyńcze plemniki w niej nie zostały? Wolał jednak o tym aktualnie nie mysleć. PRzeciągnął się i zeskoczył z okna. Podszedł do zwierzaka Audrey i wziął go narece. Głaskał z lekkim uśmiechem na ustach. - Czemu akurat wzięłaś kota, a nie na przykład sowę?
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Wto 11 Maj - 1:44

Leniwie odwzajemniła pocałunek, szczęśliwa, że nowa opcja Granta działa. Może powinna wypróbować ją dalej?
- Dziękuję - odparła, uśmiechając się wciąż słabo - To teraz wykaż się inicjatywą, Grant! - rozkazała, dalej korzystając z nowo nabytego przywileju. Może teraz też się uda? Nie mówmy o czystym seksie, Sheridan wciąż nie czuła się dobrze z tym rozwiązaniem. Owszem, nie zamierzała narzekać, ale przecież wiedziała, że zasługuje na więcej - Nie, jest okej - Nagle ją olśniło. Przecież okres miała, no!
Pokręciła głową; to tak jej słuchał? - Mówiłam ci już, że go nie wybierałam. Kota znalazłam na ulicy, padało, a jego chyba niedawno porzuciła matka. Nie mógł mieć więcej niż kilka dni, przecież nie mogłam go zostawić! Wzięłam go do domu i zaopiekowałam się nim - wyciągnęła ręce w stronę kocurka, który już wyrywał się z objęć Alexa i pędził do swojej pani. Audrey naprawdę kochała Kota, z resztą ze wzajemnością. W końcu to dla niego pierwszy raz w życiu postawiła się rodzicom.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Alex Grant on Wto 11 Maj - 1:50

Opcja Granta działa? Łał Leksio zmienia się w pilota którego można zaprogramować i który ma odpowiednie opcje? Suuuper.Wywrócił oczmi słysząc jej rządnie.
- A co ja jestem? twój piesek? - zapytał przechylając lekko głowe. Podszedł jednak do niej i pocałował ją gwałtownie, przez przypadek przechylając tak, ze wystawała poza okno [w końcu siedziała przy otwartym]. Dopiero jak pół wisiała odsunął się od niej. Obejmował ją jednak w pasie mocno, żeby nie wyleciała. - I co teraz, zadzioro? - zapytał patrząc na nią z rozbawieniem w oczach. Trzymał ją na tyle mocno, że nawet gdyby mu teraz zemdlała, to by nie wysmyknęła się. Chciał się jednak z nią troche podrażnić. Dawno tego nie robił. Powrót do starych nawyków?
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Wto 11 Maj - 2:00

Jej jest niedobrze, a ona wystawia ją przez okno. Zajebiście logiczny pomysł, zwłaszcza jeśli doda się do tego częściowy lęk wysokości Audrey. Pocałunek był w porządku, odwzajemniła go nawet z przyjemnością... dopóki nie przekonała się, że wisi prawie głową w dół. Na wysokości szóstego piętra tego przeklętego zamku. Głośno pisnęła i złapała się go kurczowo.
- Puszczaj mnie, Grant - krzyknęła pierwsze, co jej przyszło do głowy. A że w takiej sytuacji nie było to najrozważniejsze, to już inna inszość - Nie puszczaj, tylko wciągnij do środka!
Nie było w tym nic śmiesznego i nie wiedziała, co też mu do łba wpadło, że postanowił zrobić coś takiego. Gdy zabawa mu się znudziła, a ona była już bezpieczna, odepchnęła go od siebie najmocniej, jak tylko potrafiła i ruszyła po kota.
- Jesteś nienormalny, Grant - powiedziała - I wiesz co? Pieprz się, pieprz wszystkie inne panienki w tym zamku, ale zdecydowanie nie będziesz pieprzyć mnie - odwróciła się na pięcie i ruszyła do drzwi.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Alex Grant on Wto 11 Maj - 2:24

Sam nie wiedział co mu do głowy strzeliło. Nagle miał taką zachciankę to po prostu to zrobił. Zwykle tak miał, więc w sumie to nie powinno nikogo dziwić. Audrey widać jednak za mało go znała, żeby przewidzieć ze mu coś nagle odpali. Kiedy go odepchnęła zaśmiał się patrząc na nia.
- Na zartach sie nie znasz, Sheridan? Przecież bym cie nie puścił. - powiedział rozbawiony jej reakcją na to co zrobił. Pokręcił lekko głową odpalając sobie jednak tego papierosa. Usiadł na parapecie, żeby dym leciał poza pomieszczenie. - Przerważliwiona jesteś i tyle. - dodał żeby nie miała wątpliwości, że jej reakcja bardziej go rozbawiła niż wzruszyła. Przecież to tylko zabawa, trzymał ją tak mocno, ze nawet gdyby chciała to by nie spadła. Poza tym zwisała tylko głową w dół, a nie całym ciałem. Wielkie halo...
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Audrey Sheridan on Wto 11 Maj - 2:35

Takim zachowaniem wcale nie poprawiał swojej pozycji w jej oczach. Nie znała go, ale jeśli ich znajomość miała polegać na wiszeniu głową w dół, to ona podziękuje.
- Najwidoczniej nie, Grant. To nie było śmieszne - powiedziała chłodno i wróciła się jeszcze po swój sweter. Nie chciała, aby czasem próbował go jej oddawać. W jej mniemaniu przesadził i nie zamierzała owijać tego w bawełnę. Po tym co jej zrobił powinien na nią choć trochę uważać, a nie zachowywać się w ten sposób - W takim razie nie będę dłużej zamęczać cię swoim towarzystwem - rzuciła na odchodne i wyszła trzaskając drzwiami. Problem w tym, że ona mówiła na serio, on traktował to jako żart. Oj będzie z tego problem.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Joel Edwards on Pon 17 Maj - 19:21

Właściwie wizja bójki była najlepszym, co miało dziś spotkać pana Edwardsa. Zdawał sobie sprawę, że ostatnimi czasy łamał w ten sposób regulamin szkolny zbyt często, jednak jakimś dziwnym sposobem coraz mniej mu na tym zależało. Poza tym faceci załatwiali te sprawy honorowo. Nikt nie pędził ze skargą do nauczycieli czy szpitalnego skrzydła. Pokonany po prostu odchodził, a cała akcja pozostawała tajemnicą kręgów uczniowskich. Problem w tym, że Joelowi ubywało przeciwników. Tylko osobniki większe lub pozornie od niego silniejsze znajdowały odwagę, żeby go zaczepiać. Nic dziwnego, na swoim koncie Joel miał więcej raczej wygranych walk. Dzika furia w jaką wpadał w atakującym szale była nie do pokonania. Właściwie tylko raz ktoś sobie z nią poradził, ale Hamlet pamiętał niewiele. Silny cios w tył głowy i nagle wszystko stało się czarne.
Nadzieję na przerwanie złej passy odebrał mu nie kto inny, jak sama Roselyn Hepburn. Jeśli tylko Joel sądził, że ten dzień nie będzie taki okropny jak się spodziewał, to szybko zmienił zdanie. Widok rozwścieczonej buzi Ślizgonki odebrał mu wszelkie chęci do bitki. Kto by się spodziewał, że to właśnie ona będzie lekarstwem na nadwyżkę testosteronu we krwi Edwardsa?
Mimo wszystko to przeciwnicy mieli bardziej zdziwione miny, gdy drobna postać dziewczyny przecisnęła się pomiędzy dryblasami i pewnym krokiem stanęła tak, by oddzielić od siebie głównych bohaterów tego przedstawienia. Wydawało się, że tylko Joel dostrzegł drżenie jej dłoni. Ton głosu miała wystarczająco zdecydowany. Krukon nie odezwał się słowem, gdy panienka Hepburn wygłosiła monolog na temat domu Węża. Dramatyzmu jej wypowiedzi dodały tylko imiona Amelii oraz Victora. Żaden Ślizgon widocznie nie chciał podpaść Królowej, gdyż rozstąpili się posłusznie, kiedy Roselyn ruszyła w kierunku odległej komnaty, ciągnąć za sobą Joela. W tym momencie jednak udało się jej zaskoczyć Edwardsa. I zapewne tylko to sprawiło, że dreptał za nią nadal bez słowa. Dopiero kiedy parka zniknęła w komnacie, a jej drzwi huknęły głośno , reszta towarzystwa spojrzała po sobie. Nie dalej jak kilka minut potem wszyscy się rozeszli.
Do Komnaty muzycznej wpadli jak burza, a Roselyn z rozpędu zaciągnęła Krukona na sam środek pomieszczenia. Dopiero wtedy przystanęła, oddychając szybko. Joel nadal milczał przyglądając się szczupłym palcom dziewczyny zaciśniętym na jego nadgarstku.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Roselyn Hepburn on Pon 17 Maj - 19:35

Już pomińmy fakt, że Amelia jest królową szkoły i Slytherinu, dodatkowo wraz z Victorem pełnią funkcje prefektów i to dosyć surowych dla swoich kolegów, toteż wszyscy w domu Salazara liczyli się z ich zdaniem i obawiali przed ich karami. Zwłaszcza, że jakby tego było mało, Mela miała aż za bliskie, bo rodzinne, znajomości w gronie pedagogicznym. Poza tym Rosie również miała w swoim domu coś do powiedzenia i niejednokrotnie pokazała kolegom, że z nią zadzierać nie powinni, toteż w tej sytuacji nie spodziewała się żadnego innego wyjścia z tej sytuacji jak ustąpienie zgrai zielonych.
Zatrzasnąwszy za sobą drzwi, Roselyn popchnęła wręcz Joela na środek sali i nawet na chwilę nie wypuszczając jego ręki z uścisku (co swoją drogą robiła nieświadomie zbyt rozdrażniona zaistniałą sytuacją) przyciągnęła do siebie tak, że znajdowali się twarzą w twarz.
- Czyś ty do cholery jasnej do końca postradał zmysły? - huknęła, dla podkreślenia swojej wściekłości wymierzając zaciśniętą na różdżce pięścią cios prosto w splot słoneczny pana Edwardsa. - Napieprzanie się z gnojkami którzy nie mają z tobą szans jeszcze mogę znosić ale w momencie kiedy sadzisz się na całą zgraję podstępnych dryblasów o których wiem do czego są zdolni to już DELIKATNA przesada. - kolejny cios. - Co ty sobie myślisz, że jesteś niezniszczalny? Czy tylko sprawdzasz granice mojej wytrzymałości ty skończony sukinsynu? - iiii kolejny cios. Tym razem jednak różdżka z cichym brzdękiem wylądowała na ziemi a dłoń zacisnęła się na joelowej koszuli. Jednym szarpnięciem Roselyn zmusiła chłopaka do pochylenia się po czym - jak gdyby nigdy nic - resztę wściekłości wlała w dosyć agresywny pocałunek.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Joel Edwards on Pon 17 Maj - 20:01

Joel nie znał zasad panujących w Slytherinie. Wiedział natomiast, że w domu Ravenclaw większość uczniów nie dostrzega nic więcej poza czubkiem własnego nosa i wszyscy prześcigają się w długości prac domowych. O stanowisku Amelii wiedzieli wszyscy i niewiele znalazło się takich osób, które zechciały zostać wrogami Królowej. Jeśli tylko panna Golightly choć w połowie przypominała swoją przyjaciółkę Roselyn, to Joel był w stanie doskonale zrozumieć, dlaczego Ślizgoni nawet nie drgnęli, gdy Hepburn zaciągała go do komnaty. Część pewnie nawet mu współczuła. Uczniowie Hogwartu wiedzieli do czego zdolne są te dwa diabelskie nasienia. Dzięki Bogu nie znali nawet połowy tej prawy, której niejednokrotnie doświadczył Edwards. Wtedy dopiero mogliby mu współczuć.
O dziwo sam chłopak pozwolił się nieco sponiewierać Ślizgonce. Nie zamierzał z nią walczyć, a wystarczyłoby odrobinę wysiłku z jego strony, żeby wyrwać się brunetce. On jednak cierpliwie znosił wszystko, co przygotowała dla niego Roselyn. Bojowy nastrój szybko mu przeszedł. Teraz było mu dokładnie wszystko jedno. Nawet jeśli jednak było mu wszystko jedno, to ciosu się nie spodziewał. Ślizgonka była zdolna do wielu rzeczy, ale atakowanie Hamleta zaliczało się do aktów czystej głupoty lub prób samobójczych. Musiała mieć sporo odwagi, żeby do czegoś takiego się posunąć. Co więcej, wiedziała co robi. Gdyby wybrała inne miejsce Joel prawdopodobnie nie ucierpiałby tak bardzo. Krukon mógł tylko dziękować bogom, że każąca ręka panny Hepburn nie osunęła się niżej, w drugi strategiczny punkt służący do załatwiania mężczyzn. Joel zgiął się niemal w pół, a gdy dziewczyna zaatakowała ponownie, pozbawiła go całego powietrze jakie miał w płucach. Nie zwrócił uwagę na odgłos upadającej na kamienną posadzkę różdżki. Z szoku wyrwały go dopiero wilgotne usta Ślizgonki, co nie oznacza, że sam pocałunek nie wprawił go w jeszcze większą konsternację.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Roselyn Hepburn on Pon 17 Maj - 20:20

Rosie musiała przyznać, że wyładowanie swojej agresji na osobniku który nie był przedmiotem martwym z dorysowaną twarzą było przyjemniejsze niż mogła się tego spodziewać. Po raz pierwszy poczuła tak głęboką ulgę i po raz pierwszy zrozumiała, dlaczego być może Jo właśnie w ten sposób lubił wyładować swoją złość. Gdyby nie znała przyjemniejszego sposobu, prawdopodobnie w tym momencie zaczęłaby korzystać dokładnie z takiego rozwiązywania spraw. Ale przy jej posturze było to raczej mało możliwe by tak dobrze radziła sobie z przeciwnikami jak Edwards.
Poza tym widząc jak chłopak się męczy - nie ukrywajmy, trochę pary w łapkach miała - zrobiło jej się go szkoda a przecież nie można żałować przeciwnika! Rosie czuła się na tyle pewna siebie i tego, że mimo rozpadu związku Krukon jej nie uderzy, że pozwoliła sobie na odrobinę zapomnienia i zadania bólu eks chłopakowi. Chociaż lepiej tak było nie mówić, to troszeczkę bolało. Od chłopaka Hepburn odsuwała się już znacznie bardziej spokojna, można nawet powiedzieć, że zmieszana swoim gwałtownym zachowaniem. Wbijając wzrok gdzieś ponad ramieniem Joela odsunęła się na stosowną odległość tak, by żadną częścią ciała nie stykać się z chłopakiem, mruknęła ledwo wyczuwalnym głosem:
- Nie jesteś głupi i dobrze wiem, że potrafisz ocenić swoje szanse a w tym starciu ty i twoi dwaj koledzy byliście bez szans. - to powiedziawszy niepewnie spojrzała w joelowe oczy próbując doszukać się w nich czegokolwiek, co zdradziłoby uczucia jakie do niej żywi. - Przestań zachowywać się jak masochista zmierzający po prostej pochyłej na samo dno, proszę.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Joel Edwards on Pon 17 Maj - 20:48

Tak, to zdecydowanie było przyjemne, choć w tym konkretnym wypadku również wysoce ryzykowne. Jeśli już Roselyn chciała na kimkolwiek się wyładowywać, to powinna lepiej dobierać ofiary. Jakaś szlamowata Puchonka, która drżała na sam widok Ślizgonki nadała by się zdecydowanie bardziej niż mierzący około 1,80 metra i ważący ponad 70 kilogramów Krukon mający dodatkowo problemy z panowaniem nad sobą. Nie od dziś wiadomo jednak, że panna Hepburn lubiła targać się na swoje życie nie rzadziej niż Joel i to jak na razie powinno starczyć na wytłumaczenie. Z drugiej strony wychodzi na to, że była hipokrytką, skoro wypominała swojemu eks chłopakowi niedoszłą bójkę z przeciwnikami możliwie przekraczającymi jego siły. Cała Rosie.
- Wszystko mi jedno. Po co mam się starać? - odparł odzyskując pion. Z grymasem bólu rozmasowywał teraz miejsce ataku Ślizgonki. Nie spodziewał się, że dziewczyna znajdzie w sobie aż tyle siły. Z drugiej strony wystawił się i był całkowicie bezbronny. Nie zdołał nawet zareagować, bo cios zupełnie go zaskoczył. Jak mógł się spodziewać czegoś podobnego? Już szybciej zacząłby wyglądać na niebie meteorytu, który zniszczy ziemię. Nie docenił swoje przeciwnika. Z drugiej strony Roselyn nieźle to obmyśliła. Nawet przez myśl mu nie przeszło, żeby oddać brunetce.
- Nikt Cię nie prosił, żebyś się wtrącała. Sam sobie poradzę - burknął jeszcze, a jego ciemne brwi pozostały ściągnięte gniewnie nad szarymi oczami.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Roselyn Hepburn on Pon 17 Maj - 21:05

Jasne, że była hipokrytką. I to cholerną! I o tyle o ile przeważnie udawało jej się ukrywać ze swoją małą/dużą ułomność, o tyle raz na ruski rok wyłaziło z niej wszystko i nie sposób było nie zauważyć jak paskudny charakterek potrafi mieć Ślizgoneczka.
Ale zwróćmy też uwagę, że gbury z domu Salazara raczej nie oszczędziłyby Joela o czym był przekonany w równym stopniu co Roselyn była świadoma tego, że raczej nikłe są szanse na to by coś przykrego mogło jej się stać z rąk Krukona. W sumie nie była aż taką straszną hipokrytką.
- Po co masz się starać?! - prychnęła pogardliwie, przewracając kolorowymi ślepkami i potrząsając z rozdrażnieniem czupryną. - Bo może ktoś się o ciebie martwi ty durniu jeden! - i kolejny cios, tym razem w ramię, tak żeby było inaczej. Tym razem nie poprzestała na dwóch ciosach, idiota o którym była mowa swoją postawą ponownie rozjuszył Ślizgonkę i po raz kolejny postanowiła dać upust swojej wściekłości w szamotaniu się z Joelem, popychając go w kierunku fortepianowej ławeczki a ostatecznie zmuszając by na niej spoczął. Tak, teraz było zdecydowanie przyjemniej, w końcu to ona patrzyła na niego z góry a nie odwrotnie.
- Sama się prosiłam o wtrącenie, bo pielęgniarka ma już dosyć opatrywania kolejnych twoich ofiar. - jeśli Jo myślał, że spojrzeniem przestraszy panienkę Hepburn, to chyba zapomniał, że na nią już jakiś czas temu przestały działać jego groźby i ostrzeżenia.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach